Dodaj do ulubionych

O tempora, o mores

29.05.07, 18:07
Pani kazała dzieciom (klasa szósta) spisać wszystkie książki, jakie
przeczytali w czasie roku szkolnego. Gdy syn oświadczył, ze zaiste, nie jest
w stanie tego zrobić, albowiem przeczytał zbyt duzo książek, aby je
spamiętać, pani wyraziła bezbrzeżne zdziwienie. Przepytała nawet syna, czy
rozumie co czyta, kiedy ma na to czas i jak mu się to udało.
Z czego wynika, ze dla nauczycielki polskiego fakt, ze ktokolwiek cokolwiek
czyta jest zaskoczeniem.
Obserwuj wątek
    • kammik Re: O tempora, o mores 29.05.07, 19:47
      (tu proszę sobie wyobrazić ikonkę wyrażającą bezbrzeżne zdumienie)

      Ja rozumiem - gdyby to wuefista się dziwił. Gdyby Pani Od Techniki. Gdyby -
      ostatecznie - woźna (nie obrażając wyrafinowanych przedstawicieli każdego z
      powyższych).

      Może - per analogiam - zaproponować Pani, żeby spisała listę wszystkich
      seriali, które oglądała w czasie roku? Pewnie wtedy zrozumiałaby, że przed
      takimi dziećmi, jak Twój syn, postawiła zadanie trudno wykonalne :)
      • nchyb Re: O tempora, o mores 29.05.07, 20:36
        > Ja rozumiem - gdyby to wuefista się dziwił. Gdyby Pani Od Techniki. Gdyby -
        > ostatecznie - woźna
        nie nie nie...
        żeby yło weselej, obserwując znanych mi nauczycieli, a tych znam soro i ze
        zaczną ilością miewalam kontakty zawodowe też, właśnie bardzo mało czytują
        poloniści. Często maą brzydzenie do czytania po studiach, dodatowo nie mają
        czasu na czytanie dla przyjemności. A matematycy i inni ścislowcy w
        beletrestyce znajdują często wytchnienie...
        • mamalgosia Re: O tempora, o mores 29.05.07, 21:24
          Potwierdzam na przykładzie mojej szkoły: polonistki czytają mniej od ścisłowców
          • gopio1 Re: O tempora, o mores 29.05.07, 21:32
            A najwięcej to czytają historyce ;)
    • default Re: O tempora, o mores 31.05.07, 10:28
      Może to i racja, że obecnie dzieci czytają coraz mniej, ale przypomina mi się
      podobna historia z czasów mojego dzieciństwa, też bodaj piąta czy szósta klasa
      (lat 70-te). Pani od polskiego kazała prowadzić "dzienniczek lektur" i wpisywać
      wszystkie przeczytane książki. Kiedy po jakichś 2-3 miesiącach skontrolowała te
      dzienniczki, musiałam się ostro tłumaczyć - nie wierzyła mi, że zdołałam to
      wszystko przeczytać :)
    • tres_ka Re: O tempora, o mores 31.05.07, 10:39
      Mój syn chodzi do I klasy i też nie byłby w stanie spisać wszystkich
      przeczytanych książek w całym roku szkolnym, a co dopiero uczeń 6 klasy...
      • mamalilki Re: O tempora, o mores 01.06.07, 13:29
        To nie czasy, to się zdarzało tez dawniej. Bylam jedyną osobą w mojej klasie,
        która nie prowadziła zeszytu lektur. W zeszycie tym trzeba było wpisywać autora,
        tytuł i zrobić rysunek (klasa II szk. pdst.). Czytalam srednio jedną książkę na
        tydzien, nie znosiłam rysować wobec tego... Byłam jedyną osobą która nie dostała
        nagrody za prowadzenie zeszytu i odznaki sowy z biblioteki (nic nie pozyczalam
        przez caly rok, bo wszystko stało w domu na półce). Pani tez pytala, czemu ja
        taka niechętna jestem i zebym choc sprobowała zacząć czytać. Byłam
        introwertyczna, więc panią olałam, cośtam mruknęłam i dopiero mój ojciec na
        koniec roku wyjaśniał sprawę.
        • verdana Re: O tempora, o mores 01.06.07, 14:14
          E, nie.
          U Ciebie Pani dziwiła się, ze nie czytasz. U syna Pani dziwiła się, ze czyta...
    • steffa Re: O tempora, o mores 01.06.07, 23:39
      Ja myślę, że ona po prostu rozczarowana była! Chciała nieść kaganek oświaty, a
      tu znienacka odkryła, że twój syn oświecony i to bez jej pomocy...
    • a_weasley Re: O tempora, o mores 02.06.07, 11:52
      verdana napisała:

      > Pani kazała dzieciom (klasa szósta) spisać wszystkie książki, jakie
      > przeczytali w czasie roku szkolnego. Gdy syn oświadczył, ze zaiste, nie jest
      > w stanie tego zrobić, albowiem przeczytał zbyt duzo książek, aby je
      > spamiętać,

      Jak czytał książki z biblioteki, to może niech sobie spisze z karty, co pożyczał?
      Mówię poważnie, bo ćwierć wieku temu na jego miejscu też bym był w kłopocie.
      Moja lepsza połowa, która w analogicznym okresie utrzymywała równe tempo jednej
      książki dziennie, także.
      • verdana Re: O tempora, o mores 02.06.07, 16:55
        Niestety. Posiadamy ogromną biblioteke własną, a ksiązki ktore czyta moje
        dziecko nie znajdują się w bibliotekach szkół podstawowych.... Ani Bulhakowa,
        ani Kinga, ani Orwella...
        • a_weasley Jak pech, to pech 03.06.07, 19:41
          verdana napisała:

          > Niestety. Posiadamy ogromną biblioteke własną,

          Tak w ogóle to bardzo dobrze, ale w konkretnym przypadku faktycznie sytuacja
          niezręczna.
          Z drugiej strony - problem napisać tylko o niektórych? Przecież mu łba nie urwą,
          jak zatai, że coś przeczytał (na przykład tego Kinga sobie odpuści).
          • verdana Re: Jak pech, to pech 03.06.07, 21:01
            Pewnie, ze wszystkich nie musi!
            Mnie chodzi raczej o konkretną głupotę (jak to, tyle czytasz?) - niż o
            doskonałe wykonanie zadania.
            Ale swoja droga masz racje - co roku w dodatku jest karcony, ze nie wypożycza
            książek z biblioteki szkolnej. A tam komiksy , lektury i "Pyza na polskich
            dróżkach".
    • undomestic_goddess Re: O tempora, o mores 02.06.07, 15:28
      Czemu nie ma juz nauczycieli z prawdziwego zdarzenia? Takich, co dzieciom
      towarzysza, znaja je, a nie tylko zadaja i wymagaja?
      • andziulindzia Re: O tempora, o mores 05.06.07, 22:52
        undomestic_goddess napisała:

        > Czemu nie ma juz nauczycieli z prawdziwego zdarzenia? Takich, co dzieciom
        > towarzysza, znaja je, a nie tylko zadaja i wymagaja?

        To chyba źle postawione pytanie. Tacy nauczyciele byli, są i będą. Tak samo jak
        nauczyciele, którzy całkowicie olewają swoją pracę i uczniów.

        Nie obarczałabym postawą nauczycielki obecnych czasów. Pamiętam, ze mnie też
        nauczycielka nie wierzyła w ilość przeczytanych książek. Nauczyciele
        przyzwyczajają się do przeciętności i jak się ktoś ponad tę przeciętność
        wystawia to wzbudza zdziwienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka