ozyrys8
23.11.06, 14:14
Witam!
Najlepiej od razu przejdę do sedna sprawy. Cierpię na dość silne zaburzenia
lękowe i depresję, z tego powodu leczę się psychiatrycznie.
Od jakichś sześciu lat nie nawiązałem żadnego nowego kontaku,
w zasadzie nie odbyłem żadnej prawdziwej
-szczerej rozmowy z kimś spoza mojej najbliższej rodziny,
nie poznałem nikogo nowego. Jestem osobowością
silnie wycofującą się -pragnę kontaktów społecznych, a jednocześnie ich unikam.
Dawno już straciłem umiejętność porozumiewania się, nie potrafię nawiązać żadnej
dłuższej rozmowy, mimo woli przerywam takową już w zaczątku, nim jeszcze dojdzie
do poważniejszej wymiany myśli. Najpierw zaczyna braknąć mi słów; w tym czasie
mój rozmówca zniechęca się do prowadzenia dialogu.
Razi mnie tłum i wszelkie obce otoczenie, a obce jest mi wszystko... Czuję
niepokój na widok przechodniów na ulicy, na uczelni w przerwach
spędzam czas stojąc pod ścianą milcząc ze wzrokiem utkwionym w podłodze.
Każdego człowieka postrzegam
przez pryzmat urojonego niebezpieczeństwa, jakie dla mnie stanowi; jestem
bardzo pdejrzliwy i nie mogę pozbyć się tej cechy.
Pragnę bliskiej znajomości, a nie mogę -czy nie umiem- takiej nawiązać.
Ten stan rzeczy wykańcza mnie, wprawia w stan skrajnego wyczerpania, otępienia.
Szukam ludzi ludzi doświadczających podobnych problemów, czy może porad jak
wyjść z impasu.