Dodaj do ulubionych

bądź mężny!

11.04.09, 10:49
W jaki PRAKTYCZNY sposób można realizować te słowa? Jak je
rozumiecie?
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: bądź mężny! 13.04.09, 20:49
      Ostatnio czesto o tym mysle. Jak wytrzymac pewne rzeczy, nie uciec (doslownie i
      w przenosni) od niektorych i nie wykrzyczec tego co czasem by sie chcialo ale
      cofnac sie nie da. Boli.
      • mamalgosia Re: bądź mężny! 14.04.09, 08:40
        czyli myślisz, że mężność to fakt, że sie nie ucieka? Ze dzielnie
        się znosi?

        nie wiemsad

        Domyślam się i intuicyjnie czuję, że tu chodzi o jakąś formę
        działania, o znoszenie bez utyskiwań właśnie. Ale sam
        wyraz "mężność", czy "męstwo" kojarzy mi się z pewną cechą
        charakteru (lub darem Ducha Świętego), który możemy mieć lub nie
        mieć, ewentualnie chcieć go mieć. Ale w takiej sytuacji
        polecenie "bądź mężny" byłoby niewykonalne
        • katriel Re: bądź mężny! 15.04.09, 12:14
          mamalgosia napisała:
          > Ale sam
          > wyraz "mężność", czy "męstwo" kojarzy mi się z pewną cechą
          > charakteru (lub darem Ducha Świętego), który możemy mieć lub nie
          > mieć, ewentualnie chcieć go mieć. Ale w takiej sytuacji
          > polecenie "bądź mężny" byłoby niewykonalne

          Ale w ten sposob to o kazdej cnocie mozna. Ze albo sie ma, albo nie,
          i jakiego mnie Panie Boze stworzyles, takiego mnie masz. A to chyba
          przeciez jednak nie calkiem tak.
          Ja to jestem dosyc przywiazana do takiej mysli, ze cnoty ksztaltuje
          sie przez ich praktykowanie. Kto zatem chce byc mezny, ten winien
          zachowywac sie tak, jakby mezny juz byl, nawet jesli wcale mezny sie
          nie czuje. Z czasem bedzie mu to przychodzilo coraz latwiej - czyli
          wlasnie: stanie sie mezny.
          Pascal te metode lansowal nawet w odniesieniu do samej wiary (na
          uzytek tych, co - przekonani jego argumentem z "zakladu" - sadza,
          ze warto byloby uwierzyc, ale nie potrafia): kto chce uwierzyc, ten
          powinien zaczac zachowywac sie jak wierzacy, a wiara przyjdzie.
          Do pewnego stopnia to dziala, wiem z autopsji (choc tak naprawde
          niewierzaca nigdy nie bylam).
          Z drugiej strony, nawet jesli to naprawde jest uniwersalna metoda,
          to w przypadku niektorych osob i niektorych cnot dziala frustrujaco
          powoli.
    • otryt Re: bądź mężny! 14.04.09, 15:19
      Czy umiemy powiedzieć Nie, gdy inni mówią TAK?
      Czy potrafimy bronić swoich racji?
      Czy mamy odwagę wygłaszać niepopularne, ale zgodne z naszymi
      odczuciami opinie?
      Czy stać nas na upomnienie się o prawdę, o poparcie tego, kto ma
      rację?
      Czy umiemy bronić wartości, w które wierzymy?

      Tak rozpoczyna się tekst Antoniego Bochniarza w „Apostolstwie
      Chorych”. Autor zwraca uwagę na to, że męstwo jest elitarną cnotą.
      Z odwagą często wiąże się samotność i spychanie na margines. Ludźmi
      tchórzliwymi najpierw się straszy, a potem nimi manipuluje. Ludzie
      tchórzliwi nie wykorzystują swoich potencjałów, talentów, walorów
      intelektualnych i inteligencji. Lęk uniemożliwia im realizację
      ambitnych celów, ciekawych pomysłów, szlachetnych i mądrych
      zamierzeń. Tchórzostwo paraliżuje w działaniu i myśleniu. Akt odwagi
      daje doznania poczucia wartości, satysfakcji, wolności.
      Tchórzliwymi postawami przyczyniamy się do panoszenia się zła, które
      w końcu i ans dosięgnie. Tak rodził się faszyzm, gdy ludzie biernie
      przyglądali się. Tchórzostwo jest matką okrucieństwa a zło ukrywane
      utrzymuje się i rośnie. Na tchórzostwie jednych bazują drudzy: osoby
      przebojowe, bezwzględne i z tupetem, bez skrupułów realizujące swoje
      idee i postanowienia.

      W celu poprawienia sobie samopoczucia osoby tchórzliwe bywają
      zaczepne, agresywne, przejawiające różne werbalne formy napaści
      (ironizujące, szydzące, dyskredytujące innych, złośliwe,
      dowcipkujące cudzym kosztem). Tacy nie zawsze potrafią utrzymać
      język na uwięzi, tacy często zagłuszają ciszę słowotokiem, nadmierną
      paplaniną, tacy próbują popisywać się swoją elokwencją. Zdarza się
      też spotykać wśród tchórzliwych osób takie, które dopiero pod
      wpływem alkoholu wyrzucają z siebie nadmiar nie wyrażonych wcześniej
      pragnień, oczekiwań, żalów.

      (Wszystkie myśli pochodzą z tego artykułu)
      • mamalgosia Re: bądź mężny! 14.04.09, 15:52
        Wiesz co, otrycie, własciwie to na te pytania mogę odpowiedzieć
        twierdząco. A wiem, że nie jestem osobą mężną.
        Nie, to chyba jednak co innego
      • mader1 Re: bądź mężny! 15.04.09, 09:05
        tak, chyba tak jest...
        Męstwo to umiejętność przyznania się do błędu... Takie powiedzenie " tak,
        zrobiłam to" bez samozakłamywania, usprawiedliwień. Umiejętność przeproszenia za
        to, choćby poszkodowany nie miał pojęcia, co wokół niego się działo. Spowiedź
        potraktowana poważnie hartuje męstwo...pomaga przezwyciężyć tchórzostwo...
        Mam synka i chętnie przeczytam doświadczenia innych mam synków - wszak od
        mężczyzn bardziej oczekuje się męstwa...
        Pamiętam za moich czasów wybryki w szkole. Miałam w ogólniaku niesforną klasę.
        Była humanistyczna i choć było w niej niewielu chłopców, potrafili nieźle
        narozrabiać. Pamiętam, że czasem nauczyciel wzywał do przyznania się do winy.
        Klasa nie donosiła, choćbyśmy mieli ponieść najbardziej sroga zbiorową karę. No,
        ale jeżeli ta kara miała być sroga, a wina reszty żadna, oczekiwaliśmy, że
        winowajca się przyzna. I stawał, przyznawał się. Jakoś rozbrajało to
        nauczycieli. Pamiętam łzy Pani od fizyki, pomimo przeprosin i to, że winowajca
        zapytał, czy mógłby wyjść na chwilę. chyba czuła się bezradna wychowawczo,
        pozwoliła mu, niewiele zwracając na to uwagi. Tak bardzo poruszyły go te łzy, że
        wyszedł po konwalie, błagając stojącą na warcie woźną... Wrócił z nimi szybko,
        pocałował w obie ręce, dał te konwalie i powiedział, ze nie zdawał sobie sprawy
        z tego, co robi i jak dużą to sprawi jej przykrość... I dopiero wtedy rozpłakała
        się głośno - chyba z ulgą, bo wyszła na przerwę już uśmiechnięta...
        U Najstarszej w klasach inaczej już załatwia się sprawy. Nie zdarzyło się, żeby
        ktoś się przyznał, okazał skruchę. Trzeba iść w zaparte, nawet jak poszlaki
        wskazują winnego. Klasa nadal jest solidarna, natomiast na winowajcy niewielkie
        robi wrażenie, że inni ponoszą konsekwencje jego czynów. Wiem, przykład idzie z
        góry, właściwie pierwszy odruch nie tylko przestępcy, ale i polityka, to odruch
        zaprzeczenia. "powiedz nie, niech ci udowodni !" - moi rodzice nie powiedzieliby
        tak.

        Czy przezwyciężanie swoich lęków to męstwo ? Chyba tak, mam wrażenie, że tak.
        • mamalgosia Re: bądź mężny! 15.04.09, 09:11
          a nie nieodczuwanie ich?
          • mader1 Re: bądź mężny! 15.04.09, 09:21
            myślę, że ten, kto nie odczuwa w ogóle, ma wyżej postawioną poprzeczkę -
            zadania... Prawdopodobnie działa to tak (?), że jeżeli nie odczuwa się lęków
            związanych z codziennością, stresem, który niesie życie, człowiek wpycha się w
            trudniejsze sytuacje ... I to o tym męstwie dopiero się dowiadujemy ( ?)
            Chyba ma się zadania w życiu " na swoją miarę" ?
            • mamalgosia Re: bądź mężny! 15.04.09, 09:26
              Nie wiem nic o czyichs czy moich poprzeczkach - choć wierzę, że inne
              trudy każdemu zadane. Natomiast uważam, że człowiek, który tych
              lęków nie czuje - to właśnie on jest mężny. Dla mnie to własnie
              znaczenie tego słowa. Ten, który z nimi wlaczy, działa wbrew lękom -
              wzbudza we mnie jeszcze większy podziw, ale mężnym bym go nie
              nazwała.
              Ha, ten wzbudza podziw, a tamten zazdrośćsmile
              Ojej, zaraz dzwonek, nic mi się nie chce (no i wszyscy mnie drażnią)
              • mader1 Re: bądź mężny! 15.04.09, 09:40
                Natomiast uważam, że człowiek, który tych
                > lęków nie czuje - to właśnie on jest mężny.

                A to dla mnie nie, nie jest to męstwo wink choć czasem wygląda na męstwo z daleka,
                bo czyny mogą wzbudzić podziw ogrooomny.
                Dla mnie męstwo zakłada jednak jakieś działanie i to walkę wewnętrzną najpierw,
                a potem działanie na zewnątrz wink
                Zmaganie w Ogrójcu - to dla mnie męstwo.
                No ale... do tej pory nie zdarzyło mi się spotkać człowieka, który nie miałby
                choć przebłysku strachu, gdy coś tam zrobił dużego wink
              • otryt Re: bądź mężny! 15.04.09, 11:24
                mamalgosia napisała:

                >Natomiast uważam, że człowiek, który tych
                >lęków nie czuje - to właśnie on jest mężny.
                >Dla mnie to własnie znaczenie tego słowa

                Nie zgadzam się z Tobą Mamałgosiu. Wielu ludzi nie odczuwa lęku
                tylko dlatego, że ma ograniczoną wyobraźnię. Brawura nie jest
                męstwem. Człowiek który jedzie motocyklem 200km/h na jednym kole nie
                jest odważny. Brak mu za to wyobraźni, np. że mogą ucierpieć inni.
                Poprzeczka lęku ma zmienną wysokość. Lęk maleje pod wpływem
                alkoholu, narkotyków, innych medykamentów. Ci, którzy
                wykazują „odwagę” w takich momentach nie są mężni. Lęk maleje pod
                wpływem doznań psychicznych związanych ze wzrostem adrenaliny.
                Męstwo jest wtedy, gdy człowiek z pełną świadomością wchodzi w
                sytuację trudną, aby osiągnąć jakieś dobro, lub uniknąć czegoś
                złego. Tak jak Chrystus w Ogrójcu. Doskonale wiedział, co będzie.
                Wiedział także, jakie dobro z tego wyniknie.

                Kiedyś napadł na mnie znienacka od tyłu bandyta. Nie miałem szans na
                ucieczkę. Pod wpływem adrenaliny podjąłem walkę. Po paru minutach
                bandyta odpuścił. Podczas walki nie odczuwałem lęku, to działo się
                tak szybko, że nie było na to czasu. Paradoksalnie lęk pojawił się
                później, gdy ponownie przechodziłem w tym samym miejscu albo nocą.
                Po paru miesiącach i ten lęk przeminął. Wydaje mi się, że jedno i
                drugie jest normalną reakcją psychologiczną. Tak więc przeżywanie
                lęku lub jego nieprzeżywanie nie decyduje o odwadze, lecz raczej to,
                co się zrobiło lub czego nie zrobiło. Wielu bohaterów w wywiadach
                mówiło, że owszem bało się, lecz sumienie mówiło im, że nie mogą
                inaczej postąpić, że muszą pomóc, muszą walczyć. To był ich
                wewnętrzny imperatyw.


                • mader1 Re: bądź mężny! 15.04.09, 13:37
                  > Nie zgadzam się z Tobą Mamałgosiu. Wielu ludzi nie odczuwa lęku
                  > tylko dlatego, że ma ograniczoną wyobraźnię. Brawura nie jest
                  > męstwem.

                  z ust albo spod klawiatury mi to wyjąłeś smile też wydaje mi się, że tak jak zbytni
                  lęk ogranicza, brak leku też. Często jednak wiąże się z bezmyślnością czy
                  brakiem wyobraźni i może się skończyć źle...
                  Lęk jest czasem potrzebny, bo alarmuje o niebezpieczeństwie, dale znak do
                  ucieczki, unikania zasadzek, szykowania sie do obrony. Trzebaby tylko umieć nad
                  nim zapanować - " nie lękajcie się" - strach nie paraliżował ruchów wink)))) albo
                  nie prowokował do nieprzemyślanych, nieroztropnych działań wink)))
                  • mamalgosia otryt, mader 15.04.09, 13:51
                    Ależ ja bym bardzo chciala, żeby było tak własnie jak Wy piszecie.
                    Wtedy byłyby jakies szanse, zeby każdy był mężny (te szanse to różne
                    i nierówne, no ale jednak).

                    A nie, brawury z męstwem nie mylę
                    • atama Re: otryt, mader 16.04.09, 06:54
                      "Męstwo jest cnotą moralną, która zapewnia wytrwałość w trudnościach
                      i stałość w dążeniu do dobra. Umacnia decyzję opierania się pokusom
                      i przezwyciężania przeszkód w życiu moralnym. Cnota męstwa uzdalnia
                      do przezwyciężania strachu, nawet strachu przed śmiercią, do
                      stawienia czoła próbom i prześladowaniom. Uzdalnia nawet do
                      wyrzeczenia i do ofiary z życia w obronie słusznej sprawy". (KKK
                      1808)
                      smile
                      • mamalgosia Re: otryt, mader 16.04.09, 09:56
                        no czyli co?
                        czyli nie samo przezywciężanie, nie sama walka. Tylko to, co
                        powoduje, że człowiek jednak ma siłę by to w ogóle podjąć
                        • atama Re: otryt, mader 16.04.09, 10:44
                          No tylko trzeba się napracować nad "tym co powoduje, że człowiek
                          jednak ma siłę by to w ogóle podjąć".
                          Ja to rozumiem tak, że im więcej się przełamuje, przezwycięża,
                          walczy, tym cnota mocniejsza i trwalsza.
                          • mama_kasia Re: otryt, mader 16.04.09, 10:51
                            A ja chyba bardziej skupiłabym się na Kimś, kto powoduje, że
                            człowiek dar męstwa ma smile Duch Święty mi tu wieje i sakrament
                            bierzmowania się przypomina smile Te drzwi trzeba by otwierać częściej.
                            • atama Re: otryt, mader 16.04.09, 11:01
                              Słusznie mamo_kasiu. Ale z łaską wszak wypada współpracować.
                              • mama_kasia Re: otryt, mader 16.04.09, 11:05
                                Jak najbardziej smile
          • sulla Re: bądź mężny! 15.04.09, 09:27
            Mamalgosiu, myślę, że tu nie chodzi o nieodczuwanie lęków, tylko właśnie o ich
            przezwyciężanie -dlatego "Bądź mężny!" jest skierowane do każdego z nas.
            Pomyśl, czy jest możliwe nie odczuwać lęku? Nie odczuwać bólu i cierpienia?
            Przecież nie.
            I kto jest prawdziwie mężny? Ten kto przechodzi ciemną doliną bez strachu, tak
            jakby przechodził przez różany ogród, bo dla niego nie ma żadnej różnicy, czy
            ten, kto przechodzi ciemną doliną lękając się, ale mówi "Pan jest ze mną, nie
            poddam się temu lękowi" - i przechodzi? Kto ma więcej odwagi?

            • mamalgosia Re: bądź mężny! 16.04.09, 18:29
              No dobrze.
              Czuję sie przekonana.
              Nie tak do końca co prawdawink , ale przypuszczalnie macie rację
    • atama cechy człowieka mężnego 16.04.09, 09:12
      Jak wychować człowieka mężnego? Może kształtując w nim cechy do
      męstwa przynależne:
      - wielkoduszność
      - wielmożność (?)
      - wytrwałość

      Zagadkowa dla mnie ta wielmożność, więc znalazłam coś takiego:
      "Wielmożność jest cnotą regulującą proporcje pomiędzy wkładem lub
      wydatkiem i dziełem, które w jego wyniku ma powstać. Człowiek
      małostkowy, czy po staropolsku sknera, nie podejmuje wysiłków i
      wydatków mających na celu wzniosłe dzieło. Motywem takiego
      postępowania jest lęk przed wysiłkiem lub wydatkiem, które
      nierozerwalnie muszą się wiązać z takim dziełem. W sumie powoduje
      to, że sknera nigdy nie stanie się twórcą wielkiego dzieła, gdyż jak
      mówi Arystoteles „jego wysiłek skierowany jest ku temu, żeby jak
      najmniej wydać” i wskutek tego „sknera wydając wielkie sumy
      w mały sposób traci dobro”.
      • mamalgosia sknera 16.04.09, 09:57
        Ale mi się humor poprawił, piękny opissmile
        • atama Re: sknera 16.04.09, 11:07
          Cieszę się wink
    • rycerzowa Re: bądź mężny! 16.04.09, 09:30
      mamalgosia napisała:

      >Natomiast uważam, że człowiek, który tych
      >lęków nie czuje - to właśnie on jest mężny.
      >Dla mnie to własnie znaczenie tego słowa

      Eee, mój 4-letni synek - cichutki i nieśmiały - tak określił gromadę
      dzieciaków, wchodzących w niebezpieczne miejsca, wybiegających na jezdnię:
      - One nie są odważne. One nie wiedzą. One są głupie.

      Jak najbardziej słusznie. To dlatego na wszelkich wojnach najlepszymi
      żołnierzami są dzieci. Bo głupie.
      W sensie - nieświadome, niedoświadczone.

      Być mężnym to umieć pokonać strach - gdy trzeba.

      Jak sobie poradzić?

      Nie będę oryginalna, znów się powołam na miłość, przede wszystkim do dzieci.
      Mogę być mimozą, ale gdy chodzi o zdrowie i życie mojego dziecka, zmieniam się w
      lwicę.
      Mogę być rozpieszczona na maksa, ale gdy chodzi o zdrowie i życie mego męża,
      zmieniam się w twardą babę.
      To ze "wstydu" przed dziećmi stać mnie na działanie honorowe, wymagające odwagi.
      To dla dobra dzieci, dla przykładu dzieciom, odważam się na ryzyko.

      Gdy miałam 11 lat i czytałam "W pustyni i w puszczy", nie mogłam zrozumieć
      Stasia, który proponował porywaczom odesłanie Nel do domu, a pozostawienie jego
      samego w niewoli.
      Trzy lata później już rozumiałam, bo miałam małą siostrzyczkę, którą kochałam, i
      dla niej zrobiłabym to samo.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka