Dodaj do ulubionych

co Wam pomaga dalej żyć ...

19.09.09, 10:57
Wczoraj minęły cztery tygodnie odkąd wiedziałam,że stracę dziecko i trzy
tygodnie od odejścia Marysi (23 tc). Jest coraz gorzej. Z Marysią odeszła też
szansa na kolejne moje macierzyństwo- wiem,że nie będę miała już dzieci. Może
gdybym mogła mieć ból byłby mniejszy? Choć i tak wiem, że Jej już nie
urodzę... Mam dwoje dzieci, kiedyś wydawał mi się, że to wystarczy a teraz
taka PUSTKA. Nic mnie nie cieszy. Może gdyby Marysia żyła jakiś czas, gdybym
mogła ją przytulać, całować, widzieć jej minki - byłoby mi łatwiej? Miałabym
co wspominać, nie wiem ...
Bardzo pomaga mi wiara w Boga. Nadzieja, że Moje Dziecko żyje w innym, lepszym
świecie. Ale nie radzę sobie z tą tęsknotą, pustką i miłością, którą nie mogę
jej dać ...Ta miłość wypala mi boleśnie wnętrze... Może to jeszcze jakieś
hormony ciążowe, intstynkt ... nie wiem, ale bardzo boli. Czy pomogła którejś
z Was terapia psychologiczna? rozmowa z kimś ...
W dodatku gdy płaczę to wiem,że jeśli moja córka mnie widzi to wie że
pamiętam. A jak wracam do "życia" to mam wyrzuty sumienia, co sobie pomyśli
MArysia ...
Obserwuj wątek
    • dragica Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 19.09.09, 11:49
      W pierwszym roku nic mi nie moglo pomoc,po smierci Synka poronilam kolejna
      ciaze,bylo jeszcze gorzej.Po ponad 3 latach udalo sie-mamy zdrowa corke-i ona
      daje sile do zycia.Moich dzieci,ktore nie sa z nami nie zapomne,wsztysko boli
      tak jak wtedy,jednak ja juz umiem zyc y tym bolem.
      • juljanmar Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 19.09.09, 19:21
        Dragica, urodziłaś córeczkę po tym wszystkim... ja już nie urodzę dziecka :(.
        Mam co prawda dwoje starszych, ale to już duże dzieci i coraz mniej mnie
        potrzebują. Moja Córeczka była takim niezapowiedzianym Gościem, miała być naszym
        Słońcem na starość i maskotką rodziny... Mam takie wyrzuty sumienia, że ją
        zawiodłam, powołałam na świat, a mój organizm nie dał rady... Najchętniej cały
        czas siedziałabym w Kościele lub na cmentarzu i płakała ...
        • sari5555 Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 19.09.09, 20:51
          Droga Julio twoja córeczka wie na pewno że bardzo ją kochałaś i nadal kochasz przecież nosisz w sercu żałobę tego nie da się ukryć,twojej wielkiej rozpaczy po niej.Dziecko zawsze wyczuwa miłość Matki i na pewno zasnęła spokojnie wiedząc że Ty zawsze będziesz nosić Ją w sercu na wieki,masz prawo opłakiwać córeczkę ponieważ to straszliwa tragedia i jest zrozumiała że bardzo tą stratę przeżywasz.Polecam psychologa i długie rozmowy z nim uważam że to odpowiednia osoba aby mogła ukoić twój ból i rozpacz po stracie,ściskam Cię mocno Izabela
        • dragica Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 19.09.09, 21:02
          Po pierwszym porodzie uslyszalam,ze szanse na dziecko sa male,bo macica jest
          uszkodzona po odklejeniu lozyksa i masywnym krwotoku-mialam 26 lat...Potem
          poronienie jakby potwierdzilo teorie.Po tych 3 latach zaszlam znowu w
          ciaze,nieplanowana szczegolnie.Z pomoca lekow,dobrego lekarza i wiary w sukces
          udalo sie.
        • evvka75 Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 20.09.09, 19:24

          julianmar jesteśmy w takiej samej sytuacji moja historia przypomina twoją dwójka
          dzieci w domku i on nieplanowany cud ja urodziłam planowo ale mój synek miał pół
          serduszka i ... dziś mijają 4mc a ból jest tak samo ogromny jak na początku ja
          też nie będę miała już więcej dzieci już nie przytulę maleństwa może to też ma
          wpływ na to że nie chce być lżej. Płaczę w poduszkę też chciałabym całe dnie
          przesiadywać na cmentarzu tylko że moja wiara w Boga zgasła :(
          <aniołek Jaś*>
          • juljanmar Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 20.09.09, 21:00
            Kochane Dziewczyny, bardzo dziękuję za to co napisałyście, za przytulenia i
            zrozumienie...
            Niestety teraz dzielę ludzi na tych "po stracie" i innych. Z tymi innymi za
            bardzo nie mam o czym rozmawiać...
            Ewo75 jeśli 75 to Twój rocznik to jesteś bardzo młoda... 7 lat młodsza ode mnie ...
            Napisałaś, ze Twoja wiara zgasła ... tak mi przykro ... musi być Ci strasznie
            ciężko. Ja mam zaprzyjaźnionego Księdza (który zjawił się w moim życiu po
            śmierci Marysi - to chyba taki dar od Niej). Rozmowy z Nim dają mi siłę i wiarę
            w to, ze Marysia żyje - tylko inaczej, żyje w Niebie.
            Ale jak widać i tak jest ciężko, mętlik myśli w głowie, każda mijana kobieta w
            ciąży, dziecko w wózku to skurcz serca. I myśl, że nigdy nie utuliłam, nie
            ucałowałam mojej Marysi żywej. Bardzo spodobała mi się wizja mojej rodziny z
            trójką dzieci ... Nigdy się to ie ziści ...
            Dobrej Nocy Kochane, może przyśnią nam się ANsze Maleństwa :)
    • anna1008 Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 19.09.09, 21:48
      Przytulam Cię - my tu na tym forum dobrze wiemy jaki to jest ból i puste ramiona
      - dobrze Cię rozumie każda z nas - mi pomogła bardzo obecność na tym forum -
      pisanie do takich mam jak ja, oraz pisanie do swojego dziecka. Minęło ponad 2
      lata - ból jest inny - gdy tęsknię - przychodzę tu - bo tu jest zrozumienie i
      wątek mojego syneczka.
      Przytulam Cię mocno
      Dla Twojej Marysieńki która jest tam z naszymi maluszkami (***)
    • agnieszka-79 Re: co Wam pomaga dalej żyć ... 20.09.09, 22:40
      Kiedy miałam 12 lat nagle umarł mój brat. Miał wtedy 18 lat. Do dzisiaj pamiętam
      płacz mojej mamy. Bardzo się wtedy bałam że coś jej się stanie i zostanę sama,
      że już się nie śmieje że mnie nie kocha. Myślę że powinnaś teraz pomyśleć o
      córce, jej też na pewno jest ciężko. Nie ma dnia żebym nie myślała o moim bracie
      i tak jak Ty jestem tu tylko dla tego że wierzę w Boga. Czasami mamy taką drogę
      ja do mam córeczkę po cytomegalii, leżącą. Kocham ją najbardziej na świecie
      wiem że pewnego dnia odejdzie. Pewnie wcześniej niż jej brat który jest zdrowy.
      Wiem że ja sobie poradzę nie wiem co będzie z Kubusiem , jak sobie pomyślę co ja
      przeżyłam. My z mamą tłumaczyłyśmy sobie że mój brat wyjechał.Bardzo denerwują
      mnie ludzie którzy nie szanują swoich dzieci. Nie rozumieją że tak naprawdę nikt
      nie wie na jak długo z nami są że nikt nie da gwarancji że będą żyły długo i
      szczęśliwie.mimo że od śmierci mojego brata minęło już 18 lat dla mnie jest moim
      kochanym starszym bratem a jego grób jest zadbany i zawsze pali się na nim
      światło nikt o nim nie zapomniał a na pewno nie moja mama.
      • juljanmar Agnieszko -79 21.09.09, 09:31
        Aga,moja córka ma prawie 12 lat ... Bardzo cieszyła się, że ma
        siostrę. Wydaje mi się, że to co się stało zniosła lepiej niż mój 17
        letni syn.dla niej Marysi jest w Niebie, jest jej tam dobrze,
        opiekuje się z tamtąd nami wszystkimi - tak mnie pociesza gdy
        płaczę. Mój syn jest bardzo skryty,zamkniety w sobie. Ciężko patrzeć
        jak w ukryciu płacze i sam chodzi na cmentarz. Miało byc tak
        pięknie ... Jak zasypam ostatnia myśl to Marysia i jak wstaje
        pierwsza też ... dzisiaj jadąc do pracy poczułam taką pewność
        niewytłumaczalną, ze spotkam się z Marysią w chwili mojej śmierci,
        tak bardzo tęskno mi się zrobiło do tej chwili.Z drugiej strony
        siedziała koło mnie moja druga córeczka - jej tu jestem bardzo
        potrzebna... Masz rację Aga,muszę więcej czasu poświęcac moim
        dzieciom, dzięki.
        A ile lat ma Twoja córeczka?
        Bardzo dużo wspaniałych ludzi jest już w tym Niebie, Twój brat, inne
        dzieci z tego forum, chyba nie jest tam nudno ...
        Tylko ta tęsknota ...
        Dzisiaj poniedziałek, dobrego tygodnia Wam życze, mało łez, dużo
        nadziei i snów pełnych naszych najbliższych ...
        • kasiu.l.inka Re: Agnieszko -79 22.09.09, 15:32
          :* [*]

          Moj gg 9637144

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka