Gość: Obserwator ulic
IP: *.przemysl.hypnet.pl
29.10.12, 16:57
Ostatnio robiłem przegląd techniczny auta. Polegał on na tym, że fachowiec sprawdził skuteczność hamulców, stan amortyzatorów, włączył wycieraczki, obejrzał czy są wszystkie światła, czy jest klakson i.................pobrał kasę 99zł. Kiedyś kontroler wchodził do kanału sprawdzał stan drążków kierowniczych, sworzni, patrzył czy nie ma wycieków, jaki jest stan tłumika itp. Ten fachowiec nie raczył ruszyć tyłka i tego nie zrobił. Pytam czy na tym ma polegać przegląd? Moim zdaniem coś chyba nie tak. Wasze zdanie?