Dodaj do ulubionych

Granice pomocy

27.09.05, 12:12
Chyba mam z tym problem. Nie potrafię rozgraniczyć sytuacji, gdy osoba
rzeczywiście pomocy potrzebuje,jest bezradna, a kiedy jestem zwyczajnie
wykorzystywana, lub oferuję pomoc tam, gdzie poradzono by sobie spokojnie
beze mnie. Zwłaszcza to drugie zdarza mi się nagminnie sad Na skutek
najróżniejszych reakcji ludzi przechodziłam etap zniechęcenia, zamknięcia się
na innych i ich problemy. Na szczęście zrozumiałam że taka postawa nie jest
dobra. Jestem jednak dużo ostrożniejsza. Często zastanawiam się czy nie
pominęłam milczeniem sytuacji,osoby,która naprawdę jest w potrzebie. Jak to
jest u was?
Obserwuj wątek
    • patka.f Re: Granice pomocy 27.09.05, 15:02
      Ja na wszelki wypadek staram sie pomagać wszystkim potrzebującym- nawet jak mnie
      oszukują... Nie zawsze jest to pomoc materialna, bo czasem wiem, że wystarczy
      dobre słowo albo zwykłe przytulenie. Nie mniej jednak staram sie być otwarta na
      wszystkich ludzi i służyć im tak jak umiem i tym co mam...
    • mader1 Re: Granice pomocy 27.09.05, 22:07
      no jasne, że czasem ktoś nas nabiera ... Niekiedy w związku z tym zamykamy się
      na jakiś czas - choć staramy się tego nie robić. Staramy się nie roztrząsać
      tych sytuacji, kiedy się pomyliliśmy. W gruncie rzeczy błąd nie leży po naszej
      stronie - to tamta osoba popełniła grzech - wykorzystała, oszukała, skłamała.
      Kiedys poczytałam taką prostą książeczkę o dawcach i biorcach. Trochę to
      przemyśleliśmy i staramy się wyłuskać dawców i im pomagać - jeżeli możemy.
      Biorcy radzą sobie świetnie sami sad Jeżeli chodzi o ludzi, którzy ciągle muszą
      byc dzielni, są podporą, pomagają - czasem udało się nam uchwycić kogoś tuż na
      krawędzi i podtrzymać. To niewiele - bywa,że potrzebują trochę uwagi czy
      dobrego słowa - bo zwykle to oni dają wszystko i otoczenie dziwi się a nawet
      oburza, że czegoś potrzebują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka