Dodaj do ulubionych

Help nasz statek tonie

12.09.04, 10:38
...a może już osiągnął dno.Tak bardzo bym tego chciała.Bo jeżeli to już dno,
to znaczy że już niżej nie zejdziemy.To znaczy, że to śmierć.A pośmierci już
tylko życie.


Toniemy.Toniemy w naszym małżeństwie.Tylko o dzieci się boję .Tego dnia się
boję.Umierać się boję.Kochać się boję.Żyć się boję.

Bankructwo.Nie czuć.Nie żyć.Nie analizować.

Błagam o modlitwę za mnie, za Gobba i moje dziewczynki.

I dziękuję Bogu za dzisiejszą odwagę.Że przeprosiłam mojego tatę.Że
zgrzeszyłam przeciwko niemu i Bogu.Nie powinno być tego małżeństwa, on od
samego początku to czuł.Bałam się mu owszystkim powiedzieć.Bo nie wiedziałam
o wszystkim.Czy to co już teraz wiem to cała prawda?

Wstawaliśmy z Gobbem przez trzy noce na modlitwę.Wczoraj już nie mogliśmy
wstać bo się nie kładliśmy.Dziś w nocy nasz kubek się poczaskał i już nie
można go skleić.

Módlcie się za nas.
Bo dla Boga wszystko jest możliwe.

Jeśli Pan nie wybuduje domu na próżno się trudzą ci którzy go wznoszą.
Chcę wierzyć, że Bóg zacznie budować.Chcę
Obserwuj wątek
    • addria Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 11:30
      Kochani Kramla i Gobbo,
      Nie mam pojęcia co się złego dzieje w Waszym małżeństwie, ale wierzę, że
      wszystko mozna przezwyciężyć. Nie wyobrażam sobie, żebyście nie mogli być
      razem, kto mi będzie pomagał w moderowaniu jak pójdę na urlop, albo zaniemogę,
      co???! wink)
      I nie jest dobrze myśleć, że jesli ktoś sprzeciwiał się Waszemu małżeństwu na
      początku, to znaczy, że miał rację. Wiara w takie rzeczy, to samospełniająca
      sie przepowiednia. Mojemu małżeństwu też się sprzeciwiano, a dzięki Bogu ma się
      dobrze.
      Nie znam Waszej historii więc nic konkretnego poradzić nie potrafię (a może
      jakaś terapia...?), ale trzymajcie się i nie ustawajcie w staraniach, walczcie.
      Pomodlę się za Wasza rodzinkę.
      Pozdrawiam!
      • verdana Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 11:53
        Co się stało? Przeciez dopiero co napisałaś taki fajnie o trzeciej córeczce? I
        jesli oboje chcecie ratować małżenstwo, to chyba wam na nim zależy? A jak wam
        zalezy - no to chyba najważniejsze?
    • anek.anek Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 13:57
      Podpisuję się pod Verdaną. Nie wiem co się wydarzyło, albo co złego w ogóle się
      dzieje, ale z Twojego postu wynika, że OBYDWOJE próbujecie (przynajmniej
      modlitwą) ratować wasz związek, a to chyba znaczy, że Wam zależy? Nie tylko
      Tobie, ale WAM. To może jednak się uda??? Serdecznie tego życzę.
    • olesiam Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 14:04
      pamietam w modlitwie, trzymaj sie kochana!
      Ola
    • marzek2 Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 16:42
      Ja wiem trochę więcej.. i wierzcie mi, nikomu nie życzyłabym takiej sytuacji...
      Cieszę się, że kramla napisała choć trochę, bo sama zastanawiałam się, żeby
      jakoś napisać ale nie wiedziałabym, czy ona by chciała. Sytuacja jest trudna,
      niestety jedyny przykład biblijny, który mi przychodzi do głowy, to Hiob...
      naprawdę... Ale perypetie Hioba skończyły się przecież na radości z Bogiem...


      Prawdy, których ja się chwytam, myśląc o Was Kramlo i Gobbbo to takie, że:

      Bóg nie zasnął. Z jakichś powodów dopuścił taką sytuację. Bóg Was kocha i cierpi
      razem z Wami. Nie jest to złośliwość, nie jest to kara, jest to działanie,
      którego teraz nie rozumiecie, być może nigdy Wam nie będzie to dane, ale nie
      chodzi w końcu o to, by znać wszystkie odpowiedzi, tylko żeby ufać, prawda?
      Oddaję Was w ręce Tego, w którego rękach śmierć i życie pod każdą postacia, żeby
      Wasze małżeństwo zmartwychwstało Jego mocą.


      "Oto Ja Jestem, Pan, Bóg wszelkiego ciała, i nie ma dla mnie nic niemożliwego".
      • sion2 Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 17:04
        A wiec módlmy się za nich wszyscy...
        owocem tego forum jest modlitwa
        nie wazna ilośc wpisów na dzień i miejsce w rankingu forów

        po prostu się pomódlmy a dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych

        kasia
    • pysio8 Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 18:01
      Kramlo!

      Macie i mnie.
      Nie wiem, co u Was się dzieje i nie muszę znać szczegułów, żeby napisac kilka
      zdań o sobie.
      Moje małżeństwo z licznymi kryzysami nie jest łatwą drogą, i nie mogę być dla
      Was przykładem ( choć bardzo bym chciała smile)))))) surprised
      Ale może właśnie dlatego powiem Ci, że pomimo moich durnych wyborów może się
      ono udać - za sprawą Bożej Miłości i ludzkiej pomocy,... posługismile))
      Pomimo mojej słabości i grzeszności - może się powieść.

      I u Was tak może być, sama piszesz, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych...
      Jestem z Wami, pamiętam i pozdrawiam.
      A.
    • praktycznyprzewodnik Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 19:15
      Duszo Chrystusowa uswięcaj mnie
      Ciało Chrystusowe zachowaj mnie
      Krwi Chrystusowa napój mnie
      Wodo z Boku Chrystusowego obmyj mnie
      Meko Chrsytusowa pokrzepiaj mnie
      O Dobry Jezu wysłuchaj mnie
      W ranach Twoich ukryj mnie
      Nie dozwól mi odpaśc od siebie
      Od wroga złośliwego obroń mnie
      W godzine smierci mojej wezwij mnie
      I każ mi przyjść do siebie
      Abym z swiętymi Twymi chwalił Cię
      Na wieki wieków Amen
    • fumag Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 21:39
      Straszie mi smutno,że tak źle u Was.
      Ale na pewno w tym cierpieniu-czy jest zawinione czy niesprawiedliwe-Pan jest
      blisko -"bo pan,na zawsze nie opuszcza nawet gdy zasmuca okazuje potem litość
      według wielkiej swej miłości!"
      Jest Bóg mocny,który jest w stanie ocalić wasze małżeństwo i rodzinę.
      Ja doświadczyłam ,że jest możliwe wybaczyć złości ,jest możliwe wybrać Jezusa a
      nie Barabasza i nie szukać po ludzku sprawiedliwości...Mam znajome malżeństwo,
      gdzie żona kocha męża pomimo zdrad z jego strony-jest możliwe-nie naszymi
      siłami ale dzięki łasce.
      Będę modlić się za Was i trzymajcie się Kościoła.Pokój z Wami.
    • mader1 Re: Help nasz statek tonie 12.09.04, 22:24
      Jestem z Toba. Mozesz na mnie liczyc. Poczatki mojego malzenstwa tez byly
      trudne. Moja tesciowa i moja najlepsza przyjaciolka byly temu bardzo przeciwne.
      Wysuwaly argumenty. ktore byly... logiczne. Tez sie modlilismy. I jestesmy. To
      nasze zycie to ciezka praca, ale obfitujaca tez w wielkie Laski. Moze tak musi
      byc, nie wiem.
      Pamietaj, jak jest nowy dzidzius, zwlaszcza juz trzeci, bywa trudno... nie
      oznacza, ze tak musi trwac.
    • ruda_kasia Re: Help nasz statek tonie 13.09.04, 12:25
      Ufaj Chrystusowi. Tez nie wiem, co się dzieje u Was, więc poza modlitwą
      niewiele mogę dać. To nieważne, że ktoś "wiedział", "był przeciwny" i miał
      rację. Nie miał, bo Bóg, jeśli zechce, zabierze jege złe myśli, a Wam da siłę,
      bo wszystko odmienić. Nawet jeśli się nie uda Wam, ufaj, Chrystus przeprowadzi
      Cię przez każdą noc, tylko się Go trzymaj. A czy wspóla komunia nie pomaga?
    • skrzynka3 Re: Help nasz statek tonie 13.09.04, 13:03
      Kramla modlimy sie za Was goraco... Przypomnialo mi sie takie zdanie mocno
      starszego juz i madrego zyciem i mnogoscia doswiadczen ksiedza z kazania na
      slubie przyjaciol -niewazne jak pokrecona droga, w jaki sposob, z jakimi
      przeszkodami i watpliwosciami ale jesli dotarliscie przed oltarz ze szczerym
      zamiarem zawarcia sakramentu malzenstwa to widac TAK MIALO BYC. I Bog bedzie
      czuwal nad tym malzenstwem. Wierze ze jest Wam teraz baardzo ciezko i trudno
      ale On Was nie opusci!Modlimy sie- Skrzynka
    • anndelumester Kramlo! 13.09.04, 13:15
      Nie umiem się modlić.
      Ciepło o tobie myslę, i o Twoich dziewczynach. Teraz jeszcze bardziej
      intensywnie.
    • neogobbo Re: Help nasz statek tonie 13.09.04, 14:12
      Dziękuję Wam, kobiety...
      Czytając Wasze posty rozpłakałem się przed komputerem. Nasza sytuacja jest
      bardzo poważna, mam wiele poważnych grzechów na swoim koncie, ale też wierzę,
      że Bóg (któremu tak bardzo trudno mi zaufać) nas odbuduje. A co do teścia - on
      po prostu już wtedy, 10 lat temu, czuł trochę jaki ze mnie gagatek...
      Jeszcze raz, bardzo dziękuję, i proszę o modlitwę.
      Jarek
    • liliana22 Re: Help nasz statek tonie 13.09.04, 14:29
      Bóg jest z Wami i przy Was. Napewno nie opuści Waszej Rodziny. Nie wiem jakie
      macie problemy ale będę się za Wami wstawiać u Najwyższego.
      Mądrość Syracha (w) 2:1-18,
      (1) Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie!
      (2) Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie
      utrapienia!
      (3) Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu
      ostatnim.
      (4) Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia
      bądź wytrzymały!
      (5) Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia.
      (6) Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!
      (7) Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania, nie zbaczajcie z drogi,
      abyście nie upadli.
      (8) Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu, a nie przepadnie wasza zapłata.
      (9) Którzy boicie się Pana, spodziewajcie się dobra, wiecznego wesela i
      zmiłowania!
      (10) Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie: któż zaufał Panu, a został
      zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był opuszczony? Albo któż
      wzywał Go, a On nim wzgardził?
      (11) Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny, odpuszcza grzechy i zbawia w
      czasie utrapienia.
      (12) Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym i grzesznikowi chodzącemu
      dwiema ścieżkami.
      (13) Biada sercu zniechęconemu: ponieważ nie ma ufności, nie dozna opieki.
      (14) Biada wam, którzy straciliście cierpliwość: cóż uczynicie, kiedy Pan
      nawiedzi?
      (15) Którzy się Pana boją, będą posłuszni Jego słowom, a miłujący Go pójdą Jego
      drogami.
      (16) Którzy się Pana boją, będą szukać Jego upodobania, a miłujący Go w Prawie
      znajdą nasycenie.
      (17) Którzy się Pana boją, przygotują swe serca, a przed obliczem Jego uniżą
      swe dusze.
      (18) Wpadnijmy raczej w ręce Pana niż w ręce ludzi: jaka jest bowiem Jego
      wielkość, takie też i miłosierdzie.

      Jeżeli to Ciebie pocieszy - "ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia" jeśli
      przeżywacie teraz utrapienia, to dlatego, że jesteście mili Bogu, a On i tak
      jest z Wami.
      • kramla Dziękuję 13.09.04, 14:51
        • piotrsko Re: Dziękuję 13.09.04, 15:39
          Modlimy się za Was ...
    • isma Re: Zardzewialy stelaz, czyli trup w plecaku 13.09.04, 17:48
      Kramla,
      kiedys spakowalam graty mojego - fakt, wtedy jeszcze nie meza. Duzo tego nie
      bylo, jeden zniszczony plecak. Stoi po dzis dzien na balkonie. Stelaz
      zardzewial. Do srodka nie zagladalam wink)).

      Wtedy jeszcze nie wiedzielismy, ze milosc to jest taka ciezka - ale i piekna -
      praca.

      Dorobilismy sie w tej pracy awansu w postaci Miniatury wink)). Dorobilismy sie
      wzajemnego szacunku, i szacunku dla tych wysilkow, ktore - Bog widzi - marne
      sa, naprawde, jak je przymierzyc do nagrod, ktore nas spotykaja.

      Ale dla Niego nie ma nic niemozliwego.

      Myslimy o Was. A odezwijcie sie czasem wink)).
      • glupiakazia moje trzy grosze 14.09.04, 10:41
        Kramlo, przeczytalam wczoraj Twoj post, myslalam o Was i modlilam sie za Was.
        Mimo, ze na szczescie nie wiem, co to kryzys w malzenstwie, bo od 8 lat jeszcze
        sie nam nie przydarzyl, dorzuce swoje trzy grosze, czyli to, czego nauczyl mnie
        moj bardzo madry katecheta. Nie mialam okazji przetestowac tego w praktyce, ale
        przynajmniej teoretycznie bym sie tego trzymala. Otoz powiedzial mi ten
        katecheta dwie rzeczy: po pierwsze, kiedy wychodzisz za maz, to umierasz. Nie
        ma juz ciebie, nie ma tez jego, oboje umieracie dla siebie, zeby zyc dla
        drugiego. Mocno powiedziane, ale dzieki temu sie pamieta. Druga rzecz: milosc
        to nie uczucie, milosc to stan. Dlatego nie ma mozliwosci, ze ona kiedys
        zniknie, bo w niej trzeba trwac. '...i slubuje ci milosc' - slubuje, a wiec
        obiecuje, ze ona bedzie trwac, a bedzie trwac, poniewaz ja swoja wola jestem w
        stanie nad nia zapanowac i dlatego moge ci to slubowac. Gdyby to bylo
        niemozliwe On by przeciez tego od nas nie wymagal.
        Pozwol, ze powiem Ci jeszcze cos, co jest oczywiste, ale czasem oczywiste
        rzeczy trzeba mowic: proscie, a bedzie Wam dane. Jesli oboje nie chcecie, zeby
        wasz statek zatonal i oboje modlicie sie o to, bedzie dobrze. Wynika z waszych
        postow, ze oboje cierpicie. Kramlo, Gobbo, sprobujcie "umrzec" dla siebie i
        pomozcie sobie nawzajem jakbyscie pomagali cierpiacemu przyjacielowi.
        Wierze, ze Wam sie uda i modle sie za Was.
    • aska1972 Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 10:44
      Kramla,
      wiesz, że nigdy nie można tracić nadziei. Bóg może wszystko, pozwól Mu działać.
      Skoro rozbił się Wasz kubek Pan Bóg da nowy. Wszystko przed Wami smile
    • monamamamateusza Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 13:01
      modlimy sie za całą waszą rodzinę. niech Pan obdaruje was spokojem,
      zrozumieniem i siłą w walce na dalsze życie razem.
      • kramla Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 13:16
        W piątek rozpoczynamy leczenie u specjalistów.Boimy się.Cały czas pojawiają się
        nowe fakty.To nie jest zwykły kryzys małżeństwa.Jestem w stanie zgrożenia ja i
        dzieci.Boję się.Dziewczyny wpadam w panikę.Proszę o post i umartwienie oprócz
        tej modlitwy.Błagam
        • anndelumester Gdybyś potrzebowała błyskawicznejpomocy medycznej 14.09.04, 13:24
          dla dziec, dla siebie, pisz na priva
          są pewne możliwości zwłaszcza południe Polski
          ściskam
          a.
          • kramla Re: Gdybyś potrzebowała błyskawicznejpomocy medyc 14.09.04, 13:51
            anndelumester napisała:

            > dla dziec, dla siebie, pisz na priva
            > są pewne możliwości zwłaszcza południe Polski
            > ściskam
            > a.
            JAKI MASZ ADRES NIE ZNAM SIE NA NECIE NIE MAM TERAZ GŁOWY
            • anndelumester Re: Gdybyś potrzebowała błyskawicznejpomocy medyc 14.09.04, 13:54
              anndelumester@gazeta.pl

              całuję i naprawdę prosze Boga, żeby nie było tak jak myślę, proszę !!!!!!
            • anndelumester napisałam Ci maila na konto gazetowe 14.09.04, 14:45
              pisałam na kramle
              a.
        • mama_kasia Re: post 14.09.04, 13:57
          Dla całej Waszej Rodziny ... ode mnie
          • glupiakazia Re: post 14.09.04, 14:14
            Kramla... sorry, zdaje sie ze nie wyczulam powagi sytuacji... moj post tez dla
            Was. Ale jednak "proscie, a bedzie wam dane"... Mam corki w tym samym wieku co
            Twoje, tym bardziej mysle o Was...
            • mader1 Re: nie - glupia kazia 14.09.04, 20:13
              Glupia Kazia - nie wiem skad taki pomysl na nick, ale to, co napisalas
              wczeniej, nie jest wcale takie glupie.
              Wychodzi sie za maz, zeni sie i nagle juz zycie nie jest takie samo. Bo nagle
              zaczyna sie "zalezec" od drugiej osoby. To, co sie dzieje z malzonkiem, dzieje
              sie ze mna. Jak jest bogaty, wspina sie po szczeblach kariery i zdobywa
              nagrody, wszyscy sie bogaca i ciesza coraz wiekszym szacunkiem. Ale jak
              choruje, choruja wszyscy. Jak jest zly czy nieodpowiedzialny, dotyka to
              wszystkich. Nawet jak sie od niego ucieknie, na zawsze zmienia to zycie.
              Modlmy sie by nasze malzenstwa rozwijaly sie harmonijnie, by z kazdym dniem
              bylo coraz lepiej, by szly w kierunku wyznaczonym przez Boga....
    • marzek2 Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 14:10
      Kramla, napisałam do Ciebie, gdybyś potrzebowała jakichś kontaktów do ośrodków
      (pisałam Ci o tym), albo czegokolwiek (pieniędzy?) proszę daj znać! Niech Bóg
      Cię cały czas podtrzymuje w cudowny sposób.
    • mamalgosia Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 15:02
      Jestem przerażona po przeczytaniu tych postów
      Kramlo, proszę o jakies dobre wieści od Was!!!
      POmodlę się za Was
      • ania.silenter_exunruzanka Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 15:25
        mamalgosia napisała:

        > Jestem przerażona po przeczytaniu tych postów

        Ja tez sie przerazilamsad((. Nie wiem co napisacsad. Pomodle sie za Was, za cala
        rodzine. Wierze, ze Bog pomoze Wam przetrwac te trudne chwile.

        pozdrawiam
    • neogobbo Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 19:31
      Jesteśmy i żyjemy. To nie jest temat na forum, ale wszytsko sprowadza się do
      tego, że jestem skrajnie nieodpowiedzialny. Ale bardzo dziękuję za Waszą
      modlitwę. I za Waszą obecność. I za to forum. Bardzo dziękuję.
      • addria Kramla, Gobbo 14.09.04, 19:57
        Nadal nie wiem co się dzieje, aż boję się domyślać, ale też jestem z Wami...
        Odzywajcie się czasem. Wiem, że macie wiele wsparcia, ale gdbybyście chcieli
        pogadać to wiecie...
    • marzek2 Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 21:13
      Kramla i Gobbo nie mają siły, żeby o wszystkim tu pisać, zresztą i tak bardzo
      nam zaufali, że powiedzieli, że mają problemy. Sprawa jest na tyle poważna i
      smutna, że nawet ja przypomniałam sobie o modlitwie na kolanach. Ja wierzę, że
      Gobbo chce się zmienić. Wiem, że będzie pewnie trudno. Ale wiem też jakiego mamy
      Boga. I tego się trzymam. Kramlo, Gobbo, błogosławię Was teraz w imieniu Pana
      naszego Jezusa Chrystusa i oddaję Was w opiekę Jego świętej krwi, niech Was
      ochrania i oczyszcza.
    • neonka693 Re: Help nasz statek tonie 14.09.04, 23:16
      Bede modlic sie za was z mezem, takze w nocy, bo synek nas budzi. Pan Bog daje
      i dopuszcza kryzysy, sytuacje wydawaloby sie nie do przejscia, dla naszego
      dobra.
      I z waszego doswiadczenia tez wyprowadzi dobro, jesli Mu bezgranicznie zaufacie.
      Miejcie nadzieje w Panu! Odwagi!
      • netus Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 08:25
        Przeczytałam posty. Nic nie mówię, nie umiem. Tylko powierzam Was Bożej miłości
        w Święto Matki Bożej Bolesnej.
        • kramla Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 09:30
          Ciągle żyję na potężnuch obrotach emocjonalnych, zaczynam wracać do wagi sprzed
          ciąży, boję się płakać bo wtedy mogę nie przestać.Nie oglądałam Matriksu, czy
          jak to się tam pisze, ale czuję się jak by to był sen, nierealność.Prawie nie
          śpię, jem bo wiem że muszę, ale w ilościach dietetycznych.Muszę coś jeść bo
          karmię tak muszę sobie mówić.Dzieci za wyjątkiem Sary są u mojej mamy, nie
          potrafiłam się nimi zająć.Muszę się przyzwyczaić do sytuacji, muszę nauczyć się
          w niej żyć.A ja jestem strasznie nie poradna życiowo.Gobbo jest w pracy, musi
          pozałatwiać tam wiele spraw zanim być może pójdzie na zolnienie.Właściwie musi
          na to zwolnienie iść, wszystko w tym względzie okaże się w piątek po wizycie u
          specjalisty.Przed chwilą rozmawiałam z jedną z jego współpracownic, Gobbo musi
          być pod stałą kontrolą.Żeby nie uciekł.

          Nie nie ma u nas nowotworu, żółtaczki, czy innej choroby ciała przynajmniej na
          razie o tym nie wiemy.Choruje dusza.

          Mader, mam być kobietą w spódnicy...Dzięki, że tak piszesz.Wyczułaś sytuację
          kobieto.Boję się .Jestem taka nie zaradna, nigdy nie pracowałam na pełny etat,
          zaraz po studiach zaczęłam rodzić i karmić dzieci.Świadomie i z wyboru.Nie
          umiem robić wiele więcej.Dziś wiem, że muszę iść do pracy, że tak niewiele
          wiem, na tylu rzeczach się nie znam.Urzędy i papiery napawają mnie strachem, a
          tyle spraw do załatwienia!!!

          Piotr, dzięki za wczorajszy wieczór.Masz rację ztym "Pięknym Umysłem".To mnie
          przeraża ale i daje się oswoić.Daje nadzieje.

          No i sprawa Krzyża.Zawsze lepiej kiedu on jest niż kiedy się na niego czeka.Tak
          jest u mnie.Od początku Drogi czekałam na niego, bo powiedziałam mu Amen.W
          sposób świadomy.Dziś jest On faktem.

          W Jego ramionach wzrastam.Boże daj i odpoczynek.Bym mogła wisieć na Nim z
          Jezusem.
          • isma Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 10:00
            Kramla, masz maila.
            Tam sa drobne sprawy, ale konkretne. Sprobuj zaczac od nich.
          • mader1 Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 10:08
            Kramlo, kochanie... sad((( tak mi przykro... tak naprawde wiem, ze powinnas sie
            czulic do dzidziusia, nie moc opedzic od pozostalych corek i zasypiac zmeczona
            i szczesliwa po karmieniu noca. Albo powinnas miec zle nastroje, bo jestes
            zaniedbana i kura domowa... Kramla sad Ja tez nie jestem z tych mocnych, ale to
            Bog nas stawia w tych sytuacjach. One sa super trudne. Nie do udzwigniecia po
            ludzku. Ale Kramla, ja juz widzialam podobne sytuacje. WIEM ZE WAM SIE UDA.
            Wyjdziecie z tego wzmocnieni. Ty wyjdziesz z tego inna, zupelnie inna niz
            jestes. ALE WIEM ZE TO ZROBISZ.
          • ania.silenter_exunruzanka Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 10:43
            kramla napisała:

            > Nie nie ma u nas nowotworu, żółtaczki, czy innej choroby ciała przynajmniej
            na
            > razie o tym nie wiemy.Choruje dusza.

            > Piotr, dzięki za wczorajszy wieczór.Masz rację ztym "Pięknym Umysłem".To mnie
            > przeraża ale i daje się oswoić.Daje nadzieje.
            >

            Jesli chodzi o chorobe duszy taka jak w "Pieknym umysle" to bez wahania moge
            sie nazwac specjalistka w tej dziedziniesad. Bardzo bliska mi osoba choruje na
            to od wielu, wielu lat. Bardzo wspolczulam bohaterowi "Pieknego umyslu",
            poniewaz dzis nie przezywalby juz takiej gehenny. Sa wspaniale lekarstwa, ktore
            pozwalaja chorym zyc prawie zupelnie normalnie (fakt, ze w naszym pieknym kraju
            sa one strasznie drogie, nie wiem czy sa refundowane, nam dostarcza je ciocia z
            USA). Cale zycie buntowalam sie przeciw tej chorobie, tej sytuacji. I napisze
            jedno: ci chorzy bardzo cierpia, jesli sie ich odrzuci. To bardzo wrazliwi
            ludzie.
            pozdrawiam
    • przeciwcialo Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 09:56
      Na religii usłyszałam kiedys zdanie- Kogo Pan Bóg kocha temu krzyże daje.
      Nic więcej nie umiem napisać. Może Bóg ma jakiś plan wobec was? Trzymajcie się-
      Uściski dla dziewczynek- Ela.
    • carla7 Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 10:30
      "Co nas nie zabije to nas wzmocni"
      Wierzę, że się Wam uda. Po bólu, strachu, po osiągnięciu dna - będzie lepiej.
      Kramla, masz oparcie w Bogu.
      Masz trzy wspaniałe córki.
      Jesteś silna. Będziesz zdziwiona ile w Tobie siły.
      Ufaj.
      • glupiakazia Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 11:01
        Kramlo, myslami ciagle jestem z Wami, bardzo Wam wspolczuje, ale mam takie
        wrazenie, ze dno juz osiagneliscie, teraz juz moze byc tylko lepiej. Wydaje mi
        sie, ze wrzod juz pekl. Trzeba to jeszcze wyleczyc, ale wierze, ze to naprawde
        najgorsze - to, co przez caly czas do katastrofy prowadzilo i wreszcie sam
        wybuch - to juz chyba macie za soba. Przepraszam, moze w ogole nie powinnam
        sie w to zaglebiac, ale chcialam ci tylko powiedziec, ze skoro Gobbo chce sie
        wziac za siebie, to znaczy, ze moze juz wychodzicie na prosta. Badz przy nim i
        pomagaj mu, a Was na pewno nie opusci Matka Nieustajacej Pomocy - pamietaj, Jej
        pomoc naprawde nieustaje.

        Mader, no bo przeciez stajemy sie jednym cialem i jedna dusza... To moze nie
        najbardziej odpowiedni moment, ale przypomina mi sie jeszcze jedna nauka mojego
        bardzo madrego katechety, a mianowicie ze milosc do meza jest trudna, wymaga
        pielegnacji - w odroznieniu od milosci do dzieci, ktora jest naturalna, dzieje
        sie jakby sama z siebie. Dlatego w relacjach rodzinnych, to za ta milosc
        jestesmy bardziej odpowiedzialni. Moje corki czasem pytaly, kogo najbardziej
        kocham i oczywiscie spodziewaly sie, ze je, ale teraz juz sie nie dziwia, kiedy
        im mowie, ze najbardziej tatusia, a potem je wszystkie trzy tak samo.
      • kramla Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 11:03
        ufam
        • carla7 Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 11:27
          Mój brat zaczął robić rzeczy od których włos jeżył się na głowie. Mówił rzeczy w
          które my wierzyliśmy - bo on w to głęboko wierzył. Do czasu aż nas olśniło.
          Olśnienie (pogłębiło nasz szok) przyniosło jednak ulgę, bo był punkt
          zaczepienia. Wcześniej myślałam, że to już koniec świata. To było dawno temu.
          Wszyscy przeżyliśmy bardzo ciężkie chwile. Ale najważniejsze, że on jest
          uśmiecha się, żyje. Ma swoje życie. Teraz jest lepiej, bo pogodziliśmy się z
          tym. Przede wszystkim on sam się z tym pogodził. Teraz potrafi się z tego śmiać.
          I choć w wielkim stopniu dotknęło to rodzinę, to mamy świadomość, że to on
          będzie z tym żył i to on przeżył te najgorsze chwile.
          A tak w ogóle, jest facetem z sercem na dłoni.
          • ania.silenter_exunruzanka Skad ja to znam... 15.09.04, 11:39
            carla7 napisała:

            > Mój brat zaczął robić rzeczy od których włos jeżył się na głowie. Mówił
            rzeczy
            > w
            > które my wierzyliśmy - bo on w to głęboko wierzył. Do czasu aż nas olśniło.
            > Olśnienie (pogłębiło nasz szok) przyniosło jednak ulgę, bo był punkt
            > zaczepienia. Wcześniej myślałam, że to już koniec świata. To było dawno temu.
            > Wszyscy przeżyliśmy bardzo ciężkie chwile. Ale najważniejsze, że on jest
            > uśmiecha się, żyje. Ma swoje życie. Teraz jest lepiej, bo pogodziliśmy się z
            > tym. Przede wszystkim on sam się z tym pogodził. Teraz potrafi się z tego
            śmiać
            > .
            > I choć w wielkim stopniu dotknęło to rodzinę, to mamy świadomość, że to on
            > będzie z tym żył i to on przeżył te najgorsze chwile.
            > A tak w ogóle, jest facetem z sercem na dłoni.

            Jakbys pisala moja historie, Carlo...
            pozdrawiam
    • marzek2 Re: Help nasz statek tonie 15.09.04, 11:58
      Dziękuję Panie za to forum. Dziękuję za Twoją miłość ponad podziałami. Dziękuję
      za to, że poprzez sieć odnalazłam Kramlę, z którą nadaję na tych samych falach
      duchowych, tak bardzo blisko. Że gdybym teraz ją zobaczyła, to wiem, że byśmy
      się przytuliły i rozpłakały...

      Kramla, po piątku, kiedy będzie wiadomo coś więcej, proszę siądź spokojnie i
      zastanów się konkretnie, czego Ci teraz najbardziej w sensie materialnym
      potrzeba. I daj znać oczywiście - albo tu, albo do mnie prywatnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka