Dodaj do ulubionych

Podwoze kolege

19.12.09, 17:38
Wlasnie wybieram sie podrzucic do domu kolege na swieta.


Driving directions to South Porcupine, Timmins, ON, Canada
694 km – about 7 hours 59 mins

Lubie ten optymizm google - 7 godzin i 59 minut... jak 1.99 w sklepie he he

Co ciekawsze nawet polowy prowincji Ontario nie przejade.
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: Podwoze kolege 19.12.09, 17:54
      > Lubie ten optymizm google

      A czytałeś ostatnio jak chłopaki chcą personalizować wyniki wyszukiwań ? Chcąc
      korzystać z gugla będziesz musiał zgodzić się na trzymanie na swoim kompie ich
      cookie dzięki któremu będą wiedzieli co wyszukiwałes ostatnio i dopasowywali
      surowe wyniki do Twoich zainteresowań

      Na pierwszy rzut oka brzmi fajnie, ale jak pomyśleć, że Twój dzieciak usiądzie
      na Twoim kompie i wbije niewinnie brzmiące 'beaver' - to strach pomyśleć co
      zobaczy wink
      • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 19.12.09, 18:03
        jeszcze o tym nie slyszalem.
        kolejna ingerencja w prywatnosc....

        gdzies ostatnio czytalem o tym ze google pracuje na komputerem kwantowym ktory
        ma usprawnic wyszukiwanie - z tego co pisali to bylby to faktycznie przeskok o
        pare generacji.

        Mnie tak szczerze mowiac przeraz postep techniki w ostatnich paru latach - a
        wiem o czym mowie bo uzywam najnowszego i najlepszego w pracy na co dzien.
        • gyubal_wahazar Re: Podwoze kolege 19.12.09, 18:51
          Mimo, że zawsze się nimi fascynowałem, to pamiętam, że kiepsko odebrałem porażkę
          Kasparova z Deep Blue, a przecież to było z dychę temu. Szczęśliwie w brydża są
          ciagle jak dzieci we mgle, a w pokerka też jeszcze im sporo brakuje.

          Miałem sąsiada architekta. Bardzo oblatany komputerowo chłopak więc częstośmy
          gadali. Działał na ArchiCadzie w wersji mającej z 6 lat i Macintoshu też coś
          koło tego. I nie przesiadłby się za skarby na MacIntela, bo twierdził że
          wydajność Motoroli w 3D biła Intela na łeb.

          Podobnie jak starsza wersja Archicada - nowszą. Ale w końcu musiał, jak
          Macintosh rozstał się z Motorolą a na Intelu stary ArchiCAD juz mu nie ruszył.

          Dziwnie chłopaki chwilami kombinują, ale z drugiej strony chyba zawsze marketing
          wygrywał z techniką ...
          • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 19.12.09, 19:08
            Archicad to fajny progam, tylko na naszym rynku popularniejszy zrobil sie Revit
            - pare lat temu architektura zostala rozbudowana o program strukturalny i do
            instalacji ogrzewania/elektycznej itd. Wszyskie razem niezle dzialaja, chociaz
            wad jeszcze maja sporo.

            Ale przejscie z zwyklego CAD albo z Architectural Desktop ktory na CAD bazowal
            to jak z konia do porsche...

            Ja przez rok wprowadzalem wszystkie odmiany REvita do swoich kursow, co mi sie
            calkiem skutecznie udalo - ale praca byla mordercza.

            Tylko ze teraz uczenie "generacji x" wychowanej na komputerach powinno polegac
            na 3D bo oni w ogole nie maja wyobrazni przestrzennej.
        • irek1404 To ciekawe :))) 21.12.09, 16:18
          Pracuje od parunastu lat w dziedzinie kom...
          I jestem ciekaw co to za super sprzęt posiadasz?
          Moze jakies parametry !
          • warm_and_fuzzy_logic Re: To ciekawe :))) 21.12.09, 19:29
            nie tyle chodzi o sprzet komputerowy co raczej o oprogramowanie - dostajemy
            programy z atutodesku czyli cad, revit i ok 30 innych przed ich premiera na
            rynku - tzn z wszystkimi problemami he he

            a komputer buduje sobie raz na 2 lata zebym sie nie nudzil, ten ostatni juz do
            wymiany....

            za to dziedzin niekomputerowych sporo ostatnio nakupowalem - te akurat sa
            zwiazane z moja praca w laboratorium, ale maja do czynienina z monotorowaniem
            srodowiska, gruntu, technologiami energii odnawialenj itp.
    • fallen86 Re: Podwoze kolege 19.12.09, 19:15
      Toć dobroć serca musi się pchać w tą długą podróż wink
      • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 19.12.09, 20:02
        tak, do tego wrodzona ciekawosc. jeszcze nigdy nie bylem tak daleko na polnocy.
        pewnie dzicz i lasy w zmimowym krajobrazie mi sie znudza dosc szybko. Ale co
        tam, zobacze cos nowego.
        • gyubal_wahazar Re: Podwoze kolege 21.12.09, 15:06
          Cześć warm_and_fuzzy_logic smile

          A relacja gdzie ? A fotki z Yeti ? A długo się czeka na PKS na
          Przystanku Ontario gmina Alaska ? A Panie tam tak nadobne jak w UK
          czy jest na czym oko zahaczyć ? wink
          • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 21.12.09, 23:23
            Czesc Gyubal!

            Relacja - pow wyjechaniu z Toronto lasy...lasy...lasy...miasto 100
            ludzi...lasy...lasy....lasy...miasto 100
            ludzi....lasy...lasy...lasy...miasteczko 40 000 ludzi rozlozone na powierzchni
            100 km kwadratowych - i jestesmy na miejscu!!!

            Co do miasteczka docelowego - istnieje dzieki wydobyciu kruszcow, glownie zlota
            i zostalo zalozone jak doszla tam kolej w koncu xix wieku. Teraz kopalnie
            przechodza z wydobywania podziemnego na odkrywke co powoduje niesamowite
            zniszczenia srodowiska - zdjecia gdzies mam tylko nie bardzo wiem jak je mozna
            udostepnic, ale np. jedno jezioro zostalo przepompowane o pare kilometrow do
            dziury odstrzelonej dynamitem (mowimy duze jezioro), i 2 pasmowa droga zostala
            przesumieta o 2 km na odcinku 30 km... skala przedsiewziecia jest ogromna.

            fotek z Yeti nie mam, ale przywiazlem sobie magnes na lodowke z napisem "nie
            karmic niedzwiedzi" wydany przez ministerstwo srodowiska w kanadzie (pamietacie
            Yogiego?). Taki lokalny folklor.

            Co do nadobnych pan - nie mialem za duzo czasu zeby oko nacieszyc, pare
            ladniejszych egzemplarzy owszem widzialem (wplywy Francuzow przede wszystkim),
            ale na ulicy nie poogladasz bo temp -28 stopni C tak ze tylko im oczy
            widac....powinni sie zamienic z Arabami na miejsca zamieszkania he he.

            Pomijajac zniszczenia srodowiska - fajna sprawa jak mozesz wziac sztucer i isc
            przyniesc obiad z lasu za domem, albo wyciac przerebel i wyciagnac rybke. Ma to
            swoje uroki.

            Problem z mieszkaniem w buszu jest taki ze jak tam jestes za dlugo to dostajesz
            malpiego rozumu i chcesz do cywilizacji, a jak juz jestes w cywilizacji to
            chcesz wyrywac w busz...
            • tetika Re: Podwoze kolege 21.12.09, 23:44
              Zlota samorodek mozesz mi przyslac ( moze byc malutki) bede miala radoche ze takowy posiadam smile.
              A tak wogole to koledzy Ci powiedzieli ze jakis czas temu zalozono u nas molocha o nazwie Nasza Klasa , gdzie w pierwotnej wersji mialo sie odnajdywac dzieciece znajomosci rozsiane po swiecie?
              Pewnie wiesz, ale tak mi sie jakos skojarzylo ze jak ty tam sam na wygnaniu to moze odnowisz jakies znajomosci. W kazdym razie ja przyjaciolke odzyskalam smile.
              • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 22.12.09, 00:14
                Czesc Tetitka,

                Dzieki ze info o NAszej Klasie - juz naleze i kogo mialem znalesc to juz
                znalazlem....

                Problem na obczyznie po latach to to ze nie masz juz z wiekszoscia ludzi punktu
                zaczepienia - zyjecie w innych rzeczywistosciach. Fajnie sie spotkac raz na pare
                lat i wychylic conieco, ale jak sie powspomina i wymieni informacjami na temat
                obecnego zycia to sie tematy urywaja.

                CO do samorodkow: nie ma szans. W dzisiejszych czasach technologia wydobycia
                pozwala na odzyskanie chyba 8 gram zlota z tony materialu przy byciu oplacalna -
                naocznie zlota to tam juz nikt od 30 lat nie widzial...sa to najstarsze
                dzialajace kopalnie zlota na ziemi.
            • fallen86 Re: Podwoze kolege 22.12.09, 04:33
              warm_and_fuzzy_logic napisał:

              > Co do miasteczka docelowego...

              Same korzyści z tego że się pojawiłeś na forum smile
              Kanada wydaje się dość tajemnicza i niedoceniania...

              Duże problemy są z otrzymaniem zielonek kary w Kanadzie? smile
              • tetika Re: Podwoze kolege 22.12.09, 08:42
                E uncertain lipa z tym samorodkiem, mial stac na honorowym miejscu , specjalnie podswietlany i budzic zazdrosc smile a tu taki niewypal.
                Co do Kanady to moj byly malzonek mial jedno powiedzonko a w zasadzie parafraze tytulu Fiedlera , ktory na zawsze utkwil mi w pamieci.Ow tytul w wolnym przekladzie brzmi "Kanapa pachnaca dziewica" smile
                • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 22.12.09, 15:41
                  "Kanapa pachnaca dziewica" - tego jeszcze nie slyszalem. Jako dziecko
                  zaczytywalem sie ksiazkami Fiedlera, zaczalem od Orinoko ktore bylo powiescia a
                  skonczylem na prawie wszystkich....

                  ciekawe ze wyladowalem w kraju o ktorym czytalem i jakie bylo moje zderzenie
                  opisow z rzeczywistoscia. Ale Kanada jest tak roznorodna i rozlegla, ze nie da
                  sie jej calej zaszufladkowac.

                  Kolejna fajna ksiazka o Kanadzie to "Pan Zdzich w Kanadzie" napisana chyba w
                  latach 80tych. Tez to czytalem pare lat przez przyjazdem.

                  Ale najwieksze wrazenie o Kanadzie zrobily na mnie ksiazki o przyrodzie - Grey
                  Owl, i James Oliver Coorwood - Szara Wilczyca.

                  Do tego troche Londona... jak sie przyjrzec to jest tego troche.

                  Oczywiscie, siedzac w miescie przewazajaca ilosc czasu za duzo nie zobacze, ale
                  do Timmins ktoregos lata sie wybiore - przewodnika po okolicy mam, mieszkac
                  gdzie tez....

                  chociaz tak szczerze mowiac to ciagnie mnie w Tatry (z bolem zamienie na Gory
                  Skaliste....)
                  • tetika Re: Podwoze kolege 22.12.09, 18:22
                    Coorwooda czytywalam namietnie, londona tez, fiedlera jako mala dziewczynka wiec malo pamietam.
                    Wiesz a z tym przyjazdem to wystarczy ze dasz znak i na pewno ktos sie znajdzie kto albo tam mieszka , albo ma jakas rodzine lub zaprzyjazniona kwatere i juz jestes i cieszysz oczy smile
                    Ja tak naprawde o Kanadzie nie wiem prawie nic , ale kojarzy mi sie z duza iloscia nieskazonej przyrody a to juz wystarczy zeby mi sie tam podobalo smile
                    • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 22.12.09, 19:06
                      no coz, nieskazonej przyrody na swiecie juz nie ma - DDT jest nawet na arktyce.

                      W Kanadzie jest rozno i rozniscie pod tym wzgledem - Ontario polodniowe
                      (toronto, hamilton) to serce przemyslowe Kanady, i brudne jak cholera... z tym
                      ze nie jest to niedbaly smietnik, wyglada ladnie i czysto, ale zanieczyszczenie
                      wielkich jezior jest duze (I tak sie poprawilo, ale plywac w jeziorze Ontario
                      jeszcze sie nie odwazylem).

                      Kolejna porazka to prowincja Alberta - zniszczenia srodowiska przez wydobycie
                      ropy z piaskow sa niewyobrazalne. Jest to jedna z najbardziej kosztownych metod
                      wydobycia ropy, ale oplaca sie przy obecnych cenach.

                      Miejscowosci gornicze takie jak Timmins to kolejna czarna strona.

                      Po tylku tradycyjnie dostaja Indianie i Eskimosi - im sie buduje przetwornie
                      papieru ktore zatruwaja wode, zapory ktore zmieniaja uklady hydrologiczne itd itp.

                      Nie wszystko jest zle - kolega kiedys pracowal nad projektem przeniesienia
                      jeziora pod ktorym odkryto diamenty. Szkopol w tym ze w jeziorze tarly sie
                      lososie, a ryba ta ma status swietej w Kolumbii Brytyjskiej. Tak wiec jezioro
                      przepompowano kanalem do odleglej niecki, a rybkom zbudowano kanal ktory byl
                      obliczony na to zeby ryby mogly skakac pomiedzy kamieniami i wspiac sie do
                      nowego jeziora (losos odnajduje swoje miesce urodzenia po zapachu). Caly projekt
                      byl wart pare milionow, ale kary za wyeliminowanie lososia z jeziora byly sporo
                      wyzsze.

                      Niestety jak sie przyjrzec to nie jest tu pod tym wzgledem tak cudownie - z
                      bliska ma sie lepsza perspektywe, moja jeszcze byla wzmocniona studiami w
                      kierunku srodowiska co juz calkiem mnie wypaczylo (ok, otworzylo oczy)

                      O kwatere sie nie martwie - mam namiot. Tam tylko trzeba sie zabezpieczyc przed
                      czarnymi muszkami i komarami, bo skubane potrafia wydoic z pol litra na jedno
                      posiedzenie, a w lesie nie ma zmiluj sie...
                      • tetika Re: Podwoze kolege 22.12.09, 19:14
                        Namiot o tej porze?smile zimno jest Misiu smileo muszkach zapomnij smile jak bedziesz odpowiednio smierdzial to nie ruszajasmile
                        Hmmm diamenty powiadasz? to moze zamiast tego samorodka malutki diamencik ?smile
                        I jak lososie? zaaklimatyzowaly sie w nowych warunkach? Dla mnie naruszanie takich swietosci jak tarlowisko lososi , czy inne takie wazne dla natury aspekty jest okropienstwem najwyzszej kategorii i nic tego nie tlumaczy.Moge sie obejsc bez pachnacego papieru toaletowego a wolalabym zeby las nie byl niszczony.
                        • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 22.12.09, 19:43
                          te muszki sa krwiopijne. smierdziec mozna, tak dlugo jak sie cieplym jest...
                          gorsze od komarow, a te wystepuja w gestosci 5 na kazdy centymetr odslonientej
                          skory.

                          co do namiotu - myslalem o wyprawie letniej, ale mam tez gorski namiot zimowy.
                          tylko ze jeszcze sporo wdzianka musze skompletowac zeby przezyc w takim
                          namiocie, a to tanie nie jest. No i brak towarzystwa - samemu sie meczyc?

                          Ale kiedys sie odwaze....
                          • tetika Re: Podwoze kolege 22.12.09, 19:49
                            No nie przesadzaj , sam widzisz Irek rzucil haslo i dziewczyny sie pchaja do niego .Zrobisz to samo i na pewno nie bedzie pustego miejsca kolo ciebie w namiociku.
                            Co z tym diamencikiem?? bo jakos sprytnie otumaniajac mnie niekompletnym strojem tongue_out ominales temat diamentowego samorodka smile
                            • tetika Re: Podwoze kolege 22.12.09, 20:09
                              Taaa i cisza smile nagle musial sie pilnie wziac za zalegla prace jak wspomnialam o malutkim samorodku tongue_out
                              • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 22.12.09, 20:17
                                akurat zgadlas - u mnie jest 2:15 wiec pracuje.

                                z tym samorodkiem to drobny problem - musze pierwsze jakies jezioro przesunac
                                zeby sie do nich dostac....

                                nie wspominajac o tym ze mam 5000 km do miejsca gdzie one wystepuja.


                                co do namiociku to niekoniecznie chodzilo mi o damskie towarzystwo - zamrazanie
                                tylka przy minus 30 jest rozrywka raczej specyficzna i malo ktora bialoglowa by
                                sie na to odwazyla (jak sie taka znajdzie to bede za nia chodzil jak pies przez
                                reszte moich dni), ale dobry kumpel ktory cos takiego kiedys robil jest wrecz
                                niezbedny - jak nie wiesz czegos co wiedziec powinnas, mozesz sobie elegancko
                                zamarznac, a smierc ta jest ponoc przyjemna (bardzo nie chce ci sie ruszac)
                                • tetika Re: Podwoze kolege 22.12.09, 20:25
                                  No coz diamencik przeboleje smile
                                  Na zimno mam gigantyczna "alergie", wiec nie nadaje sie na twoja bialoglowe smile
                                  Wlasnie siedze i sie zastanawiam czy zrezygnowac z niewatpliwie sympatycznego towarzystwa i wejsc pod koldre i poczytac ksiazke, czy tez zafundowac sobie lampke wina albo drinka i jeszcze troche poforumowacsmile
    • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 21.12.09, 14:57
      Wrocilem! 1400 km podrozy w wiekszosci przez opady sniegu i polowa przez noc...
      bardzo meczace, ale zobaczylem jak wyglada Ontario troche bardziej na polnoc -
      bardzo dlugo nic i tylko lasy.... calkiem ladne.

      Dlugo by pisac, ale wyprawa sie udala, kolega bedzie mial swieta w domu bo w
      Toronto by mnie zamarudzil na smierc.
      • fallen86 Re: Podwoze kolege 21.12.09, 16:19
        warm_and_fuzzy_logic napisał:

        > kolega bedzie mial swieta w domu bo w Toronto by mnie zamarudzil
        > na smierc.

        Ha!
        Zatem nie z dobroci serca a z chęci "zysku" a raczej chęci świętego spokoju tongue_out
        Zdrowie psychiczne ponad wszystko! wink

        Pozdrawiam pozytywnie!
        • warm_and_fuzzy_logic Re: Podwoze kolege 21.12.09, 22:54
          he he pozbycie sie go z Toronto to byla sprawa nadrzedna - robil sie juz
          niebezpieczny dla otoczenia bo pare rzeczy mu ostanio na leb spadlo i to bardzo
          duzego kalibru (np spalily mu sie wszystkie narzedzia jakie uzbieral przez 25 lat).

          Do tego on poza paroma przyjaciolmi nikogo tu nie ma, wiec czuje sie jak 5te kolo.

          Czlowiek urodzil sie i wychowal na polnocy, wiec ciagnie go do swojego - ja
          akurat to doskonale rozumiem bo nie jestem wielkomiastowy - Toronto wpedza mnie
          w depresje z ktorej sobie nie zdaje sprawy dopoki nie wyjade za miasto.
          Tak naprawde z zycia w paromilionowej aglormeracji to nie mam nic poza praca, bo
          na nic nie mam czasu - ani zeby wyjsc do baru (uwiazany do samochodu, transport
          publiczny nieciekawy), ani do muzeum - nie ma kiedy itd. itp. Dzieje sie duzo
          fajnych rzeczy w Toronto, ale czlowek jak wpadl w wyscig szczurow to nie ma co i
          kiedy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka