mamalgosia
22.08.07, 11:55
Przeczytałam regulamin i uznałam, że mogę założyć taki wątek.
Śledzę posiedzenie sejmu ze względów osobistych (na 99% uchwalą coś,
co mi odbierze nadzieję na zmianę pracy). Na razie pięknie się kłócą.
Pójdziecie na wybory?
My traktujemy wybory jako obowiązek. Natomiast wczoraj w rozmowie z
moim Mężem okazało się, że on się już zaczyna wahać. Tego nie było
jak go znam. Zawsze chodził, choć zawsze widział, że to średnio ma
sens, że właściwie to się można zniechęcić do jakiegokolwiek udziału
w życiu publicznym. A teraz chyba nawet i jego dopadło.
Sądzęjednak, że w końcu pójdzie. A Wy? Jak odbieracie te szopki,
które się dzieją "na górze"?