husmus Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 19.05.06, 13:17 I jeszcze włoski zespół dziecięcy w kolorowych dresikach:-) Jak oni się nazywali? Odpowiedz Link
aga305 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 19.05.06, 14:53 cekino doro del antoniano nie wiem czy dobrze napisalam Odpowiedz Link
zas_ale_pyra Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 19.05.06, 19:29 aga305 napisała: > cekino doro del antoniano nie wiem czy dobrze napisalam Chyba: Piccolo Coro dell'Antoniano, zalozony przez Mariele Ventre. Odpowiedz Link
luccio1 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 20.05.06, 21:36 "Zechchino d'oro" ("złoty guziczek") była to I nagroda we włoskim konkursie zespołów dziecięcych. Odpowiedz Link
maary5 Re: gra planszowa "grzybobranie" 10.11.06, 09:35 Grzybobranie to juz zabawka moich dzieci,grzybki były drewniane i wsadzało sie je w dziurki w planszy.Ostatnio szukałam takiej gry dla wnuczka i owszem,znalazłam,nawet koszyczki są,ale grzybki plastikowe niestety. Odpowiedz Link
aankaa no i najpiękniejsze :)) wspomnienie z krytego 11.06.06, 17:27 basenu w PKiN: jednoczęściowe stroje kąpielowe z białej bawełny, panowie nosili slipki z płótna wiązane z boku na troczki Odpowiedz Link
horpyna4 Re: no i najpiękniejsze :)) wspomnienie z krytego 11.06.06, 20:29 Jejku! Pewnie, że miałam "Grzybobranie". A te białe damskie kostiumy pływackie były kiedyś nie z dzianiny, tylko z białego płótna. Miały na sobie mnóstwo cienkich, poziomych gumek, które trzymały blisko ciała ten obszerny płócienny wór i powodowały, że całość była elastyczna. Ale gumki rzecz nietrwała i rozłaziły się. Pięknie wyglądało takie babsko wynurzające się z wody i wchodzące po drabince. Kostium był balonowato - zwisający. Odpowiedz Link
babiana Re: futrzaki 11.10.06, 13:27 Pokrowce na siedzenia samochodowe wykonane z kawalkow prawdziwego futra. Szczyt elegencji i marzenie kazdego wlasciciela samochodu. Odpowiedz Link
la_dolce_vita Re: no i najpiękniejsze :)) wspomnienie z krytego 11.10.06, 17:31 i do basenu mozna bylo tylko i wylacznie w czepku. Do zdobycia w Juniorze na Marszalkowskiej lub skladnicy harcerskiej, ewentualnie takie piekne NRD-owskie z kwiatuszkami z gumy. Odpowiedz Link
la_dolce_vita Re: no i najpiękniejsze :)) wspomnienie z krytego 11.10.06, 17:33 a prodzize ktos pamieta, produkcji czeskiej? Odpowiedz Link
tamsin Re: no i najpiękniejsze :)) wspomnienie z krytego 11.10.06, 17:40 to ich juz nie produkuja???? Odpowiedz Link
luccio1 Re: no i najpiękniejsze :)) wspomnienie z krytego 15.10.06, 17:03 la_dolce_vita napisała: > i do basenu mozna bylo tylko i wylacznie w czepku. Do zdobycia w Juniorze na > Marszalkowskiej lub skladnicy harcerskiej, ewentualnie takie piekne NRD- > owskie z kwiatuszkami z gumy. W Krakowie długie lata Składnica Harcerska była w Rynku Głównym, tuż obok kościoła Mariackiego. Stamtąd mam (do dziś, choć się już w niego nie zmieszczę) mundur harcerski. Mundur kupiony w składnicy miał guziki plastikowe - "prawdziwe", metalowe z lilijką kupowałem w sklepie prywatnym na Floriańskiej - tamże "prawdziwą" lilijkę na czapkę, z inicjałami O[jczyzna] - N[auka] - C[nota] i "prawdziwy" herb Krakowa na rękaw - herb, w którym Orzeł w otwartej bramie miał koronę na głowie (no i była druga korona nad całością). Odpowiedz Link
la_dolce_vita Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 11.10.06, 17:43 i jeszcze noze finki (dla harcerzy) - bardzo przydatne do otwierania konserw na biwaku i okladki plastikowe na zeszyty - dostepne w tak preferowanym kolorze bordo lub granat, czasem zielony oraz papier kolorowy w zeszytach po dziesiec kartek - kazdy kolor zblizony bardziej lub mniej do faworyzowanego bezu plyty Dean Read'a mebloscianki - szal jak ktos dostal mieszkanie spoldzielcze nie zapominajac o boazerii a w zamiast kafelkow w lazience lamperii no i nie przedmioty ale warte pamieci w Warszawie dyskoteki Hybrydy (wejscie za okazaniem legitymacji szkolnej z aktualna pieczatka) i Stolica dla mniej wybrednych Odpowiedz Link
babiana Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 11.10.06, 18:11 Te mebloscianki to nazywaly sie zestaw Kowalskiego Odpowiedz Link
kata_rynka Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 19.10.06, 14:18 Przypomnialo mi sie jak wygladaly drugie sniadania u nas w szkole podstawowej. Otoz postawna kobita zamaszyscie smarowala gumowate bulki do wyboru pasta rybna lub przekladala plasterkiem sera zoltego, chyba nawet maslem poskrobala a do tego...lurowata herbata nalewana chochla do szczerbatego kubka z metalowego wiadra...Ale jak to smakowalo...Pycha! Odpowiedz Link
nikka00 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 24.10.06, 13:58 1. Długopis wielokolorowy, obowiązkowo zielony, niebieski, czerwony i czarny. Takie potężne jak pociski byly..... i przełączniki im się zacinały, 2. Blok - takie tłuszczowe coś co miało udawać bdajże chałwę, po smaku trudno było zgadnąć, 3. Margaryna słoneczna - jedyne smarowidło dostępne w tzw. nabiałowych. Obrzydliwe, o ile dało się to jeszcze zjeśćz wędliną (która oczywiście z powodów niezależnych była trudno dostępna) o tyle np. z dżemem bądź serem była niejadalna, 4. Szyszki - w wyniku trudności aprowizacyjnych na rynku, dzieci bądź ich mamy wymyślały słodycze domowe z dostępnych surowców. Efektem takich działań była M.IN. SZYSZKA - tzw. dmuchany ryż wymieszany z roztopionymi irysami czy co tam było, ukształtowany jak szyszka i ostudzony. 5. Trojaki do noszenia obiadów - pamiętam jak dziś zestaw nieśmiertelny z jedynej jadłodajni w moim mieście - zupa pomidorowa bądź ogórkowa, a na drugie leniwe z serem i kapusta. Bleeeeee..... 6. Naklejki miękkie, bodajże chińskie, potem pojawiły się takie ze smerfami... ale był szał!!!! 7. Płyty pocztówki - kwadratowe, o ostrych rogach, którymi można było spokojnie przeciąć sobie rogówkę (kolega), przedstawiające widoczki (przynajmniej ja tak pamiętam, że widoczki), 8. Magnetofon Grundig, który nie miał guzika wciskanego do przewijania taśmy i trzeba było trzymać taką wajchę paluchem (moje rodzeństwo używało do tego celu zapałki, wbijając ją w odpowiednie miejsce), 9. Kwiaty z bibuły na kiju na pochodach 1-majowych, 10. Płyn Lugola, który wtłoczono mi do gardła po jednym z takich pochodów 1- majowych, (dla niezorientowanych, miało to na celu zminimalizowanie skutków wybuchu w Czernobylu, oczywiście dawno musztarda po obiedzie, ale jakie piękne pozory!), 11. Taki koszmarny pudel biały z jakiejśc sztucznej jakby żyłki czy nylonu, czy co - służyło to do ukrywania w nim butelek, i stawiało się na półkach w salonie. Na szczęście w moim domu tego nie było.... 12.opakowanie zastępcze - nie trzeba wyjaśniać, 13. Deser - krem Sułtański - występował zdaje się w każdej kawiarni, była to kwalifikowana forma kremu zwykłego, różniła się od podstawowej zawartością kakao i jeśli się miało szczęście to miało posmak rumowy... Obrzydliwość. To tyle. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 07.11.06, 10:30 A pamiętasz, że początkowo syfony były z ołowianą główką? Później, ze względu na szkodliwość ołowiu, zaczęto produkować główki plastikowe, ale przez wiele lat były jednocześnie na rynku i jedne, i drugie. A syfony "na naboje", to były już w późniejszych czasach, przedtem nosiło się szklane syfony "na wymianę". Odpowiedz Link
milus22 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 08.11.06, 21:49 klik-klak takie dwie plastikowe kulki na sznureczku, które wprowadzone w ruch uderzały w siebie pod i nad ręką, wydając charakterystyczny, jak seria z karabinu, trzask Odpowiedz Link
mister1 syfon 08.11.06, 23:16 utrapienie z tymi syfonami - czasami pelen rozpaczy po wedrowce po sklepach gdzie akurat niedowiezli dawalem napelnic syfon z saturatora.Oczywiscie ojciec natychmiast sie kapowal, ze to lipa a nie woda (malo gazu). Odpowiedz Link
babiana Re: przedmioty z targu 09.11.06, 04:52 Bizuteria sprzedawana na targowisku. Z pasja kupowalam sobie pierscionki po 2zl, ktore rozpadaly sie po kilku dniach. I takie pileczki na gumce, wypchane trocinami. Gumka tez urywala sie po kilku podrzutach. I wiatraczki plastikowe. Moj brat gustowal w drewnianych kogutach na kolkach i na kiju. Jak popychalo sie tego koguta to skrzydla mu sie otwieraly i zamykaly. W ogole na targowisku dziwne rzeczy domokrazcy sprzedawali. Niedaleko mojego domu bylo takie targowisko i jako dziecko lubilam przygladac sie tym demonstracjom. Pamietam., ze byly to produkty gospodarstwa domowego. Jakies cudowne maszynki, nozyki. Mama moja mowila, ze w domu to w ogole nie dzialalo tak jak w czasie pokazu. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty z targu 10.11.06, 10:00 Pamiętam te piłeczki na gumce. One miały nieco spłaszczony kształt, taki elipsoidalny. W środku trociny, na wierzchu chyba jakiś celofan w kilku kolorach. A z tych drewnianych zabawek na kółkach to pamiętam motyle trzepiące skrzydłami. A jakie cuda można było dostać na odpustach! Pamiętam, że kiedyś, jako dziecko, byłam z rodzicami i młodszą siostrą w Łowiczu na Boże Ciało. Były tam takie kręcone stoliki i można było wygrać przecudnie pomalowaną gipsową figurkę. Dostałyśmy z siostrą po moniaku, ona wygrała jakiegoś kogucika, a ja trafiłam wielką (jak dla mnie wtedy) figurę jakiejś roznegliżowanej nimfy. Jak już wracaliśmy do pociągu, to rodzice zapłacili mi, żebym ją zostawiła pod drzewewm. Zaraz zresztą ktoś ją zabrał i był bardzo szczęśliwy. Odpowiedz Link
babiana Re: przedmioty z targu 10.11.06, 12:46 Takie figurki maszkaronki mozna tez bylo wygrac na strzelnicy w wesolym miasteczku. Pamietam jak przyjezdzalo wesole miasteczko i obserwowalam jak niektorzy ustrzelali te trofea na strzelnicy. Wtedy bardzo mi sie nawet podobaly, ale za mala bylam abym sama mogla wygrac. Z zazdroscia tylko obserwowalam szczesliwcow.Utkwila mi w pamieci taka dosyc pokaznych rozmiarow palma z plastiku i na czubku siedzaca malpa z bananem.To bylo istne cudo. Gust jednak wyrabia sie z wiekiem:))) Odpowiedz Link
babiana Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 12.11.06, 00:13 dlugopis Zenith, klej guma arabska oraz bardzo twarzowe z folii plastikowej kapturki przeciwdeszczowe zawiazywane pod szyja (dla pan) Odpowiedz Link
babiana Re: nosidelko do akumulatora 23.05.07, 17:01 "Każdy szanujący się posiadacz Fiata 126p, czyli malucha, miał na akumulator założone nosidełko. Wykonane one było z kilku pasków i klamerek i było do kupienia od tzw. prywaciarzy, czyli w niepaństwowych sklepach motoryzacyjnych. Umożliwiało ono stosunkowo łatwe wyjęcie akumulatora z samochodu. Wyjęcie akumulatora bez nosidełka było dość trudne. W normalnych warunkach nikt często nie wyciąga akumulatora z samochodu, w przypadku malucha należało robić z dwóch powodów: kradzieże i kiepska jakość akumulatora. W zimie należało zabrać akumulator do domu, postawić koło kaloryfera i doładować, aby rano można było „odpalić” silnik." Moj maz tez wyjmowal akumulator na noc i targal go do domu. Niestety nie mial nosidelka. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: nosidelko do akumulatora 29.05.07, 15:37 Nie wiem, czy już było, a nie chce mi się sprawdzać. Młodzież tego nie pamięta, ale za wczesnego PRL-u nie było żelazek z termoregulatorem, czy choćby z termostatem. Temperaturę regulowało się przez wyciąganie wtyczki z gniazdka i ponowne jej wtykanie po jakimś czasie. Wymagało to dużej wprawy, bo można było łatwo uszkodzić materiał, jeżeli żelazko miało zbyt wysoką temperaturę. No i oczywiście zdarzało się pozostawienie włączonego żelazka i wyjście z domu. W tej sytuacji wypalone ślady na desce lub stole były rzeczą normalną, ale zdarzały się też i interwencje straży pożarnej. Naprawdę można było sfajczyć chałupę. Odpowiedz Link
anegra Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 31.05.07, 21:00 A pamiętacie dziewczyny podpaski ? (których zresztą nigdzie nie było); jak się już kupiło, był to kawałek zwykłej waty w takiej jakby gazie z dużymi otworami. Brrr Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 31.05.07, 21:57 Były i z ligniny, to dopiero było sztywne świństwo. Odpowiedz Link
maary5 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 01.06.07, 19:25 I jeździło toto po całych majtkach (jedwabnych a potem stylonowych,a jakże),dobrze jak sie w pasie na gumce zatrzymało :),bo skrzydełka to juz w nowej epoce były.Pamiętam jak w potrzebie pobiegłam spanikowana po watę do apteki,a było to akurat przed Bożym Narodzeniem,a tu tego dobra ani na lekarstwo-choinki wtedy tylko prawdziwe były i wata na gałązkach śnieg udawała.Pamiętam że były duże i małe waty w rolkę zwijane w papierowym opakowaniu,ceny nie pamietam.I musiałam zadowolić sie ligniną,jak horpyna pisała :( Odpowiedz Link
anegra Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 01.06.07, 21:03 A tampony to były w jednym rozmiarze - wielkie, grube, bezkształtne. Nie wzięto pod uwagę, że wśród kobiet są zarówno nastolatki jak i panie po pięciu porodach. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 01.06.07, 21:57 Dawniej nie jeździło nic po majtkach, bo były specjalne paski. Wyglądało to trochę jak dzisiejsze stringi, ale bez dolnej części. U dołu przedniego i tylnego trójkącika było przyszyte po guziku, a ta rzadka siatka zawierająca watę lub ligninę była na tyle przedłużona poza wsad, że na obu końcach można było związać z niej pętelki. A ponieważ trudno było utafić z długością tych pętelek, cała ta "aparatura" była cholernie niewygodna. Odpowiedz Link
anegra Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 01.06.07, 22:03 A pamiętacie wycieczki szkolne? Jechało się zaopatrzonym w "bidon", taką plastikową butelkę, w którą matka obowiązkowo wlewała kompot. Cuchnęło to stęchlizną i gumą, było przebarwione, wstrętne, nieestetyczne. Na kolonie jechało się przez całą Polskę rozklekotanym autokarem "ogórkiem", czasami po troje dzieciaków na siedzeniach dla dwóch, bo miejsc brakowało. Teraz dzieciaki mają w autokarze klimę, pasy, apteczkę, a policja sprawdza autokar i bada alkomatem kierowcę. W tamtych czasach nawet najtęrzszej głowie przez myśl by to nie przeszło :D Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 02.06.07, 08:43 Te plastkowe, płaskie butelki to był koszmar. Miałam taką zieloną, każdy płyn w niej cuchnął tym tworzywem. Brrr... Odpowiedz Link
babiana Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 02.06.07, 19:51 Te butelki byly ohydne. Ja tez taka mialam. Pamietam tenisowki biale. Szczyt elegancji. Smarowalo sie pasta do zebow w celu odswiezenia. Poza tym byl jeszcze proszek do mycia zebow.Oprocz pasty Nivea. Czesto uzywalam tez tzw. wilbry do farbowania butow. Wilbra byla w roznych koloraach ale po pomalowaniu buty robily sie twarde jak ze stali. I farba pekala oraz kruszyla sie podczas procesu uzytkowania. Odpowiedz Link
luccio1 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 03.07.07, 22:11 Całe lata była taka w domu. Wyrób czechosłowacki. Matowy plastik, pierwotnie biała, z czasem zbrązowiała od herbaty. Do kompletu należał kubek plastikowy ciemnoniebieski. Ciekawostka: już pod koniec lat 60. zgubiliśmy oryginalną zakrętkę - na to miejsce wspaniale wpasowała się zakrętka monopolowa (ten sam gwint!) - do początku lat 90. wymieniliśmy kilka takich. Pozbyłem się jej dopiero w r. 2000 podczas wielkich porządków po śmierci Mamy. Odpowiedz Link
luccio1 Re: gumka myszka blue z złotówkę w każdym kiosku 03.07.07, 22:17 A ja pamiętam MYSZKĘ KREŚLARSKĄ, kupowaną w sklepach papierniczych. Kostka mniej więcej 3 x 5 cm, jakieś 7-8 mm gruba. Sprzedawana w pudełkach kartonowych ze stosownym nadrukiem (napis białymi wielkimi literami, do tego wizerunek szarej myszki - wszystko na błękitno-szaroczerwonym tle), pudełkach na tyle solidnych, że nadawały się do wtórnego użytku (np. do przechowywania zapasu żaróweczek do latarki kieszonkowej). Taką gumę zwykle dzieliłem z Tatą na pół. Pamiętam, że jedna taka połówka starczyła na klasę VIII, potem całe liceum i jeszcze pierwsze lata studiów, więc w sumie 6-7 lat - i wciąż nie parciała. Niestety zapomniałem ceny. Producentem były (jeśli się nie mylę) Pruszkowskie Zakłady Materiałów Biurowych (przed wojną fabryka ołówków Majewskiego). Odpowiedz Link
jotes1955 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 15.08.07, 01:11 belfegorek napisał: > Relaxy pralki typu Frania to przecież tylko nieliczne relikty prlu jak ktoś > sobie coś przypomnicie to piszcie( Pałac Kultury też może być) A ja pamietam jeszcze (choc to nie przedmiot) serial francuski z Juliette Greco "Belfegor czyli upior Luwru". Wszyscy sie bali Belfegora. Odpowiedz Link
joola64 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 16.08.07, 23:22 a pamiętacie pocztówki trójwymiarowe i panie o orientalnej urodzie mrugające okiem Odpowiedz Link
pinesek Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 17.08.07, 11:49 o ba! jeszcze mam hybadwie takie :D Odpowiedz Link
pinesek Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 17.08.07, 11:50 ratunku. CHYBA, oczywiście. :| Odpowiedz Link
vase Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 26.09.07, 17:21 Ja np. cytrynade b. lubilam. A ser zolty (tzn. pomaranczowy) z darow - niebo w gebie! Rowniez b. smaczna byla czeska pasta do zebow (rowniez z darow)Tutti - Friti - dla dzieci. Wiecej sie jej zjadlo niz wykorzystalo do szorowania zebow. Co tam jeszcze.. "jeansy" marmurki, dwustronny piornik (1 kolega w klasie mial, wszyscy mu zazdroscili, zwlaszcza chlopcy, bo jak sie postawilo ten piornik na boku (tzn. na tym magnesie) to wygladal jak mknacy samochod, czy autobus..), obowiazkowe czytanie gazety "Wesolyje Kartinki". Z wlasnej woli kupowalismy "Swiat Mlodych" oraz "Plomyczek" (ja) i "Plomyk" (brat). "Odkurzaczo-podobna" Kaske tez mielismy. Dalej ja mozna kupic, np. w Argosie :-) A! Ktos wymienil wczesniej prazynki, uwielbialam! Na szczescie dalej sa "w uzytku". To po prostu "Prawn crackers", ktore zajadamy co tydzien do chinszczyzny ;-) A propos akumulatorow - rodzice mieli stara, poczciwa Syrenke, i z niej tez tata musial wyciagac to ustrojstwo. A na wczasach zawsze dawali zupe mleczna na sniadanie (blee..!!!) plus kawe (blee..!!!) do picia, a w niedziele - kakao :-) A wieczorami siedzialo sie w "sali telewizyjnej" i ogladalo "Dziennik" i jakis film. Caly turnus musial to samo ogladac, bo byl tylko 1 tv w calym budynku. Odpowiedz Link
vase Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 26.09.07, 17:27 Pasta "Tutti - Frutti" ofkors Odpowiedz Link
nataszsza Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 03.10.07, 12:44 płaszcze ortalionowe, w których chodziła cała Polska, miały taka ortalionowa torebka , w która się je wkładało jak było gorąco i nie były przydatne, potem jeszcze był też taki hit ubraniowy jak spódnice bananowe i kurtki szwedki. Wspominaliście o lusterkach, ja też takie miałam z panem o nazwisku Cooper, czciłam je bardzo , bo myślałam,ze to auto moich wtedy ulubionych powieści J.F.Cooper, po kilku latach zorientowałam się,ze to aktor filmowy Gary Cooper. Taki człowiek był wtedy głupi, bo miał mały dostęp do informacji.Nie było netu i wyszukiwarek Odpowiedz Link
divadee Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 22.02.08, 13:09 stabilizator do telewizora:) to było niezłe- szara skrzyneczka burczącą Odpowiedz Link
ultraviolet6 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 22.02.08, 15:13 - Gumy do żucia Donald i Turbo - getry z lycry (różne kolory lub imitacja jeansu) - skarpety "gufrowane" czyli zwijane i wypuszczane na getry ;) - pudrowe cukierki o różnych kształtach i kolorach w przezroczystym walcowatym opakowaniu otwieranym z obu stron, - vibovit i visolvit - jedzone palcem - "złote" pierścionki z odpustu - kredki 11 kolorów w metalowym opakowaniu - podróby klocków Lego w kolorach zielono-brązowo -żółtych (ja miałam zajezdnię strażacką ;P - super prezent dla dziewczynki :D ) - białe jednoczęściowe stroje kąpielowe, które prześwitywały. Nie chciałam w nich pływać, więc mama kupiła mi jasnożółty (tak samo prześwitywał) - ale nie znalazła innego koloru :) - bajki "Poczytaj mi mamo" - książeczki z łamigłówkami i rebusami (ktoś pamięta tytuł? były formatu A4) - zeszyt do ćwiczeń w zerówce pt. "Mam 6 lat" - Późniejsze czasy - magazyny Ja Ty i My - ogrooomne dmuchane piłki plażowe w pionowe paski. - latawce z folii - rowery - ja miałam Strzelec po starszej kuzynce, a potem Jubilat 2 - początek lat 90 - pierwsze pióra kulkowe ;) to był dopiero szpan:) - piórnik chiński 2 stronny ;) Ja miałam czarny z samochodem i napisem Rally Paris Dakar :D - lalka Liza - podróba Barbie, której nie zginały się nogi :D - Radiomagnetofon Grundig z czerwonym przyciskiem do nagrywania :) - plastikowe butki (najczęściej różowe) z dziurkami - spódnice lambadówy z szeroką gumką, często w grochy lub z namalowaną tańczącą parą z boku ;) - w szkolnym sklepiku - troszkę późniejsze czasy - okrągłe słodkie opłatki pakowane po 5 szt., oranżada Tropik Odpowiedz Link
rozowa_papuga Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 22.02.08, 22:09 Ja jeszcze dozuce:- papierowe lalki, ktore samemu trzeba bylo wyciac, podobnie jak ich ubranka, ktore tzymaly sie na kartonowych zakladkach, - chinskie sukienki dla dziewczynek w wieku przedszkolnym z duza kokarda z tylu, - plastikowe kolorowe buty (damskie) z obcasem a la kaczuszka, w ktory to wlazil zawsze jak na zlosc kamyk, - cien do powiek w upiornym niebiesko-neonowym kolorze, petrol do wlosow,- wyroby czekoladowo-podobne. Odpowiedz Link
rozowa_papuga Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 22.02.08, 22:10 ...a i zapomnialam dodac tez metalowych koszyczkow z raczka na szklanke! Odpowiedz Link
gosiak555 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 24.02.08, 17:46 Uff..przeczytałam wszystko i okazuje się, że nikt nie wspomniał o perfumach "Być może". CZyżby nikt nie pamiętał? Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 04.03.08, 02:56 Przedmioty perelowskie, które pamietam: Syfon na naboje - ach, ta woda z sokiem, z dodatkiem gazu! Prodize, w których moja babcia piekla to i owo, n.p. paszteciki - wygladaly jak cuda z epoki Vernego, mialy wielkie galki (bo juz nie wtyczki) elektryczne, z poteznymi czarnymi kablami - wygladalo to jak cuda z powiesci Verne'a, bo w swoich metalowych pokrywach mialy fascynujace mnie szklane okienka :) Straszliwe zyletkowe ostrzytka czyli "temperówki" - cienkie, zielonkawe jakby "gruszki" z tektury albo moze z plastiku, w srodku których tkwily zyletki z nieco odslonietym ostrzem - tym sie ostrzylo olówki. Balam sie zawsze tej zyletki. Pralka nie Frania, tylko taka "nowoczesna", prostokatna, produkcji zdaje sie polskiej? Pol- cos tam? Takie pralki mialy dwa toporne przyciski z przodu - niebieski i czerwony - oraz zgrzytajacy przelacznik na "programy". Wirowala i trzesla cala kuchnia. Proszek do tego - oczywiscie Ixi. Wielki neon Ixi widnial tez przed naszym domem. pióra "wieczne" z pomaranczowym, plastikowym uchwytem, które strasznie ciekly atramentem. To juz lepsze byly piszace z przerwami dlugopisy z oleistym wkladem, czasem zdarzaly sie w przeslicznie zjadliwym zielonym kolorze. Czerwonymi nauczyciele pisali zle oceny, n.p. labedzia na szynach. Potem zjawily sie wypasione, zacinajace sie megadlugopisy z piecioma wkladami. Slajdy i przezrocza! Ach co to byly za wieczory, rzutnik strasznie grzal i szumial i podswiecal wirujace drobinki kurzu, przezrocza wpadaly nie ta strona, trzeba bylo wyjmowac, przekladac - Odpowiedz Link
czekolada72 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 11.03.08, 09:30 - Sok cytrynowy w buteleczkac - proszek – cos jakby wynieszany cukier z kwaskiem cytrynowym, w buteleczkach, przywozony zza południowej granicy - pioro – obsadka ze stalowka, super do paprania rąk - zastrugaczka – tekturka w kształcie gruszki, z „okienkiem” w którym tkwiła zyletka - kalka fioletowa, niby teraz tez można ja spotkac - syfony – szklane, metalowe : podłużne i kulki, do tego oczywiście naboje - ołówki KOH-I-NOOR - ołówki-automaty i do tego wkładziki - syfon do bitej smietany to nie ten sam co do wody - sloje na przetwory – weki, ze szklana pokrywka, guma i spręzyna - - młynki, a właściwie młyny, do kawy, stojace w sklepach - waga sklepowa, taka jakby odwrócony trojkat, jeszcze baaaardzo sporadycznie w warzywniakach można spotkac - co do bloku czekoladowego to mam zupełnie inne zdanie, bo moi rodzce nabywali takowy po znajomościach i to było pycha, naturalna czekolada przed poporcjowaniem na tabliczki, albo zamiast, nie wiem czy to się nie nazywało „łom” - zakładki z kliszy z szarotką w środku, obdziergane mulina, z tzw kutasikiem z tejże – wyrób zakopiański, ale i niedawno jeszcze dostac można było - pamiątki z nad morza – plastikowe stateczki – plastik miał imitowac bursztyn - Ludwik – z Inco - dla dzieci – cos co przypominalo lornetki i wkładało się w to takie kolko z obrazkami-przezroczami, gdy się toto obracalo – dawalo zludzenie filmu - vibovit o jednym smaku, i visolvit pomarańczowy niczym oranzadka - „delicje” jako rarytas - kisiel w białych torebkach z kolorowym kołkiem - latarki na plaskie baterie, z ruchomymi foliami zielona i czerwona - „koniki” na Floriańskiej - aparaty – Druch, Ami, potem Zorka i Siema(?) - ringo - siatki na zakupy z uchwytami z dużych plastikowych kółek lub uchwyty materiałowe włożone w rurki z tworzywa sztucznego - giełda podręczników to akurat cos za czym BARDZO tesknię będąc szczesliwa posiadaczka ucznia i wydajac rokrocznie bajońskie sumy na nowe zestawy, wrrrrrrrrr - płyny do kąpieli, szampony i olejki do opalania w takich „poduszeczkach” - pele-mele w szkole Odpowiedz Link
woman-in-love Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 01.04.08, 18:11 karp pływający w wannie przed Bożym Narodzeniem :- (czy może przeoczyłam) Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 01.04.08, 19:14 A mnie się jeszcze przypomniał (chyba, że już to było) taki wynalazek z końcówki peerelu: foliowe "czepki" na naczynia z żarciem chowane do lodówki. Jak wiadomo, miniony ustrór charakteryzował się brakiem rzeczy, które w cywilizowanym świecie były normą. Młodzież tego nie wie, ale te wszystkie folie do przechowywania żarcia, żeby nie wysychało (zwłaszcza radzieckie lodówki wysuszały wszystko), takie nieco elastyczne i przylepiające się do naczyń, praktycznie w peerelu nie istniały. I ktoś wpadł na fajny pomysł: szył takie czepki ze zwykłej folii, z brzegiem zmarszczonym przez przyszytą cienką gumkę. Sprzedowano to w opakowaniach po 4 - 6 sztuk różnej średnicy i nawet etykieta była całkiem estetyczna, nie żadna "zastępcza". Potem zostało to wyparte przez różne "Jany Niezbędne", niczym "pagiery" w Królowym Moście przez telefony komórkowe... Odpowiedz Link
czekolada72 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 02.04.08, 09:02 Te czepki w latach 90 kupowała mi tesciowa "u Ruskich" np na Kleparzu. Zas w mojej rodzince naczynka wczesniej przykrywało sie talerzuykami lub wkladało w foliowe woreczki Odpowiedz Link
tatus505 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 17.02.17, 08:26 buty typu ZUCH popularnie zwanae traktory nosiła je cała Polska pachniały skórą chodziło się w nich zimą i latem Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 17.02.17, 12:22 Bo one były z normalnej, świńskiej skóry. Za wczesnego peerelu nie istniały namiastki - torby czasem szyto z ceraty, czy tzw. dermy, ale buty były ze skór naturalnych. Zresztą typowe teczki również były skórzane. Miałam taką, bardzo piękną, w kolorze rudym; przedtem oczywiście nosiłam do szkoły tornister. Te bywały nawet z malowanej tektury, powłoka farby chroniła ją nieco przed wilgocią. Odpowiedz Link
grrrrw Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 18.02.17, 09:13 Buty ze skóry nie deformowały sie, nosiło je kilkoro nieraz dzieci pod rząd. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 18.02.17, 10:15 Nie deformowały się te buty, które miały kształt stopy, a nie były udziwnione. I właśnie taki anatomiczny kształt miały buty dziecięce oraz turystyczne. Skóra potrafiła się odkształcać. Ale jak pojawiły się pierwsze namiastki skóry, to te dopiero nie dopasowywały się kształtem do stopy. Nie dość, że ugniatały w miejscach, gdzie naturalna skóra poddałaby się i lekko rozciągnęła, to jeszcze pojawiały się odparzenia z braku dostępu powietrza. Odpowiedz Link
malwa200 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 13.08.21, 14:52 a pamiętacie zabawy na podwórku? skakanie w gumę, podchody, zabawa dziewczyn w dom u nas się robiło tzw. sekrety czyli zerwało sie kwiatka, przykryło kawałkiem kolorowego szkiełka z rozbitej butelki i zakopywało w ziemi. potem się sprawdzało czy nikt nie "odkrył" sekretu. heh Odpowiedz Link
malwa200 Re: przedmioty o których nikt nie zapomni! 16.08.21, 08:46 a pamiętacie baseny kryte, gdzie można było wejść tylko w białym kostiumie Odpowiedz Link