olen-ka38
03.03.11, 09:27
Pisze do Was ....bo wiele z Was musialo pogodzic sie z odejsciem ukochanego dziecka bez wzgledu czy zdazylo nacieszyc sie macierzynstwem przez chwilke czy cale lata . Ja mam to szczescie i nie musze stawac przed taka tragedia ale moja przyjaciolka z kazdym dniem przygotowuje sie na pozegnanie synka .( mały Grzes walczy z rakiem od 3 lat - obecnie ma 4 i jest objety opieka paliatywna ) Dlatego mam do Was pytanie czy ja moge jej jakos pomoc ...jest zamknieta w sobie , z bolem przyjmuje obecna sytuacje .Nie odbiera telefonow ...co calkowicie rozumiem , bo nie ma nic gorszego dla matki niz choroba dziecka .
Moze ktoras z Was przezywala taka sytuacje i teraz z uplywem czasu potrafi powiedziec co dalej ? Czego oczekiwalyscie od znajomych w tych trudnych chwilach ...czy moge jej jakos pomoc i jak to okazac ze moze na mnie liczyc w kazdej sytuacji ?
Sama mam 2 niepelnosprawnych dzieci i przechodzilam rozne perypetie zwiazane z ich stanem zdrowia ...jednak nie bylo az tak zle jak u mojej przyjaciolki gdzie kazdy kolejny dzien jest juz darem losu .