Gość: flip
IP: *.p.lodz.pl
18.08.02, 00:00
Winien pewnie jestem wrazen z Przemysla - skoro odgrazalem sie, ze bede.
Bylem trzy godziny.
1) Ogolne wrazenie: znacznie porzadniej, niz pamietam te 10, a nawet 6 lat
temu. Pierwszy kontakt to dworzec - a tam o niebo lepiej, nawet na
autobusowym.
2) Niestety - knajp za malo. Po powrocie ze Lwowa, gdzie znalezienie niezlej
kawy to zaden problem, w Przemyslu przezywa sie otrzezwienie. W koncu cos tam
sie znalazlo na Rynku, a pozniej kolo Dominikanow (to drugie lepsze, bo ma
maszynke z kawa) - ale tak naprawde to by sie chcialo usiasc na przyklad kolo
Katedry Lac. albo Karmelitow. O ciasteczku mozna sobie pomarzyc - nawet ta
knajpa w "zelazku" skasowana. Pewnie bedzie jakis bank. Ja jednak wole
cisteczko od szmalu.
3) W informacji turystycznej za Ratuszem nie wiedza literalnie nic, co
naprawde pomogloby turystom. Cale szczescie, ze mowia jakas cherlawa
angielszczyzna. Przy mnie probowano zbyc jakiegos obcokrajowca, co chcial do
Lwowa. Na szczescie bylem juz z doswiadczeniem.
4) Ale miasto - jak zwykle - urokliwe. Najbardziej mi sie podobalo jak sie
skreca w uliczke Kmity i potem zakolem znowu do centrum. Tam jest naprawde
bardzo ladnie. Niestety - nie zrobilem zadnych zdjec, bo mi sie skonczylo
miejsce, ale tam mozna cos ladnego sfotografowac.
Pozdrawiam przemyslan i przygodnych sympatykow.