Dodaj do ulubionych

Trudne pytanie...

03.05.08, 18:33
Z góry wszystkich przepraszam, że na tym forum chcę Wam zadać trudne
pytanie. Ale chcę poznać Wasze zdanie na ten temat, może ktos
spowoduje, że moje myślenie znajdzie nowe tory.
Bardzo chciałabym poznać Wasze opinie, a może podzielicie się ze mną
swoim dośwaidczeniem.
Jak to się dzieje, że ludzie poznają się, akceptują, kochają,
planują wspólna przyszłość, mają dzieci i.... po jakimś czasie to
wszystko d..... biorą? Co się dzieje z tą miłością, co się dzieje z
tymi ludzmi, którzy zaczynają być dla siebie obcy? Czy wszystko co
kiedyś łączyło zaczyna dzielić? Jak to jest?
Napiszce, bo nie wiem! Czy zatem warto szukać? Czy warto marzyć? Czy
warto planować?
Ciekawa jestem waszych zdań i z góry dziękuje za każdą wypowiedź smile
Pozdrawiam serdecznie w długi majowy weekend smile
Obserwuj wątek
    • katt-ya Re: Trudne pytanie... 03.05.08, 18:58
      Warto szukać! Miłość jest magiczna, fascynująca i potrzebna.
      Mój związek rozpadł sie z powodów, o których już pisałam tutaj. Ale
      dalej dostaję od niego sms-y pełne miłości, tęsknoty, porządania.
      Wiem, że to co minęło nie powróci więcej, ale warto było!
      Pozdrawiam
    • szyszkasosny Re: Trudne pytanie... 03.05.08, 21:33
      Nie odpowiem na nie - wtedy kiedy snuliśmy plany na przyszłość, on zdradzał mnie
      z inną. Nie znam natury mężczyzn, nie umiem ich zrozumieć. Może my kobiety
      znając prawdę powinnyśmy przymykać oko i czekać na powrót 'marnotrawnych" na
      rodziny łono, tak jak to działo się przez wieki?
      Jeden men zwierzał mi się. Po latach dobrego, szczęśliwego małżeństwa zdradził
      żonę z kobietą, z którą żył dwa miesiące. Zdał sobie sprawę, że popełnił błąd
      życiowy i zaprzepaścił szczęśliwe małżeństwo. Do mnie były mąż po 15 latach
      dzwoni w stanie alkoholowym i przeprasza mnie za to, co mi zrobił. Na pytanie
      dlaczego nie przyznali się do błędu i nie próbowali powrotu nie umie
      odpowiedzieć żaden, choć przyznają, że byłyśmy dobrymi żonami. Co więcej nasze
      układy są prawie przyjacielskie, nie rozstaliśmy się w nienawiści. Nie wiem
      dlaczego tak działają. Czekają na nasze otwarte ramiona?

      Warto marzyć i planować, bo jaki sens miałoby życie ?Marzenia i planowanie są
      odwieczną naturą człowieka. To prawda -życie dziś staje się coraz trudniejsze,
      dawniej drogę wyznaczały normy religijne i społeczne. We współczesnym świwecie
      nie mają znaczenia, liczy się wolność osobista - kto powiedział, że za jakiś
      czas Ty Anirat nie stwierdzisz, że czujesz się nieszczęśliwa i ograniczona w
      związku i nie zechcesz odejść? Takie to wszystko skomplikowane...
      • sauber1 Re: Trudne pytanie... 03.05.08, 22:17
        "Zarówno prawdą jak i fałszem można przejść cały świat, ale prawdą można wrócić,
        a fałszem nie" — Alojzy Żółkowski
        Tak piszą wielcy, a życie swoimi ścieżkami chodzi i na pytanie dlaczego nie ma
        odpowiedzi, a słowo prawda też do dziś nie doczekała sie jednoznacznej
        definicji. Wszystko jest takie proste, ale w naturze człowieka ktoś zakodował
        pazerność i to że każdy ma rację. Myślę że płeć tu nie ma większego znaczenia,
        kto większy w głupocie?
    • sisi_1 Re: Trudne pytanie... 03.05.08, 22:52
      odpowiedź jest prosta, ludzie ię zmieniaja z biegiem czsu, i tyle.
      czysta psychologia i socjologia, zmieniają otocznei, świat
      siezmnienia w okół nich i tyle. ja i mój partner też zaczęliśmy się
      mijać. poznaliśmy sięw pracy 7 lat temu. oboje wtedy studiowaliśmy i
      snulismy plany na przyszłość, bylismy bardzo zakochani.
      ja zmieniłam pracę zaczęlam awansować, on założył firmę,
      postawiliśmy dom zaczęło nam sięlepiej powodzić. ale zaczęły się
      problemy nim zdaliśmy sobie z tego sprawę a nasze drogi zaczęły się
      rozchodzić. teraz jesteśmy razem tylko na papierku, i chba z powodu
      kredytu na dom, bo juz sama nie wiem czemu. każdy z nas robi co
      chce nawet nie planujemy wspólnego urlopu. i prawie nie rozmawiamy
      ze sobą. nawet nie mamy wspólnych znajomych. a najgorsze jest to ze
      nie potrafimy o tym rozmawiać.
      o związek trzeba dbać i stawiac tę drugą osobę na pierwszym
      miejscu. ja wiem ze sięgdzieś tam w głębi kochamy, ale bardziej
      realne jet to ze weźmiemy rozwód niz ze wszystko będzie ok.
      wiesz najgorsze jest to, ze tak naprawde nic sięnie stało.
      ps. marnie cię pocieszyłam
    • mag.81 Re: Trudne pytanie... 03.05.08, 23:57
      życie i problemy bardzo nas zmieniają. Sama jestem po rozwodzie, a
      miało być tak pięknie. nie trace jednak nadzieji ze kiedyś trafie na
      takiego z którym spędze reszte życia. Ty też musisz w to wierzyć
      bedzie dobrze smile
    • kitek Re: Trudne pytanie... 04.05.08, 01:46
      Każdy kiedyś trafi na swego.Ja nie zdążyłem swojej Żonie powiedzieć
      wszystkiego,mimo że byliśmy razem 24 lata.Czas leczy rany ale i uczy
      aby korzystać z zycia.Uśmiechnij się do życia a ono usmiechnie się
      do Ciebie.Pozdrawiam.jk
    • agnie-szka6 Re: Trudne pytanie... 04.05.08, 09:55
      Miłość jest najpiękniejszą rzeczą jaka może spotkać człowieka.Z tym,że może być równie brutalna.Nie wiem jak to jest,że jesteś z kimś,masz nadzieje,że będziecie razem już do końcażycia,a tu nagle z dnia na dzień się wszystko zmienia.Zastanawiasz się,wtedy co się stało?przecież wszystko było wporządku?A facet mówi ci,że jednak to życie z tobą go nudzi,że on chce się teraz bawić[tylko,że z tobą nie chciał nigdzie wychodzic]a najczesciej stoi za tym inna kobieta.Myslisz sobie co ona ma takiego w sobie,że dla niej porzuca to wszystko.Ciebie,dom,dzieci,waszą miłość.Faceci to trucne przypadki,wiem jedno miłość kobiety to za mało,żeby zatrzymać faceta.Bo choćbys nie wiem jak się starała to jak ma odejść to i tak odejdzie. A ty zostaniesz ze złamanym sercem
    • anirat Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 11:24
      mpj problem jest nieco inny. Chciałam poznac wasze zdanie z innego
      zupełnie powodu. Nie jestem, nigdy nie byłam w takim związku, że
      łączyło mnie coś wielkiego. Teraz natomiast spotykam wielu ciekawych
      interesujących mężczyzn, którzy rozstawali się ze swoimi
      partnerkami. Przyznaje, że kazdy człowiek jest inny, kazdy w inny
      sposób przedstawia to , dlaczego coś tam w życiu im nie wyszło. Nie
      chcę i nie staram się oceniać ich w żaden sposób..., ale zastanawiam
      się, czy mogę zaufać, podjąc wyzwanie, spróbować stworzyć cos
      trwałego? Jedna z osób napisała, że łaczy ich tylko papierek i
      kredyt, że właściwie nic takiego się nie stało. Często własnie tak
      mi też mówią o powodach rozpadu poprzedniego związku, że nic się nie
      stało, po prostu " samo umarło", czy zatem zbyt mało dbałości o
      siebie nawzajem, o uczucie, o miłość?
      Trudne to wszystko....ale nikt nie obiecywał, ze bedzie łatwo smile
      • sauber1 Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 18:53
        anirat napisała:

        > mój problem jest nieco inny. ...

        On nie jest inny, on jednak dotyczy realiów życia, tylko kogo stać jest na
        szczerość, kto Ci się przyzna, kto powie dokładniej na własnym przykładzie?
        • anirat Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:15
          może i prawda, chciałam tylko zapytać, a wydawało mi się, że tu na
          forum, gdzie każdy jest anonimowy, a zarazem " widujemy się" uzyskam
          szczere, prawdziwe wypowiedzi. Tylko tyle, albo aż tyle.
          Myslisz sauber1, że ludzi nie stać na szczerość? A może nie stać?
          Nie wiem?
          • tojabe-on-line Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:22
            szczerych prawdziwych odpowiedzi powinnaś oczekiwac od swoich
            potencjalnych partnerów,a nie przypadkowych ludzi na forum...
            Z nimi chcesz układać swoje życie,nikt Ci gwarancji nie da na to co
            mówią o swoich byłych związkach.
            • sauber1 Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:29
              tojabe-on-line napisała:

              > Z nimi chcesz układać swoje życie,nikt Ci gwarancji nie da na to co
              > mówią o swoich byłych związkach.

              Nie ma dnia jutrzejszego bez wczorajszego, ale też to co było nie jest istotne i
              nie ma większego wpływu na to co będzie, a zaufanie to wielka, poważna sprawa.
              • tojabe-on-line Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:31
                Na zaufanie trzeba sobie zapracować.
                Ne ma gotowych reguł.
            • anirat Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:29
              Fakt, ale po to jest forum... żeby innych posłuchać. Tak mysle.
              • tojabe-on-line Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:32
                pytać możesz,ale wnioski musisz wyciagac sama...
                • anirat Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:34
                  Prawda, ale warto Was posłuchać...
                  • sauber1 Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 19:52
                    anirat napisała:

                    > Prawda, ale warto Was posłuchać...

                    No i widzisz jak potrafisz być miła, dzięki smile))
                    • anirat Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuje... 04.05.08, 20:19
                      zawsze staram się być miła wink)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka