Dodaj do ulubionych

Takie sobie pytanko.

20.04.04, 09:50
Co myślicie o moralności ściągania na egzaminach, sprawdzianach itp. Nigdy
takich pomocy naukowych nie używałam a słyszę z każdej strony że tylko naiwny
nie sciąga na sprawdzianach i robią to wszyscy. Może jednak nie? Kolezanka w
pracy powiedziała mi że całe życie ściągała, teraz uczy tego dzieci i nie ma
zadnych wyrzutów sumienia.
Może mała sonda?
Obserwuj wątek
    • orvokki Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:04
      Nie ściągałam, bo uważałam, że to nieuczciwe.

      Ale problem jest dość szeroki, bo z jednej strony istnieje u nas wyjątkowe
      przyzwolenie na ściąganie i mało kto uważa to za coś moralnie nagannego (z tego
      co wiem, w USA czy Francji jest to poważne szkolne wykroczenie, mogące
      doprowadzić nawet do zawieszenia w prawach ucznia etc), a z drugiej można
      powiedzieć, że czasami szkoła wymagając kucia informacji na pamięć wręcz do
      tego ściągania zmusza.
      Przykładowo, mój geograf na sprawdzianach rozdawał nam atlasy i roczniki
      statystyczne, a następnie stawiał jakiś problem do rozwiązania na podstawie
      danych z tychże. Ściąganie mijało się z celem. Ale gdybym trafiła na kretyna,
      który wymagałby wykucia na pamięć najwyższych szczytów świata i ilości węgla
      wydobytego w kolejnych dziesięciu latach w Zagłębiu Ruhry, to kto wie, czy w
      końcu nie zaczęłabym ściągać...
      • 18lipiec Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:09
        a ja ściągałam na religii,ale nie uważałam tego za normalny szkolny przedmiot
        więc nie miałam żadnych wyrzutów.
        Co do innych normalnych i ważnych przedmiotów uczyłam się z chęcią i łatwością,
        nie widziałam sensu ściągania.
    • neogobbo Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:13
      Jasne że ściągałem. Później to już nawet nie ściągałem, ale pisząc ściągi po
      prostu się uczyłem. Oczywiście jest to grzech, jak każde oszustwo. I przedmiot
      nie ma tu nic do rzeczy. Ściąganie na religii - jak chce 18lipiec - nie jest
      mniej niemoralne niż na innych przedmiotach. Trochę to stoi w sprzeczności z
      tym, co na innych wątkach pisałaś o sobie, lipcowa panienko (bo mniemam, że
      jeszcze panienka?).
      • 18lipiec Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:26
        tak jestem lipcową panienką

        a co do religii to pisałam że chodziłam na nią, nawet w LO jeszcze chodziłam
        • neogobbo Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:36
          Miałem to szczęście, że nie załapałem się na religię w szkole. Wtdy była
          jeszcze w salkach. A do tych salek chodziłem tak ambitnie, że w 7 klasie nie
          dostałem nawet świadectwa. Jako jedyny na całą szkołę. Śmiałem się, że nie
          zdałem do następnej klasy...
          Widzicie? - taki ateista byłem. Co ten Bóg robi z człowiekiem...
          • 18lipiec Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:42
            Ja chodziłam w podstawówce do salek koło kościoła.
            Potem przenieśli do szkoły i uczył nas potworny katecheta, który lubił oglądac
            pupy chłopców i jeździł z nimi na wycieczki.
            W LO miałam przemiłą siostrę która była cudowną kobietą, ale nie pomogło.
            • ogolone_jajka Re: Takie sobie pytanko. 21.04.04, 09:02
              Hehe, mamy więcej wspólnego niż sądziłęm. Z Twoich wypowiedzi wynika, że urodziliśmy się bardzo blisko siebie (czasowo).

              A jeśli chodzi o ściąganie, to ja je tępię na moich zajęciach. Za złapanie ze ściągą gość natychmiast wylatuje. Zresztą mówię im na początku sprawdzianu, że JEŚLI DADZĄ MI PODÓW DO PODEJRZEWANIA ICH O ŚCIĄGANIE, to już mają ocenę w dół. Raczej nikt nie ściąga.
              Sam trochę ściągałem na przedmiotach, na których należało kuć bez zrozumienia i odtwarzać dokładnie to, co powiedział profesor (bo własnymi słowami było źle!)
    • adzia_a Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:30
      Nie ściągałam, ale to nie z poczucia moralności tylko zwyczajnie dlatego, że
      nie potrafię ściągać wink
    • przeciwcialo Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 10:55
      A w takim razie co będziecie radzić dzieciom?
      • mama_kasia Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 13:42
        Ściągałam, ale teraz uważam, że źle robiłam.
        Pamiętam, jak przyszedł do nas do wspólnoty
        chłopak z podstawówki (byłam wtedy już mężatką smile)
        I on nie ściągał. Mocno mnie to dziwiło i
        podziwiałam go.
        Dzieciom będę radzić, żeby nie ściągały (już synowi
        tak mówię - II podstawówki). Ściąganie jest nieuczciwe.
    • isma Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 14:27
      Zasadniczo nie sciagalam, bo nie bylo potrzeby.

      Aczkolwiek, przyznaje, licealne klasowki z fizyki - ktore w mojej
      humanistycznej klasie uczonej przez wiekowa pania profesor (licealna fizyczke
      ojca jednego z naszych kolegow wink)) polegaly na przepisaniu z zeszytu zadan
      rozwiazanych wczesniej w ramach lekcji fizyki - przechodzilam tylko dzieki
      wzmiankowanej wyzej metodzie, podobnie jak wszyscy bez wyjatku moi koledzy. Ale
      bylo to jedno z najlepszych liceow w Polsce, gdzie wymagano od nas "tylko"
      zaintersowania konkretna dziedzina wiedzy, pozostale zostawiajac na lasce i
      nielasce naszego poczucia obowiazku.

      Z drugiej strony nie znosze kucia na pamiec, wiec gdyby mnie do takowego
      zmuszano, nie wykluczam, ze musialabym sie uciec do takich metod. Na szczescie
      zawsze jakos szukalam okolicznosci, ktore pozwolilyby mi uczyc sie z
      przyjemnoscia wink))
      • mysiam1 Re: Takie sobie pytanko. 20.04.04, 15:17
        Parę razy zdarzyło mi się ściągać, ale to była raczej taka "pomoc koleżeńska" -
        ja akurat miałam w LO nauczycielkę geografii, która robiła np. sprawdzian z
        mapy Polski, co oznaczało, że trzeba było nauczyć się tej mapy na pamięć i to
        nie - znać położenie Warszawy czy Krakowa, a takich różnych Kozich Wólek,
        rzeczek, górek itd. Więc "kierowałyśmy" sobą - moja przyjaciółka i ja - "w
        prawo, bliżej, na dół..." wink A, właśnie - moja "Kozia Wólka" nazywała się
        Sworne Gacie, o ile pamiętam wink))
        Potem przed klasą maturalną przez rok mieszkałam i uczyłam się w Stanach i tam
        całkiem sie oduczyłam ściągać. Pamiętam, jakie zdziwienie wśród uczniów
        wywołałam na lekcji biologii, kiedy dziewczynie, która odpowiadała na pytanie
        podpowiedziałam początek odpowiedzi wink Ale ściąganie na testach? No way...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka