zaufanie

19.11.06, 20:46
Bardzo szeroko pojęte. Czy ktoś Wam w czymś zaufał i bardzo Was to poruszyło?
Czy Wy komuś zaufaliście i zawiódł? A dzieci - czy mają być ufne, czy nie?
A najszerzej: czy ufacie Bogu?
Tak sobie ostatnio trochę o tym myślę. Piękna rzecz to zaufanie. Tylko czemu
takie trudne?
    • mama_kasia Re: zaufanie 19.11.06, 21:02
      > Czy Wy komuś zaufaliście i zawiódł?

      Jeśli chodzi o takie drobne, domowe sprawy, to wiele razy czuję się
      zawiedziona. Ale to są drobiazgi, choć bolesne, gdy się powtarzają.
      Mam wrażenie, że jednak rusza mnie to coraz mniej. Może dlatego, że
      sama wiem, że zawodzę...

      > Czy ktoś Wam w czymś zaufał i bardzo Was to poruszyło?

      Tak, i to mnie za każdym razem porusza. Tylko boję się w takich
      sytacjach swojej pychy, że poczuję się taka ważne - bo ktoś
      obdarzył mnie zaufaniem.

      > A najszerzej: czy ufacie Bogu?

      Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Mogłabym tak, jak czuję:
      ufam Bogu. Ale jak przychodzi konkretna sytuacja, czy wtedy też
      rzeczywiście ufam? Czym jest to zaufanie Bogu?
      Czy to znaczy, że cokolwiek się dzieje w moim życiu, jestem przekonana,
      że Bóg nad tym czuwa? Czy znaczy to, że zupełnie nie ma we mnie
      strachu? Czy to jest w ogóle możliwe? Jak zmierzyć zaufanie człowieka
      (grzesznego w końcu) do Boga?
      • mamalgosia Re: zaufanie 20.11.06, 09:12
        mama_kasia napisała:

        > > Czy Wy komuś zaufaliście i zawiódł?
        >
        > Jeśli chodzi o takie drobne, domowe sprawy, to wiele razy czuję się
        > zawiedziona. Ale to są drobiazgi, choć bolesne, gdy się powtarzają.
        > Mam wrażenie, że jednak rusza mnie to coraz mniej. Może dlatego, że
        > sama wiem, że zawodzę...
        Właśnie, właśnie: wiem, że sama też zawodzęsad



        >
        > > Czy ktoś Wam w czymś zaufał i bardzo Was to poruszyło?
        >
        > Tak, i to mnie za każdym razem porusza. Tylko boję się w takich
        > sytacjach swojej pychy, że poczuję się taka ważne - bo ktoś
        > obdarzył mnie zaufaniem.

        Pycha paskudny grzech, ale w tych sytuacjach czuję taką radość, że chyba na
        pychę już nie ma miejsca. Ale przyznasz, że cudowne uczucie


        >
        > > A najszerzej: czy ufacie Bogu?
        >
        > Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Mogłabym tak, jak czuję:
        > ufam Bogu. Ale jak przychodzi konkretna sytuacja, czy wtedy też
        > rzeczywiście ufam? Czym jest to zaufanie Bogu?
        > Czy to znaczy, że cokolwiek się dzieje w moim życiu, jestem przekonana,
        > że Bóg nad tym czuwa? Czy znaczy to, że zupełnie nie ma we mnie
        > strachu? Czy to jest w ogóle możliwe? Jak zmierzyć zaufanie człowieka
        > (grzesznego w końcu) do Boga?

        Ja niestety wiem, jak odpowiedzieć na to pytaniesad((
    • kudyn Re: zaufanie 19.11.06, 21:32
      Największy problem to mam ze sobą samym, widzę że zawodzę zbyt często, ku
      zgrozie mojej żony, córek i innych bliźnich. I nie wiele mam na swoje
      usprawiedliwienie (żeby nie powiedzieć że nic).

      Co do Boga, to wiara i zaufanie w biblii jest określane tym samym słowem. Nawet
      mam taki przekład NT, w którym wiara jest często zastępowana słowem ufność,
      zaufanie. Biblijnie patrząc, to wiara jest nie tyle przyswojeniem prawd
      intelektualnych, co zaufaniem i wiernością Bożym obietnicom.
      Np. mieliśmy takie czytanie na ślubie „Starajcie się naprzód o królestwo (Boga)
      i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33) i jesteśmy
      pod wrażeniem w jaki sposób Bóg jest wierny.
      Z moim zaufaniem Bogu to różnie bywa, ale ufam że Bóg będzie nad tym pracował.
      W końcu to obiecał smile
      • mamalgosia Re: zaufanie 20.11.06, 09:17
        Tak. Często mówimy, że wierzymy - ale w sensie takim, że mamy nadzieję, że coś
        istnieje. To znaczy wierzę w bakterie, choć nigdy ich nie widziałam. Czyli
        jakby wierzę W COŚ/KOGOŚ, a trzeba wierzyć KOMUŚ. Ale samo Credo opiera sie
        jednak na wierze W, może stąd te niedopowiedzenia.
        Tak więc zaufanie, wierzenie Komuś, wręcz zawierzenie to podstawa. Wszak i "złe
        duchy wiezrą i drżą", to nie wystarcza.
        Kolejny gwóźdź do mojej trumny
    • mader1 Re: zaufanie 19.11.06, 22:58
      Ja... przede wszystkim zastanawiam się czy mam zaufanie do samej siebie...
      No... jak tak sobie w oczy popatrzę, to nie za dobrze to wygląda...
      Wiem, że wiele osób w jakiś sprawach mi zaufało i... przyznam, że to dla mnie
      duża odpowiedzialność... ciężar...
      Bo ja sobie tak nie ufam.
      Poczucie odpowiedzialności powoduje, że czasem robię coś lepszego, ładniejszego
      niż byłoby mnie bez pokładanego we mnie zaufania stać.
      Największym wyzwaniem dla mnie jest zaufanie moich dzieci. Dzięki niemu
      przebywam dłuuugą drogę ku dojrzałości.To zaufanie jest dla mnie największym
      zadaniem do wykonania.
      Zawiedziono moje zaufanie. To jest wstrząsem. Ale ile razy wspomnę te momenty,
      kiedy to ja " dałam plamę", nie popisałam się, przeceniłam swoje siły,
      inteligencję czy mądrość ( nie mówiąc o pobożności) - myślę, że nie powinnam
      się dziwić.
      Ufam Bogu tak bardzo, jak tylko mnie stać. W danej chwili. Wcale to nie jest
      łatwe. Ilekroć jednak nawet wbrew sobie zaufałam - nie zawiódł.
      • mamalgosia Re: zaufanie 20.11.06, 09:21
        mader1 napisała:

        > Ja... przede wszystkim zastanawiam się czy mam zaufanie do samej siebie...
        > No... jak tak sobie w oczy popatrzę, to nie za dobrze to wygląda...
        > Wiem, że wiele osób w jakiś sprawach mi zaufało i... przyznam, że to dla mnie
        > duża odpowiedzialność... ciężar...
        No, mader, Ty to mnie nigdy jeszcze na tym forum nie zawiodłaś. Jak strzelisz,
        to w dziesiątkę. (mam zaufanie do Twoich wypowiedzismile) )



        > Zawiedziono moje zaufanie. To jest wstrząsem.
        Tak, tylko jaką lekcją powinno być na przyszłość? Nie mówię, żeby już nie ufać
        nikomu, ale jak ponownie zaufać tej wlaśnie osobie, która zawiodła, a jeszcze
        gorzej: w dokładnie akiej samej sprawie? Wybaczyć to jedno, zapomnieć - drugie,
        ale po raz kolejny obdarzyć zaufaniem...
        • mader1 Re: zaufanie 20.11.06, 09:32
          zależy czy sama dostała nauczkę. czy nią to też wstrząsnęło, czy " spłynęło" i
          uważa, że nic się nie stało. Zależy jaka łączy nas więź. Jakie obowiązki wobec
          tej osoby. Jak bardzo się zmienia. Jak bardzo się stara. Ile razy stanęła na
          wysokości zadania.
          I od nas zależy. Czy w ogóle jest to dla nas w danej chwili możliwe. Może musi
          minąć jakiś czas ?
          Zaufałam jeszcze raz ... nie wiem, czy słusznie...
          Wiem natomiast, że taka " powtórka z zaufania" może byc dla kogoś ogromnym
          ciężarem - czasem wolałby potwierdzić obraz siebie samego : " znowu
          nawaliłem/łam, nie nadaję się" i mieć spokój. A tu trzeba dalej budować... Może
          to się przyczynić do dalszego rozwoju .
          Tak stajemy się rodzicami, chrześcijanami - gdy próbujemy jeszcze raz i
          jeszcze raz...
          Mam nadzieję, ze to nie jest zbyt zagmatwane smile))))
    • maadzik3 Re: zaufanie 20.11.06, 10:36
      Krociutko: sporo ludzi mi ufa co mnie wzrusza i jest dla mnie zaszczytem. Za to
      ja mam problemy z ufaniem ludziom, bardzo mi ciezko do konca komus zaufac. Za to
      bez zastrzezen ufam Bogu, tu jakos moja oporna natura sie nie buntujesmile)) To
      chyba jeden z malych cudow naszego zycia.
      M.
    • dorotkak Re: zaufanie 20.11.06, 19:12
      ufam Bogu, że wszytsko co nas spotyka ma jakiś sens, którego przyziemnym
      spojrzeniem nie potrafie teraz dostrzec
      a czy innym ufam? trudne pytanie, często ciężko zaufać samemu sobie...
      • mamalgosia Re: zaufanie 20.11.06, 20:29
        dorotkak napisała:

        > ufam Bogu, że wszytsko co nas spotyka ma jakiś sens, którego przyziemnym
        > spojrzeniem nie potrafie teraz dostrzec
        zawsze?
    • kulinka3 Re: zaufanie 20.11.06, 19:33
      Jakimś nieustającym wyzwaniem jest dla mnie jest fakt,iż Pan Bóg ufa mi
      bezgranicznie po raz tysięczny, gdy wracam po tysięcznej zdradzie.
      Wielkie i trudne to wyzwanie,ale próbuję, bo żyć w ciągłym strachu i
      podejrzliwości wobec bliźnich byłoby dla mnie nie do wytrzymania.
    • a_weasley Re: zaufanie 20.11.06, 21:46
      mamalgosia napisała:

      > Bardzo szeroko pojęte. Czy ktoś Wam w czymś zaufał i bardzo Was to poruszyło?
      > Czy Wy komuś zaufaliście i zawiódł?

      Zaufaliśmy.
      Kiedy publicznie oskarżono go o długoletnią współpracę z SB, broniliśmy go
      publicznie, jak wielu innych to czyniło, kombinowaliśmy jak konie pod górę
      wynajdując słabe punkty tego, co okazało się w końcu prawdą.
      A on milczał.
    • nati1011 Re: zaufanie 20.11.07, 08:28
      > A najszerzej: czy ufacie Bogu?

      szkołą zaufania do Boga była moja ostatnia ciąża i wszystko co z nią
      związane. A egzamin zdawałam zaraz po.

      Musiałam zaufać Bogu w kwestii kolejnego dziecka. Jeszcze w trakcie
      ciąży na myśl, że mogłabym być jeszcze kiedyś w ciaży (nie chodzi o
      posiadanie dziecka, tylko o ciażę) robiło mi się niedobrze ze
      strachu. Nie wyobrażałam sobie, bym mogła kiedykolwiek przechodzić
      przez to jeszcze raz. Zdawałam sobię sprawę, że nie musiało się
      wszystko powtórzyć, ale wystarczyło samo ryzyko, bym umierała ze
      strachu. Celibat do końca życia groził rozpadem rodziny, więc trzeba
      było coś zrobić. Postanowiłam zaufać, że Bóg nie da mi kolejnego
      dziecka, jeżeli nie będę na nie gotowa. Mija już niemal 4 lata. I
      ostatnio czasem przebiega mi myśl przez głowę, że może by jeszcze
      raz spróbować. Ale wiem, że nie jestem jeszcze gotowa.

      Oczywiście staram się też ufać w innych sprawach. Choć czasem
      przychodzi mi to z trudem. Bo przecież zaufać, to często przyjąć
      inny plan niż nasz własny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja