jollala
29.10.07, 09:54
Macie tak może - po obejrzeniu filmu nie odchodzicie od ekranu,
tylko czekacie na listę końcową, żeby wyłowić jakieś polsko brzmiące
nazwisko? Albo przelatujecie tasiemcowe podziękowania w
amerykańskich książkach, żeby znaleźć jakiegoś "-sky'ego"?
A jak w książkach dla dzieci? W dawnych wydaniach "Dzieci z
Bullerbyn" było jakieś takie zdanie: "Po polsku Bullerbyn znaczy
Hałasowo". Kiedy przeczytałam to pierwszy raz, od razu pobiegłam
sprawdzić. Pamiętam do dziś to radosne zdumienie, kiedy okazało się,
że rzeczywiście... ;)
Ania Shirley mówi Maryli, że wiersz "Upadek Polski" z wypisów do
piątej klasy wywoływał w niej "rozkoszne dreszcze". I oczywiście
potem, chyba w "Rilli...", jest trochę nazw polskich miast i rzek.
W "Dziadku do orzechów" są pierniczki z Torunia. Choć w tym
przypadku to trochę naciągane "polonicum", bo z tym Toruniem różnie
bywało...
I jeszcze trochę wzmianek u Verne'a - portret Kościuszki w
Nautillusie, chyba w "Dzieciach Kapitana Granta" ktoś mówi, że wyspa
chyba Księcia Edwarda należała do jakiegoś Polaka.
Co jeszcze? Pamiętacie coś więcej?