Dodaj do ulubionych

bumerang z drzazgami

26.09.07, 07:18
Bezsenność. Spojrzenia na zegarek: mija kolejna godzina, a snu nie
ma. Jutro trzeba wstać i stawić czoła gimnazjalistom i swoim Synom.
Suchość w ustach, nerwy, kołatanie serca, lęk. Próby czytania,
modlitwy, spacerku po domu... Czerń nocy nieprzyjazna, a nie kojąca.
Dzień jak przez mękę, wrzask na przerwach w szkole spotęgowany,
huczy w głowie jak syrena okrętowa, wszystko szybciej irytuje,
marzenia o wieczorze. Dzień przewegetowany a nie przeżyty. Gdy
jeden - pół biedy. Gdy trzeci z rzędu - jest naprawdę źle.
Z bezsennością zetknęłam się pierwszy raz już w dzieciństwie. Ale
jej Wielkie Bycie ze mną trwa jakieś 15 lat. Krzyż, którego nie chcę
nieść, przeciw któremu się buntuję, któremu wystają drzazgi i
gwoździe, który jest mniejszy od krzyży innych ludzi, ale potrafi
dać w kość. Który jest mniejszy od niektórych innych moich krzyży,
ale którego tak strasznie nie lubię.
Nawet nie bumerang, bo ten wraca odrzucony, a tego dziadostwa nawet
odrzucić się nie da. Panie Boże, no powygrażałabym Ci chętnie.

Macie krzyże, których nie potraficie, nie chcecie przyjąć? Które Was
nie tylko bolą, ale po prostu i po ludzku drażnią, denerwują,
złoszczą?
Pewnie nie. To znaczy: krzyże na pewno macie, ale myślę, że pokora -
taka postawa wobec nich Was cechuje.
A tak praktycznie: ma ktoś problem bezsenności? Kiedyś napisałam na
forum "Zdrowie" i odpowiedziało mi echo. Podobno to problem coraz
większej ilości ludzi, a tam cisza.
No nic. Lecę do pracy. Z suchością w ustach, z powiekami na
zapałkach i z taką energią, że powali mnie jeden żywszy
gimnazjalista.
Dobrego dnia
Obserwuj wątek
    • isma Nalewka malinowa 26.09.07, 08:33
      No, niespecjalnie Ci pomoge, bo ja, jak nie spie, to wydaje mi sie,
      ze mam najlepszy czes w zyciu wink)).
      Ale zobacz sobie na przyklad godziny moich postow z dzisiejszej
      nocy: sa tygodnie (miesiace) kiedy spie 2-4 godziny na dobe, i zyje.

      Wiec, ja nie wiem, jak to zrobic, zeby spac - ale wiem, co robic,
      kiedy sie nie spi. Sprzatam. Gotuje na zapas i mroze (przydaje sie,
      jak potem nie mam sily wejsc do kuchni). Dzisiaj w nocy podkopywalam
      panstwowy monopol spirytusowy, produkujac nalewke malinowa w
      ilosciach hurotwych, bosmy ze slubnym po popoludniowym objezdzie
      dzialek oferowancyh do sprzedazy w promieniu 30 km od Krakowa
      wrocili bez nieruchomosci, za to z 10 kg dorodnych malin wink)).

      A powaznie - probowalas np. jakichs technik relaksacyjnych?
      • mamalgosia Re: Nalewka malinowa 26.09.07, 21:42
        Nie chodzi mi o to, że się nocami nudzę i nie mam co robić, więc
        wolałabym spać. Niestety mam taki organizm, ze jedna noc
        nieprzespana jeszcze jakoś nie daje mi bardzo w kość, ale po drugiej
        jestem naprawdę nie do życia, a przynajmniej nie do zycia w taki
        trybie w jakim muszę żyć. Obserwuję, że 6-7 godzin niestety to
        konieczność.

        techniki relaksacyjne przerobiłam w 1994
        • isma Re: Nalewka malinowa 27.09.07, 08:57
          A, to ja Cie o to, ze sie nudzisz, nie podejrzewam wink)).

          Ale ja obserwuje, ze jesli sie przewracam z boku na bok,
          myslac "kiedy wreszcie zasne", to usilowania te daja dokladnie
          odwrotny skutek. Natomiast jak sobie troche w nocy pozasuwam ze
          scierka, to w koncu kiedys padne wink)).
      • kulinka3 Re: Nalewka malinowa 26.09.07, 21:47
        Na mnie działanie usypiające ma...różaniec mówiony zbyt późno.A już podczas
        bezsennej nocy, to jedyna gwarancja,że mnie zmorzywink))
        • mamalgosia Re: Nalewka malinowa 26.09.07, 21:49
          Zawsze odmawiam różaniec przed snem
          • kulinka3 Re: Nalewka malinowa 26.09.07, 22:01
            Przed snemwink)?
    • mader1 Re: bumerang z drzazgami 26.09.07, 08:49
      A nie... niestety, nie lubię swoich krzyży... Wzdragam się przed
      przyjęciem następnego... Myślę sobie - " O kurczę, dopiero się
      podniosłam, miałam już pójść jak burza albo przynajmniej odpocząć, a
      tu coś nowego... Nie mam siły !"
      A potem żyję, co mnie dziwi... To moje największe zdziwienie w
      życiu smile))))
      Teraz rzadko miewam bezsenne noce. Jeżeli się zdarzają , są dla mnie
      koszmarem. Umysł jest na tyle zmęczony, że nie potrafi już zrozumieć
      czytanego słowa, ciało jest na tyle zmęczone, że nie może już podjąć
      normalnych działań, a mysli, coż, niewesołe. Niewesołe...
      Gdy byłam taką nastolatką, jak ta Twoja, co to Cię pyta o sens...
      Wtedy to były noce... sad(((
      Leżałam prawie do rana... Pokój miałam wspólny z bratem, o czytaniu
      nie było mowy... o pisaniu też. Czasem w nocy słyszałam kłótnię z
      pokoju rodziców i myślałam o wypowiedzianych przez nich słowach.
      Myślałam czy tak zawsze wygląda milość i czy Oni się kiedyś
      kochali... Słowa raniące, trudne czasem głupie jak but i jak but
      rozbijające się hałaśliwie o drzwi... świdrujące mózg do rana.
      Zawsze mieli inne zdania... sad
      Myślałam o tym, co zrobiłam w ciągu dnia i na ogół nie byłam z
      siebie zadowolona sad(( Analizowałam, widziałam WYRAŻNIE, jak
      idiotycznie się zachowałam crying A przecież byłam chyba fajną,
      odpowiedzialną dziewczyną wink No ale w nocy wszystko wygląda inaczej,
      gdy człowiek kręci się bezsilnie na łóżku... modlitwa wcale nie
      pomagała.
      Czasem przychodziły do głowy słowa,jakieś wiersze, jakieś teksty
      układały się w głowie, ale obudzić brata nie było można, więc
      zapisywałam je w pamięci, w myślach, a umykały mi , gdy tylko nad
      ranem wpadłam w godzinną drzemkę.....
      Przebudzałam się... i szłam dalej w świat... najbardziej dziwiłam
      się, że żyję.... smile))) taka półprzytomna.
      I nawet nie odważałam się zwierzyć komuś z tej bezsenności, jakbym
      nie torturę przeżywała, a popełniała przestępstwo wink
      • mamalgosia Re: bumerang z drzazgami 26.09.07, 21:40
        Przepraszam, że ucieszyłam się, że ktoś rozumie
        • mader1 Re: bumerang z drzazgami 26.09.07, 21:56
          smile)) a ciesz się, wreszcie ta moja bezsennośc na coś się
          przydała !
          Ja też po jakims czasie dopiero odkryłam, że jeszcze inni popełniają
          to " przestępstwo"
    • fiamma75 Re: bumerang z drzazgami 26.09.07, 09:17
      Walczę od dzieciństwa albo ona walczy ze mną.
      Teraz się już rzadziej spotykamy, ale kiedyś były miesiące jej
      obecności.
      Zmęczenie
      Gorycz
      Liczenie czasu, który pozostaje do pobudki.
      Najbarziej pomogło wyjście z depresji.
      Doraźnie pomaga ukrycie się w ciepłych ramionach męża smile
      • kim5 Re: bumerang z drzazgami 26.09.07, 10:02
        Mamałgosiu, taka trwająca latami bezsennośc to wyniszczająca
        choroba. Co na to lekarze?
        • reszka2 Re: bumerang z drzazgami 27.09.07, 00:01
          Ja to praktyk farmakologiczny jestem...

          W poradni leczenia zaburzeń snu (w Krakowie) lubia ustawiać np. na
          Trittico, świetnie reguluje sen, a nie daje kaca polekowego na drugi
          dzień. wada- zaczyna działać po ok. 2 tygodniach. Zaleta - można
          brac długo, miesiące całe, a a nie uzależnia.
          Inne - mianseryna np.
          Albo Remeron, ale to sakramencko drogie jest.
          • isma Re: bumerang z drzazgami 27.09.07, 06:09
            O. I to mi sie podoba. Na tym forum jest dosc prawnikow, a
            zdecydowanie za malo lekarzy. Od ciala, znaczy sie wink)).
            Reszko, fajnie, ze sie reaktywowalas wink)).
            • alex05012000 Re: bumerang z drzazgami 27.09.07, 09:24
              Macie krzyże, których nie potraficie, nie chcecie przyjąć? Które Was
              nie tylko bolą, ale po prostu i po ludzku drażnią, denerwują,
              złoszczą?
              miałam takie! teraz też, czasami sie buntuję!
              Pewnie nie. To znaczy: krzyże na pewno macie, ale myślę, że pokora -
              taka postawa wobec nich Was cechuje. NIE!!!! wcale nie!
              A tak praktycznie: ma ktoś problem bezsenności? ja to raczej mam
              odwrotny, w ostrej fazie choroby depresyjnej mogłam spać od 13.00 w
              dzień, zasypiałam na stojąco, siedząco...oczywiście nie mogłam sobie
              na to pozwolić, ale "walczyłam" ze snem całymi dniami... to też
              okropne, ciągle być znużonym i zmęczonym... teraz też o 22.00 to
              już ciągnie mnie do łóżka, śpię chyba dobrze, zato mam tak lekki
              sen, że byle co mnie stawia na nogi...
              • sion2 Re: bumerang z drzazgami 27.09.07, 11:54
                Eh mamalgosiu, myslisz ze ktokolwiek jest w stanie kochac swoje
                krzyze... ja swoich nie umie. Jakie to, kazdy wie, ogolnie je
                nazwe "moja choroba" ale w tym jest worek krzyzy, bo ta sprawa jest
                decydujaca w moim zyciu i wokol niej sie kreci wszystko w sensie
                mojej jakiejkolwiek aktywnosci. Nie ma mozliwosci abym mogla
                zapomniec choc na dzien.

                Z jednej strony obawiam sie, lękam, nie moge zniesc mysli o
                przyszlosci, ale coraz glebiej mojego wnetrza siega moja wiara i mi
                pomaga, daje zakotwiczenie w Jezusie. nie emocjami i psychika ale
                duchowo, no, nie umiem opisac.

                A tak praktycznie ja tez nie moge spac. Wieszkosc ludzi z moim
                schorzeniem ma problem z tym, bardzo czesto przyczyna niemoznosci
                zasniecia jest to ze jedyna pozycja w jakiej mnie nic nie boli jest
                jak w trumnie a ja tak zasnac nie moge. Wiec sie rzucam po łóżku,
                buduje konstrukcje jasieczkowo-kołdrowe ale jak przesadze ze
                zmianami pozycji to sie kompletnie wybudzam a nogi bola jeszcze
                bardziej bo nimi za bardzo ruszam i sie robi noc bez snu... Wiec
                jakis czas temu przybralo to takie wymiary ze po prostu spie na
                tabletkach, konkretnie na wymienionej tu mianserynie, w dawce
                minimalnej bo tylko na sen ale dziala znakomicie, nie ma zadnych
                skutkow ubocznych w postaci uzaleznienia lub otepienia na drugi
                dzien. Powinnas isc do lekarza zeby ci przepisal cos, jesli
                rzeczywiscie ta bezsennosc rujnuje ci zycie, nawet jesli nie
                codziennie.
                • mamalgosia Re: bumerang z drzazgami 27.09.07, 13:34
                  sion2 napisała:

                  > Eh mamalgosiu, myslisz ze ktokolwiek jest w stanie kochac swoje
                  > krzyze...
                  Kochać, sion... Myślę, że to za duże słowo. Ale zgadzać się i
                  dźwigać z pokorą. Czasem się to udaje. I odnoszę wrażenie, że Wam
                  tutaj - bardzo, bardzo często.


                  >ja swoich nie umie.
                  nieprawda

                  > Z jednej strony obawiam sie, lękam, nie moge zniesc mysli o
                  > przyszlosci, ale coraz glebiej mojego wnetrza siega moja wiara i
                  mi
                  > pomaga, daje zakotwiczenie w Jezusie. nie emocjami i psychika ale
                  > duchowo, no, nie umiem opisac.
                  Ale myślę, że mniej więcej rozumiem, co masz na myśli. I właśnie to
                  uważam za przyjęcie krzyża


                  >Powinnas isc do lekarza zeby ci przepisal cos, jesli
                  > rzeczywiscie ta bezsennosc rujnuje ci zycie, nawet jesli nie
                  > codziennie.
                  Kasiu, biorę już trzeci lek nasenny. Działa, ale muszę robić przerwy
                  >
              • mamalgosia Re: bumerang z drzazgami 27.09.07, 13:31
                oj, alex, dziękuję Ci za Twoje "NIE!"
          • mamalgosia reszka 27.09.07, 13:30
            pozwoliłam sobie napisać na priva
    • tres_ka Re: bumerang z drzazgami 29.09.07, 16:54
      Różne mam krzyże i krzyżyki, małe i większe, tak jak każdy, mnóstwo problemów
      różnych, chorób swoich i dziecięcych... Ale jest jedna rzecz, której nie umiem
      sprostać, wręcz buntuję się i mówię Panu Bogu, że ja nie jestem w stanie tego
      krzyża nosić.
      • mamalgosia Re: bumerang z drzazgami 29.09.07, 17:08
        A czujesz, że powinnaś go przyjąć z pokorą i nosić bez utyskiwań?
        • tres_ka Re: bumerang z drzazgami 29.09.07, 19:30
          Przez wiele lat myślałam, że to mój obowiązek, ale teraz coraz więcej mnie to
          kosztuje i odbija sie na moich bliskich i na moim zdrowiu też.
          I nie wiem już co czuję. To znaczy wiem co czuję ja, a jest to coraz częściej
          bunt, natomiast nie wiem jaka jest wola Boża, nie czuję tego. Po ludzku rzecz
          biorąc, oczywiście powinnam to przyjąć z pokorą i odwagą. Ale kosztuje mnie to
          tak dużo, że wciąż zastanawiam się nad tym wszystkim. Potrafiłam przyjąć dość
          pokornie różne problemy ze zdrowiem, ale tego nie umiem. Pocieszam się tym, że
          Pan Bóg przecież nie wymaga ode mnie rzeczy niemożliwych...
          • mamalgosia Re: bumerang z drzazgami 29.09.07, 22:06
            I znowu jesteśmy w punkcie, którego bardzo nie lubię: gdzie jest ta
            wola Boża????
            Nie znam twojego problemu, ale zostańmy już przy tej idiotycznej
            mojej bezsenności - bo czy to krzyż, który mam cierpliwie znosić,
            czy może zmieniać leki, nie przejmowac się ewentualnym
            uzależnieniem, nie próbować spać bez leków (bo co jakiś czas
            podejmuję takie próby), pomóc sobie po prostu za wszelką cenę? Może
            własnie ten bunt, złość - stają się bodźcem do zmiany sytuacji? Na
            lepsze?
            • tres_ka Re: bumerang z drzazgami 29.09.07, 22:31
              Może
              > własnie ten bunt, złość - stają się bodźcem do zmiany sytuacji? Na
              > lepsze?

              chcę wierzyć, że tak

              Jednym z moich "krzyżyków" są migreny. Nie wyobrażam sobie, żebym miała sobie
              nie pomóc lekami, przyjąć to cierpienie jako krzyż i nic nie robić. Myślę więc,
              że działać trzeba, problem tylko w jakim kierunku.
              • mamalgosia Re: bumerang z drzazgami 29.09.07, 22:40
                Ja też tak wierzę. Jesli czegoś żałuję w życiu, to 10 x częsciej
                tego, czego nie zrobiłam, niż tego, co zrobiłam.
                Stąd mój wątek o woli Bożej w kwestii działania czy bierności.

                A migreny... Na szczęscie z autopsji nie wiem, co to jest. Ale mam
                mamę migrenowca i dwie koleżanki. To co obserwuję jest okropne.
                Kiedyś myślałam, że migrena to po prostu silny ból glowy. Teraz wiem
                więcej
                • tres_ka Re: bumerang z drzazgami 29.09.07, 22:57
                  Migreny są okropne i często nic na nie nie pomaga, ale muszę z tym żyć. Są
                  gorsze choroby, a z migreną da się jakoś żyć. Chyba się pogodziłam(?), choć, gdy
                  przychodzi, szczerze jej nienawidzę i modlę się, żeby jak najszybciej przeszła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka