Dodaj do ulubionych

"Non possumus"

19.06.13, 19:46
60 lat temu 8 maja 1953 roku powiedzieli władzy "non possumus". Inne były tamte realia inne sa dzisiaj, ale dzisiaj potrzeba jest aby "non possumus" powiedzieli już nie biskupi ale wszyscy wierni wraz z hierarchią.
O potrzebie obrony już nawet nie Kościoła, ale wręcz cywilizacji pisze M. Przeciszewski. To bardzo ważne i potrzebne słowa skierowane właśnie do nas wszystkich.

Dotychczas wydawało się, że jednym z obowiązków wierzących jest obrona Kościoła. Dziś jestem przekonany, że naszym obowiązkiem jest także obrona cywilizacji.

Tej cywilizacji, której korzeniem jest dziedzictwo judeochrześcijańskie, a jedną z podstawowych instytucji rodzina. Walka o przyszłość świata idzie poprzez rodzinę i to ona jest dziś najbardziej atakowana.

Wykorzystywana jest do tego unijna zasada "niedyskryminacji mniejszości". Rzekomo w trosce o równe prawa osób homoseksualnych postuluje się zrównanie z małżeństwem zakładanych przez nich związków. Zapomina się, że swój szczególny status prawny rodzina uzyskała dlatego, że wnosi ogromny wkład w życie społeczne, biorąc na siebie trud wychowania nowych obywateli. Nie ma argumentu, aby związkom tej samej płci, które nie pełnią żadnej roli społecznej, przyznać te same prawa. Jedynym jest argument ideologiczny, wynikający z nowej, niebezpiecznej, a coraz bardziej lansowanej utopii społecznej.

U podstawy nowej utopii tkwi groźny błąd antropologiczny. Negowana jest biologiczna tożsamość osoby, wyrażająca się w byciu kobietą i mężczyzną. Jest to błąd równie niebezpieczny jak ten, który stworzył marksizm. Kiedyś powszechną szczęśliwość miało zapewnić zniszczenie klas posiadających, dziś likwidacja szczególnego statusu rodziny. Taki program ma lewica, która dawno już zapomniała o proletariacie i obecnie napędzana jest ideologią gender.

Wyzwaniem dla naszych sumień jest zdolność do stanowczego sprzeciwu wobec tych zjawisk, a przede wszystkim wobec prób demontażu rodziny. Potrzeba jest świadków wiary na miarę kard. Stefana Wyszyńskiego, potrafiącego powiedzieć kategoryczne non possumus!

ekai.pl/dziennikarze_kai/x68096/w-obronie-cywilizacji/
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: "Non possumus" 19.06.13, 21:32
      No dobrze. A my? Co konkretnego mogą zrobić zwykłe osoby pracujące w różnych miejscach, niekoniecznie na kluczowych czy decyzyjnych stanowiskach, niekoniecznie pracując ze słowem (a przynajmniej na dużą skalę)?
      • twoj_aniol_stroz Re: "Non possumus" 20.06.13, 07:58
        My możemy przede wszystkim odważnie mówić, że nie zgadzamy się na niszczenie rodziny. Tak było w pracy mojego męża. Kilka lat temu (w samochodzie były poddupniki dziecięce) mąż ze znajomymi z pracy jechał na obiad. I jedna z jego koleżanek na widok dziecięcych podkładek pogardliwie spytała: to ile ty masz tych bachorów? W odpowiedzi usłyszała, że to nie są bachory, ale dzieci i to jest ostatnie ostrzeżenie, następnym razem koleżanka idzie pieszo do knajpy. Dziewczę zaczęło drwić z naszej rodziny, mówiła o tym, że kto normalny teraz ma rodzinę i bachory, że mąż jest zacofanym idiotą itd. Jakiś tak potworny atak, że aż to było w swojej potworności śmieszne. Skończyło się pozostawieniem koleżanki na firmowym parkingu. Co ciekawe reszta zapakowała się do samochodu i w samochodzie zaczęli mężowi opowiadać jak to mądrze zrobił, jak go popierają w poglądach. Na co mąż wkurzony nadal spytał tylko dlaczego w takim razie milczeli jak ta dziewczyna szydziła z rodziny. Po czm na koniec stwierdził, że kiedyś czytał takie mądre zdanie: do tryumfu zła wystarczy by dobrzy ludzie nic nie robili. Po powrocie dziewczę na terenie firmy znów zaatakowało mojego męża i znów pogardliwie próbowała go wyśmiać, ale wtedy jeden z uczestników wyjazdu na obiad wstał i stwierdził, że to co ona robi jest dyskryminacja ze względu na poglądy, więc on zgłasza to do szefa. Panna została wezwana na rozmowę i od tamtej pory jest z nią spokój, została utemperowana.
        Myślę, że warto nie wstydzić się, nie pozwolić na zakrzyczenie. Czasem właśnie położyć uszy po sobie jest wygodniej, ale wówczas tak naprawdę pozwalamy tryumfować złu.
        Mi marzą się rekolekcje stanowe w mojej parafii. Taki dzień skupienia dla mężczyzn a w kolejnym tygodniu dla kobiet. Nauka właśnie wartości jakie płyną z różnic i wzajemnego uzupełniania się kobiet i mężczyzn. Kiedyś w ramach każdych rekolekcji była nauka stanowa dla poszczególnych płci, taki czas na powiedzenie rzeczy ważnych dla każdej z nich. Teraz tego nie ma, przynajmniej w mojej parafii i właśnie tak sobie kombinuję nad zorganizowaniem czegoś takiego smile
        • otryt Re: "Non possumus" 20.06.13, 09:30
          twoj_aniol_stroz napisała:

          >Jakiś tak potworny atak, że aż to było w swojej potworności śmieszne.

          No właśnie, aż się wierzyć nie chce, ze coś takiego jest możliwe. Skąd się takie postawy, jak tej młodej kobiety, biorą? W końcu, jeśli ktoś korzysta z czyjeś uprzejmości, to zwykły rozsądek podpowiada, że nie należy robić przykrości osobie, która nam pomaga. Jest jednak w psychice takiej osoby coś, co ten rozsądek zagłusza. Coś mocniejszego, jakaś silna emocja, może nawet nie do końca uświadomiona. Na szczęście, historia doczekała się właściwego finału. Mąż zareagował w sposób odpowiedni do sytuacji. Zastanawia brak reakcji świadków? Zaskoczenie czasem bywa tak duże, że ludzi zatyka z wrażenia, że w pierwszej chwili nie wiedzą, co powiedzieć?

          Mnie przed rokiem zatkała wypowiedź pewnego księdza. Wiem, że powinienem coś powiedzieć, jednak nie powiedziałem nic. I dziwne, że wróciło to do mnie jako pewien wyrzut sumienia kilka dni temu, że wtedy milczałem. I pomyślałem sobie wtedy o Tobie, że Ty byś wiedziała, co powiedzieć. Mówiłaś już parę razy, jak to księżom zdarzało się Tobie parę razy mówić nie zawsze przyjemne słowa. Może to śmieszne, ale skojarzyłem tę postawę ze świętą Katarzyną (a więc Twoją imienniczką) z Sieny, która i papieżom potrafiła powiedzieć coś mocnego. A może masz imieniny 29 kwietnia?

          Pozdrawiam serdeczniesmile
          • twoj_aniol_stroz Re: "Non possumus" 20.06.13, 16:42
            Nie, ja mam imieniny 25 listopada, czyli to Katarzyna Aleksandryjska, ponoć postać nieistniejąca, ale wedle legendy to tez dość pyskate stworzenie wink
            Natomiast mnie także czasem zabraknie języka w gębie, czasem bywa tak, że powinnam coś powiedzieć, jak ja to mówię napyszczyć, ale jakoś tak się złoży, że po czasie mi dopiero przychodzi ostra riposta sad
            • otryt Re: "Non possumus" 21.06.13, 12:53
              twoj_aniol_stroz napisała:

              > Nie, ja mam imieniny 25 listopada, czyli to Katarzyna Aleksandryjska, ponoć
              > postać nieistniejąca, ale wedle legendy to tez dość pyskate stworzenie wink

              Nie wiedziałem, że Katarzyna Aleksandryjska też taka zdecydowana bardzo była.
              Ona też nie istniała, tak jak św Mikołaj? Jak w takim razie wyglądały ich procesy kanonizacyjne, skoro ich nie było?

              Miłego dniasmile
        • mader1 Re: "Non possumus" 20.06.13, 09:42
          Tak, to prawda, że możemy reagować na bieżąco, jeżeli tylko się da.

          Nieraz zdarzyło mi się odbierać podobne ataki, jak twój mąż. Łącznie z deprecjonowaniem całego mojego życia, wszystkiego, co robię... Czasem po takiej wymianie zdań jestem jak pobita. Łatwiej mi obronić moich bliskich, atak, który jest skierowany na mnie, czy na Kościół- nie pojedynczego księdza, który zawinił- jest zazwyczaj bardzo bolesny.

          Może to jest tak, że... no ludzie boją się bólu, osłabienia na wiele dni?
          • otryt Re: "Non possumus" 20.06.13, 10:34
            mader1 napisała:

            >Nieraz zdarzyło mi się odbierać podobne ataki, jak twój mąż.

            W naszym najbliższym otoczeniu mamy sporo rodzin wielodzietnych. To rodzina i przyjaciele. Nasza trójka dzieci jest minimum w tym towarzystwie. Zazwyczaj jest trzy lub więcej. Dawno temu, gdy dzieci były jeszcze małe, bardzo często zdarzało się, że młode matki żaliły się, że spotykały się z agresją obcych ludzi na ulicy czy w parku, gdy były na spacerze ze swoimi dziećmi. Często pojawiały się teksty typu: „co rok to prorok”, „czy pani wie, że się można zabezpieczać przed ciążą?”, „patologia” , „państwo musi takich utrzymywać z moich podatków”, ciemnogród”, „bachory”, etc.

            Kiedyś byłem bardziej zadziorny niż dziś. Zdarzyło się, że zostaliśmy poproszeni o zaopiekowanie się dziećmi szwagierki. No i ruszyliśmy z siódemką dzieci na spacer na plażę.
            Poczułem się jak dumny ojciec siódemki dzieci, podniosłem głowę wysoko, uzbrojony zawczasu w cięte riposty, gdyby mnie ktoś zaczepił w stylu, jak wyżej opisałem. Z perspektywy czasu może to śmiesznie wygląda i z punktu widzenia chrześcijanina też nie najwłaściwsza postawa. Jednak wówczas ku swojemu zdziwieniu spotkałem nieliczne, ale za to bardzo sympatyczne reakcje.

            >Czasem po takiej wymianie zdań jestem jak pobita.

            Dziś czuję się jak pobity, może trochę tak jak Eliasz po walce z fałszywymi bogami, gdy udawał się na pustynię. Tłumaczeniem co chwila spraw tak bardzo podstawowych, że już bardziej nie można. Kim jest ojciec, kim matka, czym jest hostia, czym Pismo święte, czym małżeństwo, czym Kościół? Czy to w ogóle ma sens? Fałszywa nauka wciska się każdą szczeliną, wchodzi do twojego domu, w głowy twoich dzieci, wnuków, w głowy twoich przyjaciół, których nie chcesz utracić, nie chcesz ich ręki wypuścić z twojej ręki, by nie przepadli gdzieś, nie zginęli. Jest pokusa, by dać sobie spokój. Myślę czasem, że ludzie muszą na własnym grzbiecie odczuć skutki tej fałszywej nauki, muszą być położeni na łopatki jak Szaweł pod Damaszkiem, by zrozumieć błąd i zawrócić z tej drogi. Ale pod Damaszkiem zdarzył się cud. Czy dziś można liczyć na podobny cud, że Szaweł zmieni się w Pawła? Może mniej gadać, a więcej robić? Przecież wiem, że i jedno i drugie jest ważne.
            • mader1 Re: "Non possumus" 20.06.13, 11:45
              No własnie, czasem brakuje... sił.

              Zwłaszcza, że święci nie jesteśmy. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którym zdarzają się zwykłe przygody i wpadki. Naszym rodzinom zdarzają się nie tylko radości, ale też i smutki, nieszczęścia. To nie jest tak, że idziemy oświetleni Chwałą Bożą wśród śpiewu chórów i rozdajemy rady i uśmiechy.
              Nawet ojcu siódemki dzieci rzadko zdarza się iść wśród całej tej gromadki wink Na ogół one są "porozjeżdżane" na różne strony.
              To pewnie, jako obraz dość zabawnie, ale w przeżyciach jakoś tragiczne, bo często nasze rozmowy wyglądają tak, że .... rozmówca leży w błocku, obdrapany i pobity, posiniaczone oko ma, a my tak naprawdę obok, ziemia pod nami tak samo rozmiękła, macamy rękami szukając gruntu, podnosimy głowę, z łuku brwiowego krwawimy, patrzymy zdrowym okiem i mowimy : " Podnieś się. Bóg cię kocha. Ja znam te słowa, które nam dał, uzdrowią cię"- " Uzdrów się sam"- rzuca niewierzący tongue_out
              • otryt Re: "Non possumus" 21.06.13, 13:01
                Fajnie napisałaś. Krwawimy w błocie. Słuchałem wywiadu Krzysztofa Ziemca, jaki przeprowadził z dr Wandą Półtawską. Mówi w nim ona, że można się znaleźć a takim mniej więcej stanie, być w depresji, obozie koncentracyjnym. Ale ponad tym wszystkim jest duch człowieka i on w ostateczności o wszystkim decyduje. Wanda Półtawska to człowiek wielkiego ducha. Miło się słucha jej słów zdecydowanych tak-tak, nie-nie. Znasz wywiad z nią i film pt "Duśka" o niej?


                vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/prawde-mowiac/wideo/dr-wanda-poltawska-29102011/5432379
                vimeo.com/23080664
                Miłego i słonecznego dniasmile

                • mader1 Re: "Non possumus" 21.06.13, 20:25
                  Przyznaję, że nie czytałam Jej zbyt dużo, ale zawsze uważnie. Spotkałam ją dwa razy w zyciu- raz na spotkaniu ogólnym, bo proboszcz mojej parafii też lubi jej tak- tak, nie- nie, a ja przyjechałam specjalnie jej posluchać ze względu na... Papieża. Nie zdążyłam na naukę dla kobiet, którą prowadziła osobno, ale na naukę dla mężczyzn. Mówiła do nich, o nich... no straszne rzeczy. Wiesz... dla mnie świat jest pełen półcieni, niuansów, wątpliwości- szczególnie, gdy mam wydać osąd o kimś. ( Ale muszę dodać, ze w końcu mówię non possumus wink Byłam... oburzona, przerażona, chyba przestraszona, że tak można o tych facetach myśleć... I. I. Dostałam prztyczka w nos. Przypadkiem okazało się, że padły tam bardzo prawdziwe słowa, dotyczące realnej, choć wydawałoby się niemożliwej sytuacji. Te słowa właśnie wydawały mi sie najbardziej niesprawiedliwe, a okazały się... po prostu prawdziwe. Miałam potem do Niej napisać, opisać tę sytuację, ale "nie było sposobności".
                  Spotkałam ją krótko drugi raz, rozmawiałyśmy chwilę i była bardzo serdeczna i niesłychanie ciepła, choć... z powodu różnych pogmatwanych okoliczności... nie powinna.I liczyłam się z tym. Zobaczyłam wtedy, ze jest trochę inna, niż ubiór, w który ją się wkłada.
                  Nie zawsze się z nią zgadzam, choć jak się nauczyłam, to nie zawsze ja muszę mieć w tej niezgodzie rację wink, natomiast nie czuć do niej sympatii i jej nie szanować.

                  Dziękuję za link smile
                  U nas burza
                  • mader1 Re: "Non possumus" 21.06.13, 21:53
                    Nie dokończyłam : "natomiast nie czuć do niej sympatii i jej nie szanować" nie mogłabym. Po prostu... stała mi się bliska, choć jej nie znam.
                    • andrzej585858 Re: "Non possumus" 28.06.13, 12:17
                      Właśnie dr Półtawska jest jedną z tych osób które potrafią powiedzieć głośno i wyraźnie "non possumus" i nie liczą się z tym co powiedzą ci dla ktorych wazniejsza jest "polityczna poprawność" niż Dekalog.
                      Taką postawę prezentował także ogłoszony przez JPII patronem polityków św. Tomasz Morus. Przed wyrokiem wypowiedział on słowa które powinny stanowić credo dla tych wszystkich ktorzy stanowią prawo:
                      "“Kiedy obejmowałem urząd kanclerza, prosiłeś mnie królu, bym wpierw słuchał Boga, a potem Ciebie, a dziś ginę za to, że wpierw słuchałem Boga, a potem Ciebie…"

                      Nie każdy jest stworzony do czynów heroicznych, ale także w naszym codziennym życiu można dawać świadectwo, nie nalezy krępować się zwyczajami które należą chociażby do kanonu tzw. ludowej pobożności, a które tak chętnie są dzisiaj wręcz wyśmiewane przez tzw. "postępowych katolików", one zmieniają się wraz z upływem lat, ale zawsze są takimi drobnymi gestami które powodują iż religijnośc jest żywa, emocjonalna.
                      Ta wiara wtedy jest żywa, gdyż nie jest zamknięta w księgach i zepchnięta do zakrystii, tak jak chcą niektórzy. Kosciół, a w nim nie tylko hierarchia ma być czymś więcej niż instytucją charytatywną. Niektórzy chyba tak właśnie woleliby widzieć rolę Kościoła na Ziemi. Jako instytucji charytatywnej, nie mącącej świętego spokoju. Grzecznej, indywidualistycznej, intelektualnie wyrafinowanej.
                      Tylko że wtedy ginie duch, gdy zaczynamy dzielić włos na czworo. Tak, jak z obroną życia. Nie ma tutaj miejsca na teoretyczne rozważania, życie jest od początku i dlatego wymaga obrony - zawsze.
                      • andrzej585858 Re: "Non possumus" 17.10.13, 15:48
                        Oto skutki lekceważenia aroganckich postaw i pobłażania postawom jawnie antyreligijnym. "Jasełkowy satanista" jak go określił ks. Boniecki pokazuje co potrafi.

                        "Bezkarność rozzuchwala. Najlepszym dowodem jest Adam Darski, który uniknął kary za darcie Biblii podczas swojego koncertu. Nergal nie ukrywa, że nie zamierza w przyszłości rezygnować z obrażania uczuć religijnych chrześcijan.

                        Mam nadzieję, że już niedługo temat zostanie definitywnie zamknięty i dalej będę mógł palić krzyże na scenie

                        wsumie.pl/gwiazdy/78373-darski-dalej-bedzie-darl-biblie
                        Tak oto Adam Darski znany jako Nergal kwituje proces jaki został mu wytoczony za obrazę uczuć religijnych. A jeszcze nie tak dawno red. Sporniak w ten sposob bronił ks. Bonieckiego przed atakami związanymi z dość dziwna obroną Nergala w wykonaniu ks. Bonieckiego:

                        "Nie dziwi mnie zaskoczenie Nergala, gdy ks. Adam poprosił go o dedykację. Więź została zadzierzgnięta. W głowie profana utrwaliły się słowa zapisane dla życzliwej mu osoby. Ziarno zostało posiane."

                        sporniak.blog.onet.pl/2012/10/31/atak-na-bonieckiego/
                        "Ziarno zostało posiane" - także bardzo chciałbym aby to były jak najbardziej zasadne słowa. Ale, aby ziarno mogło wzrosnąć, musi trafic na odpowiednią glebę.
                        Niestety - bezkarność rozzuchwala i wygląda na to, że ziarno obumarło. Będzie natomiast palenie krzyży.
                        Bardzo chciałbym się mylić i z radoscią przyznałbym rację ks. Bonieckiemu. Niestety, jak na razie nie ma żadnego zrozumienia swojej winy i cienia empatii - a wręcz przeciwnie.

                        Są sytuacje gdy trzeba powiedzieć twardo - Non possumus.
                • mader1 Z linku 21.06.13, 22:32
                  "Jestem przekonana, że młodzież jest najlepszą częścią narodu" smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka