Dodaj do ulubionych

Co wy na to?

IP: *.brnt.cable.ntl.com 27.08.07, 12:22
www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4421155.html
Obserwuj wątek
    • Gość: abba jozef Re: Davies goowno mu do tego, mam coś lepszego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 17:34
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pierwsza_strona_070825/pierwsza_strona_a_2.html
      Kaczyński ugryzł żubra

      To są jakieś brednie - ta gadanina o kryzysie polskiej demokracji. Kryje się pod
      tymi słowami wielka pogarda dla Polaków, którzy wybrali sobie takich, a nie
      innych, polityków, a więc taki, a nie inny, los.

      pierwsza_strona_a_2-1.F.jpg
      Jarosław Marek Rymkiewicz
      ANDRZEJ WIKTOR

      Rz: "Kryzys polskiej demokracji jest głęboki jak Rów Mariański" - takie zdania
      można przeczytać w gazetach.

      Jarosław Marek Rymkiewicz : To są jakieś brednie - ta gadanina o kryzysie
      polskiej demokracji. Kryje się pod tymi słowami wielka pogarda dla Polaków,
      którzy wybrali sobie takich, a nie innych, polityków, a więc taki, a nie inny,
      los. Bracia Kaczyńscy muszą mieć strasznych i potężnych wrogów, ponieważ ktoś,
      kto pragnie, żeby w Polsce było lepiej, i pragnie tu coś zmienić na lepsze, musi
      się natknąć na potężnych ludzi, którzy chcą, żeby było gorzej.

      A dlaczego krytycy Kaczyńskich mieliby chcieć, żeby było gorzej?

      Dlatego, że jak tu będzie gorzej, to im będzie lepiej. Dowiodły tego lata 90. -
      wszyscy wiemy, komu się wtedy w Polsce dobrze żyło.

      Jak to się dzieje, że duża część elit mówi diametralnie inaczej niż pan?

      Dlatego, że to są wykształciuchy. Trzeba powiedzieć, że Ludwik Dorn znalazł
      dobre słowo - dokładnie oddające tym ludziom to, co im się należy.
      Wykształciuchy to są ci, co wykształcili się zawodowo, ale się nie wykształcili
      moralnie - są egoistyczni, cyniczni, myślą tylko o własnym interesie i własnej
      karierze. Tutejsze wykształciuchy nie są polskimi inteligentami. Przynależność
      do polskiej inteligencji była bowiem i pozostaje czynem moralnym.
      Jarosław Marek Rymkiewicz
      • Gość: Imac Re: Davies goowno mu do tego, mam coś lepszego IP: *.chello.pl 28.08.07, 02:22
        Rozumiem, że jak Davies pisze książkę o powstaniu warszawskim to jest (niemal)
        polskim patriotą, a kiedy ośmieli się powiedzieć coś innego, to jest be?
        :)
    • Gość: lizus Re: Co wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 11:34
      Mialem okazję poznać Davisa na pewnym spotkaniu autorskim tuz po
      pierwszej publikacji jeszcze wtedy "God's Playground" (moim zdaniem
      niefortunnie przetłumaczonej na "Boże igrzysko".Playground to "plac
      zabaw". Dla mnie juz sam tytul wskazywal na stosunek Davisa do
      Polski. Igrzyska kojarzą się z walką, natomiast plac zabaw to
      miejsce gdzie mozna pobawić się w piaskownicy. Były to czasy
      administracji Reagana a spotkanie mialo miejsce w USA. Nie byl on
      wtedy takim przeciwnikiem Ameryki. Administracja Busha przedłużenie
      rządow Reagana, więc co go tak dzisiaj niepokoi? Brak neo w
      konserwatyzmie, otóż to "neo" jest wszechobecne: udoskonalenie
      klamstw, hipokryzji, spinu i wykorzystanie kazdego mozliwego triku
      PR. Davis to konserwatysta, to oni pouczli Kaczyńskich w
      manipulacjach. Zabrakło tego w wywiadzie. Jego syn powinien
      powiedzieć swoim kolegom, ze jego tata mial dużo wspolnego z
      budowaniem obecnej śmieszności Polski i wyszkoleniem obecnie
      rządzących.

      Davis w znacznym stopniu przyczynił się do wulgaryzacji i
      ideologizacji historii. "Boże igrzysko " jest tego doskonałym
      przykładem.
      Każdej koncepcji historii zawsze towarzyszy jakieś ukryte w niej
      doswiadczenie czasu, ktore ją warunkuje i które musi być wyraźnie
      określone. Podobnie, każda kultura jest, w pierwszym rzędzie i
      przede wszystkim, specyficznym doswiadczeniem czasu. Żadna nowa
      kultura nie jest mozliwa bez dokonania zmian w owym doświadczaniu
      czasu. Tym samym podstawowym zadaniem prawdziwej rewolucji nigdy nie
      jest "zmienianie swiata" przez np zmienienie moralnosci, co mialo
      już miejsce w innych rewolucjach kulturalnych (Pol Pot, Mao), ale
      także i przede wszystkim, "zmienienie czasu". Nowoczesna myśl
      polityczna skoncentrowała swoją uwagę na historii (Polska jest tu
      skrajnym przykladem), ale nie wypracowała odpowiadsjacej jej
      koncepcji czasu. Z tego powodu dzisiejsza polityka musi bezwiednie
      uciekać się do pojęcia czasu, niezmiennie dominującego w kulturze
      zachodniej, i jednocześnie kurczowo trzymać sie rewolucyjnego
      konceptu historii i tradycyjnego doswiadczania czasu. Wulgarne
      przedstawianie czasu jako precyzyjnego, linearnego i homogenicznego
      ciągu zdarzeń spowodowało ukryty wyłom, przez który ideologia
      wpełzła do cytadeli materializmu historycznego. Davis to robił wtedy
      i robi to dzisiaj, więc czego on się wstydzi. Liczy, że staniemy sie
      krajem nudnym?
      • Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 14:50
        Przeczytałem i doszedłem do wniosku że jest to opis tęsknoty do
        powrotu polityki III-ej RP. Po prostu zawoalowana krytka poczynań
        obecnego rządu. wyśmiewanie naszych obaw w stosunku do odwiecznego
        wroga jakim są Niemcy. To my mieliśmy do czynienia ze zdradliwymi
        sasiadami a nie angole i im łatwo nazywać nas ksenofobami. Druga
        sprawa to niby osmieszanie się? Opozycja narzuciła ten styl i ona na
        każdym kroku stara się dokuczyć kaczorom a ci jakos dziwnie
        niefrasobliwie do tego podchodzą. Jest to artykół na zamówienie -
        tylko kogo?
        • Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 28.08.07, 16:49
          Oczywiście, jeśli pisarz, historyk, poeta czy ktokolwiek inny, powie coś
          nieprawomyślnego dla władzy, to jest to "artykuł na na zamówienie".
          Skąd ja to znam? Ten typ retoryki przypomina jako żywo argumentację stosowaną
          na przykład przez Jerzego Urbana, kiedy ten był rzecznikiem rządu.
          Poza tym odżywa stylistyka z "Czterech pancernych i psa". Ja też bawiłem się w
          "zabij Niemca".
          Trochę to wszystko żałosne ad 2007.

          Także argumentacja lizusa... Nie wiem ile wywiadów Daviesa czytałeś, ile
          książek. Nie wiem dlaczego sądzisz, że Daviesowi brakuje "neo". To, że wypowiada
          się krytycznie o neokonserwatyźmie, niekoniecznie oznacza, że tęskni za
          konserwatyzmem "bez neo". Miałem okazję poznać go osobiście i wymienić kilka
          zdań. Nigdy nie uważałem go za konserwatystę, a jeśli się mylę, to musi być to
          konserwatyzm, jaki szanuję i który mi nie przeszkadza (sam nie jestem konserwatystą)
          Boże Igrzysko jest książką o tyle cenną, że pozwala spojrzeć na historię Polski
          z zewnątrz, spojrzeniem obcokrajowca. Jest to spojrzenie życzliwe. Wiele dobrego
          zrobiła ta książka, przede wszystkim spopularyzowała historię Polski za granicą.
          Wystarczy spojrzeć ile przypisów do niej zawiera wiele popularnonaukowych
          kompilacji historycznych, bez niej Polska w ogóle by nie występowała na kartach
          wielu książek.
          Czytałem sobie ostatnio popularną historię Rosji, wiele w niej było odwołań do
          historii Polski, przy czym część była napisana wprost mniej więcej tak "Norman
          Davies, zafascynowany przedmiotem swoich studiów twierdzi ......", "Norman
          Davies, zafascynowany przedmiotem swoich studiów przytacza..." . Dziwiło mnie to
          wielokrotnie, ale stwierdziłem, że z tej książki po prostu przebija się
          fascynacja tematem, widoczna dla czytelników i dla innych historyków.
          Może wyłowisz mi tą główną, konserwatywną myśl historiozoficzną "Bożego
          Igrzyska", bo to co napisałeś jest dla mnie trochę bełkotliwe, a wnioskowanie o
          postawie autora na podstawie tytułu wydaje mi się niepoważne.
          • Gość: przemyslanin2006 Re: Co wy na to? IP: *.mcon.pl 28.08.07, 17:48
            Profesor Davies ma 200 procent racji, bo tak rzeczywiście Polska
            wygląda i tak jest w Europie obecnie postrzegana.Mówiąc slangiem
            młodzieży jest krajem rządzonym przez zakompleksionych "pojebów".
            Oczywiście po tych słowach Davies zostanie przez "IV RP" wpisany na
            listę jej wrogów: może założą mu podsłuch (chyba już nie zdążą),
            może zakażą wydawać książki (Ujazdowski zadba by nie trafiały do
            bibliotek), wystepować w telewizji, za przeproszeniem, publicznej?
          • Gość: lizus Re: do Imaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 12:28
            Po pierwsze książkę zczyna się od tytułu.Powiesz, no i co z tego?
            Otóż to, że tytuł dla prawdziwego pisarza jest esencją jego
            wypowiedzi. Pewnie znowu powiesz, że to belkot.

            Nam nie potrzeba zadnych zyczliwych ani niezyczliwych tylko
            obietywnych spojrzeń na naszą historię. Popularyzacja Polski w
            latach 8o-tych była już tak nieznośna, że robilo się niedobrze.
            Dzisiaj mamy tego efekty.
            Niedawno zmarła Oriana Fallaci przeprowadzila w 1981 roku wywiad
            tasiemiec z Wałęsą , ktory ukazal się na pierwszych stronach " The
            New York Times". Też uległa ogólnej obsesji. Pod koniec lat 90tych
            wyrzucala to sobie i dala temu wyraz w wielu późniejszych wywiadach.

            Do Daviesa nic nie mam. Spotkałem go tylko raz, zamienilem kilka
            słów, przeczytałem kilka wywiadow z nim i sam w tamtych czasach
            widziałem w konserwatyzmie szansę dla tworzacej się nowej
            Polski. "Boże Igrzyska nie podobały mi się z wielu powodow. Jednym z
            nich byl popul;arny charakter tej książki. Przypominała mi trochę
            zwierzenia ambasadora Spasowskiego "The Liberation of One", ktora
            ukazała się mniej więcej w tym samym czasie co "Igrzyska". Wszyscy
            nagle pokochali demokratyczną i wyzwoloną Polske robiąc nam tym
            samym niedźwiedzią przysługę wspomagajac propagande Białego Domu.

            A z ym neo to jest tak, że jest go pełno nie tylko w republikańskim
            konserwatyzmie Busha co w samym Davies'ie.
            Nagle wszyscy oprzytomnieli, a i wtamtych czasach byli ludzie,
            ktorzy ostrzegali przed zbytnim entuzjazmem, choćby Josif Brodsky.

            Jednym z obcokrajowcow, ktory powaznie traktowal historię Polski byl
            nie kto inny jak G.W. Hegel. Pisze o Polsce sporo w "Filozofii
            Historii". DSam zresztą Davies w swoim wywiadzie mowi o poczuciu
            humoru, niech przeczyta ostatnio wydaną książkę Ludwika
            Stommy "Polskie złudzenie narodowe" to znacznie lepsze niż jego
            Igrzyska.
            • Gość: Imac Re: do Lizusa IP: *.chello.pl 29.08.07, 14:15
              > Po pierwsze książkę zczyna się od tytułu.Powiesz, no i co z tego?
              > Otóż to, że tytuł dla prawdziwego pisarza jest esencją jego
              > wypowiedzi. Pewnie znowu powiesz, że to belkot.

              Niestety, ale tak uważam. Trudno wysnuć jakąś myśl, sugerując się tytułem.
              Bo co z tego tytułu wynika? Że Bóg jest siłą sprawczą historii Polski? Trochę to
              karkołomne, biorąc pod uwagę, że nie ma takiej tezy nigdzie w książce.

              > Nam nie potrzeba zadnych zyczliwych ani niezyczliwych tylko
              > obietywnych spojrzeń na naszą historię. Popularyzacja Polski w
              > latach 8o-tych była już tak nieznośna, że robilo się niedobrze.
              A ja uważam, że popularyzacja wiedzy o Polsce jest wciąż zbyt mała.

              > Dzisiaj mamy tego efekty.
              JAKIE????

              "Boże Igrzyska nie podobały mi się z wielu powodow. Jednym z
              > nich byl popul;arny charakter tej książki. Przypominała mi trochę
              > zwierzenia ambasadora Spasowskiego "The Liberation of One", ktora
              > ukazała się mniej więcej w tym samym czasie co "Igrzyska". Wszyscy
              > nagle pokochali demokratyczną i wyzwoloną Polske robiąc nam tym
              > samym niedźwiedzią przysługę wspomagajac propagande Białego Domu.

              Przepraszam, ale jeśli zarzutem ma być popularny charakter książki, to ja nic
              nie rozumiem. Większość książek Daviesa ma charakter popularny, co więcej, to
              jest właśnie autor popularnych książek.
              Masz pretensje do Agaty Christie, że nie pisała dramatów, albo esejów z historii
              filozofii?

              > Wszyscy
              > nagle pokochali demokratyczną i wyzwoloną Polske robiąc nam tym
              > samym niedźwiedzią przysługę wspomagajac propagande Białego Domu.

              Tego zdania też nie rozumiem - gdyby, odwracając, "wszyscy znienawidzili
              demokratyczną i wyzwoloną Polskę" "lub wszyscy wykazali kompletny brak
              zainteresowania demokratyczną i wolną Polską" to byłoby lepiej i nie wyrządzono
              by "niedźwiedziej przysługi" wspomagającej propagandę Białego Domu?????

              > A z ym neo to jest tak, że jest go pełno nie tylko w republikańskim
              > konserwatyzmie Busha co w samym Davies'ie.
              > Nagle wszyscy oprzytomnieli, a i wtamtych czasach byli ludzie,
              > ktorzy ostrzegali przed zbytnim entuzjazmem, choćby Josif Brodsky.
              Pytałem gdzie jest to "neo" w Daviesie. Odpowiedzi brak.

              > Jednym z obcokrajowcow, ktory powaznie traktowal historię Polski byl
              > nie kto inny jak G.W. Hegel. Pisze o Polsce sporo w "Filozofii
              > Historii". DSam zresztą Davies w swoim wywiadzie mowi o poczuciu
              > humoru, niech przeczyta ostatnio wydaną książkę Ludwika
              > Stommy "Polskie złudzenie narodowe" to znacznie lepsze niż jego
              > Igrzyska.

              Mam wrażenie, że żyjesz w innym świecie, nie przyjmując oczywistości.
              Zestawienie tych trzech książek jest niepoważne. Inny czytelnik sięga po Hegla,
              inny po Daviesa.
              Przyjeżdża do Polski student, chce się dowiedzieć czegoś o tym kraju i na pewno
              nie zacznie lektury od Stommy, bo nic z niej nie zrozumie. Żeby móc czytać o
              mitach i złudzeniach, trzeba najpierw wiedzieć skąd się biorą.
              Niektóre tezy Stommy są na opak z prawie całą polską historiografią (nie mówię
              przez to, że są fałszywe), a nie tylko z Daviesem. Trzeba poczytać dowolny
              podręcznik do historii, aby potem móc zasiąść do Stommy.

              Podsumowując, Twoje argumenty wydają mi się naciągane na siłę i skażone
              ideologią. Są też ahistoryczne, bo niezbyt poprawna jest ocena książek
              napisanych już dawno temu, stosując całkowicie współczesne kryteria ideologiczne.
              Wielu Polaków wychowuje się na książkach Pawła Jasienicy. Są pięknie napisane,
              ale w porównaniu z Daviesem, to one dopiero są zbiorem wszelkich mitów i złudzeń.
              Jeśli się wie, kiedy i w jakich okolicznościach powstawały, to rzecz staje się
              zrozumiała. Czy należy więc nie czytać Jasienicy? Skądże znowu - należy
              przeczytać kilka innych książek i wyrobić sobie "pogląd".
    • Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 17:58
      niestety - Davies nie jest Polakiem i nie zrozumie Polaka ktoremu
      Niemcy wymordowali radzine. analogia jest z ludżmi stale
      mieszkającymi na zachodzie Polski. Oni nie mogą pojąc atawistycznej
      niecheci przemyślakow do ukraińcow. Chodzi o Przemyślakow
      autochtonow! Obowiązująca obecnie poprawnośc polityczna narzucona
      przez unie nakazuje puszczenie w niepamiec krzywd. Ale czy to
      możliwe? Dlaczego nie jest krytykowana niechec do Rosjan? Bo
      poprawnośc jej nie zaleca! Jestem przekonany że polakowi by nie
      zlecono napisanie takiego artykułu z powodu tego że by zawalił bo
      nie potrafi!
      • Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 28.08.07, 18:12
        Tak, tak racja, pielęgnujmy nasze krzywdy. Od Niemców proponuję odgrodzić się
        Wielkim Murem Polskim, a Ukraińcy won z Polski, po co nam pieprzona "poprawność"
        polityczna, przecież Niemcy na nas napadli, a Ukraińcy mordowali. Potem kolejna
        wojna z Rosją, musimy się zrewanżować za lata komunizmu.
        Wtedy, jak sądzę, od razu świat stanie się lepszy, a Polska będzie najlepszym
        krajem do życia, mlekiem i miodem płynącym. No i będzie znowu od morza do morza.
        Jako pierwszy krok, proponuję wystąpić z UE, po co nam ich pieniądze, skoro
        karzą nam kochać Niemca i Ukraińca. Przecież oni nas nie rozumieją i nie
        zrozumieją. Precz z poprawnością polityczną. Świat będzie piękny!

        To mógł napisać tylko Prawdziwy Polak.
        • Gość: darek Re: Co wy na to? IP: *.ptvk.pl 28.08.07, 18:38
          Ale gdybyśmy wystapili z UE toby ci Rydzyk nie wybaczył: kto da mu miliony euro na rozwój propagandy?
        • Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 18:48
          No i po co ten sarkazm? ja nie pisze o swoich odczuciach lecz o
          odczuciach wiekszości polakow. Zgadzam sie że jest to problem
          zwłaszcza dla spawaczy takich jak geremek bo ma utrudnione
          spawanie.Miłośnicy przyspawywania Polski do Rosji czy Niemiec - siłą
          rzeczy muszą wyśmiewac asertywnośc Polakow! Jestem zwolennikiem
          odrebności narodowej i roztopienie sie w żywiole niemieckim czy w
          ogole zachodnioeuropejskim jest mi wstretne. Tak samo i w rosyjskim!
          Można wyciągac argumenty nie mające z rzeczywistością nic wspolnego
          ale to tylko wzmacnia opor przeciw unifikacji narodow. Pchanie sie
          na kolanach jak to czynią niektorzy politycy - zaostrza niechec do
          celu jaki chcą osiągnąc. Uważanie tych co mają inne zdanie za
          ksenofobow i dziwakow jest po prostu śmieszne. Bo to nie są
          argumenty lecz przyznanie sie do ich braku!!!
          • Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 28.08.07, 19:30
            Ja tylko twierdzę, że ludzie o poglądach zbliżonych do Twoich nie mają nic do
            zaoferowania, by świat (Polska) był lepszym miejscem do życia. I tyle. Jeśli się
            walczy z "poprawnością polityczną" to trzeba mieć coś do zaproponowania w
            zamian. Jeśli tą zamienną ma być wieczne rozpamiętywanie i niechęć do wszystkich
            sąsiadów za rzeczy sprzed ponad pół wieku, to ja wysiadam.

            Polacy nie mają się po co stapiać w żywiole zachodnioeuropejskim, bo Polacy sami
            są częścią żywiołu zachodnioeuropejskiego. Żeby to zobaczyć, wystarczy trochę
            pokręcić się po świecie.
            Asertywność jest umiejętnością mówienia nie, w sposób który nie budzi
            wątpliwości, ale też ( i to właśnie wyróżnia asertywność) nie rani, ani nie
            obraża drugiej strony. Machanie szabelką i rozpamiętywanie krzywd, wzbudzana
            niechęć do sąsiadów - czy to Niemców, czy Ukraińców i Rosjan, nie jest
            zachowanie asertywne, a histeryczne. Histeria w polityce nigdy do niczego
            dobrego nie doprowadziła
            • Gość: lizus Re: Co wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 12:51
              Imac, a w czym to my niby jesteśmy częścią żywiołu
              zachodnioeuropejskiego?
              Ksenofobią, zaściankowością, naśladownictwem, całkowitym
              nieroazumieniem świata w ktorym przyszlo nam żyć, wzajemną
              niezyczliwością obsesyjnym katolicyzmem, prowincjonalną literaturą,
              głupimi filmami, upadjącą nauką, brakiem instytutównaukowo
              badawczych, biedą, skłóceniem, wybieraniem coraz to większych
              durniow do władzy, kilkumilionową rzeszą wyznawców Rydzyka??? To
              fakt, Łukasiewicz wynalazł lampę naftową, ale daj mi więcej
              przykładow bo wpadam w depresję. Nasza Europejskość jak na razie
              przejawia się małpowaniem programow telewizyjnych z USA i
              naśladowaniem zachowań z yuppie filmow z lat 80tych.
              Bez urazy. Dawaj przykłady. Kocham cię jak brata.
              • Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 29.08.07, 13:54
                To proste. Myślę, że Twój błąd polega na ideologizowaniu żywiołu
                zachodnioeuropejskiego właśnie.
                Proponuję pojechać do Rosji, ale nie na chwilę, tylko na dłużej. Pobyć trochę w
                USA, ale nie tylko na wschodnim wybrzeżu. Odwiedzić jakiś kraj Azji. O reszcie
                świata nie wspomnę.
                Potem można wylądować na lotnisku we Frankfurcie i poczuć się, że jesteś w domu.
                Sądzę, że nie wychylanie nosa poza Europę powoduje wyolbrzymianie różnic
                wewnątrz tejże, które są niczym, w porównaniu z różnicami pomiędzy resztą świata.
        • Gość: jobrave Re: Co wy na to? IP: *.brnt.cable.ntl.com 28.08.07, 19:26
          Z przyjemnoscia dolacze do grona swiatowcow - ja rowniez mialem okazje poznac
          Normana Daviesa osobiscie, poniewaz przez pol roku bylem jego sasiadem,
          mieszkalem obok niego przy Walton Crescend , w jeden z dzielnic Oxfordu-
          Jericho, bylo to w 1991 roku. Nie wiedzialem, ze mam takiego sasiada, az do 4
          marca 91 r., kiedy to znanego mi jedynie z widzenia mezczyzne uslyszalem w
          domofonie. Przedsatwil sié i zapytal mnie czy nie wybieram sie do polskiego
          klubu na 'Kaziuki', bo on wlasnie ma taki zamiar? Odpowiedzialem, ze bardzo
          chetnie , wyrazajac przy tym zdziwienie, ze jest taki klub w Oxfordzie. Davies
          juz wtedy mowil dosc dobrze po polsku, choc z lekkim cudzoziemskim akcentem.
          Bylem ciekaw skad u niego tak swietna zanjmosc naszego jezyka, odparl, ze jego
          druga zona jest Polká wiec nie mial wyjscia. W polskim klubie, bylo gwarno i
          wesolo, usiedlismy przy stoliku, przy ktorym siedzialo dwoch , jak sie okazalo
          kombatantow, na stole stala butelka 'Poloneza' do ktorej podlaczylismy sie razem
          Daviesem. Pijac rozmawialismy, na rozne tematy, m.in. na temat pewnego fenomenu,
          ktorym wg. Daviesa, bylo szybkie i sprawne zorganizowanie panstwa po roku 1918,
          w ktory na czele wladz stanely osoby, zyjace wczesniej w trzech roznych
          zaborach, dla ktorych niepodlegla Polska byla czyms nieznanym z autopsji, byl
          pelen podziwu dla generalow i nizszych oficerow, ktorzy, tez przeciez walczacych
          w innych armiach, potrafili stworzyc w dosc krotkim czasie armie narodowa.
          Davies byl przekonany, rok 1989 bedzie poczatkiem zupelnie nowej Polski, w
          ktorej wszyscy potrafiá sie dogadac w sprawach dla niej najawazniejszych, ze
          zwyciezy pragmatyzm, ludzie bez wzgledu na poglady rusza do nadrabiania tego
          wszystkiego, co tracili i stracili w ciagu kilkudziesieciu lat komunizmu. Tak
          sie oczywiscie nie stalo, choc mile byly jak sie okazalo, zlego poczatki. W
          cytowanym wywiadzie Davies ma niestety racje, kierowanie sié swego rodzaju
          historyzmem w polityce, to postawa bledna. To nie ta sama Rosja, co kiedys, to
          nie te same Niemcy. Jesli jednak nasi politycy nadal beda uwazac, ze swiat sie
          nie zmienil, ze od czasow rozbiorow jest tak samo, tyle ze z mienionych
          dekoracjach, to 'teoria dwoch wrogow' moze sie stac samospelniajaca
          przepowiednia. Bardzo chcemy, a obecnie panujacy szczegolnie, stac w polityce
          swiatowej kims , kto rozdaje karty, nie majac w reku chocby jednego asa.
          Jestesmy panstwem sredniej wielkosci, biednym i zacofanym. Brakuje nam mezow
          stanu, ludzi z wizja, ktorzy potrafiliby znalezc jakis pantent na Polske, cos
          co pomogloby podzwignac sie nam z dna, od ktorego nadal nie mozemy sie odbic,
          cos , co spowodowaloby, ze Polska stalaby sie przynajmniej krajem lubianym ,
          sympatycznym jesli nie tygrysem gospodarczym stac sie nie moze. Zeby ktos mogl
          powiedziec: 'To fakt, ze Polacy nie maja drog, jezdza furmankami zaprzegnietymi
          w woly, i oswietlaja domostwa kagankami ale to naprawde mili ludzie i warto
          jezdzic do Polski. Ptrzebujemy ludzi myslacych w polityce, menedzerow. Sa tacy.
          czytalem w ktroyms z 'Newsweekow' o wojtach, ktorzy z nieatrakcyjnych gmin,
          ktore nie mialy zadnych atutow, potrafili uczynic miejsca kwitnace. Moze by ci
          wojtowie, pomogli rzadzacym pacanom?
          • Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 22:16
            Też znałem jednego partyjniaka i dobrze mi się z nim rozmawiało. Ale
            migdy nie wyciągnąłem z tego wniosku że chce on dobrze dla Polski!
            Nasz kraj zawsze dzielił się na jakichś germano- ruso -franko fili.
            Każdy z nich choćby targowica chciał nas na siłę uszczęsliwiać
            stosując przy tym zasadę że wszystkie chwyty dozwolone.
            Przekonaliśmy się i to boleśnie że jedyna droga to zakasać rękawy i
            wspólnie budowac Polskę! Smutne jest że nie potrafimy. Brak nam
            przywódcy który chciałby to zrobić. Wielu deklaruje walczyć o
            suwerenność ale z chwilą gdy zostanie zaproszony jakoś dziwnie mu
            mija. Wraca rozanielony i ogłasza że odniósł sukces bo odtąd sądy
            będą podlegać uni. Albo musimy zmniejszyć produkcję mleka czy
            stoczni. Nie jesteśmy państwem biednym lecz żle zarządzanym. Prywata
            zawsze na pierwszym miejscu. Solidarność była mgnieniem w historii.
            Łapówkarstwo to rzecz powszednia. Zachód nas nie uratuje musimy sami!
            • Gość: jobrave Re: Co wy na to? IP: *.brnt.cable.ntl.com 29.08.07, 18:47
              Polska jest krajem biednym poniewaz jest zle zarzadzanym - tak bym to ujal.
              Natomiast, to ze jestesmy w Unii sprawia, ze pomimo tego, iz mamy zle rzady, nie
              jest jeszcze gorzej. O pelnej suwerennosci mozemy zapomniec - a to z powodu
              ,takiego a nie innego, usytuowania naszego panstwa. Co z tego, ze nie bedac w UE
              moglibysmy produkowac wiecej mleka, skoro nikt by go nie kupil. To, ze sady beda
              podlegac Unii (jak rozumiem chodzi tu o skrot myslowy), to bardzo dobrze, bo
              skonczy sié ten caly burdel, kotry panuje w naszym wymiarze sprawiedliwosci. Byc
              moze skonczy sie tez owa prywata, bo jak na razie jest to jeden z glownych
              problemow w naszym kraju.
            • Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 29.08.07, 20:38
              Nie obraź się Znany, ale ja już tego nie mogę czytać.
              Pozycję kraju na podstawie wytopu stali przerabialiśmy już za PRL. Wytop stali
              ustawicznie rósł, a zwykli ludzie korzyści z tego jakoś nie odczuwali. To samo
              jest z produkcją mleka czy statków. Jeśli będzie popyt na statki, to będą
              stocznie. Czy to UE wykończyła stocznie? Ktoś im broni budować i sprzedawać
              statki z zyskiem? Ta stocznia była tragicznie zarządzana i wpakowano tam całą
              masę państwowych pieniędzy - z Twoich i moich podatków - a teraz znów stoi na
              skraju bankructwa. UE się sprzeciwia wydawaniu państwowej kasy na takie
              przedsięwzięcia i w pełni się z UE zgadzam. Czas oddzielić ideologię od gospodarki.

              Co do pragnienia silnej władzy - cóż, wydaje mi się, że są społeczeństwa, które
              chcą być samorządne i takie, które chcą być rządzone.
              Rosja z tradycją samodzierżawia jest takim krajem, gdzie oczekiwana jest silna i
              scentralizowana władza, która załatwi za obywatela to i owo i będzie mocno karać
              za przewinienia i przestępstwa, by utrzymać "porządek".
              Ja nie potrzebuję władzy, która będzie mi wciskać, że moje podatki idą na
              ratowanie stoczni, ani zwiększanie produkcji mleka. Nie potrzebuję władzy, która
              będzie mi wciskać, że buduje mocarstwową Polskę - dla mnie i mojego szczęścia.
              Chcę władzy, która nie tyle będzie wydawać polecenia i rozkazy, co NIE BĘDZIE
              PRZESZKADZAĆ. Takiej, która stworzy rozsądne prawo, promujące lokalną
              inicjatywę, władzę kameralną, stroniącą od fajerwerków, władzę dbającą o to, BY
              NIE PRZEKRACZANO reguł, ale nie narzucającą swoich idei, władzę pozwalającą by
              każdy mógł mieć swoją ideę, promującą stowarzyszanie się, wolność
              światopoglądową, swobodę własnej inicjatywy w gospodarce, kulturze, sztuce,
              religii. Władzę, która nie tyle zarządza rozwojem, co nie przeszkadza ludziom
              rozwijać się samodzielnie, taką która nie rozkazuje, lecz zaleca. Taką która nie
              ogranicza społeczeństwa, a jedynie pomaga najsłabszym do społeczeństwa dojść.
              Nie potrzebuję jakiegoś polskiego Cara, który zacznie budowę Cesarstwa
              Polskiego, tylko rozsądnego rządu, który nie będzie ograniczać rozwoju i
              obywatelskiej inicjatywy, a sam zajmie się wytyczeniem pewnych ram i nadzorem
              nad ich przestrzeganiem, tyle!

              >Wielu deklaruje walczyć o
              > suwerenność ale z chwilą gdy zostanie zaproszony jakoś dziwnie mu
              > mija.
              Ekhm - tak pisać w kraju powstań, kraju kamieni na szaniec, powstania
              warszawskiego, kraju który pierwszy wyzwolił się z komunizmu - trochę śmieszne.

              > Każdy z nich choćby targowica chciał nas na siłę uszczęsliwiać
              > stosując przy tym zasadę że wszystkie chwyty dozwolone.

              Budujesz tezy, ale brak w nich logiki. Czy Ty wiesz czym w ogóle była
              Konfederacja Targowicka i kto tam chciał kogo uszczęśliwić, jeśli w ogóle kogoś?
              Nas? To znaczy kogo? Sugerujesz, że konfederacja Targowicka to jakiś ruch na
              rzecz szczęścia mieszkańców, ktoś chciał kogoś uszczęśliwić???? To ciekawe, bo
              dowiaduję się o tym po raz pierwszy.
              • Gość: lizus Re: Co wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 16:46
                Imac, to ty ideologizujesz i niewiele jest logiki (a raczej wiedzy)
                w tym co piszesz, wydaje ci się na przyklad, że dzisiejsza ekonomia
                zależy od polityki. O stanie ekonomii decydują światowe rynki
                kaptalowe a ekonomia nie jest czystą arytmetyką, zawiera w sobie
                bowiem element sprawiedliwości, który jest domeną filozofii.
                Piszesz na przykład:
                "Ja nie potrzebuję władzy, która będzie mi wciskać, że moje podatki
                idą na ratowanie stoczni, ani zwiększanie produkcji mleka. Nie
                potrzebuję władzy, która będzie mi wciskać, że buduje mocarstwową
                Polskę - dla mnie i mojego szczęścia.
                Chcę władzy, która nie tyle będzie wydawać polecenia i rozkazy, co
                NIE BĘDZIE PRZESZKADZAĆ itd.."

                Pytam: Przeszkadzać komu?.

                Mowisz o władzy tak jakbyś nie rozumial zasadniczej idei wladzy i
                biurokracji, wygłaszając przy tym dawno przebrzmiałe liberalne
                teorie o podłożu silnie socjalistycznym. Władza nie może pomagać
                nikomu dojść do społeczeństwa, bo wszyscy jesteśmy członkami
                społeczeństwa i jako to społeczeństwo w dzisiejszej kretyńskiej
                demokracji wladzę tę sobie wybieramy po zakończeniu cyrku 'kampania
                wyborcza'.

                Według ciebie jedne społeczności chcą takiej wladzy a inne innej,
                wybacz, ale to relatywistyczna bzdura. Ty wierzysz w demokrację, co
                samo w sobie jest ideologiczne, ale nie zastanowileś się co to
                dziwne słowo dzisiaj znaczy. Nie wszyscy ludzie na ziemi chcą naszej
                demokracji i bronią się przed nią (a nie z nią walczą jak mowią
                media). Nie znaczy to jednak, że pragną tyranii albo dyktatury.

                Zabawny jest rownież twój sentymentalizm historyczny "w kraju
                powstań itp...)

                Pouczasz wszystkich ale sprawy, o ktorych rozmawiamy wymagaja czegoś
                więcej niż zdrowego rozsądku, ten nawet ruchu nie potrafi
                wytłumaczyć.

                Chłopie, Od poczatku świata władza to przywileje i decydowanie za
                innych, monarchia, demokracja, oświecona dyktatura czy tyrania.
                Ponadto nie ma demokracji dla wrogów demokracji, czego dowodem wojny
                prowadzone na całym swiecie w imię tej ideologii.

                “masy dzielą sie na klasy, klasy reprezentowane są lub wyrażane
                przez partie, a partie prowadzone są przez wodzów". Lenin.

                Mamy, więc ostatecznie coś, co od historycznego działania albo
                historycznej roli mas prowadzi nas do imion własnych. Nazwisko
                wielkiego wodza jest symbolicznym wyrazem wszystkiego, co dzieje się
                w procesie politycznym. Ale moja konkluzja nie jest polityczna, ale
                poetycka związana z wielkim amerykańskim poetą Wallacem Stevensem.
                Simon Critchley napisał ostatnio piękną książkę o Stevensie
                zatytułowaną, "Rzeczy po prostu są.". Rzeczy po prostu są to typowa
                poetycka i niepolityczna afirmacja. Ponieważ na polu polityki rzeczy
                po prostu nie są. W jednym z wierszy Stevensa jest takie
                zdanie: "ostateczna wiara na pewno zawiera się w fikcji." I w
                istocie najtrudniejszy dzisiejszy problem to problem nowej fikcji.
                Najważniejszy problem polityczny to problem nowej fikcji. Musimy
                odróżnić fikcję od ideologii. Ponieważ generalnie ideologia nie jest
                czymś, co wiąże się z nauką albo z prawdą, albo z rzeczywistością,
                prawda mieści się w strukturze fikcji i musimy stworzyć taką fikcję,
                którą pozbędzie się wszelkich wodzów. Nasz wódz nazywa się na razie
                Kaczyński i Kaczyzm funkcjonuje tak jak leninizm, maoizm,
                castroizm...

                Też jestem przeciwny władzy "silnej ręki", ale dlatego, że daleko mi
                do faszyzmu. Nie dziwi cię to, że ludzie dzisiaj pragną represji nie
                tylko dla innych ale takze dla siebie? Chcą być ograniczani zakazam
                i nakazami.
                • Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 30.08.07, 18:33
                  Pomysł Piłsudskiego zakładał coś na kształt dzisiejszej uni. Miał to
                  być zw. państw Europy środkowej Służący obronie przed wschodem i
                  nastawiony na pokojową współpracę z zachodem. gdyby doszedł do
                  skutku to śmiem twierdzić że Polska była by inna. Był to jedyny w
                  historii plan który zakładał suwerenność narodu. Wszystkie inne
                  ciągnęły w różne strony i zakładały podporządkowanie. Żaden nie był
                  popierany przez szeroko rozumiany naród. Ostatnio naród też ma wiele
                  wątpliwości. Co się wyraziło brakiem referendum w tej sprawie. To są
                  fakty a jest ich o wiele więcej ale niektórzy od Napo Leona twierdzą
                  że to tym gorzej dla faktów. Rozwaliliśmy obóz socjalistyczny to i z
                  unią sobie poradzimy. Po prostu trzeba poczekać!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka