Dodaj do ulubionych

Disney - ksiązki

26.02.06, 22:33
Witam !
Często Was podczytuję jako ze moja niespełna czteroletnia córka jest " molem
książkowym " i u Was szukam inspiracji co jeszce mogę jej kupić / wypożyczyc
do czytania dla małej .
Asia uwielbia czytanie i potrafi słuchac bez przerwy nawet i 2 h . Lubi
wszystko : Julke i Julka , Lottę , Franklina , Kamilkę , basnie i bajki .
Ale uwielbia wszystkie swoje " disneye " . ma kilkanaście książek z tej serii
i namietnie je ogląda , " czyta sama" , w kółko ja jej czytam .
Czy naprawde te książki sa tak złe w/g Was ? Nie maja kompletnie zadnej wartości ?
Prawde mówiąc ja ilustracje Disneya uwielbiam , a teksty , zwłaszcza Jeremiego
Przybory nie sa złe .
A może to ja się mylę ? Może jest to lektura wrecz szkodliwa dla dziecka ?
Choc ja wolę by moje dziecko chciało słuchać czegokolwiek niż gdyby miało
uciekać przed słowem pisanym .
Napiszcie co o tym myślicie . Pozdrawiam Agata
Obserwuj wątek
    • malinela Re: Disney - ksiązki 27.02.06, 10:24
      Myślę, że się nie mylisz;o)Wszyscy mogą się mylić, ale jeśli Wy je lubicie, to
      są dobre !

      Napiszę, dlaczego ja ksiązki Disney'a kupuję bardzo rzadko:
      Te książki tworzą skróty - nie trzeba sobie niczego wyobrażać, nie trzeba
      podejmować żadnego wysiłku umysłowego - wszystko jest podane na tacy. A ja bym
      chciała, żeby moje dziecko stworzyło sobie, swoje własne wyobrażenie, chociażby
      księżniczki, a nie jedynie słusznej wizji Wielkiego Walta Dysney'a (korporacji,
      nie twórcy).
      Poza tym książki Disney'a to wabiki. Jest książka , ale jest też film, bluzka,
      lalka, strój na bal karnawałowy, notesik, długopis, szczoteczka do zębów..
      No i te tłumaczenia, Twoja córka na pewno woli je oglądać, niż czytać do
      poduszki, kiedy nie widzi ilustracji..

      To natomiast nie oznacza, że są brzydkie, wręcz przeciwnie są na tyle kuszące,
      ze w domach, w których nie ma prawie ksiażek dla dzieci, są właśnie Disneye.

      Wspomnę jeszcze o serii, niestety nieobecnej na naszym rynku - Baby Einstein,
      która uczy kolorów, czy liter na podstawie obrazów wielkich mistrzów, jak
      choćby Vincenta van Gogha. A jest to seria Walta Disney'a.
      p.s
      Piszesz o tekstach Jeremiego Przybory - podaj przykłady. Jako wielbicielka
      Przybory, bardzo bym chciała je zobaczyć!
      Ania, mama Malinki i Nelki
    • alistar1 Re: Disney - ksiązki 27.02.06, 10:53
      Myślę, że małe dziecko sięga po to, co my sami mu do czytania podsuniemy. Ja za
      Disneyami nie przepadam, choć nie neguję ich wartości. W każdym razie córce nie
      kupuję.
      Jak dla mnie są zbyt cukierkowe, zbyt kolorowe, zbyt uproszczone. Niewiele w
      nich indywidualizmu, ze świecą szukać ducha/ indywidualności autora.
      Jeśli zaś chodzi o samą disneyowską kreskę, to w przypadku kilku filmów z tejże
      wytwórni, stała się ona (bardzo wartościową) klasyką, mam tu na myśli np. "101
      Dalmatyńczyków" czy "Królewnę Śnieżkę" (mam tu na myśli wyłącznie oryginalne,
      stare wersje).
      Ale już książkowe wersje kubusiów-puchatków-i-przyjaciół nie bardzo mnie
      przekonują.
      Podsumowując: dziecko przechodzi różne etapy fascynacji (także książkowych) i
      jestem w stanie zrozumieć, że na pownym etapie pojawią się Disneye.
      Fascynacja ta pewnie jednak minie i mówię to bez żalu...
      • lizbetka Re: Disney - ksiązki 27.02.06, 19:30
        www.allegro.pl/item88660513_alicja_w_krainie_czarow_walt_disney.html
        www.allegro.pl/item88672772_kopciuszek_disney_super_.html
        www.allegro.pl/item88660513_alicja_w_krainie_czarow_walt_disney.html
        www.allegro.pl/item88660513_alicja_w_krainie_czarow_walt_disney.html
        Pewnie Jeremi Przybora tłumaczył więcej książek Disneya ale w tej chwili nie
        mam czasu szukać .
        tekst J. Przybory są naprawde świetne , nie ma porównania z obecnymi
        tłumaczeniami .

        I jeszcze jedno - mimo ze moja córka uwielbia Disneye , potrafi z zachwytem i
        skupieniem przez 2 h słuchać ksiażki , w której obrazków jak na lekarstwo :)

        Ale na pewno macie rację :)

        Lizbetka
        • malinela Re: Disney - ksiązki 28.02.06, 09:04
          lizbetka napisała:

          > I jeszcze jedno - mimo ze moja córka uwielbia Disneye , potrafi z zachwytem i
          > skupieniem przez 2 h słuchać ksiażki , w której obrazków jak na lekarstwo :)

          Co do tego, że tak właśnie jest nie miałam wątpliwości, bo napisałaś o tym w
          pierwszym poscie!

          Nam czasami zdarza się kupować gazetę Księżniczka, czy Barbie, a to dopiero
          jest McDisney. Wychodzę z założenia, że jeśli ja mogę wejść do kiosku i kupić
          gazetę na jaką mam ochotę to dlaczego odmawiać takiego prawa mojemu dziecku;o)

          ps
          Choć 3 linki są do tej samej aukcji, poszperam i na pewno zakupię jakiegoś
          Disneya opowiedzianego przez Przyborę..
          • lizbetka Do Malineli :) 28.02.06, 15:41
            Przepraszam Cie serdecznie - chyba śpiąca byłam :)
            www.allegro.pl/item87904780_robin_hood_walt_disney.html
            www.allegro.pl/item88660513_alicja_w_krainie_czarow_walt_disney.html
            www.allegro.pl/item84474965_herkules_disney_a_twarda_oprawa_96_stron.html
            www.allegro.pl/item86441086_arielka_mala_syrenka.html
            Teraz lepiej prawda ?
            Pozdrawiam lizbetka
    • i2h2 Re: Disney - ksiązki 28.02.06, 23:12
      To nie jest tak, że te książki w czambuł uznać należy za złe. Podzieliłabym je
      na dwie grupy: pierwsza to teksty tłumaczone przez znakomitych polskich twórców
      (choćby p. Chotomska, Bardijewska, Usenko czy wspomniany Przybora), często
      dowcipne i naprawdę doskonałe językowo, druga natomiast koszmarki będące żywcem
      przepisanymi i tłumaczonymi "z automatu" listami dialogowymi filmów. Tych
      ostatnich często nawet nie da się czytać (niesławni "Bracia Koala")i sa złe z
      całą pewnością, bo przekazują niechlujstwo językowe.
      Inną sprawą są ilustracje: jeśliby Twoja córka miała pod ręką wyłącznie
      produkty disneyowskie, byłoby tak, jakbyś karmiła ją tylko np. czekoladą. To
      jest po prostu nienaturalne i zubaża. Jeśli natomiast może sięgnąć po rózne
      typy ilustracji, a jest na etapie "ślicznych różowych księżniczek", to nie jest
      to IMO żaden problem. Podobać się może, byleby miała możliwość wyboru.
      Dla powolnego "odsładzania" polecam np. serię "W lesie Marcina" albo książki z
      ilustracjami Piotra Fąfrowicza ;-)))
      Pozdrawiam
      Iwona
      • abepe Re: Disney - ksiązki 01.03.06, 08:19
        No właśnie. My na razie mamy trzy Disney'e. Jeden to książka,którą Grześ dostał
        od naszej koleżanki jak miał z 2 miesiące -"Kaczor Donald i rajdowy zegar",takie
        "pudło"30x30 z zegarem w środku. Przydawało się jak młody był marudny, bo mu
        wtedy przesuwałam wskazówki zegara, widać kolorowe tryby i słychać trzask (i
        znowu polisensorycznie). Jakoś rzadko to chce czytać, właściwie wcale nie chce
        (chociaż Chotomska).
        Druga to "Lwiątka i Bombo" o przygodach Simby - pożyczone od kogoś. Grześ nawet
        był zainteresowany, dopóki miał jeszcze niewiele książek.
        Trzecia to "List do Grzesia"z serii "Bracia Koala" - ktoś z rodziny to dla
        Grzesia podesłał, w ramach sympatycznego gestu ale nie udało nam się ani razu
        przeczytac do końca, choc niezbyt dużo tekstu.

        Podejrzewam, że gdybym kupiła coś z Puchatka to młody by sie zainteresował. Ale
        na razie bazujemy na Shepardzie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka