Pewien problem...

07.07.09, 21:57
Jak reagować? Co tydzień(a nawet nieraz częściej)przyjeżdza
szwgierka z mężem.Jej małżonek tylko szuka okazji(a zwłaszcza jak
wypije)by krytykować kościół,księży i wiarę.Nie będę pisala tego co
wygaduje,bo wiele osób mogłoby to dotknąć.Moja teściowa,która jak
twierdzi jest katolliczką(w każdą niedzielę w kościele)nie zwraca mu
w ogóle uwagi(tak jakby to nie jej wiarę obrażał).Ja już kilka razy
pytałam go po co w takim razie wziął ślub kościelny,po co chrzcił
dziecko?No i ślub wziął,bo po 2mies.znajomości jego koleżanka(czyli
siostra mojego męża)zaszła w ciąże-a na wsi bez ślubu to obciach.
Dziecko ochrzcił,bo tak trzeba.Gdyby to był mój dom wyprosiłabym
go,bo jego niektóre komentarze są straszne!Ale to dom teściów i
skoro im wszystko jedno co się mówi,to ja chyba nie mam prawa
ingerować(mogę tylko wyjść do siebie).Jego ojciec też ma takie
poglady,a siostrze mojego męża też wszystko jedno.Z jednej strony
powinnam bronić tego w co wierzę.Z drugiej to nie mój dom.Co byście
robili w takich sytuacjach?
    • verdana Re: Pewien problem... 07.07.09, 22:01
      Ja bym bronila tego, w co wierzę - przecież to nie jest jednoznaczne
      z wrzuceniem z domu...
    • sulla Re: Pewien problem... 07.07.09, 22:02
      Ja myślę, że nie ma znaczenia w czyim domu Twoje uczucia są obrażane. Starałabym
      się uprzejmie, ale konsekwentnie zwracać uwagę. Nie na zasadzie "nie masz racji"
      bo to nic nie da, raczej "Znam już Twoja opinię, a Ty wiesz, że jako katoliczka
      jej nie podzielam i jest ona dla mnie przykra. Dlatego proszę, żebyś przy mnie
      nie mówił takich rzeczy". Nie nawrócisz go zapewne, ale może nauczy się szanować
      cudze uczucia.
      • anik801 Re: Pewien problem... 07.07.09, 22:12
        Probowaliśmy tego w domu kuzyna mojego męża.Są to bardzo dobrzy i
        religijni ludzie.On przyszedł tam kiedyś(ja akurat też byłam)i
        zaczął swoje brednie wygłaszać.Próbowaliśmy z nim normalnie
        dyskutować,ale się nie dało.On jeszcze bardziej się rosierdził i
        wywiązała się z tego sprzeczka.Ciocia nie mogła tego słuchać i
        wyszła.W końcu on został w kuchni sam ze swoją żoną.I to mu nie dało
        do myślenia.Wchodzi do domu katolików i po prostu ich obraża-brak
        kultury i szacunku dla innych.Jest to bardzo ciężki przypadek i
        nawracąc go nawet nie mam zamiaru(bo on wie swoje).Tylko,że nie mam
        ochoty tego słuchać,a często muszę.Najgorsze jest to,że ten temat
        wywoływany jest na imprezach(imieniny,urodziny).
        • sulla Re: Pewien problem... 07.07.09, 22:15
          To smutne. ale na pewno nie musisz tego słuchać. Może wychodź bez słowa lub proś
          o zaprzestanie niczym zdarta płyta?
          • anik801 Re: Pewien problem... 07.07.09, 22:20
            Próbowałaś kiedyś prosić pijanego?On praktycznie w każdy weekend
            jest pijany(czyli 90% wizyt u nas).Najgorsze jest to,że to młody
            chłopak(młodszy ode mnie),a już nie do uratowania.Jego żona również
            ma wszystko w nosie.Na kogo wyrośnie ich dziecko?
            • sulla Re: Pewien problem... 08.07.09, 08:56
              O jeśli on jest wciąż pijany to ja tu widzę większy problem niż urażanie uczuć
              religijnych. Dlaczego teściowie zgadzają się na to, żaby przychodził do nich
              pijany? Dlaczego nie martwią się dzieci?

              Może tu potrzeba naprawdę poważnej rozmowy.
            • atama Re: Pewien problem... 08.07.09, 08:59
              anik801 napisała:
              > Najgorsze jest to,że to młody
              > chłopak(młodszy ode mnie),a już nie do uratowania.Jego żona
              również
              > ma wszystko w nosie.Na kogo wyrośnie ich dziecko?

              Nikogo nie można tak przekreślać. Szansa jest dla każdego smile
              A próbowałaś używać humoru, przymrużyć oko? Coś na zasadzie, że
              nudzi, bo ciągle ten sam temat piłuje i na pamięć już to znacie...
              Dyskusją raczej się antyklerykalizmu nie da zmienić.
    • magdalaena1977 Re: Pewien problem... 07.07.09, 23:15
      Na szczęście nie miałam tego problemu, ale może:
      - nie dajcie mu się upić - nie częstujcie alkoholem, albo dajecie butelkę wina
      dla wszystkich.
      - koncentruj się nie na przekonywaniu go, tylko na ranieniu uczuć członków rodziny
    • nati1011 Re: Pewien problem... 08.07.09, 10:42
      rozumiem, ze szwagier przyjeżdza do teściów, a wy mieszkacie w tym
      samym domu (mieszkaniu).

      Jeżeli to powtarza sie co tydzień - ja po prostu wychodziłabym z
      takich spotkań. Albo do siebie - jak jest taka mozliwość, alebo np
      na spacer z dziećmi. Grzecznie informując, ze nie mam ochoty
      wysłuchiowac po raz kolejny słów, które mnie ranią. Osobiście
      dodałabym jeszcze argument antyalkoholowy.
      • anik801 Re: Pewien problem... 08.07.09, 10:57
        Od 4 lat mieszkamy z teściami(choć mamy możliwości mieszkać sami,no
        mamy w innym mieście mieszkanie).Na wsi mieszkamy z wyboru i chcemy
        tu zostać.Do teściów wprowadziliśmy sie na ich wyraźne życzenie(nie
        zawaliliśmy im się na głowęwinkMamy swoje pokoje,więc oczywiście można
        wychodzić.A jak zrobimy górę,no to już będzie tak jakbyśmy byli
        osobno.Chodzi o to,że ten chlopak pochodzi z rodziny,w ktorej każdy
        weekend/święta/różne okazje jest picie.Jak przyjadą do nas mój teść
        zaraz stawia flaszkę,a teściowa zastawia stół.Ze strony moich
        teściów jest to takie pokazanie się(bo co by jego rodzina
        powiedziała).Sama do szwagierki nie jeżdżę,bo byłam tam przymuszana
        do picia,a przez to że nie chciałam zostałam obrażona przez jrj
        teścia.Oni mają małe dziecko.Szwagierka potrafi je zostawić u mojej
        teściowej i zniknąć na noc na piwo u koleżanki.Tacy ludzie się nie
        zmienią.Jak wychodzę z pokoju,to potem mają do mnie wszyscy pretensję
        (łącznie z teściową),że jestem niegościnna i niemiła.Ja naprawdę po
        ich ślubie(rok temu)starałam się,ale nie mogę żyć wbrew sobie.Nie
        cierpię jak ktoś pije przy byle okazji,jak szydzi z tego co
        święte,jak ma w nosie dziecko.Nie potrafię siadać przy jednym stole
        i z uśmiechem słuchać tych bzdur!
        • nati1011 Re: Pewien problem... 08.07.09, 12:36
          nie dziwię ci się, ale nie daj sobie grac na uczuciach. Obrażają
          sie? Trudno. Ich problem. Skoro nie potrafią uszanować twoich uczuć,
          to nie widze powodu by przejmowac się ich obrażaniem.
Pełna wersja