Dodaj do ulubionych

Help nasz statek tonie

    • kramla Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 12:34
      Kochane dziękuję.Ciężko jest mi prosić o inną pomoc niż modlitwę.Ale obiecuję,
      że jeżeli będę potrzebowała pomocy materialnej związanej na przykład z
      leczeniem i przetrwaniem to poproszę.Jeszcze raz dziękuję.


      Kubusiu Bóg istnieje.
      • mama_kasia Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 12:45
        Tak, Bóg istnieje ...
        Kramla, nie umiem nic napisać, ale wiedz, że jestem
        i modlę się, a jak będzie trzeba czegoś więcej, to pisz ...
    • kramla Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 13:41
      Dziewczyny, my jeszcze nie znamy diagnozy.Ze specjalistą spotykamy się w piatek.
      "Piękny umysł" inspiruje mnie do przetrwania i znajduję wiele analogii.Ale nie
      wiem czy to dokładnie to samo.Dziękuję za wszystkie listy na priva.Czytam i
      dziękuję Bogu za to forum.

      Bliższe info o nas u Marzek.Nie mam siły pisać na nowo o wszystkim.Chcę oswić
      stach, nie wracać ciągle do tych paranoi.Trzeba do przodu.Dla nas pełna jazda
      zacznie się od piątku.A potem Bóg przewidzi.
      • alex05012000 Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 14:47
        zaprenumerowałam jakiś czas temu czytania codzienne w necie na Mateusz.pl i w
        dzisiejszym był psalm, chyba to jest pslam: Ps 31,2-6.15-16.20:
        REFREN: Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim
        Panie, do Ciebie się uciekam:
        niech nigdy nie doznam zawodu,
        wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
        Nakłoń ku mnie Twe ucho,
        pośpiesz, aby mnie ocalić.
        Bądź dla mnie skałą schronienia,
        warownią, która ocala.
        Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
        kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.
        Wydobądź z sieci zastawionej na mnie,
        bo Ty jesteś moją ucieczką.
        W ręce Twoje powierzam ducha mego:
        Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
        Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
        i mówię: "Ty jesteś moim Bogiem".
        W Twoim ręku są moje losy,
        wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
        Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
        którą zachowałeś dla bogobojnych.
        Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
        na oczach ludzi.
        ...chyba pasuje do sytuacji,
        Kramlo, nie mam pojęcia co zrobił twój mąż, ale jestem z tobą, z wami! myślami
        w tych trudnych (wnosząc z postów) chwilach... - maria mama oli
    • magdalena_76 Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 15:00
      Kochani, również będę się bardzo modlić
      Gdyby była potrzeba pomocy proszę pisz, jesteśmy (bardziej mój mąż)w temacie -
      on pracuje z ludźmi po przejściach psychicznych
      już nie pamiętam skąd jesteście - my - Kraków
      Bóg jest teraz bardzo bardzo blisko Was, wierzcie w to mocno, On Was trzyma w
      dłoniach
      m
      • verdana Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 17:53
        Z góry przepraszam. Bo nie wiem, czy w ogóle powinnam zadawać to pytanie. Ale
        Twój mąż tak przeprasza za dawne grzechy i tak mu wyraźnie przykro, i wyraźnie
        widać że czuje się winny. Jesli rzeczywiscie jest podejrzenie choroby
        psychicznej, to dlaczego czuje się winny? Przecież choroba nie wybiera - dotyka
        i dobrych i złych?
        • aetas Też jestem z Wami... 15.09.04, 22:05
          w milczeniu i w modlitwie...
          • netus Re: Też jestem z Wami... 17.09.04, 13:23
            Prosze daj znać co u was. Modlę sie za wami.
    • kramla Re: Help nasz statek tonie 17.09.04, 23:37
      Kochane dziewczyny, bardzo dziękujemy za modlitwę i wszelkie wsparcie w tych
      bardzo trudnych dla nas momentach. Ponieważ nasze problemy są natury bardzo
      delikatnej nie chcemy już dalej ciągnąć tego wątku. Zresztą widzicie że Jajek
      na Chrześcijaństwie dizała.
      Jajek - tu Neo: są rzeczy gorsze niż zdrada swojej żony. A odpowiadając na
      Twoje pytanie, to wiem gdzie jest mój Bóg. Dziś pozwolił mi się nieco
      doświadczyć. Pozwolił mi wyrzucić coś, z czym nie mogłem sobie poradzić od
      lat. Gdyby nie On, teraz nie miałbym gdzie pisać tych słów. Bo każdy, kto choć
      w części poznał teraz moje życie, dziwi się że jeszcze mam gdzie mieszkać i mam
      gdzie wrócić. Bo już powinienem być wyrzucony na bruk i nigd by się nie zdziwił
      ani nie wspóczuł. Nie chccę karmić Twojej wyobraźni, żebyś nie miał problemów
      pod kołdrą ale za jedno Ci dziękuję: dzięki Tobie dziś po raz pierwszy
      słyszałem śmiech mojej żony.
      A co do mnie - może sobie przypomnisz, dlaczego zerwałem dyskusje z Tobą i z
      18lipiec? Bo wiedziałem że jestem grzesznikiem, zapewne gorszym od Ciebie, i
      nie mam prawa nikogo moralizować. Dzisiaj, może po raz pierwszy od lat, nie mam
      ochoty uciekać przed samym sobą. Nie będę tego pisał, ale może kiedyś się
      spotkamy, i wtedy Ci powiem, gdzie spotkałem Pana Boga.
      Dobranoc - Jarek
      • skrzynka3 Re: Help nasz statek tonie 18.09.04, 13:16
        Kramla i Neogobbo! Tylko tyle ze caly czas bedziemy o Was i Waszej Rodzinie
        pamietac na modlitwie.Trzymajcie sie. Skrzynka
    • kasiajulia Re: Help nasz statek tonie 18.09.04, 08:15
      Dołączam się w modlitwie.
      Nie miałam siły cztać całego wątku, ale jeśli moja skromna osoba może coś
      zrobić, bo nie wiem czy jestem odpowiednia (mąż mnie pozostawił) to przyjmijcie
      moją skromną modlitwę.
      Kasia.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Help nasz statek tonie 18.09.04, 16:59
      Z całego serca życzę Wam, abyście rozwiązali swoje problemy. Tworzycie
      wspaniałą rodzinę. I to jest najważniejsze. Bóg Was nie opuści.
      pozdrawiam
      • a000000 Re: Help nasz statek tonie 18.09.04, 18:51
        Nie zatonie, jeśli z Bogiem popłynie.

        Kramlo, jeśliby Twój bliźni wobec Ciebie zgrzeszył 77 razy i prosił o
        wybaczenie - wybacz. Nie chowaj urazy, pomóż się wydźwignąć.

        Neogobbo, jeśli zgrzeszyłeś, proś o wybaczenie, łaskę i siłę do poprawy. Jeśli
        tło kłopotów stanowi choroba, gnaj do medyka, póki czas. Póki zdajesz sobie
        sprawę z niewłaściwości drogi na której się znalazłeś.

        Jeśli sytuacja w jakiej się znaleźliście nie daje szans na powrót do stanu
        poprzedniego ( np jakiś o nieodwracalnych skutkach czyn) postarajcie się aby
        nikomu krzywda się nie działa. Bóg Was doświadcza, ale nie opuszcza.
        Potraktujcie sytuację jako nowe w życiu wyzwanie i miejcie ufność w Panu, który
        z wszelkiego zła dobro wyprowadza. Módlcie się, a wyjście z sytuacji samo się
        pojawi. Pan Bóg Wami pokieruje.
        Mój śp ojciec mawiał: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Więc nie
        popadajcie w rozpacz, tylko szukajcie wyjścia z sytuacji. Razem. Na dobre i na
        złe. W zdrowiu i w chorobie. Bo na tym własnie polega sakramentalna jedność
        małżeńska.
      • sion2 Re: jakby na zakończenie... 18.09.04, 18:53

        Jezus powiedział "większa radośc w niebie z jednego nawróconego grzesznika niz
        z 99 sprawiedliwych"

        Gobbo życze ci odwagi życia w prawdzie, odkrycia i życia całą prawdą tj.że
        jesteś wielkim grzesznikiem lecz Jezus umarł za twoje grzechy na krzyżu, jestes
        odkupiony Jego krwią. W Jego ranach twoje uzdrowienie. Jak wiele "nie masz"
        (pokory, prawdy, skruchy i co tam jeszcze chcesz) - tak wiele możesz otrzymac
        od Jezusa smile))).

        Kramla życze ci Bożej miłości i mocy w sercu, abys kochała nie swoją mocą lecz
        czerpiąc wprost z Bożego serca, z tej głębi miłości nieskończonej...

        I nie znikajcie z forum! Pod żadnym pozorem, usprawiedliwienie nie będzie
        przyjęte wink)).

        kasia
    • mamamonika Re: Help nasz statek tonie 23.09.04, 19:21
      Witaj, Kramla
      przyjmij też ode mnie troszkę wsparcia i otuchy smileJak już burza przeleci,
      powietrze robi się rześkie, ale to "przelatywanie" zdaje się trwać w
      nieskończoność...
      Będę oczywiście o Was pamiętać w modlitwie, ale jeśli potrzebowałabyś jakiegoś
      bardziej praktycznego wsparcia, daj znać. Może będę mogła w czymś pomóc Tobie
      albo Jarkowi.
      Piszesz, że nie jesteś "silna" ani praktyczna - ale może za pół roku powiesz o
      sobie coś zgoła innego - może ten czas jest po to, żebyś uwierzyła w siebie i w
      tych obszarach. Dasz radę, jesli będziesz miała jakieś "materialno-urzędowe"
      lub związane z dostępem do lekarzy problemy - daj znać.
      Co do związku - nie znam i nie muszę znać Waszej historii, ale widzę, że sprawa
      jest bardzo poważna. Mam nadzieję, że wyjaśni się "na plus", że dalej będziecie
      chcieli być razem i poradzicie sobie z tym, co było ukrywane. Mam nadzieję, że
      wiesz już całą prawdę, i że na prawdzie będziecie dalej (chcieli) coś budować
      Współczuję Ci bardzo, że to wszystko stało się teraz, kiedy jest Maleństwo,
      zawalił Ci się fundament pod nogami. Ale mam nadzieję, że dno jest po to, żeby
      się od niego odbić smile

      Serdecznie pozdrawiam,
      trzymaj się

      Monika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka