Dodaj do ulubionych

Znowu krew się poleje?

18.09.06, 16:53
Co sądzicie o tym wykładzie B16, w którym osmielił się powiedzieć coś
krytycznego o islamie, co sądzicie o napadach na kościoły katolickie w krajach
muzułamńskich i wreszcie o :

"Oznajmiamy czcicielowi krzyża (papieżowi), że zostanie pokonany razem z
Zachodem, tak jak to się już dzieje w Iraku, Afganistanie czy Czeczenii" -
głosi oświadczenie umieszczone w Internecie przez Radę Zgromadzenia
Mudżahedinów, koalicję ekstremistów irackich zdominowaną przez iracką Al-Kaidę.

"Złamiemy krzyż i wylejemy wino (...). Bóg pomoże muzułmanom podbić Rzym.
(...) Bóg daje nam siłę, byśmy poderżnęli im gardła i aby ich pieniądze i
potomkowie stali się łupem mudżahedinów" - dodaje oświadczenie."

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3625780.html
O rany sad((((.


Wiecie co ja czasem mam takie mysli ze islam powinien byc zdelegalizowany w
wolnym świecie, jesli tak słabe upomnienie B16 jest odbierane jako "obraza i
atak" i za to sa niszczone kościoły oraz zapowiadana jest rzeź katolików to po
prostu to są fanatycy do potęgi!

A oto ta "obrażliwa" krttyka islamu:
"W siódmym dialogu (dialoxiz - polemika) wydanym przez prof. Khoury'ego,
cesarz dotyka tematu dżihadu, świętej wojny. Z pewnością cesarz wiedział, że w
surze 2, 256 czytamy: "Żadnego przymusu w sprawach wiary". Specjaliści mówią,
że jest to jedna z sur z okresu początkowego, w którym sam Mahomet był jeszcze
zagrożony i bez siły. Ale oczywiście cesarz znał również przepisy sukcesywnie
rozwijane i utrwalane w Koranie dotyczące świętej wojny.

Nie zatrzymując się na szczegółach, takich jak różnica w traktowaniu tych,
którzy posiadają "Księgę", i "niewiernych", zwraca się w sposób zaskakująco
szorstki do swojego współrozmówcy z głównym pytaniem o związek między religią
a przemocą w ogóle, mówiąc: "Pokaż mi to, co Mahomet wprowadził nowego, a
znajdziesz tam jedynie rzeczy złe i nieludzkie, takie jak jego wytyczna
dotycząca szerzenia wiary mieczem, który ją głosił". Cesarz po tak mocnych
słowach wyjaśnia szczegółowo motywy, z powodu których szerzenie wiary poprzez
przemoc jest rzeczą niemądrą.

cieszy się z krwi, mówi, niedziałanie według rozumu, 'su'n lo'gw', jest
sprzeczne z naturą Boga. Wiara jest owocem duszy, a nie ciała. Kto zatem chce
prowadzić kogoś do wiary, potrzebuje zdolności dobrego mówienia i właściwego
rozumowania, a nie przemocy i gróźb...

Aby przekonać duszę rozumną, nie jest konieczne posiadanie władzy ani narzędzi
do bicia, ani jakiegokolwiek innego środka, którym można być grozić danej
osobie śmiercią...".

Decydującym stwierdzeniem w tej argumentacji przeciwko nawracaniu poprzez
przemoc jest to, że niedziałanie zgodnie z rozumem jest sprzeczne z naturą
Boga. Wydawca Theodore Khoury komentuje: to stwierdzenie jest oczywiste dla
cesarza jako Bizantyjczyka wychowanego na filozofii greckiej. Natomiast według
doktryny muzułmańskiej, Bóg jest absolutnie transcendentny."


Obserwuj wątek
    • sion2 errata 18.09.06, 16:55
      brakujacy fragment:

      Przemoc przeciwstawia się naturze Boga i naturze duszy. "Bóg nie cieszy się z
      krwi, mówi, niedziałanie według rozumu, 'su'n lo'gw', jest sprzeczne z naturą
      Boga. Wiara jest owocem duszy, a nie ciała. Kto zatem chce prowadzić kogoś do
      wiary, potrzebuje zdolności dobrego mówienia i właściwego rozumowania, a nie
      przemocy i gróźb...

      www.papiez.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=2&kolej=0&art=1158481336&dzi=1124706712&katg=
    • rycerzowa Re: Znowu krew się poleje? 20.09.06, 09:40
      Jeśli znamy historię, to wiemy, że w tej sprawie wcale nie chodzi o religię.
      Tak samo, jak nie chodziło o ewangelizację w przypadku konkwisty, a w Jedwabnem
      albo w Kielcach - o konflikt teologiczny.

      Przyczyny są natury społecznej, ekonomicznej, politycznej.
      • samboraga Re: Znowu krew się poleje? 22.09.06, 11:24
        > Przyczyny są natury społecznej, ekonomicznej, politycznej.

        moim zdaniem jednoznaczne to oto nie jest, zwłaszcza w kontekscie bogatych,
        'ropnych' krajów muzułmańskich
    • samboraga modlitwa w intencji tych wydarzeń - o godz. 12.00 22.09.06, 11:27
      w szkole mojego syna dzisiaj jest dzień modlitwy w intencji ostatnich wydarzeń,
      za papieża Benedykta XVI i za cały świat, można sie dołączyć duchowo, o g. 12.00
      będzie odmawiane 'Ojcze nasz' (adoracje są przez cały dzień)
      • mader1 Re: modlitwa w intencji tych wydarzeń - o godz. 22.09.06, 11:52
        dziękuję. Dołączę się.
      • mama_kasia Re: modlitwa w intencji tych wydarzeń - o godz. 22.09.06, 11:54
        Dołączam.
    • rycerzowa Re: Znowu krew się poleje? 22.09.06, 23:36
      Świat tak jest urządzony, że niewiele rzeczy jest jednoznacznych.
      Większość ma drugie, mniej piekne, dno.
      Powtórzę, że w tzw. konfliktach religijnych tak naprawde chodzi o pieniądze,
      i o władzę, czyli o politykę.

      Papież jest nie tylko najważniejszym kapłanem, jest też politykiem.
      Każde jego słowo jest wnikliwie analizowane, bynajmiej nie w celu rozważan nad
      Słowem Bożym. Niezaleznie od tego, "ile papież ma dywizji", wartość jego słowa
      jest nie do przecenienia.

      Pamiętamy wizytę Benedykta XVI w Polsce i tabuny dziennikarzy, czyhających na
      jakąkolwiek aluzję do problemu lustracji, albo Radia Maryja.
      I te śmieszne komentarze następnego dnia: powiedział coś czy nie powiedział,
      przeprosił w Oświęcimiu, czy nie przeprosił, o żydach było z należytym
      szacunkiem, czy nie etc.

      Albo ta wizyta Jana Pawła II w ojczyźnie, gdy padły pamiętne słowa:
      "niech zstapi duch Twój..."
      Ja jakos tak pamiętam,że odnosiło się to do wewnętrznego dżihadu, czyli naprawy
      ludzkiego serca. Rychło okazało się, że było to wezwanie do obalenia komunizmu...

      Wniosek: każdy słyszy to, czego oczekuje, co chce usłyszeć, niezależnie od
      intencji mówiącego. I potem idzie w lud, że np. Mazowiecki wymyślił "grubą kreskę".

      Polityk wie,jak ważne jest każde jego słowo i stąd ta ogromna, słynna
      dyplomatyczna ostrożność.

      Czy tak trudno było przwidzieć, jaka będzie raakcja na słowa,że "w tym
      co Mahomet wprowadził nowego,
      znajdziesz jedynie rzeczy złe i nieludzkie"?
      Czy trudno było przewidzieć, że końca zdania celowo ktoś nie doczyta?
      Ani początku wywodu?
      Że cała religijna treść dla polityków będzie nieważna?

      Trudno zaprzeczyć, że istnieje konflikt między, nazwijmy to Północą a
      Południem, tzw. zderzenie kultur, że sytuacja jest dosłownie zapalna.
      Niedobrze stałoby sie, gdyby to słowa papieża były zapalnikiem, a tak chcą je
      potraktować ci, którzy są zainteresowani konfliktem.
      Nie ze względu na Allaha, ale na ropę.

      • direta Pozwolę sobie... 27.09.06, 18:30
        ... wkleić frgmenty listu, który pojawił się mniej więcej w tym czasie na
        liście Katolicy2, a który IMHO dość dobrze punktuje podstawową różnicę między
        wschodem a zachodem.
        Człowiek, który to napisał, zna się trochę na tych sprawach:
        ----
        Moim zdaniem sprawa wyglada nieco inaczej.
        Islam nie jest monolitem w sprawie zasad przenoszenia religii.
        Przemoc aprobuja tam grupy ekstremalne.
        Wiekszosc muzulmanow jest nastawiona pokojowo i sa nawet bardzo goscinni wobec
        Europejczykow.
        W wielu wypadkach na Bliskim Wschodzie Europejczyk moze czuc sie bardziej
        bezpiecznie niz we wlasnym kraju.
        Doktryna dzihadu nie jest nawet zaliczana do tzw. "filarow wiary" w wiekszosci
        swiata muzulmanskiego.
        Poza tym - o czym malo kto wie - przez dzihad nie rozumie sie tylko dzialan
        zbrojnych.
        Slowo "dzihad" po arabsku oznacza "wielki wysilek". W historii islamu w tym
        rowniez w Koranie, wyraz ten mogl oznaczac walke
        zbrojna, ale nie tylko.

        Mysle, ze Europejczycy (rozumiem przy tym tez Amerykanow), sa nazbyt
        skoncentrowani na sobie i nie rozumieja myslenia semickiego,
        charakterystycznego dla Arabow i Zydow.
        Jednym z przejawow tego myslenia jest przekonanie, ze gdy sie drugiemu
        czlowiekowi pozostawi wolne miejsce, to on sie nie ruszy ze
        swojego miejsca, tylko bedzie stal dalej tam, gdzie stal.
        Widac to na przykladzie chocby kolejek w sklepie.
        Na Zachodzie ludzie stoja co najmniej pol metra od siebie, a jak ktos kogos
        dotknie, to od razu przeprasza.
        Ludzie ci nie rozumieja, ze na Wschodzie kolejek w ogole nie ma, a jak juz cos
        ciekawego w sklepie jest, to sie robi tlum i jeden
        drugiemu wlazi na glowe i wyciaga rece, zeby ubiec innych.

        Ta zasada dziala rowniez, gdy ja przeniesiemy na inne dziedziny zycia.
        Gdy sie semicie ustapi, to on natychmiast zajmie to miejsce, w ktorym ktos
        przed chwila byl.
        Jest to postepowanie przekraczajace pojecie ludzi Zachodu i odbierane przez
        nich jako przejaw braku kultury.
        Przez Araba natomiast jest to odbierane jako przejaw wlasnego sprytu i sily.
        Mamy tu do czynienia z duzymi roznicami kulturowymi.

        Tego typu zachowanie bylo powszechnie spotykane u Zydow w Starym Testamencie,
        gdzie
        kryterium postepowania nie bylo tak wyraznie dobro i zlo, tylko czy Bog
        blogoslawi, czy nie.
        No bo jesli sie udalo wyrznac w pien miasto z kobietami i dziecmi, to znaczylo,
        ze Bog blogoslawil.

        Takie myslenie jest kompletnie niezrozumiale natomiast dla ludzi Zachodu (z
        wyjatkiem moze wojskowych i innych sluzb specjalnych).
        Sa to moim zdaniem roznice przede wszystkim kulturowe, ktore religia moze albo
        poglebiac, albo oslabiac.
        Dlatego interpretacje religijne z obu stron wykazuja jakby cechy falowe:

        Raz przychodzi fala w kierunku zblizenia, a innym razem fala oddalajaca.
        A my, szary ludek jestesmy tymi falami miotani i o ile nie zrozumiemy na czym
        one polegaja, beda one nami miotac i w ogole nie
        bedziemy sie umieli w tym znalezc. Dobrze zrobiony okret jednak nawet duzych
        fal sie nie boi.
        Moga sie co prawda zdarzyc takie fale, ze zaden okret im nie podola, ale na
        takie burze, to juz nie ma innej rady niz ta, zeby ich
        nie wywolywac, bo jak mowi przyslowie:
        Kto sieje wiatr, ten zbiera burze.


        Zachod nie rozumie, ze w stosunku do muzulmanow dwie skrajnosci sa zle:

        1) Zajmowanie sila ich terytorium
        2) Ustepowanie ze swojego terytorium

        Pierwsze jest chyba oczywiste, a drugie konczy sie tym, ze polityka ustepstw
        sie nie sprawdza.
        Cala trudnosc polega jednak na tym jak uniknac tego aby nieustepliwosc nie
        zamienila sie w agresywnosc.

        Zachod wypracowal sobie przez lata polityke kompromisow, ktora niemalze jest
        traktowana jako boski dogmat.
        Wszedzie szafuje sie sformulowaniem: "konieczny jest kompromis".
        W zderzeniu ze swiatem islamu, ktory tej polityki nie uznaje, polityka ta
        ponosi spektakularne fiasko.

        Jako czlowiek Zachodu uwazam, ze sama idea kompromisu jest dobra, dlatego nawet
        w sprawie kompromisu potrzebny jest jakis kompromis,
        polegajacy na tym, ze nie wolno polityki kompromisu traktowac nazbyt
        dogmatycznie, ale tez nie wolno z drugiej strony nazbyt latwo
        wpadac w objecia fundamentalizmu o kierunku tym samym, tylko zwrocie
        przeciwnym, jak to mowia fizycy.
        Dlatego zawsze w dziejach ludzkosci potrzebni byli ludzie z autorytetem,
        ktorych madre slowo potrafilo studzic gorace glowy, widzace
        zwykle tylko jedna droge do rozwiazania problemu.
        Zachowanie niektorych islamskich grup wobec slow papieza uwazam nie tyle za
        glupote i slepote, co za opisana wyzej bezkompromisowa
        probe popchniecia Zachodu i zajecia nowego terytorium.
        Jesli w wypowiedzi papieza nic obrazliwego nie padlo, to nie ma co sie obrazac,
        tylko trzeba tlumaczyc nieustannie muzulmanom o co
        chodzi. Moim zdaniem przyszlosc Kosciola zalezy tez od tego czy potrafi docenic
        role massmediow w formowaniu ludzkich sumien. Druga
        strona jest w tej chwili w nieustannym ataku, a massmedia katolickie sa w
        nieustannych powijakach.
        Konczy sie na tym, ze przecietny katolik wiecej wie o tym, co jakis biskup
        powiedzial z wiadomosci TV, czy jakiejs Rzeczpospolitej
        niz ze zrodel koscielnych. Moim zdaniem tak byc nie moze, bo to jest jeden z
        powazniejszych powodow dla ktorych ludzie odchodza z
        Kosciola.
        Jesli wiec katolik nie utrudniony dostep do zrodel koscielnych, to co dopiero
        mowic o muzulmanach.
        Czy to jest ich wina, ze nie wiedza, jak wyglada prawda? Mysle, ze Kosciol musi
        w obecnych czasach zmienic sposob dzialania i jednak
        docenic role jaka pelni propaganda medialna - nie ta negatywna, tylko ta
        pozytywna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka