Dodaj do ulubionych

Dlaczego wierzycie ?

23.04.04, 22:29
Zawsze intrygowało mnie dlaczego po zmatwychwstaniu uczniowie mieli problemy
żeby rozpoznać Jezusa ( Maria Magdalena myślał, że to ogrodnik, dwóch uczniów
szło z nim kilka kilometrów do Emaus itp. ).

Dzisiaj przygotowując z braćmi Eucharystię niedzielną czytaliśmy o tym jak
Jezus ukazał się apostołom nad jeziorem Tyberiadzkim w Galilei.
Ewangelia Jana mówi, że gdy wysiedli z łodzi ( po cudwonym połowie ):
nie pytali kim On jest, bo wiedzieli, że to jest Pan.

Apostołowie doświadczyli czegoś szczególnego, co sprawiało, że najpierw nie
poznawali Jezusa, ale potem "otwierały się im oczy" i już nie mieli
wątpliwości.

Gdy to czytaliśmy pomyślałem, że tak jest właśnie w życiu ludzi wierzących.
Często Pan daje jakiś fakt ( albo ciąg faktów ), które są Jego szczególną
interwncją w nasze życie.
Taki fakt po prostu "wysadza z konia" ( jak w przypadku św. Pawła ) i potem
nie ma się już wątpliwości, "że to był Pan".

Takie wydarzenia są pewnego rodzaju przełomem na drodze wiary ( żeby nie
mówić, że są przyczyną nawrócenia, bo nawracać trzeba się każdego dnia od
nowa ), a potem jakimś punktem odniesienia dla całego życia.

Czy mieliście takie doświadczenie ? Dlaczego wierzycie ? Dlaczego dzisiaj
jesteście w Kościele ?
Co spowodowało, że wróciliście do Boga ? Albo jeśli byliście wychowywani do
wiary, co spowodowało, że wychowanie przekształciło się w dojrzały wybór
pójścia za Chrystusem ?

Zapraszam nie tylko katolików i nie tylko z drogi.

Napiszcie konkretnie kilka słów - takie mini-świadectwo.

Może niektórzy już o sobie na tym forum pisali, więc może odezwą się
nowi "forumowicze" ?

Ja pisałem o sobie na wątku o neokatechumenacie.

Pozdrowienia. Piotr.
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Dlaczego wierzycie ? 23.04.04, 23:10
      To nie zawsze musi być tak jak u św.Pawła. Działanie Boga
      w moim życiu odczytuję jako "łagodny powiew wiatru".
      Bardzo łagodnie i stopniowo wchodził Bóg w moje życie.
      Spotykałam ludzi, jednego księdza na studiach, jednego
      chłopaka, który zaprosił mnie do wspólnoty, potem franciszkanina.
      I tak coraz dalej i coraz głębiej. Nie mam pojęcia, czemu ja
      i czemu tak właśnie, ale bardzo się cieszę, że to ja i że w taki
      łagodny sposób. Fajne jest też to, że odkrywam cały czas coś nowego, że
      że to spotykanie Boga trwa.
      Mieliśmy np. z mężem taki miłe uczucie, że mimo iż sami przygotowywaliśmy
      się do sakramentu (dużo rozmawialiśmy) to "nauczyliśmy się" tego samego,
      co nasi przyjaciele przygotowujący się z dobrym duchownym. Mieliśmy
      wtedy pewność, że to właśnie Bóg nas przygotowywał.
      Nie wiem, czy to jasne wink , strasznie mi się pogmatwało to pisanie.
      Może pora na sen.
      Kasia

    • ogolone_jajka Re: Dlaczego wierzycie ? 23.04.04, 23:58
      To ja może powiem dlaczego nie wierzę i dlaczego, mimo wychowania w wierze (choć bez rodzinnego czytania biblii i rozważań o bogu) odszedłem od kościoła.

      Powody podaję w kolejności przypadkowej:

      Bóg nie istnieje, bo gdyby istniał, to nie pozwoliłby, żeby tylu niewinnych ludzi cierpiało. W szczególności dzieci.

      Bóg, który morduje swojego własnego syna składając go w ofierze i każe to zrobić Abrahamowi czy innej postaci biblijnej jest dla mnie odrażającym przykładem braku miłości. Ja, będąc ojcem, stawiam dobro dziecka ponad wszystko. Taki bóg mnie nie interesuje. Wręcz mnie mierzi.

      Bóg, w imię którego KK mordował tysiące niewinnych też mnie nie interesuje.
      Ani taki kościół mnie nie interesuje.

      Kościół, który pcha się do polityki, pod przykrywką wiary robi kasę, a jego możnowładcy są okrąglutcy jak pączusie (widzieliście kiedyś jakąś relację ze spotkania biskupów??? same grubasy!!! no, z nielicznymi wyjątkami) i jeżdżą samochodami na które nie stać 98% społeczeństwa nigdy mnie nie zainteresuje.


      To tak naprędce sklecone dowody braku boga i negacji kościoła.

      Dziękuję wszystkim za uwagę.
      • isma Re: Dlaczego wierzycie ? 26.04.04, 09:38
        ogolone_jajka napisał:

        >> Kościół, który pcha się do polityki, pod przykrywką wiary robi kasę, a jego
        moż
        > nowładcy są okrąglutcy jak pączusie (widzieliście kiedyś jakąś relację ze
        spotk
        > ania biskupów??? same grubasy!!! no, z nielicznymi wyjątkami) i jeżdżą
        samochod
        > ami na które nie stać 98% społeczeństwa nigdy mnie nie zainteresuje.
        >
        >
        > To tak naprędce sklecone dowody braku boga i negacji kościoła.

        Jajek, dzieki!!!
        To ja juz wiem, dlaczego jestem wierzaca!!!
        Bo "moj" metropolita jest najchudszy w Episkopacie!!!
      • mika74 Re: Dlaczego wierzycie ? 26.04.04, 10:07
        ogolone_jajka napisał:

        Troche Cię dzisiaj pomeczę,sorkismile

        > To ja może powiem dlaczego nie wierzę i dlaczego, mimo wychowania w wierze
        (cho
        > ć bez rodzinnego czytania biblii i rozważań o bogu) odszedłem od kościoła.
        >
        > Powody podaję w kolejności przypadkowej:
        >
        > Bóg nie istnieje, bo gdyby istniał, to nie pozwoliłby, żeby tylu niewinnych
        lud
        > zi cierpiało. W szczególności dzieci.


        To musiałby zabronic Ci także pisac na forum (bo pewnie niektórych ranisz
        swoinmi słowami,więc jest to dla kogos jakies małe cierpienia, kazalby Ci
        chodzic do koscioła, komuni,spowiedzi itd. Jednym słowem zrrobiłby z Ciebie
        niewolnika bez własnej woli. Czy to jest miłośc?
        "Czyńcie sobie ziemie poddaną"
        >
        > Bóg, który morduje swojego własnego syna składając go w ofierze i każe to
        zrobi
        > ć Abrahamowi czy innej postaci biblijnej jest dla mnie odrażającym przykładem
        b
        > raku miłości. Ja, będąc ojcem, stawiam dobro dziecka ponad wszystko. Taki bóg
        m
        > nie nie interesuje. Wręcz mnie mierzi.

        Bóg nie zamordował Jezusa. On sam był Jezusem. Jeśli już bierzemy pod uwage
        religie chrześcijańska musimy uznac ,że Chrystus był samym Bogiem ("On i ja
        jedno jestesmy". Jesli ktos więc chce poświęcic swoje zycie dla uratowania
        całego świata to to Cie mierzi?
        A jak wiesz Abraham przeszedł tylko próbę posłuszenstwa, dzieki czemu został
        praojcem wiary, Izaak przezył i nic mu sie nie stało(choc potem zdaje sie zabił
        czy chciał zabic własnego brata).
        >
        > Bóg, w imię którego KK mordował tysiące niewinnych też mnie nie interesuje.
        > Ani taki kościół mnie nie interesuje.

        Bóg z grzechem nie ma nic wspólnego ("Co moze miec wspólnego ciemnośc z
        światłością?". Mnie Kludzie ,którzy mordują innych interesuja tylko tyle ,ze
        będe się za nich modlic. Sama ich działalnośc nie podoba sie Bogu i nie ma nic
        wspólnego z duchem ewangelii.
        A tak a propos czyzby Twój proboszcz kogos zamordował???
        >
        > Kościół, który pcha się do polityki, pod przykrywką wiary robi kasę, a jego
        moż
        > nowładcy są okrąglutcy jak pączusie (widzieliście kiedyś jakąś relację ze
        spotk
        > ania biskupów??? same grubasy!!! no, z nielicznymi wyjątkami) i jeżdżą
        samochod
        > ami na które nie stać 98% społeczeństwa nigdy mnie nie zainteresuje.

        Hmm.. mój ulubiony biskup tez chudy.Chociąz nie wiem jak zachowuje linie.Jako
        głowa Koscioła, jak kazda "szycha" zapraszany jest ciagle na jakies przyjecia,
        sesje, konferencje, świeckie i święte a jedzonko tam pewnie dobre. I ciagle
        takiego gdzies czestuja jak biznesmena. Mi tez trudno byłoby zachowac linie w
        takich warunkach. Ale to tyczy jakiejś małej grupy duchownych, a cala
        wiekszośc? Tez pączusie?
        >
        >
        > To tak naprędce sklecone dowody braku boga i negacji kościoła.
        >
        Ja tu widze tylko Twój dowód na falszywy obraz Boga, mylenie grzeszności ludzi
        (tak,tak Twojej grzeszności też) z bezrzesznościa i trascendencją Boga.
        Moze jeszcze dowodem na bardzo kiepskie wychowanie religijne w domu,
        ewentulanie jakies zarnienia, których nie jestes swiadomy.
        Dziekuje za uwage.
    • brucha Re: jak zaczęłam czytać Biblię 24.04.04, 00:10
      nie umiem opisać dlaczego wierzę. to tak jakbym musiała powiedzieć dlaczego
      kocham moje dzieci. dla mnie to naturalne, instynktowne, bardziej intuicyjne
      aczkolwiek mój rozum mówi mi, że intuicja ma rację...

      ale chciałam napisac jak zaczęłam czytać Biblię. było to na studiach. wcześniej
      z Biblią miałam kontakt w podstawówce kiedy w ramach religii musiałam streścić
      jedną Ewangelię. brrrrr.
      na tych studiach mieszkałam w akademiku z koleżanką, która udzielała się w
      jakieś grupie KK. ciągle biegała na Żytnią. miała też wielu znajomych
      aktywistów z tejże wspólnoty, którzy nas odwiedzali.
      kiedyś poległam na przedmiocie o wdzięcznej nazwie 'układy elektroniczne'.
      tylko cudem zdany egzamin mógł mnie uratować. jeden z kolegów 'aktywistów'
      obiecał mnie douczyć. jak przyszedł i zobaczył mnie nad stosem notatek z
      których nic nie kumałam powiedział żebym mu dała Biblię. Dałam - współspaczka
      oczywiście miała. On otworzył i zaczął czytać, że 'wszystko to marność i pogoń
      za wiatrem'. facet u którego miałam egzamin Wiatr miał na nazwisko. kolega
      poczytał mi o mądrości, marności, wietrze i nie tylko (wybierał co bardziej
      dołujące kawałki) a Pan Bóg zrobił resztę. następnego dnia poprosiłam
      koleżankę, żeby mi kupiła Biblię w poręcznym formacie. no i zaczęłam czytać. ta
      Biblia jest już dość stara i zużyta, a ja ją ciągle czytam....

      gośka

      egzaminu nie zdałam (a raczej zdałam pół roku później przez co zawaliłam
      semestr)
      • ogolone_jajka Re: jak zaczęłam czytać Biblię 24.04.04, 00:13
        > egzaminu nie zdałam (a raczej zdałam pół roku później przez co zawaliłam
        > semestr)

        No to wielce ci ta biblia pomogła!!!!

        A już myślałem, że jakis cud się zdarzył.

        Efekt byłby jednakowy, gdybyś zamiast biblii poczytała Kajka i Kokosza. Też byś się wciągnęła. I też byś nie zdała.



        • brucha Re: jak zaczęłam czytać Biblię 24.04.04, 00:29
          ogolone_jajka napisał:

          > > egzaminu nie zdałam (a raczej zdałam pół roku później przez co zawaliłam
          > > semestr)
          >
          > No to wielce ci ta biblia pomogła!!!!

          egzamin, ani znajomość tematu wielce mi się w życiu nie przydała (i już nie
          przyda) a czytanie Bibli niektórym dobrze robi i to nie tylko w zakresie
          poprawnego składania liter i rozumienia tekstu. mnie na przykład czasami dobrze
          robi na głowę...

          > A już myślałem, że jakis cud się zdarzył.
          >
          przepraszam, nie zauważyłam, że miało być o cudach.
          ale może jak przestaniesz myśleć to i Tobie cud się trafi...

          > Efekt byłby jednakowy, gdybyś zamiast biblii poczytała Kajka i Kokosza. Też
          byś
          > się wciągnęła. I też byś nie zdała.
          >
          zdać bym nie zdała, ale też bym tego Kajka i Kokosza nie czytała w kółko przez
          x już lat tak jak to czynię ze wspomniana wyżej książką...

          pozdrowionka
          • ogolone_jajka Re: jak zaczęłam czytać Biblię 24.04.04, 00:38
            Ja tam z przyjemnością do Kajka i Kokosza wracam.

            A mądrości biblijne są mi niepotrzebne. Ale jak kto woli. Ostatecznie w czytaniu biblii nic złego nie ma. Pożytku żadnego, ale i strata jedynie czasu, a jak ktoś go ma, to voila.
            • mysiam1 Re: jak zaczęłam czytać Biblię 24.04.04, 10:56
              ogolone_jajka napisał:
              Pożytku żadnego, ale i strata jedynie czasu, a jak k
              > toś go ma, to voila.

              Jajek, zapomniałeś dodać "dla mnie pożytku żadnego", bo są tacy, którzy w tym
              pożytek widzą. Pisz za siebie, z łaski swojej.
            • mika74 Re: jak zaczęłam czytać Biblię 26.04.04, 09:51
              ogolone_jajka napisał:

              > Ja tam z przyjemnością do Kajka i Kokosza wracam.
              >
              > A mądrości biblijne są mi niepotrzebne. Ale jak kto woli. Ostatecznie w
              czytani
              > u biblii nic złego nie ma. Pożytku żadnego, ale i strata jedynie czasu, a jak
              k
              > toś go ma, to voila.
              A ja znam wielu niewierzących ludzi ,którzy polecaja do czytania Biblie i sami
              chetnie czytają. Bo tam zawarta jest mądrośc zyciowa wszystko jedno czy dla
              wierzącego czy niewierzacego. Np. na Uniwersytecie jagielońskim na wydziale
              psychologii bardzo poleca sie do czytania Biblię, wcale nie przez super
              wierzacych profesorów.
              Moja znajoma socjoterapeuta takze czyta psalmy, madrośc Syracha, bo tam
              znajduje wielka zyciowa mądrośc.
              Jestes chyba jednak trochę ignorantem jajku...Co swiadczy o Twoim uprzedzeniu
              do wszystkiego co katolickie,a to nie jest obiektywne,ani madre.
              Albo o jakichś zranieniach głebokich...
              Pozdrowienia.
    • svistak Re: Dlaczego wierzycie ? 24.04.04, 11:24
      wychowana jak wiekszosc katolikow, poźniej gorliwa*gorliwa, a jednak przyznaje
      sie- nie wierzylam / nie ufalam/ Mu i wielokrotnie wystawilam Boga na probe
      slowami :"jesli mnie kochasz to..." a On byl wierny i dawal mi dowody. jednak
      otworzyly mi sie oczy gdy zrozumialam jego najwiekszy dowod milosci- ofiare JCH
      na krzyzu- do tej pory jestem pod wrazeniem. gdy juz wiedzilam ze On NAPRAWDE
      mnie kocha to zaczelam dostrzegac Jego dzialanie w innych sprawach i bez
      wystawiania Go smile hmmm to raczej On mnie wybral- ja nie bardzo chcialam,
      bronilam sie, zwlekalam... w koncu zdobyl moje serce :jest wytrwaly i wierny-
      dla mnie to bardzo wazne, ze ZAWSZE dotrzymuje slowa. dlugo by opowiadac-
      troche juz razem przezylismy... byl watek o waznych dla nas wersetach-
      poczytaj. na osobiste / intymne/ swiadectwo nie czas i nie miejsce- moze
      kiedys ...w oczy, np. w niebie, a moze wczesniej- zobaczymy...kto z kim i gdzie
      sie spotka smile
      svistak
    • aetas Re: Dlaczego wierzycie ? 24.04.04, 21:11
      A ja nie wiem, dlaczego wierzę ani czy moja wiara jest wystarczająca, by móc
      powiedzieć, że WIERZĘ.
      Wiem tylko, że im dłużej żyję, tym bardziej zachwyca mnie Bóg i... uspokaja.
      Boli mnie cała lawina zła wokół, dziejów ze stulecia na stulecie coraz
      straszniejszych, ale nie potrafię już buntować się przeciw Bogu dlatego...
      Świat jest niesprawiedliwy i okrutny, ale to nie Bóg go takim stworzył, teraz
      nie ośmieliłabym się oceniać Go w kategoriach, jak On może na to patrzeć, choć
      przyznam, że kiedyś wiele czasu zajęło mi poradzenie sobie właśnie z takimi
      zarzutami wobec Niego.
      Wiele się zmieniło od tamtej pory, miałam swoje odejścia i powroty z większej
      lub mniejszej odległości...
      Biblii przeczytałam mniej stron niż innej literatury (mea culpa!), czasem i
      Mickiewicz (chwała mu za to) potrafi oddziałać na mnie tak, jak mogłaby Biblia.
      Historia niewinnej ofiary w III cz. Dziadów przemawia do mnie z równą siłą, jak
      niektóre książki stricte religijne. I nie mam na myśli herezji
      historycznoliterackiej w stylu "Polska Chrystusem narodów", ale właśnie
      uniwersalną przypowieść o niewinnej ofierze będącej udziałem w Zbawczym Dziele
      Chrystusa. Wiersze "Arcy-Mistrz", "Modlitwa wieczorna", być może jest to
      poddanie sie czyjejś wizji, ale nie mam nic przeciwko niemu, skoro po pierwsze,
      jest szansą na przeżycie estetyczne ze słowem, a na dodatek pozwala człowiekowi
      zbliżyć się do Boga. Za to też uwielbiam mędrca Norwida i wielu, wielu... Z
      czasem coraz bardziej zachwyca mnie religia chrześcijańska i mam nadzieję, że
      nic już na to nie poradzę.
      Nigdy nie chciałabym odejść tak daleko, jak kiedyś byłam. Wychowałam się w
      tradycyjnej rodzinie katolickiej. Osiem lat temu założyłam własną rodzinę
      katolicką. A co było pomiędzy jest dla mnie nauką, że wszystko w życiu
      potrzebne i nie ma zdarzeń bez przyczyny i sensu.
      Ale DLACZEGO wierzę, no nie wiem chyba... wink
      • aetas Re: Dlaczego wierzycie ? 24.04.04, 21:38
        Co nie zmienia dla mnie faktu, że Biblia jest najdoskonalszym dziełem, również
        literackim... Taka Księga Życia, tylko wciąż do niej dorastam...
    • adzia_a Re: Dlaczego wierzycie ? 26.04.04, 08:33
      Ja wierzę z powodu brzytwy Ockhama winkIstnienie Boga jest najprostszym
      wytłumaczeniem dla istnienia świata, nie ma nic bardziej logicznego, Z kolei
      słowa Chrystusa są - gdyby ich przestrzegać oczywiście - najmądrzejszym ze
      wszystkich kodeksów postepowania i najkorzystniejszym dla zbudowania jakiegoś
      porzadku na świecie. Mnie to wszystko gra jak złoto.

      Dodam, że ja zrobiłabym dokładnie to, co zrobił Niewierny Tomasz. A Wy? Wiem
      dobrze i czuję to - on po prostu MUSIAŁ sprawdzić.
      • ogolone_jajka Re: Dlaczego wierzycie ? 26.04.04, 10:58
        > Dodam, że ja zrobiłabym dokładnie to, co zrobił Niewierny Tomasz. A Wy? Wiem
        > dobrze i czuję to - on po prostu MUSIAŁ sprawdzić.

        Bo tylko człowiek pozbawoiny własnego rozumu wierzy innym na słowo w takie bajki.
        • mysiam1 Re: Dlaczego wierzycie ? 27.04.04, 22:01
          ogolone_jajka napisał:

          > > Dodam, że ja zrobiłabym dokładnie to, co zrobił Niewierny Tomasz. A Wy? Wi
          > em
          > > dobrze i czuję to - on po prostu MUSIAŁ sprawdzić.
          >
          > Bo tylko człowiek pozbawoiny własnego rozumu wierzy innym na słowo w takie
          bajk
          > i.

          Jajek, a co zrobił Tomasz? Bo akurat nie miało to za dużo wspólnego z
          wierzeniem "na słowo", o ile dobrze pamiętam...
          • ogolone_jajka Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 00:04
            Hmm, może coś pomerdałem, bo nie jestem biegły w baśniach katolickich, ale był chyba taki motyw, że wszsycy uczniowie uwierzyli, a jeden musiał palce w rany wkładać, żeby stwierdzić, że faktycznie gościa pokłuli, zabili, a on ożył. Tak było???

            No a powiedzcie mi szczerze. Przychodzi do was ktoś i mówi, że za rogiem pojawił się Chrystus i że nadchodzi dzień sądu itd itp ple ple ple. Uwierzylibyście mu????? NIE SĄDZĘ.
            • svistak Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 16:29
              ogolone_jajka napisal:
              >był chyba taki motyw, że wszsycy uczniowie uwierzyli, a jeden musiał palce w
              rany wkładać, żeby stwierdzić, że faktycznie gościa pokłuli, zabili, a on ożył.
              Tak było???

              Ano tak bylo - wlozyl palce- dotknal i uwierzyl, a zatem JEZUS CHRYSTUS
              NAPRAWDE ZMARTWYCHWSTAL!
              svistak
              • ogolone_jajka Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 16:33
                > Ano tak bylo - wlozyl palce- dotknal i uwierzyl, a zatem JEZUS CHRYSTUS
                > NAPRAWDE ZMARTWYCHWSTAL!

                No i ja dopóki go nie zobaczę i nie dotknę to też nie uwierzę. Mam prawo.
                • mysiam1 Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 22:43
                  Tak, Jajek, tyle, że Tomaszowi nikt nie opowiadał "bzdur", jak byś to nazwał.
                  Jemu trudno było uwierzyć, że te rany są prawdziwe, że nie są spowodowane przez
                  jakieś "czary". Dlatego musiał ich dotknąć. I dotknął. I okazało się, że
                  prawdziwe. Czy gdyby Chrystus był wymyślony tak, jak tego chcesz (albo raczej
                  jak próbujesz przekonać, że chcesz), zapewne historie o nim pełne byłyby
                  uwielbienia tłumów, gromadnego padania na kolana itd. A tymczasem jest w nich
                  mowa o słabych ludziach, którzy chcą wierzyć, ale boją się, wątpią, nie są
                  pewni, zdradzają... I ciekawe, że ci, którzy uwierzyli bez wątpliwości to ci,
                  których społeczeństwo w tamtych czasach się wstydziło...
                  Tak bym chciała poczuć choć przez chwilę to, co czuł Mateusz, kiedy Jezus po
                  niego przyszedł...
    • unruzanka Re: Dlaczego wierzycie ? 26.04.04, 11:07
      Zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, moi rodzice dawali mi przykład swoim
      życiem, żadnej histerii religijnej, po prostu spokojne, wyważone świadectwo.
      Tam, gdzie się urodziłam (góry) ludzie wierzą tak naturalnie, mocno, spokojnie -
      zawsze bardzo mi się to podobało.
      Odkąd pamiętam Boga uważałam za Ojca, Osobę do której zawsze mogę się zwrócić,
      która mnie wysłucha (wielokrotnie zdarzało mi się modlić o coś, Bóg postanawiał
      inaczej, ja się buntowałam i po jakimś czasie okazywało się, że gdyby stało się
      tak jak ja chciałam - wpadłabym w niezły kocioł). Oczywiście miałam okres nie
      tyle może buntu, co jakiejś takiej obojętności, chyba nawet gorszej niż bunt.
      Dużo się zmieniło, gdy poznałam mojego męża - protestanta. Jego wiara zmusiła
      mnie do zastanowienia się nad sobą, nad moją wiarą, czy aby nie popadam w
      rutynę - paradoksalnie wzmocniło to na nowo moją wiarę.
      Sprawy wiary są dla mnie tak osobiste, że trudno mi o tym pisać. Na pewno do
      miana dobrej chrześcijanki bardzo, bardzo dużo mi brakujesad, dlatego staram się
      nie sądzić innych (to co kryje się w sercu wie tylko ta osoba i Bóg).
      pozdrawiam
      Ania i Ola (22.01.2004)
      Strasznie to chaotyczne co napisałam sad
    • justyna.ada Re: Dlaczego wierzycie ? 26.04.04, 13:07
      Nie miałam takich typowych "zawirowań' przynoszących odejście od Boga i
      Kościoła. Pamiętam że w okresie kiedy młody człowiek jest wrażliwy na "te"
      sprawy i przezywa różne bunty, ja trafiłam na parę lat do ruchu Ś-Ż. Ale tak
      naprawdę to są dwie strony medalu:
      wiara nie polega na uczuciach, przeżywaniu wzlotów emocjonalnych, to jest
      decyzja pójścia za Chrystusem
      z drugiej strony pamiętam takie chwile (nie w czasie wspólnych modlitw, kiedy
      jak to mówią, Duch Święty szaleje) kiedy byłam pewna że On idzie obok mnie, tak
      jakby to był drugi człowiek.
      A w wymiarze bardziej "praktycznym' - kiedy decyduję się zrobić coś na co
      bardzo nie mam ochoty, ale sumienie mi mówi że to właściwy krok, to potem mam
      taką jakąś pewność, jakby mi ktoś mówił: Dobrze postąpiłaś, i są tego dobre
      owoce.
      justyna
    • praktycznyprzewodnik Re: Dlaczego wierzycie ? 26.04.04, 16:27
      Mnie tez nigdy w zyciu nie przychodziło do głowy, ze Boga nie ma, ze nie warto
      się modlić... Nie z powodu głupoty czy bezmyslnosci, po prostu jest to dla
      mnie oczywiste.
      Miewałam wątpliwości co do orzeczeń doktrynalnych Koscioła, ale i te minęły,
      jak zaczełam się wgryzać w temat, okazało się, ze to nie Kosciól glupi, tylko
      ja byłam niedoinformowana. "Jak uwazasz, ze Kosciół coś głupio naucza, upewnij
      się, czy to na pewno jest nauka Koscioła".

      Moim problemem jest raczej tak zwane "lenistwo w słuzbie Bozej", brak cnoty
      zawierzania Bogu, przesadne liczenie na siebie samą. Nie chce mi się czesto
      modlić, czy do koscioła iść, ale nie z braku wiary, czy braku poczucia sensu
      modlitwy wspólnotowej, tylko ze swyczajnego lenistwa.
      Nie jestem sentymentalna osoba, która w długich modlitwach i kontemplacji szuka
      ukojenia i spokoju, ale nadaktywnym cholerykiem, który babcią będąc nie moze
      na mszy spokojnie wysiedzieć i woli Boga czynami (czesto bezsensowną
      nadaktywnoscia) chwalić. Adoracja, aczkolwiek nigdy nic przeciwko niej nie
      miałam i w obecnośc substancjalną Chrystusa w Eucharystii mocno wierzę, jest
      dla mnie najgorsza pokuta ! A msze swięta najchętniej przezywałby idac w
      pielgrzymce pieszej lub przynajmniej w procesji dookoła koscioła.

      Moje nawracanie, to nauka zawierzania Bogu, cierpliwe czekanie. ak więc moje
      nawrócenia polegają nie na rozumowych dociekaniach ale porzadkowaniu
      aktywnosci i nadaktywności własnej.
    • carla7 Re: Dlaczego wierzycie ? 27.04.04, 21:33
      Czasem do późna w nocy oglądam gwiazdy. Jest cisza, mogę się zamyślić. Próbuję
      zobaczyć siebie z perspektywy wszechświata. I zawsze mi wychodzi, że jestem
      małym ziarenkiem a zarazem wielkim człowiekiem. MAM PEWNOŚĆ, że to wszystko
      wymyśliła, stworzyła, wyregulowała ISTOTA WYŻSZA. Ktoś kogo nie sposób sobie
      wyobrazić - opisać. Kiedy byłam daleko od kościoła, też miałam tę pewność. Tylko
      nie było we mnie pokoju, zgody na ciągły ruch w życiu, ciągłe zmiany. Chciałam,
      żeby było TAK i już - po mojemu. Inaczej znaczyło źle, niepokój, ból.
      Modlitwa, wprowadza w moje życie pokój. Modlę się do Boga. Przynajmniej próbuję.
      Nigdy wcześniej nie tęskniłam za chwilą modlitwy. Teraz jej potrzebuję.
      W moim życiu nie było gwałtownych zwrotów. Napotkani ludzie, rozmowy, słowa,
      czyny, przeczytane książki. Kiedy spojrzę z perspektywy widzę w tym rękę Boga.
      Nawet na moje życie z dala od Niego.
      Ja tego potrzebowałam, żeby móc zatęsknić.
    • anek.anek Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 15:47
      wierzycie, bo inni wierzą. Gdybyśmy byli narodem wychowywanym w zupełnie innej
      wierze z innym (innymi) bogiem, to wierzylibyście w co innego. wiara przede
      wszystkim wypływa z wychowania i z potrzeby ducha. Postawiłam kiedyś podobne
      pytanie "dlaczego wierzycie". Ja nie potrafię zupełnie tego zrozumieć, ale
      przyjmuję argument, że ludzie wierzą, bo to najrostszy sposób na wytłumaczenie
      świata.
      • ogolone_jajka Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 16:02
        > ludzie wierzą, bo to najrostszy sposób na wytłumaczenie
        > świata.

        To jest jeden z kilku głównych powodów wiary w jakiegoś boga. Inne to poczucie zagrożenia i szukanie pomocy u kogoś silniejszego ("jak trwoga, to do boga") oraz indoktrynacja w dzieciństwie. Człowiek, który potrafi sobie wiele wytłumaczyć, poszukuje odpowiedzi, myśli, stawia czoło losowi i z nim wygrywa (choc oczywiście nie zawsze) i nie był zbyt mocno indoktrynowany nie potrzebuje żadnego boga. To proste.
      • piotrsko Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 16:35
        Dobrze powiedziane: najprostrzy sposób wytłumaczenia świata. Rzeczywiście
        uwierzyć, że coś powstało z niczego i NIKT nie maczał w tym palców jest o wiele
        trudniej smile).

        Piotr
      • wojtek_tata Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 16:56
        anek.anek napisała:
        > wierzycie, bo inni wierzą.
        Aniu,
        ejże, ejże. A czy Ty nie wierzysz, dlatego, że inni nie wierzą? wink
        To chyba nie takie proste.
        Wierzę, bo dostałem taką łaskę. No, prezent - mówiąc bardziej współczesnym
        językiem. I tyle. Z grubsza, oczywiście smile
        • unruzanka Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 17:06
          Dokładnie - wiara to łaskasmile.
          Ania i Ola (22.01.2004)
      • adzia_a Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 08:39
        Wiesz, Anek, trochę w tym racji, ale moim zdaniem to ma rację bytu tylko do
        pewnego momentu. Człowiek młody rzezcywiście wierzy siłą rozpędu, prawdziwego
        wyboru dokonuje później - po raz drugi. A może więcej razy...?

        Ja po raz drugi wybrałam mniej więcej w wieku 19 lat - zaraz po maturze. Po
        długich bojach ze sobą, po próbach odpowiedzi na różne "niewygodne pytania" -
        udało mi się poukładać mój światopogląd do kupy wink)
        • ogolone_jajka Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 08:54
          > udało mi się poukładać mój światopogląd do kupy wink)

          Taaak, i kupa z tego wyszła...
          • magkow14 Do ogolonego 29.04.04, 11:30
            Na początek przede wszystkim Bóg jest miłością, kocha każdego i każdemu wybacza
            jeśli dany człowiek tego chce. Po drugie Jezus kochał ludzi tak szaleńczą
            miłością, że oddał za nich życie aby mogli oczyścić się z win i po śmierci żyć
            wiecznie. Po terzecie inerpretujesz Słowo Boże nie rozumiejąc go. I po czwarte
            to, iż nie wierzysz to jedno, ale dlaczego podwarzasz wszystko co piszą osoby
            wierzące? Wiesz mam przyjaciółkę, która kilka lat temu wyszła za mąż za
            mężczyzne niewierzącego, ślub kościelny, dzieci ochrzczone, on nie chodzi do
            kościoła, ona nadal czynnie udziela się we wspólnocie. Nigdy nie usłyszałam od
            niego żadnych aluzji dotyczącej naszej wiary. Małżeństwo bardzo udane, choć
            wiem, że ona chciałaby aby jego nastawienie się zmieniło, ale nic na siłę.
            Pozdrawiam.
            Magkow14.
            • adzia_a Do Magkow :-)))) 29.04.04, 19:12
              ...poniechaj Wicia, ona tak po prostu musi, inaczej się udusi, no nie Wiciu :-
              )))
            • ogolone_jajka Re: Do ogolonego 30.04.04, 14:11
              > Na początek przede wszystkim Bóg jest miłością, kocha każdego i każdemu wybacza jeśli dany człowiek tego chce. Po drugie Jezus kochał ludzi tak szaleńczą miłością, że oddał za nich życie aby mogli oczyścić się z win i po śmierci żyć wiecznie. Po terzecie inerpretujesz Słowo Boże nie rozumiejąc go. I po czwarte to, iż nie wierzysz to jedno, ale dlaczego podwarzasz wszystko co piszą osoby wierzące?

              Na początek żądnego boga nie ma. Po drugie nikogo on nie kocha, bo go nie ma i nikomu nie wybacza, bo go nie ma. No i za nikogo nie oddał życia bo go nie było. Po trzecie po prostu logicznie rozumuję. Po czwarte staram się wam otworzyć oczy i umysły.
              • magkow14 Re: Do ogolonego 30.04.04, 14:44
                ogolone_jajka napisał:


                > Na początek żądnego boga nie ma. Po drugie nikogo on nie kocha, bo go nie ma
                i
                > nikomu nie wybacza, bo go nie ma. No i za nikogo nie oddał życia bo go nie
                było
                > . Po trzecie po prostu logicznie rozumuję. Po czwarte staram się wam otworzyć
                o
                > czy i umysły.

                Niczego nie starasz się otwierać, moim zdaniem jesteś narzędziem w rękach
                szatana, morzesz pisać, że Boga nie ma, ale ja WIEM, że ON JEST.
                >
        • anek.anek Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 11:03
          Mi wydaje się, że nie wierzę, bo faktycznie nie byłam wychowywana w wierze. I
          świat tłumaczony był mi przez ojca (przede wszystkim, fizyka i zagorzałego
          ateisty, ale też nie specjalnie "indoktrynującego", czyli mimo wszystko
          pozostawiającego mi wybór) w inny sposób. Odkąd pamiętam byłam pogodzona z
          myślą, że pewnych rzeczy naukowo nie jesteśmy wytłumaczyć, że dla pewnych spraw
          nigdy nie znajdziemy - jako gatunek choć obdarzony inteligencją, to w skali
          wszechświata mizerną - rozwiązania. Dostałam w dzieciństwie lekcję zaufania do
          samej siebie. A przede wszystkim chyba światopogląd jaki przyjęłam na podstawie
          wychowania przez niewierzących rodziców, zakłada, że to człowiek jest najwyższą
          wartością, a nie nieokreślona dla mnie siła wyższa. Wydaje mi się to banalnie
          proste, dlatego tak uparcie nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie wierzą. Albo
          po co? Niewykluczone, że gdybym była wychowywana w wierze, to teraz byłabym
          osobą wierzącą. Wydaje mi się też, że nawet jeśli młody człowiek ma wątpliwości
          (co chyba w wieku dojrzewania jest częste), to łatwiej mu "wrócić" do poglądów
          wpajanych od dzieciństwa, niż nagle odnaleźć się w świecie ateistycznym.
          Oczywiście są wyjątki - ale to wszystko wynika z potrzeb umysłu. Dobrze chyha
          jest uwierzyć jeśli mamy taką potrzebę. Nigdy nie wykluczałam, że sama kiedyś
          stanę się wierzącą, ale dzisiaj patrząc ze strony ateistki, uznałabym to
          zasłabość swojego umysłu i oznakę, że nie radzę sobie z rzeczywistością - w
          związku z czym odwołuję się do siły nadprzyrodzonej.A czy zwróciliście uwagę na
          to, że na każde pytanie na tym forum, które brzmi "dlaczego wierzycie",
          udzielane są odpowiedzi tak naprawdę na pytanie "jak wierzycie?". To jest
          naprawdę fascynujące, i pewnie bardzo szcere. Człowiek głęboko wierzący
          faktycznie nie może odpowiedzieć dlaczego. Możę opisać swoją wiarę "jak".
          Ciekawi mnie jednak gdzie była ta granica, jak ona wyglądała. Czy nagle coś
          poczuliście, pomyśleliście, że Bóg jest i tak po prostu uwierzyliście? Przecież
          to nie jest takie proste. Strasznie mnie gnębi ten temat, bo jak na razie
          pozostaje dla mnie bez odpowiedzi.
          Ania
          P.S, najmocniej przepraszam za wszystkie błędy we wszystkich postach
          • addria Re: Dlaczego wierzycie ? do Anek 29.04.04, 11:25
            Powodów "dlaczego" może być wiele.

            Nie jestem w tym zbyt mocna, ale zdaje się, że istnieją historyczne źródła
            pozareligijne, które potwierdzają, że ktoś taki jak Jezus istniał i że
            rzeczywiście potrafił czynić różne cuda. I są na to naoczni świadkowie. To już
            kwestia wiedzy. Z tym, że dla jednych będzie on wyuczonym iluzjonistą, czy po
            prostu posiadającym olbrzymią charyzmę człowiekiem, a dla innych tym za kogo
            się podawał, a więc Synem Bożym. Resztę mniej więcej znasz.

            Poza tym jest jeszcze jedna niezwykle subtelna sprawa. Ludzie głęboko wierzący
            często doświadczają jak najbardziej fizycznie Boga w swoim życiu. Najczęściej
            przez sploty szczególnych wydarzeń, które teoretycznie nie powinny mieć w ogóle
            miejsca, lub nie powinny występowac w taki sposób, w jaki wystąpiły. Czasem
            nawet ci ludzie mają kontakt poniekąd osobisty i przez to najtrudniejszy
            do "opowiedzenia". Dlaczego najtrudnieszy? Po pierwsze nie wszystko potrafimy
            opisać słowami, po drugie są to tak intymne sprawy, że nie potrafią tego
            rozpowiadać wszem i wobec, jak relację z wycieczki do Włoch. To jest zbyt
            delikatne, zbyt osobiste... Po trzecie wreszcie opowiadając coś takiego, nie
            chcą narażać się na niewybredne komentarze w stylu naszego Jajka, bo to byłaby
            dla nich profanacja czegoś dla nich najważnieszego. Nie każdy jest
            wystarczająco odporny na tego rodzaju zaczepki.

            Trudno mi jest to opisać wystarczająco dokładnie, bo ten temat jest niezwykle
            trudny.

            W każdym razie wiara to łaska, nikt nie przekona osoby niewierzącej
            racjonalnymi argumentami, więc takie dyskusje chyba już z początku będą skazane
            na niepowodzenie.

            Pozdrawiam,
          • mader1 Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 11:25
            Jakie bledy ? smile
            Racjonalnemu trudniej jest uwierzyc, to prawda. Ja to jestem taka,
            ze gdyby Bog uzdrowil mnie w jednej sekundzie, pomyslalabym najpierw,
            ze zwariowalam.( dlatego nigdy nie modlilam sie o uzdrowienie). Wiec
            zrobil to inaczej - poprzez ludzi, splot wielu przypadkow.

            Anek, wiara " bo tak wierzyla rodzina", to inna wiara. Po prostu w
            pewnym momencie odkrylam, ze "Jezus zyje", to byl moment.
          • isma Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 11:52
            Anek, dzieki za to, co napisalas.

            Tak, to prawda, chyba nie ma odpowiedzi na to, "dlaczego" wierzymy. To troche
            tak, jak nie ma odpowiedzi na to, dlaczego moja corka ma oczy i wlosy po ojcu,
            a uszy po matce wink)). Oczywiscie, mozna przytoczyc wieksza lub mniejsza liczbe
            naukowych przeslanek dzedziczenia, ale tak naprawde istota tego mechanizmu jest
            jednak ciagle zakorzeniona w przypadku. Mozna pisac o ludziach, ksiazkach,
            znakach, ktore przyczynily sie do tego, ze uwierzylismy, ale tak naprawde w
            najglebszym sensie - to jest Dar i Tajemnica.

            Aha - zgodnie z testem Rorschacha, do mnie najbardziej przemawia taka analogia
            prawna: sad moze oprzec sie na dowodach, ale moze tez opierac sie jedynie na
            poszlakach, o ile stanowia one logiczny lancuch. U mnie bylo cos z tych rzeczy -
            drobne wydarzenia, bron Boze "dowody na istnienie Boga", ktore nagle polaczyly
            sie w logiczna calosc.

            Slowo, nie mialam potrzeby uwierzenia,a przynajmniej ani ja jej sobie nie
            uswiadamialam, ani zadne okolicznosci "obiektywne" za tym nie przemawialy. Moj
            agnostycyzm raczej juz nie spelnial warunkow mlodzienczego kryzysu, bo to
            trwalo prawie poltora dziesiatka lat. Naprawde bylam szczesliwa. Wyszlam "sama"
            z ciezkiej choroby. Kochano mnie. Mialam fajna prace, z tych calkiem dobrzez
            platnych, mase zajec "dodatkowych", przyjaciol, wlasne mieszkanie... Klopoty z
            rzeczywistoscia, paradoksalnie, zaczely sie wlasnie po tym, jak wrocilam do
            Boga ;-O)))

            Fajne Twoje pytanie o granice. Jest taki ruch w KK, ktory nazywa sie Komunia i
            Wyzwolenie - tam kladzie sie ograsomna role na uswiadomienie sobie wlasnie tego
            momentu.

            Pozdrawiam serdecznie, nie jest bez sensu, ze Cie gnebi wink))
          • mika74 Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 12:25
            anek.anek napisała:

            > Mi wydaje się, że nie wierzę, bo faktycznie nie byłam wychowywana w wierze. I
            > świat tłumaczony był mi przez ojca (przede wszystkim, fizyka i zagorzałego
            > ateisty, ale też nie specjalnie "indoktrynującego", czyli mimo wszystko
            > pozostawiającego mi wybór) w inny sposób. Odkąd pamiętam byłam pogodzona z
            > myślą, że pewnych rzeczy naukowo nie jesteśmy wytłumaczyć, że dla pewnych
            spraw
            >
            > nigdy nie znajdziemy - jako gatunek choć obdarzony inteligencją, to w skali
            > wszechświata mizerną - rozwiązania. Dostałam w dzieciństwie lekcję zaufania
            do
            > samej siebie. A przede wszystkim chyba światopogląd jaki przyjęłam na
            podstawie
            >
            > wychowania przez niewierzących rodziców, zakłada, że to człowiek jest
            najwyższą
            >
            > wartością, a nie nieokreślona dla mnie siła wyższa. Wydaje mi się to banalnie
            > proste, dlatego tak uparcie nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie wierzą.
            Albo
            >
            > po co? Niewykluczone, że gdybym była wychowywana w wierze, to teraz byłabym
            > osobą wierzącą. Wydaje mi się też, że nawet jeśli młody człowiek ma
            wątpliwości
            >
            > (co chyba w wieku dojrzewania jest częste), to łatwiej mu "wrócić" do
            poglądów
            > wpajanych od dzieciństwa, niż nagle odnaleźć się w świecie ateistycznym.
            > Oczywiście są wyjątki - ale to wszystko wynika z potrzeb umysłu. Dobrze chyha
            > jest uwierzyć jeśli mamy taką potrzebę. Nigdy nie wykluczałam, że sama kiedyś
            > stanę się wierzącą, ale dzisiaj patrząc ze strony ateistki, uznałabym to
            > zasłabość swojego umysłu i oznakę, że nie radzę sobie z rzeczywistością - w
            > związku z czym odwołuję się do siły nadprzyrodzonej.A czy zwróciliście uwagę
            na
            >
            > to, że na każde pytanie na tym forum, które brzmi "dlaczego wierzycie",
            > udzielane są odpowiedzi tak naprawdę na pytanie "jak wierzycie?". To jest
            > naprawdę fascynujące, i pewnie bardzo szcere. Człowiek głęboko wierzący
            > faktycznie nie może odpowiedzieć dlaczego. Możę opisać swoją wiarę "jak".
            > Ciekawi mnie jednak gdzie była ta granica, jak ona wyglądała. Czy nagle coś
            > poczuliście, pomyśleliście, że Bóg jest i tak po prostu uwierzyliście?
            Przecież
            >
            > to nie jest takie proste. Strasznie mnie gnębi ten temat, bo jak na razie
            > pozostaje dla mnie bez odpowiedzi.
            > Ania

            To nie jest tak,ze w chrześcijanstwie wazniejsza jest jakas "siła wyzsza" od
            czlowieka. Chrystus powiedział "Cokolwiek zrobiliście jednemu z tych
            najmniejszych mnieście uczynili". My jestesmy Jego Ciałem, więc "Bóg jest
            najwazniejszy" a "czlowiek jest najważniejszy" -to jest to samo.
            I tym sie rózni chrześcijaństwo od ideologii: w ideologiach najwazniejsze sa
            jakies idee,wartosci chocby i były dobre
            niesmiertelne "Wolnośc,Równośc,Braterstwo" w rewolucji francuskiej),a w
            chrzścijaństwie zawsze chodzi o dobro człowieka, o miłośc do kazdego
            przyjaciela i nieprzyjaciela. A milośc -trudna sprawa,robimy często błędy.
            Miłośc nie może byc np. przyzwoleniem na zło, taką chora tolerancję.W imie
            miłości nie pozwole brac mojemu dziecku narkotyków.
            I nie da się po prostu postanowic "od jutra wierze", to się nikomu jeszce nie
            udało. Mozna najwyżej szukac Boga ,a On zawsze widzi pragnące serce i wtedy
            daje łaske wiary. Najczęściej nie wiemy ,że tak sie stanie. Możemy szukać
            Boga ,ale to On jest Dawcą. jak się wiara objawai: to po prostu wewnetrzna
            pewnośc o istnieniu Osoby, Osoby ,która Cie kocha i której nie da sie zamknąc w
            naszym ograniczonym świecie, która nie podlega ani naszej wyobraźni, ani prawom
            fizykli,ani nie zamyka sie w psycholigii, umysle. To jest cos duzo więcej, to
            sie tyczy naszej duszy, która w czaie nawrocenia jakby sie budzi z uspienia i
            ciemności. Niektórzy przyrównuja to zerwania ciemnej opaski z oczu,
            przejrzenia, obudzenia, wyjścia z ciemnej jaskini na światło. Trudno to
            opisać "materialnie" chociaz owoce wiary sa także materialne jak najbardziej.
            Bóg jest po prostu zyciowy wink i nie zamyka sie w sprawach duchowych, On
            ogarnia całe nasze zycie "Bo w Nim poruszamy się,żyjemy i jestesmy"(jak
            okreslił św. Paweł).
            To tyle w wielkim i malo udolnym skróciesmile
            M.
          • maika7 Re: Dlaczego wierzycie - do Anek 30.04.04, 14:01
            Piszę, bo zastanowiło mnie to, co napisałaś o wpływie wychowania na wiarę. Bo
            powstaje pytanie dlaczego w takim razie jest wielu wierzacych wywodzacych się z
            ateistycznych domów ?

            Mnie tez się wydaje, że wychowanie ma bardzo duzy wpływ na to czy sie wierzy
            czy nie. Ale nie tylko to.
            U mnie osobiście stytuacja jest chyba jeszcze inna. Moi rodzice to ludzie
            wierzący. Nigdy (w Ich dorosłym zyciu i przekazie) nie poddawali w wątpliwość
            istnienia Boga. Był dla Nich oczywistością. Od dziecka byłam wychowywana w
            świadomości, że istnieje. Katechetów tez w wiekszości miałam takich, którzy nie
            zrazili mnie do siebie. Przeszłam przez ruch oazowy, w którym spotkałam wielu
            świetnych ludzi. A jednak od około 20 lat jestem ateistką, dla której niebo
            jest puste. Dlaczego? Nie bardzo wiem.
            Moim dzieciom przekazuję mój światopogląd, ale jednocześnie szacunek dla innych
            wyborów (mam taką nadzieję). Wiary nie uważam za słabość umysłu. Uważam za
            alternatywę - nie swiadczacą ani o sile, ani o słabości. Nie wiem co wybiorą.
            smile
            M.
            • wojtek_tata Re: Dlaczego wierzycie - do maiki7 30.04.04, 14:30
              Maiko!
              To bardzo ciekawe, co piszesz. Tak jakby się wypaliło coś, wygasło, bez burz -
              typu Jajek czy (inaczej) dusk-till-down.
              Nie jestem pewien i nie mogę się odwoływać wprost do własnych doświadczeń
              (pochodzę z ateistycznego domu), ale mam w jednak niejasne wrażenie, że
              wychowanie jest tu bardzo istotne. Ważne wydaje mi się to, co napisałaś o
              rodzicach:
              > Od dziecka byłam wychowywana w
              > świadomości, że istnieje.
              To ładne, ale czy nie było przypadkiem tak, że Bóg był, istniał, ale DALEKO?
              A potem stopniowo się coraz bardziej oddalił?
              Pozdrawiam Cię bardzo.
              • maika7 Do wojtka_taty 30.04.04, 20:34
                >To ładne, ale czy nie było przypadkiem tak, że Bóg był, istniał, ale DALEKO?
                A potem stopniowo się coraz bardziej oddalił?

                Dla mnie był wszędzie, ogarniał "całość" świata, przenikał mnie i wszystko
                wokół. Wiedział o mnie wszystko, był moim mądrym przyjacielem (to lata późnej
                podstawówki i bardzo wczesnego liceum), który mądrze kierował moim życiem dając
                mi zdarzenia, z których uczyłam się żyć, kierując mnie ku ludziom, którzy byli
                dla mnie lekcją miłości, pokory, radości, rozczarowania... To moje myślenie z
                tamtego czasu. Czułam się Jego dzieckiem, otoczona Jego miłością i w pewnym
                sensie Jego cześcią (przecież mieszkał też we mnie, nosiłam w sobie cząstkę
                nieśmiertelności).
                Nie wiem co się stało, że przestałam czuć Jego obecność, szukałam - późne
                liceum i pierwsze lata studiów. To juz powroty i odejścia. Coraz krótsze
                powroty (może jeszcze zajrzeć do duszpasterstwa akademickiego, może pogadać z
                madrym, życzliwym i otwartym księdzem, może wybrać się na pielgrzymkę do
                Częstochowy, bo skoro tyle ludzi na nią chodzi to może i ja odnajdę tam coś).
                Nie odnalazłam. Świat bez Niego okazał sie dużo mniej skomplikowany, odpowiedzi
                na pytania proste i jasne, życie nadal ma sens tylko inny, nie widzę Go nigdzie
                (poza ludzkimi umysłami).
                Przez te wszystkie lata raz poczułam żal, że dla mnie niebo jest puste. Jak
                zmarł Tato (bardzo bliski, kochany, przyjaciel).
                smile
                M.
                • wojtek_tata Re: Do maiki7 05.05.04, 15:43
                  Dopiero teraz przeczytałem. Po dłuuugim weekendzie nagromadziło się tyle
                  STRASZNIE WAŻNYCH wątków i przysypało Twój post.
                  Hmm...
                  Chyba Cię lubię. smile Na pewno masz dar pięknego nazywania rzeczy . Myślę sobie,
                  że z moją wiarą (zalążkiem wiary) było podobnie jak z Twoją niewiarą.
                  Stopniowo, nie wiadomo właściwie jak. Na pewno ważną rolę odegrało kilka osób.
                  No, ale w sumie to jest łaska (gratia - gratis - darmo - prezent)...
                  Piszesz, że dla Ciebie niebo jest puste. Myślę, że trafniej byłoby jednak
                  napisać, że dziś niebo wydaje Ci się puste. A jakie jest NAPRAWDĘ? Zobaczymy,
                  jak się spotkamy. smile
                  Pozdrawiam Cię ciepło.
                  • maika7 Re: Do maiki7 05.05.04, 17:47
                    Przysypało smile Myślałam, że przysypało "na amen" smile
                    Wiesz, czasem tak się trochę czuję - jak negatyw (w sensie fotograficznym)
                    tych, którzy wierzą. W czasach "oazowych" wysłuchałam wielu (dziesiątki) tzw.
                    świadectw wiary. Ludzie, którzy odkrywali w sobie doznanie Boga, którzy
                    otwierali się na Niego opowiadali o tym. Czasem sobie myślę, że u mnie jest
                    dokładnie odwrotnie. Ci, którzy uwierzyli mówili o pustce wcześniej, o pewnym
                    niedosycie, a potem o ogromnej radości - jak doświadczyli wiary. U mnie czas
                    wiary - tej już z mojej młodości- to czas szarpania się ze sobą. Czas po
                    odejściu od wiary to czas spokoju, ładu wewnętrznego, taki dobry czas.
                    Oczywiście - niebo WYDAJE mi sie być puste. Moja niewiara (mam tego świadomość)
                    to też pewna wiara. Nie mam dowodów na nieistnienie Boga.

                    Podczytuję to forum i może znów za jakis czas się spotkamy w jakimś wątku
                    (zanim w zaświatach ewentualnie...)

                    Pozdrawiam również smile
                    M.
      • isma Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 13:48
        A, jeszcze o argumencie genetycznym. Moj maz spedzil 30 lat zycia na Ukrainie,
        przez spory kawal czasu jeszcze radzieckiej, zatem z urzedu ateistycznej. Fakt,
        jego rodzice sa katolikami. Ale Tesc nawrocil sie w wieku dojrzalym z
        urzedowego ateizmu, raczej nie z powodu mimikry, a odwrotnie, troche go to
        kosztowalo ;-(((
    • mader1 Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 17:55
      Spojrzal na mnie. Spojrzal na mnie jak na OSOBE . Powaznie. Z
      szacunkiem dla swojego najlepszego dziela. Chociaz bylam zasmarkanym
      chudzielcem, chociaz nie chce mi sie wstac rano, chociaz dlugo
      czekalam na najlepsze spodnie, chociaz spoznilam sie na msze. Chociaz
      sie buntowalam. Chociaz mowilam " Poczekaj jeszcze, to trudne, czego
      wymagasz. Moze pozniej" Zapytalam "Kochasz mnie, chociaz..... ?"
      Odpowiedzial " Kocham cie po prostu". Jak odchodze od Niego - czeka.
      Jak mowie - slucha.Jak upadam - podnosi mnie. Szanuje moje wybory. Kiedy
      wydawalo mi sie,ze utone, podal mi reke.Ciesze sie, ze mnie wybral.
      Jak Go nie kochac ?
      • wojtek_tata Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 18:33
        Mader1!
        Jejejejejej! To, co napisałaś, nadaje się na kawałek książki. Albo do
        wprawienia w ramki i nad łóżko. Żeby czytać, jak zapomnę. Dzięki!
        Aż mi trochę słów brak...
        • mader1 Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 19:04
          dziekuje smile
      • kulinka3 Re: Dlaczego wierzycie ? 28.04.04, 19:49
        Bo wybrał mnie przed założeniem świata.....To niewiarygodne, ale już wtedy o
        mnie pomyślał. Jak nie odpowiedzieć na tak szaleńczą miłość?
      • alex05012000 Re: do mader1 29.04.04, 10:11
        żeby to było takie proste!!! - maria
        • mader1 Re: do mader1 29.04.04, 10:48
          I proste i nie. Zanim sie w to wszystko do konca uwierzy, jest to
          bardzo trudne. Szarpalam sie, nie dowierzalam, balam. Ale jak sie przez
          to przejdzie... staje sie bardzo proste. Czasem ide sobie ulica,
          wracam z pracy i nagle mysle sobie "Jezus zyje" i wzruszenie chwyta
          mnie za gardlo. No ale z grzechami musze walczyc jak zawsze,
          niestety... i ciagle tak samo z nimi ciezko. Pozdr. Mario smile
    • magdalena_76 Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 10:28
      Będzie strasznie osobiście...
      Też mnie jakoś prowadził przez ludzi, książki, wydarzenia, wciąż się nie mogę
      nadziwić, że Mu na mnie zależy... Chyba przygotowywał grunt pod pewne
      doświadczenie, o którym Wam opowiem. Miałam jechac z mężem na rekolekcje dla
      młażeństw, ale dosłownie w ostatniej chwili okazało się, że musimy być na
      miejscu i nie damy rady wyjechać. Więc postanowilismy spędzić ten
      tydzień "rekolekcyjnie" pomimo tego, że w domu - b dużo modlitwy, codziennie
      Msza św. itp. Bardzo szybko Pan Bóg huknął mnie w głowę i zastrząsł całym moim
      światem, próbując dostać się w najgłębsze pokłady mojego serca, gdzie Go chyba
      nie wpuszczałam tak naprawdę... Doświadczenie okropne. Trudno to opisać.
      Potrafiłam tylko płakać, tak było bolesne i nie waham się powiedzieć, że czułam
      się jak w piekle, bo nie miałam żadnej nadziei, czułam się jak NIC... Byłam w
      stanie czytać tylko Ewangelie, bo wszystko inne wydawało mi się fałszem. A mój
      mąż ogromnie mnie wspierał.
      Poszlismy się wyspowiadać i ja taka biedna wyrzuciłam to wszystko z siebie...
      usłyszałam najkrótszą w moim życiu naukę: "Bądź pełna pokoju, Pan Bóg Ci
      błogosławi!" Wtedy doświadczyłam tak strasznie mocno łaski Bożej, która niesie
      pokój, "jakiego nie zna świat". Choćby się nie wiem co działo, to sa już tylko
      kręgi na wodzie...
      Często wygodniej i łatwiej byłoby nie wierzyć, prawda? Ale zaufałam... On jest
      moją siłą.
      Pozdrawiam serdecznie
      M.

      Mader, to co napisałaś - piękne i przede wszystkim prawdziwe!!!
    • karinka21 Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 12:17
      Dlaczego wierzymy z mężem?
      www.adonai.pl/index.php?id=swiadectwa/n2.htm
      • wojtek_tata Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 13:35
        Karinko!
        Uffff...
        Dziękuję Ci.
      • mika74 Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 13:47
        karinka21 napisała:

        karinka,dzięki!
      • mader1 Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 14:14
        Bardzo dziekuje.
    • marzek2 Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 14:21
      To i ja się "wyręczę" linkiem, kto chętny, niech sobie poczyta smile)
      To jest po prostu moje świadectwo nawrócenia:

      www.bozakobieta.dlajezusa.pl/onas/swiadectwoMarzeny.html
    • dusk-till-dawn Re: Dlaczego wierzycie ? 29.04.04, 21:17
      Paweł wyjaśnia starannie w swych listach do chrześcijan z Rzymu i Galicji, że ułożenie odpowiednich relacji z Bogiem jest możliwe nie tyle przez dobre uczynki, co wiarę.
      "Wiara" oznacza zaufanie Bogu. Nie jest to "skok w ciemno", który człowiek musi wykonać bez zastanowienia. Bóg - jak wierzymy - jest godzien zaufania, możemy na Nim całkowicie polegać. Ufając swojej wiedzy, można uwierzyć Jezusowi Chrystusowi i zawierzyć mu swoje życie. Jako grzeszni, sami nie możemy zrobić nic, by się zbawić. Musimy polegać całkowicie na tym, co Bóg uczynił już dla nas przez Jezusa.
      Jest to początek "życia wiary". Nikt nie może być pewien, że żyje dobrze, gdy polega tylko na sobie. Musimy całkowicie pokładać ufność w Jezusie i w Duchu Świętym, którego On nam daje, aby nam pomóc żyć tak, jak się to podoba Bogu. Takie życie, gdy człowiek zdaje się na Boga, zaczęto się - jak zauważa Paweł - już w samych początkach relacji pomiędzy Bogiem a człowiekiem, już od Abrahama.
      Nowy Testament także mówi o "wierze", z jaką należy przyjąć podstawowe nauki o życiu Jezusa, na których opiera się nasze zaufanie.
      1 J 5,1-5; J 1,12; 3,16; 5,24; Rz 1,17; 5,1; 10,9-10; Ga 3; Ef 2,8-9. Patrz także Rdz 15,6; Ps 37,3-9; Prz 3,5-6; Jr 17,7-8; Ha 2,4; Hbr 11; Jk 2; 1 Tm 3,9; 5,8
      • sion2 Re: Dlaczego wierzycie ? 30.04.04, 16:42
        Baaaardzo trudne pytanie dla mnie smile)), bo to tak jakbym chciała odpowiedzieć
        na pytanie "dlaczego jesz?"

        wiara w Boga, a raczej zaufanie Mu, powierzenie i powierzanie się nieustanne
        jest dla mnie czymś tak koniecznym i oczyswistym jak oddychanie i jedzenie

        byłam nieszczęśliwa, a Pan otoczył mnie miłością
        miotałam się, a On napełnił mnie pokojem
        grzeszyłam, a On mi wszystko wybaczył
        nie umiałam i nie umiem miłować a On pokazuje na swoje serce i
        mówi "zaczerpnij..."

        Jezus tak mocno zawładnął mną, ze mogłam byc przesladowana przez wszystkich, a
        nie czułam bólu ani niechęci

        teraz od kilku lat moja wiara jest pozbawiona emocji, nie czuję Boga, nie
        przezywam Go, nie doświadczam wprost lecz przez wiarę, przez odkrywanie, ze
        prowadzi, że mówi do mnie nie przez emocje lecz przez wydarzenia

        nade wszystko pokazuje mi, że sama żadnej najmniejszej wady mojej nie
        przezwyciężę, że w Nim jest tajemnica świętości a nie we mnie
        że On kocha mnie za darmo, niczym nie zasłużę nigdy na Jego miłość ale i nie
        muszę, bo umiłował mnie za darmo

        kiedy mam problem z zaakceptowaniem siebie samej to powtarzam sobie że za taką
        Kasię jaka jest Jezus umarł na Krzyżu, ze nie za tą wyimaginowaną przez moja
        pychę doskonałości, tylko za mnie z tymi konkretnymi moimi wadami- to mi pomaga.

        po prostu - miłość Boga do mnie jest dla mnie najwazniejszym punktem odniesienia
        • ogolone_jajka Re: Dlaczego wierzycie ? 05.05.04, 20:56
          Rany, nie wiedziałem, że są ludzie którzy POWAŻNIE mogą takie rzeczy wygadywać.

          Dla mnie to zwykłe ple ple, a niektórzy bez tego ple ple żyć nie mogą.

          Dziwny jest ten świat.
    • mamalgosia Re: Dlaczego wierzycie ? 30.04.04, 18:32
      powiem szczerze: nie wiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka