Dodaj do ulubionych

namaszczenie chorych

04.06.13, 20:10

Niedzielna eucharystia - i piękne czytanie o wierze w uzdrowienie. I nagłe olśnienie: od tylu miesięcy walczycie z chorobą, lekarze błądzą na razie we mgle, objawy się nasilają, a dziecko cierpi..... Zaraz po mszy rozmowa z kapłanem i zaproszenie na poniedziałek- dziecku zostanie udzielone namaszczenie chorych. Przyjął to bardzo uroczyście i ze wzruszeniem. Na efekty teraz czekamy. Ale naszła mnie jeszcze jedna refleksja.

Wiem o tym tylko ja i moja siostra. Nikomu nie powiedzieliśmy - z obawy przed awanturą. Teściowa gotowa ogłosić, ze dziecko chcemy uśmiercić. Przecież nawet jak było wiadomo, że babcia już umiera, to kapłana zawołano dopiero jak straciła przytomność. Bo jak to, przecież jak ktoś namaszczenie otrzymuje to niechybnie zaraz umrze..... Nie da się tego niektórym wytłumaczyć.

Ciekawa jestem jak jest u was? Boicie się tego sakramentu?
Obserwuj wątek
    • otryt Re: namaszczenie chorych 04.06.13, 22:14
      A dziecko jest siostry?

      Ja się nie boję tego sakramentu.
      Pozdrawiam
      • nati1011 Re: namaszczenie chorych 04.06.13, 22:19
        nie - moje smile
        • otryt Re: namaszczenie chorych 04.06.13, 22:55
          Jako matka miałaś stuprocentowe prawo do podjęcia takiej decyzji. Nie musiałaś tego konsultować z teściową. Przynajmniej ja bym tak postąpił. Ta decyzja należy do rodziców. No chyba, że rodziców nie ma w pobliżu, a sytuacja jest poważna. Sam będąc w takiej sytuacji nie kryłbym przed teściową faktu udzielenia sakramentu jej wnukowi. Spokojnie wyjaśniłbym nowe zasady dotyczące sakramentu. Mnie zastanawia co innego, dlaczego ojciec dziecka nie wie? Bo powinien wiedzieć.

          Niecały miesiąc temu byłem sam w sytuacji, gdy musiałem zadecydować, czy udzielić tego sakramentu mojemu teściowi? Przypadkiem trafiłem do domu, gdzie odbywała się uroczystość pierwszej komunii świętej i tam spotkałem księdza, który sam z siebie zaproponował udzielenie tego sakramentu choremu. Widząc moje wahanie, stwierdził z żartem, że widocznie może się zdarzyć, że wystraszy chorego lub jego żonę. A ja po prostu uważałem, że moja teściowa lub moja żona mają większe prawo do takiej decyzji niż ja sam. Teść wcześniej kilka razy otrzymywał ten sakrament. Trzy dni później teść umarł.

          Rok temu moja Mama była w hospicjum. Bylem tam z bratem i mężem mamy. Do sali przyszedł ksiądz kapelan i zapytał, czy chcemy aby udzielić Mamie sakramentu chorych? Wszyscy bez wahania zgodziliśmy się. Mimo to, ksiądz próbował nas przekonywać, że Mamy godziny są już policzone i warto sakramentu udzielić. Potem zastanawiałem się, dlaczego ksiądz przekonywał przekonanych? Myślę, że dlatego iż w swojej praktyce duszpasterskiej widział, że wiele rodzin sakrament chorych traktuje jak wyrok śmierci i nie chcą się godzić aż do końca. Dwa dni później Mama odeszła do Domu Ojca.

          • nati1011 Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 00:31
            to trochę skomplikowane - decyzja była spontaniczna - a tata dziecka daleko. A to nie rozmowa na telefon. Miałam pewność, że nie będzie miał nic przeciwko. Sprawy wiary to moja działka - mąż jest bardzo luźno wierzący, ale nieprzeszkadzający w wychowaniu dzieci w wierze. Ufa, że nie zrobię dziecku krzywdy.

            Ja nie mam żadnych wątpliwości. Uważam, ze ten sakrament jest mocno niedoceniony i taki właśnie zastraszony. A pewne rzeczy nie trafiają do innych. Ja mogę godzinami mówić dlaczego, a ktoś i tak ma z góry założoną wersję. Z teściową nie chciałam niepotrzebnego starcia. Może później na spokojnie powiem. Mamie nie powiedziałam z innego powodu - nie chcę by się domyślał że sprawa jest już tak poważna. Na razie jesteśmy w trakcie diagnozy - ale w grę wchodzi też bardzo mało ciekawa opcja.

            Widzę też jakąś pozytywną zmianę w Kościele - ksieża zaczęli więcej i chętniej błogosławić, a i o sakramencie chorych mówi się trochę więcej i we właściwym kontekście. Może uda się go "odczarować" smile
    • luccio1 Re: namaszczenie chorych 04.06.13, 22:22
      Zawiniła tutaj druga - i bardziej rozpowszechniona po Soborze Trydenckim - nazwa tego Sakramentu: Ostatnie Namaszczenie.
      Uzasadnienie tego w uproszczonej wersji Katechizmu brzmiało: jest to zazwyczaj ostatni Sakrament, jaki Chrześcijanin przyjmuje w życiu.
      • otryt Re: namaszczenie chorych 04.06.13, 22:29
        Masz rację Łukaszu. Ta nazwa "ostatnie namaszczenie" w świadomości wielu, szczególnie starszych ludzi jest. Mnie na religii też uczono, że ten sakrament to ostatnie namaszczenie. Później nazwę zmieniono. Nie pamiętam dokładnie, kiedy ta zmiana nastąpiła? Do dziś zdarza mi się czasem powiedzieć "ostatnie namaszczenie" z przyzwyczajenia. Ale o samym sakramencie myślę już po nowemu.

        Pozdrawiam
        • nati1011 Re: namaszczenie chorych 04.06.13, 22:32
          ja też nie mam oporów - ale widze, że w wielu osobach to ostatnie namaszczenie wciąż mocno się kołacze. Serio - teściowej nie dam rady przekonać wink
          • olga727 Re: namaszczenie chorych 18.06.13, 22:37
            nati1011 napisała:

            > ja też nie mam oporów - ale widze, że w wielu osobach to ostatnie namaszczenie
            > wciąż mocno się kołacze. Serio - teściowej nie dam rady przekonać wink
            >
            Witam.Jestem Olga i jestem tu nowa i od niedawna znam to Forum. smile Ale nie o tym chciałam pisać.Otóż: w 2001 r. w dniu św. Karola Boromeusza(niedziela) trafiłam z wylewem na O.I.O.M.(miałam 29 lat),było ze mną krucho,czułam się źle i nie wiedziałam jak będzie dalej ze mną, rodzinę powiadomiono na moją prośbę po 4 dniach wieczorem. Mama przyjechała następnego dnia,na drugi koniec Polski,a w sobotę poprosiłam sama,o Ten właśnie sakrament-Namaszczenie Chorych. Pielęgniarki,pytały się mojej mamy,czy Na pewno,mają wezwać ojca z sakramentem,czy ja na pewno Tego chcę,potwierdziła moją decyzję. Samego przebiegu namaszczenia-nie pamiętam,ale potem czułam,że wraca mi siła do życia i walki z chorobą. Wydaje mi się,że gdybym wtedy nie poprosiła o Ten Sakrament-to dziś pewnie bym nie pisała tego świadectwa. Potem ojciec Kapelan,przychodził do mnie z komunią św. przez cały czas mojego pobytu na sali (miesiąc). Tak więc reasumując: wierzę w to,że Namaszczenie Chorych umacnia chorego,do znoszenia trudów choroby.
            • nati1011 Re: namaszczenie chorych 18.06.13, 23:12
              dzięki Olga smile
    • twoj_aniol_stroz Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 08:16
      Jakoś nigdy nie wpadłam na to by prosić o ten sakrament dla siebie, a przecież faktycznie powinnam, np przed operacją. Mam wrażenie, że to jest najbardziej "zapomniany" sakrament sad
      Pierwszy raz jakoś mocno go zaczęłam zgłębiać przy okazji choroby babci. Ale wówczas chodziło mi bardziej o jego działanie w zastępstwie spowiedzi, o możliwość odpuszczenia grzechów osobie nieprzytomnej. Ale mam wrażenie, że Twój post jest trochę takim sługą z poniedziałkowej Ewangelii, który upomina się o zapłatę dla Pana za dzierżawę winnicy smile
      • droga_do_nieba Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 14:11
        Przede wszystkim witam wszystkich, od dziś jestem tu nowa.
        Sakrament chorych przyjmowałam kilka razy w życiu, zdażało mi się prosić kapłana o namaszczenie, gdy miałam taką potrzebę, udzielano mi też w szpitalu.
        Ostatnio gdy przywiozłam księdza do domu, by udzielił Komunii św. mojemu Mężowi i Siostrze, którzy mieli grypę i nie mogli uczestniczyć we Mszy św., Ksiądz, po Komunii udzielił im też Sakramentu Namaszczenia, modląc się przy tym o łaskę zdrowia dla nich.
        Dla mnie to sakrament-pomoc.
        • nati1011 Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 15:08
          Witaj, cieszę się że z nami jesteś smile

          Dziękuję tez za twój wpis. Pokazuje on, ze nie jest to sakrament tylko wielkiego kalibru wink

          Osobiście raczej bym nie wpadła, by prosić o niego przy grypie tak jak nie prosiłam gdy sama długo chorowałam - inna sprawa, ze żaden kapłan, który wiedział o chorobie też mi go nie proponował. Ale teraz jak choruje dziecko i w dodatku jakoś nie bardzo sobie z tą chorobą radzimy ten sakrament wydał mi się tak naturalny jak komunia smile

          I nawet troszkę zdziwił mnie wpis Otryta, dlaczego ojciec dziecka nie wiedział. Może właśnie dlatego, ze nie chciałam robić jakiego wielkiego halo. smile
    • droga_do_nieba Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 20:15
      Nati, napisałam o swoich doświadczeniach i ..... dotarło do mnie, że zamartwiam się o moją Córeczkę, która ma ostatnio nie za ciekawe wyniki krwi.... a nie poprosiłam dla niej jeszcze o sakrament chorych.
      Dobrze że się tu znalazłam.
      Nadrobię jutro po procesji.
    • katriel Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 23:03
      > Ciekawa jestem jak jest u was? Boicie się tego sakramentu?

      Ja się nie boję. Ale - no - miałabym opory przed proszeniem o niego przy grypie.
      W Kodeksie Prawa Kanonicznego stoi napisane, że sakramentu można udzielić
      "wiernemu, który po osiągnięciu używania rozumu, znajdzie się w niebezpieczeństwie
      śmierci na skutek choroby lub starości". No niby można umrzeć na grypę (czy tam
      powikłania pogrypowe), więc formalnie wszystko jest OK - ale jednak jeśli choroba
      jawi mi się raczej jako duża niedogodność niż niebezpieczeństwo, to to trochę
      nie ta bajka.

      Można sobie oczywiście wytłumaczyć, że ten zapis to relikt dawnego sposobu
      rozumienia sakramentu namaszczenia chorych i że w sumie skoro ma on być
      wsparciem w chorobie, to przecież i w chorobie, na którą się nie umiera, wsparcie
      może być potrzebne. Mnie samej skądinąd bardzo ortodoksyjny teolog katolicki
      sugerował kiedyś poproszenie o namaszczenie chorych jako pomoc w zmaganiu
      się z niepłodnością. (Jeśli tylko - dodawał - jestem w sumieniu przekonana, że
      to słuszna i godziwa prośba i jeśli znajdę kapłana, który zgodzi się ją spełnić.)
      No cóż: nie byłam chyba dość przekonana, bo nie poprosiłam. Wylazła ze mnie
      wredna legalistka: skoro w kodeksie stoi, że się nie należy, to się nie należy.

      Swoją drogą, jeśli odpuścimy wymóg "niebezpieczeństwa śmierci", to gdzie się
      zatrzymać? Otyłość jest chorobą (i skraca przewidywaną długość życia, więc może
      nawet pod niebezpieczeństwo śmierci można by podciągnąć) - czy mogę prosić
      o namaszczenie chorych po prostu dlatego, że jestem za gruba?

      A taki np. zespół Aspergera? Mój starszy syn to ma. Na pierwszy rzut oka
      normalne dziecko, tylko nietowarzyskie i ma dziwaczne zainteresowania.
      Czy to jest powód żeby prosić o sakrament? To nawet formalnie nie jest choroba
      (tzn. WHO tak tego nie klasyfikuje), tylko zaburzenie rozwoju. Ale zwiększa
      prawdopodobieństwo depresji w okresie dorastania, więc może?
      (Depresja już jest uczciwą chorobą i na nią się sakrament "należy", prawda?)

      A skoro już mowa o "nie-chorobach wg WHO", czy można prosić o namaszczenie
      chorych z powodu homoseksualizmu? Znowu - niby nie ma niebezpieczeństwa
      smierci, ale jednak geje żyją krócej... A wsparcie w zmaganiu się z niechcianym
      pociągiem płciowym do osób własnej płci potrzebne bardziej niż w niejednej
      chorobie czysto somatycznej...
      • nati1011 Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 23:38




        To może zacznijmy od Biblii smile

        “Choruje ktoś wśród was? Niech wezwie kapłanów Kościoła i niech modlą się nad nim namaszczając go olejem w imię Pańskie. Modlitwa płynąca z wiary wybawi chorego i ulży im Pan. A jeśliby był w grzechach, będą mu odpuszczone”

        (Jk 5,14-15).

        dalej:

        liturgia.wiara.pl/doc/420744.Olej-ratunkowy
        www.teologia.pl/m_k/zag06-5.htm#1
        www.katolik.pl/klopoty-z-namaszczeniem-chorych,558,416,cz.html
        Określenie "zagrożenie śmierci" rozumiem jako poważną chorobę, ale też np. przewlekłą chorobę niezagrażającą bezpośrednio życiu, ale powodującą np. udrękę psychiczna chorego (np. bóle wywołujące depresję).

        Zapis ten zmusza wiernych do poważnego traktowania sakramentu - czyli nie przy każdym katarze. ALe kapłan to nie lekarz - a i ten czasem nie wie wszystkiego - i nie jest od oceny czy chory jest w zagrożeniu czy nie. Jak chory czuje potrzebę, to sakrament powinien być mu udzielony. Jeśli to go umocni to choćby i w grypie.

        Pytanie o otyłość odebrałam jako lekko lekceważące, ale jeśli np. chodzi o homoseksualizm czy zaburzenia osobowości to moim zdaniem jak najbardziej sakrament może pomóc.
        Jezus zawsze uzdrawiał i ciało i dusze. Wszelkie zaburzenia osobowości mogą być powodowane przez zaburzenia duchowe - ze zniewoleniem włacznie - więc namaszczenie może i tu bardzo pomóc.
      • nati1011 Re: namaszczenie chorych 05.06.13, 23:49
        a co do grypy - nie mówię o przeziębieniu

        chorowałam 2 razy w życiu. Za pierwszym leżałam plackiem 2 tygodnie z potworna gorączką niereagujacą na nic, potem siadły mi nerki a na koniec trafiłam do szpitala z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. Leczenie trwało prawie 2 miesiące.

        Za drugim obyło się bez powikłań, ale gorączka i choroba tak mnie osłabiła, ż e nie byłam w stanie dojść do toalety przez kilka dni. NIe miałam siły by prosić o cokolwiek - ale sakrament chorych bardzo by mi się przydał.
      • otryt Re: namaszczenie chorych 06.06.13, 11:25
        katriel napisała:

        >W Kodeksie Prawa Kanonicznego stoi napisane, że sakramentu można udzielić
        >"wiernemu, który po osiągnięciu używania rozumu, znajdzie się w niebezpieczeństwie
        >śmierci na skutek choroby lub starości"

        No właśnie. Ten fragment to jakby ze starej bajki. Byłem kiedyś na rekolekcjach, gdy ksiądz mówił o tym sakramencie. Na koniec zachęcał, by WSZYSCY przystąpili do sakramentu, bo każdy jakby tak dobrze poszukać, to coś tam ma. Przystąpiłem wtedy do sakramentu namaszczenia chorych, chociaż nie byłem ani stary ani chory. Wątpliwości moje dotyczą tego, czy w ten sposób nie następuje dewaluacja sakramentu, jego spowszednienie.
        • nati1011 Re: namaszczenie chorych 06.06.13, 12:49


          Wątpliwości moje dotyczą tego, czy w ten sposób nie następuje dewaluacja sa
          > kramentu, jego spowszednienie

          Motywem założenia tego wątku było jakby odwrotne przeświadczenie, ze ten sakrament jest niedoceniany, zastraszony, ciagle kojarzony z tym ostatnim namaszczeniem.

          Jak wszędzie potrzebny jest zdrowy rozsadek i wyczucie. A i każdy człowiek jest inny. Ja rozumiem ten sakrament jako przede wszystkim wsparcie w chorobie i cierpieniu, umocnienie psychiczne - tak ważne gdy się cierpi, oraz jako szansę na uzdrowienie. Kwestie odpuszczenia grzechów traktuję marginalnie - dla osób nieprzytomnych, po wypadkach itp. Chorzy przytomni mają możliwość spowiedzi.

          Nie sądzę, by ktokolwiek leciał po sakrament przy katarze, ale tez nie nam oceniać co jest wystarczającym powodem. Miałam kiedyś koleżankę, która miała potworny trądzik - na twarzy robiły jej się głębokie bordowe blizny. Trądzik ktoś powie, że żadna choroba, a przecież młoda dziewczyna ze zeszpeconą potwornie twarzą cierpiała katusze. Katriel pytała o otyłość. I znów przypadek z życia - dziecko leczone hormonalnie w wyniku tego leczenia mocno otyłe przez całe niemal życie. Czy nie potrzebuje Dobrego Lekarza?

          Ja mam takie odczycie, że ten sakrament ciągle jakoś pomijamy, redukujemy tylko do tego namaszczenia. Bo kto z nas wierzy, że po jego przyjęciu może zostać całkowicie i nagle uzdrowiony??? smile
        • olga727 Re: namaszczenie chorych 18.06.13, 22:52
          otryt napisał:


          > >W Kodeksie Prawa Kanonicznego stoi napisane, że sakramentu można udzielić
          > >"wiernemu, który po osiągnięciu używania rozumu, znajdzie się w niebezpiec
          > zeństwie
          > >śmierci na skutek choroby lub starości"
          >
          > No właśnie. Ten fragment to jakby ze starej bajki. Byłem kiedyś na rekolekcjach
          > , gdy ksiądz mówił o tym sakramencie. Na koniec zachęcał, by WSZYSCY przystąpil
          > i do sakramentu, bo każdy jakby tak dobrze poszukać, to coś tam ma. Przystąpiłe
          > m wtedy do sakramentu namaszczenia chorych, chociaż nie byłem ani stary ani cho
          > ry. Wątpliwości moje dotyczą tego, czy w ten sposób nie następuje dewaluacja sa
          > kramentu, jego spowszednienie.

          Ja byłam kiedyś 11 lutego(Dzień Chorego) w Katedrze Lubelskiej i śp.abp.Józef Życiński udzielał zgromadzonym wtedy ludziom Namaszczenia Chorych. Skorzystałam z tej sposobności,bo następnego dnia szłam do szpitala,na operację.
          • otryt Re: namaszczenie chorych 19.06.13, 08:24
            Witaj Olgo na naszym forumsmile
            Na pewno jest duży sens przyjmowania sakramentu chorych przez tych wszystkich, których czekają jakieś operacje, którzy cierpią z powodu poważnej choroby. Ja nie mogę do końca zrozumieć, że wszyscy obecni na mszy lub rekolekcjach są zachęcani do przyjmowania sakramentu chorych, tak jak mnie się zdarzyło.. Myślę sobie, że chora może być także sfera ducha, nie zawsze widoczna na pierwszy rzut oka. Może to o to chodzi?

            Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za Twoje osobiste świadectwo, jakie złożyłaś.smile
    • nati1011 dodatkowa ochrona 03.07.13, 19:28
      Jesteśmy w trakcie wędrówki po różnych lekarzach. Jeden z nich w trakcie wizyty jakoś dziwnie się zachowywał. Nie tyle dziecko badał, co je jakby skanował. Macał po głowie, macał po brzuchu. Długo się wpatrywał. Po czym z niewyraźną miną stwierdził, że on tu niewiele może powiedzieć.

      Już po wizycie - gdy zdziwieni zachowaneim lekarza szukaliśmy wyjaśnienia o co chodzi - okazało się, że lekarz oprócz klasycznej medycyny zajmuje się tzw. medycyna niekonwencjonalną opartą na jakiś napięciach przepływach, akupunkturze i nie wiadomo czym jeszcze. Oczywiście nie byliśmy tego świadomi przed wizytą, ale na szczęście dziecko okazało się dla niego całkowicie "nieprzenikalne".

      A ja jakoś jestem pewna, ze przyjęty wcześniej sakrament chorych zapewnił mu potrzebną ochronę przed magicznymi sztuczkami pana doktorka.
      • twoj_aniol_stroz Re: dodatkowa ochrona 03.07.13, 23:26
        Gdzieś słuchałam konferencji właśnie na ten temat i tam wypowiadał się egzorcysta, że czasem można spotkać lekarza, który oprócz normalnej medycyny próbuje diagnozować i leczyć metodami niekoniecznie uznanymi za medyczne. Ow ksiądz stwierdził, że właśnie Sakramenty są najlepszą ochroną dla takich działań i osoba w stanie łaski uświęcającej najczęściej usłyszy, że jest kompletnie zamknięta i nie da się tu nic zrobić, że najpierw należałoby przeprowadzić proces otwarcia takiej osoby na "lecznicze" działanie.
        • nati1011 Re: dodatkowa ochrona 03.07.13, 23:35
          tja - już ja im pozwolę "otworzyć" dziecko! Niedoczekanie!

          to było nawet fajne - wręcz czułam tą opiekę i coraz większe zdziwienie "lekarza" wink
          • twoj_aniol_stroz Re: dodatkowa ochrona 04.07.13, 13:34
            A swoją drogą to należałoby zrobić dym. Opowiadałam tę historię dziś rano przy sniadaniu i mój chłop stwierdził, że on by poszedł i zrobił awanturę w temacie szarlatanerii w gabinecie lekarskim, że XXI wiek a tu jakieś szamańskie praktyki u lekarza wink W sumie może by i zadziałało i gość by stracił robotę. Bo akurat Twojemu dziecku krzywdy nie zrobił, ale co by było gdyby przyszło dziecko rodziców niewierzących?
            • nati1011 Re: dodatkowa ochrona 05.07.13, 14:46
              Żeby zrobić dym musisz mieć jakieś dowody. a jak udowodnić ingerencję duchowa??

              Roboty też nie straci, bo tam jakieś cuda na kiju w tej klinice - obok zwykłych medyków (chirurg, psycholog, dietetyk itp. itd.) jest i homeopata i nauczyciel jogi - no wróżki się nie dopatrzyłam.

              Mam nauczkę - jechałam w ciemno - przez pół Polski. Zaufałam innemu lekarzowi, który nas tam konkretnie odesłał, umówił i polecił. Mieliśy mieć ustawiona rehabilitację - i tak nam mówiono. Dopiero na miejscu okazało się co zaś.

              A zaufany lekarz już dym poczuł - mocno go małżónek zjechał za szamana wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka