11.05.04, 10:29
Jest już wątek o stole, to może teraz o kolejnym ważnym meblu w małżeństwie.
Najważniejszym obok stołu właśnie.
Teraz mamy duże łóżko, na które w nocy mogą przyjść dzieci w miarę potrzeby.
Duże łóżko to podstawa. Z naciskiem na duże, a nie na łóżko, bo materac też
oczywiście może być, tylko rozmiarów odpowiednich.
Czytałem kiedyś "Franky Furbo". Tam rodzina to byli rodzice i chyba 4 czy 5
dzieci. I mieli jedno łóżko!!! Takie bardzo długie. Rodzice spali na jednym
końcu, oddzielenie kotarą. Wizja dość ciekawa, choć ja wolę osobno.
Udało nam się z Kramlą, że dzieci śpią (usypiają) same. Tylko w nocy
przychodzą, jak się przebudzą. Marta bardzo rzadko, ale Dominika jeszcze
prawie co noc. Ale wielu znajomym małżeństwom to się nie udało. I wtedy mama
śpi z dzieckiem, tata gdzieś osobno. Kombinacje są przeróżne. Znajomi kupili
łóżeczko piętrowe i skończyło się na tym, że mama spała z dwójką dzieci w
swoim łóżku, a tata na górze piętrowegosmile. Szybko je sprzedali...
Jednak sypialnia to podstawa. Tak jak duży stół.
Obserwuj wątek
    • addria Re: Łóżko 11.05.04, 10:32
      Podobnie jak stół, porządne łóżko, a raczej łoże, nabyliśmy po kilku latach
      małżeństwa. Polecam gorąco. Miejsca duzo do spania, nawet z dzieckiem (nasz
      maluszek często przychodzi do nas w nocy i śpi do rana w środku smile A w dzień
      można sie pobarłożyć, powygłupiać całą rodzinką smile Super.
    • piotrsko Re: Łóżko 11.05.04, 10:47
      My zaraz po ślubie kupiliśmy porządne duże łoże, które spisuje sie do dziś (
      chociaż myślimy o zmianie ).

      Dzięki temu, że jest duże nie gnieciemy się w nim jak w nocy przychodzą dzieci.

      To przychodzenie dzieci to jednak pewien problem. Nigdy nie usypiamy dzieci w
      naszym łożu. Ale jest tak, że Kuba ( 7 lat !) co noc - chociaż sam chyba z tego
      nie zdaje sobie sprawy - pojawia się nieoczekiwanie w naszym łóżku. Za to
      Marysia ( 3 lata ) śpi do rana u siebie ( czasami woła: mamuuuusiu ! ) i wtedy
      moja żona musi ją utulić; nie ma szans żebym wtedy był zaakceptowany
      jako "utulacz". Kończy się tak, że albo śpimy tak do rana ( ja z Kubą w łożu
      małżeńskim, a moja żona z Marysią w łóżeczku dziecięcym )albo mnie udaje się
      odnieść Kubę do pokoju dziecięcego i sprowadzić moją żonę do siebie.

      Czy wy też macie takie problemy ? I jak sobie z nimi radzicie ? Może macie
      jakieś pomysły na wędrującego w nocy 7-latka ?

      Piotr.
    • adzia_a Re: Łóżko 11.05.04, 10:57
      Dla nas zawsze było istotne to, że śpimy razem - nawet nasza starsza córeczka,
      która przez całą dobę zajadała co dwie godziny, nie była w stanie sprowokować
      nas do tego, żebym z nią spała. Zależało nam też zawsze na tym, żeby dzieci
      spały w swoich łóżeczkach - co prawda rano zawsze ląduja o nas (jedno o
      własnych siłach, a drugiemu trzeba pomóc wink ), i to jest fajne i na miejscu.
      Natomiast ważna jest dla nas pewna odrębność.

      Sypialni się pewnie tak prędko nie dorobimy natomiast duzy materac to
      podstawa smile

      Zastanawiam się tylko nad jednym - za miesiąc przeprowadzamy się do nowego
      domu, starsza Dominika będzie miała swój pokój i nie spodziewam się raczej,
      żeby się nie bała samotnego spania w nowym miejscu, podejrzewam więc, ze mąż
      będzie musiał z nią spać - a ja z małą Łucją...
    • mama_kasia Re: Łóżko 11.05.04, 14:32
      Też czytałam "Franky Furbo" smile. Wielkie łóżko to jest to!
      Na razie dzielimy je z najmłodszą córką, z wygodnictwa mojego.
      Jeszcze w nocy karmię ją piersią i wygodne jest to, że śpi z
      nami. Mąż jest trochę mniej zadowolony; ma bardzo mało miejsca.
      Łóżko 1.40 to w sam raz dla dwóch osób (szczupli jesteśmy wink,
      ale gdy połowę tegoż łóżka zajmuje mała, to my leżymy jak śledzie.
      Na szczęście 5-latka już bardzo rzadko do nas przychodzi.
      Były momenty, że mąż próbował uciec do dużego pokoju, ale ja
      despotycznie wink zmuszałam go do pozostania; w końcu małżeństwem
      jesteśmy i mamy spać razem!!!
      Kto jeszcze łóżka nie ma, 1.40 to za mało!
    • mader1 Re: Łóżko 11.05.04, 14:55
      przez cale malzenstwo mamy sypialnie - choc przez 3 lata sluzyla za nia
      wneka w naszym pokoju. Za wyjatkiem 3 pierwszych lat , ciagle ktos nam
      sie pakuje do lozka !!! Lozko jest duze, sosnowe, przykryte zolta
      kapa. Ciagle rozkopana. Ale nigdy nie dalismy sie rozdzielic. Tacy
      jestesmy wink Co Bog zlaczyl....
    • praktycznyprzewodnik Re: Łóżko 11.05.04, 15:26
      14 kat temu wprowadzilismy się do naszego obecnego mieszkania. Gotowy byl wtedy
      tylko jednen najwiekszy pokój a dzieci czworo w wieku 12 lat - 6 tygodni.
      Spalismy na rozłozonych na ziemi kilku materacach - prawdziwe lotnisko !
      Tylko najmłodsze w wózku.
      Do dzis wspominamy te czasy: "a pamietacie, jak robilismy sobie wesołe
      wieczory!!"
      Ta co spała jako niemowlę w wózku i ten, którego na świecie jeszcze nie było,
      tego nie moga pamiętac, sa nawet zazdrosni o te wspomnienia.
      A robilismy sobie wielką tace kanapek, dzban napitku, rozkładalismy materace i
      spiewalismy rózne pielgrzymkowe piosenki, gralismy na instrumentach, czytalismy
      ksiazki dla dzieci...
      To se ne vrati!
      • mader1 Re: Łóżko 11.05.04, 17:23
        a my to mamy w domu na wsi ( na razie). W jednym pokoju 4
        materace. Jaka byla radocha i skakanie.Wspolne czytanie, gadanie...
        pianino trudno wziac do lozka, wiec nie gralismy smile))
        Ale ostatniej nocy cos nawalilo - nasza najstarsza cora pobudzila nas
        w srodku, bo podobno chrapalismy (!?) i nie mogla przez nas spac smile))
        Obudzil sie najmlodszy i byl rozzalony na caly swiat, ze jest
        niewyspany smile)) Srednia pochrapywala nadal i nawet probowala sily
        swojego kopu na brzuchu taty - ulozyla sie w poprzek smile)) Wrocilismy
        kompletnie wykonczeni wink))
        • skrzynka3 Re: Łóżko 12.05.04, 08:43
          Lozko 1,40 -za maaalo ale bylismy wtedy tacy mlodzi wink))). Starsi chlopcy juz
          rzadko przychodza a jesli to po to zeby ich utulic, ukolysac po zlym snie i
          odprowadzic do ich pokoju -usypiaja sami. Najmlodsza rok i 5mc z sukcesem
          wyprowadzona dwa miesiace temu z sypialni, srednio dwie noce w tygodniu spedza
          z nami. Raz na jakis czas robimy sobie jak to nazywaja dzieci "poslanie" i
          spimy wszyscy razem na dywanie -cos z klimatow opisywanych przez PP dlugie
          wieczorne bitwy na poduszki, czytanie rozmowy do pozna i leniwe poranki kiedy
          nikomu nie chce sie oposcic "barlogu". Juz nastepnego dnia dzieciaczki pytaja
          kiedy bedzie nastepby raz. To poslanie pomoglo nam wlasnie w przerwaniu nocnych
          wizyt naszych kilkulatkow, mimo ze wydawalo sie ze robia to calkiem na spiaco
          umowa ze jak beda spali u siebie to bedziemy np za tydzien spac razem
          podzialala jak magiczne zaklecie. Pozdrawiam Skrzynka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka