Dodaj do ulubionych

Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h

14.11.05, 01:12
Co sadziecie o duchach zmarłych właśnie?
Grzech wierzyc?Nie chce tu opisywac pewnych wydarzeń,bo to nie to forumsmileale
mam pytanie jak ustosunkowuje się Kościół do tego zjawiska?
Bardzo dziękuje za odpowiedzi.

Danta

Pytam o to wierzących,bo odpowiedzi niewierzących znam,a odpowiedzi
wierzących,których o to pytałam-są podzielone.Więc pytam tu.
Obserwuj wątek
    • sion2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 11:44
      Ale o co ci chodzi konkretnie?
      Jesli masz na mysli wiarę w to ze życie trwa po smierci, że dusza ludzka
      przebywa z Bogiem - to taka jest własnie wiara katolicka.

      Jesli masz na mysli "wywoływanie duchów" to praktykować to jest grzechem
      ciężkim, śmiertelnym, tego Bóg zabrania w Biblii. Czyli wierzyć że my możemy
      przywołać na ziemię zmarłego jest grzechem.

      Ale wierzymy w "świętych obcowanie" czyli łacznosc duchową pomiędzy wierzącycmi
      zbawionymi już w niebie przebywającymi a nami, pielgrzymującymi jeszcze do Pana.
      Modlitwa do świętego czy tez raczej z nim do Boga w intencji X nie jest
      wywoływaniem duchów lecz zwracaniem się do kogoś kto zyje w Bogu. Wierzymy że
      niektórzy ludzie, święci za zycia, otrzymują od Boga specjalną łaskę że mogą
      orędować i wstawiać się za ludźmi na ziemi. Nie pojawiają się na nasze
      "wywoływanie" na ziemi ale są tam, w niebie z Bogiem, nie w krainie umarłych
      (szeolu) jak było do czasów smierci i zmartwychwstania Jezusa - ale zyją z
      Bogiem i mogą dzięki Jego łasce wypraszać nam dalsze łaski. Gdyż Bóg jest tak
      dobry że swojej dobroci udziela innym. On nie potrzebuje orędowników ludzkich
      aby nam świadczyć łaski lecze jest tak wspniały i obfitujący w miłosierdzie że
      chce aby ludzie doswiadczali jeszcze większego dobra modląc się za swoich bliźnich.
      • mamaemmy Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 11:50
        Dzięki za odpowiedz.
        Chodziło mi generalnie o odwiedzanie przez bliskich zmarłych nas tu na
        ziemi,różne jasne znaki dawane przez nich.
    • malgog Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 13:37

      Mój dziadek zmarł prawie 25 lat temu, słabo Go znałam, kontaktowaliśmy się
      rzadko.
      Nigdy nie modliłam się za dusze zmarłe z mojej rodziny i wogóle..
      Po dziadku zmarł Jego syn, a mój stryjek - podobnie - widziałam go kilka razy w
      życiu, raczej nie wspominałam.

      Około 8, 9 lat temu, czyli wiele lat po śmierci dziadka i stryjka przyśnili mi
      sie obaj.
      Stali w kuchni i gestem "przywołujących rąk" mówili do mnie
      - "przygotuj się, niedługo po ciebie przyjdziemy". tylko tyle
      I obudziałam się.

      Nie muszę pisać jak się czułam po przebudzeniu. Dochodziłam do siebie przez
      kilka tygodni.Wszystkim dookoła opowiadałam o tym śnie i szukałam wytłumaczenia.
      Jakiś mądry kapłan zadał mi wówczas pytanie - czy kiedykolwiek modliłaś się za
      ich dusze ??
      Nigdy.
      Wytłumaczył potrzebę modlitwy za zmarłych i zwrócił uwagę, że ja wymazałam ich
      ze swojej pamięci.

      Od tej pory nigdy mi się nie przyśnili, generalnie nie przychodzą do mnie we
      śnie zmarli z mojej rodziny, a czasami tak bardzo tego pragnę, myślę o nich.

      Może nie o takie przykłady chodziło autorce wątku ale tak jakoś mi się nasunęło.
    • anton1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 19:55
      Witaj,

      zanim zabiore szerzej glos, chcialbym sie upewnic jakich odpowiedzie oczekujesz
      lub od kogo tych odpowiedzi oczekujesz. Jak chyba wiesz, nie jest to jedynie
      forum katolickie. Co rozumisze pod pojeciem "wierzacy" i co rozumiesz pod
      pojeciem "Kosciol".
      Osobiscie polecam dobra lekture pt. Biblia. Ona mowi, ze czlowiek umierajac
      umiera i nie zyje. "Zaplata za grzech jest smierc". Cialo staje sie prochem, a
      duch wraca sie do Boga, tak mowie Kaznodzieja (Koholet). Obecnosci "duchow
      zmarlych osob" nie neguje. Neguje jednak to, ze sa to nie duchy tych osob, ale
      sa to istoty duchowe "podszywajace" sie pod osoby zmarle.
      To tyle tylko, by nie wzbudzac niepotrzebnych emocji. Znasz mniej wiecej moj
      wstepny poglad, jezeli bedziesz chciala sie czegos wiecej dowiedziec, to na
      Twoja prosbe podam szersze komentarze do powyzszych mysli oraz na ich poparcie
      wiele cytatwo Biblijnych.

      Pozdrawiam Anton
      • sion2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 20:18
        O matko anton daj juz spokój moze z tym co?
        no zaraz się gromy posypia na mnie - oczywiście że masz parwo sie wypowiadac ale
        nie widzisz że dziewcznyna pyta sie o wiare katolicką?
        wiesz że poparcie wiary katolickiej tez są cytaty biblijne - naprawde nie ty
        jeden wierzysz "zgodnie z Biblią".

        Mdr 3,1-6.9)
        Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom
        głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za
        unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali
        kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu
        dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie.
        Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. Ci, którzy
        Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska
        bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.

        (2 Kor 4,14--5,1)
        Jesteśmy przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie
        także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby
        w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu.
        Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek
        zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień.
        Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały
        przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w
        to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne,
        trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego
        zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz
        wiecznie trwały w niebie.

        2 Kor 5, 1-10
        Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania,
        będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały
        w niebie. Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski
        przybytek, o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. Dlatego właśnie udręczeni
        wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz
        przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało
        przez życie. A Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam Ducha jako zadatek3.
        Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy
        pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu
        postępujemy. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i
        stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim,
        czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed
        trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele,
        złe lub dobre.


        teraz anton przeklei swoje wypowiedzi z wątku "smierć i pytania" i ....
        zaczynamy zabawę od początku!

        anton my wierzymy że Jezus zmienił nasz los, odkupił nas, zniweczył śmierć jako
        oddzielenie od Boga - radujmy się alleluja! "zapłatą za grzech jest śmierć" -
        właśnie Jezus umarł za nas na Krzyżu - KONIEC, UMARŁ, ODKUPIŁ NAS, ZMIENIŁ NASZ
        LOS, PRZYWRÓCIŁ NAM PRZYJAŹŃ Z BOGIEM - czy ty jesteś w stanie to przyjąc i
        przestać nawracać nas na siłę?
        • anton1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 21:01
          sion2 napisała:

          >
          > teraz anton przeklei swoje wypowiedzi z wątku "smierć i pytania" i ....
          > zaczynamy zabawę od początku!
          >
          > anton my wierzymy że Jezus zmienił nasz los, odkupił nas, zniweczył śmierć
          jako
          > oddzielenie od Boga - radujmy się alleluja! "zapłatą za grzech jest śmierć" -
          > właśnie Jezus umarł za nas na Krzyżu - KONIEC, UMARŁ, ODKUPIŁ NAS, ZMIENIŁ
          NASZ
          > LOS, PRZYWRÓCIŁ NAM PRZYJAŹŃ Z BOGIEM - czy ty jesteś w stanie to przyjąc i
          > przestać nawracać nas na siłę?

          Droga Sion, po raz kolejny prosze Cie o to, abys zwrocila uwage na to, ze moj
          post skierowany byl do osoby pytajacej. Nie pytam sie "WAS" nie pytam sie w
          co "WY" wierzycie wielce szanowna Pani teolog. Ty nie chcialas ze mna na ten
          temat dyskutowac, poniewaz to nic nie wnosi, wiec zostaw i tym razem te
          dyskusje. Jezeli wykaze za chwile, tak jak i innym razem, ze i w tym temacie
          sie mylisz, to napiszesz mi, ze to nie ma sensu.
          Wiec po co wklejasz teraz to samo, co juz nie tak dawno temu dyskutowalismy?

          Pytam sie osoby, czy jest zainteresowana tym, co mowi w tym temacie Pismo Sw. i
          tym, w jaki sposob ja rozumie te kwestie. Ta osoba to nie "WY". Jest to forum
          otwarte, o czym dobrze wiesz, a osoby pytajacej sie nie znam. Zwrocila sie
          do "wierzacych". Poniewaz jestem osoba wierzaca, czuje sie zaproszony do dania
          odpowiedzi na zadane pytania.
          Juz nieraz mialas mozliwosc powiedzenia tego w co wierzysz. Zostaw teraz
          innych, niech sami wynurza ich stan serca, ich uczucia, ich wyrozumienie, ich
          poglady, a nie zmuszaj ich do wyrozumienia ich tak jak "WY czcigodna Pani to
          rozumiecie".

          Pozdrawiam Anton

          • sion2 prywata do anton 14.11.05, 21:32
            drogi antonie, prosze cię abyś przyjął do wiadomości że NIGDY nie wykazałes, ze
            sie mylę - ok?
            pocytowałeś mi Biblię a ja tobie i obydwoje zostaliśmy przy swoim zdaniu smile.

            naprawdę nie rozumiem dlaczego ciagle przypisujesz sobie zasługi w rodzaju
            "udowodniłem ci" "wykazałem ci" - to nigdy nie miało miejsca, a jesli już to
            identycznie mogłabym napisać ja "antonie wykazałam ci że twoja wiara jest
            niezgodna z Biblią" i sądzę że byś się oburzył

            dyskusji z tobą raczej unikam gdyż nikt na forum tym poza tobą i lolinką nie ma
            wątpliwości że Jezus jest Bogiem prawdziwym i równym Ojcu, choć nawet lolinka
            nie cierpi na przypadłość nawracania za wszelką cenę nas na jej wiarę i chwała
            jej za to smile - ale ja nie dlatego nie rozmawiam z tobą na ten temat ze mnie do
            czegokolwiek przekonałeś lecz dlatego że jest to bez sensu....

            oczywiście że masz prawo napisać jak ty wierzysz ale zauważ że jednak różnica
            między innymi osobami na tym forum a tobą taka że my w dalszym ciągu nie wiemy
            KOGO nauki ty głosisz - twoje autorytatywne stwierdzenia w rodzaju "ja nauczam
            tak jak Biblia" są tylko i wyłacznie twoją opinią o samym sobie i niczym więcej
            nie chcesz powiedzieć z jakich nauk korzystasz, przekonania kogo głosisz, z
            czyjego namówienia czy polecenia, jaka wspólnota za tobą stoi - nie wiemy tego

            pisac i mówić "ja jestem chrześcijanin" może każdy ale nic z tego nie wynika
            gdyż nikt sam o sobie świadectwa nie może wydawać!
            dlatego ja naprzykłąd czuje się troszke zobowiązana gdy widze że jest jakas
            osoba, trochę niepewna w wierze, szukająca i pytająca się - ostrzec ją przed
            twoimi naukami które są pochodzenia niewiadomo jakiego... wybacz ale to po
            prostu koniecnośc.
            • mamaemmy Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 22:01
              Sion,skarbie,mnie nikt nie odwróci od tego w co wierzesmileNie zmienię zdania pod
              wpływem kogokolwiek.Zresztą u mnie nie jest to wiara,a wiedza...jak twierdzi
              mój mąż,dawny ateistasmile
              Pytałam osoby wierzące,bo niewierzące nie wierzą w duchy,ani w Boga,ani w nic-
              więc po co mają sie wypowiadac pisząc posty"nie ma duchów""nie ma Boga"smile

              Przeczytałam Wasze odpowiedzi i w sumie dalej nic nie wiem.
              W świętych obcowanie wierzymy-ale w "NIE świętych" obcowanie?

              Bardzo dziękuje Wam za wypowiedzenie się w tym wątku.
              • kann2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 22:07
                Kiedyś szukałem materiałów na temat wstawiania się zmarłych za żyjącymi. Może
                się przyda:

                Katechizm Kościoła Katolickiego
                958. Komunia ze zmarłymi. „Uznając w pełni tę wspólnotę całego Mistycznego
                Ciała Jezusa Chrystusa, Kościół pielgrzymów od zarania religii chrześcijańskiej
                czcił z wielkim pietyzmem pamięć zmarłych, a «ponieważ święta i zbawienna jest
                myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów uwolnieni» (2 Mch 12, 45),
                także modły za nich ofiarowywał”. Nasza modlitwa za zmarłych nie tylko może im
                pomóc, lecz także sprawia, że staje się skuteczne ich wstawiennictwo za nami.



                W. Granat, Czyściec, w: Katolicyzm A-Z, Poznań 1989, s. 71:
                „Dusze w czyśćcu modlą się za siebie i innych na ziemi, modlą się; do Boga i
                świętych w niebie (świętych obcowanie). Można się modlić nie tylko za dusze w
                czyśćcu, ale i do nich, aby się wstawiały za ludźmi pielgrzymującymi do swego
                ostatecznego celu. Taka możliwość wynika z dogmatu obcowania świętych, tj.
                wzajemnego wpływu trzech społeczności: zbawionych w niebie, zadośćczyniących w
                czyśćcu i Ludu Bożego na ziemi”.


                S. Rumiński, Świętych obcowanie, w: Katolicyzm A-Z, Poznań 1989, s. 367:
                Według nauk Soborów: Nicejskiego II (787), Ferraro-Florenckiego (1439--1445) i
                Trydenckiego (1545-1563) wierni na ziemi poprzez modlitwę i dobre uczynki,
                zwłaszcza zaś Ofiarę Eucharystyczną, przyczyniają się do tego, że pozostający w
                czyśćcu wcześniej osiągają niebo, jednocząc się już w pragnieniu ze świętymi w
                niebie, pomnażają z kolei ich szczęście i chwałę. Zbawieni w zamian pomagają
                oczyszczającym się jeszcze po śmierci, zarówno przez swoje dawne zasługi, jak i
                obecne dobre czyny czy szczególniejsze wstawiennictwo u Boga. Ponadto dusze w
                czyśćcu mogą też, odwrotnie, upraszać potrzebne pomoce ludziom na ziemi.


                K. Strzelecka, Czyściec, w: Encyklopedia Katolicka, t. 3, kol. 941:
                „W XIII w. upowszechnił się pogląd o niesieniu pomocy ludziom przez
                przebywających w cz. i o skuteczności modlitwy do nich (wg B. Bartmanna już w
                czasach wczesnochrześc. znane były modlitwy do dusz w cz.); pogląd ten zyskał
                poparcie teologów, m. in. R. Bellarmina, F. Suareza, L. Lerchera, H. Lennerza,
                a także aprobatę synodów diec. w Wiedniu (1858) i Utrechcie (1865); opinię
                przeciwną głosił m.in. Aleksander z Hales i Tomasz z Akwinu”.


                ks. J. Pastuszka, Wierzę w Boga..., Katowice 1984, s. 239:
                „Podobne relacje zachodzą również pomiędzy Kościołem cierpiącym, a świętymi na
                ziemi i w niebie. Święci już przebyli wędrówkę ziemską, cierpiąc i wciąż
                doskonaląc się, osiągnęli szczyt doskonałości - świętość. Stali się przykładem
                i wzorem jak postępować, aby osiągnąć zjednoczenie z Bogiem - właściwy cel
                życia. Inni muszą się jeszcze oczyszczać, cierpieć, aby ten cel osiągnąć. Ale i
                jedni i drudzy już wrośli w życie przyszłe, już mają za sobą doczesne trudy,
                wysiłki, doświadczenia, niepowodzenia i klęski, a także końcowe osiągnięcia i
                już przekroczyli bramę wieczności, nie tracąc łączności z nami, odbywającymi
                nadal pielgrzymkę ziemską. Nadal są nam bliscy. Utrzymują z nami łączność,
                należą do ogarniającego chrześcijan świata duchowego, przepojonego łaską Jezusa
                Chrystusa, tworzącego jedno życie nadprzyrodzone. Łączność jest żywa, obopólna,
                dopuszczająca wzajemne oddziaływanie i pomoc. Ludzie żyjący na ziemi mogą
                pokutującym w czyśćcu braciom oczekującym ostatecznego wybawienia pomóc swymi
                modlitwami, dobrymi uczynkami, ofiarami, ponoszonymi dla ich wybawienia; a oni
                z kolei, już bliscy wybawienia, mogą również orędować za nami, zaś ci, których
                udziałem jest już wieczne szczęście, mogą za nami wstawiać się do Boga, o
                miłosierdzie dla nas. Istnieje jedna wielka wspólnota duchowa, obejmująca niebo
                i ziemię”.



                W. Łydka, Świętych obcowanie, w: Słownik Teologiczny, Katowice 1998, s. 586:
                „Przez świętych obcowanie rozumie się wzajemną duchową łączność między świętymi
                w niebie, cierpiącymi w czyśćcu i wierzącymi na ziemi. Łączność ta przejawia
                się w kulcie świętych, modlitwie za zmarłych, w modlitwie o wstawiennictwo za
                nami tych, którzy już przeżywają stan nieba lub czyśćca”.
              • sion2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 22:51
                No wiem wiem że nie tak łatwo kogoś odwieśc od wiary, tylko że tak powiem
                "zwykły świecki" może nie połapać się że ktoś mu nauki niekatolickie wykłada gdy
                ten ktoś uparcie trzyma w tajemnicy swoją przynależność denominacyjną....

                spoko - mnie nie ciska że tu napisze wyznawca Hary Kriszny, niech sobie pisze i
                wierzy w co chce i niech wykłady wkleja - spoko!

                Tylko niech napisze że jest wyznawcą Hary Kriszna a nie udaje chrześcijanina czy
                kogoś innego - o to mnie idzie smile.

                • mamaemmy Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 14.11.05, 23:56
                  smile
                  Sion,niech sobie piszę Anton co chce,a Ty reaguj tak jak to robiszsmile
                  Ale co za róznica-przeciez i tak wszyscy jestesmy dziecmi tego samego Bogasmile

                  Dzięki za przykłady o zmarłych,przekonałam się własnie ostatnio co może
                  modlitwa za dusze czyśćcowesmile

                  wciąz czekam na jeszcze jakies odpowiedzismile
                • dobiesia Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 15.11.05, 11:39
                  Sion, dzięki za wszystkie informacje. Ja jestem katoliczką, jakich wiele, czyli
                  sama wiesz.... Mam do Ciebie pytanie, może a raczej na pewno dyletanckie ale
                  dla mnie ważne. Latem umarło nagle dziecko mojej znajomej. Jedyne dziecko. Brak
                  słow, jak ona teraz cierpi i rozpacza. W sobotę poszła ( pierwszy raz w życiu )
                  do wróżki. I tam dowiedziała się, że jej syn nie wie, że umarł i się teraz boi,
                  bo nie rozumie co sie stało.
                  Czy to możliwe? Może ona za mało sie modli? Jak pomóc dziecku i matce?
                  Potrzebne są msze za duszę synka, ale co jeszcze?
                  Przepraszam, forum religijne a ja tu o wróżkach, ale może rzeczywiście to
                  dziecko nie wie o swojej śmierci? Czy to możliwe?
                  • sion2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 15.11.05, 15:58
                    dobiesia napisała:

                    > Sion, dzięki za wszystkie informacje. Ja jestem katoliczką, jakich wiele, czyli
                    >
                    > sama wiesz.... Mam do Ciebie pytanie, może a raczej na pewno dyletanckie ale
                    > dla mnie ważne. Latem umarło nagle dziecko mojej znajomej. Jedyne dziecko. Brak
                    >
                    > słow, jak ona teraz cierpi i rozpacza. W sobotę poszła ( pierwszy raz w życiu )
                    >
                    > do wróżki. I tam dowiedziała się, że jej syn nie wie, że umarł i się teraz boi,
                    >
                    > bo nie rozumie co sie stało.
                    > Czy to możliwe? Może ona za mało sie modli? Jak pomóc dziecku i matce?
                    > Potrzebne są msze za duszę synka, ale co jeszcze?
                    > Przepraszam, forum religijne a ja tu o wróżkach, ale może rzeczywiście to
                    > dziecko nie wie o swojej śmierci? Czy to możliwe?

                    Rany, historia rodem z archiwum X smile.
                    Czy ta twoja znajoma jest wierząca? czy jest katoliczką?
                    jesli tak - to owszem potrzebne są Msze i modlitwy ale.... za nią, aby
                    przebłagać Boga za grzech udania sie do wrózki przez matke dziecka!
                    Nie wolno wierzącym chrzecijanom udawac sie do wróżek, to jest grzech ciężki,
                    zrywający przyjaźń z Bogiem, wymagający spowiedzi sakramentalnej.
                    Kazdy zmarły - czy to było małe dziecko czy sędziwy starzec, po śmierci spotyka
                    się z Bogiem, który jest Miłością. To niemozliwe żeby "nie wiedzieć że się
                    umarło" - wróżka okłamała albo skontaktowała się z diabłem, bo na pewno nie z
                    Bogiem i dzieckiem.
                    Dzieci nie są ani potępiane ani - gdy umeirają jako malutkie - oczyszczane w
                    czyśccu, są przyjmowane przez Boga prosto do nieba, gdzie nie mozna być
                    nieszczęśliwym.

                    Korzystanie z magii, wróżenia, wróżek itd. jest grzechem cudzołożenia z innymi
                    bozkami, wypieraniem się wiary w Jedynego i prawdziwego Boga - nie ma Boga
                    innego niż Jahwe! Życie ludzkie zalezy od Boga a nie od diabła, wrózek i wróżb.
                    Naprawdę - nie wiem w jakim wieku było zmarłe dziecko, ale o jego los bym się
                    nie martwiła a za to poważnie niepokojący jest stan wiary matki dziecka. Ona
                    uczyniła bardzo źle - Bóg w Słowie swoim czyli Biblii ZAKAZUJE nam chodzenia do
                    wróżek.
                    Powiedz to swojej znajomej.

                    Jesli dziecko było w wieku nastu i więcej lat z pewnością moze potrzebować
                    modlitwy - jak każdy zmarły który przechodzi stan oczyszczenia w czyśccu.
                    Zapewniam jednak ze to niemozliwe że nie wie że umarło.


                    • mader1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 15.11.05, 16:32
                      Jestem wściekła na tę "wróżkę". Bardzo.
                      Potrafię jeszcze zrozumieć Twoją znajomą. Oczywiście, że nie powinna chodzić do
                      wróżek, ale... zrozpaczony człowiek nie jest może do końca świadomy tego, co
                      robi.Robi różne głupie rzeczy. To właśnie wykorzystują wróżki, magowie itd.
                      Biednych, samotnych, zakochanych, po stracie najbliższych...Najlepiej ich
                      przerazić jeszcze bardziej i uzależnić.
                      Biedna kobieta.... Została bardzo, bardzo skrzywdzona po raz drugi. Chyba nie
                      można powiedzieć nic gorszego mamie dziecka niż to, że jej dziecko jest " tam"
                      zagubione sad(((( To są bzdury, ale wydaje mi się, że to jest tak wstrząsające,
                      że może w niej pozostać i powracać. Trzeba jej tłumaczyć, że to niemożliwe,
                      uspokajać ją, ale obawiam się, że czasem i tak będzie do niej ten lęk powracał.
                      Nie potrafię zrozumieć i usprawiedliwić ludzi, którzy tak krzywdzą matkę sad(((
                      • nordynka1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 15.11.05, 19:33
                        odpowiedziałam Dobiesi jeszcze przed południem ale..system mnie wylogował i
                        wyszłam z domu. Tak mnie ta historia z wróżką zdenerwowała że nie mogłam się
                        pozbierać. Musiałm wyjść.
                        Dawno nie byłam tak wkurzona. Szatan się cieszy, zaciera ręce z zadowolenia -
                        nie dość że matka wpadła w rozpacz to jeszcze teraz "dzięki" wróżce w lęk ją
                        wpakował, i to lęk o własne dziecko, i pewnie poczucie winy ze "za mało się
                        modli". Bzdury bzdury bzdury!!!
                        Jeśli dziecko było malutkie to jest szczęśliwe, jest w domu Ojca, jest otoczone
                        Miłością. Jeśli było starsze to nie wiem czy jest w niebie czy w czyśćcu ale
                        wiem z pewnością że się nie lęka i nie jest zagubione. A matce - jeśli jest
                        katoliczką - potrzeba sakramentu pojednania i dobrego wrażliwego spowiednika.
                        Bo wątpi, lęka się, nie ufa Bogu.
                        Strasznie ją to babsko skrzywdziło, strasznie. Wykorzystując rozpacz..eh brak
                        mi słów. Mader zresztą już pisała.
                        Będę się za nią gorąco modlić.
                        • anton1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 15.11.05, 22:54
                          Witajcie,

                          czy nie wydaje sie Wam, ze te rozwazania odnosnie duchow, szatana, wrozki,
                          zycia posmiertnego w piekle, niebie czy tez czyscu wskazuja na to, ze "cos w
                          tym jest"?!?

                          Kiedy Bog powiedzial do pierwszego czlowieka jednoznacznie, ze jego
                          nieposluszenstwo spowoduje smierc "na pewno umrzesz" 1 Moj. 2:17, co pozniej
                          zostalo tez udowodnione, przeciwnik szeptal zonie Adama tak:

                          "Na to rzekl waz do kobiety: Na pewno nie umrzecie" (BW) 1 Moj. 3:4

                          A jak myslicie, dlaczego Bog wskazywal Izraelowi, ze chodzenie do wrozek jest
                          niewlasciwe?

                          Pozdrawiam
                          Anton
                          • nordynka1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 17.11.05, 19:35
                            anton1 napisał:

                            > Witajcie,
                            >
                            > czy nie wydaje sie Wam, ze te rozwazania odnosnie duchow, szatana, wrozki,
                            > zycia posmiertnego w piekle, niebie czy tez czyscu wskazuja na to, ze "cos w
                            > tym jest"?!?

                            nie wiem czy dobrze Cię rozumiem - jak to "cos w tym jest"? ja wierzę w
                            istnienie piekła ,nieba ,szatana ,czyśćca i wiem że wróżki i inne im podobne
                            mogą człowieka wpędzić w niewolę lęku, rozpaczy ze wszystkimi możliwymi tego
                            konsekwencjami, bo - świadomie czy nie - posługują się siłą która NIE pochodzi
                            od Boga. A jeśli coś nie pochodzi od Boga to pochodzi od szatana.
                            • anton1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 17.11.05, 21:05
                              nordynka1 napisała:

                              > nie wiem czy dobrze Cię rozumiem - jak to "cos w tym jest"? ja wierzę w
                              > istnienie piekła ,nieba ,szatana ,czyśćca i wiem że wróżki i inne im podobne
                              > mogą człowieka wpędzić w niewolę lęku, rozpaczy ze wszystkimi możliwymi tego
                              > konsekwencjami, bo - świadomie czy nie - posługują się siłą która NIE
                              pochodzi
                              > od Boga. A jeśli coś nie pochodzi od Boga to pochodzi od szatana.

                              Witam, no wlasnie chyba dobrze mnie zrozumialas.

                              Ja tez wierz, ze istnieje Bog, wierze ze istnieje szatan. Natomiast wierze tez,
                              ze czlowiek kiedy umiera to "zasypia", jak mowi Biblia (np. Jezus o Lazarzu) i
                              czeka na wzbudzenie. Nie ma sie czego bac. W milosci nie ma bojazni. Nie chce
                              przez to powiedziec, ze nie doswiadczam tych uczuc, jestem tez tylko
                              czlowiekiem, ale wiem, ze uczucie to jest niewlasciwe. To przeciwniek trzyma
                              nas wszystkich w strachu, tzn. przynajmniej probuje.
                              Nie ma zycia po smierci w przypadku swiata ludzkosci. O ilez bardziej wolnym od
                              strach by bylo zycie, gdybysmy wszyscy rozumieli, ze czysciec jest miejscem
                              wymyslonym, ktory nie ma poparcia biblijnego. O ile spokojniej czekalibysmy w
                              nadzei zmartwychwstania, gdybysmy nie mieli strachu przed pieklem, gdzie mozemy
                              byc meczeni i dreczeni (niektorzy przeciez wiecznie).
                              Pieklo tak jak go opisuje Biblia jest stanem, w ktorym znajduja sie zmarli, w
                              nieswiadomym stanie. Oni "czekaja" na glos Syna czlowieczego: "WSTAN".

                              Szatan wykorzystuje te dziwne nauki i pobudza w nas strach. Wrozki i rozne
                              media maja kontakty z zaswiatami, ktory w zlym tego slowa znaczeniu oznaczaja
                              przeciewnika i jego upadlych aniolow. To oni tworza legiony nam przeciwne i oni
                              nachodza nas, by nas usidlac. Ale ten, ktory jest z nami, wiekszy jest od nich.

                              Jezlei prawda o "niezyciu" po smierci bylaby zaakceptowana, mielibysmy wszyscy
                              o wiele mniej problemow. Bog powiedzial do pierwszego czlowieka, ze gdy
                              zgrzeszy to umrze. To szatan powiedzial cos innego, ze napwno nie umrze. I tak
                              stalo sie to klamstwo aktualne po dzien dzisiejszy.

                              Pozdrawiam Anton
                              • sion2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 18.11.05, 10:06
                                Obrzydliwa demagogia antonie.

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=11143694&a=11143694
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=11143694&a=11143713
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=11143694&a=11143757

                                he he przy okazji przypomniały się stare "dobre" czasy gdy nie od sług szatana
                                powyzywali smile
                                w gruncie rzeczy anton czyni to samo, gdyż sugeruje że od szatana pochodzi nauka
                                o tym że życie ludzkie nie kończy się po smierci, a ja ją propaguję!

                                acha i Biblia nie mówi o tym że człowiek "śpi" - kiedyś była o tym megadyskusja
                                na forum "chrześcijaństwo" na temat czasowników używanych w Biblii, szkoda że
                                nie można jej odgrzebać....
                                tłumacznie anatona pomija bardzo istotne tło filologiczne.
                                • anton1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 18.11.05, 19:38
                                  Zachecam Pania teolog do przestudionwania Slowa Bozego i wskazania wersetu tej
                                  natchnionej Ksiegi na temat tego tez tzw. "miejsca przejsciowego" czyli czysca,
                                  tzn. takich wersetow ktore mowia o nim. Na tym etapie nie interesuja mnie
                                  przemysliwania, filozofowanie itd. w tym wzgledzie.
                                  Od jakiego hebrajskiego slowa pochodzi slowo czysciec?
                                  Od jakiego greckiego slowa pochodzi slowo czysciec?

                                  Nauke o czyscu moze dobrze zilustrowac pewne powiedzenie: "Jesli gulden do
                                  puszki wskoczy, to juz za chwile dusza do nieba z czysca wyskoczy."

                                  Inna kwestia jest to, ze rzeczywiscie to szatan a nie Bog wypowiedzial sie o
                                  tym, ze czlowiek nie umrze ale ze bedzie zyl dalej. To nie sa moje slowa ale
                                  slowa zapisane w 1. Moj. Bog ostrzegl czlowieka przed kara za grzech. Kiedy
                                  czlowiek dopuscil sie nieposluszenstwa, to Bog w swej sprawiedliwosci dokonal
                                  pozwoli, aby ta kara byla wykonana. Adam umarl i jest niezywy. On jest nadal
                                  umarlym, jest nadal niezywym i czeka na glos Syna Czlowieczego "WSTAN".

                                  Nie ma tez powodu i potrzeby, aby czlowiek mogl zyc po swojej smierci. Jest on
                                  z natury smiertelna istota, tzn. taka ktora moze umrzec. Bog w swej
                                  Niesmiertelnosci nie podlega smierci, nie moze umrzec, jest nieumierlany.
                                  Czlowiek umiera, wiec jest smiertelny, czego dowodza nie tylko wersety Pisma
                                  Sw. ale i fakty.

                                  Odnosnie problemu "filologicznego" prosze zastosowac sobie to tlo rowniez do
                                  porownan Jezus i do jego przypowiesci, min. do slow "To jest cialo moje" czy
                                  tez do przypowiesci o bogaczu i biedaku.

                                  Biblia p o r o w n u j e stan smierci ze stanem snu. Gdybym twierdzil, ze
                                  czlowiek po smierci spi, musialbym traktowac te zwroty jak synonimy, ale ich
                                  tak nie traktuje, i tez tak nigdy nie twierdzilem.
                                  Nasz Pan stwierdzil kiedys, ze "Lazasz spi", po czym wzbudzil go z umarlych.
                                  Lazarz nie byl w niebie, nie byl tez w czysu. Umarl i byl w hadesie, tj. w
                                  piekle. Jednak "spal", nie byl tam ani meczony, ani nie przezywal rozkoszy.
                                  Spal, byl nieswiadomy tego co sie dzieje. Umarl. Byl niezywy.
                                  Rowniez Ap. Pawel mowi o zasypianiu swietych w Chrystusie, jak rowniez i o ich
                                  wzbudzeniu. Hiob mowi tez mowi o "kladzeniu sie" o "snie" i o "wzbudzeniu".

                                  Job. 14:10-15
                                  "Lecz gdy czlowiek skona, lezy bezwladny; a gdy czlowiek wyzionie ducha, gdzie
                                  jest potem? Jak ubywa wód z morza, jak strumien opada i wysycha, Tak czlowiek,
                                  gdy sie polozy, nie wstanie; dopóki niebo nie przeminie, nie ocuci sie i nie
                                  obudzi sie ze swojego snu. Obys mnie ukryl w krainie umarlych (w SZEOLU),
                                  schowal mnie, az usmierzy sie twój gniew, wyznaczyl mi kres, a potem wspomnial
                                  na mnie! Gdy czlowiek umiera, czy znowu ozyje? Przez wszystkie dni mojej sluzby
                                  bede oczekiwal, az nadejdzie zmiana. Wtedy bedziesz wolal, a ja ci odpowiem,
                                  bedziesz tesknil za tworem swoich rak."(BW)

                                  Jezeli ktos ma problemy w zrozumieniu tych wypowiedzi proponuje przeanalizowac
                                  wiersz ze ST i NT pod katem pojecia "sen", "spi", "zasnal" itd.
                                  oraz "wstanie", "bedzie wzbudzony", "ozyje" idt.


                                  • sion2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 18.11.05, 19:50
                                    Taaaa....
                                    to zupełnie jak z tym że niektórzy mówią "bierzmowanie to wymysł szatana bo
                                    przecież w Biblii nie ma słowa <bierzmowanie>" albo "narkotyki są dobre bo w
                                    Biblii nie jest nigdzie napisane ze są złe" - nie, nie wymyśliłam tych
                                    argumentów, zetknęłam sie z nimi w dyskusjach w realu.

                                    co do zaś śmieretlnosci czlowieka - o tak, tak jest śmiertelny, tyle że fizycznie.

                                    panu zas radzę poczytać trochę pisma wczesnochrześcijańskich, dla mnie sa one
                                    bardziej wiarygodne i miarodajne w "co miał Jezus na myśli" niż mądrzenie się
                                    samozwańczego nauczyciela chrześcijństwa, który nie potrafi pogodzic się z tym
                                    ze chrzescijaninem denominacyjnie nie jest i uparcie twierdzi ze kwestię "Jezus
                                    - Bóg prawdziwy" wymyśliła sion2 i tylko na ją wyznaje.
                                    • anton1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 18.11.05, 22:49
                                      sion2 napisała:

                                      > Taaaa....
                                      > to zupełnie jak z tym że niektórzy mówią "bierzmowanie to wymysł szatana bo
                                      > przecież w Biblii nie ma słowa <bierzmowanie>"

                                      Jezli chodzi o bierzmowanie, to rzeczywiscie nie jest to zwyczaj oparty na
                                      Slowie Bozym. Tak niektore koscioly to praktykuja, jedne pod nazwa bierzmowanie
                                      a inni pod inna, ale nie ma na to jednoznacznego poparcia Biblii. Takich
                                      przykladow jest bardzo wiele. Jest to jednak sprawa kazdego zgromadzenia, co
                                      ono robi, poniewaz samo bedzie odpowiadalo za swoje szafarstwa przed Bogiem.
                                      Chrzest natomiast jest praktyka oparta na Biblii, jednak chrzest przez
                                      zanurzenie w wodzie i dotyczacy doroslych, mogacych rozumiec znaczenie tego
                                      zwyczaju, tego symbolu zewnetrznego.

                                      albo "narkotyki są dobre
                                      > bo w
                                      > Biblii nie jest nigdzie napisane ze są złe" - nie, nie wymyśliłam tych
                                      > argumentów, zetknęłam sie z nimi w dyskusjach w realu.

                                      Ale jest werset, ktory mowi, ze jestesmy swiatynia ducha swietego, ze mamy
                                      stawiac nasze ciala jako ofiary mile Bogu, ze mamy trzezwo myslec i wiele,
                                      wiele innych tekstow, ktore wykazuja jednoznacznie, ze dobrze jest dla
                                      nasladowcow Chrystusa aby utrzymywali swoje ciala w "dobrej kondycji", na ile
                                      jestesmy tylko w stanie, by jemu i jego ludowi sluzyc. Dlatego dobra rzecza
                                      jest zrezygnowanie z pobierania narkotykow, ktore nie tylko zaciemniaja umysl,
                                      ale niszcza i reszte organizmu.

                                      >
                                      > co do zaś śmieretlnosci czlowieka - o tak, tak jest śmiertelny, tyle że
                                      fizyczn
                                      > ie.

                                      A gdzie to pisze, ze czlowiek jest smiertelny tylko cielesnie? (Oczywiscie
                                      chodzi mi o cytat z natchnionego Slowa Bozego?
                                      Czy kara za grzech byla tylko smierc ciala? A jaki wiersz to potwierdza?
                                      Adam zgrzeszyl jako istota, a nie tylko jego cialo. Kara dotyczyla go jako
                                      osoby i jako taki umarl. Byl smiertelny. Nie posiadal w sobie nic, co by bylo
                                      niesmiertelne. Czy jest jakis wiersz na to, ze Adam posiadal w sobie cos
                                      z "niesmiertelnosci"?

                                      Nie ma takich wersetow, o czym dobrze Pani wie.

                                      > panu zas radzę poczytać trochę pisma wczesnochrześcijańskich, dla mnie sa one
                                      > bardziej wiarygodne i miarodajne w "co miał Jezus na myśli" niż mądrzenie się
                                      > samozwańczego nauczyciela chrześcijństwa, który nie potrafi pogodzic się z tym
                                      > ze chrzescijaninem denominacyjnie nie jest i uparcie twierdzi ze
                                      kwestię "Jezus
                                      > - Bóg prawdziwy" wymyśliła sion2 i tylko na ją wyznaje.

                                      Nie twierdze, ze Sion wymyslila te rzeczy odnosnie boskosci Jezus i jego
                                      rownosci z Ojcem. Przepraszam ze takie stwierdzenie, ale uwazam, ze takiej
                                      nauki nie byl i nie jest wstanie wymyslec sam jeden czlowiek. I choc mam
                                      powaznanie dla Pani wiedzy i bardzo ja sobie cenie, to jednak nie moze byc ona
                                      autorem tej nauki.
                                      Odnosnie chrzescijan pierwotnego kosciola, to moge tyle powiedziec, ze ani sam
                                      Jezus ani Apostolowie i wielu innych nie uznawali Jezusa jako rownemu Ojcu.
                                      Owszem byly taki osoby, ktore takie poglady glosily. Dogmat ten wprowadzono
                                      pozniej.
                                      Nie jestem rowniez samozwanczym chrzescijaninem. Nie ma czegos takiego i nikt
                                      sam tego nie moze uczynic. Aby stac sie chrzescijaninem, czyli nasladowca
                                      Jezusa, trzeba poczynic pewne kroki. A w tym wszystkim pomaga Bog. Pokuta, zal
                                      za grzechy, nawrocenie sie, nienawisc do grzechu, zastepowanie zla dobrem. To
                                      tylko kilka krokow. To Bog nas "usprawiedliwia" wg. naszej wiary w Jezusa i na
                                      podstawie naszego stosunku do sprawiedliwosci itp.
                                      To On przyjmuje do grona swojego ludu, on czyta serca i wie, co kazdy naprawde
                                      mysli.

                                      Jak widac, czego sie tez spodziewalem, nie wystarczy nawet Pani podac
                                      informacji, ze uczeszczam regularnie do zgoromadzenia. Nawet gdybym podal nazwe
                                      wlasna, czego nie moge uczynic poniewaz jej nie mamy, to by Pani to nie
                                      wystarczylo. Bycie czlonkiem jakiejs denominacji jest sprawa kazdego
                                      indywidualnie. Nauczycielem tego zgromadzenia, do ktorego uczeszczam, nie
                                      stalem sie rowniez samozwanczo, ale zostalem wybrany przez innych czlonkow tej
                                      spolecznosci przez publiczne glosowanie (zreszta jako jeden z nauczycieli, a
                                      nie jako jednostka).

                                      Juz na sam koniec tylko chcialbym zwrocic uwage na to, ze jednak jestesmy
                                      czasem "zmuszeni" przyznac sie do tego, ze Jezus i jego uczniowie nieraz
                                      stsowali mawe symboliczna, mowiac w podobienstwach czy przypowiesciach. Aby
                                      niektore kwestie zrozumic siega Pani przeciez do zrodel wczesnych chrzescijan,
                                      ktorzy pewne rzeczy tlumaczyli, co nasz Pan mial na mysli mowiac to czy owo.
                                      A wiec dlaczego to zdziwienie, jezeli i ja pisze o tym (opierajac sie np. na
                                      innych wybitnych mezach Bozych), ze Jezus nie rozumial slowa "To jest cialo
                                      moje" literalnie i doslownie. Zwingli nauczal wlasciwie ten zarys prawdy.
                                      Podobnie jest z rzekoma rownoscia Najwyzszego Boga i Jezusa. Jezus zawsze byl,
                                      jest i bedzie podrzedna istota. Zawsze o tym swiadczyl, np. mowi "niech nie
                                      moja, ale Twoja wola sie stanie." Dalej mowil on, ze sam niektorych rzeczy nie
                                      wiedzial. Ojciec jednak wie wszystko. Swojego Ojca, nazywa tez "Boze moj". On
                                      byl pierwszym stworzeniem, a JHWH byl niestworzony, bo istnial wiecznie. Jezus
                                      modli sie do swego Ojca. Byl Synem i mial Ojca. Byl mu posluszny.

                                      Pani trzyma sie kurczowo tej wypowiedzi odnosnie ciala Jezusa, ale w innych
                                      miejscach musi Pani sama przyznac, ze doslowna interpretacji wielu wersetow
                                      Biblii doprowadzilaby nas do absurdow.





                                      • sion2 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 19.11.05, 08:52
                                        Ocho już jestem "Pani" a nie "droga sion2" smile, mniemam ze zostałam wykluczona
                                        przez szanownego nieomylnego z grona "sióstr i braci w Chrystusie".

                                        antonie do ciebie trzeba mówić w kólko to samo - dlaczego? czy twoje uszy tak
                                        szczelnie zatkałeś, że słyszysz tylko to co chcesz?

                                        owszem człowiek zgrzeszył
                                        owszem karą za grzech jest śmierć

                                        PRZYSZEDŁ SYN BOŻY, ODKUPIŁ NASZĄ WINĘ, WZIĄŁ NA SIEBIE NASZE GRZECHY, ZNISZCZYŁ
                                        I ZMYŁ GRZECH ADAMOWY - kiedy to do ciebie dotrze?
                                        nigdy!
                                        nigdy nie pojmiesz tego że Bóg tak nas umiłował że posłał swgo Syna na
                                        odpuszczenie naszych grzechów, na prztywócenie przyjaźni, na zawarcie NOWEGO
                                        PRZYMIERZA, że nauczanie, męka i zmartwychwstanie SYNA BOŻEGO ZMIENIŁO NASZA
                                        SYTUACJĘ jako ludzi

                                        to właśniejest konsekwencją twojego odrzucenia bóstwa Chrytusa - zaślepienie i
                                        odrrzucenie prawdy o niesmiertelnej duszy, o zyiu z Bogiem duchowym po śmierci w
                                        oczekiwaniu na zmartwychwstanie ciał.

                                        współczuję ale ciągle nie mogę dać spokój, jakoś mi szkoda cię i tych których
                                        nauczasz.
                                        • anton1 Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 27.11.05, 22:24
                                          sion2 napisała:

                                          > Ocho już jestem "Pani" a nie "droga sion2" smile, mniemam ze zostałam wykluczona
                                          > przez szanownego nieomylnego z grona "sióstr i braci w Chrystusie".

                                          Witam,

                                          jak widze, inne sprawy nabieraja wiekszej wagi, a temat glowny sie urywa,
                                          konczy, idzie w zapomnienie. Podkreslasz inne rzeczy, aby te wazniejsze gdzies
                                          zepchnac na margines. Ale i niech tak na razie bedzie.
                                          Przez dlugi czas pisalem do Ciebie "droga Sion" ale sama prosilas mnie, abym
                                          Cie tak nie nazywal juz wiecej. Moge dalej Cie tak nazywac, jezeli nie masz nic
                                          przeciwko temu. Problemem jest jednak to, ze to Ty wykluczylas mnie ze
                                          spolecznosci chrzescijanskiej, ze to Ty krzyczysz na tym forum "UWAGA ZLY PIES -
                                          ANTON", ze to Ty zarzucasz mi chec odprowadzania innych na zla i odszepiencza
                                          droge itd.
                                          Na podstawie tych faktow, to nie ja wykluczylem Ciebie z grona braci i siostr w
                                          Chrystusie, ale Ty mnie, a wzwiazku z tym, Twoje nastawienie pozwala mi nazywac
                                          Ciebie spokojnie "Pani". To nie ja jestem nieomylny i nigdy tak nie
                                          twierdzilem. Twoj publiczny stosunek do mnie spowodowal taka zmiane. Dlatego
                                          zastanow sie na przyszlosc prosze, co Ty w ogole na ten temat piszesz. Nie
                                          musisz pisac do mnie przeciez od razu, przemysl co chcesz napisac, a pozniej
                                          przelej na "papier" i nacisnij "Enter".


                                          >
                                          > antonie do ciebie trzeba mówić w kólko to samo - dlaczego? czy twoje uszy tak
                                          > szczelnie zatkałeś, że słyszysz tylko to co chcesz?

                                          Nie, staram sie miec otwarte uszy ku sluchaniu, natomiast staram sie tez jako
                                          owieczka rozrozniac pomiedzy glosem pasterza, ktory idzie przed stadem, a
                                          pomiedzy innym glosem.

                                          >
                                          > owszem człowiek zgrzeszył
                                          > owszem karą za grzech jest śmierć

                                          Tak, zgadzam sie z tym, wiec ciesze sie, ze mamy wspolne zdanie. Czlowiek
                                          zgrzeszyl, a nie tylko jego cialo. Wiec umiera czlowiek jako istota, a nie
                                          tylko jego cialo.

                                          > PRZYSZEDŁ SYN BOŻY, ODKUPIŁ NASZĄ WINĘ, WZIĄŁ NA SIEBIE NASZE GRZECHY,

                                          Tutaj tez sie zgadzam, i ponownie okazuje swoja radosc, ze mamy wspolne zdanie.
                                          Nasze rozumie Twoje i moje (chyba ze sie myle i masz na mysli caly swiat
                                          ludzkosci?)

                                          ZNISZCZYŁ
                                          > I ZMYŁ GRZECH ADAMOWY - kiedy to do ciebie dotrze?

                                          Zanim odpowiem tutaj, to chcialbym upewnic sie, jak Ty rozumiesz pewne pojecia.
                                          Co to byl grzech Adamowy, i jaki byl tego skutek? Prosze odpowiedz mi na to.
                                          Ja na raziem podam Ci kilka moich mysli.
                                          Jezeli grzechem Adamowym nazywamy pierwsze przestepstwo Adama, jego
                                          nieposluszenstwo wzgl. Boga, a kara za grzech byla smierc, to Adam i jego
                                          potomstwo umieralo. Jezeli Jezus zmyl ten grzech, to moje dlasze pytanie
                                          dotyczy tego, dlaczego jeszcze umieramy jako ludzie? Dlaczego grzech i smierc
                                          dalej zbieraja swoj plon?
                                          Czy nie uwazasz, ze zniszczenie i zmycie grzech i jego skutkow oznaczaloby to,
                                          ze nie powinno byc juz ani placzu, ani bolesci, ani smierci???


                                          > nigdy!
                                          > nigdy nie pojmiesz tego że Bóg tak nas umiłował że posłał swgo Syna na
                                          > odpuszczenie naszych grzechów, na prztywócenie przyjaźni, na zawarcie NOWEGO
                                          > PRZYMIERZA, że nauczanie, męka i zmartwychwstanie SYNA BOŻEGO ZMIENIŁO NASZA
                                          > SYTUACJĘ jako ludzi

                                          Owszem, milosc Boza jest niezglebiona i nie moge jej pojac doglebnie. Masz
                                          racje. Jednak z wielu tekstow Pisma Sw jak i z wlasego i z innych doswiadczenia
                                          moge powiedziec, ze ten zarys Boskiej milosci dzieki jego wielkie lasce moglem
                                          troche poznac i doswiadczac.
                                          Problem tylko lezy w tym, ze obecnie nie wszyskim sa grzechy odpuszczone i nie
                                          wszyscy sa przyjaciolmi Boga. Wiec uwazam, ze nie mozemy na razie
                                          generalizowac. Czy Nowe Przymierze dotyczy wszystkich ludzi i czy wszyscy
                                          ludzie znajduja sie pod tym przymierzem?
                                          Jezeli "nowe" to jakie bylo "stare" przymierze, ktore dotyczylo caly rodzaj
                                          ludzki?
                                          Dziekuje z gory za odpowiedzi.

                                          > to właśniejest konsekwencją twojego odrzucenia bóstwa Chrytusa - zaślepienie

                                          Nie neguje "bostwa Jezusa Chrystusa". Juz kiedys probowalem Ci to wyjasnic, ale
                                          jak widac, chyba malo skutecznie.
                                          Znowu powracasz do "starej" kwestii i znowu przypisujesz temu
                                          taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaka olbrzymia wage. Przeciez ja tez moge napisac, ze
                                          jestes zaslepiona tym dogmatem o "Trojcy" i ze to zaslepia Ci caly obraz o
                                          zbawieniu. Nie jestes w stanie rozrozniec Zbawiciela planujacego od Zbawiciela
                                          wykonywujacego, nie jestes wstanie rozeznac, co znaczy byc poddany, co znaczy
                                          byc Synem, co znaczy byc Ojcem, co znaczy byc splodzonym, co znaczy miec
                                          poczatek a co znaczy tego poczatku nie miec, co znaczy byc Stworca a co znaczy
                                          byc stworzeniem itd itd... A co to da na tym etapie rozmowy takie zarzucanie
                                          sobie?


                                          > i odrrzucenie prawdy o niesmiertelnej duszy

                                          Jak na razie jestes mi winna dowod Pisma Sw. na te rzekoma "prawde".
                                          Nie tylko Ty, ale i inni teolodzy. Adam stal sie dusza zyjaca i jako taki zmarl
                                          smiercia, jako dusza umarl. Nie tylko jego cialo, ala jako istota. Tak byla
                                          kara za grzech. W Adamie nie bylo nic z niesmiertelnosci. Jako czlowiek byl on
                                          smiertelny, a dowodem tego jest jego stan smierci.
                                          Tak! Zdecydowanie odrzucam te nauke, poniewaz jest ona sprzeczna z Biblia i jej
                                          innymi naukami, a szczegolnie z nauka o smierci Jezusa i jego ofierze.

                                          o zyiu z Bogiem duchowym po śmierci
                                          > w
                                          > oczekiwaniu na zmartwychwstanie ciał.

                                          Ja wierze w zycie duchowe po smierci. Niektorzy osiagneli to zycie po pewnym
                                          okresie "snu" a inni zostali przemienieni w okamgnieniu, jak pisze Pawel.
                                          Wierze tez w zamartwychwstanie i wierze, ze istoty powstajace od umarlych
                                          otrzymywale ciala i otrzymaja ciala. Jedni otrzymali ciala duchowe a inni
                                          otrzymaja ciala ziemskie, rozne od siebie, tak jak pisze Pawel.
                                          Nauka o smierci i zyciu, jak i rowniez nauka o zmartwychwstaniu sa naukami
                                          Pisma Sw.

                                          >
                                          > współczuję ale ciągle nie mogę dać spokój, jakoś mi szkoda cię i tych których
                                          > nauczasz.

                                          To dobrze, ze masz przynajmniej takie uczucie wzgledem mnie, bo juz myslalem,
                                          ze jestes calkowicie bez uczuc do mnie. Ja tez powiem szczerze odczuwam nie
                                          tylko wspolczucie odnosnie Twojego cielesnego stanu, ale rowniez odczuwam
                                          nieraz litosc nad Toba odnosnie Twojego duchowego stanu i martwie sie. Nie Bog
                                          chroni Cie przed zlym i ma Cie w Swojej opiece.

                                          Pozdrawiam Anton
                        • dobiesia Re: Duchy zmarłych-do w.i.e.r.z.ą.c.y.c.h 16.11.05, 09:20
                          Dziękuję za odpowiedzi.
                          Na forum chore dzicko, strata dziecka jest wpis tej mojej znajomej, bardzo
                          dziwny. Cos w stylu : "jeżeli sie boisz, to wyciagnij dłoń, a ja jej juz nigdy
                          nie puszczę" Myslę, że wrózka doprowadziła moją znajoma do myśli samobójczych.
                          Mam wielka prosbę, módlcie się za nią, bo czasami, to nie wiem, czy ona
                          wytrzyma.
            • anton1 Re: prywata do anton 15.11.05, 22:45
              > drogi antonie, prosze cię abyś przyjął do wiadomości że NIGDY nie wykazałes,
              ze
              sie mylę - ok?

              Witaj droga Sion,

              nie jest to dla mnie az tak wazne, niech tak bedzie, jak piszesz, ale pozwol mi
              tylko na trzy krotkie przyklady. Z jednej stony caly czas cytujesz ksiege Mdr.
              na pierwszym miejscu, z drugiej strony piszesz o pieknosci wiersza srodkowego
              Biblii i o jej podziale, ktory jednak wyklucza te ksiege, jako ksiege Biblii.
              Nastepnie ST mowi o tym, ze dusze istot ziemskich umieraja, a Ty podajesz, ze
              zyja. Biblia mowi, ze Jezus umarl, a Ty mowisz, ze On zyl dalej. OK, to tyle!
              (Nie chcialbym tutaj jednak podejmowac tych tematow, podalem je jako przyklady)

              > ale ja nie dlatego nie rozmawiam z tobą na ten temat ze mnie do
              czegokolwiek przekonałeś lecz dlatego że jest to bez sensu....

              Nie chodzilo mi o to, ze unikasz dyskusji ze mna, ale ze uwazasz ja wlasnie za
              bez sensu, wiec nie dyskutuj ze mna, jezeli tak naprawde jest!!!

              > oczywiście że masz prawo napisać jak ty wierzysz ale zauważ że jednak różnica
              między innymi osobami na tym forum a tobą taka że my w dalszym ciągu nie wiemy
              KOGO nauki ty głosisz

              No i co z tego, ze istnieje taka roznica. Pozy tym, ja tez nie wiem, „KOGO“
              nauki inni glosza, oprocz nielicznych wyjatkow, ktore sie w tym wzgledzie
              wyrazily. A kogo masz na mysli pod pojeciem „WY“? Jak do tej pory to naprawde
              nieliczne jednostki ten temat az do bolu walkowaly.
              Wiem, ze takie podejscie do sprawy nie pasuje do Twojego uszufladkowanych
              schematow.

              > nie chcesz powiedzieć z jakich nauk korzystasz, przekonania kogo głosisz, z
              czyjego namówienia czy polecenia, jaka wspólnota za tobą stoi - nie wiemy tego

              Juz przeciez kilkakrotnie napisalem, ze wystepuje tutaj w imieniu wlasnym,
              wystepuje tutaj osobiscie (nawet moja zona nie ma z tym nic wspolnego), nie
              wystepuje tutaj z czyjegos namowienia czy tez polecenia. Nie stoi za mna zadna
              wspolnota w tym sensie, jakobym byl za ta „prace“ wynagradzany lub tez w inny
              sposob wspierany.
              Tak dokladniej jednak mowiac, nie wystepuje w swoim imieniu. Wiem, ze brzmi to
              sprzecznie do tego co napisalem powyzej. Ale zaraz wytlumacze. Powyzej pisalem
              o tym w kontekscie ja/grupa, a teraz pisze w kontekscie ja/Bog. Kiedy w
              jakikolwiek sposob przedstawiam tematy biblijne, nie czynie to z mojej wlasnej
              madrosci i w moim wlasnym interesie.

              Mat. 28:19-20
              „Idzcie tedy i czyncie uczniami wszystkie narody, chrzczac je w imie Ojca i
              Syna, i Ducha Swietego, Uczac je przestrzegac wszystkiego, co wam przykazalem.
              A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni az do skonczenia swiata.“ (BW)

              > pisac i mówić "ja jestem chrześcijanin" może każdy ale nic z tego nie wynika
              gdyż nikt sam o sobie świadectwa nie może wydawać!

              Jan. 1:19
              „A takie jest swiadectwo Jana, gdy Zydzi z Jerozolimy wyslali do niego kaplanów
              i lewitów, aby go zapytali: Kim ty jestes?"

              A gdybym napisal juz kiedys na wstepie, ze jestem katolikeim, to wtedy moje
              swiadectwo bys przyjela jako prawdziwe?
              Przyjela bys moje swiadectwo, gdybym napisal, ze jestem wyznawca buddyzmu,
              mahometanizumu, czy jak piszesz Hary Kriszny?
              Czy podwazasz tez prawdziwosc slow w tej kwestii wszystkich (lub wielu)
              forumowiczow, ktorzy sami napisali o sobie, ze sa katolikami, baptystami itp.?


              > dlatego ja naprzykłąd czuje się troszke zobowiązana gdy widze że jest jakas
              osoba, trochę niepewna w wierze, szukająca i pytająca się - ostrzec ją przed
              twoimi naukami które są pochodzenia niewiadomo jakiego... wybacz ale to po
              prostu koniecnośc.

              Wiem o tym. Wiem co czujesz, i wiem tez czego pragniesz. Juz od dluzszego czasu
              dalo sie to jednoznacznie zauwazyc, czekalem tylko na ten moment, az
              sformulujesz to w slowa. Nie mam Ci tego za zle i w pewnym sensie moge Cie
              zrozumiec. Dla Twojej natury ludzkiej zdaje sie to byc „koniecznoscia“, tak!
              Wykazujesz jednak tym, ze storzylas tutaj samozwanczy „matryjarchat“.
              Traktujesz innych (wielu forumowiczow) jako niedojrzale „dzieci“ w wierze. Byc
              moze tak czasem jest. Niebezpieczenstwo jednak jest wielkie. Swoja „matczyna
              miloscia“ przygniatasz czasem Swoje dzieci, przyduszasz je swoja piersia, nie
              dajesz swobody wypowiadania sie, nie dajesz swobody myslenia, nie dajesz innym
              wolno oddychac. Pisze Cie o tym nie w sposob zlosliwy, jest to dobra rada do
              przemyslenia, o czym swiadczy nawet to, ze wielokrotnie uzywasz liczby mnogiej.
              Czujesz sie jak biskup wybrany, ktory stara sie strzec trzody przed atakiem
              wilka. Czy na tym forum zostalo to oficjalnie zarzadzone aby tak bylo? Czy
              zostala stworzona potajemnie lub poljawnie Kongregacja do Czystosci i Obrony
              Wiary Kosciola Rzym.-Kat.? Czy Ty zostalas wybrana jej prefektem lub dziekanem?
              Z Twojego powyzszego myslenia odnosnie mojej osoby i z zadanych mi pytan
              wnioskuje, ze Ty nie glosisz tutaj Swoich przekonan, ze wystepujesz tutaj z
              czyjegos namówienia lub polecenia, i ze za Toba stoi jakas organizacja. Innym
              slowy „masz za zadanie“ pilnowac tutaj porzadku! Czyz nie tak?
              Daj Boze aby sie mylil!!!

              Apostolowie tez kiedys mieli „niepewna“ wiare. Jezus mowil do nich „O
              malowierni!“. Oni sami prosili go „przymnoz nam wiary“. Piotr nawet zaparl sie
              naszego Pana. Pod krzyzem stal z 12 tylko Jan! Pozniej jednak ich wiara sie
              umocnila.
              Oni mieli duzo pytan. Oni czesto szukali. Ale nadszedl czas, ze i oni
              zrozumieli niepewne kwestie i sami pozniej odpowiadali innym na pytanie i
              pokazywali wlasciwa droge tym, ktorzy jej szukali.
              Czy „moje“ nauki sa pochodzenia niewiadomo jakiego?
              Nawet w tym watku powyzej, odpisujac osobie pytajacej, zwrocilem uwage na Slowo
              Boze i na to, ze moge podac moje wyrozumienie biblijnych kwestii w tym temacie.
              Kronikarz Lukasz napisal kiedys tak:
              Dz.Ap. 17:10-11
              „Bracia zas wyprawili zaraz w nocy Pawla i Sylasa do Berei; ci, gdy tam
              przybyli, udali sie do synagogi Zydów, Którzy byli szlachetniejszego
              usposobienia niz owi w Tesalonice; przyjeli oni Slowo z cala gotowoscia i
              codziennie BADALI PISMA, CZY TAK SIE RZECZY MAJA.“ (BW)

              Inne osoby musza!!! same sie przekonac, czy to co im sie glosi jest prawda czy
              nie. Dlaczego np. krowa jest zwierzeciem czystym??? (Przepraszam za ten
              przyklad, ale pochodzi on ze ST). Dlatego wlasnie ze ma przedzielona racice
              (kopyto) i przezuwa pokarm. Jedno mowi o dobrym podziale lub rozroznieniu tego
              co dobre a co zle, a inne swiadczy o tym, ze taka osoba musi sama przezuc
              pokarm, ktory pozniej polyka. A po co to wszystko? Min. po to:

              2 Tm 2:15
              „Dolóz starania, bys sam stanal przed Bogiem jako godny uznania pracownik,
              który nie przynosi wstydu, trzymajac sie prostej linii prawdy. (BT)
              2 Tym. 2:15
              „Staraj sie usilnie o to, abys mógl stanac przed Bogiem jako wypróbowany i
              nienaganny pracownik, który wyklada nalezycie slowo prawdy.“cryingBW)
              2 Tym. 2:15
              „Staraj sie, abys sie doswiadczonym stawil Bogu robotnikiem, który by sie nie
              zawstydzil i który by dobrze rozbieral slowo prawdy.“ (BG)

              Jezeli bedziesz jako „matka“ dla innych przezuwac ich pokarm i podawac im przez
              Ciebie „zmielona papke“, to caly czas bedziesz miala do czynienia z „dziecmi“,
              z osobami, ktore nie potrafia same myslec, same „bronic“ swojej wiary, a
              przyjmuja (a wzasadzie slepo polykaja) gotowce. Jezeli „kler“ bedzie czul sie
              odpowiedzialy za „laikow“, to laicy beda czuc sie bezpieczni wzgl. zbawienia i
              ich wiary. Taka formacja jednak prowadzi do tego do czego prowadzi, czyli do
              poglebienia szczeliny pomiedzy tymi dwiema klasami, a ostatecznie jeden z
              drugim nie bedzie mial nic wspolnego, ba moga stac sie sobie wrogami.

              Piotr pisze tak:
              1 Piotr. 3:15
              „Lecz Chrystusa Pana poswiecajcie w serc
              • mama_kasia Re: prywata do anton 16.11.05, 08:45
                Innym
                > slowy „masz za zadanie“ pilnowac tutaj porzadku! Czyz nie tak?
                Antonie, wiesz ja też czuję się odpowiedzialna za forum, choć
                nie jestem adminem (i nie chcę być, bo to strasznie trudna praca wink)) -
                pozdrawiam adminki smile. Kiedy jednak ktoś pyta, a inna osoba odpowiada
                i to posługując się Słowem Bożem, które jak sam wiesz można odczytać
                w przeróżny sposób, ale ta odpowiedź jest niezgodna z moim rozeznaniem,
                które jest jednocześnie rozeznaniem mojego Kościoła, czuję się w obowiązku wyrazić własne zdanie. A nawet zaznaczyć, że poprzednia wypowiedź jest
                niezgodna z nauką tego Kościoła. Dla tej osoby, która chce żyć zgodnie
                z tą nauką to może być ważne. Dalej idąc, nawet przestrzec przed wiarą
                inną, a szczególnie, gdy jest osobistym, prywatnym rozeznaniem, nie popartym doświadczeniem konkretnej denominacji.
                Myślę, że nie zamyka to osoby pytającej. Ona dalej ma przedstawione
                różne sposoby myślenia. I tak to ona w swoim sercu i rozumie rozeznaje.
                Myślę, że każdy przywiązany do swojego kościoła, czy po prostu myślenia,
                rozeznania Słowa, w takim miejscu jak forum będzie bronił swoich przekonań.

                A Sion robi to szybciej. Czasami (nie zawsze smile nie podoba mi się, w jaki sposób to robi, ale cieszę się, że czuwa smile
                • sion2 Re: prywata do anton 16.11.05, 15:16
                  mama_kasia napisała:

                  > Antonie, wiesz ja też czuję się odpowiedzialna za forum, choć
                  > nie jestem adminem (i nie chcę być, bo to strasznie trudna praca wink)) -
                  > pozdrawiam adminki smile. Kiedy jednak ktoś pyta, a inna osoba odpowiada
                  > i to posługując się Słowem Bożem, które jak sam wiesz można odczytać
                  > w przeróżny sposób, ale ta odpowiedź jest niezgodna z moim rozeznaniem,
                  > które jest jednocześnie rozeznaniem mojego Kościoła, czuję się w obowiązku wyra
                  > zić własne zdanie. A nawet zaznaczyć, że poprzednia wypowiedź jest
                  > niezgodna z nauką tego Kościoła. Dla tej osoby, która chce żyć zgodnie
                  > z tą nauką to może być ważne. Dalej idąc, nawet przestrzec przed wiarą
                  > inną, a szczególnie, gdy jest osobistym, prywatnym rozeznaniem, nie popartym do
                  > świadczeniem konkretnej denominacji.
                  > Myślę, że nie zamyka to osoby pytającej. Ona dalej ma przedstawione
                  > różne sposoby myślenia. I tak to ona w swoim sercu i rozumie rozeznaje.
                  > Myślę, że każdy przywiązany do swojego kościoła, czy po prostu myślenia,
                  > rozeznania Słowa, w takim miejscu jak forum będzie bronił swoich przekonań.
                  >
                  > A Sion robi to szybciej. Czasami (nie zawsze smile nie podoba mi się, w jaki spos
                  > ób to robi, ale cieszę się, że czuwa smile



                  Mamo_kasiu ja tez jestem czesto niezadowolona z formy swoich wypowiedzi sad((((.
                  Jestem tak w gorącej wodzie kąpana że mało kto ma podobnie. Powinnam mieć jakąs
                  opcję zeby mi nie puszczało moich wypowiedzi zaraz po napisaniu tylko zapytało
                  sie samo za godzinę "czy na pewno chcesz wysłać ten tekst" i ja bym zaakceptować
                  jak ochłonę musiała smile.
                  Dzięki za miłe słowo. Tobie mader też.
                • anton1 Re: prywata do mamykasi 17.11.05, 20:55
                  Witaj

                  mama_kasia napisała:

                  > Innym
                  > > slowy „masz za zadanie“ pilnowac tutaj porzadku! Czyz nie tak
                  > ?
                  > Antonie, wiesz ja też czuję się odpowiedzialna za forum, choć
                  > nie jestem adminem (i nie chcę być, bo to strasznie trudna praca wink)) -
                  > pozdrawiam adminki smile.

                  I chociaz firma w ktorej pracuje nie jest moja wlasnoscia, tez czuje sie
                  odpowiedzialny za to co robie. Myslisz, ze tutaj nie czuje sie odpowiedzialny?
                  To co ja mialem na mysli moze lepiej zilustruje moja niedawno przeprowadzona
                  rozmowa. Pewna pani mowi mi jaka to ona jest nieszczesliwa, biedna itd. Ja jej
                  slucham i slucham. Dalej ona mowi mi, ze jest samotnie wychowujaca dziecko.
                  Poczatkowo troche sie przejalem, pozniej jednak ocenilem wiek tej pani i troche
                  ze zdziwieniem zapytalem jej, ile lat ma to dziecko. Ona mowi mi, ze jej syn ma
                  31 lat!!!
                  Rozumiesz o co mi chodzi?


                  Kiedy jednak ktoś pyta, a inna osoba odpowiada
                  > i to posługując się Słowem Bożem, które jak sam wiesz można odczytać
                  > w przeróżny sposób, ale ta odpowiedź jest niezgodna z moim rozeznaniem,
                  > które jest jednocześnie rozeznaniem mojego Kościoła, czuję się w obowiązku
                  wyra
                  > zić własne zdanie. A nawet zaznaczyć, że poprzednia wypowiedź jest
                  > niezgodna z nauką tego Kościoła.


                  Zgadzam sie z Toba. Mozesz wyrazac swoje zdanie. Ani nie jest moim celem, ani
                  nie lezy to w mojej kompetencji zabraniac Ci tego.
                  Jest jednak wielka roznica w tym, czy wypowiada sie swoje zdanie, czy wypowiad
                  sie zdanie swojego kosciola, czy dana wypowiedz jest niezgodna z nauka tego
                  kosciola, a tym, ze dana osoba mowi nieprawde, tylko dlatego ze nie wyznala
                  swojej denominacji.
                  A ja nie mam co wyznac w tej kwiesti, i mi sie nie wierzy. Wyznalem natomiast
                  moja wiare w Boga, w Jezusa i w jego ofiare, to odmawia mi sie nazywania
                  mnie „chrzescijaninem“.
                  Czy widzisz roznice?
                  Poza tym, jezeli popatrzysz na moj pierwszy post na tym watku, to zauwaz prosz,
                  ze ja w skrocie zasygnalizowalem osobie pytajacej moj poglad i napisalem, ze
                  jezeli bedzie cos chciala wiedziec wiecej, moze sie mnie zapytac. Czy tak nie
                  bylo?


                  Dla tej osoby, która chce żyć zgodnie
                  > z tą nauką to może być ważne. Dalej idąc, nawet przestrzec przed wiarą
                  > inną,

                  A czy ja „chodze“ przed Wami i trzymam w reku duzy szyld „UWAGA
                  KATOLIK“, „UWAGA BAPTYSTA“, „UWAGA ZLY PIES!!!“?

                  a szczególnie, gdy jest osobistym, prywatnym rozeznaniem, nie popartym do
                  > świadczeniem konkretnej denominacji.

                  Ty przeciez tez wystepujesz tutaj prywatnie, czy jak? Czy wystepujesz tutaj w
                  imieniu czyli przez naznaczenie i wydelegowanie jakiegos kosciola?
                  Moze mi to wszystko jeszcze raz wytlumaczycie. Macie tutaj jakas zmowe czy co?
                  Zalozylyscie Kongregacje, i ustanowilyscie kto za co jest odpowiedzialny?

                  Oj chcialbym widziec jakby posypaly sie posty, gdybym powiedzial np. ze Jezus
                  nie jest rowny Najwyzszemu Bogu, swemu Ojcu, a nastepnie poparl to tym, ze moja
                  konkretna denominacja, np. Straznica - Towarzystwo Biblijne i Traktatowe,
                  Zwiazek Wyznania Swiadkow Jehowy, tego naucza!!!
                  Spojrz wstecz na watki poprzednie, kiedy to podejrzewano mnie o to, ze jestem
                  SJ, to czy sie obchodzono z moja osoba „szlachetniej“?


                  > Myślę, że nie zamyka to osoby pytającej. Ona dalej ma przedstawione
                  > różne sposoby myślenia. I tak to ona w swoim sercu i rozumie rozeznaje.

                  Pod warunkiem, ze rozeznaje. A jak nie to co?

                  > Myślę, że każdy przywiązany do swojego kościoła, czy po prostu myślenia,
                  > rozeznania Słowa, w takim miejscu jak forum będzie bronił swoich przekonań.

                  Mysle podobnie, fakty to pokazuja. Problem tylko w tym, ze „przywiazanie do
                  swojego kosciola“ jest czasem bardzo odmiennym od przywiazania do Kosciola
                  Bozego. Np. przywiazanie do swojego kosciola spowodowalo wiele cierpien
                  prawdziwego Kosciola Bozego.

                  > A Sion robi to szybciej. Czasami (nie zawsze smile nie podoba mi się, w jaki
                  spos
                  > ób to robi, ale cieszę się, że czuwa smile

                  Niech broni swoich przekonan. Ale swoich. Czyn to Ty i niech czynia to inni.
                  Mnie dziwi tylko fakt, ze niektorzy czesto wypowiadaja sie „MY“ „U NAS“ itd. A
                  to sugeruje niezdrowe podejscie do sprawy, a mianowice, jakoby wszyscy np.
                  katolicy tak mysleli, czynili i postepowali a nie inaczej. A to nie jest prawda.

                  Pozdrawiam Anton

                  • mama_kasia Re: prywata do mamykasi 17.11.05, 22:12
                    > Ty przeciez tez wystepujesz tutaj prywatnie, czy jak? Czy wystepujesz tutaj w
                    > imieniu czyli przez naznaczenie i wydelegowanie jakiegos kosciola?
                    > Moze mi to wszystko jeszcze raz wytlumaczycie. Macie tutaj jakas zmowe czy co?
                    > Zalozylyscie Kongregacje, i ustanowilyscie kto za co jest odpowiedzialny?
                    Antonie, nie, ja nie występuję tutaj tylko prywatnie. Moja wiara nie jest
                    moją prywatną sprawą. Utożsamiam się z nauką KK i występuję tutaj też jako
                    przedstawiciel tej wspólnoty.

                    > Niech broni swoich przekonan. Ale swoich. Czyn to Ty i niech czynia to inni.
                    > Mnie dziwi tylko fakt, ze niektorzy czesto wypowiadaja sie „MY“ 
                    > 222;U NAS“ itd. A
                    > to sugeruje niezdrowe podejscie do sprawy, a mianowice, jakoby wszyscy np.
                    > katolicy tak mysleli, czynili i postepowali a nie inaczej. A to nie jest prawda
                    To nie chodzi o to, że wszyscy katolicy tak myślą. Chodzi o to, że taka
                    jest nauka tego Kościoła, zapisana w dokumentach np.
                    Już tak odchodząc od tematu - w swoim życiu, przez modlitwę, rozważanie
                    Słowa Bożego (codzienne), doświadczenia widzę dobro tej nauki, mądrość
                    tego Kościoła, spójność i zgodność ze Słowem Bożym smile To jest moje
                    miejsce spotkania z Bogiem. I czuję się w obowiązku odkrywać przed innymi
                    katolikami bogactwo tej nauki. Ale to nawet nie o obowiązek chodzi, a o
                    radość takiego życia smile)) i chęć dzielenia się.
              • mader1 Re: prywata do anton 16.11.05, 12:03
                anton1 napisał:




                > Wykazujesz jednak tym, ze storzylas tutaj samozwanczy „matryjarchat“
                > ;.
                > Traktujesz innych (wielu forumowiczow) jako niedojrzale „dzieci“ w
                > wierze. Byc
                > moze tak czasem jest. Niebezpieczenstwo jednak jest wielkie. Swoja „matcz
                > yna
                > miloscia“ przygniatasz czasem Swoje dzieci, przyduszasz je swoja piersia,
                > nie
                > dajesz swobody wypowiadania sie, nie dajesz swobody myslenia, nie dajesz
                innym
                > wolno oddychac. Pisze Cie o tym nie w sposob zlosliwy, jest to dobra rada do
                > przemyslenia, o czym swiadczy nawet to, ze wielokrotnie uzywasz liczby
                mnogiej.
                >
                > Czujesz sie jak biskup wybrany, ktory stara sie strzec trzody przed atakiem
                > wilka. Czy na tym forum zostalo to oficjalnie zarzadzone aby tak bylo? Czy
                > zostala stworzona potajemnie lub poljawnie Kongregacja do Czystosci i Obrony
                > Wiary Kosciola Rzym.-Kat.? Czy Ty zostalas wybrana jej prefektem lub
                dziekanem?
                > Z Twojego powyzszego myslenia odnosnie mojej osoby i z zadanych mi pytan
                > wnioskuje, ze Ty nie glosisz tutaj Swoich przekonan, ze wystepujesz tutaj z
                > czyjegos namówienia lub polecenia, i ze za Toba stoi jakas organizacja. Innym
                > slowy „masz za zadanie“ pilnowac tutaj porzadku! Czyz nie tak?
                > Daj Boze aby sie mylil!!!


                Antonie, słowa, które tu napisałeś są mocne. Myślę,że Ty w żadnym wypadku nie
                czujesz się "przyduszony" piersią Sion ? Nie mam też takich sygnałów o
                przyduszeniu, zaduszeniu, czy uduszeniu kogokolwiek. Ona po prostu informuje i
                to na prośbę wyznawców KK. Zaznacza, że jest to punkt widzenia KK , aby nie
                sprawiać wrażenia, że poucza protestantów.
                Proszę na przyszłość nie wysnuwać zbyt daleko idących wniosków na temat odczuć
                innych forumowiczów. Nie czuję, by moje myśli, uczucia czy chęć poznania były
                skrępowane tym, co pisze. I więcej - proszę ją na przyszłość o wpisy przy
                interesujących ją wątkach smile
                Wiele razy także radzi się na na priva i na forum, bo wprawdzie nie ma własnego
                dziecka, opiekuje się jednak obcymi . Nasza pomoc jest jej potrzebna, a nam jej
                pomoc.
                >




                >



                >
                • anton1 Re: prywata do mader 17.11.05, 20:50
                  Witaj

                  mader1 napisała:

                  > Antonie, słowa, które tu napisałeś są mocne.

                  Byc moze, slowa te napislaem tylko i wylacznie po tym, jak zapytano mnie sie
                  wporst kto za mna stoi i czego ja tu szukam. Wiec ja tez zapytalem sie, czy za
                  takim postepowaniem innych osob tez stoi jakas organizajca.


                  Myślę,że Ty w żadnym wypadku nie
                  >
                  > czujesz się "przyduszony" piersią Sion ? Nie mam też takich sygnałów o
                  > przyduszeniu, zaduszeniu, czy uduszeniu kogokolwiek. Ona po prostu informuje
                  i
                  > to na prośbę wyznawców KK.

                  Ja tez tylko informuje. Czasem i to coraz czesciej tez robie to na prosbe.
                  Tutaj w pierwszym poscie zasugerowalem moje wyrozumienie i zaproponowalem
                  glebsze wyjasnienie osobie pytajacej. Gdyby taka chec zostala wyrazona,
                  poglebilbym moje wyrozumienie i zacytowal wiele tekstow Pisma Sw.


                  Zaznacza, że jest to punkt widzenia KK , aby nie
                  > sprawiać wrażenia, że poucza protestantów.

                  Moze nie poucza protestanow, owszem, ale jak moze juz zauwazylas, ona nie
                  uznaje mnie za protestanta. Malo tego, wykluczyla mnie ze spolecznosci
                  chrzescijanskiej i uwaza, ze sie pod nia tylko „podszywam“.
                  Czy to nie sa ostre slowa?
                  Czy to sa tylko czyste informacje?
                  Tak, rzeczywiscie jest to TYLKO wrazenie.
                  Ona jednoznacznie pisze o tym, ze czuje sie odpowiedzialna za czystosc
                  przedstawianych tutuj pogladow i ze trzeba ostrzegac innych przede mna.
                  Ale to jest tez tylko informacja...


                  > Proszę na przyszłość nie wysnuwać zbyt daleko idących wniosków na temat
                  odczuć
                  > innych forumowiczów.

                  Nie pisalem o odczuciach innych forumowiczwo, pisalem o moim prywatnym
                  spojerzeniu na sprawe.


                  Nie czuję, by moje myśli, uczucia czy chęć poznania były
                  > skrępowane tym, co pisze. I więcej - proszę ją na przyszłość o wpisy przy
                  > interesujących ją wątkach smile
                  > Wiele razy także radzi się na na priva i na forum, bo wprawdzie nie ma
                  własnego
                  >
                  > dziecka, opiekuje się jednak obcymi . Nasza pomoc jest jej potrzebna, a nam
                  jej pomoc.

                  AMEN
                  Podrawiam Anotn
            • anton1 Re: prywata do anton, koncowka do Sion 15.11.05, 22:46


              Piotr pisze tak:
              1 Piotr. 3:15
              „Lecz Chrystusa Pana poswiecajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony
              przed kazdym, domagajacym sie od was wytlumaczenia sie z nadziei waszej.“ (BW)

              Pozdrawiam Cie
              Anton
              • sion2 Re: prywata do anton, koncowka do Sion 16.11.05, 08:20
                Antonie twoje zarzuty wobec mnie są śmieszne (nie, nie wykazałeś niczego, po
                prostu nie ma snesu na zarzuty takie odpowiadać gdy i tak inni ich nie
                podzielają a ciebie nie przekonam).

                Co do twojego chwalenia się że ty głosisz Słowo Pana nadal uwazam to za pychę i
                samochwalstwo, gdyż nikt sam o sobie świadectwa nie może wydawać. Krótko mówiąc
                to ty sam twierdzisz że nauczasz zgodnie z Biblią ale nikt ani ona sama tego nie
                potwierdza.

                Chrześcijanie nie są samotnymi wyspami, należa do wspólnot. Ty nie należysz
                dlatego tak zabrnąłeś w samochwalstwo że "nauczasz Biblii" a w rzerczywistości
                nikt nie stoi nad tobą aby weryfikować twoje poglądy, nikogo się nie słuchasz
                ani nie trwasz w jedności z nikim. Jak słusznie zauważył ktoś w innym wątku
                cechą charakterystyczną każdego kościoła chrześcijańskiego od czasów samych
                apostołów jest "trwanie jednomyslnie na modlitwie". Tak więc nasze (tak, tak
                anton wiele osób na tym forum pytało cię do jakiej denominacji należysz a ty
                uparcie sugerujesz że tylko ja) pytania do ciebie własnie o to cię zagadują: z
                kim trwasz na modlitwie a nie sugerują że ktości płaci za nauczanie nas. Ty nie
                uznajesz żadnego autorytetu ludzkiego - ustanowionego przez Boga, jesteś tak
                doskonały że Duch św sam do ciebie bezpośrednio mówi - tylko że wyłacznie w
                twojej wyobraźni, bo nikt tego nie weryfikuje bo nie należysz nigdzie.

                Sugerowanie jakobym innym nie pozwalała mysleć jest za proszeniem durne. Mam
                większą wiedzę religijną bo ją studiowałam oraz przeżywam bardzo w osobistej
                relacji z Bogiem. Dlatego TYLKO wobec osób słabych, takich "niedzielnych
                katolików" uważam że mam prawo ostrzec ich przed twoimi naukami, bo te osoby nie
                poznały swojej rligii wystarczająco dobrze aby mogły sie obronić. Na tym własnie
                polega m.inn. obrona przed zgorszeniem.
                W swojej zaciekłości wobec mnie nawet nie zauwazyłeś że nigdy nie tykam
                wypowiedzi dziesiątek osób na tym forum, łącznie z niektórymi protestantami, że
                z 90% uczestników tego forum po prostu dyskutuję i rozmawiam a nie bronię ich
                przed czymkolwiek. Ba, nawet sama nigdy nie prowokuję dyskusji teologicznej w
                przeciwieństwie do ciebie.
                Twoje sugestie na mój temat są śmieszne.

                Zostań z Bogiem, niech cię do prawdy doprowadzi.

                • anton1 Re: do Sion 16.11.05, 22:37
                  > Antonie twoje zarzuty wobec mnie są śmieszne (nie, nie wykazałeś niczego, po
                  prostu nie ma snesu na zarzuty takie odpowiadać gdy i tak inni ich nie
                  podzielają a ciebie nie przekonam).

                  Witaj droga Sion,
                  to nie byly zarzuty, to byly dobre i przyjacielskie rady.

                  >Co do twojego chwalenia się że ty głosisz Słowo Pana nadal uwazam to za pychę i
                  samochwalstwo, gdyż nikt sam o sobie świadectwa nie może wydawać. Krótko mówiąc
                  to ty sam twierdzisz że nauczasz zgodnie z Biblią ale nikt ani ona sama tego nie
                  potwierdza.

                  Nie sa to przechwalki. Jezeli ciagle i ciagle jestem pytany o to czy o owo,
                  min. przez Ciebie, to powoluje sie na Pismo Sw. jako na Objawienie Boga wzgl.
                  czlowieka. Czy jest cos w tym zlego? Czy Pawlowi lub Piotrowi tez mozesz
                  zarzucic pyche i samolubstwoto, ze glosili oni to, co mowia Swiete Ksiegi?
                  A Ty na co sie powolujesz? (Juz prawie zapomnialem, Ty przeciez nie powolujesz
                  sie tylko na Pismo Sw. ale tez na inne „rzeczy“wink
                  No coz, dopoki bedziesz sie sama tak autorytatywnie wypowiadac o sobie i o
                  innych, to bedzie Ci ten problem trudno zrozumiec.
                  Co to znaczy, ze „NIKT“ tego nie potwierdza, co ja pisze? Czy znasz wypowiedzi
                  WSZYSTKICH innych ludzi na swiecie (pamietaj tylko o tym, abys kogos nie
                  zapomniala z tych przeszlo 6 mln. Ludzi)?
                  I Levine nieraz twierdzaco sie wypowiadal, ze moje wypowiedzi (przynajmniej
                  niektore) sa zgodne z Pismem Sw! I tez Mader wypowiedziala sie ostatnio, ze
                  rozumie podobnie do mnie kwestie „Eucharystii“. Dlaczego wiec piszesz NIKT?
                  A czy znasz Biblie na pamiec, ze twierdzisz wlasnie tak autorytatywnie i
                  jednoznaczenie (co np. mi zreszta ciagle zarzucasz), ze nie potwierdza ona
                  przeze mnie wypowiadanych mysli?

                  >Chrześcijanie nie są samotnymi wyspami, należa do wspólnot. Ty nie należysz

                  A skad Ty wiesz o tym, czy ja naleze, czy nie naleze do wspolnoty? Oczywiscie,
                  ze naleze, o czym tez juz kiedys pisalem. Moze poprostu tego tylko nie
                  czytalas, albo zapomnielas. Np. przy temacie o „materialach do szkolek
                  niedzielnych“ wypowiedzialem sie, ze w zgormadzeniu do ktorego regularnie
                  uczeszczam nie praktykuje sie „oddzielania“ dzieci od rodzicow czy tez reszty
                  spolecznosci.

                  > Ty nie należysz
                  dlatego tak zabrnąłeś w samochwalstwo że "nauczasz Biblii" a w rzerczywistości
                  nikt nie stoi nad tobą aby weryfikować twoje poglądy, nikogo się nie słuchasz
                  ani nie trwasz w jedności z nikim.

                  > Dziwne. Z jednej strony potepiasz (i masz racje) wrozbiarstwo, a z drugiej
                  strony wypowiadasz sie na granicy jasnowidzenia. Skad Ty wiesz, czy weryfikuje
                  z kims moje poglady czy nie weryfikuje, skad wiesz, ze slucham albo ze nie
                  slucham sie innego, czy tylko dlatego, ze nie slucham Ciebie? Skad wiesz czy
                  trwam, czy nie trwam w jednosci z kims?
                  Ktory „duch“ Ci to objawil? Chyba nie Duch Bozy, poniewaz on wie jak
                  rzeczywiscie jest.

                  A czy Ty weryfikujesz swoje poglady?, czy raczej uczysz sie (uczylas sie) tego,
                  co z gory zostalo ustalone? Masz swoje zdanie?

                  >Jak słusznie zauważył ktoś w innym wątku
                  cechą charakterystyczną każdego kościoła chrześcijańskiego od czasów samych
                  apostołów jest "trwanie jednomyslnie na modlitwie". Tak więc nasze (tak, tak
                  anton wiele osób na tym forum pytało cię do jakiej denominacji należysz a ty
                  uparcie sugerujesz że tylko ja) pytania do ciebie własnie o to cię zagadują: z
                  kim trwasz na modlitwie a nie sugerują że ktości płaci za nauczanie nas.

                  Trwam w polecznosci w goronie ok. 50 dusz, w mejscowosci w ktorej mieszkam, co
                  tez juz kiedys napisalem. Spotykam sie rowniez z innymi w ich spolecznosciach w
                  innych miastach. Nie twierdzilem nigdy ze „JA“ i tylko „JA“. To, ze nie
                  przyznaje sie do jakiegos nalezenia denominacyjnego wcale nie wyklucza przeciez
                  tego, ze przyznaje sie do spolecznosc chrzescijanskiej. Ty wrzucasz jakos
                  wszystko do jednogo wokra i malo robisz roznice, moim zdaniem, w waznych
                  kwestiach.


                  > Ty nie
                  uznajesz żadnego autorytetu ludzkiego - ustanowionego przez Boga, jesteś tak
                  doskonały że Duch św sam do ciebie bezpośrednio mówi - tylko że wyłacznie w
                  twojej wyobraźni, bo nikt tego nie weryfikuje bo nie należysz nigdzie.

                  A pamietasz jeszcze takie imona lub nazwiska: Ireneusz, Tertulian, Polikarp,
                  Luther, Zwingli, Serwet, Wesley (Jan i Karol), Hubmayer, Fox, Cranmer itd. itd.
                  Czy byli oni ustanowieni przez Boga? Tak?!? Nie?!?
                  A moze byl nim Alexander VI Borgia?!?
                  Nidy tez tak nie twierdzilem, ze Duch Sw. przemawia do mnie bezposrednio.
                  Co do weryfikacji, to powiem jeszcze Ci tylko tyle: wlasnie dzisiaj o godz.
                  20.00 wrocilismy do domu po ok. 2 godz. przebywania w spolecznosci na
                  zastanwaianiu sie nad Slowem Bozym. Pod rozwaga mielismy: 1.) Proroctwo
                  Jonasza, wskazujace min. na naszego Pana i na jego przezycia. 2) Poglad
                  Uniwersalistow, odnosnie „zbiorowego“ zbawienia wiecznego dla wszystkich ludzi,
                  nawet i upadlych aniolow i szatana.

                  > Sugerowanie jakobym innym nie pozwalała mysleć jest za proszeniem durne. Mam
                  większą wiedzę religijną bo ją studiowałam oraz przeżywam bardzo w osobistej
                  relacji z Bogiem.

                  Uczeni w Pismie tez mieli wieksza wiedze religijna od innych, wiec taka
                  argumentacja do niczego pozytywnego nie zmierza. Myslisz, ze inni nie
                  przezywaja ich osobistej spolecznosci z Bogiem?
                  Ja zreszta nadal tez „studiuje“ wiedze religina, i bede studiowal (daj Boze) az
                  do konca mojego zycia. Jestem ciagle w szkole Chrystusowej i jeszcze
                  dluuuuuuuugo bede jej uczniem.

                  > Dlatego TYLKO wobec osób słabych, takich "niedzielnych
                  katolików" uważam że mam prawo ostrzec ich przed twoimi naukami, bo te osoby
                  nie poznały swojej rligii wystarczająco dobrze aby mogły sie obronić.

                  A przed kim maja sie oni bronic? Wlasnie caly czas o tym pisze. Skad Ty wiesz,
                  ze trzeba ich bronic? I Ty mi piszesz, ze moje sugestie odnosnie "przyduszania"
                  innych sa zmyslone? Przeciez sama to ciagle potwierdzasz i jeszcze bardziej sie
                  w tym ugruntowujesz.
                  A moze czas na to, aby te „dzieci“, ci „niedzielni katolicy“ stali sie
                  doroslymi chrzescijaninami, prwdziwymi „bojownikami“ wiary i prawdziwymi
                  nasladowcami Chrystusa.

                  >Na tym własnie
                  polega m.inn. obrona przed zgorszeniem.

                  A co to jest zgorszenie? To, ze ktos moze poznac np. prawde na dany czy inny
                  przedmiot? Acha, no tak, zgorszeniem jest tez, jezeli jakies „dziecko“ mialoby
                  opuscic „matke“.

                  >W swojej zaciekłości wobec mnie

                  Przeciez pisalem Ci ostatnio, ze nie mam w tym zlych zamiarow. Dlaczego wiec
                  piszesz o „zacieklosci“.

                  > nawet nie zauwazyłeś że nigdy nie tykam
                  wypowiedzi dziesiątek osób na tym forum, łącznie z niektórymi protestantami, że
                  z 90% uczestników tego forum po prostu dyskutuję i rozmawiam a nie bronię ich
                  przed czymkolwiek. Ba, nawet sama nigdy nie prowokuję dyskusji teologicznej w
                  przeciwieństwie do ciebie.

                  Jak to nie prowokujesz? A czy ja prowokuje?
                  Jezeli np. piszesz, ze ateista moze isc do nieba, to nie jest to tematem godnym
                  do rozwazenia???
                  Sprawdz pod tym katem Pismo Sw. a stwierdzisz sama, bez ataku antona, ze jest
                  niemozliwe, aby osoba niewierzaca znalazla sie w niebie i ogladala oblicze Boga
                  jakim jest ono rzeczywiscie.
                  Jak wiec mozesz dawac innym az tak zludne nadzieje???????

                  > Twoje sugestie na mój temat są śmieszne.

                  Moze sa i smieszne. Jezeli Cie to bawi, to sie smiej. Ja sie z tego nie smieje
                  i to co napisalem traktuje powaznie.

                  > Zostań z Bogiem, niech cię do prawdy doprowadzi.

                  Widzisz, juz tak dlugo sie znamy, a Ty nadal twierdzisz sie, ze nie jestem w
                  prawdzie. „A co to jest prawda“. Przeciez juz tez pisalem na ten temat, ze juz
                  wiele lat temu Bog poprowadzil mnie do prawdy odnosnie Jezusa i jego zbawczego
                  dziela, jak i rowniez pozwolil mi dzieki swojej lasc
                • anton1 Re: koncowka do Sion 16.11.05, 22:37

                  Widzisz, juz tak dlugo sie znamy, a Ty nadal twierdzisz sie, ze nie jestem w
                  prawdzie. „A co to jest prawda“. Przeciez juz tez pisalem na ten temat, ze juz
                  wiele lat temu Bog poprowadzil mnie do prawdy odnosnie Jezusa i jego zbawczego
                  dziela, jak i rowniez pozwolil mi dzieki swojej lasce porzucic wiele
                  bledow „typowo“ katolickich.

                  Nich Pan ma Cie w Jego opiece
                  Pozdrawiam Anton
                  • sion2 Re: koncowka do Sion 17.11.05, 10:13
                    Ojej anton, starsznie sie denerwujesz.

                    1. to nie mader nie wierzy w realną obecnośc Jezusa w Eucharystii pod postaciami
                    chleba i wina tylko MARZEK. Mamy dwie moderatorki forum: marzek1 jest baptystką,
                    a mader jest katoliczką.
                    Poza tym wypowiedzi marzek1 nigdy nie każą nikomu mysleć tak samo jak ona,
                    nawracac innych. Towje tak.

                    2. fajnie że gdzies chodzisz się modlić, tylko nadal nie wiemy jak sie nazywa
                    twoja wspólnota, no więc jak?

                    3. zwrócono ci uwagę że się autorytatywnie wypowiedziałeś o uczuciach innych,
                    dwukrotnie a ty nadal swoje pijesz do mnie.

                    4. gdybyś opierał się na samej Biblii nie miałabym ci wiele do zarzucenia. ty
                    jednak opierasz się na SWOJEJ INTERPRETACJI Biblii, a to zasadnicza różnica.
                    Najlepszym tego przykładem jest własnie Eucharystia, o niej w Biblii napisano i
                    powiedziano "to JEST moje Ciało" a ty twierdzisz "owszem napisano ale wiadomo że
                    Jezus wcale nie miał na mysli niczego dosłownie" - i to ma być opieranie się na
                    Biblii?! daj spokój....
                    podobnie było z dziesiątkami innych twoich wypowiedzi, wybierasz te fragmenty
                    kóre pasują do twojej interpetacji i przekonań a te niepasujące pomijasz np. z
                    fragmentem o tym że dopóki jesteśmy w ciele jesteśmy pielgrzymami z daleka od
                    Pana, pominąłeś go a wyciągnąłeś te fragmenty które sugerują że życie nie trwa
                    po śmierci tylko jest "sen"
                    podobnie ze zmartwychwstaniem Jezusa, sugerujesz że On umarł, zyje ale niewiadmo
                    w jakiej postaci i gdzie, fragmenty gdzie sam Jezus przekonywał uczniów że nie
                    jest duchem, zjawą pomijasz, a wybierasz te gdzie jest napisane "kara za grzech
                    jest śmierć" itd itd.
                    nie jesteś obiektywny,
                    i dlaczego oburzasz się na mnie gdy piszę że chcę świadczyć o prawdzie mojego
                    wyznania, że zyczę ci żebyś ty sam jej doświadczył i uwierzył - nazywasz to
                    przyduszaniem i autorytatywnością a potem sam grzmisz na mnie że.... ludzie
                    musza miec dostęp do twojej "prawdy" bo inaczej nie staną się dojrzałymi i
                    prawdziwymi naśladowcami Chrystusa.

                    I jeszcze jedno: są kwestie wazne i mniej ważne. Jesli ktoś np. odrzuca
                    sakaramenty i staje sie protestantem to jednak pozostaje chrześcijaninem, Jezusa
                    czci jak Boga, wierzy w zmartwychwstanie Jego ciała itd. Jest to strata z moejgo
                    punktu widzenia ale jednak.... ten człowiek zyje dla Jezusa podobnie jak ja. Ty
                    jednak namawiasz do apostazji, do wyparcia się wiary w bóstwo Jezusa, prawdziwe,
                    równe Ojcu i odwieczne. To już grubsza sprawa, ja osobiście nie mogę pozwolić
                    abyś ty, wykorzystując słabszą znajomosc kogoś Pisma niż ty masz, przekonywał do
                    odejścia od wiary w bóstwo Jezusa i że można być chrześcijaninem nie wierząc w
                    nie. Mogą mnie moderatorki kasować ale ja na to nie przestanę reagować.
                    • anton1 Re: Do Sion 17.11.05, 20:44
                      Witaj

                      > 1. to nie mader nie wierzy w realną obecnośc Jezusa w Eucharystii pod
                      postaciami chleba i wina tylko MARZEK.

                      Masz racje, to Marzek mysli inaczej niz Ty.

                      > 2. fajnie że gdzies chodzisz się modlić, tylko nadal nie wiemy jak sie nazywa
                      twoja wspólnota, no więc jak?

                      Po pierwsze, ja nie tylko chodze sie gdzies modlic, czynie to tez w domu.
                      Po drugie, to nie jest „moja“ wspolnota, ani ja jej nie zalozylem, ani nie
                      jestem jej wlascicielem. Po drugie ta wsolnota nie posiada nazwy wlasnej, co
                      zreszta jest biblijne. Pawel karci inne postepowanie jako "cielesnosc".
                      Czy „cos takiego“ Cie satysfakcjonuje?
                      Malo tego, nawet gdybym Ci mogl podac jakas nazwe, to niczego by to nie
                      zmnienilo w Twoim stosunku do mnie. Moze jedynie zaspokoilo by to Twoja
                      ciekawosc i tyle. Swiadcza o tym poprzednie pytania i poprzednie odpowiedzi.

                      >3. zwrócono ci uwagę że się autorytatywnie wypowiedziałeś o uczuciach innych,
                      dwukrotnie a ty nadal swoje pijesz do mnie.

                      Pisalem o moich spojrzeniach a nie o odczuciach innych. Te pierwsze staram sie
                      oceniac i wyciagac wnioski, tych drugich nie moge ocenic dokladnie, tymbardziej
                      kiedy inni sie nie wypowiadaja w danej kwestii. Jezeli masz do czynienia z
                      malymi dziecmi, a masz, to z pewnoscia wiesz cos wiecej na ten temat. One
                      kochaja swoich rodzicow. Mimo to obserwatorzy „z boku“ moga czasem widziec
                      pewne rzeczy, ktorych np. nie dostrzega ani matka ani dziecko, a i jednemu i
                      drugiemu czlowiekowi dzieje sie krzywda. Zapytaj sie np. rocznego albo
                      dwuletniego dzieciaka, albo podyskutuj z nim, jakie sa jego odczucia wzgl jego
                      matki.

                      > 4. gdybyś opierał się na samej Biblii nie miałabym ci wiele do zarzucenia. ty
                      jednak opierasz się na SWOJEJ INTERPRETACJI Biblii, a to zasadnicza różnica.
                      Najlepszym tego przykładem jest własnie Eucharystia, o niej w Biblii napisano i
                      powiedziano "to JEST moje Ciało" a ty twierdzisz "owszem napisano ale wiadomo że
                      Jezus wcale nie miał na mysli niczego dosłownie" - i to ma być opieranie się na
                      Biblii?! daj spokój....

                      Tak to jest opieranie sie na Biblii, jako calosci a nie na jednej wypowiedzi.
                      Jezus tez powiedzial, ze jest kamieniem wegielnym. I co jest tym kamieniem? A
                      ktorym, czy tym z Twojego kosciola do ktorego uczeszczysz przy ulicy ... czy
                      kamieniem z innego kosciola przy ulicy... A moze jest kamieniem w szkole do
                      ktorej chodzilas Ty czy ja?
                      Poza tym, Jezus powiedzial wiele, wiele innych rzeczy, ktore i inni zgodnie
                      przyjmuja jako mowe symboliczna. Poza tym, nawet gdyby Jezus tak powiedzial i
                      myslal, tak jak to Ty uwazasz, to powstaje pytanie, na jakiej podstawie
                      odprawiajacy ksiadz moze przemienic ten chleb w cialo Jezusa i wode w jego
                      krew. W wypowiadanych slowach przy „przemienieniu“ nie ma zadnej cudownej
                      mocy, wypowiadane slowa nie maja zadnego przemieniajacego dzialania. Taka
                      ceremonia nie jest opisana w Biblii i nikt z jej pisarzy nie tlumaczy tego, aby
                      ksiadz celebrujacy mial taki przywilej. Co tem „hokus pokus“ ma oznaczac? I to
                      jest opieranie sie na Biblii? „Oto wielka tajemnica wiary“ Daj spokoj ...

                      > podobnie było z dziesiątkami innych twoich wypowiedzi, wybierasz te fragmenty
                      kóre pasują do twojej interpetacji i przekonań a te niepasujące pomijasz np. z
                      fragmentem o tym że dopóki jesteśmy w ciele jesteśmy pielgrzymami z daleka od
                      Pana, pominąłeś go a wyciągnąłeś te fragmenty które sugerują że życie nie trwa
                      po śmierci tylko jest "sen"

                      Nie pomijalem tych wersetow w tym celu, aby swiadomie znieksztalcic prawde czy
                      innych wprowadzac w blad. Sa pewne zasady w rozbieraniu Slowa Bozego. Podobnie
                      moge powiedziec o Tobie, czy innych, ze cytujecie Biblie tylko polowicznie.
                      Nawet nikt z Was nie przedstawil np. wszystkich 65 wersetow w ST, gdzie
                      wystepuje slowo SZEOL i nie zaproponowal analizy tych tekstow. Dlaczego?
                      Takze nie przeanalizowalas wersetow mowiacych o duszy, o NEPHESZ.
                      Podajac cytaty np. o stanie smierci jako o snie, chialem wykazac prawdy mowiace
                      o tym stanie. Sen jest nam bardziej przystepny niz smierc, dlatego tez uzywa
                      sie tego porownawczego zwrotu. Czasu i miejsca na sukcesywna analize tego
                      tematu tutaj nie ma. Nie idzie krok po koroku przechodzic z wersetu na werset i
                      go tlumaczyc. Grono osob wypowiadajacych sie jest wielkie, a pytnania nieraz, a
                      moze i czesciej, dotycza mojej denominacji, a nie tematu.
                      Oczywiscie, ze kiedys przyszlaby i kolej na werset o pielgrzymowaniu. Problem
                      jest jednak tem, ze osoby wierzace w zycie pozagrobowe wyszukuja wersety im
                      pasujace (co tez zreszta i mi zarzucasz) a nie staraja sie wychodzic np. od
                      korzeni, w tym znaczeniu, ze Bog skazal Adama na smierc. Na smierc i kropka. On
                      nie skazal jego ciala na smierc. On skazal Adama na smierc. Inna rzecza jest
                      to, ze Adam nie posiadal duszy niesmiertelnej. Biblia nic nie pisze na ten
                      temat, aby Bog mu ja dal i kiedy on mu ja dal. Biblia pisze, ze tylko Najwyzszy
                      Bog posiadal niesmiertelnosc, az do czasu kiedy obdarowal i naszego Pana tym
                      darem. Adam wiec umaral. To szaten wprowadzil „teorie“ o zyciu po smierci,
                      poniewaz on powiedzial: „zadnym sposobem nie pomrzecie“.

                      Kiedy np. Ap. Pawel opisuje kwestie zmartwychstania w 15. Rozdz. 1. Kor bardzo
                      dokladnie roztrzasa te kwestie. Min. wypowiada takie slowa:
                      1 Kor. 15:51-52
                      „Oto tajemnice wam objawiam: Nie wszyscy zasniemy, ale wszyscy bedziemy
                      przemienieni. W jednej chwili, w oka mgnieniu, na odglos traby ostatecznej; bo
                      traba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostana jako nie skazeni, a my zostaniemy
                      przemienieni.“cryingBW)

                      W powyzszym Pawel wyraznie rozroznia pomiedzy tymi, ktorzy juz zasneli (zasneli
                      w Chrystusie w. 18) i spia, a pomiedzy tymi, ktorzy beda umierac i od razu beda
                      przemieniani. Wniosek jaki sie np. tutaj nasuwa jest taki, ze nie wszyscy od
                      razu beda zyli po ich smierci. Malo tego, to nie chodzi tutaj o swiat
                      ludzkosci, ale o wybrany Kosciol Bozy i to tylko o wyjatki z niego, chodzi o
                      tych ostatnich.

                      > podobnie ze zmartwychwstaniem Jezusa, sugerujesz że On umarł, zyje ale
                      niewiadmo
                      w jakiej postaci i gdzie, fragmenty gdzie sam Jezus przekonywał uczniów że nie
                      jest duchem, zjawą pomijasz, a wybierasz te gdzie jest napisane "kara za grzech
                      jest śmierć" itd itd. nie jesteś obiektywny,

                      Czy chcesz przez to powiedziec, ze cytat ten nie jest prawda? Dlaczego wiec
                      doslowna prawda ma byc wypowiedz Jezusa „To jest cialo moje“, a dlaczego nie
                      moze byc doslowna prawda to, ze „kara za grzech jest smierc“. I to ja jestem
                      nie obiektywny?
                      Biblia zostala napisana tak, jak zostala napisana i nalezy pogodzic jej
                      wypowiedzi i wykazac jej harmonijnosc. Onosnie ciala Jezus upierasz sie, ze to
                      jest doslowna wypowiedz, a odnosnie kary za grzech juz probujesz dodawac, juz
                      probujesz usicislac, juz probujesz wyjasniac sens tych slow itd.
                      Nie jestes obiektywna Sion.

                      > i dlaczego oburzasz się na mnie gdy piszę że chcę świadczyć o prawdzie mojego
                      wyznania, że zyczę ci żebyś ty sam jej doświadczył i uwierzył - nazywasz to
                      przyduszaniem i autorytatywnością a potem sam grzmisz na mnie że.... ludzie
                      musza miec dostęp do twojej "prawdy" bo inaczej nie staną się dojrzałymi i
                      prawdziwymi naśladowcami Chrystusa.

                      Nie mowilem o tym, ze czuje sie osobiscie przyduszony Twoia „matczyna
                      miloscia“. Bylo to moje spostrzezenie odnosnie Twojego postepowania wzgl.
                      innych. Nic tez nie pisalem o „mojej“ prawdzie i dostepie innych do mojej
                      prawdy. Albo swiadomie przekrecasz rzeczy, albo rzeczywiscie nie rozumiesz tego
                      co pisze. Jezeli wypowiadam sie np. na tym forum, to przeciez ludzie inni maja
                      dostep do tego co pisze. Czyz nie? Chyba, ze moje posty beda kasowane.
                      Natomiast do tej pory „teologiczne“ posty nie byly kasowane, wiec „sluchacze“
                      czy tez „obserwatorzy“ mogli mnie slu
                    • anton1 Re: do Sion koniec, i koniec 17.11.05, 20:46

                      Nie mowilem o tym, ze czuje sie osobiscie przyduszony Twoim „matczyna
                      miloscia“. Bylo to moje spostrzezenie odnosnie Twojego postepowania wzgl.
                      innych. Nic tez nie pisalem o „mojej“ prawdzie i dostepie innych do mojej
                      prawdy. Albo swiadomie przekrecasz rzeczy, albo rzeczywiscie nie rozumiesz tego
                      co pisze. Jezeli wypowiadam sie np. na tym forum, to przeciez ludzie inni maja
                      dostep do tego co pisze. Czyz nie? Chyba ze moje posty beda kasowane. Natomiast
                      do tej pory „teologiczne“ posty nie byly kasowane, wiec „sluchacze“ czy
                      tez „obserwatorzy“ mogli mnie sluchac. Czy temu zaprzeczasz? Skoro Ty
                      uslyszalas te prawdy, to czy inni mieli uszy zamkniete i oczy zaslepione i
                      wylanczali komputer, skoro tylko widzieli moje imie? Dojrzalym
                      chrzescijanieniem nikt tez nie staje sie tylko od sluchania i od dostepu do
                      prawdy. Za czasow Jezus np. wielu chodzilo za nim, wielu go sluchalo, ale
                      niewielu bylo prawdziwymi uczniami, a jeszcze mniej tak bardzo i bardzo byli mu
                      oddani jak Ap. Jan, ktory nie bal sie pojsc nawet i pod krzyz. Prawdziwym
                      chrzscijaninem staje sie ktos wtedy, kiedy nasladuje Jezusa i to nie
                      jednorazowo, ale stale. Dojrzalym chrzescijaniem staje sie czlowiek pozniej.

                      > I jeszcze jedno: są kwestie wazne i mniej ważne. Jesli ktoś np. odrzuca
                      sakaramenty i staje sie protestantem to jednak pozostaje chrześcijaninem, Jezusa
                      czci jak Boga, wierzy w zmartwychwstanie Jego ciała itd. Jest to strata z moejgo
                      punktu widzenia ale jednak.... ten człowiek zyje dla Jezusa podobnie jak ja.

                      To tylko Ci sie tak wydaje, ze ten czlowiek zyje podobnie dla Jezusa jak i Ty.
                      Oczywiscie nie mozna tutaj generalizowac. Sa i tacy i tacy, i to po jednej i po
                      drugiej stronie. Levine np. czy tez Luther tez zyje lub zyl podobnie jak i Ty?
                      Mysle, ze nie, oni niejednokrotnie wskazywali, ze zyli inaczej.

                      > Ty
                      jednak namawiasz do apostazji, do wyparcia się wiary w bóstwo Jezusa, prawdziwe,
                      równe Ojcu i odwieczne. To już grubsza sprawa, ja osobiście nie mogę pozwolić
                      abyś ty, wykorzystując słabszą znajomosc kogoś Pisma niż ty masz, przekonywał do
                      odejścia od wiary w bóstwo Jezusa i że można być chrześcijaninem nie wierząc w
                      nie. Mogą mnie moderatorki kasować ale ja na to nie przestanę reagować.

                      Czyli mialem racje, ze stoisz tutaj na strazy itd. Nie wazne, czy ktos Ciebie
                      do tego upowaznil i wyznaczyl, ale fakt ten jest faktem niezaprzeczalnym.
                      Dobrze, ze o tym piszesz, poniewaz i inni moga sie o tym przekonac, jaki masz
                      cel i jakie zadanie.
                      Dalej jestes zdania, ze jestem heretykiem, i nalezy mnie unikac, przede mna
                      ostrzegac itd. Dalej pozbawiasz mnie przywileju nosic w sobie imie Jezus i byc
                      jego nasladowca. Dobrze, ze prawa cywilne zabronily Wam teologom palic stosy.
                      Niech Bogu beda za to dzieki. Dzieku mu za to, ze prawdy ktore on objawia staja
                      sie coraz bardziej jasne i to nie tylko chrzescijanstwu ale i innym na swiecie.
                      Poza tym, ja do niczego nie namawiam. Ja podje moje wyrozumienie Pisma Sw. na
                      ile jestem je wstanie zrozumiec na obecny czas i pytam sie, czy ktos chce na
                      ten czy inny temat rozmawiac.
                      Przy tej okazji nie moge przemilczec tego wersetu wskazujacy, ze Jezus mial
                      swoj poczatek, ze nie jest odwieczny, tak jak jego Ojciec (na co zreszta
                      wakzuje juz relacja Ojciec i Syn, czemu tez ciagle musisz zaprzeczac w swoich
                      pogladach).

                      Obj. 3:14
                      14. A do aniola zboru w Laodycei napisz: To mówi Ten, który jest Amen, swiadek
                      wierny i prawdziwy, poczatek stworzenia Bozego.
                      (BW)

                      Kol. 1: 15, 18
                      „On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia“
                      „On takze jest Glowa Ciala, Kosciola; On jest poczatkiem, pierworodnym z
                      umarlych, aby we wszystkim byl pierwszy“ (BW)

                      Amen

                      Tymi wersetami koncze nasza tutejsza dyskusje z mojej strony. Tyle sie juz
                      dowiedzialas na moj temat, wiele Twoich pytan odpowiedzialem, ale to i tak i
                      tak nie zmienilo, nie zmienia i narazie pewnie nie bedzie zmienialo Twojego
                      nastawiena do mnie (Pamietaj prosze tez, ze od Jezusa domagli sie Zydzi znaku,
                      a kiedy i dal znak Jonasza, to tez nie uwiezyli w niego).

                      Jezeli masz dalej takie nastawienie do mnie i do innych chrzescijan, to
                      zastanowie sie na przyszlosc, czy bede mogl myslec o Tobie jako o siostrze w
                      Chrystusie.

                      Pozdrawiam Cie i zycze owocnych dni.
                      A tutaj rada, o ktora prosilas: Nie odpowiadaj za szybko na forum. Utworz sobie
                      plik na dysku i kopiuj posty, przemysliwaj i pisz. Wstawiaj dopiero pozniej,
                      moze nawet na drugi czy trzeci dzien.

                      Anton

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka