mariusz9959
24.03.08, 19:40
Refleksje po obejrzeniu filmu o „Wołyniaku”
Powstał kolejny film o „Wołyniaku” na podstawie książki
D.Garbacza „Wołyniak
legenda prawdziwa”, autor książki jest jednym z głównych jego
twórców.
Cenię D.Garbacza za jego postawę w latach osiemdziesiątych, za to
czym się wtedy zajął i jak wielką pracę wykonał. Jako historyk
regionalista napisał wiele ciekawych książek.
Nie zgadzam się jednak z nim absolutnie co do oceny „Wołyniaka” a
szczególnie tego, że może on być wzorem dla młodego pokolenia.
Wołyniak był postacią czarno-białą a takich osób nie należy stawiać
młodym za wzór.
Stara się D.Garbacz tłumaczyć mordy popełniane przez Zadzierskiego
na cywilnej ludności ukraińskiej tym, że takie to były wtedy czasy.
Nie przekonuje mnie to wcale. Wręcz uważam, że jest to całkowicie
chybiony argument.
W tamtych czasach walczyli z Ukraińcami też żołnierze AK i formacji
poakowskich. Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy walkami AK a
tym co robił Wołyniak. Akowcy na tym terenie walczyli głównie z UPA
i SKW a głównym zajęciem Wołyniaka było mordowanie ukraińskiej
ludności cywilnej. Unikał walki z UPA jak ognia a gdy do takiej
dochodziło wiał tylko się za nim kurzyło.
Jeden mały przykład:
19.01.1946 r. Wołyniak wpadł ze zbieraniną z Majdanu Sieniawskiego
do ukraińskiej wsi Dobcza. Zamordował 18 mieszkańców na części
dokonując zbiorowej egzekucji koło kapliczki. Ograbił i podpalił
wieś. Na odgłos strzelaniny i widok palących się zabudowań ruszyli
wsi z pomocą żołnierze stacjonującej w pobliskim lesie sotni
UPA „Kałynowicza”. Uderzyli z marszu na Dobczę a wiejący na ten
widok Wołyniak, ze swoją zgrają morderców zostawił w pośpiechu nawet
jedną z ciężarówek, którą wywoził łupy. Wszyscy zdołali uciec nikt
nie zginął.
Tak to wydarzenie opisał D.Garbacz:
„Cała 70-osobowa grupa wsiadła na ciężarowe samochody i udała się
wieczorem pod Dobczę. Przed wsią „Wołyniak” zarządził zbiórkę,
rozstawił wokół wsi posterunki, a reszta oddziału tyralierą
zaatakowała. Rozgorzała strzelanina, zaczęły płonąć zabudowania. (…)
żołnierze otrzymali od swego dowódcy rozkaz podpalania domów, gdzie
mogli przebywać uzbrojeni Ukraińcy. (…) Ukraińcom zgrupowanym w
Dobczy przyszedł na pomoc następny oddział, który wynurzył się z
lasu. (…) Siły ukraińskie były przeważające, element zaskoczenia
przestał istnieć, „Wołyniakowi” nie pozostało nic innego, jak
wycofać swoich ludzi. Dał sygnał odwrotu. (…) Wedle sprawozdań, w
Dobczy zginęło osiemnastu Ukraińców, spaliło się czterdzieści
zabudowań. Poległych Ukraińców pochowano we wspólnej mogile przy
kaplicy.”
Jest wielu prawdziwych bohaterów wśród Polaków walczących z komuną
w końcowych miesiącach wojny i po jej zakończeniu. Nie uważam by
Wołyniak był potrzebny w tym towarzystwie.
Jeżeli chodzi natomiast o drogę życiową ludzi, którzy bezpośrednio
po wojnie podjęli walkę z komuna to została ona przez znakomita
część polskiego narodu tak wyśmiana, że staranie się dzisiaj o to by
ci straceńcy stali się autorytetami dla młodzieży jest postępowaniem
co najmniej śmiesznym.
Walczyli z dyktaturą PPR i PZPR wielu oddało życie, innych sądy
skazały na śmierć lub długoletnie więzienia i co nastąpiło po 1989
roku. Po odzyskaniu suwerenności o która tak walczyli Ci straceńcy w
latach czterdziestych, ten wielki naród wybiera w demokratycznych
wyborach na prezydenta i rządzących krajem kolegów partyjnych
Bieruta, Różańskiego, zwykłych bandytów, którym przyzwoity człowiek
powinien plunąć w twarz a nie zapisywać się do stworzonej przez nich
partii.
Tamte wybory, ten czyn dużej części narodu polskiego to nic innego
jak nasranie na grób tych prawdziwych bohaterów z lat
czterdziestych. Nie kpijmy więc z nich już więcej, mówiąc o nich
jako o autorytetach dla młodego pokolenia i pozwólmy im w spokoju
pod tym kałem leżeć.
PS.
Kto nie oglądał filmu może obejrzeć to:
tvk.stella.net.pl/video/aktualnosci/
Po wejściu należy wybrać informacje z dnia: 2008.02.22
oraz drugą z 2008.02.29