Ismo, przepraszam, zamieściłaś to gdzie indziej, ale nagle wyadało mi się tak krzepiące, że chciałabym, żeby więcej osób to przeczytało:
"Kard. Dominik Duka: „Przez te piętnaście lat chodziłem do stołówki zakładowej jak każdy inny, robiłem zakupy, a wieczorem przyrządzałem kolacje. Mieszkaliśmy razem po dwóch, trzech braci, na przemian przygotowując posiłki. Gotowałem wprawdzie najszybciej, ale za to często przypalałem.
Na zachodzie księża wchodzili w środowisko robotnicze, żeby w nim działać, ale było to w wolnym świecie i była to ich decyzja.
Moje zachowanie wśród robotników było śledzone. Gdybym się obijał, z pewnością nie przysporzyłbym chwały swojemu stanowi. Miałem jeden wielki komfort, że w czasie dyskusji na tematy religijne koledzy na stanowisku pracy nie mogli powiedzieć: „My mamy inne zdanie. A tobie za to płacą". Tego komfortu dziś już nie mam.”
Nam też nie płacą

To wielki komfort. Do pracy więc