Dodaj do ulubionych

Optymistycznie inaczej

02.06.11, 09:47
www.se.pl/wydarzenia/kronika-kryminalna/samobojstwo-z-samotnosci_97876.html
Obserwuj wątek
    • grejfrutowyrum Re: Optymistycznie inaczej 02.06.11, 11:48
      No to jeszcze TO ;/
    • noajdde Można to zrozumieć 02.06.11, 17:37
      Pamiętam okres gdy mieszkałem sam w pewnym dużym mieście. Byłem wtedy w prawdziwej desperacji, w każdy weekend błądziłem bez sensu po całym mieście i nawet mimo swej nieśmiałości wobec kobiet niektóre próbowałem zaczepić rozmową. Rzecz jasna kompletnie nic z tego nie wyszło (może poza tym, że parę osób wzięło mnie za jakiegoś popaprańca) a ja z dnia na dzień byłem coraz bardziej przybity. Co mnie wtedy odciągnęło od czarnych myśli to zmiana pracy, nowe środowisko, oczywiście jak zwykle w moim zawodzie, bez kobiet. Od tamtej pory trochę minęło, chyba mi przeszło. Jednak wtedy nie było mi do śmiechu, nigdy potem tak na poważnie nie myślałem żeby ze sobą skończyć. Trzeba przetrzymać, znaleźć temat zastępczy, jedyna rada. Ktoś kto naprawdę nie był długo sam, nie zna tego lęku.
    • xzarovichx Re: Optymistycznie inaczej 03.06.11, 00:25
      A pod spodem jest banalny ale jakże trafny komentarz - "Nie każdy może być szczęśliwy. Tak jak nie każdy może być zdrowy."
    • baenzai Re: Optymistycznie inaczej 03.06.11, 00:57
      Jak komuś nie smakuje jedzenie to chyba lepiej odejść od stołu niż udawać twardziela (że tak to metaforycznie ujmę).

      Mi bardzo nie smakuje ale przy stole trzyma mnie jeszcze trochę naiwna nadzieja, że może kiedyś nadejdzie taki dzień, kiedy to jedzenie będzie lepsze.
      • oszukany.32 samobójstwo na raty 15.06.11, 20:50
        mam parę koncepcji. trucie się fajkami (szansa na raka płuc), wódą i piwem (szansa na marskość), kombinacje APAP, Ibuprom + piwo, nadużywanie tablet, 12 kaw + bieg na 5 km (szansa na arytmię), byleby nie dożyć niedołęstwa.
        • noajdde Re: samobójstwo na raty 15.06.11, 21:29
          Sposoby, które opisujesz, mogą prowadzić do niedołęstwa. Znam dużo lepsze i skuteczniejsze.
          • oszukany.32 Re: samobójstwo na raty 15.06.11, 21:59
            Gdybym miał 66 lat nie interesowałbym się chorobami. Jako że "mam szansę" dożyć ok. 30 lat w inwalidztwie zamierzam te 30 skrócić maksymalnie jak się da. Najlepiej byłoby do zera, ale tak 2-5-10 to mi wystarczy.
            • mr.kev Re: samobójstwo na raty 15.06.11, 23:35
              samobójstwo na raty=tak naprawdę masz gdzieś wewnątrz cień nadziei
              albo jesteś masochistą

              słowo daję, jak kiedyś mi się pomyślało o takiej opcji, to miała być szybka i od razu, a nie szanse na kalectwo, życie jako warzywo itd.
            • noajdde Re: samobójstwo na raty 15.06.11, 23:48
              Kiedy zasypiam marzę o tym by się więcej nie obudzić. Kiedy się budzę pytam po co. Gdy jestem w górze myślę, że to jest jakiś powód. Gdy jestem słaby boję się śmierci i też bardzo boję się samotnej starości.
    • witrood Re: Optymistycznie inaczej 16.06.11, 18:26
      kuuuuź...wa laska, odrobinę ode mnie starsza... wink
      Szkoda życia wink
      • oszukany.32 Ja z moją laską jestem 12 lat 16.06.11, 19:28
        Na imię jej depresja kliniczna.

        Suka znika na rok, dwa, na pół roku (zwykle) i nie daje znać o sobie. Jednak gdy pancerz mi spada i jestem w jakimś momencie słaby, czyli np po badaniach lekarskich gdzie stwierdzają skoliozę (czyli inwalidztwo znając moje szczęście pewnie 90 stopni), przyczajona skrada się i włazi mi nie powiem że do łóżka ale do łba. I znów jesteśmy razem.

        Ale dzisiaj ją ostro obiłem i poszła sobie. Pewnie wkrótce wróci, po USG tętnic.

        Ktoś powie idź do psychiatry to można wyleczyć. Właśnie że nie. Zna ktoś przypadek wyleczenia psychiki. Ja nie.

        Leczyć to się można u internisty na grypę, bo prawdopodobnie miał on nieraz grypę, więc wie co to znaczy.

        A co ci da psychiatra? Jakieś badziewne psychotropy, które g***o pomogą, tylko zaszkodzą. Litania skutków ubocznych jest długa. Np. otępienie umysłowe, już nawet pola trójkąta nie obliczysz.

        A każdy następny nawrót tej suki jest dwukrotnie bardziej niszczycielski niż poprzedni. Wyniszcza, i kastruje mózg krok po kroku. Co będzie dalej, wiadomo. Każdy chory na depresję i tak odejdzie do lepszego świata. smile
        • mr.kev Re: Ja z moją laską jestem 12 lat 16.06.11, 22:46
          > Ktoś powie idź do psychiatry to można wyleczyć. Właśnie że nie. Zna ktoś przypa
          > dek wyleczenia psychiki. Ja nie.

          Ja tak. 2. I nawet maturę się dało zdać na psychotropach, akurat z matmy wink

          > Co będzie dalej, wiadomo. Ka
          > żdy chory na depresję i tak odejdzie do lepszego świata. smile
          Każdy z nas się skończy, bo to odchodzenie to hm hm hm ...
        • noajdde Re: Ja z moją laską jestem 12 lat 17.06.11, 23:40
          Zawsze fascynowały mnie rady w stylu "idź do psychiatry". Czy psychiatra jest w stanie odmienić moje życie. Kiedy zawsze byłem sam, kiedy zawsze tęskniłem za czymś czego mieć nie mogłem, kiedy nie byłem nigdy dostrzegany przez kobiety, psychiatra sprawi, że nagle polubię ten stan czy może sprawi, że otumaniony psychotropami przestanie mi przeszkadzać?
          • mr.kev Re: Ja z moją laską jestem 12 lat 18.06.11, 21:51
            > Zawsze fascynowały mnie rady w stylu "idź do psychiatry". Czy psychiatra jest w
            > stanie odmienić moje życie.
            Wiesz co, ja jestem typkiem, który przechodzi z braku depresji w depresję co najmniej 2x rocznie (sezonówka) i życie bez depresji naprawdę wygląda inaczej.
            Nie chodzi o stan otumanienia przeciwstawiony pełnej jasności umysłu. Po prostu bez depresji nie nakręca Ci się z taką łatwością (i w takim tempie) ta upiorna spirala czarnych myśli. I jakoś bardziej się chce robić coś ciekawego.

            P.S. Życie i tak nie ma wyższego sensu wg mnie i kończy się całkowicie i nieodwołalnie w chwili śmierci. Ale bez depresji jestem w stanie doskonale znieść tę świadomość smile
          • witrood Re: Ja z moją laską jestem 12 lat 20.06.11, 08:56
            Może, może... wink
            Kiedyś średnio rozgarnięta lekarka przepisała mi pewien specyfik w związku z pewną dolegliwością typowo somatyczną i niepożądanym skutkiem ubocznym było totalne otępienie. wink Wszystko mi totalnie zwisało i mogłem przespać czy przeleżeć cały dzień. Całe szczęście było to w wakacje, więc bez specjalnej szkody dla życia. wink
            Inna lekarka, jak się dowiedziała, czym to leczyła ta poprzednia, złapała się za głowę wink
            • mr.kev Re: Ja z moją laską jestem 12 lat 20.06.11, 19:50
              Historie o fatalnie działających, źle przepisanych lekach też niestety znam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka