04.05.08, 16:57
jestem z mężem,który od dłuższego czasu prowadzi podwójne życie...
Przyznał slę do tego,ze mną żyć dalej nie chce ale wyprowadzić się z
mieszkania też nie zamierza...Nadal go kocham,co robić?
Obserwuj wątek
    • anirat Re: załamana 04.05.08, 17:04
      mogę Cię tylko wesprzeć, żebyś wiedziała, że ktoś czyta. Nie umiem
      radzić w takich sytuacjach. Przepraszam sad
      • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 17:09
        dziękuję,to dużo.Chociaż już zaczyna brakowac mi sił,żeby o niego
        walczyć.Mamy dwóch synków,chyba dla nich powinnam byc silna
    • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 17:08
      A jak postrzegasz dalszą swoją rolę w tym związku? To zapewne nie jest przyjemne
      kiedy musicie na siebie patrzeć, gdy w domu nagle tak ciasno. Ale jak nam
      wiadomo w życia zawsze jest wyjście i szukać trzeba najmniej dokuczliwego, a to
      niewątpliwie jest sztuką, ilu ludzi tyle pomysłów, myślę że lepiej nie mogłaś
      trafić? Osobiście proponuję zamień tytuł z "załamana" , na "szukająca wyjścia",
      pozytywne myślenie na topie i zawsze pomaga. Zerknę tu kiedyś, powodzenia smile))
    • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 17:09
      Postawić ultimatum.
      Nie godzić się na życie w trójkącie z szacunku do siebie.

      Dla niego to fajna sprawa: w domu żona i obiadek,a poza domem
      kochanka i miłe słówka...żyć nie umierać.
      • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 17:11
        Witaj.Tojabe...Ultimatum postawiłam i nie gotuję dla niego i nie
        piorę mu...
        • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 17:24
          Trudno cos doradzić po kilku słowach...wnioski mogę wyciagąc
          blędne,ale
          -jesli to nic poważnego,zauroczenie,jednorazowy wypadek to mozesz
          przeczekać.Jeśli jesteś w stanie żyć z nim potem oczywiscie.

          -każ mu się wyniesć natychmiast,niech zabiera rzeczy do kochanki.
          Albo sie obudzi i zostanie,albo sie wyniesie...
          Ja radzę nie czekać,tylko spakować mu walizki.

          Trzymaj się! Pisz
      • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 17:12
        tojabe-on-line napisała:


        > ...Dla niego to fajna sprawa: w domu żona i obiadek,a poza domem
        > kochanka i miłe słówka...żyć nie umierać.

        A jaka normalna kobietka, takiemu obiadek zrobi, chyba że zupę grzybową z
        muchomorów? smile))
        • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 17:14
          Przez prawie rok mnie okłamywał,więc uważam,że taka zupka by mu się
          należała!
    • anirat Re: załamana 04.05.08, 17:26
      może tylko dodam, że jesli on juz Ciebie nie kocha, to Ty jak
      najszybciej wylecz sie z miłosci do niego, abyś mogła
      zdroworozsądkowo na to wszystko spojrzeć i zawalczyć o siebie i
      dzieci. Aż uwierzyc nie mogę, że nadal go kochasz, jesli od roku Cie
      oszukuje!
      • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 17:39
        To,że to tyle trwała(ło),dowiedziałam się pod koniec stycznia..On
        dobrze się ukrywał a ja nie miałam podstaw aby go o coś takiego
        podejrzewać..Nigdy nie dawał mi takich powdów,ufałam mu..I w dodatku
        ze swoją pracownicą!
      • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 17:39
        O pewnych sprawach, najbliżsi dowiadują się jako ostatni i jeszcze za bardzo
        wierzyć w to nie chcą i nie pytaj dlaczego tak sie dzieje? Życie, po prostu
        życie...
        • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 17:49
          W zasadzie,to od jakiegoś czasu coś mi nie pasowało w jego
          zachowaniu..ale myślałam,coś w pracy nie tak,próbowałam z nim
          rozmawiać,ale on nie chciał...Więc po kolejnym razie odpuściłam..A
          póżniej dowiaduję się takich rzeczy...On wie,że może wrócić,ale czy
          chce?Chyba sam tego nie wie!
          • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 17:52
            no nie wie,bo ma motyle w brzuchu...
            • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 17:58
              oczywiście chcesz mi powiedzieć,że te motyle to z jej powodu
              • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 18:01
                z tego co piszesz to tak wygląda
                • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 18:06
                  pogadajcie sobie, tak to jest trafione to jest sednem problemu
          • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 18:03
            ju33sta napisała:

            > W zasadzie,to od jakiegoś czasu coś mi nie pasowało w jego
            > zachowaniu..ale myślałam,coś w pracy nie tak,próbowałam z nim
            > rozmawiać,ale on nie chciał...

            A nawet jak byś w porę odkryła ten fakt, to czy była byś w stanie coś zmienić,
            zatrzymać, odkręcić, przyciągnąć?
            Ja na ten przykład zawsze wiem co wydarzy się w przyszłości i nie zawsze jestem
            w stanie zapobiec nawet temu co dla mnie jest bardzo niekorzystne, wiesz ile to
            zdrowia kosztuje ??? smile))
            • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 18:05
              Ile zdrowia to ja w tej chwili już wiem,ale ile jeszcze będzie mnie
              kosztowało..Tylko,że skoro teraz z nią ma to czego nie miał ze
              mną,to dlaczego się nie wyniesie ode mnie?Hm,dlaczego nie zniknie mi
              z oczu,to przecież on nie chce ze mną być a nie odwrotnie!
              • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 18:10
                A jaki facet dobrowolnie bedzie wywracał wszystko do gory nogami?
                Napisałam Ci :każ mu sie pakować.
                Powiedz,że po tym co zrobil nie możecie być razem.
                • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 18:14
                  To zrobiłam już w pierwszej rozmowie...ale on na to,że to jego
                  mieszkanie!i,że ja mam się wynosić i nawet mogę mu zostawić
                  dzieci.Taki dobry! Wybór należy do mnie,stwierdził
              • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 18:13
                ju33sta napisała:

                > ..Tylko,że skoro teraz z nią ma to czego nie miał ze
                > mną,to dlaczego się nie wyniesie ode mnie? ...

                Robisz zasadniczy błąd, jak każda kobieta w takiej sytuacji, myślisz o niej, a
                nie o sobie i tym to ważne dla Twoich dzieci. Pomyśl, on jest tylko facetem,
                wykręcił Cię perfidnie, możesz go puścić w skarpetach, a Ty się zastanawiasz czy
                oby im jeszcze nie ułatwić życia i wyprowadzić się oddając mieszkanie?
                • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 18:16
                  zgadzam się z sauber1!
                  nie zastanawiaj się tylko wystaw walizki za drzwi
                • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 18:16
                  Właśnie,ja nie mam zamiaru się wyprowadzać i niczego nie będę mu
                  ułatwiać,chyba mnie żle zrozumiałeś.Oczywiście na ile mi starczy
                  zdrowia,tutaj pozostać.Bo ta małpa mieszka na tym samym osiedlu i
                  dobrze się znamy!
                  • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 18:18
                    no to nie licz,że dobrowolnie sie wyniesie...blisko ma
                    • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 18:22
                      ale u nie raczej nie przebywa..Ona mieszka z rodzicami i
                      dzieckiem.Oni razem pracują,a poza tym on zawsze mniej więcej wraca
                      o tych samych porach co zwykle...I śpi do 13,codziennie.Więc czasem
                      już sama tego nie rozumiem
                      • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 18:27
                        Czyli co? może jednak Cię nie zdradza?
                      • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 18:36
                        ju33sta napisała:

                        > ale u nie raczej nie przebywa..Ona mieszka z rodzicami i
                        > dzieckiem.Oni razem pracują,a poza tym on zawsze mniej więcej wraca
                        > o tych samych porach co zwykle...I śpi do 13,codziennie.Więc czasem
                        > już sama ...

                        A może nadmiernie go eksploatujesz i już wysiada, a Ty jeszcze o zdradę go
                        posądzasz i to z koleżanką???
                  • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 18:25
                    Napiszę Ci inaczej:
                    jeśli chcesz dać wam jakąś szasę,nie proś go,nie szalej,nie chodż do
                    tamtej kobiety,płacz jak on nie widzi.
                    Stawiaj sprawy jasno.
                    Albo-albo.
                    Najgorsze jest stanie w rozkroku...(życiowym rozkroku)..
                    • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 18:32
                      Dziękuję,za dobre słowa..Do niej nie pójdę,bo cenię się wyżej od
                      niej.Choć miałam ochotę spojrzec jej chocby tylko w oczy,ale
                      uważam,że nie warto..A jesli chodzi o niego,to on wie,że dla mnie
                      życie bez niego nie ma sensu,bo już mu to kilka razy
                      powiedziałam..Błąd,ale stało się..Teraz przyjmę inną taktykę,tak jak
                      mówisz przestanę się nim interesować..Ale tak bardzo boli,że to
                      właśnie ON,ten który miał takie twarde zasady zrobił mi to
                      wszystko..A w dodatku ja nie pracuję,zajmowałam się dziećmi i
                      domem..I dlatego teraz tak ciężko dojść do siebie
                      • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 18:38
                        Boli.
                        Niemożliwe,żeby nie bolało.
                        Dasz radę.
                        Staraj się mysleć o sobie.
    • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 18:45
      ju33sta napisała:

      > jestem z mężem,który od dłuższego czasu prowadzi podwójne życie...
      > Przyznał slę do tego,ze mną żyć dalej nie chce

      Co do pierwszego jak widać nie mamy 100 procentowej pewności, a czy w tym drugim
      przyznając, uzasadnił dlaczego nie chce???
      • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 19:05
        dlaczego nie chce się wyprowadzić?O to pytasz?
        • anirat Re: załamana 04.05.08, 19:26
          oj zagmatwane to jak dla mnie!!!
          Typowy błąd kobiet- zupełnie uzależnione od Pana i Władcy- nie
          pracuje, dzieci, dom, a jak książe ma muchy w nosie, to jest
          kłopot ,że i wszyscy na raz nie mogą znależć rady. Własnie dlatego
          nie wyobrażasz sobie życia bez niego, jesteś w kazdym aspekcjie
          życia zalezna od niego i on o tym wie!!!!! Tym bardziej w swojej
          sytuacji muszisz mysleć o sobie i dzieciach.... i bedzie to Cię
          zdrowia kosztowało... niestety!
          • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 19:40
            ju33sta napisała:

            > dlaczego nie chce się wyprowadzić? O to pytasz?

            Nie, nie o to pytam, a o to, czy uzasadnił dlaczego z Tobą żyć dalej nie chce???

            A taj nawiasem mówiąc, to formalnie mieszkanie czyją własnością jest ?
            • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 19:54
              Bo deska do prasowania nie poskładana,bo zupa nie słona,bo gadam o
              smaych "pierdołach",które go nie interesują,bo kiedy powinnam mówić
              to nie mówiłam a kiedy miałam siedzieć cicho to gadałam..Jednym
              słowem on żle się przy mnie czuje!a mieszkanie kupione za jego
              książeczki mieszkaniowe ale po ślubie.
              • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:05
                ju33sta napisała:

                > Bo deska do prasowania nie poskładana,bo zupa nie słona,bo gadam o
                > smaych "pierdołach",które go nie interesują,bo kiedy powinnam mówić
                > to nie mówiłam a kiedy miałam siedzieć cicho to gadałam..Jednym
                > słowem on żle się przy mnie czuje!a mieszkanie kupione za jego
                > książeczki mieszkaniowe ale po ślubie.

                A,aaaaaaaaaaaaa, to tak całkiem normalnie, jak w każdej rodzinie u schyłku
                istnienia smile)) za książeczki czekowe? czegoś tu nie rozumiem, ale to był jego
                wkład z kawalerskich czasów, a mieliście rozszerzoną wspólność majątkową?
          • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 19:41
            anirat napisała:

            "oj zagmatwane to jak dla mnie!!!
            Typowy błąd kobiet- zupełnie uzależnione od Pana i Władcy-..."

            Anirat,a Ty nie kobieta?
            Łatwo tak pisać jak się w związku nie było...
            Świat Jej się wali,więc może zamiast oceniać rady jakieś dać?
            • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 19:59
              tojabe-on-line napisała:

              >... Świat Jej się wali,więc może zamiast oceniać rady jakieś dać?

              Najlepszą radą, nie wchodzić w związki formalne, bo potem olbrzymi problem i
              szkoda zdrowia, a jak są dzieci to ich najbardziej dotyka, to przykre, lecz
              niemniej jednak tak już jest. Wyświechtane slogany też znamy, że wszystko to
              dla ich niby dobra ... wink))
              • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:05
                A Twoim zdaniem dzieci ze zwiazków nieformalnych problem nie dotyka?
                Nie formalizować związków,nie płodzić dzieci,bo problem zbyt duży?
                A może więcej odpowiedzialnosci?
                • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:11
                  tojabe-on-line napisała:

                  >A Twoim zdaniem dzieci ze zwiazków nieformalnych problem nie dotyka?
                  > Nie formalizować związków,nie płodzić dzieci,bo problem zbyt duży?
                  > A może więcej odpowiedzialnosci?

                  No właśnie odpowiedzialność nakazuje człowiekowi podobnie jak z kredytami nie
                  przesadzać, potem wielkie problemy tylko, nie ma sensu na oślep płodzić i na
                  siłę uszczęśliwiać, a czasy trudne ...
                  • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:15
                    tu jestem sklonna się zgodzić,najważniejsze jednak nie popadać w
                    skrajnosci...
                    Trzeba umieć problemom stawić czoło,udawanie,że nie istnieją jest
                    bez sensu.
    • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 20:03
      Witam.Wiem dokładnie przez co przechodzisz bo mam taką samą sytuacje jak ty, z tą różnicą,że mój mąż się wyprowadził do tej drugiej.Nie mieliśmy kontaktu przez tydzień,i każdej nocy widziałam jak z nią leży w łóżku jak ją przytula, całuje.Ile łez wypłakałam to tylko poduszka wie.Też mam dwoje dzieci.Zjawił się po tygodniu byśmy się dogadali co do jego widzeń z dziećmi.Po krótkiej rozmowie powiedział mi ,że nadal mnie kocha,ale nie ma zamiaru odchodzić od tamtej dziewczyny bo jest mu z nią dobrze i nie chce jej skrzywdzić.poczym mnie pocałował.tak jak ty chce o niego walczyć tylko nie wiem jak.Może poczekać? Jak widzisz nie jesteś osamotniona w takiej sytuacji.POZDRAWIAM
      • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 20:12
        A ile czasu to juz u Ciebie trwa?Tylko Twój się wyprowadził a mój
        chyba sam nie wie czego chce?Bo wciąż śpi obok mnie na dodatek!
        • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 20:14
          zostawił mnie trzy tygodnie temu
        • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 20:15
          tylko,że na początku byłam gotowa rzucić mu się do stóp i błagać,żeby do mnie wrócił
        • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:17
          ju33sta napisała:

          > A ile czasu to juz u Ciebie trwa?Tylko Twój się wyprowadził a mój
          > chyba sam nie wie czego chce?Bo wciąż śpi obok mnie na dodatek!

          Jak mogłaś na to pozwolić?!
          Czyli przychodzi od tamtej i kładzie się obok Ciebie...
          Ręce opadają!
          • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:22
            tojabe-on-line napisała:

            > ju33sta napisała:
            >
            > > A ile czasu to juz u Ciebie trwa?Tylko Twój się wyprowadził a mój
            > > chyba sam nie wie czego chce?Bo wciąż śpi obok mnie na dodatek!
            >
            > Jak mogłaś na to pozwolić?!
            > Czyli przychodzi od tamtej i kładzie się obok Ciebie...
            > Ręce opadają!

            Wy jesteście obłąkane kobiety, chore na zazdrość, a jak byście to Wy były po
            drugiej stronie lustra, to co wtedy, no proszę bardzo śmiało piszcie ??? smile))
            • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:27
              sauber1 napisał:

              > Wy jesteście obłąkane kobiety, chore na zazdrość, a jak byście to
              Wy były po
              > drugiej stronie lustra, to co wtedy, no proszę bardzo śmiało
              piszcie ??? smile))
              Zazdrość tu nie ma nic do rzeczy.
              Wiesz co to związek?
              Wiesz na czym polega i do czego zobowiązuje?

              Zapewniam Cię,że obłąkana nie jestem.
        • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 20:18
          zreszta na twoim miejscu to bym rozebrała łóżko tylko dla siebie a jemu bym powiedziała,,,,,,,ze może spać u niej albo na podłodze-jego wybór
      • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:18
        agnie-szka6 napisała:

        > Witam.Wiem dokładnie przez co przechodzisz bo mam taką samą sytuacje jak ty, z
        > tą różnicą,że mój mąż się wyprowadził do tej drugiej.Nie mieliśmy kontaktu prze
        > z tydzień,i każdej nocy widziałam jak z nią leży w łóżku jak ją przytula, całuj
        > e.Ile łez wypłakałam to tylko poduszka wie.Też mam dwoje dzieci.Zjawił się po t
        > ygodniu byśmy się dogadali co do jego widzeń z dziećmi.Po krótkiej rozmowie pow
        > iedział mi ,że nadal mnie kocha,ale nie ma zamiaru odchodzić od tamtej dziewczy
        > ny bo jest mu z nią dobrze i nie chce jej skrzywdzić.poczym mnie pocałował.tak
        > jak ty chce o niego walczyć tylko nie wiem jak.Może poczekać? Jak widzisz nie j
        > esteś osamotniona w takiej sytuacji.POZDRAWIAM

        Ale o co Ci chodzi, o co masz do niego pretensje, to że na drugą kobietę? Skoro
        ma takie potrzeby, to musisz być bardziej tolerancyjna, a i prawo też nie
        zabrania, ogólnie dość często stosowana praktyka. My już w XXI wieku żyjemy,
        pozbądź się różnych zabobonów i naleciałości z sekt.
        Czy ja źle myślę???
        • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:24
          sauber1 napisał:

          > agnie-szka6 napisała:
          >
          > > Witam.Wiem dokładnie przez co przechodzisz bo mam taką samą
          sytuacje jak
          > ty, z
          > > tą różnicą,że mój mąż się wyprowadził do tej drugiej.Nie
          mieliśmy kontakt
          > u prze
          > > z tydzień,i każdej nocy widziałam jak z nią leży w łóżku jak ją
          przytula,
          > całuj
          > > e.Ile łez wypłakałam to tylko poduszka wie.Też mam dwoje
          dzieci.Zjawił si
          > ę po t
          > > ygodniu byśmy się dogadali co do jego widzeń z dziećmi.Po
          krótkiej rozmow
          > ie pow
          > > iedział mi ,że nadal mnie kocha,ale nie ma zamiaru odchodzić od
          tamtej dz
          > iewczy
          > > ny bo jest mu z nią dobrze i nie chce jej skrzywdzić.poczym mnie
          pocałowa
          > ł.tak
          > > jak ty chce o niego walczyć tylko nie wiem jak.Może poczekać?
          Jak widzisz
          > nie j
          > > esteś osamotniona w takiej sytuacji.POZDRAWIAM
          >
          > Ale o co Ci chodzi, o co masz do niego pretensje, to że na drugą
          kobietę? Skoro
          > ma takie potrzeby, to musisz być bardziej tolerancyjna, a i prawo
          też nie
          > zabrania, ogólnie dość często stosowana praktyka. My już w XXI
          wieku żyjemy,
          > pozbądź się różnych zabobonów i naleciałości z sekt.
          > Czy ja źle myślę???

          Wszystko zależy od zasad i godnosci człowieka.
          Jednemu nie przeszkadza życie w g...nie,a drugiemu tak.
          • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:31
            tojabe-on-line napisała:


            > Wszystko zależy od zasad i godnosci człowieka.
            > Jednemu nie przeszkadza życie w g...nie,a drugiemu tak.

            A o czym ja mówię, jak myślisz? smile))
          • anirat Re: załamana 04.05.08, 20:35
            Trudno coś sensownego doradzać,tojabe-on-line wybrażasz sobie
            sytuacje: mieszkanie jego, utrzymuje Ją i dzieci, myslisz, że tak
            prosto coś doradzić. Uczciwa jestem wobec Niej. Jak mu wystawi
            walizki, nie wiadomo, czy ma na kogo liczyć, a żyć trzeba... Czyżbyś
            nie zdawała sobie sprawy z faktu jak wiele kobiet tkwi w związkach,
            często z przemocą fizyczną i psychiczną tylko z powodu tego, że same
            nie są w stanie utrzymać siebie i dzieci. Nie tak łatwo radzić, nie
            tak łatwo wystawić walizki komuś z jego własnego mieszkania.
            Myslisz, że facet jest gotów wszystko zostawić Jej i dzieciom, skoro
            powiedział, że się nie wyprowadzi, bo to jego mieszkanie. Może nie
            znam zycia tak dobrze jak Ty tojabe-on-line ale dalekie jest mi
            myslenie życzeniowe smile
            • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:44
              anirat napisała:

              > Trudno coś sensownego doradzać,tojabe-on-line wybrażasz sobie
              > sytuacje: mieszkanie jego, utrzymuje Ją i dzieci, myslisz, że tak
              > prosto coś doradzić. Uczciwa jestem wobec Niej. Jak mu wystawi
              > walizki, nie wiadomo, czy ma na kogo liczyć, a żyć trzeba...
              Czyżbyś
              > nie zdawała sobie sprawy z faktu jak wiele kobiet tkwi w
              związkach,
              > często z przemocą fizyczną i psychiczną tylko z powodu tego, że
              same
              > nie są w stanie utrzymać siebie i dzieci. Nie tak łatwo radzić,
              nie
              > tak łatwo wystawić walizki komuś z jego własnego mieszkania.
              > Myslisz, że facet jest gotów wszystko zostawić Jej i dzieciom,
              skoro
              > powiedział, że się nie wyprowadzi, bo to jego mieszkanie. Może nie
              > znam zycia tak dobrze jak Ty tojabe-on-line ale dalekie jest mi
              > myslenie życzeniowe smile
              Masz racje,wiele kobiet TKWI w takich związkach.
              Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego?
              Odpowiem Ci :ze strachu.
              Ze strachu przed samotnoscią,ze strachu o pieniądze itd.
              Wola tkwić w chorych związkach poniewierane razem ze swoimi dziećmi.
              Strach trzeba pokonywać. Nie można dać się upodlić.
              Ile z tych kobiet siedzi cicho,ukrywając przed wszystkimi to co
              przeżywają? Nawet nie dają sobie pomóc.Ze strachu,z obawy...
        • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 20:48
          to co uważasz,że na tym polega miłośc Ze facet może robić co chce.Nie powinno mu się zabraniać układania życia na boku o to ci chodzi?
    • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:28
      ju33sta napisała:

      > ze mną żyć dalej nie chce ale wyprowadzić się z
      > mieszkania też nie zamierza...

      Ok, ale jakby zmienił zdanie, to masz kim wakat obsadzić?
      • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:30
        Znowu zła rada! Na zakładkę nie ma sensu.
        Minie czas i wakat obsadzi.
        • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:33
          tojabe-on-line napisała:

          > Znowu zła rada! Na zakładkę nie ma sensu.
          > Minie czas i wakat obsadzi.

          smile)))))))))))))))))))))))))))))))
          • anirat Re: załamana 04.05.08, 20:38
            mam wrażenie,że na tej wojnie prowadzicie prywatną bitwe!
            • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:45
              to nie bitwa
              wymieniamy poglądy
            • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:47
              anirat napisała:

              > mam wrażenie,że na tej wojnie prowadzicie prywatną bitwe!

              Tak czasem, bywa że bitwy wgrane, a wojna przegrana, a wrażenia warto mieć i
              uśmiechnąć sie nie zawadzi. Tu mamy na luzie bez przemocy i przymusu jakowegoś
              mieć możliwość podyskutować o życiowych problemach i od nas tylko zależy jak
              daleko zabrniemy i jakie wnioski wyciągniemy, a jak kawy wspólnie sie napijemy
              to już chyba szczytów sięgniemy ?smile))
            • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 20:48
              Jaką bitwę?I życie w g...e jak ktoś napisał też mi nie
              pasuje,pościel wyrzucałam mu przez tydzień z łóżka i tak ją
              przywlekała i kładł się obok..Tak,nie mam zamiaru opuszczać
              mieszkania,bo uważam,że zrobił mnie idziecią wielką krzywdę i nie
              mam zamiaru niczego oddawać mu na jego "widzimisie".moze i nie mam
              honoru,że pozwalam na to wszystko,ale też nie mam na tyle tego
              czegoś w sobie,żeby się spakowac i pozwolić mu do mieszkania które
              razem urządzałismy,przyprowadzić tą małpę.Poza tym poświęciłam się
              wychowywaniu również jego dzieci,nie pracowałam z konieczności,bo na
              niego w opiece nad dziećmi nie mogłam liczyć1I co?teraz ja mam
              zaczynać od początku,bez faceta,bez środków do życia,z 2dzieci mam
              wracać do rodziców bo jemu się po 10latach odwidziało?
              • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 20:53
                ju33sta napisała:

                > Jaką bitwę?I życie w g...e jak ktoś napisał też mi nie
                > pasuje,pościel wyrzucałam mu przez tydzień z łóżka i tak ją
                > przywlekała i kładł się obok..Tak,nie mam zamiaru opuszczać
                > mieszkania,bo uważam,że zrobił mnie idziecią wielką krzywdę i nie
                > mam zamiaru niczego oddawać mu na jego "widzimisie".moze i nie mam
                > honoru,że pozwalam na to wszystko,ale też nie mam na tyle tego
                > czegoś w sobie,żeby się spakowac i pozwolić mu do mieszkania które
                > razem urządzałismy,przyprowadzić tą małpę.Poza tym poświęciłam się
                > wychowywaniu również jego dzieci,nie pracowałam z konieczności,bo
                na
                > niego w opiece nad dziećmi nie mogłam liczyć1I co?teraz ja mam
                > zaczynać od początku,bez faceta,bez środków do życia,z 2dzieci mam
                > wracać do rodziców bo jemu się po 10latach odwidziało?
                Dziewczyno!
                On chce sobie życie na nowo układać,to ma sie wynosić i juz.
                Bądż stanowcza.
                Nie podoba mu się to wynocha.
                • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 21:09
                  sauber napisała,że nie ma ludzi niezastąpionych.ale wiesz jakie to uczucie kochac kogoś,być ztą osobą szczęśliwym i nagle to wszystko stracić
              • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 20:55
                ju33sta napisała:

                > ...I co?teraz ja mam
                > zaczynać od początku,bez faceta,bez środków do życia,z 2dzieci mam
                > wracać do rodziców bo jemu się po 10latach odwidziało?

                No właśnie to masz wielki problem, ale też zastanawiam się czy nie z myśleniem
                przypadkiem? A spróbuj na to spojrzeć zupełnie inaczej, z pozycji siły, Ty
                chyba nie znasz własnych możliwości kobieto???smile))
                • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 21:12
                  przede wszystkim zastanów się czego tak naprawde chcesz?Zeby wrócił,odszedł a może zemsty
              • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 21:09
                ju33sta napisała:
                .Poza tym poświęciłam się
                > wychowywaniu również jego dzieci,nie pracowałam z konieczności,bo
                na
                > niego w opiece nad dziećmi nie mogłam liczyć1I co?teraz ja mam
                > zaczynać od początku,bez faceta,bez środków do życia,z 2dzieci mam
                > wracać do rodziców bo jemu się po 10latach odwidziało
                Posłuchaj...spojrz na to tak
                Nie poswięcałam się,ale odwaliłam kawał dobrej roboty wychowując
                nasze dzieci.Teraz przyszła pora zająć się sobą.Facet,z którym żyłam
                zawiódł mnie,ale jednocześnie postawil przed szansą nowego życia.
                Czas bym zadbala o siebie,o swoją niezaleznosć.Rozpocznę od
                poszukania sobie pracy...
                Pamiętaj on ma obowiązek dawać pieniadze na utrzymanie dzieci,z
                mieszkania Cię nie może wyrzucić.
                Uwierz w siebie! Zycie toczy sie dalej,szkoda go.
                • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 21:42
                  No właśnie sauber1,nie wierzę we własne siły,ani poczucie wlasnej
                  wartości.Mój mąż tak uzależnił mnie od siebie i wmówił we mnie to,że
                  nic nie potrafię,że mam wrażenie,że naprawdę jestem do niczego.I do
                  Agnieszki,ja nie chcę żadnej zemsty,skąd wyczytałaś taki pomysł!
                  • tojabe-on-line Re: załamana 04.05.08, 21:52
                    Mąż Cię uzależnił?
                    Czy Ty się uzależniłaś od niego?
                    Weż odpowiedzialność za swoje życie.
                    Szukanie winy w mężu,czy w kochance zaprowadzi Cię donikąd...
                    Stało się.
                    Pora myśleć co dalej.
                    Kto ma podejmować decyzje dotyczące Ciebie?
                    • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 22:06
                      tojabe-on-line napisała:

                      > Pora myśleć co dalej.
                      > Kto ma podejmować decyzje dotyczące Ciebie?

                      No to są już wioski ale co dalej?
                      • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 22:59
                        To może fakt może to ja uzależniłam się od niego,bo jaki by nie
                        był,to jednak zawsze był..A teraz pora zacząć mysleć o
                        sobie...Doskonale o tym wiem..tylko,wciąż mam nadzieję,że on jeszcze
                        się zmieni i będziemy razem..Bo to co się stało do niego nie
                        pasuje,i może dlatego nie wnoszę sprawy o rozwód..Może jestem
                        naiwna,ale...NApewno jestem,to jedna z moich wad..I dziękuję
                        wszystkim....
                        • agnie-szka6 Re: załamana 04.05.08, 23:28
                          to było tylko pytanie teoretyczne z tą zemstą.
                          • ju33sta Re: załamana 04.05.08, 23:44
                            Do agnieszki,w porządku rozumiem.Tobie pewno też przydałoby sie parę
                            ciepłych słów.Ale sama dla siebie nie znajduję dobrej rady,więc co
                            mam napisać Tobie? Może masz nawet większe szanse niż ja..Bo Twój
                            wciąz Cię kocha,a mój powiedział,że już bardzo dawno NIE.Tylko kto
                            za nimi trafi i gdzie ta prawda?
                            • sauber1 Re: załamana 05.05.08, 00:00
                              ju33sta napisała:

                              > Do agnieszki,w porządku rozumiem.Tobie pewno też przydałoby sie
                              > parę ciepłych słów.Ale ...

                              Nie jestem pewien, czy oby zawsze w takich przypadkach należy oczekiwać tylko
                              ciepłych słów pocieszenia? Czasem zimnej wody kubeł znienacka na łeb wylany
                              czyni cuda i powoduje otrzeźwienie umysłu, wyzwala pewne emocje, zmusza do
                              wyjścia ze zniewolenia, ale to tego czegoś ktoś musi chcieć. Nadal ośmielam się
                              uważać, że ten omawiany tu i teraz problem nie został należycie rozwiązany, to
                              tylko zastępnik, powrót do niby normalności, ale tez jak zwykle zastrzegam, to
                              tylko moje zdanie i nikt z nim zgadzać się nie musi, jak znam życie to wrócimy
                              do tego w innym wymiarze. Filip by zadał pytanie: - "tato jesteś czarnowidzem ?"
                              smile))
                              • agnie-szka6 Re: załamana 05.05.08, 00:28
                                muszę się z tobą zgodzić.Wole znać najgorszą prawde niz żyć nadzieją.co prawda powiedział,ze jest możliwość,ze do siebie wrócimy,ale kiedy jak tamta mu się znudzi?
                                • sauber1 Re: załamana 05.05.08, 01:05
                                  Agnieszko, czy Ty tak myślisz jak piszesz?
                                  • agnie-szka6 Re: załamana 05.05.08, 08:26
                                    tak.Dokładnie tak myśle.Ta niepewność nie pozwala mi normalnie żyć.Tylko,żeja już nie wiem czy będe umiała żyć jak kiedyś
                                    • ju33sta Re: załamana 05.05.08, 13:16
                                      Sauber1,masz rację wnioski są,ale co dalej?Nadal nie wiem...Wg zasad
                                      godności i honoru powinnam składać pozew o rozwód i skończyć to
                                      wszystko..Ale co mi to da? Ja nawet po tym wszystkim nadal nie
                                      wyobrażam sobie życia bez niego,i wiem,że z żadnym facetem się juz
                                      nie zwiążę,może to głupie,ale tak czuję.Dla mnie wszystko już się
                                      skończyło,żyję z dnia na dzień..A dla niego mój pozew byłby
                                      spełnieniem jego obecnych marzeń,więc co?Mam jeszcze przchylać się
                                      do jego szczęścia?
                                      • anirat Re: załamana 05.05.08, 16:26
                                        jeszcze raz podkresle, że rozumiem Cie i wiem, że nie wszystko jest
                                        takie proste!!!!!!
                                        nie liczyłabym na to, że sie wyprowadzi, zostawi Ci mieszkanie, i
                                        bedzie regularnie płacił alimenty. Nawet jak złozysz pozew o rozwód
                                        sporo czasu upłynie zanim sie to wszystko rozwiąże. Niezaleznie od
                                        wyniku końcowego.
                                        Trzymaj sie dzielnie. Trudne czasy przed Tobą.
                                        Dobrze by było, abys miała oparcie w kimś oprócz dzieci !
                                      • tojabe-on-line Re: załamana 05.05.08, 19:45
                                        ju33sta napisała:
                                        Wg zasad
                                        > godności i honoru powinnam składać pozew o rozwód i skończyć to
                                        > wszystko..,i wiem,że z żadnym facetem się juz
                                        > nie zwiążę,może to głupie,ale tak czuję.

                                        Wg zasad godności najpierw powinnaś odseparować go od łożka,a nie
                                        spać obok niego.
                                        Na rozwód przyjdzie czas.
                                        • ju33sta Re: załamana 05.05.08, 21:40
                                          Do Tojabe: niestety nie mam mozliwości,żeby spać osobno,chyba,że z
                                          dziećmi.Jak się o wszystkim dowiedziałam wyrzuciłam jego pościel z
                                          sypialni i powiedziałam,żeby szedł spać do niej,albo niech mu kupi
                                          łóżko.I co?Wracał przez tydzień z powrtom z tą pościelą.
                                          • tojabe-on-line Re: załamana 05.05.08, 22:36
                                            ju33sta napisała:

                                            > Do Tojabe: niestety nie mam mozliwości,żeby spać osobno,chyba,że z
                                            > dziećmi.Jak się o wszystkim dowiedziałam wyrzuciłam jego pościel z
                                            > sypialni i powiedziałam,żeby szedł spać do niej,albo niech mu kupi
                                            > łóżko.I co?Wracał przez tydzień z powrtom z tą pościelą.

                                            Najwidoczniej nie byłaś zbyt stanowcza,bo jak widzisz lekceważy Cię.
                                            Powinnaś iść spać do dzieci.Ale to moje zdanie.
                                            Jak bedziesz tak szukała usprawiedliwień,to marnie widzę Twoją
                                            sytuację.
                          • sauber1 Re: załamana 04.05.08, 23:45
                            Jeśli kobieta cię zdradzi, zawsze mieć będzie do ciebie żal, że z twojego powodu
                            nie mogła tego uczynić wcześniej, ciekawe jak mechanizm działa w druga stronę?smile))
                            • ju33sta Re: załamana 05.05.08, 23:15
                              Do sauber1:pytałeś o mieszkanie.było kupione za jego książeczki
                              MIESZKANIOWE,juz po naszym ślubie.Książeczki były spieniężone też po
                              ślubie,ale były tylko jego.Mieszkanie jest spółdzielcze
                              lokatorskie,nie własnościowe>I nie mamy żadnej rozdzielności
                              majątkowej.
                              • sauber1 Re: załamana 05.05.08, 23:25
                                Ale sie też zaniedbałem?smile))
                                Muzyka jak narkotyk czasemsmile))
                              • sauber1 Re: załamana 05.05.08, 23:30
                                ju33sta napisała:

                                > Do sauber1:pytałeś o ...

                                Tak o wiele ja pytam, och to "zezowate szczęście"!!! a mnie nikt i o nic,... idę
                                spać sad((
                                • ju33sta Re: załamana 06.05.08, 15:39
                                  Coś nie tak napisałam,Sauber1?,że odpowiadzasz mi w taki sposób?
                                  • witold71 Re: załamana 06.05.08, 17:17
                                    Justa
                                    Skończ płakać - jak nie dziś to jutro lub pojutrze, ale potem idź do
                                    prawnika i dowiedz się jak sprawy by stały w razie rozwodu. Zimne i
                                    obiektywne podejście ze strony prawniczki ( koniecznie kobiety )
                                    może Cię orzeźwi, a w każdym bądź razie będziesz więcej wiedzieć o
                                    tym, na czym stoisz.

                                    Potem być może będzie czas na ostateczną rozmowę z mężem i
                                    ewentualną decyzję ( z pewnością psycholog rodzinny też by pomógł )
                                    Wierz mi - świat się nie skończył.
                                  • sauber1 Re: załamana 06.05.08, 19:04
                                    ju33sta napisała:

                                    > Coś nie tak napisałam,Sauber1?,że odpowiadzasz mi w taki sposób?

                                    Ależ skądże, wszystko ok. Ale też musisz nad sobą popracować, a może my tu Ci
                                    pomożemy ?smile))Nie łam się, zawsze są dwa wyjścia, jedno już Ci podpowiadamy, a i
                                    tak zrobisz jak uznasz za słuszne?
                                    • ju33sta Re: załamana 06.05.08, 22:46
                                      Do sauber1,to miło mi,ze wszytsko ok! I dziekuję,za okazane
                                      zainetresowanie,wszytskim...A tak na marginesie..To co słychać u
                                      Ciebie Sauber? Pozdrawiam
                                      • sauber1 Re: załamana 07.05.08, 01:23
                                        ju33sta napisała:

                                        > Do sauber1,to miło mi,ze wszytsko ok! I dziekuję,za okazane
                                        > zainetresowanie,wszytskim...A tak na marginesie..To co słychać u
                                        > Ciebie Sauber? Pozdrawiam

                                        Pytasz co słychać u mnie ?smile)) Gdybym Ci opowiedział, nie uwierzyła byś mi smile))
                                        Pozdrawiam smile))
                                        • ju33sta Re: załamana 07.05.08, 21:14
                                          Hej,Sauber...A skąd wiesz,że nie uwierzę,może jednak..Spróbuj!
                                          Również pozdrawiam smile))
                                          • sauber1 Re: załamana 07.05.08, 21:28
                                            ju33sta napisała:

                                            > Hej,Sauber...A skąd wiesz,że nie uwierzę,może jednak..Spróbuj!
                                            > Również pozdrawiam smile))

                                            Wolę jednak NIE próbować, no bo i po co ? "To ja lecę, śpieszę się, lecę ..." smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka