Nie umiem zatytułowac wątku

. Przeczytalam krotki wywiad z
egzorcysta z diecezji warszawsko-praskiej.
wiadomosci.onet.pl/1561444,240,1,wypedzam_szatana_w_imie_chrystusa,kioskart.html
Niby nic szczególnego, wiekszosc z tego co powiedział juz czytalam,
wiem i zgadzam sie. Uderzyly mnie natomiast słowa - opisuje tutaj
proces uwolnienia od opetania czy zniewolenia pewnej dziewczyny
"Po kilku latach, gdy już mogła się modlić i spokojnie rozmawiać o
swojej sytuacji, powiedziała ciekawą rzecz: proszę księdza, ten
diabeł jest taki konkretny… I urwała. Dodałem wtedy: a Pan Bóg taki
nieuchwytny. Potwierdziła: tak, właśnie tak. Ta dziewczyna działała
na zasadzie: zamawiam coś u diabła i to się realizuje. Szatanie,
chcę tego i tego: mocy, zdolności, wiedzy. I to otrzymywała. A do
Pana Boga możemy się zwracać i nie dostać nic. Bóg bowiem mówi do
nas: nie będę spełniał twoich wszystkich zachcianek, bo to ty masz
iść za mną. Bóg prowadzi nas drogą wiary i wie najlepiej, co dla nas
jest dobre"
Szatanie, chcę tego a tego: zdrowia, sily, pracy, pieniedzy i mam
to. No własnie... Jestem bardzo daleko od twierdzenia że Bóg daje
nam wyłacznie cierpienie albo głownie ono, że Jego życzeniem jest
aby Jego słudzy żyli w nędzy, głodzie i chorobach. Cała Ewangelia
zachęca do ufnosci w Opatrznosc, wszystkie włosy na naszych głowach
są policzone, jestesmy ważniejsi niz wroble czy lilie wodne itd itd.
A jednoczesnie uderza fakt, że wiekszość niewierzacych to jednak
ludzie sukcesu (absolutnie nie wszyscy, niech sie nie obrazaja nasi
forumowi ateisci please). Uderza że ci ktorzy wybrali droge bez
Boga, ktorzy mieszkaja w luksusach i co roku jeżdzą za granice a
dzieci posyłaja do prywatnych szkoł - pędza takie zycie bez żadnych
wstrząsów i dramatów. ich dzieci nie choruja tak jak inne, nie sa
obciazone wadami genetycznymi, dom nie ulega spaleniu, teść
wypadkowi a wspołmałżonek udarowi. Nie mowie że "nigdy" ale mam
takich znajomych i widzę że nawet nie potrafia zrozumiec że na
przyklad jedna osoba moze miec 5 roznych chorob ktore sie beda po
kolei ujawniac. To niemozliwe po prostu. Tak mysle że gdyby nagle
zaczeli tracic te dobra i poziom zycia, zaistanialaby szansa
zwrocenia sie do Boga wiec Jego przeciwnik stara sie i otacza ich
dobrami.
A dlaczego ludzie, ktorzy dbaja o swoja relacje z Bogiem maja takie
okresy w życiu że - jak w przypadku mamalgosi- ktos ich pyta "czy
was ktos przeklął?". Na pewno odpowiedzi na takie pytanie udziela
dosc dokladnie Pismo sw. zarowno Nowy jak i Stary Testament. I
Psalmy i ksiega Hioba i fragmenty wielu innych.
Uderzylo mnie to podsumowanie ksiedza, jakże trafne - że szatan
dziala tak aby dawac czlowiekowi wszystko czego on chce i zapragnie
a usmiercic jego dusze. Pozornie pozwala sie prowadzic i gra role
bardziej dobrego od Boga - bo daje zdrowie, prace i powodzenie gdy
czlowiek poprosi. Zas Bóg chce aby czlowiek pozwolil sie prowadzic,
często nie daje powodzenia w zyciu ale za to Samego siebie i zycie
wieczne.
Oczywiscie rownie dobrze zdrowie czy praca moze byc łaska wymodlona
u Boga zas brak ich próba zesłana przez Boga albo dopuszczoną. Ale
chodzi mi o to powracajace pytanie odnosnie wielu ludzi "żyją
bezbożnie a tak dobrze im sie wiedzie".