wydarzenia z marca 1945

05.10.07, 13:44
W nawiązaniu do wpisu i zdjęcia:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=69929893&a=70038517
pojawia się pytanie - jaka była geneza tej akcji, i kto ją
koordynował, bo nie był to na pewno przypadek:
3 marca - Pawłokoma
5 marca - Olszany
11 kwietnia - Bachów, Brzuska i Sufczyna ?
Zdaje się, że akcji pacyfikacji ludności ukraińskiej na Pogórzu
Przemyskim było w tym czasie więcej ?
    • tawnyroberts Re: wydarzenia z marca 1945 05.10.07, 14:14
      Opowiadania mieszkańców Krasiczyna nie dają jednoznacznej odpowiedzi
      na pytanie o genezę tej akcji. S. Kryciński w "Pogórze Przemyskie -
      przewodnik" pisze:
      "5 marca 1945 r. funkcjonariusze MO z Krasiczyna oraz kilku
      mieszkańców okolicznych wsi napadło na mieszkanie księdza
      greckokatolickiego Stefana Kopysteńskiego, a następnie zabiło nad
      Sanem w pobliżu Krasic 17 mieszkańców Olszan. Ich ciała wrzucono do
      Sanu. Pochowani zostali na cmentarzu przycerkiewnym."

      Teraz pytanie kim był wtedy obsadzony posterunek MO w Krasiczynie?
      • darino ataki na ludność ukraińską 05.10.07, 15:29
        Myślę, że jednak byli jacyś organizatorzy tej akcji, ale nie wiem,
        czy ataki inspirowała władza ludowa, czy też raczej podziemie
        niepodległościowe.
        Sądzę, że chodziło o "zachęcenie" ludności ukraińskiej do wyjazdu do
        USRR. Jak pamiętamy, wysiedlenia rozpoczęły się pod koniec 1944
        roku, i były początkowo dobrowolne:
        pl.wikipedia.org/wiki/Wysiedlenie_Ukrai%C5%84c%C3%B3w_z_RP_do_ZSRR_1944-1946
        Wydaje mi się, że akcja terroryzowania i mordowania ludności
        ukraińskiej rozpoczęła sie za Sanem (czyli na lewym brzegu) i
        stopniowo przesuwała sie na wschód.
        Na pewno warto przyjrzeć się datom, będę musiał wyszukać literaturę.
        Pamiętam, że podobne akcje na Pogórzu zdarzyły się również w
        Małkowicach, Jaworniku Ruskim i Łączkach.
        • tawnyroberts Re: ataki na ludność ukraińską 12.10.07, 13:38
          G. Motyka w "Tak było w Bieszczadach" tak pisze o akcjach w
          Pawłokomie, Łubnie, Berezce, Bachowie i Olszanach:

          "Według relacji ukraińskich, tych i innych mordów dopuszczały się
          oddziały partyzanckie przybyłe ze wschodu, milicja, "czerwone
          bojówki" oraz "cywilne bandy". Do tych ostatnich należeli m.in.
          mieszkańcy "wielkiej, ale biednej wsi Huta (Huta Brzuska) koło
          Birczy". Najgroźniejszą cywilną bandą była grupa niejakiego
          Kotwickiego "Ślepego", działającego w oparciu o wieś Borownica.
          Odpowiadała ona, według źródeł ukraińskich, np. za rozstrzelanie 27
          osób w Jaworniku Ruskim."
          • darino Kotwicki 12.10.07, 13:44
            To ciekawa postać, jednak niewiele można dowiedzieć się na jego
            temat.
            Próbowałem zebrać trochę informacji, ale raczej się nie udało:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=19577535&a=19577535
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=18316251&a=26797080
      • mariusz9959 Re: wydarzenia z marca 1945 06.10.07, 12:01
        Brawo Tawnyroberts brakowało takiego forum.

        Trochę dodatkowych informacji o mordzie w Olszanach, zebranych z
        różnych źródeł.

        Ksiądz nazywał się: Степан Копистянський
        5 marca 1945 zabito między innymi: żonę księdza i dwie jego córki
        ( wg. innego źródła z rodziny księdza zginęły dwie osoby)
        i rodzinę nauczyciele Сенишина.
        Najczęściej wymieniana liczba zamordowanych to 12.
        Wyprowadzono ich nad San w miejsce, gdzie na Jordan święcono wodę,
        zabito i wrzucono do rzeki z tego powodu akcję nazwano
        pogardliwie „święceniem wody”.
        Córka księdza (Софія) była ciężko ranna i przeleżała na lodzie pod
        trupami do rana. Następnego dnia przyjechała milicja z Krasiczyna i
        przeprowadzała „śledztwo”, rozmawiali również z Zofią i ona ich
        rozpoznała. Zofia natychmiast została (przez rodzinę) wywieziona do
        Przemyśla a następnie do Lwowa, gdzie od ran i przemrożenia zmarła.
        Inicjatorem mordu miał być jeden z nielicznych żyjących we wsi
        Polaków – Królikowski.
        Ksiądz w czasie napadu schował się pomiędzy drzwiami a szafą i
        milicjanci go nie znaleźli.
        Po wyjeździe ksiądz Копистянський uczestniczył w pracach działającej
        w podziemiu cerkwi greko-katolickiej na Ukrainie.
        Miał tez synów, których w czasie napadu nie było w domu. Jeden z
        nich Роман, rocznik 1925 ukończył studia na Politechnice Lwowskiej
        (geologia), zrobił doktorat i był dyrektorem instytutu geologii
        Ukraińskiej Akademii Nauk. Nie należał do partii komunistycznej, w
        wieku 62 lat został zwolniony z pracy.
        • piotrzr Re: wydarzenia z marca 1945 09.12.07, 11:53
          Czy wiecie coś o ofiarach ukraińskich z Piątkowej Ruskiej??
          Ciekawi mnie też los mieszkańców tej wioski, rozkład zabudowy ukraińskij części
          wioski, a szczególnie układ tej zabudowy wokół istniejącej do dziś cerkwi ???
          • tawnyroberts O Piątkowej Ruskiej 11.12.07, 19:52
            Na temat ofiar ukraińskich w Piątkowej Ruskiej nie wiem zbyt wiele.
            G. Motyka w "Tak było w Bieszczadach" podaje, że w okresie od lipca
            1944 r. do sierpnia 1945 r., zginęło w Piątkowej od 6 do 50
            Ukraińców.

            Przed wojną Piątkowa była jedną z największych wsi Pogórza
            Przemyskiego. W 1921 r. liczyła 374 domy i 2118 mieszkańców (1727
            grek., 283 rzym., 108 mojż.). Ukraińskich mieszkańców wsi wysiedlono
            w styczniu 1946 r. do ZSRR. Część opuszczonych domostw zajęli polscy
            osadnicy.

            Rozkład przedwojennej zabudowy Piątkowej najlepiej chyba sprawdzić
            na poczciwej WiG-ówce:

            fotoforum.gazeta.pl/3,0,990887,2,1.html
            • hansgrubber Re: O Piątkowej Ruskiej 12.12.07, 12:33
              Ktos jest w stanie policzyc ile bylo ofiar takich polskich akcji?
              • mariusz9959 Re: O Piątkowej Ruskiej 12.12.07, 21:04
                Zebrane z różnych źródeł.
                Wieś istniała w 1458 r. Wg. podania w XII w rozegrała się na tym
                miejscu bitwa między książętami ruskim i polskim. Cerkiew p.w. św.
                Dymitra, parafialna, wzniesiona w 1732 r. w stylu bojkowskim.
                Uszkodzona w czasie II WŚ, po 1947 opuszczona. Wyposażenie wnętrza
                zaginęło. Odnowiona w latach 1958-61 przez PKZ. Według innych danych
                w latach siedemdziesiątych.
                Parafia w Piątkowej miała w 1939 roku 2430 wiernych. W latach 1938-
                44 parafią administrował ks. Wasyl Szewczuk, który w 1944 został
                kapelan Kurenia „Konyka” a następnie „Bajdy”,używał
                pseudonimów „Kadyło” i „Płastun”. Podczas wyprawy do Niemiec w 1947
                roku na terenie Słowacji odłączył się od grupy, gdyż był chory i nie
                chciał być ciężarem. Wszedł do napotkanej plebani i poprosił o
                pomoc, lecz miejscowy ksiądz zawiadomił słowacka bezpiekę.
                Aresztowany przekazany do Polski i skazany na karę śmierci. Wyrok
                wykonano 13.09.1948r. Miejsce pochówku nie znane.
                Według spisu sporządzonego przez Niemców 1.03.1943 r. w Piątkowej
                Ruskiej mieszkało 2446 osób.
                Atak na Piątkową nastąpił 15.02.1945r. Tego dnia kilka grup
                dowodzonych przez Kotwickiego i Grodeckiego napadło jednocześnie na
                Poruby, Zahuty, Jawornik Ruski, Żohatyn i Piątkową. Atakujących było
                łącznie ok. 150-200. Napadem na Żohatyn i Piątkowa dowodził
                Kotwicki.
                • hansgrubber Re: O Piątkowej Ruskiej 12.12.07, 23:19
                  Dzieki. :) Ale tak ogolnie. Od np 43 do 46?
                • tawnyroberts O akcji na Poręby i Hutę 09.12.09, 21:53
                  O napadzie na Poruby (Poręby) i Hutę wspomina Anna Karwańska-
                  Bajlak "Roma" w książce „Во ім’я Твоє” na stronach 144-148.
                  Karwańska nie podaje dokładnej daty tego zdarzenia, ale umieszcza go
                  we wspomnieniach tuż po trzecim ataku UPA na Birczę (6 stycznia 1946
                  r.), w którym zginął jej niedawno poślubiony mąż Dymitr
                  Karwański "Orśkyj". "Roma" była naocznym świadkiem napadu, bo
                  przebywała wówczas na kwaterze u znajomych gospodarzy w Porębach. Z
                  jej relacji wynika, że z całej zabudowy wsi ocalało zaledwie parę
                  chat, a kilka osób udusiło się dymem w przygotowanych przez siebie
                  kryjówkach. Spłonęło także wiele gospodarstw w Hucie. Karwańska nie
                  mówi wprost, że za napadem stało Wojsko Polskie, ale używa
                  terminów: "żołnierze", "wojsko", "Polacy", stąd należy się domyślać,
                  że chodziło jej raczej o jakiś oddział WP.

                  Ciekawe, czy wzmiankowany przez Ciebie napad na Poruby i Zahuty
                  (Zahuty to przysiółek Huty pomiędzy Jawornikiem Ruskim a Wolą
                  Wołodzką, stąd moim zdaniem chodzi tu raczej o Hutę jako całość) to
                  ten sam, co ze wspomnień "Romy", czy też chodzi tu o kolejną,
                  późniejszą akcję, za którą stali Kotwicki i Grodecki?
                  • tawnyroberts Cmentarz w Hucie Poręby 09.12.10, 22:32
                    Zapewne niechlubną pamiątką po wzmiankowanej w poprzednim wpisie akcji Wojska Polskiego na Hutę i Poręby są mogiły na tamtejszym cmentarzu, z których część pochodzi z tego samego dnia. O ile sobie przypominam, ze stycznia lub lutego 1946 r. Z tym cmentarzem to ciekawa historia, bo ani w Hucie, ani w Porębach nie było przed wojną cerkwi. Wygląda więc na to, że założenie nekropolii wymusiły krwawe akcje przeciwko ludności ukraińskiej. Zdają się to potwierdzać inskrypcje na nagrobnych tablicach: wszyscy zmarli (zamordowani?) zakończyli ziemskie bytowanie w latach 1945-1947. Ostatnio na cmentarzu pojawił się piękny wieniec w narodowych barwach Ukrainy od lwowskiego towarzystwa "Nadsanie". Więcej szczegółów na temat tej nekropolii podam po zrobieniu porządnej dokumentacji fotograficznej.

                    Tuż nad ogrodzonym i zadbanym ukraińskim cmentarzem od niedawna funkcjonuje nowy - łaciński, z około dwudziestoma współczesnymi pochówkami. Przed kilkunastoma laty w Hucie Poręby wybudowano kościół, filię parafii w Siedliskach.
                  • tawnyroberts Dwie akcje na Poręby i Hutę 07.12.12, 13:30
                    Oczywiście nie może być mowy o późniejszej (z początku 1946 r.) akcji Jana Kotwickiego, ps. "Ślepy", na Hutę i Poruby, bo po zniszczeniu Borownicy przez oddziały ukraińskie 20 kwietnia 1945 r. "Ślepy" przepadł jak kamień w wodę. Stąd też musiały być dwie takie akcje na wymienione wioski i za napad w 1945 r. odpowiadają Kotwicki i Grodecki, zaś za pożogę i mordy z 1946 r. - Wojsko Polskie.
                • 99venus Re: O Piątkowej Ruskiej 10.12.12, 13:02
                  "Podczas wyprawy do Niemiec w 1947
                  roku na terenie Słowacji odłączył się od grupy, gdyż był chory i nie
                  chciał być ciężarem. Wszedł do napotkanej plebani i poprosił o
                  pomoc, lecz miejscowy ksiądz zawiadomił słowacka bezpiekę.
                  Aresztowany przekazany do Polski i skazany na karę śmierci. Wyrok
                  wykonano 13.09.1948r. Miejsce pochówku nie znane."

                  oczywiście należy domniemywać,że skazano go za niewinność.
              • tawnyroberts Liczba ukraińskich ofiar 13.12.07, 21:13
                W okresie od lipca 1944 r. do sierpnia 1945 r. (czyli w czasie
                największego nasilenia mordów), na ziemiach dzisiejszej Polski
                zginęło od 2600 do 3900 osób narodowości ukraińskiej, nie licząc
                zabitych w Wierzchowinach. Dotyczy to mordów popełnionych przez
                zwykłe bandy rabunkowe, oddziały poakowskie, BCh, NZW i formacje
                podległe rządowi. G. Motyka pisze, że: "podane liczby są wyłącznie
                orientacyjne. Dokładne ustalenie liczby zamordowanych wymaga
                dalszych badań. Według NKWD, pomiędzy marcem i majem 1945 r. na
                Rzeszowszczyźnie zginęło ok. 2400 Ukraińców i być może jest to
                liczba najbliższa prawdy."

                W czasie walk pomiędzy 1945 a 1948 rokiem straciło życie ok. 6-7
                tys. Ukraińców (w większości cywilów). Z ręki UPA zginęło w tym
                czasie nie więcej niż 3 tys. osób, w tym kilkuset Ukraińców zabitych
                pod zarzutem zdrady.

                Ogółem w wyniku konfliktu polsko-ukraińskiego na obszarze
                dzisiejszej Polski zginęło w latach 1943-1948 ok. 7-8 tys. Polaków i
                10-12 tys. Ukraińców.
                • hansgrubber Re: Liczba ukraińskich ofiar 13.12.07, 23:05
                  Ok dzieki. Czy byly jakies wieksze akcje strony polskiej ktore mozna
                  nazwac czystkami etnicznymi. Poza tym co dzialo sie w Pawlokomie i
                  okolicach?
      • mariusz9959 Jeszcze o Olszanach 12.12.07, 23:59
        O wydarzeniach w Olszanach trafiłem na coś takiego:

        Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty powiatowego w Przemyślu
        dla Wydz. Społeczno-Politycznego UW w Rzeszowie za okres 5-20 marzec
        1945

        W nocy z 6 na 7 marca br. niewykryci dotychczas sprawcy napadli na
        gromadę Olszany i zamordowali:
        1/Kopystiańską Eugenię, żonę gr. kat. proboszcza z Olszan,
        2/Kopystiańską Tatianę, córkę - II –
        3/Kołodziej Katarzynę, służącą - II –
        4/Senczyszyn Helenę, nauczycielkę w Olszanach,
        5/Senczyszyn Arytę, córkę wymienionej nauczycielki,
        6/Popowicz Jana, rolnika z Olszan
        7/Truchana Jana, rolnika z Olszan,
        8/Truchana Wasyla, rolnika z Olszan,
        9/Hryczana Piotra, kierownika mleczarni z Olszan oraz 2 osobników
        nieznanych nazwisk, pochodzących z Jawornika Ruskiego. Wszyscy
        zamordowani byli narodowości ukraińskiej.
        • piotrzr Re: Jeszcze o Olszanach 09.12.08, 20:12
          myślę, że warto ten wątek podciągnąć w górę i ochronić przed narzuconą archiwizacją
        • traper01 Re: Jeszcze o Olszanach 11.12.08, 16:29
          O całym zdarzeniu pisze też komendant posterunku MO w Krasiczynie Józef
          Pańczyszyn do Prokuratora Sądu Okręgowego w Przemyślu w zawiadomieniu z dnia 8
          marca 1945 roku:
          "W nocy 6-go na 7-go marca zostali zamordowani przez nieznanych sprawców:
          l/ Kopystiańska Eugenia, lat 55, żona gr[ecko]kat[olickiego] proboszcza w Olszanach,
          2/ — Tatiana, — 24, córka księdza,
          3/ Kołodziej Katarzyna, — 27, służąca księdza,
          4/ Senyszyn Helena, — 47, nauczycielka w Olszanach,
          5/ Senyszyn Aryta, — 20, córka nauczycielki,
          6/ Popowicz Jan, — 55, gospodarz,
          7/ Truchan Jan, — 55, gospodarz,
          8/ Truchan Wasyl, — 44, gospodarz,
          9/ Hryczan Piotr, — 34, kierownik mleczarni w Olszanach,
          10 i 11/ nieustalonej tożsamości, którzy wedle zapodania sołtysa z Olszan,
          pochodzili z Jawornika Ruskiego, powracali z Przemyśla i zatrzymali się na
          nocleg u wymienionego ad 8/ Wasyla Truchana, wszyscy wyznania
          gr[ecko]kat[olickiego], narodowości ukraińskiej.
          Nadto została ciężko ranna Kopystiańska Zofia, córka księdza, agentka pocztowa w
          Olszanach.
          Tu nadmieniam, że zapodany w telefonogramie Michał Leszczach z Olszan żyje,
          natomiast zabity został podany w telefonogramie jako zaginiony osobnik z
          Jawornika Ruskiego.
          Przesłuchana Zofia Kopystiańska, która została przy życiu, podała, że w nocy
          6.3.1945 [r.] o godzinie 23 przybyło kilku osobników pod ich dom, zapodając się
          za milicjantów, wezwali, by im otworzono drzwi, a gdy odmówili tego, wówczas
          padło kilka strzałów, następnie wyłamali okno i weszli do wnętrza mieszkania.
          W mieszkaniu zastali jej matkę, siostrę, służącą oraz ją i wezwali ich, aby
          położyli się na podłodze, poczym poczęli szukać za księdzem, gdy go nie
          znaleźli, kazali im się podnieść i zabrali ich ze sobą rzekomo w celu
          przesłuchania na posterunek milicji w Krasiczynie.
          Gdy przybyli na rozdroże przy skrzyżowaniu dróg obok szkoły w Olszanach,
          spotkali tam większą grupę ludzi, wśród których były już wszystkie wymienione na
          wstępie osoby, skąd zabrali całą grupę i poprowadzili drogą w stronę Krasic.
          Gdy przybyli nad San w Krasicach, kazano im iść na lód, by przeprawić się na
          druga stronę przez San, a gdy tego nie chcieli uczynić, tłumacząc napastnikom,
          iż jest słaby lód i mogą się utopić, wówczas sprawcy wszystkich na miejscu
          rozstrzelali, ona została raniona i udając nieżywą ocalała z życiem.
          Zeznająca podała ponadto, że nie wie ilu mogło być sprawców, jednak była ich
          większa grupa, ubrani byli w płaszcze polskie, sowieckie, a także w ubraniach
          cywilnych, zupełnie jak nieznani.
          Zapytany ksiądz Stefan Kopystiański nie może dać w tej sprawie żadnych
          wyjaśnień, ponieważ z chwilą, gdy sprawcy wtargnęli do mieszkania, zdołał ukryć
          się obok w pokoju, gdzie mieściła się agencja pocztowa i przeczekał tam do rana,
          dodając, że po uprowadzeniu jego rodziny, sprawcy kilkakrotnie wracali do jego
          mieszkania, poszukując za nim.
          Wypytana Katarzyna Truchan, żona zabitego Wasyla podała, że do jej mieszkania
          przybyło kilku osobników, zabrali jej męża oraz dwóch osobników z Jawornika
          Ruskiego i prędko odeszli.
          Zeznania rodzin reszty zabitych pokrywają się zupełnie ze zeznaniami Katarzyny
          Truchan.
          Zwłoki zabitych zostały zabrane przez rodziny i pogrzebane".

          • tawnyroberts Mord w Olszanach - sprawcy, liczba ofiar... 12.12.08, 19:51
            Wielkie dzięki za umieszczenie na forum tego zawiadomienia.

            Z porównania wykazu ofiar z tego pisma, z tym co jest napisane na
            pamiątkowych tabliczkach na mogiłach na olszańskim cmentarzu
            (wątek "Historia opowiadana - krasiczyńskie opowieści"), wynika, że
            jeden z zamordowanych z Jawornika Ruskiego to Petro Nałepa (Piotr
            Nalepa). Druga ofiara z tej wsi albo spoczywa w innym miejscu (na
            innym cmentarzu), albo w tamtą noc zamordowanych zostało dziesięć, a
            nie jedenaście osób.

            Ciekawe, że Stanisław Kryciński w książce "Pogórze Przemyskie -
            przewodnik" pisze, że morderstwa dokonali fukcjonariusze posterunku
            MO z Krasiczyna, którego komendant był autorem cytowanego
            zawiadomienia (!) i, że ofiar było aż 17.
    • tawnyroberts Re: wydarzenia z marca 1945 08.12.11, 14:37
Pełna wersja