Gość: jobrave IP: *.brnt.cable.ntl.com 27.08.07, 12:22 www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4421155.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: abba jozef Re: Davies goowno mu do tego, mam coś lepszego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 17:34 www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pierwsza_strona_070825/pierwsza_strona_a_2.html Kaczyński ugryzł żubra To są jakieś brednie - ta gadanina o kryzysie polskiej demokracji. Kryje się pod tymi słowami wielka pogarda dla Polaków, którzy wybrali sobie takich, a nie innych, polityków, a więc taki, a nie inny, los. pierwsza_strona_a_2-1.F.jpg Jarosław Marek Rymkiewicz ANDRZEJ WIKTOR Rz: "Kryzys polskiej demokracji jest głęboki jak Rów Mariański" - takie zdania można przeczytać w gazetach. Jarosław Marek Rymkiewicz : To są jakieś brednie - ta gadanina o kryzysie polskiej demokracji. Kryje się pod tymi słowami wielka pogarda dla Polaków, którzy wybrali sobie takich, a nie innych, polityków, a więc taki, a nie inny, los. Bracia Kaczyńscy muszą mieć strasznych i potężnych wrogów, ponieważ ktoś, kto pragnie, żeby w Polsce było lepiej, i pragnie tu coś zmienić na lepsze, musi się natknąć na potężnych ludzi, którzy chcą, żeby było gorzej. A dlaczego krytycy Kaczyńskich mieliby chcieć, żeby było gorzej? Dlatego, że jak tu będzie gorzej, to im będzie lepiej. Dowiodły tego lata 90. - wszyscy wiemy, komu się wtedy w Polsce dobrze żyło. Jak to się dzieje, że duża część elit mówi diametralnie inaczej niż pan? Dlatego, że to są wykształciuchy. Trzeba powiedzieć, że Ludwik Dorn znalazł dobre słowo - dokładnie oddające tym ludziom to, co im się należy. Wykształciuchy to są ci, co wykształcili się zawodowo, ale się nie wykształcili moralnie - są egoistyczni, cyniczni, myślą tylko o własnym interesie i własnej karierze. Tutejsze wykształciuchy nie są polskimi inteligentami. Przynależność do polskiej inteligencji była bowiem i pozostaje czynem moralnym. Jarosław Marek Rymkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Davies goowno mu do tego, mam coś lepszego IP: *.chello.pl 28.08.07, 02:22 Rozumiem, że jak Davies pisze książkę o powstaniu warszawskim to jest (niemal) polskim patriotą, a kiedy ośmieli się powiedzieć coś innego, to jest be? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lizus Re: Co wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 11:34 Mialem okazję poznać Davisa na pewnym spotkaniu autorskim tuz po pierwszej publikacji jeszcze wtedy "God's Playground" (moim zdaniem niefortunnie przetłumaczonej na "Boże igrzysko".Playground to "plac zabaw". Dla mnie juz sam tytul wskazywal na stosunek Davisa do Polski. Igrzyska kojarzą się z walką, natomiast plac zabaw to miejsce gdzie mozna pobawić się w piaskownicy. Były to czasy administracji Reagana a spotkanie mialo miejsce w USA. Nie byl on wtedy takim przeciwnikiem Ameryki. Administracja Busha przedłużenie rządow Reagana, więc co go tak dzisiaj niepokoi? Brak neo w konserwatyzmie, otóż to "neo" jest wszechobecne: udoskonalenie klamstw, hipokryzji, spinu i wykorzystanie kazdego mozliwego triku PR. Davis to konserwatysta, to oni pouczli Kaczyńskich w manipulacjach. Zabrakło tego w wywiadzie. Jego syn powinien powiedzieć swoim kolegom, ze jego tata mial dużo wspolnego z budowaniem obecnej śmieszności Polski i wyszkoleniem obecnie rządzących. Davis w znacznym stopniu przyczynił się do wulgaryzacji i ideologizacji historii. "Boże igrzysko " jest tego doskonałym przykładem. Każdej koncepcji historii zawsze towarzyszy jakieś ukryte w niej doswiadczenie czasu, ktore ją warunkuje i które musi być wyraźnie określone. Podobnie, każda kultura jest, w pierwszym rzędzie i przede wszystkim, specyficznym doswiadczeniem czasu. Żadna nowa kultura nie jest mozliwa bez dokonania zmian w owym doświadczaniu czasu. Tym samym podstawowym zadaniem prawdziwej rewolucji nigdy nie jest "zmienianie swiata" przez np zmienienie moralnosci, co mialo już miejsce w innych rewolucjach kulturalnych (Pol Pot, Mao), ale także i przede wszystkim, "zmienienie czasu". Nowoczesna myśl polityczna skoncentrowała swoją uwagę na historii (Polska jest tu skrajnym przykladem), ale nie wypracowała odpowiadsjacej jej koncepcji czasu. Z tego powodu dzisiejsza polityka musi bezwiednie uciekać się do pojęcia czasu, niezmiennie dominującego w kulturze zachodniej, i jednocześnie kurczowo trzymać sie rewolucyjnego konceptu historii i tradycyjnego doswiadczania czasu. Wulgarne przedstawianie czasu jako precyzyjnego, linearnego i homogenicznego ciągu zdarzeń spowodowało ukryty wyłom, przez który ideologia wpełzła do cytadeli materializmu historycznego. Davis to robił wtedy i robi to dzisiaj, więc czego on się wstydzi. Liczy, że staniemy sie krajem nudnym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 14:50 Przeczytałem i doszedłem do wniosku że jest to opis tęsknoty do powrotu polityki III-ej RP. Po prostu zawoalowana krytka poczynań obecnego rządu. wyśmiewanie naszych obaw w stosunku do odwiecznego wroga jakim są Niemcy. To my mieliśmy do czynienia ze zdradliwymi sasiadami a nie angole i im łatwo nazywać nas ksenofobami. Druga sprawa to niby osmieszanie się? Opozycja narzuciła ten styl i ona na każdym kroku stara się dokuczyć kaczorom a ci jakos dziwnie niefrasobliwie do tego podchodzą. Jest to artykół na zamówienie - tylko kogo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 28.08.07, 16:49 Oczywiście, jeśli pisarz, historyk, poeta czy ktokolwiek inny, powie coś nieprawomyślnego dla władzy, to jest to "artykuł na na zamówienie". Skąd ja to znam? Ten typ retoryki przypomina jako żywo argumentację stosowaną na przykład przez Jerzego Urbana, kiedy ten był rzecznikiem rządu. Poza tym odżywa stylistyka z "Czterech pancernych i psa". Ja też bawiłem się w "zabij Niemca". Trochę to wszystko żałosne ad 2007. Także argumentacja lizusa... Nie wiem ile wywiadów Daviesa czytałeś, ile książek. Nie wiem dlaczego sądzisz, że Daviesowi brakuje "neo". To, że wypowiada się krytycznie o neokonserwatyźmie, niekoniecznie oznacza, że tęskni za konserwatyzmem "bez neo". Miałem okazję poznać go osobiście i wymienić kilka zdań. Nigdy nie uważałem go za konserwatystę, a jeśli się mylę, to musi być to konserwatyzm, jaki szanuję i który mi nie przeszkadza (sam nie jestem konserwatystą) Boże Igrzysko jest książką o tyle cenną, że pozwala spojrzeć na historię Polski z zewnątrz, spojrzeniem obcokrajowca. Jest to spojrzenie życzliwe. Wiele dobrego zrobiła ta książka, przede wszystkim spopularyzowała historię Polski za granicą. Wystarczy spojrzeć ile przypisów do niej zawiera wiele popularnonaukowych kompilacji historycznych, bez niej Polska w ogóle by nie występowała na kartach wielu książek. Czytałem sobie ostatnio popularną historię Rosji, wiele w niej było odwołań do historii Polski, przy czym część była napisana wprost mniej więcej tak "Norman Davies, zafascynowany przedmiotem swoich studiów twierdzi ......", "Norman Davies, zafascynowany przedmiotem swoich studiów przytacza..." . Dziwiło mnie to wielokrotnie, ale stwierdziłem, że z tej książki po prostu przebija się fascynacja tematem, widoczna dla czytelników i dla innych historyków. Może wyłowisz mi tą główną, konserwatywną myśl historiozoficzną "Bożego Igrzyska", bo to co napisałeś jest dla mnie trochę bełkotliwe, a wnioskowanie o postawie autora na podstawie tytułu wydaje mi się niepoważne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przemyslanin2006 Re: Co wy na to? IP: *.mcon.pl 28.08.07, 17:48 Profesor Davies ma 200 procent racji, bo tak rzeczywiście Polska wygląda i tak jest w Europie obecnie postrzegana.Mówiąc slangiem młodzieży jest krajem rządzonym przez zakompleksionych "pojebów". Oczywiście po tych słowach Davies zostanie przez "IV RP" wpisany na listę jej wrogów: może założą mu podsłuch (chyba już nie zdążą), może zakażą wydawać książki (Ujazdowski zadba by nie trafiały do bibliotek), wystepować w telewizji, za przeproszeniem, publicznej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lizus Re: do Imaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 12:28 Po pierwsze książkę zczyna się od tytułu.Powiesz, no i co z tego? Otóż to, że tytuł dla prawdziwego pisarza jest esencją jego wypowiedzi. Pewnie znowu powiesz, że to belkot. Nam nie potrzeba zadnych zyczliwych ani niezyczliwych tylko obietywnych spojrzeń na naszą historię. Popularyzacja Polski w latach 8o-tych była już tak nieznośna, że robilo się niedobrze. Dzisiaj mamy tego efekty. Niedawno zmarła Oriana Fallaci przeprowadzila w 1981 roku wywiad tasiemiec z Wałęsą , ktory ukazal się na pierwszych stronach " The New York Times". Też uległa ogólnej obsesji. Pod koniec lat 90tych wyrzucala to sobie i dala temu wyraz w wielu późniejszych wywiadach. Do Daviesa nic nie mam. Spotkałem go tylko raz, zamienilem kilka słów, przeczytałem kilka wywiadow z nim i sam w tamtych czasach widziałem w konserwatyzmie szansę dla tworzacej się nowej Polski. "Boże Igrzyska nie podobały mi się z wielu powodow. Jednym z nich byl popul;arny charakter tej książki. Przypominała mi trochę zwierzenia ambasadora Spasowskiego "The Liberation of One", ktora ukazała się mniej więcej w tym samym czasie co "Igrzyska". Wszyscy nagle pokochali demokratyczną i wyzwoloną Polske robiąc nam tym samym niedźwiedzią przysługę wspomagajac propagande Białego Domu. A z ym neo to jest tak, że jest go pełno nie tylko w republikańskim konserwatyzmie Busha co w samym Davies'ie. Nagle wszyscy oprzytomnieli, a i wtamtych czasach byli ludzie, ktorzy ostrzegali przed zbytnim entuzjazmem, choćby Josif Brodsky. Jednym z obcokrajowcow, ktory powaznie traktowal historię Polski byl nie kto inny jak G.W. Hegel. Pisze o Polsce sporo w "Filozofii Historii". DSam zresztą Davies w swoim wywiadzie mowi o poczuciu humoru, niech przeczyta ostatnio wydaną książkę Ludwika Stommy "Polskie złudzenie narodowe" to znacznie lepsze niż jego Igrzyska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: do Lizusa IP: *.chello.pl 29.08.07, 14:15 > Po pierwsze książkę zczyna się od tytułu.Powiesz, no i co z tego? > Otóż to, że tytuł dla prawdziwego pisarza jest esencją jego > wypowiedzi. Pewnie znowu powiesz, że to belkot. Niestety, ale tak uważam. Trudno wysnuć jakąś myśl, sugerując się tytułem. Bo co z tego tytułu wynika? Że Bóg jest siłą sprawczą historii Polski? Trochę to karkołomne, biorąc pod uwagę, że nie ma takiej tezy nigdzie w książce. > Nam nie potrzeba zadnych zyczliwych ani niezyczliwych tylko > obietywnych spojrzeń na naszą historię. Popularyzacja Polski w > latach 8o-tych była już tak nieznośna, że robilo się niedobrze. A ja uważam, że popularyzacja wiedzy o Polsce jest wciąż zbyt mała. > Dzisiaj mamy tego efekty. JAKIE???? "Boże Igrzyska nie podobały mi się z wielu powodow. Jednym z > nich byl popul;arny charakter tej książki. Przypominała mi trochę > zwierzenia ambasadora Spasowskiego "The Liberation of One", ktora > ukazała się mniej więcej w tym samym czasie co "Igrzyska". Wszyscy > nagle pokochali demokratyczną i wyzwoloną Polske robiąc nam tym > samym niedźwiedzią przysługę wspomagajac propagande Białego Domu. Przepraszam, ale jeśli zarzutem ma być popularny charakter książki, to ja nic nie rozumiem. Większość książek Daviesa ma charakter popularny, co więcej, to jest właśnie autor popularnych książek. Masz pretensje do Agaty Christie, że nie pisała dramatów, albo esejów z historii filozofii? > Wszyscy > nagle pokochali demokratyczną i wyzwoloną Polske robiąc nam tym > samym niedźwiedzią przysługę wspomagajac propagande Białego Domu. Tego zdania też nie rozumiem - gdyby, odwracając, "wszyscy znienawidzili demokratyczną i wyzwoloną Polskę" "lub wszyscy wykazali kompletny brak zainteresowania demokratyczną i wolną Polską" to byłoby lepiej i nie wyrządzono by "niedźwiedziej przysługi" wspomagającej propagandę Białego Domu????? > A z ym neo to jest tak, że jest go pełno nie tylko w republikańskim > konserwatyzmie Busha co w samym Davies'ie. > Nagle wszyscy oprzytomnieli, a i wtamtych czasach byli ludzie, > ktorzy ostrzegali przed zbytnim entuzjazmem, choćby Josif Brodsky. Pytałem gdzie jest to "neo" w Daviesie. Odpowiedzi brak. > Jednym z obcokrajowcow, ktory powaznie traktowal historię Polski byl > nie kto inny jak G.W. Hegel. Pisze o Polsce sporo w "Filozofii > Historii". DSam zresztą Davies w swoim wywiadzie mowi o poczuciu > humoru, niech przeczyta ostatnio wydaną książkę Ludwika > Stommy "Polskie złudzenie narodowe" to znacznie lepsze niż jego > Igrzyska. Mam wrażenie, że żyjesz w innym świecie, nie przyjmując oczywistości. Zestawienie tych trzech książek jest niepoważne. Inny czytelnik sięga po Hegla, inny po Daviesa. Przyjeżdża do Polski student, chce się dowiedzieć czegoś o tym kraju i na pewno nie zacznie lektury od Stommy, bo nic z niej nie zrozumie. Żeby móc czytać o mitach i złudzeniach, trzeba najpierw wiedzieć skąd się biorą. Niektóre tezy Stommy są na opak z prawie całą polską historiografią (nie mówię przez to, że są fałszywe), a nie tylko z Daviesem. Trzeba poczytać dowolny podręcznik do historii, aby potem móc zasiąść do Stommy. Podsumowując, Twoje argumenty wydają mi się naciągane na siłę i skażone ideologią. Są też ahistoryczne, bo niezbyt poprawna jest ocena książek napisanych już dawno temu, stosując całkowicie współczesne kryteria ideologiczne. Wielu Polaków wychowuje się na książkach Pawła Jasienicy. Są pięknie napisane, ale w porównaniu z Daviesem, to one dopiero są zbiorem wszelkich mitów i złudzeń. Jeśli się wie, kiedy i w jakich okolicznościach powstawały, to rzecz staje się zrozumiała. Czy należy więc nie czytać Jasienicy? Skądże znowu - należy przeczytać kilka innych książek i wyrobić sobie "pogląd". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 17:58 niestety - Davies nie jest Polakiem i nie zrozumie Polaka ktoremu Niemcy wymordowali radzine. analogia jest z ludżmi stale mieszkającymi na zachodzie Polski. Oni nie mogą pojąc atawistycznej niecheci przemyślakow do ukraińcow. Chodzi o Przemyślakow autochtonow! Obowiązująca obecnie poprawnośc polityczna narzucona przez unie nakazuje puszczenie w niepamiec krzywd. Ale czy to możliwe? Dlaczego nie jest krytykowana niechec do Rosjan? Bo poprawnośc jej nie zaleca! Jestem przekonany że polakowi by nie zlecono napisanie takiego artykułu z powodu tego że by zawalił bo nie potrafi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 28.08.07, 18:12 Tak, tak racja, pielęgnujmy nasze krzywdy. Od Niemców proponuję odgrodzić się Wielkim Murem Polskim, a Ukraińcy won z Polski, po co nam pieprzona "poprawność" polityczna, przecież Niemcy na nas napadli, a Ukraińcy mordowali. Potem kolejna wojna z Rosją, musimy się zrewanżować za lata komunizmu. Wtedy, jak sądzę, od razu świat stanie się lepszy, a Polska będzie najlepszym krajem do życia, mlekiem i miodem płynącym. No i będzie znowu od morza do morza. Jako pierwszy krok, proponuję wystąpić z UE, po co nam ich pieniądze, skoro karzą nam kochać Niemca i Ukraińca. Przecież oni nas nie rozumieją i nie zrozumieją. Precz z poprawnością polityczną. Świat będzie piękny! To mógł napisać tylko Prawdziwy Polak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Co wy na to? IP: *.ptvk.pl 28.08.07, 18:38 Ale gdybyśmy wystapili z UE toby ci Rydzyk nie wybaczył: kto da mu miliony euro na rozwój propagandy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 18:48 No i po co ten sarkazm? ja nie pisze o swoich odczuciach lecz o odczuciach wiekszości polakow. Zgadzam sie że jest to problem zwłaszcza dla spawaczy takich jak geremek bo ma utrudnione spawanie.Miłośnicy przyspawywania Polski do Rosji czy Niemiec - siłą rzeczy muszą wyśmiewac asertywnośc Polakow! Jestem zwolennikiem odrebności narodowej i roztopienie sie w żywiole niemieckim czy w ogole zachodnioeuropejskim jest mi wstretne. Tak samo i w rosyjskim! Można wyciągac argumenty nie mające z rzeczywistością nic wspolnego ale to tylko wzmacnia opor przeciw unifikacji narodow. Pchanie sie na kolanach jak to czynią niektorzy politycy - zaostrza niechec do celu jaki chcą osiągnąc. Uważanie tych co mają inne zdanie za ksenofobow i dziwakow jest po prostu śmieszne. Bo to nie są argumenty lecz przyznanie sie do ich braku!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 28.08.07, 19:30 Ja tylko twierdzę, że ludzie o poglądach zbliżonych do Twoich nie mają nic do zaoferowania, by świat (Polska) był lepszym miejscem do życia. I tyle. Jeśli się walczy z "poprawnością polityczną" to trzeba mieć coś do zaproponowania w zamian. Jeśli tą zamienną ma być wieczne rozpamiętywanie i niechęć do wszystkich sąsiadów za rzeczy sprzed ponad pół wieku, to ja wysiadam. Polacy nie mają się po co stapiać w żywiole zachodnioeuropejskim, bo Polacy sami są częścią żywiołu zachodnioeuropejskiego. Żeby to zobaczyć, wystarczy trochę pokręcić się po świecie. Asertywność jest umiejętnością mówienia nie, w sposób który nie budzi wątpliwości, ale też ( i to właśnie wyróżnia asertywność) nie rani, ani nie obraża drugiej strony. Machanie szabelką i rozpamiętywanie krzywd, wzbudzana niechęć do sąsiadów - czy to Niemców, czy Ukraińców i Rosjan, nie jest zachowanie asertywne, a histeryczne. Histeria w polityce nigdy do niczego dobrego nie doprowadziła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lizus Re: Co wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 12:51 Imac, a w czym to my niby jesteśmy częścią żywiołu zachodnioeuropejskiego? Ksenofobią, zaściankowością, naśladownictwem, całkowitym nieroazumieniem świata w ktorym przyszlo nam żyć, wzajemną niezyczliwością obsesyjnym katolicyzmem, prowincjonalną literaturą, głupimi filmami, upadjącą nauką, brakiem instytutównaukowo badawczych, biedą, skłóceniem, wybieraniem coraz to większych durniow do władzy, kilkumilionową rzeszą wyznawców Rydzyka??? To fakt, Łukasiewicz wynalazł lampę naftową, ale daj mi więcej przykładow bo wpadam w depresję. Nasza Europejskość jak na razie przejawia się małpowaniem programow telewizyjnych z USA i naśladowaniem zachowań z yuppie filmow z lat 80tych. Bez urazy. Dawaj przykłady. Kocham cię jak brata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 29.08.07, 13:54 To proste. Myślę, że Twój błąd polega na ideologizowaniu żywiołu zachodnioeuropejskiego właśnie. Proponuję pojechać do Rosji, ale nie na chwilę, tylko na dłużej. Pobyć trochę w USA, ale nie tylko na wschodnim wybrzeżu. Odwiedzić jakiś kraj Azji. O reszcie świata nie wspomnę. Potem można wylądować na lotnisku we Frankfurcie i poczuć się, że jesteś w domu. Sądzę, że nie wychylanie nosa poza Europę powoduje wyolbrzymianie różnic wewnątrz tejże, które są niczym, w porównaniu z różnicami pomiędzy resztą świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jobrave Re: Co wy na to? IP: *.brnt.cable.ntl.com 28.08.07, 19:26 Z przyjemnoscia dolacze do grona swiatowcow - ja rowniez mialem okazje poznac Normana Daviesa osobiscie, poniewaz przez pol roku bylem jego sasiadem, mieszkalem obok niego przy Walton Crescend , w jeden z dzielnic Oxfordu- Jericho, bylo to w 1991 roku. Nie wiedzialem, ze mam takiego sasiada, az do 4 marca 91 r., kiedy to znanego mi jedynie z widzenia mezczyzne uslyszalem w domofonie. Przedsatwil sié i zapytal mnie czy nie wybieram sie do polskiego klubu na 'Kaziuki', bo on wlasnie ma taki zamiar? Odpowiedzialem, ze bardzo chetnie , wyrazajac przy tym zdziwienie, ze jest taki klub w Oxfordzie. Davies juz wtedy mowil dosc dobrze po polsku, choc z lekkim cudzoziemskim akcentem. Bylem ciekaw skad u niego tak swietna zanjmosc naszego jezyka, odparl, ze jego druga zona jest Polká wiec nie mial wyjscia. W polskim klubie, bylo gwarno i wesolo, usiedlismy przy stoliku, przy ktorym siedzialo dwoch , jak sie okazalo kombatantow, na stole stala butelka 'Poloneza' do ktorej podlaczylismy sie razem Daviesem. Pijac rozmawialismy, na rozne tematy, m.in. na temat pewnego fenomenu, ktorym wg. Daviesa, bylo szybkie i sprawne zorganizowanie panstwa po roku 1918, w ktory na czele wladz stanely osoby, zyjace wczesniej w trzech roznych zaborach, dla ktorych niepodlegla Polska byla czyms nieznanym z autopsji, byl pelen podziwu dla generalow i nizszych oficerow, ktorzy, tez przeciez walczacych w innych armiach, potrafili stworzyc w dosc krotkim czasie armie narodowa. Davies byl przekonany, rok 1989 bedzie poczatkiem zupelnie nowej Polski, w ktorej wszyscy potrafiá sie dogadac w sprawach dla niej najawazniejszych, ze zwyciezy pragmatyzm, ludzie bez wzgledu na poglady rusza do nadrabiania tego wszystkiego, co tracili i stracili w ciagu kilkudziesieciu lat komunizmu. Tak sie oczywiscie nie stalo, choc mile byly jak sie okazalo, zlego poczatki. W cytowanym wywiadzie Davies ma niestety racje, kierowanie sié swego rodzaju historyzmem w polityce, to postawa bledna. To nie ta sama Rosja, co kiedys, to nie te same Niemcy. Jesli jednak nasi politycy nadal beda uwazac, ze swiat sie nie zmienil, ze od czasow rozbiorow jest tak samo, tyle ze z mienionych dekoracjach, to 'teoria dwoch wrogow' moze sie stac samospelniajaca przepowiednia. Bardzo chcemy, a obecnie panujacy szczegolnie, stac w polityce swiatowej kims , kto rozdaje karty, nie majac w reku chocby jednego asa. Jestesmy panstwem sredniej wielkosci, biednym i zacofanym. Brakuje nam mezow stanu, ludzi z wizja, ktorzy potrafiliby znalezc jakis pantent na Polske, cos co pomogloby podzwignac sie nam z dna, od ktorego nadal nie mozemy sie odbic, cos , co spowodowaloby, ze Polska stalaby sie przynajmniej krajem lubianym , sympatycznym jesli nie tygrysem gospodarczym stac sie nie moze. Zeby ktos mogl powiedziec: 'To fakt, ze Polacy nie maja drog, jezdza furmankami zaprzegnietymi w woly, i oswietlaja domostwa kagankami ale to naprawde mili ludzie i warto jezdzic do Polski. Ptrzebujemy ludzi myslacych w polityce, menedzerow. Sa tacy. czytalem w ktroyms z 'Newsweekow' o wojtach, ktorzy z nieatrakcyjnych gmin, ktore nie mialy zadnych atutow, potrafili uczynic miejsca kwitnace. Moze by ci wojtowie, pomogli rzadzacym pacanom? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 28.08.07, 22:16 Też znałem jednego partyjniaka i dobrze mi się z nim rozmawiało. Ale migdy nie wyciągnąłem z tego wniosku że chce on dobrze dla Polski! Nasz kraj zawsze dzielił się na jakichś germano- ruso -franko fili. Każdy z nich choćby targowica chciał nas na siłę uszczęsliwiać stosując przy tym zasadę że wszystkie chwyty dozwolone. Przekonaliśmy się i to boleśnie że jedyna droga to zakasać rękawy i wspólnie budowac Polskę! Smutne jest że nie potrafimy. Brak nam przywódcy który chciałby to zrobić. Wielu deklaruje walczyć o suwerenność ale z chwilą gdy zostanie zaproszony jakoś dziwnie mu mija. Wraca rozanielony i ogłasza że odniósł sukces bo odtąd sądy będą podlegać uni. Albo musimy zmniejszyć produkcję mleka czy stoczni. Nie jesteśmy państwem biednym lecz żle zarządzanym. Prywata zawsze na pierwszym miejscu. Solidarność była mgnieniem w historii. Łapówkarstwo to rzecz powszednia. Zachód nas nie uratuje musimy sami! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jobrave Re: Co wy na to? IP: *.brnt.cable.ntl.com 29.08.07, 18:47 Polska jest krajem biednym poniewaz jest zle zarzadzanym - tak bym to ujal. Natomiast, to ze jestesmy w Unii sprawia, ze pomimo tego, iz mamy zle rzady, nie jest jeszcze gorzej. O pelnej suwerennosci mozemy zapomniec - a to z powodu ,takiego a nie innego, usytuowania naszego panstwa. Co z tego, ze nie bedac w UE moglibysmy produkowac wiecej mleka, skoro nikt by go nie kupil. To, ze sady beda podlegac Unii (jak rozumiem chodzi tu o skrot myslowy), to bardzo dobrze, bo skonczy sié ten caly burdel, kotry panuje w naszym wymiarze sprawiedliwosci. Byc moze skonczy sie tez owa prywata, bo jak na razie jest to jeden z glownych problemow w naszym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Co wy na to? IP: *.chello.pl 29.08.07, 20:38 Nie obraź się Znany, ale ja już tego nie mogę czytać. Pozycję kraju na podstawie wytopu stali przerabialiśmy już za PRL. Wytop stali ustawicznie rósł, a zwykli ludzie korzyści z tego jakoś nie odczuwali. To samo jest z produkcją mleka czy statków. Jeśli będzie popyt na statki, to będą stocznie. Czy to UE wykończyła stocznie? Ktoś im broni budować i sprzedawać statki z zyskiem? Ta stocznia była tragicznie zarządzana i wpakowano tam całą masę państwowych pieniędzy - z Twoich i moich podatków - a teraz znów stoi na skraju bankructwa. UE się sprzeciwia wydawaniu państwowej kasy na takie przedsięwzięcia i w pełni się z UE zgadzam. Czas oddzielić ideologię od gospodarki. Co do pragnienia silnej władzy - cóż, wydaje mi się, że są społeczeństwa, które chcą być samorządne i takie, które chcą być rządzone. Rosja z tradycją samodzierżawia jest takim krajem, gdzie oczekiwana jest silna i scentralizowana władza, która załatwi za obywatela to i owo i będzie mocno karać za przewinienia i przestępstwa, by utrzymać "porządek". Ja nie potrzebuję władzy, która będzie mi wciskać, że moje podatki idą na ratowanie stoczni, ani zwiększanie produkcji mleka. Nie potrzebuję władzy, która będzie mi wciskać, że buduje mocarstwową Polskę - dla mnie i mojego szczęścia. Chcę władzy, która nie tyle będzie wydawać polecenia i rozkazy, co NIE BĘDZIE PRZESZKADZAĆ. Takiej, która stworzy rozsądne prawo, promujące lokalną inicjatywę, władzę kameralną, stroniącą od fajerwerków, władzę dbającą o to, BY NIE PRZEKRACZANO reguł, ale nie narzucającą swoich idei, władzę pozwalającą by każdy mógł mieć swoją ideę, promującą stowarzyszanie się, wolność światopoglądową, swobodę własnej inicjatywy w gospodarce, kulturze, sztuce, religii. Władzę, która nie tyle zarządza rozwojem, co nie przeszkadza ludziom rozwijać się samodzielnie, taką która nie rozkazuje, lecz zaleca. Taką która nie ogranicza społeczeństwa, a jedynie pomaga najsłabszym do społeczeństwa dojść. Nie potrzebuję jakiegoś polskiego Cara, który zacznie budowę Cesarstwa Polskiego, tylko rozsądnego rządu, który nie będzie ograniczać rozwoju i obywatelskiej inicjatywy, a sam zajmie się wytyczeniem pewnych ram i nadzorem nad ich przestrzeganiem, tyle! >Wielu deklaruje walczyć o > suwerenność ale z chwilą gdy zostanie zaproszony jakoś dziwnie mu > mija. Ekhm - tak pisać w kraju powstań, kraju kamieni na szaniec, powstania warszawskiego, kraju który pierwszy wyzwolił się z komunizmu - trochę śmieszne. > Każdy z nich choćby targowica chciał nas na siłę uszczęsliwiać > stosując przy tym zasadę że wszystkie chwyty dozwolone. Budujesz tezy, ale brak w nich logiki. Czy Ty wiesz czym w ogóle była Konfederacja Targowicka i kto tam chciał kogo uszczęśliwić, jeśli w ogóle kogoś? Nas? To znaczy kogo? Sugerujesz, że konfederacja Targowicka to jakiś ruch na rzecz szczęścia mieszkańców, ktoś chciał kogoś uszczęśliwić???? To ciekawe, bo dowiaduję się o tym po raz pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lizus Re: Co wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 16:46 Imac, to ty ideologizujesz i niewiele jest logiki (a raczej wiedzy) w tym co piszesz, wydaje ci się na przyklad, że dzisiejsza ekonomia zależy od polityki. O stanie ekonomii decydują światowe rynki kaptalowe a ekonomia nie jest czystą arytmetyką, zawiera w sobie bowiem element sprawiedliwości, który jest domeną filozofii. Piszesz na przykład: "Ja nie potrzebuję władzy, która będzie mi wciskać, że moje podatki idą na ratowanie stoczni, ani zwiększanie produkcji mleka. Nie potrzebuję władzy, która będzie mi wciskać, że buduje mocarstwową Polskę - dla mnie i mojego szczęścia. Chcę władzy, która nie tyle będzie wydawać polecenia i rozkazy, co NIE BĘDZIE PRZESZKADZAĆ itd.." Pytam: Przeszkadzać komu?. Mowisz o władzy tak jakbyś nie rozumial zasadniczej idei wladzy i biurokracji, wygłaszając przy tym dawno przebrzmiałe liberalne teorie o podłożu silnie socjalistycznym. Władza nie może pomagać nikomu dojść do społeczeństwa, bo wszyscy jesteśmy członkami społeczeństwa i jako to społeczeństwo w dzisiejszej kretyńskiej demokracji wladzę tę sobie wybieramy po zakończeniu cyrku 'kampania wyborcza'. Według ciebie jedne społeczności chcą takiej wladzy a inne innej, wybacz, ale to relatywistyczna bzdura. Ty wierzysz w demokrację, co samo w sobie jest ideologiczne, ale nie zastanowileś się co to dziwne słowo dzisiaj znaczy. Nie wszyscy ludzie na ziemi chcą naszej demokracji i bronią się przed nią (a nie z nią walczą jak mowią media). Nie znaczy to jednak, że pragną tyranii albo dyktatury. Zabawny jest rownież twój sentymentalizm historyczny "w kraju powstań itp...) Pouczasz wszystkich ale sprawy, o ktorych rozmawiamy wymagaja czegoś więcej niż zdrowego rozsądku, ten nawet ruchu nie potrafi wytłumaczyć. Chłopie, Od poczatku świata władza to przywileje i decydowanie za innych, monarchia, demokracja, oświecona dyktatura czy tyrania. Ponadto nie ma demokracji dla wrogów demokracji, czego dowodem wojny prowadzone na całym swiecie w imię tej ideologii. “masy dzielą sie na klasy, klasy reprezentowane są lub wyrażane przez partie, a partie prowadzone są przez wodzów". Lenin. Mamy, więc ostatecznie coś, co od historycznego działania albo historycznej roli mas prowadzi nas do imion własnych. Nazwisko wielkiego wodza jest symbolicznym wyrazem wszystkiego, co dzieje się w procesie politycznym. Ale moja konkluzja nie jest polityczna, ale poetycka związana z wielkim amerykańskim poetą Wallacem Stevensem. Simon Critchley napisał ostatnio piękną książkę o Stevensie zatytułowaną, "Rzeczy po prostu są.". Rzeczy po prostu są to typowa poetycka i niepolityczna afirmacja. Ponieważ na polu polityki rzeczy po prostu nie są. W jednym z wierszy Stevensa jest takie zdanie: "ostateczna wiara na pewno zawiera się w fikcji." I w istocie najtrudniejszy dzisiejszy problem to problem nowej fikcji. Najważniejszy problem polityczny to problem nowej fikcji. Musimy odróżnić fikcję od ideologii. Ponieważ generalnie ideologia nie jest czymś, co wiąże się z nauką albo z prawdą, albo z rzeczywistością, prawda mieści się w strukturze fikcji i musimy stworzyć taką fikcję, którą pozbędzie się wszelkich wodzów. Nasz wódz nazywa się na razie Kaczyński i Kaczyzm funkcjonuje tak jak leninizm, maoizm, castroizm... Też jestem przeciwny władzy "silnej ręki", ale dlatego, że daleko mi do faszyzmu. Nie dziwi cię to, że ludzie dzisiaj pragną represji nie tylko dla innych ale takze dla siebie? Chcą być ograniczani zakazam i nakazami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znany Re: Co wy na to? IP: 80.50.236.* 30.08.07, 18:33 Pomysł Piłsudskiego zakładał coś na kształt dzisiejszej uni. Miał to być zw. państw Europy środkowej Służący obronie przed wschodem i nastawiony na pokojową współpracę z zachodem. gdyby doszedł do skutku to śmiem twierdzić że Polska była by inna. Był to jedyny w historii plan który zakładał suwerenność narodu. Wszystkie inne ciągnęły w różne strony i zakładały podporządkowanie. Żaden nie był popierany przez szeroko rozumiany naród. Ostatnio naród też ma wiele wątpliwości. Co się wyraziło brakiem referendum w tej sprawie. To są fakty a jest ich o wiele więcej ale niektórzy od Napo Leona twierdzą że to tym gorzej dla faktów. Rozwaliliśmy obóz socjalistyczny to i z unią sobie poradzimy. Po prostu trzeba poczekać!!! Odpowiedz Link Zgłoś