Milosc blizniego - milosc braterska

07.10.04, 09:25
Ktos tu mial na dole ( jak to sie nazywa ? ) takie zdanie - " Blizniego
latwiej byloby kochac, gdyby nie byl tak blisko". Czasem juz nie mam sily.
Dzis jest wlasciwie O.K. , ale rano, gdy wsiadalismy do samochodu "Krysia,
mozesz potrzymac ? - zapytala siostra. - A sama nie mozesz ??? - " uprzejmie
odpowiedziala jej... siostra sad
Ja mam z bratem poprawne kontakty. Nie bilismy sie, klocilismy sie rzadko.
Jedynym wyzwiskiem, jakie dla mnie wymyslil bylo " synowa" smile))
Ale moj maz twierdzi, ze nasze kontakty sa super poprawne, bo sa
powierzchowne.I ma troche racji. Zadnych nocnych rozmow, zadnych sporow, ale
i zadnego braterstwa serc. Z drugiej strony jak ktores jest super porzebne,
zjawia sie.
No to jak to jest ? Musza sie klocic, zeby sie kochac ?
    • mama_kasia Re: Milosc blizniego - milosc braterska 07.10.04, 09:51
      No chyba muszą smile Moje w każdym razie muszą.
      A jak tylko coś robią razem, to im nie przerywamy. Nawet, jeśli mieli
      iść np. spać, to odpuszczamy, ciesząc się, że coś robią razem smile
      Syn mnie czasami rozczula, gdy zagarnia siostrę i mówi: choć, dam ci...
      Ma momenty, gdy jest dla niej życzliwy wink
      • aetas Miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza... ;-) 07.10.04, 11:33
        smile
        Strasznie to trudne i dla mnie, to, co poniżej wink
        • praktycznyprzewodnik Re: Miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza... 07.10.04, 20:02
          Mnie - jedynaczce w głowie sie nie miesciło, ze mozna się na rodzona siostre
          rzucis z piesciami, albo dac jej tak w nos, ze krew poszła.
          A jednak mozna...

          Zfrustrowana chodziłam po porade do kolezanki (miała dwie siostry i brata), bo
          wydawało mi się, ze moje dzieci sa patologiczne.
          I kolezanka przyznała się bez bicia, ze z swoją najukochansza siostra biła
          sie w dziecinstwie, za włosy szarpała, nawet na siebie pluły.
          Laczyły je bardzo silne wiezy. Do dzis łączą. Nie moga bez siebie zyc.

          Okazało się, ze u nas było podobnie. Dwoje najsatrszych, juz pełnoletnich, z
          sentymentem wspomina czasy, gdy dochodziło do rekoczynów w dziecinnym pokoju.
          Sa bardzo zzyci.

          Zupełnie inaczej niz z dziecmi sasiadki. Do bojek nie dochodziło. Wiecej - były
          wspólne zabawy i odwiedziny. A teraz po latach nie mają sobie nic do
          powiedzenia.
          • mader1 Re: Miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza... 07.10.04, 20:52
            Bylam kiedys przy tym, jak moje kuzynki blizniaczki rzucily sie na siebie z
            klapkami plastikowymi okladajac po glowie bezlitosnie - chodzilo o to, ze jedna
            nie wyszla z pokoju, jak do drugiej przyszedl chlopak. Teraz kochaja sie, ale
            tak bardziej na odleglosc, bo zyja na roznych kontynentach smile)))
            Ale jest tez rodzenstwo, co o kazda zlotowke sie pokloci. Takie, co sie
            wykorzystuje nawzajem. Zrywa ze soba kontakt... sad
            Jak to sie dzieje ?
        • mader1 Re: Miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza... 07.10.04, 20:53
          Wlasnie o to chodzilo smile Dzieki smile A jak tam z siostra czy bratem ?
    • addria Re: Milosc blizniego - milosc braterska 07.10.04, 23:27
      Eee tam Mader, masz się czym przejmować. To normalka wink
      Ja się z bratem często lałam, ale jakby któremuś z nas coś złego się działo, to
      drugie w ogień by za pierwszym wskoczyło smile To z miłości właśnie było wink
      Wszak kto się lubi, ten się czubi smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja