Dodaj do ulubionych

Samotność po mojemu

29.10.15, 00:24
Pomyślałem, że podzielę się z Wami swoją wersją samotności co by się trochę wyżalić ale też trochę pokazać, że to nie musi być straszne.

Otóż mam 34 lata i samotnym zdecydowanie jestem... z przerwami, ale wydaje mi się, że odczucie to kroczy ze mną całe moje życie. Już będąc nastolatkiem postawiłem tezę że ja to sobie chyba nigdy nikogo nie znajdę i myliłem się, bo zaznałem miłych chwil ale ostatecznie od dobrych kilku lat jestem sam i nic nie wskazuje na to aby sie miało to zmienić. Powodów ku temu jest wiele i jednym z nich jest moja nieśmiałość ale w grę wchodzi rownież to, ze w życiu poznałem sporo fajnych kobiet i przesadnie podniosłem poprzeczkę jednocześnie nie będąc w stanie siegnąć poprzeczki stawianej nam mężczyznom.

Czy moja samotność to taka straszna rzecz? Chyba nie. Zawsze powtarzałem ze lepiej być samemu niż być z kimś na siłę. Zapisałem sie na naukę tańca, uprawiam inne hobby, mam trochę fajnych znajomych i przyjaciół i mimo chwil, w których jest mi bardzo cieżko to jednak wstaje codziennie do pracy i staram się być pozytywnym, bo prawda jest taka, ze od smutasów i ludzi z problemami ludzie po prostu uciekają a to nie jest mi na rękę w mojej sytuacji.

Żyje ze świadomością ze gdybym naprawdę chciał być z kimkolwiek to niemiałbym z tym żadnego problemu, bo wiem ze komuś tam w tym świecie sie podobam.

Czy jestem szczęśliwy? Nie. Czy użalam sie nad sobą? Rzadko. Czy jestem desperatem? Nie. Czy aktywnie szukam miłości? Raczej nie.

Samotność jest dołująca ale nie musi być tragedią jeśli zapełnisz swój grafik każdego dnia aby nie mieć siły lub czasu na smutki. Także głowa do góry i w tany smile
Obserwuj wątek
    • lilith45 Re: Samotność po mojemu 29.10.15, 20:43
      A z czego wynika ten Twój brak szczęścia? Z tego co piszesz jednak radzisz sobie z byciem samotnym zatem?
      Myślę że szczęście nie polega na posiadaniu wszystkiego...tylko na cieszeniu się tym co mamy.
      Powiem więcej szczęście w ogóle nie polega na posiadaniu...Jakże ulotne jest szczęście gdy uzależniamy go od posiadania...bo wystarczy stracić jeden element i szczęście znika... Oczywiście nie popadajmy w skrajności bo cięzko być szczęśliwym gdy nie możemy zaspokoić tych najbardziej podstawowych potrzeb. Jednak poza tym zawsze można być szczęśliwym. To tylko zalezy od naszego podejścia, do umiejętności ciesznia się nawet bzdurami, a nie gonienia wiecznego za czymś nieuchwytnym. Myslę że akceptacja obecnego stanu, naszej rzeczywistości jest pierwszym krokiem do szczęścia. Zwyczajnie postanów że jesteś szczęśliwy, ciesz się że korzystasz z zycia, że Twoje dni nie są puste itd. Zatem pomyśl o sobie jak o człowieku szczęśliwym, pomimo braków, bo dlaczego by nie...
      Powodzenia smile
      • lynxu Re: Samotność po mojemu 29.10.15, 21:19
        Nie jestem szczęśliwy, bo myślę, że dojrzałem do dzieci i całego tego galimatiasu z tym związanego. Chciałbym coś po sobie zostawić na tym świecie i najprawdopodobniej nie będzie to nic wielkiego typu praca naukowa czy wynalazek. Dzieci to coś/ktoś dzięki czemu na łożu śmierci powiesz sobie, że to wszystko miało jakiś cel, a nie tylko własna przyjemność. My ludzie mamy tę skłonność, że szukamy sensu, bo jak sensu brak to po co to wszystko?

        Nie jestem też szczęśliwy, bo często mimo wszystko jednak sam spędzam czas. Czasami chciałoby się robić pewne rzeczy nawet niekoniecznie z kimś ale chociaż obok kogoś. Chciałbym czytać książkę i smyrać ją w stopę jednocześnie (czy cokolwiek :]). Chciałbym widzieć jej twarz uśmiechającą się do mnie i czerpać z niej energię. Chciałbym wiedzieć, że nie wszystko zawsze muszę sam, że ktoś czasem może o mnie się zatroszczyć lub mi z czymś pomóc. Przydałby się ktoś kto wesprze dobrym słowem, wysłucha, zaakceptuje mnie z moimi wszystkimi wadami. No i nie mniej ważne potrzebna mi bliskość z drugą osobą. To nie są rzeczy nieistotne, to jest coś czego raczej każdy z nas potrzebuje.

        Natomiast jestem osobą, która dosyć łatwo odpędza złe myśli. Jeżeli mam problem, którego nie umiem rozwiązać to nie zamartwiam się i nie dołuję - po prostu przestaję o tym myśleć. Tak jest zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym. To daje mi złudzenie, że nie jest tak źle. Staram się żyć pełnią życia, ale jest wiele momentów gdzie wszyscy dookoła przypominają mi jak niefajnie mam. Natomiast w tym całym nieszczęściu można się zupełnie dobrze bawić o ile nie poddamy się własnym myślom.
        • lilith45 Re: Samotność po mojemu 29.10.15, 23:43
          To może zacznij bardziej aktywnie szukać Jej smile

          Dzieci to ryzykowna inwestycja nigdy nie wiesz co z tego będzie...ale fakt że nadają pewnego sensu, tzn. ukierunkowują w pewien sposób nasze życie...
          • lynxu Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 01:14
            No ciężko z tym. Zapisałem się na przykład na jeden z portali randkowych, ale jakoś nie czuję tego... spotkałem się z kilkoma dziewczynami - bezskutecznie. Myślę, że zdecydowanie zyskuję przy dłuższej znajomości, ale przeważnie moje znajomości z niewiastami nie trwają wystarczająco długo.... a ja potrzebuję dłużej chwili żeby pokazać kim jestem. Powiedziałbym, że okrutnym jest to, że tak łatwo dochodzimy do ocen innych osób. To nie jest tylko to, że inni mnie szybko oceniają, ale też ja zbyt szybko oceniam, a przecież w nas wszystkich jest zawsze jakaś tajemnica, jakieś wnętrze, które naprawdę mało komu pokazujemy i większość z tych przelotnych znajomości nigdy nie zobaczy tego wspaniałego kogoś, którego miało szansę spotkać.

            A dzieci... ryzykowna inwestycja? To chyba nie ta kategoria... dzieci to nie inwestycja, dzieci to jak wyhodowanie sobie ręki bez której się urodziłaś, a na którą zawsze czekałaś. To część Ciebie. Oczywiście jest to też ogromne wyzwanie, ale przecież miliardy ludzi doświadcza tego codziennie... nie czuję się gorszy smile Pewnie posiadając dzieci nie raz powiem, że mam dosyć, ale nie raz też mówiłem, że mam dosyć pracy czy czegoś innego - to są te chwile słabości, które każdy ma i musi przetrwać.
            • lilith45 Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 13:16
              Dzieci to nie jest część Ciebie...dzieci dorastają i odcinają pępowinę, idą swoją drogą, a czasem nawet zostawiają. To inwestycja nie wsensie finansowym, choc też ale inwestycja uczuć, ktore nie zawsze są zwracane. Bo róznie bywa. Broń boże nie odmawiam, sama mam dzieci i bardzo je kocham, ale nie mozna wszystkiego pokładać w dzieciach i traktować ich jak własności bo można sie na tym myśleniu przejechać i stać się nadopiekuńczym lub wręcz osaczającym rodzicem. Wychowywanie dzieci to ciężka praca i lokata uczuć, jednak trzeba robić to umiejętnie aby się wszystko nie odwróciło przeciwko nam. Są małżeństwa bezdzietne, bo tak też bywa. Ale nie ma co gdybać, sam fakt że o tym myślisz jednak mimo wszystko dobrze o Tobie świadczy. U mężczyzn nie jest to tak często spotykane. Częściej się słyszy o instynkcie macierzyńskim niż ojcowskim. I u męzczyzn zazwyczaj on sie pojawia już po narodzinach a u Ciebie inaczej, to duży atut.
              A gdybyś poszukał portalu dla singli - kiedyś gdzieś widziałam taki portal dla singli, którzy organizowali wspólne wyjazdy, urlopy, Sylwestry itp. Portale randkowe niekiedy są zdominowane przez osoby zdesperowane, tak mi się wydaje, słysząc tu i ówdzie rózne opinie na ten temat.
              I powiedz jeszcze z jakich powodów Twoje relacje trwają zbyt krótko? Może przez to że jesteś nieśmiały za mało okazujesz zainteresowanie konkretnej kobiecie i stąd to sie bierze. Przez co może myśleć że zwyczajnie nie jesteś w pełni nią zainteresowany...tak sobie tylko gdybam....
              Mój kolega szukał na eDarling kilka lat odpowiedniej kobiety i w końcu znalazł....też jest nieśmiały, w dodatku nieco oschły, ale to wynika z wychowania.... ale nie jest złym ani człowiekiem, ani pozbawionym uczuć, tylko z okazywaniem miał problemy. Dodam że też zyskuje przy dalszym poznaniu, bo jest bardzo mądrym facetem, jednak nie kazda kobieta wytrzymywała ten pierwszy etap i tez nie ma co się tym kobietom dziwić. Jednak nie poddawał się i dopiął swego.
              • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 02:28
                Hm... moje związki nie zawsze bywały krótkie... najdłuższe to 3 lata i 2 lata. To nie jest tak, że moje związki są za krótkie, bo jak już się jakiś wydarzy to zwykle trochę trwa. Problem w tym, że te związki już się wydarzyły i od dłuższego czasu już nic się nie wydarzyło. To nie jest tak, że nie miałem możliwości, bo miałem.... ja po prostu wiem, że nie chcę kogokolwiek kto zapełni pustkę. Poznałem w życiu bardzo fajne kobiety, z niektórymi byliśmy parą, inne były tylko przyjaciółkami czy koleżankami (były zajęte więc nic tu się nie mogło wydarzyć). Kiedy człowiek ma świadomość jak fajne istoty chodzą po tym globie to bardzo podwyższa swoją poprzeczkę, sam zaczyna wymagać. Z drugiej strony czytałem np. na Sympatii wymagania kobiet odnośnie mężczyzn.... przecież one szukają jakiegoś księcia z bajki, a nie mężczyznę z krwi i kości smile

                Ja wymagam bardzo mało według mnie, ale to jednocześnie jest bardzo dużo, bo kobiety po prostu takie nie są.... czasami mam wrażenie, że szukam kumpla w ciele kobiety smile

                1) Wygląd: Jej twarz jest dla mnie ważna... a szczególnie ładny uśmiech... jak jej twarz mnie nie zafascynuje to dupa zbita...
                2) Charakter: Musi mieć odpowiedni sposób bycia... ciężko to opisać... nie może być znerwicowana, musi być inteligentna, ale też nie przesadnie, musi mieć w sobie trochę luzu, nie przejmować się bzdurami, mieć zdrową psychikę, być świadomą swych wad i umieć się z nich śmiać, mieć dystans, zawodowo nie może być karierowiczką, a byłaby boginią gdyby miała jakąś pasję inną niż podróże (bo te chyba każdy lubismile)

                Czy to tak wiele? Napisałem, że szukam jakby kumpla, ale tak naprawdę to właśnie o to chodzi. Twoja partnerka, Twój partner ma być Ci przede wszystkim kumplem i przyjacielem, bo to jest osoba, z którą musisz lubić spędzać czas, z którą nadajecie na tych samych falach, czasami rozumiecie się bez słów. Jak jest ten rodzaj porozumienia i do tego jeszcze pojawi się pożądanie to już jesteśmy w domu big_grin

                Wiem... może to za wiele....

                • lilith45 Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 16:56
                  Sorry ale sam napisałeś że Ty zyskujesz po dłuższym czasie a Twoje związki widocznie trwały zbyt krótko.

                  W oczekiwaniach napisałeś że nie może być zbyt inteligentna? big_grin
                  • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 17:08
                    No po dłuższym czasie, ale nie po roku przecież smile Raczej po miesiącu czy kilku czy nastu spotkaniach.... chodziło mi o to, że jakby jedna, dwie randki miały zaważyć o naszej przyszłości to ja znam wynik tych dwóch spotkań.

                    Z tą inteligencją to jest proste. Facet albo musi być mądrzejszy od swojej kobiety albo musi mieć chociaż poczucie, że jest mądrzejszy. My faceci już tak mamy zakodowane, że powinniśmy otoczyć opieką swoją rodzinę i , że to jest nasza rola w rodzinie. Jest to również uwarunkowane kulturowo. Jeżeli kobieta mocno zdominuje związek to tracimy poczucie, że jesteśmy potrzebni, powoli stajemy się dupami wołowymi. To się tyczy zarówno inteligencji, ale także siły charakteru. Słabszy facet na początku jest miły i potulny, bo to nowa kobieta, potem trochę walczy, potem bardziej walczy a potem się poddaje, zakłada kapcie i resztę życia ogląda telewizor smile No chyba, że w międzyczasie coś wywalczy smile
                    • lilith45 Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 17:22
                      Chyba zakompleksoeni faceci tak mają. Wybacz ale pierdolety opowiadasz. Masz założoną samoocenę skoro inteligencja czy madrosc partberki Ci przeszkadza. A skoro masz zanizoną samoocenę tk z tego mogą wynikać rownież inne dziwne zachowania, a nawet ta Twoja nieśmiałość.
                      • lilith45 Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 17:24
                        Miało byc - masz zaniżoną samoocenę
                      • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 17:43
                        Możesz przyjąć, że nie mam racji - nie odczuwam potrzeby udowadniania czegokolwiek. Wiedz jednak, że ten proces nie dzieje się przez 5 lat, a raczej 20... więc może być słabo zauważalny. Takie są moje osobiste obserwacje, natomiast nie są poparte pracą naukową więc jak najbardziej mogę się mylić. Uważam jednak, że mężczyzna ma coś takiego jak ego i musi je pielęgnować (z tym, że za bardzo rozbudowane to też niedobrze) i jeżeli ono jest nieustannie miażdżone to w końcu znajdzie sobie on jakąś ładną panią z pracy, która tak popracuje nad jego ego, że ten ulegnie... mężczyzna musi czuć się doceniony co nie znaczy, że kobieta ma się do niego uśmiechać i chwalić gdy ten co rok obiecuje, że już niedługo to coś tam naprawi.

                        Powiem Ci tak: obym się mylił smile
                        • lilith45 Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 18:57
                          Mezczyzna ma ego? A kobieta nie ma?
                          Czlowiek naprawde madry I inteligentny wcale nie miażdży innych, chyba że jest niedowartosciowany. Jeżeli tak odczuwasz to guy kobieta jest bardziej inteligentna to znaczy że to ty masz problem. To winks wlasnie z Twojen zaniżonej samooceny. Chyba ze też trafiłeś na kobiety inteligentne i niedowartosciowane.
                          • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 20:33
                            Ja rozłożyłem temat od strony mężczyzny, bardzo możliwe, że z drugiej strony to wygląda tak samo, podobnie, inaczej, przeciwnie - nie wiem - dobrze, że Ty wiesz. To co opisałem to nie jest coś co kobieta też robi celowo, raczej nieświadomie.... a potem powtarza "nie ma już na tym świecie prawdziwych mężczyzn", a ja słuchając tego się wtedy tylko uśmiecham - wiem, że ma rację i wiem dlaczego smile Natomiast nie powiem jej nigdy, że o prawdziwe kobiety też trudno smile
                            • lilith45 Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 20:58
                              Nie wiem. Nie znam Cię żeby stwierdzić czy to one były niedowartosciowane i przez to chciały dominować czy to Ty jesteś niedowartosciowany i tak odbierasz każdą kobietę która w jakiejś dziedzinie jest lepsza od Ciebie.

                              W każdym bądź razie zyczę powodzenia.
                              • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 21:11
                                Ależ w żadnym wypadku... każda kobieta jest w czymś ode mnie lepsza, a większość kobiet jest ode mnie w wielu rzeczach lepsza - zupełnie mnie nie zrozumiałaś - to jest zupełnie w porządku. Ja tylko twierdzę, że zbyt inteligentna kobieta (czytaj dużo mądrzejsza od faceta) będzie dla niego problemem, ale to zupełnie nie znaczy, że on chce mieć głupią. Powiem więcej, żadna kobieta nie będzie chciała mieć faceta, którego uważa za głupka albo przy której będzie czuła się jak głupia. Dlatego właśnie zwykle staramy się dobierać partnera raczej blisko naszego poziomu, bo mamy poczucie, że z nimi się dogadamy.
                                • lilith45 Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 21:17
                                  A ja Ci pisałam że to świadczy o niskiej samoocenie faceta. I powinien nad tym popracować.
                                  Facet który zna swoją wartość nie ma problemu z tym że partnerka jest madrzejsza.
                                  • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 21:32
                                    Twą opinię przyjąłem do wiadomości i chociaż nie zgadzam się lub nie całkiem się zgadzam to nie wykluczam, że masz rację. Podyskutuję ze znajomymi przy najbliższej okazji w celu ustalenia ogólnego poglądu w tym temacie. Pozdrawiam.
                    • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 19:43
                      lynxu napisał:

                      > Facet albo musi być mądrzejszy od swojej kobiety albo musi mieć chociaż poczucie,
                      > że jest mądrzejszy.

                      Hmmm... to ja chyba jestem bardzo dziwny, bo wręcz marzę o spotkaniu kobiety inteligentniejszej ode mnie. Z inteligentną kobietą można mieć tysiące godzin pasjonujących rozmów, nie trzeba się hamować i upraszczać wszystkiego gdy opowiada się o ciekawostkach naukowych lub jakichkolwiek innych skomplikowanych rzeczach, można wspólnie pracować nad ambitnymi projektami nie związanymi z pracą, itd. Jeden warunek - ma to być kobieta mądra, ale nie przemądrzała! I tu jest pies pogrzebany - mnóstwo inteligentnych kobiet ma skłonności do rządzenia wszystkimi wokół i zachowywania się jakby pozjadały wszystkie rozumy, a to odstrasza facetów. Kobieta wybitnie inteligentna i jednocześnie skromna, ciepła i sympatyczna cieszy się tak ogromnym powodzeniem, że nie sposób takiej spotkać stanu wolnego (przynajmniej mi się jeszcze nie zdarzyło, wszystkie były już od dawna zajęte).
                      • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 20:44
                        Nie jesteś dziwny. Ja też lubię inteligentne kobiety i wprost uwielbiam z nimi rozmawiać. Z moją mądrą dziewczyną uwielbiałem leżeć na kanapie na balkonie i patrzeć w gwiazdy i rozmawiać o kosmosie. Uwielbiałem te rozmowy, były jakże abstrakcyjne. Problem w tym kiedy żyjesz z osobą, która zawsze wie lepiej.... i jak się dobrze zastanowisz to przyznasz jej rację, ale sam nigdy od razu na takowe rozwiązanie nie wpadniesz. To nie jest kwestia przemądrzałości tylko to jest męczące na dłuższą metę. Możemy też przyjąć tezę roboczą, że to ja durny jestem i nic nie ogarniam smile
                      • monty007 Re: Samotność po mojemu 03.11.15, 02:35
                        mnóstwo inteligentnych kobiet ma skłonności do rządzenia wszystkimi wokół i zachowywania się jakby pozjadały wszystkie rozumy, a to odstrasza facetów.

                        Takich kobiet (i mężczyzn) nie nazwałbym szczególnie inteligentnymi. Im ktoś inteligentniejszy, tym mniej przemądrzały - bo potrafi krytycznie spojrzeć na siebie i dostrzec, że swoim przemądrzalstwem psuje sobie stosunki z innymi ludźmi.
                        • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 03.11.15, 18:21
                          Mylisz mądrość z inteligencją. Wiele inteligentnych kobiet jest niestety przemądrzałych. Te mądre nigdy.
                    • koncowywysiadac Re: Samotność po mojemu 04.11.15, 22:34
                      Tak się wtrącę... uważam, że nie, facet nie musi ani być mądrzejszy, ani nie musi mieć takiego poczucia. Ja tak nie mam zakodowane, nie wiem, może nie pasuję do stereotypu. Co do dominacji w związku: nikt nie powinien dominować. Każda dominacja prowadzi do gorszego położenia drugiej osoby. Sorry, że tak na poważnie smile
                      • lynxu Re: Samotność po mojemu 05.11.15, 10:58
                        W związku zawsze ktoś tylko trochę ale będzie dominował. Wynika to z tego, ze nie ma dwojga takich samych ludzi. Dominacja to nie to, ze jedna osoba nie liczy sie ze zdaniem drugiej (chyba, że w sytuacjach skrajnych). Zwykle to sie ujawnia w szczegółach np. Kobieta powstrzymującą sie przed zakupem zasłon do domu bo wie że mąż chce mieć na to wpływ.... tutaj dominuje facet. Zaraz powiecie ze przecież nie każda kobieta musi sie bardziej znać na kolorach od faceta i generalnie macie racje ale w przeciętnym polskim domu to raczej kobieta dba o takie rzeczy. Dominacja tez ujawnia sie kiedy w dyskusjach miedzy dwojgiem można zauważyć ze jedno cześciej odpuszcza niż drugie i nie robi tego dlatego ze nie ma racji a dlatego ze chce świetego spokoju.
                        • cymonkaa Re: Samotność po mojemu 23.11.15, 14:15
                          Ciekawy wątek smile
                          Dodam tylko, że mnie się słowo 'dominacja' w związku nie podoba. Zdecydowanie wolę partnerstwo w każdej możliwej sytuacji smile
                          Ale trzeba przyznać rację, w większości małżeństwach / związkach po jakimś czasie lub nawet na pierwszy rzut oka można zauważyć, że jedna strona dominuje.
                          Osobiście, nie chciałabym ani dominować, ani być zdominowana. Konflikty wolę rozwiązywać na zasadzie, że wybieramy wspólne rozwiązanie, które pasuje obu stronom. Żadna nie rezygnuje ze swojej potrzeby z poczuciem zawiedzenia, złości, itp.
                          Ale jest to stosunkowo niedawno nabyta przeze mnie wiedza, oczywiście do przepraktykowania wink Jeśli tylko znajdzie się ktoś chętny na dłużej big_grin

                          Kwestię powyższych zasłon rozwiązałabym: "Kochanie, jeśli chcesz mieć swój udział i zależy Ci na kupnie zasłon, pojedźmy razem do sklepu i wybierzemy takie zasłony, które nam obojgu będą się podobać." I tyle. Nie widzę tu dominacji, a raczej fakt, że mężczyzna przywiązuje wagę do rzeczy, na które codziennie będzie w mieszkaniu patrzał sporo czasu smile
                    • madzik9912 Re: Samotność po mojemu 24.11.15, 23:13
                      Pięknie piszecie, całkiem ładna dyskusja wynikła.... Samotność to i szczęście i nieszczęście w jednym. Po rozpadzie mojego 8 letniego związku ze szkolną miłością świat mi się zawalił - jak bym żyła w ciemności i trzeba było z niej w samotności wypełznąć... pokochać siebie i pokochać czas spędzany w samotności robię to jeszcze do dziś (idzie coraz lepiej). Trzeba przejść przez depresję, robić szalone a czasem strasznie głupie rzeczy (mój przypadek to zabójcza jazda na motocyklu), złamać serce innej osobie, pomóc osobie ze złamanym sercem, umówić się z przypadkową osobą tak spontanicznie. Gdzieś między tymi czynnościami odnajduje się sens i siebie samego. Jeśli chodzi o posiadanie dzieci to bardzo skomplikowana kwestia... czasem tylko się wydaje że dorosło się do tej odpowiedzialności ...ale zazwyczaj spada to ostatecznie na głowę kobiety - konsekwencją tego jest oziębienie relacji małżeńskich. Dobrze wszystko przemyślcie albo świadomie idźcie na żywioł wink POZDRAWIAM M
        • torado Re: Samotność po mojemu 30.10.15, 19:05
          lynxu napisał:

          > Nie jestem szczęśliwy, bo myślę, że dojrzałem do dzieci i całego tego galimatia
          > su z tym związanego.
          nie znam Cię i w Twoim przypadku tak nie musi wcale być, ale rozważ to proszę smile: moje doświadczenia są takie, że jak na coś jestem gotowa to to się wydarza więc albo jeszcze nie jesteś gotowy na bycie z kim, posiadanie dzieci, albo za chwilę stanie się tak, że poznasz tą, z którą będziecie mieli dzieci smile
          • lynxu Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 01:02
            Wiesz... na posiadanie dzieci to nikt nigdy nie jest tak do końca gotowy. Jak masz 20 lat to się trochę boisz i jak masz 40 to też będziesz się bać. Ja wiem natomiast, że mimo moich strachów i lęków to chciałbym wkroczyć w ten etap mojego życia. To jest taki moment kiedy upajanie się alkoholem z kolegami, ciągłe imprezy czy kolejne wakacje gdzieś tam już nie dają tyle przyjemności. Chciałoby się postawić pewien krok trochę na ślepo, trochę niezdecydowanie, ale poruszać się, bo aktualna pozycja nie jest dłużej akceptowalna smile Także tego nam samotnym życzę.... abyśmy mimo lęków wykonywali kolejne kroki i liczyli, że za każdym razem noga stanie jednak na pewnym gruncie smile
            • torado Re: Samotność po mojemu 14.11.15, 12:28
              lynxu napisał:
              > Także tego nam samotny
              > m życzę.... abyśmy mimo lęków wykonywali kolejne kroki i liczyli, że za każdym
              > razem noga stanie jednak na pewnym gruncie smile

              tak, zgadzam się trzeba próbować, mimo iż czasem te próby mogą kosztować nas wiele w sensie zranienia psychicznego to jednak warto. Myślę sobie, że jeśli wiem czego chcę i wiem, że żeby to osiągnąć trzeba czasem też troszku pocierpieć, to nie zabraknie mi sposobów, by to osiągnąć.
              Trudne doświadczenia związane np. z odrzuceniem może przekuć w pozytywy, by nie był to powód do wycofania, zgorzknienia, narzekania ani do przedmiotowego traktowania ludzi. smile
    • a.g.l.a.j.a Re: Samotność po mojemu 30.10.15, 00:26
      A w Twój zapełniony grafik można coś jeszcze wcisnać? Opowiesz o zapełnianiu grafika przy piwie? wink
      • rafae Re: Samotność po mojemu 30.10.15, 17:14
        Agla... jesteś bezbłędna... Tak trzymaj big_grin
      • lynxu Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 00:54
        Bardzo jesteś bezpośrednia smile A będziesz w Szczecinie czy wolisz abym ja zupełnie przypadkiem przejeżdżał przez Twoją miejscowość? tongue_out
        • a.g.l.a.j.a Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 13:06
          Nie jestem bezpośrednia, samo tak jakoś wyszło, zobaczyłam Szczecin w wizytówce i pomyślałam, czemu nie uzupełnić płynów (nie musi być piwko, może być zielona) w swoim towarzystwie i nie porozmawiać o zarzadzaniu czasem. Spokojnie, to nie randka, nie chodzę na randki, nie szukam faceta.
          A w Szczecinie mogę być... w sobotę.
          • lynxu Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 14:01
            Jasne, możemy wypić to czy tamto. Proszę odezwij się na do mnie na maila elkubano@gmail.com to się zgadamy odpowiednio co by może wszystkich forumowiczów nie zapraszać wink
    • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 30.10.15, 00:52
      Lynxu, zupełnie jakbym czytał o sobie. I masz rację z tą poprzeczką, jak się spotkało kilka wyjątkowych dziewczyn w życiu, a z najbardziej wyjątkową spędziło wiele lat, to potem poprzeczka jest bardzo wysoko niezależnie od naszej woli.
      Zazdroszczę Ci że lubisz tańczyć, w ten sposób masz nieporównywalnie łatwiej jeżeli chodzi o kontakty z dziewczynami...
      • lynxu Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 00:49
        Widzisz problem w tym, że ja lubię tańczyć, ale nie umiem smile To kolejny powód aby spotęgować swoją nieśmiałość. Jest to jedna z przyczyn, dla których zapisałem się na naukę tańca. Nie chcę więcej być tym kolesiem, który co prawda jest zupełnie miły, ale całą imprezę podpiera ścianę. Żadna dziewczyna takim kimś się nie zainteresuje. Kobiety lubią kiedy jesteśmy pewni siebie, przebojowi i tak dalej.... wiem, że w przeszłości na tym polu często zawodziłem i pewnie jeszcze długo będę nijaki taki, ale próbuję z tym walczyć. Wierz mi, że ja też mam spore problemy ze złapaniem rytmu i wydawałoby się, że gorzej być nie może.... ale zaufaj mi... jeżeli zbierzesz się na odwagę i zapiszesz na kurs tańca to może to odmienić Twoje życie (o ile tego właśnie chcesz) - to co możesz stracić (czerwone policzki od wstydu plus parę złotych) ma się nijak do tego co możesz zyskać.
        • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 01:53
          Ale właśnie tego Ci zazdroszczę - że LUBISZ tańczyć i tylko musisz teraz się tego nauczyć, co tak naprawdę jest drobnostką, to tylko kwestia czasu i pieniędzy wink
          Ja niestety NIENAWIDZĘ tańca i żadna siła na ziemi mnie do niego nie zmusi, mam więc przerąbane jeżeli chodzi o kontakty z kobietami bo ogromna z nich większość (prawie wszystkie z bardzo nielicznymi wyjątkami) nie są w stanie zaakceptować tego że ktoś może nie lubić tańczenia i próbuje SIŁĄ (czasem nawet w kilka osób) zmusić mnie do tańca, a jak okaże się że się nie dam zmusić (lub kobieta wcześniej zrozumie że nie zatańczę z nią), natychmiast traci wszelkie zainteresowanie moją osobą. Niestety większość kobiet oczekuje od faceta tego, że będzie je zabawiał i będzie się z nimi bawił, a ja takiej formy zabawy nie zapewnię nikomu.
          • lynxu Re: Samotność po mojemu 31.10.15, 11:51
            Zwykle ludzie nie lubią, bo nie potrafią, ale jeżeli twierdzisz, że w Twoim przypadku to coś więcej to nie śmiem z tym dyskutować. Faktycznie taniec jest o tyle fajny, że zbliża ludzi jest pewnego rodzaju zalotnym preludium do dalszego ciągu wink Znam jednak pary gdzie on w ogóle nie tańczy, a ona bardzo lubi i wtedy po prostu czasami się rozdzielają.... dziewczyny sobie idą potańczyć, a panowie idą sobie gdzieś pogadać przy drinku - myślę, że da się. Ja chciałem się nauczyć tańczyć też dlatego, że dostrzegłem ta nieumiejętność to jedna z tych rzeczy, które czynią mnie jeszcze bardziej nieśmiałym a to mi zupełnie nie na rękę. Oczywiście widzę w sobie więcej wad.... np. nie jestem jakoś szczególnie gadatliwy, ale nad tym też da się popracować... jedyne co trzeba to zrezygnować z pisania esemesów i siedzenia przy komputerze, a zawsze kiedy chce się coś z kimś ustalić to należy albo dzwonić albo spotykać się osobiście. Paradoksalnie FB też nie służy rozwijaniu związków międzyludzkich, bo jak zobaczysz na FB co u Twoich znajomych to już nie masz potrzeby dzwonić i pytać co u nich. Wydaje mi się, że może fajnie by było jakbyś spróbował zlokalizować te obszary gdzie masz braki i spróbował przełamać się i popracować nad nimi. Wydaje mi się, że pracować nad sobą można i nawet jeśli to nie przysłuży się poznaniu jakieś ciekawej osoby to może jednak to pomóc w innych sytuacjach. Co masz do stracenia? W najgorszym wypadku nikogo nie poznasz i dalej będziesz sam.
            • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 20:33
              Nawet nie masz pojęcia jak zazdroszczę facetom, którzy lubią lub choćby akceptują taniec, wystarczy że się odważą, zdobędą się na wysiłek, nauczą tańczyć i są na kompletnie innym poziomie jeżeli chodzi o poznawanie kobiet. Niestety to nie dla mnie, ja NAPRAWDĘ nienawidzę tańca i żadna siła we wszechświecie mnie do tego nie zmusi. Tak samo do picia alkoholu czy palenia. Niepojęte, że większość ludzi nie jest w stanie tego ani zrozumieć, ani choćby tolerować.

              Napisałeś bardzo mądrą rzecz o znajdowaniu swoich słabych punktów i pracą nad nimi, to dotyczy wszystkich dziedzin życia. Łańcuch jest tak mocny jak najsłabsze jego ogniwo i nawet niewielkie ulepszenie tego słabego elementu może w poważny sposób poprawić całokształt. To zagadnienie znane jest też w sporcie.
              Tą metodą można bardzo dużo uzyskać. Ja dla przykładu jako dziecko byłem chorobliwie nieśmiały. Przez wiele, wiele lat ciężko pracowałem żeby to zmienić i rezultaty są świetne. Nadal jestem introwertykiem, nadal czuję się nieswojo w głośnych miejscach wypełnionych tłumem ludzi, ale nie mam już problemu z normalną rozmową, co kiedyś było dla mnie problemem praktycznie nie do przeskoczenia. Oczywiście każde działanie ma swój limit, nigdy nie stanę się duszą towarzystwa, trzeba wiedzieć kiedy skończyć pracę nad jednym i zacząć nad czymś innym. Hmmm... co jest teraz kolejnym problemem do rozwiązania? wink
              • lynxu Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 21:20
                Ja z kolei nigdy nie byłem jakoś chorobliwie nieśmiały, ale miałem inne swoje problemy. Oczywiście byłem nieśmiały, ale dziś już można powiedzieć, że pokonałem to coś. Wiele osób uważa, że jestem aż nadto śmiały (chociaż bym polemizował, aż tak dobrze nie jest). Natomiast nie wiem skąd to mam, ale zawsze ważnym było dla mnie aby pokazać, że mi nie zależy bardziej niż innym... co jest słabe bo kobiety lubią być adorowane i lubią jak się o nie walczy więc facet, który broni się przed pokazaniem jak bardzo mu zależy z góry jest na przegranej pozycji. Nie wiem skąd to mam... chyba gdzieś w dzieciństwie parę razy za bardzo mi zależało w takiej czy innej sytuacji i się przejechałem, ale nie umiem takich sytuacji przywołać.

                Dodatkowo mogę wspomnieć, że ja zawsze kobiety traktowałem jak swego rodzaju "nadludzi" smile Tzn. piękno kobiet mnie onieśmielało... to tak jak byś rozmawiał z bogiem... co mu powiesz jak on taki wspaniały a Ty taki nikt big_grin Trochę mi zajęło aby sprowadzić w swoim umyśle miłe panie na ziemię i dostrzegać również ich niedoskonałości i tak dalej.

                Ja też znam swoje granice. Też nigdy nie będę duszą towarzystwa i czym większa grupa ludzi tym zawsze ja cichszy jestem. Też nie będę jakimś kasanową, ale na tym akurat mi nie zależy. Myślę, że jak ogarnę ten taniec plus popracuję nad tym aby być bardziej wygadanym to już będzie wszystko.... stanę się normalnym ludzkim bytem big_grin

    • noajdde Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 17:09
      Zazdroszczę Ci tego, że masz wybór. Ja nie mam żadnej poprzeczki a mimo to wiem, że będę sam, nikomu się nie podobam. Kiedyś chciałem nauczyć się tańczyć. W moim przypadku to już nigdy nie będzie możliwe.
      • tapatik Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 18:33
        Polazłeś już do tego psychologa?
        • noajdde Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 19:30
          Z tego co czytałem takie terapie ciągną się latami. I co mi powiedzą w zamian za mnóstwo pieniędzy, które u nich zostawię? Mam się cieszyć tym co mam, czyli bólem i samotnością czy też "mam się wziąć w garść" i "znaleźć sobie kogoś" czego bezskutecznie próbuję dokonać już od wielu lat.
          • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 20:21
            Więc nie narzekaj, że ktoś ma wybór a Ty nie. Twój wybór polega na tym, że możesz albo pójść do psychologa i coś zrobić, albo trwać w obecnym stanie i tylko się coraz bardziej pogrążać.
            Zresztą skończmy tę rozmowę, bo zabieramy wątek lynxowi.
          • lynxu Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 20:49
            Nie znam Twojego problemu, ale kiedyś ktoś mi powiedział, że psycholog nie znajdzie Ci rozwiązania, a jedynie może Ciebie naprowadzić abyś sam sobie je znalazł. Natomiast nawet znajdując to rozwiązanie nie będąc skłonnym do działania (z jakiegokolwiek powodu) nie rozwiążesz swoich problemów. Ja staram się ostatnio samemu identyfikować swoje problemy i szukać rozwiązań dla każdego z nich z osobna i u mnie to jest wykonalne. Ale tak jak pisałem... nie znam Twojego problemu więc z Tobą może być inaczej.
            • noajdde Re: Samotność po mojemu 01.11.15, 22:46
              Problemy mam dwa. Po pierwsze jestem brzydki i z tego powodu nie mam szans u kobiet. Już z tego forum wnioskuję, że większości to nie dotyczy. Kobiety widząc mnie zwyczajnie nie mają ochoty na jakikolwiek kontakt. Nie wiem jak mógłbym to zmienić. Operacje plastyczne, chirurgia wydłużania kości, zmiana karnacji. Żaden psycholog nie sprawi, że stanę się dla kobiet atrakcyjny, co najwyżej sprawi, że lepiej będę znosić samotność na którą jestem skazany. Drugi problem to uszkodzony kręgosłup, który sprawia ból i czyni moją samotność jeszcze gorszą. Nie mogę robić niczego co kocham.
              • lynxu Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 01:07
                Hm... no ja jakiś piękny to też nie jestem... jedyny komplement jaki w życiu usłyszałem to to, że mam prosty nos smile Dodatkowo mam konkretny brzuszek co wizualnie bardziej mi ujmuje niż dodaje. Problem w tym aby być na tyle fajnym człowiekiem aby te rzeczy nie miały znaczenia.

                Zastanawiam się też co to znaczy, że jesteś brzydki....no bo my faceci generalnie najpiękniejsi nie jesteśmy. Jeżeli uważasz, że jesteś brzydki no to ok, zdjęcia nie widziałem, nie będę dyskutował z tym natomiast jeżeli jest fajny z Ciebie człowiek no to nie jesteś na straconej pozycji. Poznawałem kobiety, które już są po fazie szukania ładnego faceta, zostały przez takowego skrzywdzone i teraz myślą mózgiem a nie oczami. Na urodę to się można początkowo zauroczyć, ale tym nie da się drugiej osoby utrzymać przy sobie i myślę, że każda przeciętnie inteligentna osoba o tym wie.

                Znam też bardzo brzydkich facetów, którzy mają żony i dzieci... generalnie da się. Wydaje mi się, że większym problemem jest zwykle psychika w poznawaniu i zdobywaniu kobiet niż sam wygląd. Miałem kolegę, który całe plecy miał w bliznach po ogniu... i też jakoś nie miał problemów z kobietami, bo w głowie nie tkwiły kompleksy czy inne takie.

                A z tym kręgosłupem... nie znam się generalnie.... ale skoro nie możesz robić tego co kochasz to może trzeba pokochać coś innego... wiesz... ja np. lubię grać w kosza i to jest moje największe hobby - pasja wręcz, ale gdybym musiał przestać z powodów zdrowotnych (a jest taka groźba) to pewnie skupiłbym się na elektronice, rezystorkach, tranzystorkach i tak dalej... tą elektroniką zainteresowałem się 2 lata temu startując od zera a dziś uważam to za coś bardzo ciekawego. Może i dla Ciebie istnieje jakaś alternatywa.

                Nie wiem w ogóle czy dobrze celuję z tym co piszę... bo nie wiem jak źle jest z tym Twoim kręgosłupem.... ale mam nadzieję, że tylko źle, a nie tragicznie.
                • noajdde Re: Samotność po mojemu 02.11.15, 22:59
                  Zacząłem uczyć się gry na gitarze, to mi się podoba. Ale problem z tym jest taki, że robię to sam. Zamykam się w czterech ścianach i definitywnie skazuję na samotność. A ja mimo wszystko chcę spotykać ludzi, choć w znacznej większości są to sami faceci, ewentualnie pary. Większość wspólnych aktywności wymaga ruchu. W ogóle zauważyłem, że coraz więcej kobiet, które rzekomo są same pisze o sobie, że lubią fitness, bieganie, narty. Ja u takich kobiet, czyli u większości jestem już absolutnie bez szans. Nie dlatego, że tego nie lubię. Jak kochałem góry, biegać, jeździć na nartach i wiele innych rzeczy jakich już nigdy robić nie będę mógł.
                  Jestem brzydki. Nie w ten uroczy sposób, jaki lubią kobiety. Jestem niski, drobnej postury, mam brzydkie włosy i brzydką karnację. Na kilometr widać, "ten genotyp należy omijać".
                  • lynxu Re: Samotność po mojemu 03.11.15, 00:15
                    Nie powiem Ci co masz zrobić by sobie kogoś znaleźć, bo sam nie potrafię, ale kilka rad mogę Ci udzielić:
                    1) przestań powtarzać, że jesteś brzydki - jak chcesz w to wierzyć to proszę bardzo, ale nie powtarzaj tego nigdy więcej - nie znam Cie a już mnie tym drażnisz... nie sądzę aby rozdrażniona kobieta dała Ci szansę. Moje randki też kończą się na pierwszej lub drugiej i mógłbym to zgonić na wygląd, ale prawda jest taka, że to jest wszystko po trochu... wygląd też, ale wygląd da się ukryć za ciekawą osobowością.
                    2) przestań być smutny... przynajmniej na zewnątrz. Osoby, które mnie znają też czasem mówią, że moje oczy są smutne...i to jest prawda, bo wewnątrz jestem smutny i nieszczęśliwy. Natomiast mam świadomość, że jeśli cokolwiek kiedykolwiek ma się wydarzyć w moim życiu to nie mogę być smutasem - nikt takich nie lubi i nie sprzyja to poznawaniu ludzi. Smutki i żale tak ale tylko z przyjacielem, który wiesz, że chce Cię słuchać (chociaż też nie przesadzaj, bo i jego stracisz). Nie twierdzę, że masz chodzić z bananem na ustach, bo wezmą Cię za wariata, ale staraj się taki image kreować - uśmiechniętego, pogodnego człowieka.
                    3) Metodą małych kroczków zastanawiaj się co możesz poprawić... zarówno w wyglądzie jak i w innych obszarach. Nie próbuj zmienić wszystkiego za jednym zamachem. Nie tłumacz sobie niczego na zasadzie "nie da się nic zrobić, jestem brzydki i tyle". Są na świecie ludzie bez rąk i nóg i sobie radzą w życiu - ciesz się z tego co masz, bo zawsze może być gorzej.
                    4) Zapisz się na jakieś kółko szachowe albo coś w tym stylu. Potrzebujesz wyjścia do ludzi... najlepiej nowych ludzi, a oni niech poznają wesołego człowieka. Może zastanów się nad pomocą innym ludziom? Coś charytatywnego? Nie wiem na ile Twój stan Ci na to pozwala, ale wydaje mi się, że to mogłoby Ci się przysłużyć.
                    5) Nie rób wszystkiego z nadzieją, że kogoś poznasz. We wszystkim co robisz skup się na tym aby się dobrze bawić.
                    6) Przyjmij założenie, że jest tylko jedna osoba, która może odmienić Twoje życie - Ty.
                    7) Na tej gitarze naucz się grać koniecznie mimo wszystko. Jak już się nauczysz to wiedz, że będę Ci baaardzo zazdrościł i myślę, że nie ja jeden smile

                    Wiem, że nie odkrywam Ameryki i być może nie rozwiąże to żadnego z Twoich problemów, ale uważam, że to są rzeczy, które mogą Ci tylko pomóc.
                  • tapatik Re: Samotność po mojemu 14.11.15, 21:54
                    noajdde napisał:

                    > Zacząłem uczyć się gry na gitarze, to mi się podoba. Ale problem z tym jest taki,
                    > że robię to sam. Zamykam się w czterech ścianach i definitywnie skazuję na samotność.
                    > A ja mimo wszystko chcę spotykać ludzi, choć w znacznej większości są
                    > to sami faceci, ewentualnie pary. Większość wspólnych aktywności wymaga ruchu.

                    No to co Ci przeszkadza zacząć grać w zespole?
                    Pomijam fakt, że jako muzykant możesz mieć branie big_grin

                    > W ogóle zauważyłem, że coraz więcej kobiet, które rzekomo są same pisze o sobie,
                    > że lubią fitness, bieganie, narty. Ja u takich kobiet, czyli u większości jestem już absolutnie
                    > bez szans. Nie dlatego, że tego nie lubię. Jak kochałem góry, biegać, jeździć na nartach
                    > i wiele innych rzeczy jakich już nigdy robić nie będę mógł.

                    Są inne sporty. Poszukaj ich.

                    > Jestem brzydki. Nie w ten uroczy sposób, jaki lubią kobiety. Jestem niski, drobnej postury,
                    > mam brzydkie włosy i brzydką karnację.

                    Kogo to obchodzi? To kobiety są płcią piękną, nie my.

                    > Na kilometr widać, "ten genotyp należy omijać"

                    G...o
                    Ten genotyp należy omijać, bo jest marudny.
                    Zatruje ci życie, będzie ciągle jęczał, ciągle się będzie na ciebie oglądać.
    • lynxu Re: Samotność po mojemu 12.11.15, 23:47
      Nie wiem czy to kogoś zainteresuje... mam wenę na pisanie więc napiszę co u mnie smile Otóż nic się nie zmieniło big_grin Jestem po 3 lekcjach Kizomby, która ma być swego rodzaju panaceum na tę moją samotność i nie dlatego, że miałbym tam kogokolwiek spotkać, ale przede wszystkim dlatego, że nie siedzę w domu, jestem między ludźmi i dobrze się bawię. Ostatnio w ogóle jakoś więcej się dzieje, a w tym tygodniu prawie w domu nie byłem.

      Niestety idą święta czyli najbardziej znienawidzony przeze mnie czas. Chętnie bym się urwał z miasta, ale raz, że nie mam z kim, a dwa, że nie jestem fanem sportów zimowych czyli najczęstsze kierunki ucieczki w te dni automatycznie stają się dla mnie nieinteresujące. Tak czy inaczej pozostaję otwarty.... może spotkam kogoś i ni z tego ni z owego wyjedziemy sobie na te kilka dni.

      A tak w ogóle to szkoda, że w Szczecinie nie ma takiego miejsca jak TO. Ludzie przychodzą tam wieczorem, włączają boomboxa i tańczą...a w tle piękna sceneria mostu łączącego Szwecję z Danią.
      • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 13.11.15, 00:16
        Ja też nie lubię świąt Bożego Narodzenia, ze względu na przeżycia sprzed 15-20 lat bardzo źle mi się kojarzą. Z własnego doświadczenia mogę polecić udanie się tam gdzie o tej porze nie ma świąt. Chodzi mi o kraje na wschód od Polski, gdzie panuje prawosławie i święta obchodzone są 2 tygodnie później. Nie masz z kim? Jedź sam! Odpoczniesz. Ja w tym roku chyba też się tam wybiorę.
        • pawelg17 Re: Samotność po mojemu 13.11.15, 00:51
          Też dołączę do tych co nie lubią świąt, tyle że i tak nie oglądam tv, a im bliżej świąt staram się izolować od tego całego świątecznego badziewia, w wigilie sobie obejrzę dobry horror i jakoś to przeminie wink Ale jak się jest samemu i potrafi zorganizować czas to przetrwa się te 2,5 dnia, a potem to już z górki, styczeń, luty, marzec i wiosna wink
          • lynxu Re: Samotność po mojemu 13.11.15, 17:18
            To nawet nie chodzi o telewizję, bo tej akurat też nie mam. Chodzi między innymi o to, że mi samotność jakoś strasznie nie doskwiera, ale są pewne sytuacje rodzinne szczególnie, które mi przypominają o samotności i potęgują ją. Nie jestem wierzący więc cała ta religijna otoczka jest mi obca, ale postrzegam to święto jako pewnego rodzaju zwyczaj, w którym zwykle zgadzam się brać udział przede wszystkim z braku dobrej wymówki. Niefajne jest to jak się zejdziemy całą rodziną... w sensie moi rodzice, mój brat, jego żona i dzieci no to oczywiście jest miło, ale zawsze jakoś pada na wokandę ta moja samotność, a ja nie chcę o tym rozmawiać ani słuchać co oni o tym myślą. Brat i bratowa akurat się nauczyli żeby mi nawet życzeń nie składać w stylu "żebyś sobie kogoś znalazł" i o tyle to jest dobre, ale ja wciąż mam jakieś poczucie presji. Poza tym nie zależy mi na dostawaniu prezentu i nie mam też ochoty spędzać godzin na ich poszukiwaniu.

            Nigdy też nie lubiłem różnego rodzajów świąt z powodu harmonogramu. Boże narodzenie, ale także wszelkie inne święta mają określoną datę i czas trwania, to samo się tyczy nawet dni babci, dziadka, matki, ojca, dziecka, kobiet i miliona innych świąt... nie lubię czuć presji, że akurat tego czy tamtego dnia mam coś zrobić.... wystarczy mi presji i deadline'ów w pracy. Jak danego dnia będę miał ochotę na jakiś spontaniczny gest to go wykonam i tyle. Ja nawet swoich urodzin nie obchodzę, bo to kolejna narzucona mi data - będę miał ochotę zorganizować imprezę to przecież zorganizuję... czy potrzebuję ku temu okazji?



            • 69eliza Re: Samotność po mojemu 13.11.15, 17:24
              Oj Lynxu popieram to co napisałeś w 100%. Też nie lubię schematów i nie lubię jak ktoś mi je narzuca.
              Wole już chyba tą swoją samotność.
        • lynxu Re: Samotność po mojemu 13.11.15, 17:25
          Wiesz co, sam pomysł ze wschodem jest bardzo ciekawy - te kierunki są mi obce. Co do jechania samemu to chyba jakoś zbyt towarzyski jestem. Potrzebowałbym kompana.... wbrew pozorom ta samotność to jednak bardziej konieczność niż własny wybór.
          • 69eliza Re: Samotność po mojemu 13.11.15, 17:27
            To może skrzyknijmy się....samotni forowicze i zwiewajmy, byle dalej na wschód wink
            • pawelg17 Re: Samotność po mojemu 13.11.15, 18:05
              Na Syberię, tam założymy wioskę samotnych, zrobi się o nas głośno w mediach, i będą pieniądze popularność, sława i te rzeczy wink
              • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 14.11.15, 00:06
                Śmichy-chichy, ale ja poważnie wybieram się (może nie w tym roku) na Syberię. Gęstość zaludnienia 3 osoby na kilometr kwadratowy, po prostu marzenie! W Europie w jakiekolwiek piękne miejsce się nie pojedzie, będą tłumy.
                • pawelg17 Re: Samotność po mojemu 15.11.15, 00:02
                  Ja nie musiałem aż tak daleko jeżdzic żeby ludzi nie widywać. Jak bywałem w Lubuskiem i łaziłem po bunkrach, to czasami chodząc od bunkra do bunkra po lasach widziałem w ciągu całego dnia jednego człowieka smile Tak samo było jak byłem latem i ładna pogoda, jak i jesienią.
                  • lynxu Re: Samotność po mojemu 15.11.15, 15:55
                    Wydaje mi się, że lekarstwem na samotność nie jest dalsze izolowanie się. Mi chodziło tylko o to, że chciałbym uciec od świąt, bo działają depresyjnie na mnie, ale to nie znaczy, że chciałbym być sam. To niczemu dobremu nie służy... przynajmniej w moim przypadku.
                    • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 15.11.15, 22:49
                      A właśnie że czasem porządne odizolowanie się pomaga. Zawsze po spędzeniu 2-3 tygodni na wspinaniu się na zaśnieżone n-tysięczniki z dala od cywilizacji, mieszkaniu w namiocie przy temperaturze -20 lub -30 stopni, samotnemu spędzaniu długich wieczorów dających czas i warunki do głębokich przemyśleń, po powrocie do rzeczywistości ma się taką energię i brak oporów w kontaktach z ludźmi, że nie sposób tego uzyskać normalnymi metodami. Każdy introwertyk ładuje akumulatory w samotności, potem z naładowanymi bateriami można iść do ludzi. Miotanie się na rozładowanych akumulatorach nie ma sensu.
                      • szadet Re: Samotność po mojemu 01.12.15, 11:00
                        Ale bez relacji z ludźmi na dłuższą metę jest ciężko. Smutne by było moje życie bez przyjaciół
                        • pawelg17 Re: Samotność po mojemu 02.12.15, 01:08
                          Nie każdy ma szczęście mieć dużo przyjaciół. U mnie tez kiedyś było inaczej, ale wiadomo koleje rzeczy, pozakładali rodziny, dzieci, powyprowadzali się na swoje i kontakty teraz od święta.
                          A portale dla singli gdzie się spotykają na różnych imprezach i gdzie też bywałem, nie chcę nawiązywać jakiś wielkich znajomości bo tak naprawdę zanim obca osoba by mnie poznała i ja ją to by musiało dużo wody upłynąć w rzece, co innego jak ktoś mnie znal kilkadziesiąt lat...
                          • kevinjohnmalcolm Re: Samotność po mojemu 02.12.15, 02:11
                            Częściowo dla podtrzymania na duchu, a głównie w celu podpowiedzenia co robić i w którym kierunku się udać, trochę porad jak zdobyć nowych przyjaciów w sytuacji gdy straciło się starych:

                            www.succeedsocially.com/articlesmakingfriends

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka