Dodaj do ulubionych

akcja "Wisla"

IP: *.server.ntli.net 13.05.06, 14:20
Moja kolezanka powiedziala kiedys, ze najwieksza wada akcji "Wisla" bylo to,
ze sie nie udala. Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • angelshidetheirfaces Re: akcja "Wisla" 14.05.06, 12:08
      Gość portalu: aaaa napisał(a):

      > To tak sie zdarza , jak ktos nie rozumie tego co czyta. Nie pytalem czy kogos
      t
      > o
      > obchodzi, tylko co ktos sadzi o takiej opinii.

      I odpowiedź dostałeś. Dostałeś nawet odpowiedź rozszerzoną, ale - jak widzisz -
      ze mną nie podyskutujesz, z powodów pozamerytorycznych. Chyba, żebyś wpierw
      wklejał treść mojej wypowiedzi, którą komentujesz, lub na którą odpowiadasz, bo
      tak odpowiadając na wyrwane z kontekstu fragmenty nieistniejącego postu
      wychodzisz niechcący na błazna. W tym zakresie współczuję Ci, ale nie masz na
      to wpływu.
      Swoją drogą ciekawi mnie, co było takiego łamiącego regulamin lub prawo w tym
      skasowanym poście? Czy to słowo, powszechnie używane dla określenia miejsca,
      gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę? Czy może nawoływanie do przemocy w
      postaci sformułowania "kopnij w ..."? A może... nazwa narodu wybranego, naszych
      braci starszych w wierze, użyta w nieodpowiednim kontekście lub, co gorsza, w
      ogóle użyta?! A może to niezrozumiałe dla cenzora imię starożytnego władcy,
      zaczynające się na "N"?


      > ps. Co maja pierogi ruskie i schabowy z kapusta do formulowania opinii. Czy
      jak
      > ktos nie umie tego "upichcic" to nie ma prawa do wyrazania swoich sadow??? Czy
      > dlatego, ze Ty potrafisz cos tam "upichcic", nalezy ten watek sprawdzac na
      > poziom "garnkotlukowy" ?

      Widzisz, drogi aaaa, po to, żeby z kimś dyskutować, trzeba umieć czytać. A nie
      tylko posiąść umiejętność składania literek do kupy. Dostałeś odpowiedź bardzo
      konkretną, zawierającą zarówno opinię na temat opinii Twojej koleżanki, jak i,
      w formie post scriptum, opinię o niej samej. Jeżeli nie jesteś w stanie
      zrozumieć, co tam było napisane, to śmiem twierdzić, że należysz do tej
      niezwykle szczęśliwej grupy ludzi umiejących czytać, którzy zobaczywszy
      napisane na płocie "stokrotka" zastanawiają się czy to płot, czy stokrotka.
      Zastanawiająca jest przy tym nieodległość zawartości rozumku Twojego i naszego
      cenzora.
      • Gość: aaaa Re: akcja "Wisla" IP: *.server.ntli.net 14.05.06, 12:40
        >Chyba, żebyś wpierw
        > wklejał treść mojej wypowiedzi, którą komentujesz, lub na którą odpowiadasz, bo<

        Po co mam wklejac tresc Twoich postow? Albo pamietasz co napisalas albo mozesz
        przeczytac, zeby sobie przypomniec co napisalas (poza sytuacja kiedy cenzor
        wytnie Twojego posta).

        > I odpowiedź dostałeś. Dostałeś nawet odpowiedź rozszerzoną, ale - jak widzisz -
        > <

        Nie dotalem niestety zadnej odpowiedzi. Nie napisalas, ze sie zgadzasz lub nie.

        > ze mną nie podyskutujesz, z powodów pozamerytorycznych. Chyba, żebyś wpierw
        > wklejał treść mojej wypowiedzi, którą komentujesz, lub na którą odpowiadasz, bo
        >
        > tak odpowiadając na wyrwane z kontekstu fragmenty nieistniejącego postu <


        Zdecyduj sie. Jesli Twoj post nie istnial, to jak moglem na niego odpowiedziec?
        Malo logiczny ten Twoj zarzut. Chyba, ze masz na mysli, ze Twoj post pozniej
        przestal istniec. W takim przypadku nie powinnas miec o to pretensji do mnie
        tylko do tego, kto go wycial.


        > wychodzisz niechcący na błazna. W tym zakresie współczuję Ci, ale nie masz na
        > to wpływu.<

        Dlaczego na blazna i dlaczego niechcacy? I z jakiego powodu mi wspolczujesz????
        Czy bycie blaznem to cos zlego?. Jesli cokolwiek pamietasz z historii to bylo
        kilku blaznow, ktorych opinie i poglady do dzis sa przedstawiane jako wyjatkowo
        zdroworozsadkowe, czego nie mozna powiedziec o pogladach nieblaznow ( nie musisz
        tego brac do siebie)


        > Swoją drogą ciekawi mnie, co było takiego łamiącego regulamin lub prawo w tym
        > skasowanym poście? Czy to słowo, powszechnie używane dla określenia miejsca,
        > gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę? Czy może nawoływanie do przemocy w
        > postaci sformułowania "kopnij w ..."? A może... nazwa narodu wybranego, naszych
        >
        > braci starszych w wierze, użyta w nieodpowiednim kontekście lub, co gorsza, w
        > ogóle użyta?! A może to niezrozumiałe dla cenzora imię starożytnego władcy,
        > zaczynające się na "N"?<

        Tez mnie to ciekawi. Osobiscie nie widzialem w tym (nie)istniejacym poscie nic
        niestosownego. Ale jakby nie patrzec, to nie ja ten post wycialem.


        > Widzisz, drogi aaaa, po to, żeby z kimś dyskutować, trzeba umieć czytać. A nie
        > tylko posiąść umiejętność składania literek do kupy. Dostałeś odpowiedź bardzo
        > konkretną, zawierającą zarówno opinię na temat opinii Twojej koleżanki, jak i,
        > w formie post scriptum, opinię o niej samej. Jeżeli nie jesteś w stanie
        > zrozumieć, co tam było napisane, to śmiem twierdzić, że należysz do tej
        > niezwykle szczęśliwej grupy ludzi umiejących czytać, którzy zobaczywszy
        > napisane na płocie "stokrotka" zastanawiają się czy to płot, czy stokrotka.<

        No coz... ja nigdy nie mialem watpliwosci czego dotyczy napisane stokrotka na
        plocie.
        Nawet nigdy z takimi watpliwosciami sie nie spotkalem. Jesli masz takie
        doswiadczenia ,to widocznie z osobami majacymi takie watpliwosci czesto
        przebywasz i Ci sie udziela.


        > Zastanawiająca jest przy tym nieodległość zawartości rozumku Twojego i naszego
        > cenzora.<

        Chyba przydaloby sie troche cwiczen ze skladni. Albo przynajmniej wyjasnienie:
        czy ja mam jakiegos innego cenzora niz wy, czy mamy wspolnego?


        Zgodnie z Twoim zyczeniem powklejalem fragmenty postu na ktory odpowiadam. No i
        co z tego? Pewnie doczekam sie kolejnych osobistych przytykow
        (pozamerytorycznych, bo na merytoryczne brakuje wiedzy?)

        Pozdrawiam
        • san1 Re: Akcja Wisła 02.06.06, 12:11
          Dla mnie to twoja koleżanka nie ma racji AW była udana, zakonczyła walki w
          Bieszczadach.Wiem że cześc ludzi uważa ją za zbrodnie ja nie.
              • piotrzr Akcja Wisła po przemysku 04.06.06, 16:26
                Z danych IPN :

                S 11/01/Zi – śledztwo wszczęte w dniu 9 lutego 2001 roku w sprawie zbrodni
                popełnionych na szkodę obywateli polskich narodowości ukraińskiej zamieszkałych
                na terenie powiatu przemyskiego w 1945 roku, w wyniku których w Małkowicach
                śmierć poniosło ok. 150 mieszkańców tej miejscowości, a w miejscowościach
                Skopów, Ruszelczyce, Korytniki, Bachów, Ujkowice, Trójczyce, Brzózka Berezka,
                Wola Krzywiecka śmierć poniosło co najmniej kilkadziesiąt innych osób
                narodowości ukraińskiej, tj. o przestępstwo z art. 148§2 pkt 3 i 4, §3 w zw. z
                art. 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej –
                Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. Nr 155, poz. 1016
                z późn. zm.).
                W jego toku przesłuchano łącznie 104 świadków, w tym wielu pokrzywdzonych.
                Ponadto uzyskano kopię dokumentacji archiwalnej wytworzonej przez MO, UB i
                Starostwo Powiatowe w Przemyślu w sprawie zbrodni na szkodę ludności
                ukraińskiej na terenie powiatu przemyskiego w skazanym okresie. Nawiązano
                kontakt z ukraińskim Towarzystwem „Nadsanie”, w wyniku czego uzyskano dane
                osobowe i adresy kilku świadków zamieszkałych na terenie Ukrainy. Osoby te
                zostały przesłuchane w drodze międzynarodowej pomocy prawnej. Ponadto zapoznano
                się z repertorium byłej Prokuratury przy Sądzie Okręgowym w Przemyślu oraz
                repertorium byłej Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Przemyślu, w celu
                ujawnienia wpisów świadczących o prowadzeniu przez organy ścigania postępowań w
                sprawie zbrodni na ludności ukraińskiej. W wyniku tego ujawniono wspomniane
                wpisy, jednak wiele akt spraw umorzonych wobec niewykrycia sprawców zostało
                zniszczonych, z uwagi na upływ okresu archiwizacji. W toku analizy licznych
                spraw karnych z okresu lat 40-tych i 50-tych XX wieku ustalono co najmniej
                kilkanaście nazwisk, prawdopodobnie sprawców tych zbrodni. Według
                dotychczasowych ustaleń osoby te nie żyją. Zbrodni na szkodę ludności
                ukraińskiej dokonywali prawdopodobnie członkowie Batalionów Chłopskich z terenu
                powiatu przemyskiego wraz z bandytami prawdopodobnie
                z pobudek rabunkowych. Prowadzenie postępowania w tej sprawie utrudnione jest
                tym, iż obecnie niewielu jest bezpośrednich świadków tych wydarzeń.
                Dotychczasowe czynności pozwoliły na zgromadzenie bogatego materiału
                dowodowego, jedynie w sprawie zabójstwa ludności ukraińskiej w Małkowicach
                w dniu 17/18 kwietnia 1945 roku oraz w Woli Krzywieckiej w dniu 15 kwietnia
                1945 roku. Dalsze czynności w tym śledztwie koncentrować się będą na analizie
                materiałów archiwalnych znajdujących się w Archiwum Państwowym w Rzeszowie,
                Przemyślu oraz w zasobach Oddziałowego Biura Udostępniania i Archiwizacji
                Dokumentów w Rzeszowie. Po rozpoznaniu poszczególnych wątków sprawy będą one
                wyłączane do odrębnego prowadzenia i kończone wydaniem decyzji merytorycznych.
                Do chwili obecnej zakończono w ten sposób postępowanie w sprawie zabójstwa Jana
                Sałuka w dniu 3 czerwca 1945 roku w Stubnie powiat przemyski.
                Z uwagi na skomplikowany i wielowątkowy przedmiot śledztwa oraz trudności w
                pozyskiwaniu dowodów osobowych, obecnie nie można wskazać nawet przybliżonego
                terminu ukończenia całości sprawy.
                  • piotrzr Re: Akcja Wisła po przemysku 05.06.06, 11:27
                    A no ma !! Bo antyukraińskie czystki etniczne na ziemiach polskich zaczęły sie
                    znacznie wcześniej i w owej akcji miały tylko swój tragiczny finał.
                    Akcji - przypominam potępionej przez polski parlament już ponad 10 lat temu !!!!
                    • Gość: aaaa Re: Akcja Wisła po przemysku IP: *.brnt.cable.ntl.com 05.06.06, 12:34
                      To ma tyle wspolnego jak odpowiedz, ze "u was murzynow bija". Ciekawe, ze zawsze
                      biedni, pokrzywdzeni Ukraincy. Jakos polacy nie wyladowywali sie na innych
                      mniejszosciach etnicznych. Widac ukraincy w jakis sposob sobie na to zasluzyli.
                      Mam wrazenie, ze Ukraincy to tacy polscy murzyni. Jak powiesz cos na ich temat
                      niezgodnego z polityczna poprawnoscia, to zaraz jestes rasista, ukraincofobem
                      czy czym tam jeszcze. Nastepne swiete krowy?
                      • Gość: jewriej a co z Żydami ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 14:12
                        Getto ławkowe w szkołach i na uczelniach, napady, pogromy i rabowanie sklepów
                        przed wojną, w czasie wojny szmalcownictwo i mordowanie Żydów dla korzyści
                        materialnych, po wojnie również pogromy, aż do wyrzucenia prawie wszystkich w
                        1968 roku z Polski.
                        O represjacj na ludności niemieckiej po wojnie nie wspomne.
                        No to co z tymi biednymi Polakami ?
                        • Gość: aaa Re: a co z Żydami ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 16:08
                          No warto wspomnieć o tych bohaterskich, wspaniałych Polakach w Przemyslu czy
                          Lwowie czynnie wspomagających Niemców i Ukraińców w mordowaniu Żydów.
                          Ciekawe dowody na niecne postepowanie polaków we Lwowie daje np w swej ostatnio
                          opublikowanej książce /i omawianej w sobotniej GW/ Kurt Lewin-syn ostatniego
                          rabina Lwowa ocalony z pogromu przez Ukraińcow
                            • san1 Re: a co z Żydami ? 06.06.06, 08:57
                              Sądze że w niedługim czasie dowiemy sie że UPA powstało dla ratowania ludności
                              żydowskiej przed Polakami.Sami jesteśmy sobie winni że tak bedzie .Już dawno
                              trzeba było mordercą z UPA powiedzieć prawde w oczy.
                                  • Gość: historyk Re: Do sana1 - daj se siana IP: *.chello.pl 07.06.06, 17:44
                                    1. Do bzdur nie będę się odnosił merytorycznie (ktoś, kto pochwala
                                    odpowiedzialność zbiorową i zdejmuje odium przestepstwa z komunistów nie
                                    zasługuje na polemikę - co najwyżej na cofnięcie do podstawówki).
                                    2. Rozumiem, że w twojej szkole nie uczono o figurze stylistycznej pod
                                    nazwą 'ironia' - czyli mówimy jedno, a chodzi nam o drugie? >A może by ty się<-
                                    tak, to czysto po polsku... - nie, to było po sanowemu [to właśnie nazywa
                                    się 'ironia' - mówić do prostaka jego gwarą/slangiem, samemu stosując na co
                                    dzień reguły literackiego wzorca językowego].
                                      • Gość: historyk Re: Do sana1 - daj se siana IP: *.chello.pl 08.06.06, 16:59
                                        Jeżeli pan ma taki punkt widzenia,to ja mogę sie z tym zgodzić lub nie ,ale
                                        > prosze nie pisać bzdur.Jest wielu historyków którzy inaczej widzą przyczyny
                                        > i
                                        > skutki AW.

                                        Nazwiska, adresy, kontakty? Synu-sanie - jeżeli jakiś historyk pochwala
                                        odpowiedzialność zbiorową, to już dyskwalifikuje siebie jako humanistę. Może
                                        przy tym nazywać się Davis, Irving, Torzecki czy Kieniewicz - to niczego nie
                                        zmienia (aczkolwiek z pewna taką nieśmiałością podejrzewam, że w twej
                                        odpowiedzi padną zupełnie inne nazwiska - i nie będzie to I liga, nawet
                                        krajowa).
                                          • Gość: historyk Re: Do sana1 - daj se siana IP: *.chello.pl 09.06.06, 00:40
                                            Gość portalu: san1 napisał(a):

                                            > Nie pisz do mnie synu .Nie masz doczynienia z gó..arzem

                                            Niestety, jeśli ktoś uważa, że czystka etniczna nie jest zbrodnią, to jest dla
                                            mnie małym Kaziem, który jeszcze koszulę w zębach nosi, a proces samodzielnego
                                            myślenia jeszcze się u niego nie zaczął.

                                            Wielki historyku wierz
                                            > dobrze ,że są historycy którzy patrzą inaczej niż ty na tamte wydarzenia.

                                            Może jakieś konkretne nazwiska? Już po raz drugi proszę. Spośród polskich
                                            historyków, zawodowo zajmujących się tym tematem, NIKT nie rozgrzesza
                                            akcji "Wisła" z zarzutu zbrodniczości (co najwyżej rozgrzesza Polaków,
                                            twierdząc że robili to na prikaz Kremla - jak prof. Ryszard Torzecki).

                                            >Wołyń pokazał jak UPA traktuje odpowiedzialnośc zbiorową

                                            No więc powoli zaczynasz dorastać. Ukraińcy uznali, że tylko wyczyszczenie
                                            Wołynia z Polaków zagwarantuje im spokój po wojnie (brak zaplecza dla
                                            ewentualnej polskiej partyzantki w niepodległej Ukrainie) i brak podstaw dla
                                            polskich roszczeń w obszarze Wołynia i Galicji Wschodniej. I dokładnie takie
                                            motywy przyświecały akcji "Wisła", którą ty bronisz przed nazwaniem zbrodnią. W
                                            takim razie rzezie na Wołyniu były niedzielnym zjedzeniem lodów - tak wskazuje
                                            logika, która jest nieubłagana wobec uczniów klas pierwszych.

                                            W podstawówce to
                                            > wiedzą tempy historyku.

                                            Nie wiem, co wiedzą o akcji "Wisła" w podstawówce, ale podejrzewam, iż wiedzą
                                            tam, jak się pisze "tępy", moja ty chlubo polskiej oświaty.
                                            • piotrzr historycy,histerycy i politycy 09.06.06, 08:00
                                              I jedni i drudzi - w każdym razie w Polsce - jednoznacznie ocenili wydarzenia o
                                              których tu mówicie. czy jest więc sens o nich klepać ??
                                              Na zbrodnie jednej strony druga strona odpowiedziala zbrodniami - stosując przy
                                              tym oklepane już pojęcie "odpowiedzialności zbiorowej" - znane zapewne Sanowi z
                                              nauki w szkole - gdy np nauczyciel za wybryki kilku kolesi zadaje całej szkole
                                              przepisywanie po sto razy "Będę grzeczny w szkole".
                                              Wysiedlenia, obozy koncentracyjne, mściwe zbrodnie to nie była tylko specjalność
                                              Niemców czy sowietów ale też i Polaków. Czy Jedwabne, Pawłokoma, Zawadka
                                              Morochowska, Terka, Jaworzno nie świadczą o tym dość wybitnie ??
                                              Mam nadzieję że nazwy te mówią coś Sanowi :(
                                              A Jugosławia pokazuje do czego zdolni są bracia słowianie
                                            • Gość: san1 Re: Do sana1 - daj se siana IP: *.sanok.biz / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:08
                                              Nie wiem na jakiej podstawie porównujesz zbrodnie na Wolyniu z Akcją
                                              Wisła.Zbrodnie na Wołyniu zostały zaplanowane i wykonane.Jak możesz porównywać
                                              zbrodnie na małych dzieciach do zjedzenia lodów.Czegoś głupszego dawno nie
                                              słyszałem.Wiem bronicie tą swoją zbrodnicza bande /upa/tak napisałem z małej
                                              litery .Sądze że historia pokaże kto ma racje ty czy ja. "W dniach 18-19
                                              kwietnia 2002 roku zorganizowana została konferencja popularno-naukowa w
                                              Krasiczynie przez Instytut Pamięci Narodowej (IPN), poświęcona Operacji "Wisła"
                                              z udziałem specjalnie dobranych politycznie historyków - wśród których nie
                                              brakło jawnych fałszerzy, działaczy Związku Ukraińców w Polsce oraz ambasadora
                                              Ukrainy w Warszawie. Była to antypolska konferencja zorganizowana przez prezesa
                                              Leona Kieresa, profesora UWr, na której nie dominowała prawda, ani polska racja
                                              stanu ... Nad konferencją unosił się duch tajnej uchwały Prowodu OUN z 22
                                              czerwca 1990 r. Unikano na konferencji słowa rzeź i zastępowano go słowami
                                              "wzajemna i krwawa czystka etniczna", "walka bratobójcza" "konflikty", a nawet
                                              "starcie dwóch nacjonalizmów".Prezydent RP Kwaśniewski wystosował do uczestników
                                              konferencji list, który prawdopodobnie nie został opublikowany in extenso, w
                                              polskich środkach przekazu, na skutek czego nie jest powszechnie znany.
                                              Natomiast pełny tekst opublikował ukraiński tygodnik ,Nasze Słowo" 2002 nr 17.
                                              Przeczytałeś to dokładnie jak można fałszować historie.Nie pisz takich głupot.Ja
                                              potrafie jeszcze myśleć i żaden ukraiński nacjonalista nie bedzie dla mnie
                                              żadnym autorytetem. To mie ja napisałem ,to napisal Dr Aleksander Korman.
                                              • Gość: historyk Re: Do sana1 - daj se siana IP: *.chello.pl 10.06.06, 02:34
                                                Jak możesz porównywać
                                                > zbrodnie na małych dzieciach do zjedzenia lodów.Czegoś głupszego dawno nie
                                                > słyszałem.

                                                Cieszę się, że dokonujesz samokrytyki. W moim poście wykazałem ci, że jeśli dla
                                                ciebie akcja "Wisła" nie był zbrodnią, to dla twojego lustrzanego odbicia na
                                                Ukrainie zbrodnią nie była antypolska akcja na Wołyniu. Jeżeli teraz uważasz,
                                                że to drugie było jednak zbrodnią, to odwołujesz swoje twierdzenie nt.
                                                akcji "Wisła" - bo to transakcja wiązana.

                                                Wiem bronicie tą swoją zbrodnicza bande /upa/tak napisałem z małej
                                                > litery .

                                                Rozumiem, że masz 10 lat i w ten sposób mścisz się na krwawych rezunach, o
                                                których czytałeś w książce znalezionej w szpargałach na strychu. Jak
                                                dorośniesz, to pogadamy, synku.

                                                potrafie jeszcze myśleć i żaden ukraiński nacjonalista nie bedzie dla mnie
                                                > żadnym autorytetem.

                                                Zapewniam cię, że Polsce są miliony ludzi, dla których żadnym autorytetem nie
                                                będzie żaden polski, durny, oszołomiony szowinista (przypatrz się wynikom
                                                ostatnich wyborów - PiSdziory i LPR-PRL dostali raptem ok. 16% głosów
                                                wszystkich dorosłych obywateli Polski).

                                                >To mie ja napisałem ,to napisal Dr Aleksander Korman

                                                A kto to jest dr Aleksander Korman, bo nie jest to żaden historyk zawodowo się
                                                zajmujący problematyką polsko-ukraińską (to chyba nie pseudonim prof.
                                                Torzeckiego, dr. Motyki, dr. Wnuka, dr. Bruskiego, prof. Beauvois itd.)? Sądząc
                                                z tonu wypowiedzi, to jakiś nadęty przyd.pas łojca dychtatora - zgadłem? A
                                                fałszywka rzekomej uchwały Prowodu OUN została zdemaskowana już 16 lat temu -
                                                autorem był znany skądinąd piewca NKWD, niejaki Edward Prus (czekam na
                                                lustrację tego pana - ma bardzo ciekawą teczkę). Jeżeli po 12 latach ktoś tego
                                                nie wie, to jest nie tylko ignorantem - jest po prostu bałwanem (przekaż to ode
                                                mnie panu Kormanowi).

                                                A i jeszcze jedno - jak dorośniesz i - może - zostaniesz historykiem, to się
                                                dowiesz, że określenie "rzeź" to publicystyka. Naukowe terminy to "konflikt
                                                zbrojny", "czystka etniczna", "walki". Tak jak "wierszyk" nie jest terminem
                                                polonistycznym ("liryk", "utwór poetycki"), a "kropka" nie jest terminem
                                                matematycznym (mówi się "punkt"). Ale to na razie dla ciebie za trudne -
                                                dotyczy metodologii nauk. Do zobaczenia za 15 lat!
    • Gość: Mat1 Re: akcja "Wisla" IP: *.ztpnet.pl 10.06.06, 14:30
      Myślę, że Twoja kolezanka jednak się myli. Akcja "Wisła" spełniła swoje
      zadanie. Potwierdzają to nawet banderowscy historycy jak np. Łew Szankiwśkij.
      Pozbawiajac UPA dobrowolnego czy też częściej wymuszonego terrorem poparcia
      miejscowej ludności, pozbawiła ją zarazem zaplecza materialnego i ludzkiego
      co pozwoliło w krótkim czasie zlikwidować upowskie bandy. Pomysłodawcy tej
      akcji byli bardzo przewidujący. Zdawali sobie bowiem sprawę z tego, że kiedyś
      ukraiński nacjonalizm zechce znowu budować /byli wróżkami czy co?/ na tych
      terenach, w oparciu o narzuconą ludności wolę, "soborową" Ukrainę.
      Ktoś tu /nie chce mi się wierzyć, ze to historyk/ forsuje tezę o
      odpowiedzialności zbiorowej. To oczywiście fałszywa teza. To nie była żadna
      zemsta ani rewanż za Wołyń i Małopolske Wschodnią. To była, jakkolwiek
      brutalnie by nie zabrzmiało, trzeźwość polityczna. Jednym z pomysłodawców tej
      akcji był zresztą wysoki ukraiński wojskowy. Dobrze znał swoich nacjonalistów?
      Tak więc przesiedleni mogą "podziękować" OUN-UPA za to, że załatwiła im
      przeprowadzkę. Amin.
        • Gość: Mat1 Re: akcja "Wisla" IP: *.ztpnet.pl 10.06.06, 15:31

          Myślę, że te problemy, jak je nazywasz, nie wynikają z nieudanej AW. Są one
          raczej pochodnymi obecnej polityki "poprawności politycznej" polskich władz,
          które nie dostrzegają zagrożenia jakie niesie pobłażanie "odrodzonemu"
          ukraińskiemu nacjonalizmowi. Władze, pozwalają na kształtowanie polsko-
          ukraińskich stosunków, stosunkowo nielicznej, acz wielce hałaśliwej grupce
          polskich "Ukraińców", dla których S. Bandera i W. Kubijłowicz stanowią wzór do
          naśladowania a UPA to "żołnierze", którzy "walczyli" o wolną Ukrainę. Historia
          stosunków polsko-ukraińskich, a szczególnie tych przedwojennych jak i z okresu
          wojny oraz tuż po niej - uczy, że to wielce niebezpieczna zabawa /dla Polski
          oczywiście/ a pobłażanie im przynosi opłakane skutki. Wrecz odwrotne od
          zamierzonych. Kto nie chce pamiętać historii, ten musi ją powtarzać.
          Dlatego też trzeba protestować.
          • Gość: aaa Re: akcja "Wisla" IP: *.brnt.cable.ntl.com 10.06.06, 16:05
            To wszystko prawda. Zgubi nas polityczna poprawnosc, tak jak gubi spoleczenstwa
            zachodnie. Napisanie, ze UPA to byly bandy uchodzi obecnie za cos niewlasciwego.
            Pewnie za niedlugo bedzie tak , ze jak powiesz, ze Polacy nie mordowali
            Ukraincow tylko prowadzili z nimi wojne, to bedzie to cos w rodzaju klamstwa
            oswiecimskiego. Okaze sie, ze obrona Polski to byla zbrodnia przeciw ludzkosci.
            Rozumiem, ze moi dziadkowie, to byli zbrodniarze, bo nie dali sie "zariezac" w
            swoim domu w okolicach Birczy, tylko, bezczelni uciekli z trojka malych dzieci w
            srodku nocy przy silnym mrozie, zamiast potulnie czekac na "rezunow".
            • Gość: Mat1 Re: akcja "Wisla" IP: *.ztpnet.pl 10.06.06, 16:35
              Jest dokładnie jak piszesz. Ale temu można i należy przeciwdziałać. Nie można
              pozostawać obojetnym, bo o to własnie naszym banderom-bis chodzi. Niedługo
              wybory samorządowe. Trzeba przyjrzeć się kandydatom na samorzadowców i popytać
              ich co o tym sądzą. A potem rozliczyć. Oczywiście zakładam, że chodzi tutaj
              o stosunek do pobrobowców Stepana B. a nie do Ukraińców wogóle.
              • Gość: historyk Re: Jarema, nie wydurniaj się ! IP: *.chello.pl 10.06.06, 20:23
                Gość portalu: san1 napisał(a):

                > Sluchajcie dokladnie o tym pisałem,i dlatego "wielki ukraiński" historyk
                nazwał
                > mnie szowinistom .Nie wiem dlaczego my Polacy pozwalamy różnym pseudo
                historyko
                > m
                > zawłaszczać i przeklamywać historie.Owszem jeżeli wina leży po naszej stronie
                > należy to otwarcie przyznać ale robienie na sile z ofiary kata,tego nigdy nie
                > zrozumię.

                Nie, ty nie jesteś szowinistą - ty jesteś tylko małym nieukiem, który w szkole
                przysypia na lekcjach języka polskiego. Jak dorośniesz, to wtedy zabieraj głos
                w poważnych sprawach, bo na razie musisz się przygotować do gimnazjum (z taką
                ortografią nigdzie cię nie przyjmą).
                - nie "szowinistom", a "szowinistą"
                - nie "pseudo historykom", a "pseudohistorykom"
                - nie "zrozumię", a "zrozumiem".
                Nie jestem "wielkim ukraińskim" historykiem. Mylisz mnie z kimś innym (masz
                jakieś sny, omamy, zwidy?). Jestem zwyczajnym, polskim historykiem (nawet nie
                mam w najbliższej rodzinie Ukraińców).
                • Gość: aaa Re: Jarema, nie wydurniaj się ! IP: *.brnt.cable.ntl.com 10.06.06, 22:12
                  Historyku wydawalo sie, ze jestes czlowiekiem na poziomie. Niestety twoje
                  czepianie sie bledow dyskredytuje cie jako kogos z kim warto dyskutowac. ludzie
                  popelniaja bledy ortograficzne z roznych powodow. Niekoniecznie z powodu nieuctwa.
                  Zdecydowanie gorsze od bledow ortograficznych sa bledy popelniane przez stado
                  ppolitycznie poprawnych baranow.
                  Jesli chodzi zas o historykow i ich prawdy to zmieniaja sie one na przestrzeni
                  wiekow, lat a czasami nawet miesiecy. Cos co bylo historyczna prawda w np. 1958
                  przestalo nia byc w np. 1993. Fakt, ze iles tam autorytetow orzeka, ze taka jest
                  historyczna prawda wcale nia byc nie musi.
                  Jesli zas chodzi o pojednanie, to uwazam, ze nie bedzie go dopoty nie zostanie
                  jasno powiedziane, ze bandy UPA byly bandami, ktore zbrodniami i terrorem
                  usilowy ustanowic Ukraine na ziemiach polskich. To, iz na jamkis terenie mieszka
                  jakas mniejszosc, nawet jesli mieszka dlugo wcale nie czyni tych terenow
                  wlasnoscia tej mniejszosci
                  • Gość: historyk Re: Jarema, nie wydurniaj się ! IP: *.chello.pl 11.06.06, 01:55
                    Niestety twoje
                    > czepianie sie bledow dyskredytuje cie jako kogos z kim warto dyskutowac.
                    ludzie
                    > popelniaja bledy ortograficzne z roznych powodow

                    Gdy ktoś umie się posługiwać komputerem i klawiaturą, wchodzić do sieci, to nie
                    jest dla mnie chłopkiem-roztropkiem, który nie jest winny temu, że go ojce w
                    porę do szkół nie wysłali. Ponieważ ktoś tu na forum zdemaskował Mojego WCz.
                    Interlokutora jako znanego sanockiego młodego szowinistę, nie dziwi mnie jego
                    zacietrzewienie, brak wiedzy w poruszanym przedmiocie (nie podał nazwisk
                    specjalistów, którzy popierają jego wywody) oraz ortograficzna dezynwoltura.

                    Cos co bylo historyczna prawda w np. 1958
                    > przestalo nia byc w np. 1993.

                    To ciekawe - masz jakieś nowe fakty na temat wojen punickich? Że to nie były
                    wojny, tylko spektakle teatralne? Ja piszę tu o zbrodni, która JEST zbrodnią w
                    roku 1947, 2005, 2006 i będzie taką w 2081, ponieważ jest to kategoria moralna,
                    nieprzedawnialna (nb. historycy wystrzegają się kwalifikacji moralnych i nie
                    oni decydują o takim rozumieniu tych wydarzeń, ale na użytek tej dyskusji
                    zrezygnowałem z ortodoksji zawodowej).

                    Fakt, ze iles tam autorytetow orzeka, ze taka jes
                    > t
                    > historyczna prawda wcale nia byc nie musi.

                    Teraz nie ma komuny, nikt nic nie orzeka. Natomiast siły moralne (Kościoły,
                    autorytety intelektualne i polityczne) nie mają wątpliwości, że antypolska
                    akcja UPA i akcja "Wisła" to zbrodnie.

                    To, iz na jamkis terenie mieszk
                    > a
                    > jakas mniejszosc, nawet jesli mieszka dlugo wcale nie czyni tych terenow
                    > wlasnoscia tej mniejszosci

                    Zgubiłem się - nie wiem, czy piszesz o Ukraińcach na Podkarpaciu, którzy bywali
                    większością (np. w Pawłokomie), czy o Polakach w Galicji Wschodniej (którzy
                    poza Lwowem wszędzie byli mniejszością, bo nawet w małych miastach ich ilość
                    była równoważona ilością Żydów, nie mówiąc o wsiach, gdzie dominowali Ukraińcy).
                    ;-)))

                    Rozumiem, że niespecjalistom trudno się zastosować do dewizy naukowej "sine ira
                    et studio", ale ja patrzę na przeszłość właśnie z takiego punktu widzenia -
                    mniej wzruszeń, więcej obiektywizmu, bez manipulacji faktami i z korzyścią dla
                    przyszłości. A co do meritum: akcja "Wisła" się nie udała, bo Ukraińcy się nie
                    zasymilowali, a częściowo wrócili do swych siedzib. I koniec, nie ma o czym
                    więcej dyskutować. Chyba że ktoś chce:
                    - doprowadzić rzecz do końca i wysiedlić Ukraińców z Podkarpacia ponownie
                    - zlikwidować organizacje ukraińskie i wymusić asymilację w ciągu jednego
                    pokolenia
                    - dorżnąć "dla równego rachunku" te parę tysięcy Ukraińców w Polsce
                    Mam nadzieję jednak, że nikt o tym poważnie nie mówi. A co do UPA i pojednania,
                    to zapraszam do przeczytania książki z wywiadami "Wiele twarzy Ukrainy" -
                    Polacy i Ukraińcy mówią o trudnych sprawach spokojnie, bez histerycznych
                    inwektyw.
                    • Gość: aaa Re: Jarema, nie wydurniaj się ! IP: *.brnt.cable.ntl.com 11.06.06, 05:03
                      Nie bede cytowal cytatow i wklejal twoich odpowiedzi, bo sadze, ze mimo wszystko
                      potrafisz znalezc odniesienia do swoich wypowiedzi.
                      Mam paru znajomych, ktorzy nie tylko potrafia poslugiwac sie komputerem i
                      klawiatura i wchodzic do sieci. Oni nawet potrafia ta siecia administrowac a
                      nawet pisac programy komputerowe. Jesli zas chodzi o poprawna pisownie robia
                      czasem nawet tragiczne bledy. Maja jakas tam dyslekcje, dysgrafie, czy jakies
                      tam inne dys-. To zapewne historia cie nauczyla, ze skoro w okresie wojen
                      punickich nikt nie wiedzial o takich dysfunkcjach to zapewne nie maja ona prawa
                      do istnienia, bo pan historyk w hieroglifach sie tego nie doczytal.
                      Jesli chodzi o zdemaskowanie... Moge cie szanowny historyku zdemaskowac
                      jako...no wlasnie, jako kogo? starego ubeka? pedofila i gwalciciela?
                      nacjonaliste ukrainskiego? a moze jako tajnego wspolpracownika, ktory donosil na
                      kolegow z pracy i sasiadow? Wybieraj.
                      Nie mam na mysli wojen punickich. Chociaz zapewne i w ich przypadku nie mozna
                      wykluczyc, ze za jakis czas zostana odkryte zrodla, ktore nasza wiedze na ten
                      temat przerobia na "lewa strone". Proponuje zapoznac sie z ksiazka Henryk
                      Samsonowicza (tez nie autorytet?) O "historii prawdziwej". Mity, legendy i
                      podania jako źródło historyczne, Wydawnictwo Novus Orbis, Gdańsk 1997.
                      Znajdziesz tam przyklady "prawd historycznych" ktore prawdami wcale nie byly.
                      Tylko nie wiem czy nie bedzie to dla ciebie za trudne, bo to nie beletrystyka
                      ani literatura popularno- naukowa.
                      Gdyby historycy wystrzegali sie kwalifikacji moralnych to musieliby podawac
                      tylko suche fakty, tymi zas nie zawsze dysponuja, zmuszeni sa wiec do pewnych
                      interpretacji. A interpretujac musza dokonywac wyboru i kwalifikowac moralnie,
                      porzez dokonanie wyboru interpretacji. Nawet ty piszac dokonujesz kwalifikacji
                      moralnej tych zdarzen. Ja oczywiscie tez ale ja nie jestem zaklamany w
                      przeciwienstwie do ciebie.
                      Moze i komuny nie ma ale ciagoty nadal pozostaly. Wlasnie ty i tobie podobni
                      orzekacie, ze co bylo takie a nie inne a tepy narod ma zamknac pyski
                      (przepraszam za kolokwializm) oraz sluchac i akceptowac co mowia medrcy.
                      Powolywanie sie na autorytety(jakie?- dlaczego te, na ktore ty sie powolujesz
                      musza byc autorytetami natomiast inne przywolane chociazby przez sana1 tymi
                      autorytetami juz byc nie moga?). Ktore Koscioly masz na mysli? Te, ktore
                      blogoslawily oddzialy Wermachtu i SS? Te, ktore namawialy do "riezania lachow"?
                      Ktorych politykow? Tych, ktorzy w imie doraznych interesow politycznych i
                      finansowych "szmaca" sie co chwile? Moze dla ciebie to sa autorytety. Na
                      szczescie nie dla wszystkich.
                      Co do terenow, o ktorych mowimy, to moze warto zapoznac sie etymologia wyrazu
                      Ukraina. Nie sadze, zeby Ukraincy sami siebie tak nazwali wiec nie trzeba sie
                      specjalnie wysilac by dojsc do co ta nazwa tak naprawde oznacza. Fakt
                      zamieszkiwania jakiejs grupy etnicznej na jakims terenie nawet przez dlugi czas
                      wcale nie oznacza, ze ziemie te etnicznie naleza do tej grupy.
                      O tym, ze Akcja Wisla sie nie udala bylo napisane na samym poczatku wiec nie
                      wywazaj otwartych drzwi.
                      Natomiast jesli chodzi o twoja propozycje jakiejs kolejnej politycznie poprawnej
                      ksizeczki, to nawet nie chce mi sie tego komentowac. Bo dopoki Ukraincy wyraznie
                      nie przyznaja, ze bandy UPA byly bandami mordercow, to przynajmniej dla mnie
                      Ukraina bedzie miala jedna twarz: twarz mordercow z UPA
                      • Gość: historyk Tak, dla poddierżanija razgowora, parę uwag IP: *.chello.pl 12.06.06, 00:16
                        > Mam paru znajomych, ktorzy nie tylko potrafia poslugiwac sie komputerem i
                        > klawiatura i wchodzic do sieci. Oni nawet potrafia ta siecia administrowac a
                        > nawet pisac programy komputerowe. Jesli zas chodzi o poprawna pisownie robia
                        > czasem nawet tragiczne bledy. Maja jakas tam dyslekcje, dysgrafie, czy jakies
                        > tam inne dys-.

                        Jestem może zbyt starym człowiekiem i powinienm już umrzeć, ale pamiętam, że
                        gdy 30 lat temu chodziłem do szkółki, nie było dysgrafików i i dyslektyków.
                        Byli zwyczajni lenie, których się socjalizowalo w procesie edukacyjnym i to już
                        od podstawówki. Może by pouczyć mamusie i tatusiów, że jak szczeniak będzie
                        spędzał przed telewizorem 4 godziny dziennie, a przed komputerem następne 4, to
                        wyrośnie im na dyslektyka, dysortografa z ADHD i socjopatią? Bo wg mnie
                        dzisiejsza młodzież nie jest głupsza od tamtej, jest tylko ROZKOJARZONA. A to
                        jeszcze nie choroba i zabawa z psychologami w dysleksję jest śmieszna. Pisać
                        nie umie, a program napisze. Nie odróżnia ż od rz, a odróżnia poszczególne
                        języki informatyczne. Jest hakerem, tylko nie umie poprawnie wpisać jako
                        hasła "róża". Myli b z p, ale po angielsku pisuje w necie jak oxfordczyk. Dla
                        mnie to niepoważne.

                        Powolywanie sie na autorytety(jakie?- dlaczego te, na ktore ty sie powolujesz
                        > musza byc autorytetami natomiast inne przywolane chociazby przez sana1 tymi
                        > autorytetami juz byc nie moga?).

                        san1 nie przywołał - poza jednym nazwiskiem jakiegoś historyka-amatora -
                        żadnego nazwiska specjalisty z danej dziedziny. Czy jak cię boli ząbek, to
                        idziesz do ginekologa? Albo do kowala - dentysty-amatora? Są takie przypadki na
                        głuchych wsiach w Polsce, to o tym słyszałem. Ale tam chyba nie ma internetu,
                        nieprawdaż?... ;-)))

                        Ktore Koscioly masz na mysli? Te, ktore
                        > blogoslawily oddzialy Wermachtu i SS? Te, ktore namawialy do "riezania
                        lachow"?
                        > Ktorych politykow? Tych, ktorzy w imie doraznych interesow politycznych i
                        > finansowych "szmaca" sie co chwile? Moze dla ciebie to sa autorytety. Na
                        > szczescie nie dla wszystkich.

                        Zapytaj duchownego z dowolnego Kościoła chrześcijańskiego, czy popiera czystki
                        etniczne i deportacje, wypędzanie ludzi z ich stron rodzinnych. Wybór
                        denominacji i rozmówcy pozostawiam tobie. I jeszcze: możesz podać przykłady
                        namawiania przez duchownych do "rżnięcia Lachów"? Jakieś cytaty, dokumenty,
                        relacje? Czy to tylko zwykłe plotki z magla, jak duża część wypowiedzi tutaj?

                        > Co do terenow, o ktorych mowimy, to moze warto zapoznac sie etymologia wyrazu
                        > Ukraina. Nie sadze, zeby Ukraincy sami siebie tak nazwali wiec nie trzeba sie
                        > specjalnie wysilac by dojsc do co ta nazwa tak naprawde oznacza

                        Nazwa "Ukraina" pojawia sie po raz pierwszy w kronice ruskiej pod rokiem 1187 i
                        oznacza region Rusi Kijowskiej (okolice Kijowa, dzisiejszą Ukrainę centralną,
                        ówczesne pogranicze Rusi Kijowskiej i stepowych plemion Pieczyngów i Połowców).
                        Nie bardzo rozumiem, do czego robisz aluzję - tak ten teren nazwali mieszkańcy
                        ówczesnego księstwa, tj. Rusi Kijowskiej, a więc przodkowie dzisiejszych
                        Ukraińców.

                        Fakt
                        > zamieszkiwania jakiejs grupy etnicznej na jakims terenie nawet przez dlugi
                        czas
                        > wcale nie oznacza, ze ziemie te etnicznie naleza do tej grupy.

                        Nie zrozumiałeś mojej poprzedniej odpowiedzi w lekko ironicznym tonie.
                        Powtarzam: jeżeli chcesz powiedzieć, że tereny, zamieszkiwane przez Ukraińców
                        przynajmniej od końca X wieku do 1947 roku (okolice Przemyśla) nie były ich
                        własnością etniczną, to chyba się zgodzisz, że tereny zamieszkiwane przez
                        Polaków od połowy XIV wieku do połowy XX wieku (np. Ruś Czerwona) również nie
                        były etnicznymi polskimi terenami. Przeczucie mówi mi, że tak nie uważasz, czyż
                        więc popadasz w sprzeczność logiczną z własnym twierdzeniem? To nawet ciekawe...

                        > O tym, ze Akcja Wisla sie nie udala bylo napisane na samym poczatku wiec nie
                        > wywazaj otwartych drzwi.

                        Ale ponad siedemdziesiąt wpisów w tym wątku powoduje, że temat jest gorący -
                        czyż nie?

                        > Natomiast jesli chodzi o twoja propozycje jakiejs kolejnej politycznie
                        poprawne
                        > j
                        > ksizeczki, to nawet nie chce mi sie tego komentowac.

                        Nie wiem, kto dał ci prawo do tego, aby lekceważyć opinie takich postaci jak
                        Jerzy Pomianowski, Piotr Wandycz, Roman Wapiński czy Daniel Beauvois (wszystko
                        profesura z prawie półwiecznym stażem w nauce), występujący w książce, którą
                        zareklamowałem, ale zapewne jesteś po spożyciu wszystkich rozumów i nawet sam
                        Pan Bóg ci nie podskoczy, bo wszystko wiesz lepiej i nawet najlepszy
                        specjalista w dowolnej dziedzinie naukowej jest przy tobie zwykłym durniem. To
                        się chyba nazywa "kompleks wyższości": "jestem wielki i... nikt poza mną o tym
                        nie wie".
              • Gość: aaa Re: Jarema, nie wydurniaj się ! IP: *.brnt.cable.ntl.com 10.06.06, 17:17
                A ja coraz bardziej zastanawiam sie dlaczego, nazwijmy to miekkim nacjonalizmem,
                nie moge byc dumny z tego, ze jestem Polakiem. Dlaczego w imie politycznej
                poprawnosci mam rezygnowac z polskiej tradycji, dlaczego mam mowic, ze ktos jest
                inteligentny inaczej zamiast glupi, ze ktos jest porzadny inaczej zamiast
                bandyta, dlaczego na murzyna mam mowic afroamerykanin albo czarnoskory... Takich
                przykladow mozna pewnie podac setki jesli nie tysiace. Dlaczego w imie
                pieprzonej poprawnosci politycznej mam wysylac kartki z okolicznosciowymi
                pozdrowieniami a nie zyczeniami Wesloych Swiat Bozego Narodzenia.
                Dlaczego o murzynach nie mowi sie, ze sa bardziej rasistowscy niz Ku- Klux-
                Klan. Dlaczego nie wolno zlego slowa powiedziec o mzulmanach, Ukraincach czy
                hindusach bo zaraz okrzykna cie rasista, homofobem, nacjonalista...
                Dlaczego tak naprawde jako Polakowi tak naprawde nic nie wolno ci powiedziec?
                Jesli chcesz to podpisz sie tutaj:
                www.orianafallacitrial.org/
                  • Gość: aaa pojednania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.06, 20:10
                    Pojednania były i są możliwe - tylko każda ze stron musi sobie uświadomić swoje
                    winy. Jeśli ktoś zaczyna taki wątek jat ten z poczuciem wyższości czy
                    satysfakcją z przeprowadzonymi 60 lat temu wysiedleniami - to albo nic nie
                    rozumie, albo jest głupi albo prowokator albo wszystko po trochu.
                    Wypedzenia przeżywało miliony ludzi róznych narodowości, Polacy, Niemcy,
                    Ukraińcy a ostatnio m.in Serbowie, Chorwaci, Bośniacy.
                    I żaden z narodów inicjujących wypędzenia nie ma powodu do chluby.
                    San piszący z Sanoka - podkarpackiej stolicy prawosławia - to niestety -moim
                    skromnym zdaniem ten sam wszechpolak który od czasu do czasu wypisuje dyrdymały
                    na forum Rzeszów i niezmiernie wulgarnie odpisujący na posty.
                    Więc mnie np niezmiernie dziwi jego uprzejmy to w tej dyskusji :)
                    • Gość: aaa Re: pojednania IP: *.brnt.cable.ntl.com 10.06.06, 21:58
                      Po pierwsze to badz uprzejmy nie podszywac sie pode mnie.
                      Po drugie: Jesli ktos komus zarzuca poczucie wyzszosci to niewatpliwie ma
                      kompleks nizszosci. Ale to twoj problem. Napisalem ze moja kolezanka, a ja sie z
                      nia pod tym wzgledem zgadzam uwaza ,ze Akcja Wisla byla nieudana. Trudno miec
                      satysfakcje z nieudanego dzialania wiec i ja takowej nie mam. satysfakcje
                      moglbym miec wtedy, gdyby akcja okazala sie udana i wysiedlono by z tych terenow
                      wszystkich Ukraincow. No ale wtedy ten watek bylby w ogole bezprzedmiotowy.
                      Potepiajac wysiedlajacych bardzo latwo zapomniec o przyczynach takich dzialan. O
                      ile w krajach bylej Jugoslawii przyczyna tych dzialan nie byla chec pozbawienia
                      zaplecza band mordercow to w przypadku bandytow z UPA takie wlasnie byly przyczyny.
                      Wplatanie watkow religijnych do tematow z religia nie zwiazanych swiadczy o
                      fanatyzmie religijnym piszacego. A fanatykow, zwlaszcza religijnych nalezy- co
                      pokazuje historia- sie wystrzegac.
                      • piotrzr Niewiedza szkodzi 11.06.06, 21:36
                        Oto wiązanie akcji Wisła z walkami z UPA jest conajmniej dziwne. Oto wysiedlenia
                        Ukrainców z Polski zaczęły sie już w 1945 roku - z tym że nie na ziemie
                        zachodzie tzw odzyskane a faktycznie zagarnięte Niemcom /zresztą słusznie jako
                        kara za zbrodniczą wojnę/.
                        I owe wysiedlenie przeprowadzone pod nadzorem NKWD nie miały nic wspólnego z
                        walkami z NARODOW ARMIą UKRAIńSKą - TJ Ukraińską Powstańczą Armią. A nazywanie
                        żołnierzy UPA teminem bandyci jest conajmniej chamskie. Chyba że ktoś chce aby
                        AK - też okreslać tym terminem - to prosze bardzo.
                        • Gość: Mat1 Re: Niewiedza szkodzi IP: *.ztpnet.pl 11.06.06, 22:12
                          Fragment wspomnień gen. Edwina Rozłubirskiego z czasów walk z bandami UPA:

                          „Pewnego wieczoru zostaliśmy zaalarmowani sygnałem, ze banderowcy palą polski
                          przysiółek w rejonie Leska. …Zgodnie z rozkazem na czele plutonu konnych
                          zwiadowców pułku i nieetatowych z mojego batalionu ruszyliśmy na odsiecz.
                          Mokrzy od stóp do głów i pokryci błotem, na zmydlonych koniach dotarliśmy do
                          miejsca zbrodni, ale niestety było już za późno. Zgliszcza dogasały.
                          Gdzieniegdzie wiaterek wydobywał czerwone iskry spod warstwy popiołu. Snopy
                          ostrego światła reflektorowych latarek wyrywały z ciemności szczegóły
                          makabrycznego widowiska. Wszędzie leżały obezgłowione zwłoki – ludzi zabito
                          siekierami, które teraz już niepotrzebne – poniewierały się w kałużach krwi…
                          Oniemiali ze zgrozy sądziliśmy, że nikt nie pozostał przy życiu, gdy
                          niespodziewanie usłyszeliśmy ciche jęki. Pobiegłem w tamtą stronę z kilkoma
                          żołnierzami; widoku, który zobaczyliśmy nie zapomnę nigdy. Na zdeptanej nawozem
                          ziemi, obok zgliszczy chaty leżała częściowo obnażona kobieta; obok jej
                          rozciętego brzucha, ciemniała krwawa masa. Był to ośmiomiesięczny płód… W
                          pobliżu leżały zwłoki zabitych siekierami: mężczyzny i trojga dzieci… Okazało
                          się, że jest to Ukrainka, mąż był Polakiem. Kazano jej zabić męża i dzieci –
                          odmówiła, błagała żeby darowano im życie. Nadaremnie… W jej obecności
                          zamordowano całą rodzinę, a jej rozcięto brzuch, wyrzucono nienarodzone
                          dziecko.
                          - Ne budesz Lachiw rodyła… - skazaw – dokończyła zbielałymi usty. Hto skazaw?
                          Hto ce zrobyw? – pytałem gorączkowo, podczas gdy sanitariusze z pomocą
                          zwiadowców układali ja na kocu. – Ne znaju pane… - szepnęła.. – Dajte wody… -
                          pół omdlała, leciała przez ręce żołnierzy. Przetransportowano ją do szpitala,
                          gdzie, jak później się dowiedziałem zmarła w wyniku ogólnego zakażenia i
                          zgorzeli otrzewnej…”
                          Masz rację. Bandyta co najwyżej zabijał i rabował. UPA to było coś znacznie
                          więcej.Lepszym słowem byłoby: barbarzyńcy.
                            • Gość: Mat1 Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.ztpnet.pl 11.06.06, 23:06
                              Fragment wspomnień gen. Edwina Rozłubirskiego z okresu walk z UPA na tzw.
                              Zakerzoniu:
                              /jak upa walczyła z władzą komunistyczną/

                              „pamiętam – a wyrażając się ściślej; nie jestem w stanie zapomnieć –
                              dramatycznych przeżyć pewnej nocy, gdy poderwani alarmem, pędziliśmy do wioski,
                              w której zamieszkiwali repatrianci ze Związku Radzieckiego i bezrolni
                              przesiedleńcy z Polski centralnej. Otrzymali oni w ramach reformy rolnej ziemię
                              z byłego majatku hrabiny S. Meldunek przekazała placówka WOP w Komańczy.
                              Wopiści meldowali przez radiostacje, że widzą łune od strony południowej.
                              Mój batalion znajdował się najbliżej; osiągnęliśmy rejon zagrożenia po dwóch
                              godzinach forsownego marszu, razem z konnymi zwiadowcami pułkowej kompanii
                              rozpoznawczej, którzy zdołali do nas dołączyc w chwili gdy kompanie tyralierą
                              w ugrupowaniu ‘katem w tył” tworzącym łuk, oskrzydlały wioskę i dochodziły do
                              dogasających zgliszcz.
                              Przywykliśmy do tego widoku; czarne dymiące popieliska, sterczące w górę
                              osmolone kominy, porozrzucane zwłoki ludzi zabitych podczas prób ucieczki lub
                              mordowanych z wyjątkowym okrucieństwem.
                              Zawirowania powietrza rozgrzanego pożarami podnosiły w górę i kłębiły w
                              szaleńczym wirze tumany pierza z rozprutych poduszek i pierzyn; wszędzie leżały
                              połamane sprzęty domowe i narzędzia rolnicze, przewrócone wozy… Płoty zostały
                              zniszczone przez oszalałe ze strachu zwierzęta gospodarskie uciekające w
                              popłochu przed ogniem… Mimo tego, że podobne dramatyczne przeżycia mieliśmy już
                              za sobą – za każdym razem robiło to na nas przygnębiające wrażenie; po prostu
                              wstrząsnęło nami. Żołnierze szli w milczeniu uważnie omijając ciała zabitych
                              i kałuże krwi; szczęki mieli zaciśnięte a w i ch oczach widziałem grozę
                              i nienawiść.
                              Jednak makabryczny widok pomordowanych nie miał być najmocniejszym akcentem tej
                              straszliwej nocy. W stojącej na uboczu owczarni znaleźliśmy dziewczęta i młode
                              kobiety, jedyne istoty ludzkie, które ocalały z rzezi – ofiary tego, co –
                              Hładysz cynicznie określał jako „kwadrans higieny seksualnej” ; kobiety
                              zmaltretowane, pokrwawione, wielokrotnie gwałcone…
                              Płakały i błagały o pomoc, ale jak mogliśmy im pomóc? Trzeba było zawieźć je do
                              miasta i udzielić pomocy lekarskiej…. Drżącym i zacinającym się ze
                              zdenerwowania głosem meldowałem o tym dowódcy pułku prosząc o przysłanie
                              lekarza i konwoju z samochodami wymoszczonymi sianem – wiedziałem, że tyloma
                              sanitarkami, ile było potrzebnych, pułk nie dysponuje . Felczer batalionu
                              zbierał od żołnierzy opatrunki osobiste – swoje z torby już dawno zużył, bez
                              rezultatu usiłując zahamować krwotok dziewczynie, której bandyci wcisnęli
                              butelke w narządy rodne, po czym jeden z nich szczególnie okrutny – jak mówiły
                              z krecha na gębie – który bił je i maltretował – rozbił szkło kopnięciem.
                              Nieszczęsna leżała teraz w kałuży krwi na ziemi, bezsilna, z twarzą białą jak
                              papier, gryząc wargi w niemym milczeniu; podobno opierała się banderowcom,
                              jednego z nich uderzyła w twarz.
                              …. Druga, która wymaga natychmiastowej interwencji chirurga to dwunastoletnia
                              dziewczynka…. Ma rozdarte krocze.
                              Stałem bezradny, upokorzony bezsilnością. Zaciskałem szczęki aż do bólu. Gniew
                              i nienawiść zdawały się odbierac zdolność rozumowania i planowego działania.
                              Emocje górowały nad zdrowym rozsądkiem. Jak bicie po twarzy odbierałem żałosne
                              stwierdzenia, że wojsko nie zdołało zapewnić im bezpieczeństwa.”.
                              … Nie miałem sił aby dłużej patrzeć na ten ogrom nieszczęścia. Świadomość tego,
                              że nasze sumienia obarczone są winą za to co się stało, doprowadzała mnie do
                              rozpaczy, graniczącej z szaleństwem. Do cholery! To nie my byliśmy temu winni!!!
                              ……… Należało położyć tamę zbrodniczej działalności upa. Nie było możliwości
                              wykonania tego zadania bez pozbawienia banderowców bazy, jaką była dla nich –
                              dobrowolnie, pod przymusem, a czasami także pod terrorem – miejscowa ludność.
                              W tej sytuacji przesiedlenie jako jeden z elementów działania Go Wisła było
                              ewidentna koniecznością. Stwierdzam to z głębokim przekonaniem świadka i
                              uczestnika opisywanych wydarzeń.”

                              Teraz jaśniej?
                                  • Gość: historyk Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.chello.pl 11.06.06, 23:50
                                    Gość portalu: Mat1 napisał(a):

                                    > Do takiego wniosku może dojść ignorant, który nie czyta co inni piszą

                                    A do jakich wniosków może dojść człowiek, traktujący poważnie fabularyzowaną
                                    biografię kolejnego komunistycznego zbrodniarza, "który się kulom nie kłaniał"?
                                    Przepraszam, że wtrącam się tutaj metodologicznie, z pozycji warsztatowca-
                                    historyka, ale "Barwy walki", "Przerwana dekada" i inne "Baśnie z 1001 nocy"
                                    byłych członków aparatu to tylko jedno źródło, w dodatku dość stronnicze, a
                                    nawet więcej - często zupełnie fikcyjne ("Barwy walki" Mieczysława Moczara,
                                    napisane na jego zamówienie przez pewnego znanego prozaika). Są jeszcze
                                    dokumenty, fotografie i relacje autentycznych świadków-prostych ludzi. Nb. has
                                    ma rację, że wspomnienia z walk z UPA i zbrodni ukraińskiego podziemia średnio
                                    się mają do tematu o akcji "Wisła", bo rozważamy tu moralną stronę zagadnienia.
                                    Nawet w Jugosławii, po etnicznych konfliktach II wojny światowej i latach 90.
                                    XX wieku, nikt nie zaleca czystek etnicznych, wywózek, deportacji i przesiedleń
                                    jako rozwiązania sytuacji.
                                    • Gość: Mat1 Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.ztpnet.pl 12.06.06, 20:19
                                      Szanowny historyku,
                                      Po tym co napisałeś, zwątpiłem w wartość Twego warsztatu. Dyskredytowanie
                                      cudzych relacji tylko z powodu określonych poglądów ich autora ma oczywiście
                                      sens jeśli przyjąć, że mógłby on mieć jakiś interes w fałszowaniu obrazu
                                      zdarzeń, w których uczestniczył. Jaki interes miałby w tym gen. Rozłubirski?
                                      Moi dziadkowie i krewni z całą pewnością nie byli komunistami i na własne oczy
                                      widzieli i doświadczyli nacjonalistycznego barbarzyństwa. Ich relacje są
                                      łudząco podobne do opisu generała, chociaż dotyczą oczywiście innych zdarzeń i
                                      w innym miejscu.. Czy im zatem uwierzysz? Metoda przekonywania kogoś za pomocą
                                      sloganu „to niewiarygodne, bo napisał to komunistyczny zbrodniarz” nie powinna
                                      się zdarzyć szanującemu się historykowi, który co chwilę podkreśla
                                      wagę „warsztatu”. Poza tym on tam był. A Ty?
                                      Na jakich przesłankach opierasz tezę o zbrodniach Rozłubirskiego? Czy możesz
                                      wymienić te zbrodnie?

                                      Ja sądzę, ze przytoczone wspomnienia zbrodni ukraińskich nacjonalistów, będące
                                      też odpowiedzią dla jednego z dyskutantów, mają się jednak do tematu AW. I to
                                      jak najbardziej. Opisane okrucieństwo, barbarzyństwo wręcz, dobitnie pokazują,
                                      że szowiniści ci dla realizacji swoich celów zdolni byli do wszystkiego.
                                      Przesiedlenia, acz bolesne dla miejscowej ludności, nie tylko skutecznie
                                      pozwoliły zlikwidować UPA ale również pozbawiły ukraiński nacjonalizm złudzeń
                                      co do możliwości skutecznego budowania tam „sobornej” Ukrainy w
                                      przyszłości. Dlatego też AW spełniła swoje zadanie, chociaż odradzający się
                                      szowinizm w dalszym ciągu uważa płd-wsch. tereny dzisiejszej Polski za
                                      etnicznie ukraińskie, to w tej chwili nie stanowi on większego zagrożenia dla
                                      integralności państwa. Kto wie jednak co się zdarzyć może w przyszłości.
                                      Polskie władze w imię bliżej nieokreślonych korzyści nie chcą dostrzegać
                                      nacjonalistycznego niebezpieczeństwa i są niezwykle pobłażliwe i ugodowe by nie
                                      powiedzieć dosadniej. Niebezpieczeństwo dostrzegają za to zwykli obywatele i
                                      trudno ich potępiać za to, ze ich świadomość jest wyższa niż władz.
                                      Obyśmy zatem nie musieli powtarzać historii.
                                      „… nikt nie zaleca czystek etnicznych…” – A któż miałby je zalecać lub nie
                                      zalecać?


                                      • Gość: historyk Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.chello.pl 12.06.06, 20:48
                                        >Jaki interes miałby w tym gen. Rozłubirski?

                                        Dokładnie taki, jaki mieli niemieccy dowódcy pacyfikujący Zamojszczyznę i
                                        opisujący zbrodnie polskich bandytów na niemieckich kolonistach - chodzi o
                                        usprawiedliwienie własnych, niepięknych często działań przeciwko ludności
                                        cywilnej. W dodatku, biorąc pod uwagę takie arcydzieła partyjnej propagandy
                                        jak "Łuny w Bieszczadach" czy "Barwy walki", należy stwierdzić, że towarzysze
                                        wojskowi z LWP i czerwonej partyzantki mieli olbrzymi deficyt bohaterstwa i
                                        dopisywali sobie we wspomnieniach mołojockie epizody, aby tym mocniej
                                        podkreślić własną sławę jako dzielnych obrońców ojczyzny i ludu pracującego.

                                        > Moi dziadkowie i krewni z całą pewnością nie byli komunistami i na własne
                                        oczy
                                        > widzieli i doświadczyli nacjonalistycznego barbarzyństwa. Ich relacje są
                                        > łudząco podobne do opisu generała, chociaż dotyczą oczywiście innych zdarzeń
                                        i
                                        > w innym miejscu.. Czy im zatem uwierzysz?

                                        Niewąpliwie relacje zwykłych świadków, a nie sowieckich pacyfikatorów polskich
                                        mundurach, są bardziej wiarygodnym źródłem (choć - podkreślam - nie jedynym, bo
                                        wtedy mielibyśmy np. w czasie powstania warszawskiego do czynienia z dywizją
                                        ukraińską po stronie Niemców, gdy tymczasem "Ukraińcami" warszawiacy nazywali
                                        gości od Dirlewangera i Kamińskiego, a więc oddziały nieukraińskie, co
                                        wyjaśniają dopiero odpowiednie dokumenty). Sam piszesz, że chodzi o inne
                                        miejsca - czyżby Wołyń i Galicję Wschodnią? Więc po kiego diabła wysiedlano
                                        Łemków, którzy o Wołyniu nie słyszeli, być może, nawet na lekcji geografii (w
                                        szkole austriackiej, polskiej, sowieckiej i niemieckiej)?

                                        > Przesiedlenia, acz bolesne dla miejscowej ludności, nie tylko skutecznie
                                        > pozwoliły zlikwidować UPA ale również pozbawiły ukraiński nacjonalizm złudzeń
                                        > co do możliwości skutecznego budowania tam „sobornej” Ukrainy
                                        > w
                                        > przyszłości. Dlatego też AW spełniła swoje zadanie, chociaż odradzający się
                                        > szowinizm w dalszym ciągu uważa płd-wsch. tereny dzisiejszej Polski za
                                        > etnicznie ukraińskie, to w tej chwili nie stanowi on większego zagrożenia dla
                                        > integralności państwa.

                                        Czy powiesz to samo wypędzeniu milionów Polaków z Kresów w czasie i po II
                                        wojnie światowej? Bo ja pochodzę z takiej rodziny - i mnie taka interpretacja
                                        (jako człowiekowi, nie jako specjaliście od historii) nie odpowiada.

                                        > „… nikt nie zaleca czystek etnicznych…” – A któż
                                        > miałby je zalecać lub nie
                                        > zalecać?

                                        A to akurat dotyczyło dzisiejszych terenów byłej Jugosławii - myślałem o
                                        tamtejszych elitach politycznych, z wyłączeniem, rzecz jasna, marginesu w stylu
                                        Miloszevicia, Karadżicia, Szeszelja. Odpowiedzialni politycy próbują tam nadal
                                        budować normalne życie bez odwoływania się do metod deportacji.
                                        • Gość: Mat1 Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.ztpnet.pl 15.06.06, 00:15
                                          Szanowny historyku,
                                          To, że towarzysze przydawali sobie splendoru w pisanych wspomnieniach nie
                                          oznacza wcale, że Rozłubirski w tym przypadku kłamał. Opisywane przez niego
                                          sytuacje nie należały przecież do rzadkości na terenach objętych działalnością
                                          nacjonalistów. On sam w tych opisach przedstawia siebie w niezbyt korzystnym
                                          świetle; jako tego, który nie zdążył z pomocą lub nie mógł nic
                                          zrobić. To nie jest dodawanie sobie bohaterstwa czy „bojowych” osiągnięć.
                                          Pisząc o „innym miejscu” miałem oczywiście na myśli Małopolskę Wsch., ale
                                          chciałem przede wszystkim podkreślić to, że ukraińscy nacjonaliści wszędzie
                                          stosowali podobne metody „walki”. Coś, co się zdarzało w Bieszczadach było
                                          również chlebem powszednim na Wołyniu i w Małopolsce Wsch. Jest sporo dowodów
                                          na niewyobrażalne OUN-upowskie okrucieństwo. Nie muszę Cię chyba o tym
                                          przekonywać.
                                          Po co przesiedlano Łemków pytasz, skoro nie słyszeli oni o Wołyniu czy też o
                                          Małopolsce Wschodniej? Otóż Polacy, którzy mieli szczęście uciec z tamtych
                                          terenów spod banderowskiego topora też najczęściej nie słyszeli o Łemkach.
                                          Inne były uwarunkowania w przypadku „przeprowadzki” kresowych Polaków, inne
                                          zaś w przypadku przesiedlenia Łemków. Jedni i drudzy padli jednak
                                          ofiarą tych samych ukraińskich szowinistów.

                                          „Czy powiesz to samo o wypędzeniu milionów Polaków z Kresów w czasie i po II
                                          wojnie światowej? Bo ja pochodzę z takiej rodziny - i mnie taka interpretacja
                                          (jako człowiekowi, nie jako specjaliście od historii) nie odpowiada.”

                                          Temat brzmiał: AW była nieudana. Z punktu widzenia interesu państwa polskiego
                                          moja odpowiedź jest przecząca. Inną sprawą jest jej ocena moralna. Przyznać
                                          trzeba, ze nawet polscy komuniści traktowali ją jako nieco wstydliwą a Gomułka
                                          był podobno nawet przeciw.
                                          Jeśli miałbym szafę z pólkami, na których kładłbym przesiedlenia, to AW
                                          położyłbym na półce razem z amerykańską akcją deportowania
                                          na początku bodaj 1942, 110.000 obywateli amerykańskich japońskiego pochodzenia
                                          z zachodniego wybrzeża do stanów środkowych przez demokratyczne przecież
                                          państwo. Jest sporo różnic, ale jakość ta sama.

                                          Jeżeli chodzi o kresowych Polaków. Z punktu widzenia celu jaki założyli sobie
                                          ukraińscy nacjonaliści ich akcja „oczyszczania” kresów z „czuzyńców” też była
                                          udana. Ucieczkę Polaków wymusiło zorganizowane ludobójstwo, związane
                                          niewątpliwie z nacjonalistyczną ideologią i programem OUN budowania sobornej
                                          Ukrainy. Polaków usunięto. Za wspólnika tej akcji, od momentu zajęcia kresów
                                          przez Armię C., śmiało można uznać Stalina.
                                          Jeśli chodzi o ocenę moralną to tę sprawę umieściłbym w swojej szafie na półce
                                          najwyższej, na tej, na której już nic nie leży. Poniżej znalazły by się nawet
                                          zbrodnie nazistowskie i sowieckie.
                                          Zło, również da się stopniować!!!

                                          PS.
                                          Niedobrze mi się robi jak czytam niektóre posty, rodem z nacjonalistycznego
                                          piekła, o „okupantach” itp. , starające się w ten sposób usprawiedliwiać
                                          czyny, które są zaprzeczeniem człowieczeństwa.

                                          • Gość: historyk Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.chello.pl 15.06.06, 02:29
                                            To, że towarzysze przydawali sobie splendoru w pisanych wspomnieniach nie
                                            > oznacza wcale, że Rozłubirski w tym przypadku kłamał. Opisywane przez niego
                                            > sytuacje nie należały przecież do rzadkości na terenach objętych
                                            działalnością
                                            > nacjonalistów. On sam w tych opisach przedstawia siebie w niezbyt korzystnym
                                            > świetle; jako tego, który nie zdążył z pomocą lub nie mógł nic
                                            > zrobić. To nie jest dodawanie sobie bohaterstwa czy „bojowych” osią
                                            > gnięć.

                                            A to wynika z prostej logiki:
                                            1. pierwszym celem Rozłubirskiego było usprawiedliwienie swojego postępowania
                                            wobec cywilnej ludności ukraińskiej, którą dzielnie wypędzał z ich domów
                                            2. w tym celu musiał przedstawić Ukraińców jako krwiożerczych zbrodniarzy
                                            (wiedząc, że mało kto zwróci uwagę na drobny fakt - zbrodni dokonują u niego
                                            UPOWCY, a on wysiedla CYWILÓW całymi wsiami)
                                            3. chcąc przedstawić zbrodnie ukraińskie musiał opisać jak to nie zdążył na
                                            czas i zastał całą polską wieś wybitą
                                            4. odbija to sobie w innych miejscach, opisując brawurowe akcje swoich chłopców
                                            (podczas których zapewne dyskutowali z miejscowymi mołodyciami po francusku i w
                                            ogóle był to Wersal...)

                                            > Po co przesiedlano Łemków pytasz, skoro nie słyszeli oni o Wołyniu czy też o
                                            > Małopolsce Wschodniej?

                                            Masz zapewne na myśli Galicję Wschodnią? Termin "Małopolska Wschodnia" został
                                            wymyślony w latach 20. XX wieku i nie przeżył nawet dwóch dekad. Był tak samo
                                            idiotyczny jak moskalskie wynalazki w stylu "Małorosji" (Ukrainy)
                                            i "Priwislanskiego Kraju" (Polski). Notabene, historyczną Małopolską Wschodnią
                                            (a raczej wschodnią częścią Małopolski, dzielnicy państwa pierwszych Piastów),
                                            jeszcze średniowieczną, jest... Lubelszczyzna.

                                            Otóż Polacy, którzy mieli szczęście uciec z tamtych
                                            > terenów spod banderowskiego topora też najczęściej nie słyszeli o Łemkach.

                                            W dalszym ciągu nie widzę związku między antypolską akcją UPA na Wołyniu a
                                            koniecznością wysiedlenia Łemków z Bieszczad.

                                            Jedni i drudzy padli jednak
                                            > ofiarą tych samych ukraińskich szowinistów.

                                            Wypędzona w akcji "Wisła" przez KBW i LWP ludność Podkarpacia jako ofiara
                                            ukraińskich nacjonalistów? No, no, no - Goebbels mógłby się od ciebie uczyć
                                            kazuistyki, retoryki, erystyki i logiki. Naprawdę.
                                            • Gość: Mat1 Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.ztpnet.pl 15.06.06, 17:07
                                              „A to wynika z prostej logiki:
                                              1. pierwszym celem Rozłubirskiego było usprawiedliwienie swojego postępowania
                                              wobec cywilnej ludności ukraińskiej, którą dzielnie wypędzał z ich domów
                                              2. w tym celu musiał przedstawić Ukraińców jako krwiożerczych zbrodniarzy
                                              (wiedząc, że mało kto zwróci uwagę na drobny fakt - zbrodni dokonują u niego
                                              UPOWCY, a on wysiedla CYWILÓW całymi wsiami)
                                              3. chcąc przedstawić zbrodnie ukraińskie musiał opisać jak to nie zdążył na
                                              czas i zastał całą polską wieś wybitą
                                              4. odbija to sobie w innych miejscach, opisując brawurowe akcje swoich chłopców
                                              (podczas których zapewne dyskutowali z miejscowymi mołodyciami po francusku i w
                                              ogóle był to Wersal...)”
                                              Hm..
                                              Myślę, że masz rację. Rozłubirski musiał kłamać, chociażby z tego powodu, iż
                                              przewidział, że kiedyś pewien historyk będzie potrzebował w przyszłości
                                              argumentów aby „zdemaskować” te „kłamstwa” i być może udowodnić innym, że
                                              np. UPA powstała aby „„Utworzenie UPA było przejawem tej niezwykłej łagodności
                                              naszego narodu, która sprawiała, że wśród nas zawsze chętnie osiedlały się inne
                                              narody. Utworzyliśmy UPA po to, aby bronić ich i nas przed bezbożnymi
                                              najeźdźcami”. – to słowa wygłoszone we Lwowie przez jednego z unickich
                                              kaznodziei, z okazji rocznicy powstania UPA /cytuję za jednym z publicystów/.

                                              Od Ciebie Goebbels miałby szansę nauczyć się chyba dużo więcej.

                                              A co z innymi dowodami upowskiego barbarzyństwa i dowodami zbrodni
                                              Rozłubirskiego?

                                              „Wypędzona w akcji "Wisła" przez KBW i LWP ludność Podkarpacia jako ofiara
                                              ukraińskich nacjonalistów? No, no, no - Goebbels mógłby się od ciebie uczyć
                                              kazuistyki, retoryki, erystyki i logiki. Naprawdę.”

                                              Jeżeli nie rozumiesz, lub kwestionujesz związek pomiędzy „pokojową”
                                              działalnością ukraińskich nacjonalistów a „przesiedleniami” kresowych Polaków i
                                              przesiedleniami polskich Ukraińców oraz Łemków, to Twoja sprawa i Twego
                                              warsztatu. Ja swoje zdanie wyraziłem i uzasadniłem wcześniej. Nie musisz
                                              się z nim zgadzać.

                                              „Masz zapewne na myśli Galicję Wschodnią? Termin "Małopolska Wschodnia" został
                                              wymyślony w latach 20. XX wieku i nie przeżył nawet dwóch dekad. Był tak samo
                                              idiotyczny jak moskalskie wynalazki w stylu "Małorosji" (Ukrainy)
                                              i "Priwislanskiego Kraju" (Polski). Notabene, historyczną Małopolską Wschodnią
                                              (a raczej wschodnią częścią Małopolski, dzielnicy państwa pierwszych Piastów),
                                              jeszcze średniowieczną, jest... Lubelszczyzna.”

                                              Idąc Twoim tokiem rozumowania i zakładając, że znasz pochodzenie
                                              słowa „Galicia” – równie poprawną nazwą Lubelszczyzny i Mazowsza może być –
                                              Generalna Gubernia.

                                              Od samego początku, gdy włączyłem się do dyskusji na tym forum, podejrzewałem,
                                              że nick „historyka”, wzmocniony wyrafinowaną znajomością poprawnej polszczyzny,
                                              służy Ci raczej do pacyfikowania poglądów innych, nie zgadzających się z Tobą,
                                              uczestników tej wymiany zdań, niż do rzetelnej dysputy o tych bolesnych dla
                                              każdego Polaka sprawach.
                                              Cóż bowiem można myśleć o historyku, który nawołuje co prawda do „…więcej
                                              obiektywizmu i mniej manipulacji faktami…”, co jest chwalebne i o to mi również
                                              chodzi, by w dalszej części zdania zdyskredytować to, co napisał w
                                              pierwszej; „… z korzyścią dla przyszłości.”.
                                              No właśnie. Jeśli badania prowadzisz z taką myślą, to te „korzyści” muszą
                                              przecież czasami dominować nad rzetelnością. Jeden z historyków badając,
                                              historię stosunków polsko-ukraińskich, zastanawia się przy tym, jak pogodzić
                                              pamięć Polaków i Ukraińców /banderowców chyba/. Ale czy to jeszcze historia czy
                                              już propaganda?

                                              Pozwolę sobie na koniec odnieść się do jednej z Twoich wcześniejszych
                                              wypowiedzi:

                                              „„Polacy poza Lwowem wszędzie byli mniejszością” – otóż błąd szanowny
                                              historyku..
                                              W woj. tarnopolskim wg spisu z 1931r było 789,1 tys. Polaków, 728,2 tys.
                                              Ukraińców, we lwowskim 1805,0 Polaków i 1067,9 tys. Ukraińców. Więc jakby
                                              niezbyt wyniki tego spisu zgadzają się z Twoimi stwierdzeniami. Bez trudu też
                                              uda się podać nazwy szeregu miast i wsi, gdzie Polacy stanowili większość.

                                              Dyskusja kończy się dla mnie w momencie gdy przeciwnik, zaczyna używać
                                              inwektyw; za taką uznaję wzmiankę o Goebbelsie. Pacyfikuj więc sobie dalej
                                              forumowiczów – mam nadzieję, że się nie przestraszą.

                                              Ps. Do Twojej polszczyzny mógłbym również mieć pewne zastrzeżenia. Nie znając
                                              jednak Twoich intencji uznaję, że wynikają one być może z lekceważącego
                                              stosunku do adwersarzy.
                                              Twoje prawo.
                                              • Gość: aaaa Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.brnt.cable.ntl.com 15.06.06, 18:57
                                                Musialem dodac jedno a bo ktos sie pode mnie podszywa. Obowiazki pozbawily mnie
                                                czasowo dostepu do internetu ale widze, ze Mat1doskonale radzi sobie bez mojej
                                                pomocy. Nie bede powtarzal jego argumentow, bo i tak ci "zapiekli" zaraz wynajda
                                                kontrargumenty.
                                                Mysle, ze wlasnie przez takich jak historyk, piotrz, darino itp. nigdy nie
                                                dojdzie do porozumienia polsko- ukrainskiego. Zawsze znajduja sie tacy jak oni,
                                                ktorzy dziela wlos na czworo. Dyskredytujecie wszelkie podane fakty, autorow
                                                opinii czy relacji, ktore pokazuja bandytyzm UPA, OUN i innych. Gdzies,
                                                mimochodem, przyznajecie, ze moze jakis jeden nacjonalista ukrainski, pewnie
                                                przypadkiem, zranil jakiegos polskiego wiesniaka i zaraz dodajecie: ale sam
                                                sobie winien, bo bo co tam stal, po co tam mieszkal. Powinien sie wyniesc jak mu
                                                mordercy z UPA kazali.
                                                Zachowujecie sie dokladnie tak samo jak wspolwyznawcy muzulmanow, ktorzy
                                                zamordowali ponad 50 osob w londynskim metrze. Oni tez zaraz po zamachach ( i
                                                teraz nadal) mowili: No, wlasciwie, to oni rzeczywiscie spowodowali te wybuchy,
                                                ale to wina zachodu, ze nie chce przyjac takiej wspanialej religii islamskiej.
                                                Selektywnie traktujecie historie wybierajac z niej te fragmenty, ktore pasuja do
                                                waszej z gory zalozonej tezy. Twierdzicie, ze Akcja Wisla i cale "zlo", ktore
                                                powstalo, to wina komuny i komunistow ale jednoczesnie chetnie podpieracie sie
                                                opiniami lewackich i lewicowych naukowcow. Byliscie zawsze "u kresow"
                                                cywilizacji i dalej tacy zostaliscie. Mam na mysli tych wszystkich, ktorzy tak
                                                ofiarnie walcza o dobre imie bandytow. Mam nadzieje, ze pozostaniecie przy walce
                                                slownej i, ze nie pojdziecie sladami swoich przodkow z UPA, OUN.
                                                • Gość: historyk Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.chello.pl 17.06.06, 01:21
                                                  Twierdzicie, ze Akcja Wisla i cale "zlo", ktore
                                                  powstalo, to wina komuny i komunistow ale jednoczesnie chetnie podpieracie sie
                                                  opiniami lewackich i lewicowych naukowcow.

                                                  Czy lewakami są prof. prof. Beauvois i Torzecki? A może Andrzej Chojnowski albo
                                                  Tadeusz Andrzej Olszański (historyk-amator, ale autor jednej z najciekawszych
                                                  syntez historii ukraińskiej XX wieku w Polsce)? Albo dr Motyka lub Wnuk?

                                                  > Mysle, ze wlasnie przez takich jak historyk, piotrz, darino itp. nigdy nie
                                                  > dojdzie do porozumienia polsko- ukrainskiego.
                                                  Byliscie zawsze "u kresow"
                                                  > cywilizacji i dalej tacy zostaliscie. Mam na mysli tych wszystkich, ktorzy tak
                                                  > ofiarnie walcza o dobre imie bandytow. Mam nadzieje, ze pozostaniecie przy
                                                  walc
                                                  > e
                                                  > slownej i, ze nie pojdziecie sladami swoich przodkow z UPA, OUN.

                                                  Ale to chyba nie do mnie, dziecino, bo ja nigdzie w swoich postach nie broniłem
                                                  żadnych bandytów - ukraińskich, polskich, żydowskich, niemieckich,
                                                  moskiewskich, koreańskich i innych. W dodatku skąd absurdalny pomysł, że ktoś z
                                                  moich przodków był w OUN czy UPA? Moja rodzina uciekła z Wołynia w 1940, a w
                                                  1943 ofiarami antypolskiej akcji UPA padło co najmniej dwoje członków bliskiej
                                                  rodziny mojej babki. Więc nie do mnie ta mowa, ok?
                                              • Gość: historyk Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.chello.pl 17.06.06, 01:42
                                                > Myślę, że masz rację. Rozłubirski musiał kłamać, chociażby z tego powodu, iż
                                                > przewidział, że kiedyś pewien historyk będzie potrzebował w przyszłości
                                                > argumentów aby „zdemaskować” te „kłamstwa”

                                                Rozumiem, że bezkrytycznie wierzysz we wszystkie memuary towarzyszy partyjnych,
                                                zwłaszcza "jastrzębi stanu wojennego" (znasz życiorys E.Rozłubirskiego? jak
                                                nie, to się zapoznaj - jest nawet na "Wikipedii"). Wierzysz jak w Pismo Święte
                                                w wersję Edwarda Gierka o "przerwanej dekadzie sukcesu", w słowa Wojciecha
                                                Jaruzelskiego o możliwej interwencji sowieckiej (mimo np. informacji Władimira
                                                Bukowskiego itd.)... Widzisz, tym się różnimy - jako profesjonalny historyk nie
                                                padam na kolana przed dowolnym źródłem wiedzy, tylko je weryfikuję. To dlatego
                                                książka Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi" została wyśmiana, bowiem jako socjolog
                                                dawał posłuch KAŻDEMU świadectwu, nawet gdy mówiący był w chwili tragedii w
                                                Jedwabnem parę tysięcy km na wschód...

                                                Jeżeli nie rozumiesz, lub kwestionujesz związek pomiędzy „pokojową”
                                                >
                                                > działalnością ukraińskich nacjonalistów a „przesiedleniami” kresowy
                                                > ch Polaków i
                                                > przesiedleniami polskich Ukraińców oraz Łemków, to Twoja sprawa i Twego
                                                > warsztatu. Ja swoje zdanie wyraziłem i uzasadniłem wcześniej. Nie musisz
                                                > się z nim zgadzać.

                                                Jeżeli dla ciebie odpowiedzialnymi za akcję "Wisła" są upowcy z Wołynia i
                                                Galicji Wschodniej - to no comments...

                                                > Idąc Twoim tokiem rozumowania i zakładając, że znasz pochodzenie
                                                > słowa „Galicia” – równie poprawną nazwą Lubelszczyzny i Mazow
                                                > sza może być –
                                                > Generalna Gubernia.

                                                Otóż właśnie nie - to ty, nazywając Galicję Wschodnią Małopolską Wschodnią
                                                wskrzesiłeś termin, który funkcjonował niewiele dłużej niż General
                                                Gouvernement. Właściwym określeniem byłaby jednak Galicja, bowiem ten termin
                                                funkcjonował w odniesieniu do tego obszaru (woj. woj. lwowskie, tarnopolskie,
                                                stanisławowskie) prawie 150 lat mając uzasadnienie w średniowiecznej historii
                                                tego obszaru (były to fragmenty księstwa halickiego). Wcześniej było to
                                                częściowo województwo ruskie, natomiast Małopolskę tradycyjnie łączono z
                                                Krakowem. Niedawno na jakimś forum czytałem, że Małopolska to także
                                                Kijowszczyzna, bo od 1569 cała Ukraina była podporządkowana Krakowowi
                                                (administracyjnie i kościelnie). To przypadkiem nie ty? A Szczerbiec już masz
                                                na Złote Wrota?

                                                > „„Polacy poza Lwowem wszędzie byli mniejszością” – otóż
                                                > błąd szanowny
                                                > historyku..
                                                > W woj. tarnopolskim wg spisu z 1931r było 789,1 tys. Polaków, 728,2 tys.
                                                > Ukraińców, we lwowskim 1805,0 Polaków i 1067,9 tys. Ukraińców.

                                                Klasyczny "strzał w stopę", jak mówią Amerykanie. W samym Lwowie z tych 1800
                                                tysięcy mieszkało ok. 350 tys., więc poza Lwowem (na terenie Galicji
                                                Wschodniej - dziś Ukrainy), Polacy nie stanowili wyraźnej większości w
                                                miasteczkach i wsiach (bywało ich 30-40% w miasteczkach, przy podobnej liczbie
                                                Żydów oraz ok. 20% innych, tj. Ormian, Niemców, Ukraińców, Czechów, Węgrów,
                                                Rumunów itd.). Poza tym pamiętaj, że woj. lwowskie obejmowało tereny w
                                                dzisiejszej Polsce, gdzie Ukraińcy byli mniejszością w poszczególnych zespołach
                                                miejskich i w większości wsi (jarosławskie, przemyskie, lubaczowskie itd.). W
                                                Tarnopolskiem poza Tarnopolem było podobnie. W moim poprzednim wpisie chodziło
                                                o Galicję Wschodnią.

                                                > Ps. Do Twojej polszczyzny mógłbym również mieć pewne zastrzeżenia. Nie znając
                                                > jednak Twoich intencji uznaję, że wynikają one być może z lekceważącego
                                                > stosunku do adwersarzy.

                                                Jasne. Walę takie babole ortograficzne aż głowa boli i udaję dyslektyka, gdy mi
                                                się zwraca uwagę, że duży piszemy przez ż, a nie rz, zaś ukraiński przez u, a
                                                nie przez ó.
                                                • Gość: Mat1 Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.ztpnet.pl 20.06.06, 20:14
                                                  Napisałeś wcześniej, że Rozłubirskiemu nie można wierzyć bo to komunistyczny
                                                  zbrodniarz, ale nie potrafiłeś wymienić tych „zbrodni” ani ich udowodnić.
                                                  Zachowujesz się więc w sposób całkowicie sprzeczny z zasadami, których pochwałę
                                                  tutaj bez przerwy głosisz; „mniej histerii, więcej obiektywizmu,
                                                  profesjonalizm, warsztat” itd. Znaczy to, że to Ty a nie ja, padasz na kolana
                                                  przed jakimś „źródłem” obiegowej wiedzy, którego w dodatku nie chcesz ujawnić,
                                                  by ktoś inny mógł je zweryfikować.
                                                  Wystarcza Ci widać, że ktoś będąc w partyzantce GL, następnie AL a później
                                                  generałem w PRL musiał już być komunistycznym zbrodniarzem. Koniec, kropka.
                                                  Aksjomat. Co na to jednak Twój profesjonalizm i warsztat? A może to ze
                                                  względu na „korzyści dla przyszłości”?
                                                  Jeśli jednak w takim duchu piszesz prace naukowe o polsko-banderowskiej
                                                  historii, to u mnie uznania nie znajdziesz. Mojej świadomości nie kształtuje
                                                  bowiem poprawność polityczna ani media. Swoja drogą chciałbym poznać jedną z
                                                  Twoich prac. Czy możesz mi jedną z nich polecić?
                                                  Wracając do Rozłubirskiego /wg Ciebie zbrodniarza/. Czyżby jedynym dowodem
                                                  jego „zbrodni” był udział w walkach z bandami UPA i AW i to, że na
                                                  własne oczy mógł się przekonać czym był(?) ukraiński nacjonalizm. W jego
                                                  życiorysie /także w Wikipedii/ nie ma nawet wzmianki o jakichś, wydumanych
                                                  przez Ciebie zbrodniach. Wręcz przeciwnie.
                                                  Rozłubirski w czasie okupacji odznaczył się /i to bardzo/ w walkach z Niemcami
                                                  na Kielecczyźnie oraz w Powstaniu Warszawskim, za co otrzymał
                                                  od Bora-Komorowskiego /żadnego przecież komunistycznego zbrodniarza/ Virtuti
                                                  Militari. Po wojnie, podczas służby w WP, też trudno znaleźć jakieś jego
                                                  zbrodnie, przeciwnie - zasłużył się, był twórcą wojsk powietrzno-desantowych
                                                  i starał się nawiązywać do tradycji takiej samej formacji polskiej, walczącej
                                                  na Zachodzie. W polityce uczestniczył pewnie o tyle, o ile wojskowy musiał
                                                  uczestniczyć. O jakich „zbrodniach” zatem mówisz i jaki jest ich wpływ na
                                                  jego rzekomo fałszywe świadectwo upowskiego barbarzyństwa? Podobnych świadectw
                                                  do tego , jakie przekazał Rozłubirski jest wiele, bardzo wiele.
                                                  Sam jestem w posiadaniu równie makabrycznych, a być może jeszcze
                                                  makabryczniejszych. Swoją wiedzę o tym czym był ukraiński nacjonalizm posiadłem
                                                  w 70% z bezpośrednich relacji tych, którym się udało ujść spod banderowskiego
                                                  topora. I to oni są dla mnie autorytetami. Zawsze więc staram się porównywać tę
                                                  wiedzę z tym co piszą różni historycy. Bez trudu odróżniam więc tych, którzy
                                                  preferują „UPA-Luege” od takich, którzy starają się być rzetelni.

                                                  „”Jeżeli dla ciebie odpowiedzialnymi za akcję "Wisła" są upowcy z Wołynia i
                                                  Galicji Wschodniej
                                                  - to no comments...

                                                  Zanim powtórnie napiszesz „no comments” przeczytaj uważnie raz jeszcze co na
                                                  ten temat napisałem.

                                                  Galicja Wschodnia czy Małopolska Wschodnia?

                                                  Zamiast nazwy wymyślonej przez austriackiego zaborcę, wolę polską nazwę
                                                  Małopolska Wschodnia. Wbrew temu co piszesz Galicja Wschodnia = Warthegau=
                                                  Generalna Gubernia= Reichskomissariat Ukraine. Nazwę Małopolski Wschodniej
                                                  nie ja wymyśliłem a posługują się nią m.in. tacy historycy jak prof.prof.
                                                  Szawłowski, Filar jak również posługiwał się nią W. Pobóg-Malinowski. Być
                                                  może, że to ten ostatni dokonał wpisu na forum, iż Kijowszczyzna to też
                                                  Małopolska Wsch.

                                                  Stosunki ludnościowe – Historyku, trzeba się wypowiadać precyzyjnie! Jeżeli
                                                  piszesz, że „Polacy poza Lwowem wszędzie byli mniejszością” to udowodniłem, że
                                                  delikatnie mówiąc mijasz się z prawdą.
                                                  • Gość: historyk Re: jaki związek z akcją "Wisła" ? IP: *.chello.pl 21.06.06, 03:46
                                                    1. Przepraszam - Rozłubirski był aniołem powietrzno-desantowym, zesłanym z
                                                    nieba przez Dziewicę Niepokalaną Zawsze Maryję. Jak wiadomo, w wierchuszce LWP
                                                    byli sami tacy aniołowie, więc odtąd mój najgłębszy szacunek będzie obejmował
                                                    także gen.gen. Jaruzelskiego, Kiszczaka, Siwickiego.
                                                    2. Historie polsko-ukraińskie interesują mnie tyle o ile, na co dzień zajmuję
                                                    sie innymi sprawami. Moje uwagi miały charakter korygujący, gdy poziom głupstw
                                                    przekraczał normy wytrzymałościowe. Swoje prace podam na tym forum, gdy premier
                                                    Marionetkiewicz wprowadzi powszechny obowiązek podawania danych personalnych na
                                                    wszystkich forach internetowych.
                                                    3. > Galicja Wschodnia czy Małopolska Wschodnia?
                                                    >
                                                    > Zamiast nazwy wymyślonej przez austriackiego zaborcę, wolę polską nazwę
                                                    > Małopolska Wschodnia. Wbrew temu co piszesz Galicja Wschodnia = Warthegau=
                                                    > Generalna Gubernia= Reichskomissariat Ukraine.
                                                    Wbrew temu co piszesz, bzdurna nazwa, niemająca nic wspólnego z historią tych
                                                    terenów, a jedynie będąca efektem frustracji polskich kół nacjonalistycznych w
                                                    latach międzywojennych (gł. enedeckich, ale, jak widać, zaraził się tym też
                                                    piłsudczyk Pobóg), jest tyle samo warta co Priwislinskij Kraj czy
                                                    Litzmannstadt. W dodatku NIGDY się nie przyjęła, w odróżnieniu od Galicji (jedź
                                                    do Krakowa i zapytaj krakauerów, czy są Małopolaninami czy Galicjanami).
                                                    Podobnie Polacy ze Lwowa czy Tarnopola wspominają starą dobrą Galicję, a nie
                                                    Małopolskę Wschodnią.
                      • piotrzr głos nacjonalisty ukraińskiego :) 12.06.06, 13:18
                        Ukraińcy za wschodniej granicy raczej słabo znają historię wzajemnych relacji i
                        niechetnie o niej chcą rozmawiać.Spróbuję tutaj wczuć sie w głos "nacjonalisty UPA".
                        Rzeź wolyńska i na lwowwszyźnie była?? Była. Bo miała być skutecznym
                        wypłoszeniem kolonizatorów z okupawanych od 300 lat ziem. Była odreaogowaniem za
                        lata poniżeń i wyzysku, przęsmiewania i wyszydzania religii i języka.
                        A że metody były okrutne?? Były - to zołnierze UPA to byli w wiekszośći prości
                        chłopi w których wojna obudziła zwierzęce instynkty - tak jak zwierzęce instykty
                        obudziły się np we Lwowskich Polakach cieszących się z wyrzynania żydków przez
                        niemców i wydających ukrywających się /dowód - wspomienia Kurta Lewina ostatnio
                        opublikowane/. A Polacy w granatowej policji i i striebitielnych batalionach
                        zabijali Ukraińcow wysługująć się Niemcom i sovietom. A to Polacy za pomocą
                        zbrodniczego wykorzystywania dzieci i najemników zachodnich nie przeszkodzili w
                        powstaniu ukraińskim we Lwowie?? A to Piłsudski nie zdradził petlury - swego
                        głownego sojusznika w walce z sovietami?? Zdradził !!!
                        W Bieszczadach Ukraińcy często wspólpracowali z AK i Win /przykład - np sojusz z
                        ugrupowaniami żubryda/. A zabijali głownie w odwecie za zbrodnie popełniane na
                        wioskach ukraińskich.
                        Kto chce niech wierzy relacjom "polskich" żołnierzy w rosyjskiej słuzbie - typu
                        Gerhard czy wyżej publikowany cytat - w większości to kłamstwa komunistycznych
                        sługusów próbujących zagłuszać wyrzuty sumienia z powodu morodowania
                        podkarpackich Ukraińców. Kto chce niech się rozczytuje w relacjach polskich
                        zbrodniarzy z wojsk KBW.

                        Uff - wystarczy na poki co :))
                        • Gość: Mat1 Re: głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.ztpnet.pl 12.06.06, 19:21
                          Szef wywiadu AK na Ukrainę, w latach 1941-44, Aleksander Klotz tak pisał
                          o roli nacjonalistycznych formacji zachodnioukrainskich w ich wspólnym
                          pochodzie z niemieckimi nazistami na Wschodnią Ukrainę:

                          „Mogę zrozumieć wychowanych w szkole OUN banderowców, jako katowskie narzędzie
                          Niemców (Hitlera) w stosunku do mojego narodu, ale nijak nie mogę pojąć ich
                          roli na terenach Wielkiej Ukrainy. Przybyli tam z Galicji wraz z Niemcami aby
                          znęcać się nad własnymi braćmi, przerastając w okucieństwie (o głowę)
                          gestapowców i esesmanów. Własnymi oczami patrzyłem na masowe egzekucje
                          w Kijowie w ostatnim kwartale 1941r, na rozstrzeliwanie tysięcy Ukraińców
                          w Kremieńczugu w styczniu 1942r., na publiczne wieszanie młodzieży ukraińskiej
                          w Żytomierzu w lutym 1942r. Otrzymywałem relacje wszystkich placówek o setkach
                          egzekucji wykonywanych bez najmniejszego powodu. Widziałem milionowe rzesze
                          ludu ukraińskiego pędzonego wiosną 1942r. ze wszystkich zakątków Ukrainy na
                          Zaporoże, przez stepy, o głodzie i chłodzie. Ślad wędrówki znaczyły szeregi
                          trupów (powieszonych przez policję ukraińską), kołyszących się na słupach
                          telegraficznych. Wszystkie egzekucje wykonywane były przez banderowców, pod
                          kierownictwem gestapo i SS. Robotą techniczną kierował Dmytro Myron Orłyk,
                          sławna ludyna.”

                          Może dlatego nienawidzą do dziś zachodnioukraińskich nacjonalistów, nazywajac
                          ich jak i my "banderowcami".
                          • Gość: historyk Re: głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.chello.pl 12.06.06, 20:34
                            Relacja Klotza jest rzeczywiście interesująca, niemniej wykazuje w kilku
                            miejscach zacytowanego fragmentu nadmierną przesadę wywołaną okolicznościami
                            wojennymi, gdy nie wszystko było jeszcze wiadomo i nawet wytrawnemu oficerowi
                            przedwojennej "Dwójki" trudno było czasem odróżnić plotkę od faktu - źródła
                            informacji nie zawsze były należycie sprawdzone, docierało kilka wersji (czasem
                            sprzecznych) itd. W dodatku relacja ta nie została poddana krytycznemu oglądowi
                            poprzez zestawienie jest z faktami znanymi dopiero dzisiaj.

                            Otrzymywałem relacje wszystkich placówek o setkach
                            > egzekucji wykonywanych bez najmniejszego powodu.

                            Pytanie - jakie placówki w 1942 roku AK mogła mieć w Zaporożu, Kremieńczugu
                            albo Żytomierzu?! Najprawdopodobniej Klotz zdawał sobie sprawę, że część
                            informacji, która doń dociera, to meldunki agentów AK uzyskiwane z nasłuchu
                            radiowego - sowieckiego, a to już oznacza, że wchodzimy na grząski grunt
                            stalinowskiej propagandy, rozgrywającej z ukraińskimi nacjonalistami własną
                            partię o rząd dusz na Ukrainie.

                            Widziałem milionowe rzesze
                            > ludu ukraińskiego pędzonego wiosną 1942r. ze wszystkich zakątków Ukrainy na
                            > Zaporoże, przez stepy, o głodzie i chłodzie.

                            Gdyby to jedno zdanie potraktować poważnie, to mielibyśmy odkrycie wydarzenia z
                            czasów II wojny światowej o skali przewyższającej mit KL Warschau -
                            przemieszczenie przez hitlerowców MILIONÓW ludzi wiosną 1942. Należy dodać, że
                            na roboty do Rzeszy wywieziono w latach 1941-1944 z terenów USRS ok. miliona
                            osób, więc tego rodzaju deportacja kilku milinów w okresie zaledwie paru
                            miesięcy nie mogła by pozostać niezauważona. Na usprawiedliwienie Klotza można
                            powtórzyć: w warunkach wojennych, w sytuacji niemieckiego terroru w okupowanej
                            Polsce (wysiedlenia z ziem wcielonych do Reichu i z Zamojszczyzny), można było
                            uwierzyć w takie pogłoski. Życie zweryfikowało te fakty dopiero po 1945.

                            Wszystkie egzekucje wykonywane były przez banderowców, pod
                            > kierownictwem gestapo i SS.

                            Klotz nie rozróżnia tu poszczególnych formacji nacjonalistycznego podziemia
                            ukraińskiego - od lata 1941 roku banderowcy znajdowali się w poważnym
                            konflikcie z Rzeszą i prowadzili działania polityczno-militarne na własną rękę
                            (tzw. grupy marszowe wkraczały na Ukrainę Sowiecką niezależnie od Niemców,
                            budując siatkę OUN(b) - np. przemyślanin Jewhen Stachiw w Donbasie). Cały czas
                            trwała też agitacja w środowiskach tzw. hiwis, czyli policji pomocniczej (niem.
                            Hilfswillige), co ostatecznie doprowadziło do przejścia dużej części tych
                            oddziałów na stronę podziemia banderowskiego i utworzenia UPA jesienią 1942.
                            Najlepszym dowodem na brak orientacji Klotza w sprawach ukraińskich jest
                            stwierdzenie o nadzorze gestapo nad banderowcami, podczas gdy Bandera do lipca
                            1941 współpracował z Abwehrą (stąd utworzenie batalionów ukraińskich przed
                            wejściem do Lwowa - wojskowych, a nie policyjnych), a potem został osadzony w
                            Sachsenhausen. Z gestapo (a także SS) współpracowali melnykowcy (także w tym
                            czasie, aż do aresztowania samego Melnyka przez Niemców na początku 1944 - stąd
                            utworzenie frontowej jednostki pod zarządem Himmlera, tj. dywizji Waffen
                            SS "Galizien").
                            • piotrzr Głos nacjonalisty ukraińskiego :) 12.06.06, 21:29
                              Kontynuując formę mojej wypowiedzi :
                              To złudzenia dawne ludności polskiej na Wołyniu i Podolu przez AK stały się
                              przyczyną ich strasznego losu. Nie było szans na odbudowę panstwa polskiego w
                              przedwojennych granicach i to już było wiadomo pewno od 1939 roku.
                              I zgodnie z apelami UPA ludność polska miała sie wynieść z terenów przez nią
                              opanowanych. Nie zrobiła tego i stało się jak sie stało !!!
                              Po drugie skąd jeszcze na tzw kresach było tyle ludności polskiej - zwłaszcza po
                              sovieckich wywózkach lat 1939-1940 ?? Może pozostali tylko kolaboranci???
                              Okrucieństwo ?? a kiedy nie było okrucieństwa w wojnie domowej, w wojnach czy
                              buntach chłopskich ??? Przykłady buntu arcypolskiego jakuba szeli kiedy "panów
                              piła rżnęli", całkiem wspólczesne rzezie w Jugosławii czy Ruandzie są tego
                              wybitnym przykładem.
                              A bzdurą jest twierdzenie że akcja Wisla była spowodowana potrzebą zastopowania
                              UPA !! Historycy już dawno udowodnili,że więcej wojska "polskiego" uzywano do
                              walki z opozycją w trakcie referendum i wyborów sejmowych niż do walki z UPA.
                              A wysiedlenia zaczeły się na mocy porozumień "pekawunistów" z sovietami już w
                              1945 roku - gdy przemocą lub "łagodną" perswazją wyrzucano polskich Rusinów na
                              soviecką Ukrainę.
                              To dziwne jak wielu internautów popiera do tej pory komunistyczne czystki
                              etniczne !!! I upaja sie przy okazji "listami rzekomych tortur i metod
                              uśmiercania stosowanych przez UPA" .
                              Dla mnie AK na kresach wschodnich to było dalsze przedłużenie polityki
                              kolonialnej przedwojennej sanacji !!!
                                • Gość: aaa Ostatni akt Akcji Wisła) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 07:13
                                  A czy wiecie kiedy nastąpił ostatni akt akcji Wisła.
                                  Oto z końcem lat 80-tych przybyli do ujkowic mnisi uniccy aby tu załozyć klasztor.
                                  Aby im w tym przeszkodzić znany rzymskokatolicki arcybiskup przemyski /dziś
                                  emeryt/ najpierw szczuł przeciw nim okoliczną ludność a nawet złozył donos do
                                  komunistycznego Urzędu d/s Wyznań i Słuzby bezpieczeństwa na niecnych mnichów.
                                  Efekt był traki że mnisi prześzli pod opieke prawosławia i w Ujkowicach Pozostali.
                                  A arcybiskup po słynnym antypapieskim buncie przemyskim popszedł na zasłużoną
                                  emeryturę :)))
                                  • Gość: historyk Re: Ostatni akt Akcji Wisła) IP: *.chello.pl 13.06.06, 11:11
                                    Aby im w tym przeszkodzić znany rzymskokatolicki arcybiskup przemyski /dziś
                                    > emeryt/ najpierw szczuł przeciw nim okoliczną ludność a nawet złozył donos do
                                    > komunistycznego Urzędu d/s Wyznań i Słuzby bezpieczeństwa na niecnych mnichów.
                                    (...)
                                    > A arcybiskup po słynnym antypapieskim buncie przemyskim popszedł na zasłużoną
                                    > emeryturę :)))

                                    Co więcej - przed kilkoma tygodniami ów emerytowany hierarcha z UBekistanu
                                    otrzymał najwyższe polskie odznaczenie cywilne: Order Orła Białego. "Tak toczy
                                    się światek" (Wolter) :-)))
                                • piotrzr Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) 13.06.06, 10:42
                                  Gość portalu: san1 napisał(a):

                                  > Piotr prosze nie pisz bzdur o rzekomych torturach.Myślałem że mam doczynienia z
                                  > poważnymi ludzmi .Na wasze nieszczecie żyją ludzie którzy pamiętają te rzekome
                                  > tortury.Opowiadaj te bajki na Ukrainie ,ale i tam nie wierzą w te kłamstwa.

                                  Otóż owe rewelacje głownie są szerzone przez pseudohistoryków typu siemaszkowie
                                  czy E.Prus. I ekscesy mające rzeczywiście w tej czy innej wiosce są
                                  rozdmuchiwane do gigantycznych rozmiarów.
                                  W przecież nie wzajemne torury, zbrodnie, licytowanie się kto komu więcej zabił
                                  i w jaki sposób powinno być istotą rozważań historyczno-pojednawczych.
                                  Istotą jest uczczenie ofiar i współczesność.
                                  Ale młodzi napaleńcy forumnowi pewno tego nie zrozumią.
                                  Do poczytania :

                                  www.historia.gildia.pl/wiek_20/polsko_ukrainskie
                                  Czołowy przedstawiciel rządu polskiego na Wołyń twierdził, że na przeżartym
                                  nienawiścią terenie na jednego Polaka przypada pięciu Ukraińców, że w odrodzeniu
                                  państwa na tym terenie wojsko z centrum kraju nie pomoże, a więc powstanie
                                  polskie w gąszczu ludności obcej, organizowane celem ponownego ujarzmienia tej
                                  ludności, stanie się dla Polaków grobem. Nie mogło być mowy o zespalaniu sił do
                                  walki z okupantem niemieckim. Polak znowu stawał się wrogiem Ukraińca, trzecim z
                                  kolei, po Sowietach i Niemcach.
                                  Mocno podsycała tę wrogość współpraca obu stron z Niemcami w szeregach
                                  policyjnych. Po zajęciu ziem kresowych Niemcy organizowali policję z ludności
                                  miejscowej, a więc na Wołyniu i w Galicji z Ukraińców, jako że była ich tu
                                  przytłaczająca większość. Niemcy od czasu do czasu urządzali obławy w lasach,
                                  mobilizując do pomocy policję ukraińską, pacyfikowano przy tym polskie osiedla
                                  za współpracę z Sowietami. W pogromach ginęły setki Polaków, ukraiński zaś
                                  udział w operacjach także obciążał wzajemne stosunki.
                                  I vice versa - szkoła w Dębicy wypuszczała bataliony policji granatowej."Miło
                                  było popatrzeć na te oddziały, chociaż w niemieckich mundurach - pisał
                                  sprawozdawca krajowy, - jak maszerowały sprawnie z polską piosenką na ustach.
                                  Widząc to Ukraińcy spuścili zupełnie głowy, a na twarzach zaobserwować można
                                  było przygnębienie i lęk...". Współpraca ludności polskiej z Niemcami nie
                                  ograniczała się do policji granatowej. Jak pisze Delegat Wołyński w
                                  sprawozdaniu"Sprawa ukraińska"z grudnia 1943 roku., będąc w służbie niemieckiej
                                  na posadach administratorów majątków, służby leśnej, drogowej, Polacy
                                  wysługiwali się Niemcom. Nieraz z nadmiaru gorliwości mogły się trafiać
                                  nadużycia na szkodę miejscowej ludności, a ta indywidualnie odpłacała się
                                  śmiercią. Wciskali się do władz i urzędów niemieckich, gdzie też działali na
                                  szkodę ludności - z tym samym skutkiem. Oprócz policji Niemcy przyjmowali
                                  Polaków do żandarmerii"sprowadzali oddziały sformowane z Polaków -
                                  prawdopodobnie jeńców wojennych z kampanii 1939 r. (...) te polskie oddziały z
                                  ramienia niemieckiego zaczęły wycinać wsie ukraińskie, a Niemcy podkreślali, że
                                  jest to kara za mordowanie Polaków".
                                  Zapalnym punktem była także współpraca Polaków z Sowietami, składała się ona z
                                  kilku elementów. Pierwszym stały się polskie oddziały w partyzantce radzieckiej,
                                  która zaczęła napływać jeszcze w roku 1942 do lasów Polesia i Wołynia. Nie były
                                  to już wynędzniałe rozbitki początku wojny, a regularne oddziały dobrze
                                  zaopatrzonych i uzbrojonych żołnierzy i oficerów, dobranych przez Ukraiński
                                  Sztab Ruchu Partyzanckiego, wysyłanych celem dezorganizacji zaplecza
                                  niemieckiego i likwidacji UPA. Cele te pokrywały się z celami partyzantki
                                  polskiej zarówno komunistycznej jak i AK-owskiej, toteż ludność polska stała się
                                  naturalnym oparciem dla wszystkich partyzantów, tak polskich jak i sowieckich.
                                  Działania partyzanckie przyczyniły się po części do polskiej pomocy przy
                                  utrwalaniu radzieckiej władzy po przesunięci się frontu na zachód. W meldunku
                                  tygodniowym z 6-go lipca 1944 roku czytamy"Z tamtej strony frontu, że w Kołomyi
                                  milicja jest polska w mundurach bolszewickich. (...) Aresztowano, wywieziono i
                                  rozstrzelano pewną ilość Ukraińców. Zdarzają się wypadki aresztowania i
                                  wywożenia także wśród Polaków, dotyczy to jednak tych osób, którym bolszewicy
                                  zarzucają zbyt ścisłą współpracę z Niemcami. Ogłoszenia na mieście są w językach
                                  rosyjskim i polskim. Stanowiska obsadzone prawie przez samych Polaków...".
                                  Armia Radziecka zajmowała Zachodnią Ukrainę jako kraj nieprzyjacielski,
                                  pierwszym więc zadaniem było oczyszczenie terytorium z wrogiego elementu. Po
                                  mobilizacji część tego elementu wysłano na pierwszą linię frontu, skąd mało kto
                                  wrócił, druga część poszła do łagrów i na rozstrzelanie, reszta nadal się
                                  ukrywała. Do wyłapywania tych resztek NKWD powołało specjalne formacje zbrojne -
                                  istrebitielnyje bataliony (niszczycielskie), zwane przez ludność"strebkami".
                                  • Gość: san1 Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.sanok.biz / *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 16:27
                                    Piotr ja nie chciałem tego pisać ale widze że nie ma innego wyjścia.Moją
                                    prababcie spalili żywcem ,na oczach mojego teścia banda UPA przecieła na pół
                                    jego wujka,dziadek mojej żony zostal zamordowany w Wolkowyji,mojej ciotki krewni
                                    zostali bestialsko zamordowani w lesi niedaleko Kuzminy.Dlatego nie pisz mi o
                                    klamstwach tych którzy chcą nam przekazać prawde o tamtych czasach.
                                  • Gość: Mat1 Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.ztpnet.pl 15.06.06, 00:19
                                    Na podst. dokumentów zgromadzonych w AP w Przemyślu i innych źródeł:

                                    - Odrzechowa pow. Sanok – 15.09.1945 – Kureń UPA – „Rena” po potyczce z
                                    wojskiem przybył do wsi grabiąc mieszkańców i ich mienie i zamordował
                                    około
                                    10 „nieposłusznych Łemków
                                    - Huczwice pow. Lesko – 1946r. – We wsi UPA spaliła żywcem wszystkich mężczyzn,
                                    starsze kobiety, dzieci za przekazanie państwu kontyngentu zbożowego. Młode
                                    kobiety zostały zgwałcone a nastepnie rozstrzelane. Mieszkańcy wsi byli
                                    Ukraińcami.
                                    - Leszczawa Górna – 8.05.1946 – za ucieczkę przed „poborem” brata Władysława
                                    Balickiego, UPA powiesiła jego rodzeństwo – Zofię, Anielę i Stefana,
                                    - 1946r. – Żubracze – UPA wymordowała 3 rodziny ukraińskie za niezgłoszenie się
                                    poborowych z tych rodzin,
                                    - Terka - 6.07.1946 – Martynuk Dymitr – zamordowany za odmowę wstapienia do UPA,
                                    - Mosków – 9.03.1946. – UPA powiesiła Stefana Dumę za wystąpienie z organizacji
                                    UPA
                                    - Wołodż – jesień 1944r. – za odmowe wstapienia do UPA banderowcy rozstrzelali
                                    ukraińskiego nauczyciela Juliana Tymczenko
                                    - Lisie Jamy – 4.06.1944 – zamordowano Mikołaja Giełysza za to, że nie chciał
                                    dać syna do UPA
                                    - Jamna Dolna – 24.06.1946 – po mszy (sic!) odczytano wyrok śmierci na Michale
                                    Izarze lat 20, po czym powieszono go,
                                    - Cisna – 11.01.1946 – sotnia Chrina w „narodowo-wyzwoleńczym” odruchu atakuje
                                    miejscowość i zabija oprócz Polaków 4 ukraińskich cywilów,
                                    - Wołkowyja – 1946r. – UPA przeprowadziła pokazową egzekucję 4 Ukraińców –
                                    przywiązano ich do drewnianej ławy i przecięto na pół,

                                    - Rabe pow. Lesko – 1945r. – UPA spaliło żywcem 20 Ukraińców w tym kobiety i
                                    dzieci „za nieposłuszeństwo” i współpracę z Polakami.
                                    - Ułucz pow. Brzozów - - w latach 1944-45 zginęłi z rąk banderowców m in.
                                    następujący Ukraińcy;
                                    1/ Dziuba – Ukrainiec powieszony przez UPA za ożenienie się z Polka
                                    ….
                                    4/Szlachtycz – Ukrainiec powieszony, gdyż przyjaźnił się z Polakiem,

                                    - Dybków , pow. Jarosław – 31.01.1946 – Została powieszona przez UPA Gagusz
                                    Malina, ur. 1924r. Ukrainka. Wyrok wykonano za chęć wyjścia za mąż za Polaka.
                                    -Grąziowa pow. Przemyśl – 21.02.1945 – We wsi bandyci zadusili jednego
                                    Ukraińca za rzekome udzielanie informacji o banderowcach polskim i sowieckim
                                    władzom bezpieczeństwa.
                                    - Grąziowa pow. Jarosław, - 22.02.1945 – W nocy 10 banderowców napadło na dom
                                    Cara Jana, zabrali go 500m od domu, powiesili na jodle i zostawili
                                    kartke „Smert sobacza sowieckim NKWD, polskim posipaczom i naszym zdradczykom.
                                    Sława Ukraini” – J. Car należał do banderowców i za nieposłuszeństwo został
                                    powieszony. – uwaga kom. poster. ; Post. MO w Wojtkowie

                                      • Gość: Mat1 Re: mała uwaga IP: *.ztpnet.pl 15.06.06, 16:59
                                        Darino, niedościgły „mistrzu” hipokryzji /nie tylko wg Jaremy/. Czy możesz
                                        udowodnić, że dokumenty w APP to fałszywki? Być może będzie Ci w tyn pomocny
                                        jeden z uczestników tego forum. A swoją drogą zawsze podejrzewałem, że jesteś
                                        wiernym słuchaczem Radia Erewań.
                                    • Gość: aaa Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.06, 19:48
                                      Gość portalu: Mat1 napisał(a):

                                      > Na podst. dokumentów zgromadzonych w AP w Przemyślu i innych źródeł:
                                      >
                                      > - Odrzechowa pow. Sanok – 15.09.1945 – Kureń UPA – „Ren
                                      > a” po potyczce z
                                      > wojskiem przybył do wsi grabiąc mieszkańców i ich mienie i zamordował
                                      > około
                                      > 10 „nieposłusznych Łemków
                                      > - Huczwice pow. Lesko – 1946r. – We wsi UPA spaliła żywcem wszystki
                                      > ch mężczyzn,
                                      > starsze kobiety, dzieci za przekazanie państwu kontyngentu zbożowego. Młode
                                      > kobiety zostały zgwałcone a nastepnie rozstrzelane. Mieszkańcy wsi byli
                                      > Ukraińcami.
                                      > - Leszczawa Górna – 8.05.1946 – za ucieczkę przed „poborem
                                      > 221; brata Władysława

                                      itd itd

                                      Z tego co czytam to Ukraińska Armia Powstańcza w tych przypadkach "rozwalała"
                                      prawdodopodnie renegatów i dezerterów, zdrajców "sprawy ukraińskiej".
                                      Trudno - ofiary czasu wojny - nalezy tylko smutnie pochylyć się nad grobami
                                      ofiar i wspomnieć stare polskie przysłowie "Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą"
                                      Dobrze że zyjemy w lepszych czasach .
                                        • piotrzr Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) 17.06.06, 22:11
                                          Gość portalu: nieżyt napisał(a):

                                          > Łatwe to,czy trudne przejść nad tym do porządku dziennego?

                                          Historia wymaga od nas aby się nią zajmować -jest w naszych genach - ale nie
                                          może nas trzymać w jakiś fobiach.
                                          W ostatnich Telenowynach w tv3 był ciekawy reportaż o Pawłokomie - czy
                                          ogląddaliście ??
                                        • Gość: aaa na zlecenie Radia maryja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.06, 19:39
                                          żenada - co wygaduje ta biedna pani Salceson czy coś w tym rodzaju. A jej
                                          przekonanie to trochę mało jak na dowód że w jewabnem było inaczej.
                                          W gruncie rzeczy artykuł w stylu wymysłow jakiegoś angielskiego idioty który
                                          udawadniał np że nie było nieckich komór gazowych a obozy koncentracyjne to były
                                          sanatoria.
                                          Jedno się zgadza - w sprawie kombatantów UPA, pomników i nazw ulic na Ukrainie
                                      • Gość: Mat1 Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.ztpnet.pl 26.06.06, 20:59
                                        Gość portalu aaa napisał”
                                        „Z tego co czytam to Ukraińska Armia Powstańcza w tych przypadkach "rozwalała"
                                        prawdodopodnie renegatów i dezerterów, zdrajców "sprawy ukraińskiej".
                                        Trudno - ofiary czasu wojny - należy tylko smutnie pochylyć się nad grobami
                                        ofiar i wspomnieć stare polskie przysłowie "Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą"
                                        Dobrze że zyjemy w lepszych czasach .”
                                        Itd. itd. to:
                                        - Rabe pow. Lesko – 1945r. – UPA spaliło żywcem 20 Ukraińców w tym kobiety i
                                        dzieci „za nieposłuszeństwo” i współpracę z Polakami.
                                        - Ulucz pow. Brzozów - - w latach 1944-45 zginęłi z rąk banderowców m in.
                                        następujący Ukraińcy;
                                        1/ Dziuba – Ukrainiec powieszony przez UPA za ożenienie się z Polka
                                        ….
                                        4/Szlachtycz – Ukrainiec powieszony, gdyż przyjaźnił się z Polakiem,

                                        - Dybków , pow. Jarosław – 31.01.1946 – Została powieszona przez UPA Gagusz
                                        Malina, ur. 1924r. Ukrainka. Wyrok wykonano za chęć wyjścia za mąż za Polaka.”

                                        Dwa pytania do forumowiczów:
                                        1/Czy osobników mordujących ludzi własnej narodowości za chęć wyjścia za mąż,
                                        za ożenienie się lub przyjaźń z ludźmi innej narodowości można określić mianem -
                                        faszystowscy renegaci, szowiniści i rasiści?
                                        2/Jak można nazwać człowieka, który to te ofiary a nie ich katów, uważa za
                                        prawdopodobnych renegatów?

                              • Gość: olobol Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.in-addr.btopenworld.com 26.06.06, 17:49
                                posluchaj, pajacu.

                                kiedy rzeczospolita po rozbiorach odzyskiwala niepodleglosc, w powstaniu
                                wielkopolskim nikomu nie przyszlo do glowy mordowac niemieckich osadnikow
                                sprowadzanych do wielkopolski od 2 rozbioru.

                                pieprzenie o okupacji polskiej lwowa itd jest smiechu warte i tyle.
                                to ze 1000 lat temu stal tam drweniany grodek nie daje ukraincom zadnych praw
                                do tego miasta, wiec troche pokory i szacunku dla tych ktorzy wam to miasto
                                zbudowali.

                                wymordowaliscie ponad 100 tys ludz, drugie tyle bylo ranne i zaginione.
                                zawlaszczyliscie sobie ukrainski patriotyzm,

                                mowienie ze polacy okupowali lwow jest taka sama bzdura jak to ze niemcy
                                okupowali berlin

                                jest mi oprzykro i wstyd z powodu cierpien niewinnej ukrainskiej i lemkowskiej
                                ludnosci z w czasie akcji wisla, jest mi po prostu po ludzku przykro i jako
                                polak czuje wstyd, bo inni polacy zrobili cos zlego

                                ty jako ukrainiec widze ze nie masz zadnego wstydu za to ze inni ukraincy
                                zrobili cos zlego
                                i to nas rozni
                                • Gość: aaa Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 18:39
                                  Smuteczek po utracie kolonii trwa długo oj długo.
                                  Stanowczo za długo.
                                  Bjania jakiejś niby żydówki o dość śmiesznym nazwisku są "funta kłaków warte"
                                  yak jak poprzedzający mni post.Mnie najbardziej jest w tej historii żal Polaków
                                  z tzw kresów którzy uwierzyli w moc ówczesnej Polski - "kolosa na glinianych
                                  nogach" który napinał muskuły wobec mniejszości narodowych, trwał do czasu w
                                  swych kolonialnych podbojach a okazał sie totalnie bezsilny wobec potężnych
                                  sąsiadów i rozleciał sie jak bańka mydlana..
                                  A dzisiaj braciom Ukraińcom i tych tworzących "pomarańczowy rząd" i tym z
                                  powodzeniem grających na Mistrzostwach mogę zawrzeszcześ :SłAWA UKRAINIE" :)))
                                  • Gość: olobol Re: Głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.in-addr.btopenworld.com 01.07.06, 13:20
                                    a dlaczego nie napiszesz"
                                    2pokraczny bekart traktatu wersalskiego zyjacy z wyzysku niepolskich
                                    narodowosci"

                                    pokazujesz tylko jak jestes zryty przez sowiecka propagande, ktora mowila jak
                                    to przez 600 lat polacy okupowali lwow az go dzielne soldaty wyzwolily

                                    brawo, jestes prawdziwym idiota

                                    to ze zycze dobrze ukraincom i trzymam kciuki za pomaranczowy rzad, nie ma nic
                                    wspolnego z relatywizowaniem zbrodni ludobojstwa jakiej dopuscily sie formacje
                                    nacjonalistow ukrainskich
                                    tak jak nie pozwalam by obrazano ofiary akcji wisla

                                    i kto tu jest zalosny?
                        • Gość: Mat1 Re: głos nacjonalisty ukraińskiego :) IP: *.ztpnet.pl 01.07.06, 19:09
                          Ponieważ takie opinie jak wyżej i podobne, przekraczają nie tylko granice
                          wytrzymałości ale i śmieszności a brak reakcji "historyka", warto przytoczyć
                          co sądzi o nich znany angielski historyk Norman Davies:

                          „większość Ukraińców mieszkających za granicą została wychowana w duchu dawnych
                          tradycji narodowych, które każą uważać za dobro jedyne i najwyższe posiadanie
                          terytorium narodowego w obrębie możliwie najszerzej określonych granic. Z tego
                          też powodu nadal wydają mapy „Większej Ukrainy”, której granice wykraczają
                          nawet poza granicę Ukraińskiej SRR. Nadal skarżą się na „polską okupację”
                          Peremyszla i Chełma.
                          Wydaje się, że nie bardzo zdają sobie sprawę z tego, jak dalece ich stanowisko
                          przypomina postawy tak bardzo przez nich znienawidzonych stalinowców. Ich
                          historycy wciąż jeszcze pozostają w zasadzie wierni dawnej nacjonalistycznej
                          ideologii, która uważa naród i jego ojczyznę za wartość stałą, trwającą
                          niezmiennie przez cały bieg dziejów. Jest to ideologia, która nieuchronnie
                          wywołuje wrogość w stosunku do tych, których uważa się za gwałcicieli tego
                          nierealnego, jałowego, ahistorycznego ideału. Nie bardzo zdają sobie sprawę jak
                          dalece powtarzają to , co głosi oficjalna propaganda komunistyczna. W szkołach
                          Ukraińskiej SRR, podobnie jak w ukraińskich szkołach emigracyjnych, dzieciom
                          wciąż jeszcze mówi się, że Polacy, którzy niegdyś rządzili w Kijowie, i którzy
                          kiedyś tworzyli największą jednorodną społeczność w obrębie mieszkańców Lwowa,
                          Tarnopola, Stanisławowa, byli „obcymi ciemiężcami” i „imperialistycznymi
                          władcami”. „.

                          Trzeba zatem w końcu wyrzucić te bolszewickie podręczniki historii i popatrzeć
                          trzeźwo; zarówno w przeszłość jak i przyszłość.
                          • Gość: aaa rabunek ruskich ziem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 19:40

                            www.literka.pl/modules.php?name=News&file=print&sid=11475

                            Tak więc przed politycznym włączeniem Rusi w organizm Polski stanowiła ona
                            względnie odrębny obszar kultury regionalnej, wschodniej. Funkcjonowały tu
                            rodzime struktury. Jest oczywiste, że nie można mówić o izolacji tej krainy od
                            świata kultury europejskiej. Już wcześniej przenikały tu prądy i wzorce
                            zachodnie. Jednak ich oddziaływanie odbywało się w odmiennych warunkach, co nie
                            pozostawało bez wpływu na zakres i efektywność tego oddziaływania.

                            /.../
                            .
                            Prawie wszyscy uczeni obcy uważają, iż Kazimierz nie miał praw do Rusi i
                            zagarnął ją siłą i przemocą. Jednak biorąc pod uwagę jego ostrożność i
                            przebiegłość w działaniach politycznych monarchy, prawdopodobnym jest, iż był on
                            prawnym spadkobiercą Romanowiczów, jako następca księcia pochodzącego z rodu
                            Piastów. Ten ostatni w zamian za obiecaną pomoc Polski w walce z bojarami i
                            Tatarami, na swego następcę na Rusi wyznacza Kazimierza .
                            Bunt bojarów, który tragicznie kończy panowanie Bolesława Jerzego miał podłoże
                            religijne, co również wykorzystał polski król w swojej polityce, głosząc pogląd,
                            że katolikom na Rusi grozi niebezpieczeństwo i należy wystąpić w ich obronie.
                            Bulla papieska z 1341 r. wyraźnie zaznacza, iż obok Bolesława Jerzego zginęli i
                            „inni wyznawcy Chrystusa” .
                            Kazimierz w swoją politykę ruską wciągnął Węgrów. Jednak we wspomnianej bulii
                            papieskiej z 1341 r. nie ma wzmianki o współudziale Węgier; Polska jako
                            najbardziej na wschód wysunięta placówka chrześcijańska sama podejmuje akcję w
                            obronie wiary – przynajmniej tak to przedstawia papieżowi Kazimierz .
                            /…/
                            Walki Kazimierza o Ruś trwały przez 30 lat jego rządów, było to niezwykle trudne
                            zadanie, tym bardziej, że Polsce ciągle groziło niebezpieczeństwo na wschodzie.
                            Król ciągle nie był pewny stabilności na wschodzie, ponieważ do ziem tych
                            rościli sobie pretensje nie tylko małoruscy bojarzy, lecz również Tatarzy i
                            Litwini; także układy z Andegawenami uwzględniały pretensje Węgier do spuścizny
                            po Romanowiczach. Tak więc sytuacja na obrzeżach wschodnich była bardzo niepewna
                            i trudna, zaś wielki Piast czynił olbrzymie wysiłki dyplomatyczne, wykazywał się
                            wieloma zaletami osobistymi. Dzięki tym przymiotom królowi udało się obronić
                            posiadane ziemie, stara się on też, nie bez powodzenia, powiązać na trwale
                            przyłączone tereny z resztą własnego państwa .
                            W obawie przed Tatarami i Litwinami, z którymi prowadził walki polegające na
                            krótkotrwałych, niespodziewanych najazdach, Kazimierz obwarował najważniejsze
                            grody ruskie: Lwów, Tustań, Halicz, Trembowolę, Lubaczów, Przemyśl, Sanok,
                            Krosno. Również czyniąc panom polskim nadania w postaci wielkich dóbr na Rusi,
                            zaznacza, iż obowiązkiem ich było wystawienie na posiadanych terenach silnych
                            twierdz, które mogłyby powstrzymać najazd wroga. Poza tym zadbał o stałego
                            żołnierza, w licznych donacyjnych króla, dotyczących Rusi, zastrzeżone mamy
                            wyraźnie obowiązki wojenne, jakie ciążą na panu wsi, wójcie i sołtysie w razie
                            zwołania pospolitego ruszenia. Oprócz służby wojskowej ściśle wyliczał rodzaj
                            uzbrojenia, wartość konia oraz ilość kmieci towarzyszących panu. Tak więc w
                            obliczu wszystkich wspomnianych trudności bardzo ważne było stanowisko
                            miejscowej ludności. Jej poparcie lub sprzeciw mogły w decydujący sposób wpłynąć
                            na przebieg wydarzeń .
                            • Gość: aaa o akcji Wisła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 19:46
                              www.lemko.org/lih/wiktorp.html
                              UPA na Łemkowszczyźnie

                              Na Łemkowszczyźnie UPA niczego nie tworzyła, niczego nie budowała, ona tylko
                              wykorzystywała teren Łemkowszczyzny w ucieczce na Zachód.
                              Przedwojenna polityka Polski nie przychyliła Łemków na swoją stronę, chociaż
                              Łemkowie byli lojalnymi obywatelami wobec państwa. A tu przyszli jak gdyby swoi,
                              Ukraińcy, którzy, jak gdyby, walczą o państwo ukraińskie. Walczą rozpaczliwie,
                              bowiem odwrotu już nie ma. UPA wdarła się na a Łemkowszczyznę jak gdyby ją tam
                              powódź zaniosła. Ona nie miała czasu na rozmowy. Ona rozpaczliwie broniła się.
                              Miała ona zza granicy rozkaz utrzymania się do czasu III wojny światowej, która
                              jak gdyby miała lada dzień wybuchnąć. Między państwami Zachodu a ZSRR.
                              UPA w sposób brutalny budziła u Łemków świadomość narodową. A tu ciśnie na UPA
                              polska władza, polskie wojsko. Na południe droga zamknięta - tam komunistyczna
                              Czechosłowacja. Władza Polski też brutalna. W wojsku polskim, w milicji na
                              Łemkowszczyźnie wielu takich, którzy stracili swych bliskich z rąk UPA na
                              Wołyniu czy w Halicji.
                              W tym czasie nikt nie dochodził - czy Łemkowie popierają UPA dobrowolnie czy też
                              w następstwie terroru. Nikt nie myślał o tym - ilu Łemków z dobrej woli poszło
                              "do lasu", a ilu z nich przymuszono do tego?
                              I stało się: Polacy to śmiertelni wrogowie Ukraińców, a więc też i Łemków. Tak
                              uczył OUN-UPA. Wroga trzeba niszczyć. Wroga niszczyła też polska armia. Wielu
                              jej żołnierzy miało subiektywne prawo do zemsty za Wołyń, za Halicję, gdzie
                              pozostali nie pochowani bliscy - rodzice, mali bracia, siostry. I niewątpliwie
                              wykorzystywali okazje do zemsty. Chociaż była ona skierowana nie przeciwko tym,
                              którzy byli winni śmierci bliskich na Wołyniu i w Halicji. Ona najczęściej była
                              skierowana przeciwko dotychczas niewinnym - zdezorientowanym, podburzonym,
                              zastraszonym Łemkom. Zastraszonym terrorem OUN-UPA.
                              Sytuację skomplikowało porozumienie rządów Polski i Ukraińskiej SRR z września
                              1944 r. o przesiedleniu Ukraińców z Polski na Ukrainę i Polaków z Ukrainy do
                              Polski. Polacy, po okropnościach banderowszczyzny, po doświadczeniu w zetknięciu
                              się z reżymem bolszewickim z lat 1939-1941, prawie chętnie jechali do Polski.
                              Natomiast Łemkowie nie chcieli opuszczać swych stron rodzinnych, na których żyli
                              od wieków. I trzeba ich rozumieć. Porozumienie co do wymiany ludności było
                              zrobione ponad głowami Łemków, którzy, zresztą nie mieli w tym czasie żadnego
                              przedstawicielstwa. Jednakże z ich wolą nie liczono się - przesiedlanie
                              rozpoczęto przy pomocy siły. I tu po stronie Łemków stanęła UPA. W UPA Łemkowie
                              znaleźli swego obrońcę.
                              Akcja " Wisła "
                              A potem przyszła akcja "Wisła" - deportacja wszystkich bez wyjątku Ukraińców, a
                              więc też i Łemków na Zachodnie i Północne Ziemie Polski. I tutaj też znalazł się
                              obrońca Łemków - UPA. Wśród Łemków zrodziła się nienawiść do władzy polskiej,
                              zaczął rodzić się wśród nich ukraiński nacjonalizm.
                              Winę za to ponosi ówczesna władza komunistyczna Polski. To ona była położną
                              nacjonalizmu ukraińskiego wśród Łemków. Łemkowie zaś, nie bez wpływu OUN-UPA, w
                              sposób nieuzasadniony zaczęli utożsamiać polską władzę komunistyczną z narodem
                              polskim. Sprzyjała temu iście szatańska polityka polskiego rządu
                              komunistycznego, na rozkaz którego Łemków rozproszono po kilka rodzin, rzucając
                              ich do środowisk polskich, przeważnie w środowiska przybyłych zza Bugu i Sanu
                              Polaków, a więc tych, którzy wiedzieli o zbrodniach OUN-UPA.
                              Czy w takich warunkach można dziwić się, że Łemkowie zaczęli czuć się
                              obywatelami drugiej albo nawet trzeciej kategorii? Deportowani często w sposób
                              brutalny, otrzymywali najczęściej zdewastowane gospodarstwa poniemieckie,
                              musieli żyć wśród obcego otoczenia, zostali pozbawienie opieki duchownej ze
                              strony cerkwi. Zaczął wśród nich wzmacniać się nacjonalizm, chociaż nie byli oni
                              świadomi jego istoty.
                              Zaś polski rząd komunistyczny nakazał deportację, wykorzystując doświadczenia
                              Moskwy w tym przedmiocie. Przecież na rozkaz Stalina deportowano z ziem
                              rodzinnych Tatarów, Czeczenów, Inguszów i inne nieduże narody. Narody, a nie
                              konkretnych ludzi.
                              Do obłudnych należy zaliczyć uchwałę rządu polskiego z dnia 24.IV.1947 r., w
                              której między innymi mówi się:
                              W związku z koniecznością dalszej normalizacji stosunków w Polsce - dojrzała
                              całkowicie sprawa zlikwidowania działalności band UPA. Celem wykonania tego
                              zadania Prezydium Rady Ministrów uchwala:....
                              III. Państwowy Urząd Repatriacyjny przeprowadzi akcję przesiedleńczą ludności
                              ukraińskiej i ludności zamieszkałej na terenach, gdzie działalność band UPA może
                              zagrażać ich życiu i mieniu...1
                              Cel akcji - jak gdyby likwidacja UPA. Metoda - deportacja wszystkich Ukraińców,
                              niezależnie od tego, czy żyją oni na terytorium działalności UPA czy też nie.
                              Wskazuje na to sformułowanie: ludności ukraińskiej i ludności zamieszkałej na
                              terenach, gdzie działalność band UPA może zagrażać...
                              Nie wytrzymuje krytyki twierdzenie, że deportacja Ukraińców w ramach akcji
                              "Wisła" podyktowana była potrzebą likwidacji UPA. Zgodnie z autorami "Drogi do
                              nikąd",2 którzy powołują się na dane archiwalne, Ogólnie na terenie Polski
                              wiosną 1947 r., przed rozpoczęciem operacji "Wisła", siły UPA liczyły około
                              2,500 dobrze uzbrojonych i wyszkolonych ludzi. Stanowiły one jednak tylko część
                              podziemia zbrojnego ukraińskich nacjonalistów. Obok wymienionych pododdziałów
                              UPA w terenie operowały bojówki Służby Bezpieczeństwa (około 200 ludzi)...
                              już same przytoczone cyfry wskazują na to, że do likwidacji UPA nie była
                              niezbędną deportacja "95,846 osób narodowości ukraińskiej z województwa
                              rzeszowskiego oraz 44,728 osób z województwa lubelskiego."3 Faktyczna przyczyna
                              przesiedlenia Ukraińców z Polski na Ukrainę a potem tych, którzy pozostali, na
                              Ziemie Zachodnie i Północne sprowadza się do tego, że władza Polski
                              komunistycznej "zapragnęła stać się państwem jednolitym narodowo."4 Tego celu
                              polska władza komunistyczna me osiągnęła przez przesiedlenie Ukraińców na
                              Ukrainę, dlatego też nakazała ona deportację ich i rozproszenie wśród ludności
                              polskiej, co miało w następstwie przynieść dwa rezultaty: a) przyśpieszałoby
                              asymilację Ukraińców, b) likwidowałoby jednolite łemkowskie terytorium.
                              Deportacja Ukraińców, w szczegó1ności Łemków, była zbrodnią polskiego rządu
                              komunistycznego w rozumieniu Międzynarodowej Konwencji w sprawie likwidacji
                              jakichkolwiek form dyskryminacji rasowej, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogó1ne
                              Organizacji Narodów Zjednoczonych w dniu 21.XII.1965 r., która pojęcie
                              dyskryminacji rasowej rozszerza również na grupy etniczne....
                              • Gość: Mat1 Re: o akcji Wisła IP: *.ztpnet.pl 01.07.06, 21:43
                                Gość portalu:aaa napisał(a):
                                "Chciałbym aby Łemkowie, i nie tylko Łemkowie, wyobrazili sobie taką oto
                                sytuację: Nigdy nie było OUN, nigdy nie było UPA. Była wojna, Niemcy trochę
                                zaczęli mówić o jakichś odrębnych narodach - Góralach, Łemkach, itp., ale to
                                przeminęło. Niemcy przegrały wojnę. Powstała Polska Rzeczpospolita Ludowa.
                                Łemkowie, poprzez swoją komunistyczną czy też komunizującą inteligencję
                                domagają się od rządu autonomii kulturalnej, powołując się przy tym na marksizm-
                                leninizm, w następstwie czego u Łemków budzi się ich świadomość narodowa.
                                Ukraińska, naturalnie. Nie ma przyczyn dla przesiedlania Łemków ani do ZSRR,
                                ani na Ziemie Zachodnie i Północne Polski. W 1991 r. rozpada się ZSRR. Powstaje
                                niepodległa Polska, powstaje niepodległa Ukraina. Łemkowie nadal żyją na swym
                                terytorium, na którym działają szkoły ukraińskie.
                                Czy nie tak by było, gdyby nie istniała OUN-UPA? Można być przekonanym, że
                                właśnie tak byłoby."

                                No proszę, a jeszcze niedawno twierdzono tu, że nie było żadnego związku między
                                OUN-UPA a AW.

                                • Gość: aaa Re: o akcji Wisła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 23:15
                                  Przytoczony tekst napisał niejaki Wiktor Poliszczuk - obok E.Prusa głowny
                                  ukrainożerca i pseudohistoryk.

                                  Co nie zmienia faktu że ma rację w jednym - akcja Wisla była bandyckim aktem
                                  bezprawia popełnionym przez Polaków - sługusów sovieckich.
                                  A Kazik Wielki - dziwkarz i zdobywca kolonialny - każdy ma takich bohaterów na
                                  jakich zasługuje :)
                                  • Gość: Mat1 Re: o akcji Wisła IP: *.ztpnet.pl 01.07.06, 23:43
                                    Dziwne. Ukraiński szowinista powołuje się na ukraińskiego "ukrainożercę"!!!

                                    "A Kazik Wielki - dziwkarz i zdobywca kolonialny - każdy ma takich bohaterów na
                                    > jakich zasługuje :)"

                                    Gdyby głupota umiała fruwać to 3xa nigdy by nie wylądował.
                                  • Gość: olobol Re: o akcji Wisła IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.07.06, 13:35
                                    ciesz sie kolezko, ze kazimierz dal na rusi prawo magdeburskie i porzadek,
                                    wybudowal lwow od nowa, bo dzisiaj nie byloby tam nic.

                                    moim ulubionym bohaterem, rodowitym ukraincem jest jarema wisniowiecki
                                    ;-)
                                    albo jego syn

                                    jestes typowym przykladem zalosnego zawistnego pajaca, zyjacego albo
                                    studiujacego w polsce za pieniadze podatnikow ukrainca, ktory leczy kompleksy
                                    pieprzac glupoty
                                    jak ci zle to droga w dzikie pola wolna
                              • Gość: aaa głos nie mój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.06, 17:10
                                Ale się z nim identyfikuję

                                Żenuje ograniczoność sanacyjnych następców Piłsudskiego. Posiadając informacje o
                                dużej i wzrastającej sile bojówek OUN nie odważyli się dokonać korekty linii
                                "Wielkiego Marszałka". Zgodnie z jego ideą silnej władzy państwowej, trzymającej
                                w karbach Ukraińców i Białorusinów, zastosowano bardziej okrutne pacyfikacje, do
                                absurdu ograniczono możliwości rozwoju kulturalnego tych narodów. Przecież silna
                                władza państwowa w stosunku do słowiańskich mniejszości narodowych była i jest
                                głównym atutem propagandowym piłsudczyków, gdyż międzywojenna Polska notowała w
                                dwudziestoleciu najsłabsze wskaźniki rozwoju gospodarczego w Europie.
                                Polski kolonializm nie miał szans przetrwania. Wojna 1939 roku zapobiegła
                                nieuchronnej wojnie domowej, gdyż kolonializm w połowie XX wieku w Europie był
                                już anachronizmem. Niemniej ukryta wojna domowa między ugrupowaniami zbrojnymi -
                                polskimi podporządkowanymi rządowi londyńskiemu - i OUN toczyła się w okresie
                                okupacji hitlerowskiej. Okupanci hitlerowscy byli zainteresowani w jej
                                nasilaniu. Okupant dyskontował program polskiego rządu londyńskiego oraz zgodną
                                z tym programem działalność Armii Krajowej /AK/ na Wołyniu, zmierzającą, do
                                przygotowania ponownego przyłączenia tych ziem do Polski na zasadzie dowojennego
                                kolonializmu. Program ten znany OUN, ułatwiał agitację przeciwko całej ludności
                                polskiej, gdyż polskie osadnictwo wojskowe na Wołyniu miało przecież na celu
                                również umocnienie militarne polskiego stanu posiadania. Dopiero w marcu 1944
                                r., a więc gdy front sięgał klinem na teren Zachodniej Ukrainy Deklaracja Rady
                                Jedności Narodowej zapowiedziała równouprawnienie mniejszości narodowych w
                                ramach jedności państwowej. Słowa te nie padały, gdy lała się krew w swoistej
                                wojnie narodowo-wyzwoleńczej prowadzonej w warunkach okupacji przez OUN
                                przeciwko podziemnym organizacjom sanackiej Polski i jej zwolennikom.
                                W polskiej publicystyce zakłamano oceny na temat stosunku OUN do hitlerowskiego
                                okupanta. OUN walczyła o "Samostijną Ukrainę" i w takim zakresie współdziałała z
                                Niemcami, w jakim zdawała się tą współpraca przybliżać osiągnięcie celu. Gdy
                                stawała na przeszkodzie, była zrywana.
                                OUN uznawała zasadę czterech wrogów pagrążajacych "Samostijnej Ukrainie".
                                Zakładano podobnie jak AK - że Związek Radziecki i Niemcy wykrwawią się,
                                przegrają z Zachodem. Lecz wówczas Ukrainie zagrozić może Polska i Wielka
                                Brytania, gdyż ta po każdej zwycięskiej wojnie dążyła do powiększenia imperium
                                kolonialnego o najcenniejsze tereny. Może sięgać/przy współudziale Polaków po
                                Ukrainę, przekształcając ja, jak swego czasu Sudan, w kondominium. Aby do tego
                                nie dopuścić OUN tworzyła pod okupacją niemiecką swoje liczne siły zbrojne
                                podziemne, dla pokrzyżowania planów Polski. Wspomniany program polskiego rządu w
                                Londynie i praktyka oddziałów AK organizowanych na Wołyniu - w odczuciu
                                Ukraińców nie do walki z Niemcami lecz aby pokazać "chamom" ukraińskim, że
                                Polska w poprzednim charakterze była, jest i będzie - mobilizowały OUN aby
                                ukraińskie siły zbrojne, policję oraz aparat administracyjny szybko umocnić,
                                przeszkolić, współdziałając w tym zakresie z Niemcami. Koleje tej współpracy
                                były bardzo kręte.
                                Po 1939 r. w OUN ścierały się wpływy dwóch czołowych działaczy; Andrija Melnyka,
                                rzecznika podporządkowania się Niemcom i Stefana Bandery wykazującego w stosunku
                                do Niemiec daleko posuniętą rezerwę. Struktury terenowe wkrótce zostały
                                zdominowane przez zwolenników Bandery. Banderowcy zorganizowali w lecie 1941 r.
                                trzy grupy "pochodne" OUN /łącznie 4000 osób/,które w ślad za wkraczającymi na
                                teren ZSRR wojskami hitlerowskimi miały organizować ukraińską administrację
                                podporządkowaną powołanemu bez zgody Niemców Rządowi Tymczasowemu. Zorganizowali
                                bataliony "Nachtigal" i "Roland" liczące łącznie 700 osób. Jednak Niemcy nie
                                zamierzali tworzyć "Samostijnej Ukrainy ". 11 lipca 1941 r. aresztowano Rząd
                                ukraiński, Banderę wywieziono do Berlina, grupy pochodne rozwiązano i
                                rozproszono, część zbiegła. Bataliony rozformowano, ale uprzednio rozkazano
                                perfidnie batalionowi "Nachtigal" rozstrzelać 51 polskich profesorów we Lwowie.
                                Internowano też Melnyka. W obozach koncentracyjnych zginęli dwaj bracia Bandery.
                                OUN przeprowadziła akcje odwetowe, w odwecie rozstrzelano stu członków OUN Bandery.
                                reszta ....
                                www.lemko.org/wisla/haston.html
                                • Gość: olobol moj glos IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.07.06, 17:48
                                  fakty sa takie

                                  polska jest pierwszym krajem ktory uznal niepodleglosc ukrainy
                                  polska odegrala aktywna role w niedopuszczeniu do falszerstw wyborczych na
                                  ukrainie
                                  polscy podatnicy placa za studia studentow ukrainskich w polsce gruba kase
                                  polska jest jedynym krajem, poza litwa aktywnie popierajacym wstapienie ukrainy
                                  do ue
                                  #

                                  akcja wisla byla zbrodnicza czystka etniczna przeprowadzona przez komunistyczny
                                  rzad polski, bedacy slugusem moskwy. to byla hanba tak jak hanba byla inwazja
                                  na czechoslowacje z udzialem polskiej armii.

                                  za jedno i za drugie polskie wladze przeprosily, a kazdy normalny polak czuje
                                  wstyd i zal, nie czekajac az strona ukrainska przeprosi za dziesiatki tysiecy
                                  pomordowanych polakow na wolyniu. przebaczenie i przeproszenie nie jest
                                  licytacja.

                                  jesli jestem dumny z malysza, curie-sklodowskiej, noblistow, to jest mi tez
                                  wstyd za akcje wisla, pogrom kielecki , jedwabne i inne hanbiace moj narod
                                  czyny.
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                  czy ty bedac dumnym z siergieja bubki, andrija szewczenki, tarasa szewczenki
                                  i innych, jestes jednoczesnie wyznac zal za zle rzeczy ktore robili twoi rodacy?
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                  nigdy bym nie smial relatywizowac ani umniejszac cierpien ukraincow i lemkow
                                  wyrzuconych ze swoich domow- tlumaczenia w stylu ze zlikwidowano zaplecze
                                  bandytow i inne takie to dla mnie komunistyczna i nacjonalistyczna bzdura,
                                  cierpieli niewinni ludzie wyrzuceni ze swoich domow

                                  nie zycze sobie wiec relatywizowania ani tlumaczenia mordow na polskiej
                                  ludnosci wolynia - nikt w polsce po I wojnie nie wpadl na pomysl mordowania
                                  niemcow w wielkopolsce, nikt powazny po 2 wojnie nie planowal wymordowania
                                  wszystkich niemcow zamieszkujacych dolny slask, pomorze i lubuskie, choc
                                  powodow milibysmy az naddto kierujac sie kryteriami tych, ktorzy tlumacza
                                  zbrodnie wolynska.
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                  nie ma podzialu na zbrodnie polskie niemieckie czy ukrainskie

                                  zbrodnia jest zbrodnia i jako taka jest obrzydliwa i musi zostac potepiona, kto
                                  tego nie robi, jest niewiele lepszy niz oprawcy

                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                  dzisiaj jest rocznica rozstrzelania profesorow lwowskich przez gestapo
                                  i "nachtingal". tym ludziom nalezy sie chwila ciszy i szcunku

                                  wiecej nie bede sie wypowiadal




                                  • Gość: aaa Akcja Wisła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 22:14
                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/historia

                                    Akcja "Wisła"
                                    Aby zrozumieć to, co stało się na terenie Łemkowszczyzny (choć nie wiem czy
                                    można to naprawdę zrozumieć) należy zapoznać się nie tylko z poniższym artykułem
                                    ale również z tekstem poświęconym akcji wysiedleńczej w latach 1944-1946 , dla
                                    której akcja "Wisła", była tylko i wyłącznie dopełnieniem "dzieła" rozpoczętego
                                    z końcem roku 1944

                                    Akcja wysiedleńcza z lat 1944-1946 nie przyniosła efektów zamierzonych przez
                                    komunistyczne władze, ponieważ część ludności z Łemkowszczyzny uniknęła
                                    wysiedleń. Według szacunków władz, pozostało około 20.000 osób, jednak w
                                    rzeczywistości liczba ta była prawie ośmiokrotnie większa. Komunistyczne władze
                                    zaproponowały władzom radzieckim drugi etap "wymiany ludności", czyli
                                    powtórzenie akcji wysiedleńczej "niewygodnych" mieszkańców Polski
                                    południowo-wschodniej na tereny Ukrainy. Władze radzieckie jednak odrzuciły tę
                                    propozycją, obawiając się napływu tych, co wcześniej wszelkimi dostępnymi
                                    metodami unikali deportacji na wschód, mogących wzmocnić opozycję
                                    antykomunistyczna na Ukrainie. Wyrażono zgodę jedynie na przyjęcia wyłącznie
                                    indywidualne, na podstawie własnego, dobrowolnego wniosku, jednak po
                                    doświadczeniach lat 1944-1946 zbyt wielu chętnych nie było.
                                    W związku z niemożnością rozwiązania "kwestii ukraińskiej" przy pomocy ZSRR,
                                    powstała koncepcja przesiedlenia Łemków na tzw. Ziemi Odzyskane.

                                    Podstawowym argumentem propagandy komunistycznej usprawiedliwiającym
                                    wysiedlenia, była potrzeba walki z ciągle jeszcze aktywną Ukraińską Powstańczą
                                    Armią. Jednak dzisiejsza wiedza w dużym stopniu odrzuca ten argument, gdyż UPA
                                    nie dość, że na Łemkowszczyźnie nigdy nie wykazywała dużej aktywności, to na
                                    dodatek z początkiem roku 1947 ta aktywność spadła niemal do zera. Konflikt
                                    zbrojny można było zakończyć przy udziale znacznie mniejszych sił wojskowych o
                                    ile takowe w ogóle były potrzebne, nie krzywdząc przy okazji niewinnej ludności
                                    cywilnej. Dodatkowym argumentem, który przypadkowo wpadł w ręce władz był zamach
                                    na generała Karola Świerczewskiego, jednak wiadomo, że o wysiedlenia były juz
                                    zaplanowane przed zamachem na Świerczewskiego.
                                    Zależność polskich władz od ZSRR pozwala również odrzucić lansowaną teorię, że
                                    zaniechanie wysiedleń z czasem dało by pretekst Związkowi Radzieckiemu do
                                    wysunięcia roszczeń terytorialnych i zmuszenia Polski do korekty granic. W
                                    omawianym okresie, takie decyzje w pełni należały do ZSRR i gdyby faktycznie
                                    chciały tego dokonać zrobiłyby to tak jak w roku 1951-szym kiedy to dokonano
                                    korekty wschodniej granicy.
                                    Na pewno władze komunistyczne dzięki akcjom wysiedleńczym, liczyły na zdobycie
                                    poparcia, spełniając oczekiwania dużej grupy polskiego społeczeństwa negatywnie
                                    nastawionej do Łemków, zdobywając jednocześnie milczącą akceptację
                                    przeprowadzania wysiedleń z pogwałceniem wszelkich norm i praw. Te wszystkie
                                    działania miały doprowadzić do jednego celu, stworzenia państwa jednonarodowego.

                                    Już w styczniu 1947 roku Sztab Wojska Polskiego nakazał swoim jednostkom w
                                    terenie, dokonania spisu ludności, która miała by zostać objęta nową akcją
                                    przesiedleńczą na ziemie zachodnie i północne. Pierwsze deklaracje generała
                                    Stefana Mossora złożone w lutym 1947 roku, zakładające całkowite wysiedlenie
                                    Łemków, znalazły również odbicie w postulatach władz lokalnych (III 1947
                                    starosta nowotarski Leon Leja) oraz lokalnych władz wojskowych (dowódca
                                    południowego Okręgu Wojskowego - Michał Więckowski).
                                    27 III 1947 roku, na posiedzeniu Państwowej Komisji Bezpieczeństwa przekazano
                                    Stanisławowi Radkiewiczowi zadanie skonsultowania (prawdopodobnie z Moskwą)
                                    sprawy wysiedlenia Łemków. Dzień później 28 III 1947 roku w zasadzce pod
                                    Jabłonką zginął gen. Świerczewski. To nieoczekiwane zdarzenie, uwiarygodniło
                                    przygotowania do wysiedleń i natychmiast zostało wykorzystano przez propagandę
                                    do podsycania nienawiści w stosunku do ludności Łemkowskiej, podnosząc ich do
                                    głównych wrogów Polski i Polaków. Działania propagandy na nieszczęście trafiły
                                    na podatny grunt, gdyż część ludności właśnie takiego rozwiązania oczekiwało od
                                    władz.
                                    29 III 1947 roku. Biuro Polityczne KC PPR postanowiło oficjalnie rozpocząć
                                    przygotowania do wysiedleń powierzając to zadanie Marianowi Spychalskiemu oraz
                                    Stanisławowi Radkiewiczowi, natomiast 30 III "dziwnym zbiegiem okoliczności"
                                    Sztab 9 Dywizji Pancernej złożył propozycje usprawnienia walk z UPA, nie
                                    koncentrując się jednak na usprawnieniu działań wojska czy zwiększeniu jego
                                    liczebności ale postulując wysiedlenie ludności oraz stworzenie "obozów
                                    przejściowych".
                                    Dalej wszystko potoczyło się w tempie ekspresowym.
                                    11 IV powołano sztab, który miał przygotować szczegóły techniczne operacji; w
                                    jego skład weszli generał Mossor oraz pułkownicy Korczyński oraz Hubner, a już
                                    12 IV wiceminister administracji Władysław Wolski przedstawił plan
                                    rozmieszczenia przesiedlonych w województwach olsztyńskim i szczecińskim. 16 IV
                                    generał Mossor przedstawił oficjalny projekt planu wysiedleń pod nazwą "projekt
                                    organizacji akcji specjalnej Wschód". Głównym założeniem planu było
                                    przesiedlenie ludności i osiedlenie jej w jak największym rozproszeniu a
                                    wszystko to przy udziale wojska w liczbie prawie 20.000 osób. Na tym samym
                                    posiedzeniu powołana wcześniej Grupa Operacyjna "Wschód" zmieniła swoją nazwę na
                                    Grupę Operacyjną "Wisła", w tym samym dniu wysłano również depesze do rządów
                                    ZSRR i Czechosłowacji z prośba o zamknięcie i uszczelnienie granic z Polską, co
                                    miało usprawnić akcję przesiedleńczą.
                                    18 IV powołano ścisłe kierownictwo GO Wisła, dowódcą został generał Stanisław
                                    Mossor a jego zastępcami zostali Korczyński, Sidziński i Hubner.
                                    Te wszystkie działania pozwoliły rozpocząć kolejną już akcje propagandową tym
                                    razem skierowaną już bezpośrednio do przyszłych uczestników tego tragicznego
                                    teatru a mianowicie do żołnierzy, ludności, która miała zostać objęta deportacją
                                    a nawet do członków UPA.
                                    25 IV jednostki wojskowe, które miały przeprowadzić deportacje otrzymały
                                    instrukcję dotyczące sposobu przeprowadzania wysiedleń, jednocześnie
                                    rozpoczynając pierwsze aresztowania.

                                    23 kwietnia 1947 dowódcy oddziałów wysiedlających otrzymali z rąk szefa sztabu
                                    GO "Wisła" pismo, w którym sformułowano w punktach metodę postępowania w dniu
                                    rozpoczęcia wysiedleń. Kilka punktów wymaga przytoczenia:

                                    1. W dniu ewakuacji od świtu zamknąć wyjścia ze wsi, by nie dopuścić do
                                    ucieczki ludności cywilnej przede wszystkim w kierunku lasu.
                                    2. O świcie zarządzić zbiórkę całej ludności na wybranym miejscu i oświadczyć
                                    jej w sposób zdecydowany i bezkompromisowy, że:
                                    * celem umożliwienia im spokojnego życia i pracy, uniknięcia
                                    niepotrzebnych ofiar ludności cywilnej przy zwalczaniu bandytyzmu w rejonie
                                    wiosek i w samych wioskach, zarządzeniem władz naczelnych ludność zostaje
                                    przesiedlona na tereny odzyskane. Ktokolwiek z nieupoważnionych zostanie po
                                    wysiedlaniu, będzie uważany za członka bandy i jako taki traktowany;
                                    * z powodu braku środków transportowych i krótkiego czasu, by
                                    umożliwić im jeszcze na nowym miejscu osiedlania zasiewów pól, a przynajmniej
                                    sadzenia kartofli, nie będą mogli zabrać ze sobą całego mienia ruchomego.
                                    Rzeczywiście oznaczało to, że większość posiadanych rzeczy należało zostawić na
                                    miejscu. Rząd zgodził się jedynie na żywy inwentarz, niezbędną odzież, naczynia
                                    kuchenne, podstawowy sprzęt rolniczy i trochę żywności na drogę. Pozostałe dobra
                                    miały być przewiezione w późniejszym czasie i równomiernie rozdzielone wśród
                                    przesiedleńców. Najczęściej jednak to, co pozostało, było rozgrabione przez
                                    wojsko i grupy rabunkowe.

                                    Oficjalnie operacja przeprowadzana przez Grupę Operacyjną "Wisła" zwaną
                                    potocznie "Akcją Wisła" rozpoczęła się 28 IV 1947 roku. Wysiedlenia objęły
                                    niezależnie od własnej świadomości narodowej, Ukraińców, Łemków, rodziny
                                    mieszane polsko-ukra
                                    • Gość: aaa Re: Akcja Wisła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 22:16
                                      Oficjalnie operacja przeprowadzana przez Grupę Operacyjną "Wisła" zwaną
                                      potocznie "Akcją Wisła" rozpoczęła się 28 IV 1947 roku. Wysiedlenia objęły
                                      niezależnie od własnej świadomości narodowej, Ukraińców, Łemków, rodziny
                                      mieszane polsko-ukraińskie bez względu na stopień lojalności wobec państwa
                                      polskiego.
                                      Pierwsze meldunki potwierdzały, że wysiedlenia odbywają się zgodnie z planem, a
                                      każdej rodzinie zapewniano pomoc i ludzkie warunki podróży. W rzeczywistości dla
                                      wielu rodzin wysiedlenie było życiową tragedią. Wspomnienia repatriantów
                                      potwierdzają, że warunki, w jakich opuszczali swoje rodzinne strony, nie były
                                      takie, jak je opisywała władza. Ludność dostawała najwyżej 3 godziny na
                                      spakowanie dobytku i opuszczenie wiosek (zdarzały się nawet przypadki, iż pod
                                      lufami karabinów należało opuścić swoje domostwo w 30 minut!). Dopuszczalną wagę
                                      bagażu określono na 25kg od osoby. W gospodarstwach zostawał przede wszystkim
                                      sprzęt domowy i zapasy żywności, wszystko to było następnie rozkradane, zarówno
                                      przez wojsko jak i przez rabusiów. W punktach zbornych i na stacjach
                                      załadunkowych panował bałagan, w wielu przypadkach ludność nie miała
                                      zagwarantowanych podstawowych warunków sanitarnych. Wielu spośród
                                      przesłuchiwanych na miejscu trafiało do aresztu, skąd wywożono ich do polskiego
                                      obozu koncentracyjnego w Jaworznie, stał się symbolem haniebnej akcji władz
                                      polskich. W czasie transportów zdarzały się wypadki śmierci dzieci i starszych
                                      bądź chorych osób. Fatalne warunki w jakich przyszło ludziom opuszczać rodzinne
                                      domy zaowocowały ponad trzydziestoma zgonami, głównie w czasie podróży
                                      pociągami. Ci, którzy przeżyli podróż nierzadko przypłacili to chorobami -
                                      tyfusem, świerzbem, chorobami przewodu pokarmowego. Dodatkowym czynnikiem
                                      wprowadzającym chaos były plotki, które rozprzestrzeniały się wśród miejscowej
                                      ludności. Wielu wysiedlanych było przekonanych, że wywożą ich za wschodnią
                                      granicę, albo nawet na Sybir. Na skutek takich plotek wielu Ukraińców zbiegło do
                                      lasu lub szukało schronienia u polskich rodzin. Z kolei ludność nie objęta
                                      wywózką często sama się pakowała i zgłaszała do punktów zbornych, ponieważ nie
                                      wierzyła w możliwość pozostania na miejscu. Doszło do tego, że organy państwowe
                                      musiały wydawać specjalne oświadczenia wyjaśniające cel akcji
                                      Dużym kłopotem okazał się transport, głównie dlatego, że źle oceniono liczbę
                                      osób przeznaczonych do wysiedlenia. Wojsko dysponowało zbyt małą ilością wagonów
                                      kolejowych, z kolei transport samochodowy był równocześnie wykorzystywany do
                                      prac polowych. Drogi były często nieprzejezdne, wiele mostów zostało wysadzonych
                                      w powietrze. Zadanie utrudniała też szerokotorowa kolej między Rzeszowem a
                                      Przemyślem - polskie pociągi wymagały zmiany podwozia.
                                      Transporty na tak zwane Ziemie Odzyskane napływały w ogromnych ilościach, w
                                      sumie do 15 sierpnia 1947 roku wysiedlono około 33 tysiące rodzin czyli prawie
                                      140.000 osób. Najwięcej wysiedlonych osadzono w województwie olsztyńskim - 55
                                      tysięcy osób, następnymi pod względem liczby przyjętych Łemków były województwa
                                      szczecińskie - około 48 tysięcy oraz wrocławskie - około 21 tysięcy

                                      Wysiedlenia oraz działania zbrojne na terenie Beskidu Niskiego doprowadziły do
                                      kompletnej dewastacji i upadku gospodarczego terenów południowo-wschodniej
                                      polski. Większość wsi została wyludniona całkowicie, zabudowania które nie
                                      zostały zniszczone podczas akcji, były z dnia na dzień dewastowane zarówno przez
                                      różnego rodzaje bandy rabusiów i rzezimieszków jak i przez niedobitki oddziałów
                                      UPA, których celem było niszczenie wszystkiego co mogło dostać się w ręce
                                      polskich osadników. Ku przerażeniu władz, akcja osiedleńcza polskich rodzin na
                                      terenach połemkowskich przyniosła mizerne efekty. Nieatrakcyjność gospodarcza
                                      tych ziem oraz ciągłe zagrożenie z ze strony UPA, spowodowały, że ziemie te na
                                      długie lata pozostały wyludnione. Władze wykonały tylko około 15 % planu
                                      zasiedleń. W 1950 roku odłogiem leżało prawie 300.000 hektarów gruntów.
                                      Efektem przeprowadzenia operacji "Wisła" było rozproszenie i rozwiązanie się
                                      oddziałów UPA, które pozbawione zaplecza materiałowego starało się z różnym
                                      skutkiem opuścic tereny Polski, próbując przedostać się do zachodnich stref
                                      okupacyjnych.

                                      Krystyna Kersten w bardzo krótki acz trafny sposób ocenia akcję "Wisła", która
                                      pociągnęła za sobą trudne do oszacowania straty materialne- wyludnienie i
                                      dewastac Beskidu Niskiego i Bieszczad oraz niewspółmiernie większe straty
                                      moralne. Zniszczona została specyficzna kultura polsko-ukraińskiego pogranicza,
                                      a brutalne metody, masowych i przymusowych przesiedleń mających rozwiązać tzw.
                                      problem ukraiński , wpłynęły negatywnie nie tylko na świadomość przesiedlonych,
                                      ale i Polaków, problemu nie rozwiązując a tylko komplikując i tak zawiłe
                                      stosunki Po zapoznaniu się z faktami historycznymi, proponuję zapoznać się z
                                      dokumentami źródłowymi celem porównania

                                      Prócz powyższego tekstu oraz materiałów źródłowych warto przeczytać też:
                                      tekst o Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie
                                      tekst o wysiedleniach lat 1944-1946
                                      Bibliografia

                                      Ukraińcy w Polsce 1944-1989 R.Drozd, I.Hałagida Burchard edition 1999
                                      Polityka władz wobec ludności ukraińskiej w Polsce w latach 1944-1989 R.Drozd
                                      Tyrsa sp z o.o. 2001
                                      Ukraińska Powstańcza Armia R.Drozd Burchard edition 1998
                                      Repatriacja czy deportacja. Tom 1. Dokumenty. E.Misiła Warszawa 1996
                                      Wysiedlenie ludności ukraińskiej z Polski. P.Skrzynecki Warszawa 1988
                                      UPA na Łemkowszczyźnie B.Horbal Polska akademia umiejętności Kraków 1997
                                      Beskid Niski Rewasz 2002
                                      • Gość: aaa Polski obóz śmierci dla Ukraińców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 22:18
                                        www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/historia/jaworzno
                                        Centralny Obóz Pracy w Jaworznie

                                        Temat istnienia obozu koncentracyjnego w Jaworznie jest wciąż białą plamą w
                                        historii PRL, mimo pełnej wolności słowa, nie wspomina się dziś w ogóle w
                                        środkach masowego przekazu o obozie, w którym przetrzymywano bez orzekania winy
                                        część ludności Łemkowskiej i Ukraińskiej.
                                        Wraz z zakończeniem II-giej wojny światowej w tym mieście pomiędzy Krakowem a
                                        Katowicami istniejący od 15 VI 1943 roku hitlerowski obóz koncentracyjny
                                        SS-Lager Dachsgrube, filia KL Auschwitz (Oświęcim) zmienił tylko szyld i
                                        oprawców, nad bramą napis "Arbeit macht frei" zamieniono napisem "Praca
                                        uszlachetnia człowieka"
                                        Do czasu rozpoczęcia Akcji Wisła osadzano tutaj niemieckich jeńców wojennych
                                        oraz osoby związane z AK, natomiast 23 kwietnia 1947 roku dekretem Biura
                                        Politycznego Komitetu Centralnego, stworzono tutaj obóz dla Łemków i Ukraińców
                                        przesiedlanych ze swoich ziem, którzy podejrzani byli o współpracę lub
                                        sympatyzowanie z OUN i UPA. Jednak błędnym jest twierdzenie, że w obozie
                                        przebywali wyłącznie członkowie UPA. Obóz w Jaworznie był obozem dla ludności
                                        cywilnej a faktycznych członków UPA sądzono doraźnie w sądach polowych i
                                        wojskowych sądach okręgowych.

                                        Pierwszy transport z więźniami dotarł 4 V 1947 roku z Sanoka. Późniejsze
                                        transporty docierały z Oświęcimia przez, który transportowano wszystkich
                                        wysiedlanych z Łemkowszczyzny na Ziemie Zachodnie. Do marca 1949 roku przez obóz
                                        przeszło 3936 osób, w tym 823 kobiety, 22 księży greckokatolickich i 5
                                        prawosławnych. Ostatnimi więźniami, których przywieziono do obozu było 112
                                        żołnierzy UPA, których pojmano przedzierających się na zachód, jednak po
                                        dwudniowym pobycie przetransportowano ich do więzienia w Krakowie.
                                        Największą grupą byli więźniowie, którzy trafili do obozu po kilkudniowych
                                        pobytach w aresztach powiatowych, byli oni transportowani bezpośrednio do
                                        Jaworzna, jednak sporą grupą byli też ludzie, którzy byli wyłapywani z
                                        transportów na Ziemie Zachodnie na podstawie uprzednio przygotowanych przez
                                        funkcjonariuszy lokalnych, list z podejrzanymi o współpracę lub sympatyzowanie z
                                        UPA. W obozie znalazła się również inteligencja Łemkowska, która wcześniej
                                        uniknęła aresztowań. Kilkadziesiąt osób trafiło również do obozu, pojmanych
                                        podczas prób powrotu w swoje rodzinne strony, to również było pretekstem dla
                                        władz do "zaproszenia" do Jaworzna.
                                        Podczas pobytu w Jaworznie, nierzadko władze obozowe stosowały wobec więzionych
                                        terror psychiczny i fizyczny połączony z warunkami urągającymi godności
                                        człowieka. Więźniowie byli w obozie zatrudniani min. przy budowie pobliskiej
                                        elektrowni Jaworzno funkcjonującej do dnia dzisiejszego oraz przy szyciu odzieży
                                        na potrzeby Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W latach 1947-1949 w obozie
                                        zmarło na skutek tortur, chorób, wycieńczenia i głodu 162 osoby. Od wiosny 1948
                                        roku stopniowo zaczęto zwalniać więźniów, z wyjątkiem duchownych, których
                                        przetrzymywano aż do lutego 1949 roku.

                                        Przez długie lata komunizmu próbowano wymazać z pamięci ten niechlubny epizod
                                        działalności państwa. Teren byłego obozu powoli zarastał i niszczał jednak
                                        pamięć o nim wciąż była żywa wśród ludności Łemkowskiej i Ukraińskiej.
                                        Wspomnienia o jego istnieniu pojawiały się w wydawnictwach podziemnych,
                                        natomiast dopiero przełom roku 1989 pozwolił aby zaczęto mówić o tym głośno. We
                                        wrześniu 1992 roku odbyły się pierwsze urczystości na terenie byłego obozu,
                                        upamiętniające to miejsce.

                                        Od r. 1990 Zarząd Główny Związku Ukraińców w Polsce, Zjednoczenie Łemków
                                        występują do parlamentu, rządu RP o nadanie uprawnień kombatanckich więźniom
                                        obozu w Jaworznie. Zastosowania wobec nich przepisów ustawy "O kombatantach oraz
                                        niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego" i
                                        wynikających z tego tytułu uprawnień socjalnych, pracowniczych i emerytalnych.
                                        Więźniowie Jaworzna - Ukraińcy, Łemkowie byli obywatelami polskimi i mają prawo
                                        być potraktowani na równi z Polakami represjonowanymi, prześladowanymi i
                                        więzionymi w czasach stalinowskich.
                                        • Gość: Mat1 Re: Polski obóz śmierci dla Ukraińców IP: *.ztpnet.pl 07.07.06, 19:03
                                          Nie bardzo rozumiem te wywody. Po pierwsze nie był to żaden obóz dla Ukraińców.
                                          Przebywali tam tylko ci z nich, którzy w jakiś sposób byli związani z OUN-UPA
                                          lub podejrzani o to. Po drugie nie był też obozem śmierci bo zmarło tam „tylko”
                                          ok.160 z ogólnej liczby 2200 lub 3800 (w zależności od źródła) i to raczej z
                                          powodu epidemii. Po trzecie „lokatorami” tego obozu byli nie tylko Ukraińcy
                                          ale i Polacy oraz Niemcy. W Jaworznie warunki były trudne. To prawda.
                                          Pamiętajmy jednak, że przetrzymywano tam osoby będące aktywnymi członkami OUN-
                                          UPA jak również współpracujące i podejrzane o współpracę z tymi organizacjami.
                                          Przypomnijmy; z organizacjami, które są uznawane za przestępcze, zbrodnicze i
                                          odpowiedzialne za niespotykaną w historii Polski zbrodnię ludobójstwa na
                                          ludności cywilnej. Dlaczego zatem oni właśnie mieliby być traktowani lepiej
                                          niż inni więźniowie? Jeżeli można ich uznać za ofiary, to byli oni przede
                                          wszystkim ofiarami własnych decyzji o podjęciu w ten czy w inny sposób
                                          współpracy z OUN-UPA.
                                          Zważ, że współczesnych terrorystów lub podejrzanych o terroryzm Amerykanie
                                          przetrzymują w Guantanamo bez żadnych sądów i poza jakimkolwiek zasięgiem
                                          wymiaru sprawiedliwości. I robi to państwo, które mieni się być
                                          arcydemokratycznym.

                                      • Gość: Mat1 Re: Akcja Wisła IP: *.ztpnet.pl 07.07.06, 19:00
                                        Operacja Wisła rzeczywiście odbywała się w mało komfortowych dla przesiedlanych
                                        warunkach. Wynikało to zapewne z tego, że od czasu podjęcia decyzji do jej
                                        rozpoczęcia upłynął zaledwie miesiąc . Brak dostatecznego, wynikającego z
                                        pośpiechu, przygotowania logistycznego, spowodował spore problemy. Można zatem
                                        wierzyć, że opisywane warunki takie właśnie były.
                                        Ze zdaniem p. K. Kersten odnośnie tego czy problem został rozwiązany czy nie
                                        można śmiało polemizować. Ale może innym razem.