kramla
12.09.04, 10:38
...a może już osiągnął dno.Tak bardzo bym tego chciała.Bo jeżeli to już dno,
to znaczy że już niżej nie zejdziemy.To znaczy, że to śmierć.A pośmierci już
tylko życie.
Toniemy.Toniemy w naszym małżeństwie.Tylko o dzieci się boję .Tego dnia się
boję.Umierać się boję.Kochać się boję.Żyć się boję.
Bankructwo.Nie czuć.Nie żyć.Nie analizować.
Błagam o modlitwę za mnie, za Gobba i moje dziewczynki.
I dziękuję Bogu za dzisiejszą odwagę.Że przeprosiłam mojego tatę.Że
zgrzeszyłam przeciwko niemu i Bogu.Nie powinno być tego małżeństwa, on od
samego początku to czuł.Bałam się mu owszystkim powiedzieć.Bo nie wiedziałam
o wszystkim.Czy to co już teraz wiem to cała prawda?
Wstawaliśmy z Gobbem przez trzy noce na modlitwę.Wczoraj już nie mogliśmy
wstać bo się nie kładliśmy.Dziś w nocy nasz kubek się poczaskał i już nie
można go skleić.
Módlcie się za nas.
Bo dla Boga wszystko jest możliwe.
Jeśli Pan nie wybuduje domu na próżno się trudzą ci którzy go wznoszą.
Chcę wierzyć, że Bóg zacznie budować.Chcę