Pinokio, recenzje

09.11.11, 20:09
Ilustracje są piękne! Zapowiada się smakowicie :) Ktoś już kupił? 26 października była premiera...
Tu znalazłam recenzję, ale czekam na Wasze opinie :)
    • anna_mrozi Re: Pinokio, recenzje 10.11.11, 07:32
      Ja kupiłam :) To była pierwsza książka na Targach.
      Nie miałam czas kontemplować niestety, ale to taka edycja "Pinokio" - niczym album malarski.
      Szkoda, że książka nie ma większego formatu (ograniczenia - cena!), choć i tak jest spora.
      • abepe Re: Pinokio, recenzje 10.11.11, 07:53
        Ja kupiłam w merlinie z targowym rabatem, ale podzieliłam zamówienie i Pinokio jest w tej części, której przesyłka została odroczona o miesiąc (razem z albumem Eidregoviciusa i płytami na gwiazdkę dla dla męża). Teraz żałuję;)
        • kavakava re 10.11.11, 11:02
          wątek poboczny:
          czy Eidregivicius to ten:
          merlin.pl/Casa-di-Stasys-Szkicownik-slowno-obrazowy_Stasys-Eidrigevicis/browse/product/1,601232.html#fullinfo
          Czy on ilustrował jeszcze jakąś książkę dla dzieci poza "Opowieścią"? Jego prace zafascynowały mnie jak mało które ilustracje.
          wątek główny:
          nt. Pinokia wystarczy mi informacja, że autor ilustracji wędrował po jesiennej toskanii robiąc zdjęcia różnych zaułków, uwielbiam takie klimaty. Rzucę się na tą książkę przy pierwszym przypływie gotówki. Choć nie jestem pewna czy lubię Pinokia. Na pewno nie w takim łzawym wydaniu jak w Bajkach Grajkach i w łzawych cytatach jak w filmie Spilberga.
          • abepe Re: re 10.11.11, 11:37
            kavakava napisała:

            > wątek poboczny:
            > czy Eidregivicius to ten:
            > merlin.pl/Casa-di-Stasys-Szkicownik-slowno-obrazowy_Stasys-Eidrigevicis/browse/product/1,601232.html#fullinfo

            Ten, będzie u mnie za jakieś 2 tygodnie.


            > Czy on ilustrował jeszcze jakąś książkę dla dzieci poza "Opowieścią"? Jego prac
            > e zafascynowały mnie jak mało które ilustracje.

            Były jego ilustracje do bajek wydawanych w serii " z krasnalem" KAW-u.
            jarmila09.wordpress.com/tag/z-krasnalem/
          • tattarak Re: re 10.11.11, 11:41
            kavakava napisała:
            > wątek poboczny:
            > czy Eidregivicius to ten:
            > merlin.pl/Casa-di-Stasys-Szkicownik-slowno-obrazowy_Stasys-Eidrigevicis/browse/product/1,601232.html#fullinfo
            > Czy on ilustrował jeszcze jakąś książkę dla dzieci poza "Opowieścią"?

            Wtrące się, bo dobrze rozumiem fascynację;) Mam jeszcze jego 'Małą świnkę' - do zdobycia chyba tylko na allegro z przyczajenia. Album "Casa di Stasys" też mam - szkicownik słowno-obrazowy to bardzo trafny podtytuł. Dużo ilustracji, zdjęć i zapiski, ale takie dziennikowe. Zajmuje na bardzo długo i (tu zamknij oczy, Abepe;) w Merlinie pojawia się w cenie jeszcze bardziej przystępnej niż obecna (widziałam dwukrotnie).
            • abepe Re: re 10.11.11, 11:48
              tattarak napisała:

              > Album "Casa di Stasys" też mam
              > - szkicownik słowno-obrazowy to bardzo trafny podtytuł. Dużo ilustracji
              > , zdjęć i zapiski, ale takie dziennikowe. Zajmuje na bardzo długo i (tu zamknij
              > oczy, Abepe;) w Merlinie pojawia się w cenie jeszcze bardziej przystępnej niż
              > obecna (widziałam dwukrotnie).

              Patrzę właśnie, że zamówiłam za 74 zł. Hmm, można zrezygnować i zamówić jeszcze raz. Chciałam dla męża na Gwiazdkę, hmmmmm
              • tattarak Re: re 10.11.11, 12:39
                abepe napisała:
                > Patrzę właśnie (...)

                Nie chciałam namieszać.
                • abepe Re: re 10.11.11, 17:50
                  tattarak napisała:

                  > abepe napisała:
                  > > Patrzę właśnie (...)
                  >
                  > Nie chciałam namieszać.

                  Spokojnie, Tattaraczku, jestem dorosła, poradzę sobie:)
          • steffa Re: re 10.11.11, 23:00
            Stasys ilustrował też pod pseudo Siulka. Np poszukiwaną "Małą złą czarownicę".
    • kanga_i_roo Re: Pinokio, recenzje 10.11.11, 09:05
      W Poznaniu do 15 IX wystawa ilustracji:
      "Wydawnictwo Media Rodzina i Specjalizacja przekładowa Instytutu Filologii Polskiej UAM
      zapraszają na wystawę ilustracji Roberto Innocentiego z okazji premiery książki „Pinokio. Historia pajacyka” Carla Collodiego w przekładzie Jarosława Mikołajewskiego
      Wystawę można oglądać w holu głównym Collegium Maius w Poznaniu, przy ul. Fredry 10 do 15 listopada br."
    • steffa Re: Pinokio, recenzje 10.11.11, 09:18
      Byłam na spotkaniu promocyjnym i choć organizacja była FATALNA (zaproszono zbyt wiele osób, nie zadano sobie trudu, żeby dostawić dodatkowe krzesła), zostałam, bo Jarosław Mikołajewski niezwykle ciekawie mówił. Zresztą fascynuje mnie postać Pinokia, jego przeróbki, ilustracje do nich, no i fakt, że został tak upupiony w Polsce poprzez bycie lekturą (te straszne wersje wydawnicze!). Wydanie robi wrażenie, bo jest takie ''półkowo-prezentowe", BOGATE. Tekst słyszałam tylko w wersji Adamczyka (czytał na spotkaniu), nie miałam jeszcze czasu przysiąść i wgryżć się. Uzmysłowiłam sobie za to, że nie ma w Polsce współczesnego obrazowania tej opowieści. RI to jednak klasyka.
      • anna_mrozi Re: Pinokio, recenzje 10.11.11, 10:10
        W temacie "upupiania" "Pinokia" - polecam wersję teatru Pinokio :) z rockowym koncertem "na zywo"

        a sam patron (cytuję ze strony teatru)
        To prawda, Pinokio nie jest grzecznym chłopcem. Nie chodzi w ładnie skrojonym mundurku, jest nieokrzesany, bywa nieznośny i zachowuje się na opak. Wiem, że nie jest dzieckiem które można ułożyć, podporządkować i jednoznacznie ocenić. Ale ja kocham Pinokia, za to, że jest odważny, wrażliwy i ciekawy. Cenię go za to, że uczy się świata zadając pytania, dotykając i sprawdzając jak działa. Za to, że chce wiedzieć - dlaczego? jak? i po co?
        • violik Re: Pinokio, recenzje 10.11.11, 16:15
          Książkę oglądałam. I wzbudziła we mnie frustrację jej niepraktyczność. Bo moje dziecię ma teraz Pinokia jako lekturę. Lektura = omawiamy na lekcji = przynieś książkę. No i ta przepiękna książka jest wysoce niepraktyczna. Wielka i ciężka. To album do kontemplacji, a nie książka lekturowa. A szkoda. Takie jest moje zdanie.
          I nie kupię.
          A mój ulubiony Pinokio, to ten kabaretu Potem.
          • kanga_i_roo Re: Pinokio, recenzje 10.11.11, 16:20
            violik napisała:

            > Książkę oglądałam. I wzbudziła we mnie frustrację jej niepraktyczność. Bo moje
            > dziecię ma teraz Pinokia jako lekturę. Lektura = omawiamy na lekcji = przynieś
            > książkę. No i ta przepiękna książka jest wysoce niepraktyczna. Wielka i ciężka.
            > To album do kontemplacji, a nie książka lekturowa. A szkoda. Takie jest moje zdanie.
            > I nie kupię.

            U nas też lektura. Wiem, że niepraktyczna, ale za to jaka piękna. I będzie naszym wspólnym prezentem pod choinkę.
            W domu mam jeszcze Pinokio z ilustracjami Szancera, tego ew córka zabierze do szkoły, albo wypożyczy broszurkę.
            • uccello Re: Pinokio 15.11.11, 18:21
              A na blogu "to dla pamięci" dwie realizacje ilustracyjne Jana Marcina Szancera

              jarmila09.files.wordpress.com/2011/11/pinokio_pocztc3b3wki_blog.jpg
              jarmila09.wordpress.com/2011/11/14/pinokio/


              • uccello i jeszcze Pinokio 16.11.11, 22:07
                kadry z filmu Walta Disneya
                jarmila09.wordpress.com/2011/11/16/pinokio-w-filmie/
                i ciekawostka, autorem polskiego plakatu filmu jest znakomity grafik Kazimierz Mann ojciec Wojciecha

                Tołstojowska adaptacja-historia pajacyka Buratino
                pstrobazar.blogspot.com/2011/11/zoty-kluczyk-czyli-niezwyke-przygody.html
                • anna_mrozi Re: i jeszcze Pinokio 17.11.11, 07:46
                  Ja właśnie delektuję się nowym wydaniem (od jakiegoś czasu :). Na razie u nas w domu króluje "oglądanie".
                  Przeżyłam szok, kiedy w bibliotece wygrzebałam starsze tłumaczenie z ilustracjami Joanny Młodożeniec. Zwłaszcza, że "porównanie" było z Innocentim.
                  Postaram się też pokazać te inne wizje.
                  • marturka artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 15:17
                    W sobotę przeżyłam szok, gdy zobaczyłam Pinokia na pierwszej stronie Wyborczej. Super, że coś takiego jest możliwe. Do tego tekst tłumacza bardzo dobry i bardzo ciekawy. Z drugiej strony mam niemiłe wrażenie, że ten tekst nie pojawiłby się w dzienniku, gdyby nie (znana) osoba tłumacza. Generalnie prasa nie jest zainteresowana książkami dla dzieci, a przecież tyle się dobrych rzeczy ostatnio zdarzyło. Np. zupełnie nie pamiętam, by ktoś rozpisywał się o nowym Andersenie Bogusławy Sochańskiej, a było to przecież wiekopomne wydarzenie. Za to nowego polskiego Andersena dostrzeżono w Danii nagradzając tłumaczkę wysokim odznaczeniem.

                    A samego nowego Pinokia jestem bardzo ciekawa - jako dziecko bardzo nie lubiłam tej bajki. Była jakoś mocno przygnębiająca i nie do końca zrozumiała. Może teraz będzie łatwiej to wszystko ogarnąć. Esej z "Gazety" daje taką nadzieję.
                    • abepe Re: artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 19:12
                      marturka napisała:

                      > W sobotę przeżyłam szok, gdy zobaczyłam Pinokia na pierwszej stronie Wyborczej.
                      > Super, że coś takiego jest możliwe. Do tego tekst tłumacza bardzo dobry i bard
                      > zo ciekawy. Z drugiej strony mam niemiłe wrażenie, że ten tekst nie pojawiłby s
                      > ię w dzienniku, gdyby nie (znana) osoba tłumacza. Generalnie prasa nie jest zai
                      > nteresowana książkami dla dzieci, a przecież tyle się dobrych rzeczy ostatnio z
                      > darzyło. Np. zupełnie nie pamiętam, by ktoś rozpisywał się o nowym Andersenie B
                      > ogusławy Sochańskiej, a było to przecież wiekopomne wydarzenie. Za to nowego po
                      > lskiego Andersena dostrzeżono w Danii nagradzając tłumaczkę wysokim odznaczenie
                      > m.
                      >

                      Nie zgadzam się. Było nowym tłumaczeniu Sochańskiej w mediach na pewno, ale dobrych kilka lat temu. Na pewno pisała Joanna Olech w Tygodniku Powszechnym, którego Magazyn Literacki nieustannie polecam. Wydaje mi się, że bardziej popularnych mediach także pisano.

                      W prasie pojawiają się artykuły o książkach dla dzieci. Nie są częste, ale co jakiś czas można przeczytać o nowościach, sensacjach:)


                      • anna_mrozi Re: artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 19:56
                        Abepe, ale pierwszej strony, w dodatku wydania "świątecznego" nie miała chyba żadna książka "dla dzieci".
                        Inną sprawą jest interpretacja Mikołajewskiego wg klucza biograficznego i widzenie "Pinokia" w perspektywie książki dla dorosłych. Esej w "GW" jest skrótem "Posłowia" z książki.
                        • abepe Re: artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 20:27
                          anna_mrozi napisała:

                          > Abepe, ale pierwszej strony, w dodatku wydania "świątecznego" nie miała chyba ż
                          > adna książka "dla dzieci".
                          > Inną sprawą jest interpretacja Mikołajewskiego wg klucza biograficznego i widze
                          > nie "Pinokia" w perspektywie książki dla dorosłych. Esej w "GW" jest skrótem "P
                          > osłowia" z książki.

                          Od dawna nie kupuję GW z powodu coraz słabszego poziomu - coraz krótszych, zbyt ogólnych, płytkich artykułów. Jestem wierna TP dlatego, że trzymają poziom wypowiedzi. I pewnie przez nich mam poczucie, że jednak pisze się o książce dla dzieci - chociaż to jest tylko raz w miesiącu regularny artykuł w magazynie literackim i coś jakiś czas tekst w wydaniu głównym. Piszą Joanna Olech i Katarzyna Kubisiowska
                      • marturka Re: artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 20:10
                        Abepe, pocieszyłaś mnie trochę, ale jednak my się tu bardziej pocieszamy, że coś czasem napiszą, a to powinien być temat stały. Daję poniżej cytat z rozmowy z (nieocenionym) prof. Leszczyńskiej (z Rzeczpospolitej, kwiecień 2010, "Tak, straszmy dzieci baśniami") - jest dość na temat:
                        >>2 kwietnia obchodzony był w Europie Międzynarodowy Dzień Książki Dziecięcej. Fetuje się go od ponad 40 lat. W Polsce bez echa, ale był Wielki Piątek i ważna rocznica – śmierci Jana Pawła II.
                        Grzegorz Leszczyński: Gdyby święto książki dziecięcej przypadało u nas w innym czasie, również byłoby niezauważone.
                        Dlaczego pan tak uważa?
                        Bo w Polsce nie ma społecznego i medialnego zainteresowania literaturą dla dzieci. To jest bardzo specyficzna cecha naszej kultury. Wiem, że w modzie jest narzekanie na własny dom i ja tak utyskiwać nie lubię. Ale w tym przypadku, niestety, dzieje się coś naprawdę dziwnego i powód do narzekania jest ogromny, bo nie dotyczy jakiejś błahostki, tylko duchowej kondycji młodego pokolenia.
                        Dla porównania – w Szwecji recenzuje się każdą nową książkę dla dzieci w prasie codziennej, odnotowywane są też wznowienia. W Danii na tworzenie sztuki dla dziecka przeznaczanych jest 25 proc. budżetu resortu kultury. W Finlandii powołano narodowy Instytut Książki Dziecięcej zajmujący się badaniem tej literatury i jej promocją. Poważnie traktuje się książkę dziecięcą i duży nacisk kładzie się na wyrabianie nawyków czytelniczych u młodego pokolenia we Francji, Włoszech i w Niemczech.
                        Dlaczego w Polsce literatura dziecięca traktowana jest niepoważnie? Widzę trzy powody tej sytuacji. Po pierwsze, wielu uważa, że zajmowanie się w jakikolwiek sposób dziecięcością jest infantylne. Po drugie – nie udało nam się wytworzyć tradycji, powszechnego zainteresowania książką dla dziecka, pospolitego w tym kierunku ruszenia. Próbowała to robić akcja „Cała Polska czyta dzieciom” (rok 2010 to jej dziewiąta edycja, red.), ale bez specjalnego wsparcia władz. Jedynie minister Rafał Skąpski (wiceminister kultury w rządzie Leszka Millera, red.) mówił głośno, że priorytetem jest książka dziecięca, ale były to tylko deklaracje. Trzeci powód – przy całym szacunku dla rodzimej twórczości, nie mamy swojego Andersena, Milne’a, Astrid Lindgren, braci Grimm czy Tove Jansson...
                        << Fajny wywiad, tylko trochę smutny. Pozdrowienia serdeczne
                        • abepe Re: artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 20:34
                          Marturko, znam ten wywiad. I zgadzam się nim.
                          Mnie boli też na przykład, że ulubiona dwójka zajmuje się książką dla dzieci od wielkiego dzwonu. Kilka audycji było po prostu fatalnych (np. gdy podczas targów książki H.M. Giza polecała Bajkoczytacza z Egmontu). Z TVP Kultura zniknął Bajkonurrr, czego nie możemy odżałować. Chwała Monice Obuchow, że udało jej się wcisnąć z książkami do telewizji ogólnopolskiej!
                          • steffa Re: artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 23:38
                            Niestety w mediach panuje pogarda dla tematów dziecięcych. Gdyby nie blogi, nie byłoby można znaleźć informacji o książkach. A tak panuje niezły ''underground'' - masa ludzi zajmuje się (i pasjonuje) czymś, co NIE ISTNIEJE w tradycyjnych mediach. Tak jak kiedyś disco-polo. ;)
                            • steffa Re: artykuł w "Wyborczej" 17.11.11, 23:39
                              "tematów dziecięcych'', miało być
                              Bo pod to podchodzi literatura dla dzieci.
                            • marturka Re: artykuł w "Wyborczej" 18.11.11, 13:51
                              No właśnie, bo dlaczego niby w rubryce "polecamy" w takiej Polityce czy w Dużym Formacie nie można by polecać także książek dla dzieci? Za to pełno tam poważnych artykułów o zaniku czytelnictwa wśród młodzieży i ubolewania, że dzieci wolą oglądać kreskówki.
                              A porównanie do disco-polo, choć karkołomne (he he), to bardzo prawdziwe!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja