andrzej585858
14.11.13, 11:58
Od jakiegoś czasu mam dziwne wrażenie że tak jak jeszcze w nie tak w koncu odległej przeszłości, tak i teraz ponownie Kościół musi bronić podstawowych praw obywatelskich. Przede wszystkim prawa do godności i suwerenności.
Jest to tym bardziej zaskakujące że mamy przecież wolność. Tylko ż znowu wychodzi na to że nie potrafimy ani nie chcemy z niej korzystać.
W Polsce powstał niewidzialny mur, który dzieli ją na tych, którzy mają wszelkie możliwości i tych, którzy nie mogą wygłaszać poglądów na przyszłość Polski - słowa krd. Dziwisza wypowiedziane podczas mszy odprawionej na Wawelu w Świeto Niepodległości. Jest to wręcz zadziwiające że ten mur powstał w ramach demokratycznego państwa. Niestety, problemem jest to że zamiast troski o dobro narodowe, zamiast tworzenia współnoty narodowej opartej o tradycję chrześcijańską, mamy do czynienia z zjawiskiem opisanym przez bp Ozorkowskiego:
„Po latach zaborów i zniewolenia ideologią marksistowską wielu Polaków ugrzęzło w myśleniu postkolonialnym. Można ich scharakteryzować obrazem biblijnym - to ci, którzy, aby mieć tę miskę soczewicy nasłuchują, co idzie ze Wschodu i z Zachodu, z Brukseli i z Nowego Jorku. Okazuje się, że jest to nic innego jak tylko inny rodzaj zamachu na Polskę” – wskazywał hierarcha.
Ten mur dzielący Polaków powstał też na skutek wręcz lekceważenia podstawowych wartości - poszanowania godności człowieka i godności rodziny. Można wręcz odnieść wrażenie jakbyśmy mentalnie ponownie przenieśli się w przeszłość:
Odnosi się wrażenie, że powrócił tam dawny model funkcjonowania środków społecznego przekazu. Odgórna dyrektywa, jedna słuszna interpretacja, nie mająca skrupułów propaganda, a dla tych, co maja inne zdanie: kpiny, inwektywy, lekceważenie ośmieszanie, odbieranie godności, znaczenia - to słowa abp Głodzia.
I nie są to słowa na wyrost. Dobitnie świadczą o tym chociażby wszelkiego rodzaju fora internetowe. Obowiązuje jedynie słuszny - "postępowy" przekaz połączony z kształtowaniem obrazu Kościoła nie jako wspólnotę wiary lecz jako:
"supermarket usługowy czy klub dyskusyjny przegłosowujący Boże Prawo i Boże przykazania”. - to słowa bp Depo.
Nic dziwnego, że Kościół niezmiennie przypominający o godności zarówno pojedynczego człowieka jak i wspólnoty, przypominający tak jak bp. Michalik , że:
"Ojczyznę tworzą ludzie, ale nad ojczyzną czuwa Bóg" - stał się obiektem ataku.
Najbardziej kuriozalnym zjawiskiem jest publikacja GW - "Polska urojona" będąca zapisem rozmowy z dr. Sową. Teza tego artykułu to:
"Rozbiory oznaczały dla Polski postęp i modernizację" - przerażające konkluzja. Bardzo dobry komentarz do tego kuriozalnego wywiadu napisał M. Makowski. :
Z "Gazety Wyborczej" dowiadujemy się bowiem, że gdyby nie rozpad Polski, nigdy nie stalibyśmy się wyzwoleni i nowocześni. Rozbiory wg. "Gazety", to tryumf postępu.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jest 4 lipca, Ameryka hucznie obchodzi swój Independence Day. Są sztuczne ognie, prezydent wygłasza przemówienie, ludzie w przydomowych ogródkach smażą steki. I przy całej tej sielance, jak gdyby nigdy nic, "New York Times" na pierwszej stronie pisze: "Okupacja brytyjska była dla Ameryki impulsem do rozwoju", "Nie było sensu porywać się na niepodległość". Bzdury? A teraz sięgnijmy po Magazyn Świąteczny "Gazety Wyborczej". Jest 11 listopada i nasz Dzień Niepodległości. A tam, jak gdyby nigdy nic: "Rozbiory oznaczały dla Polski postęp i modernizację", "Niepodległość? Jestem przeciw"
I zastanawiam się. czy haniebne rozróby narodowców, sa naprawdę godne takiej uwagi? Czy nie bardziej przerażające jest formułowanie tego typu opinii i ich publikacja akurat w dniu Świeta Niepodległości?
Kiedy wreszcie pojmiemy, że niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze. Gdyby Piłsudski i Dmowski mieli wtedy w głowach dylematy Jana Sowy, dzisiaj nie byłoby czego świętować. Żylibyśmy za to w dostatnich i postępowych ojczyznach. A Polska tożsamość byłaby jak balast i zły sen, z którego mądrzejsi sąsiedzi potrafili nas wyleczyć. W końcu jak mawiał wielki inkwizytor w Braciach Karamazow: "Nie ma i nie było nic bardziej nieznośnego dla człowieka i dla ludzkiej społeczności niż wolność!".
Ten wywiad, który eksponuje się w Dniu Niepodległości, odczytuję jako wołanie o to, aby ktoś nas od tej wolności uwolnił. Inaczej nie umiem.
www.deon.pl/wiadomosci/komentarze-opinie/art,645,zabory-lepsze-niz-niepodleglosc.html.
Tak podsumowuje ten niesłychany wywiad M. Makowski. Znowu Kościół musi upominać się o wolność, o poszanowanie tradycji, o to aby zachować duchową jedność narodu niszczoną w imię:
nowych ideologii, zamazujących różnice płci, negujących system wartości oparty na dobru i złu, żyjący tak, jakby Boga nie było” – - to ponownie słowa kard. Dziwisza.
Dziwnie ta nasza historia się plecie. Kiedy wydawało się że mamy wolność, okazuje się że jest ona momentami nader iluzoryczna, że nada są w naszym kraju ludzie którym ta wolność ciąży. I ponownie, jak przed laty, bezwzględnie atakowany Kościół musi przypominać o tym co jest ważne. o tym że:
Patriotyzm nie jest nienawiścią do innych narodów, lecz miłością, która zapewnia w naszym sercu pierwsze miejsce naszemu krajowi i naszym rodakom. Taki jest bowiem porządek ustalony przez Opatrzność Bożą. Miłość ta nie wyklucza miłości do innych ludzi .
Cytaty z wypowiedzi biskupów pochodzą z:
ekai.pl/wydarzenia/polska/x72483/apel-o-wzajemny-szacunek-i-przestroga-przed-gender/