melka_x
06.05.04, 11:56
Muszę w końcu o tym opowiedzieć. Jakiś czas temu - może część z Was pamięta-
powiesiłam post o nazwijmy to delikatnie dużych wątpliwościach co do
prowadzenia mojej ciąży. Dla przypomnienia mam za sobą poronienie w 12
tygodniu i poród w 27 tygodniu, moja córka żyła dwa miesiące. W drugiej ciąży
(z Natalią) w 22 tygodniu pojawiło się rozwarcie spowodowane niewydolnością
szyjki macicy. Później objawy stanu zapalnego. Założono mi szew bez wykonania
posiewu z szyjki, posiewu nie wykonano również po zabiegu. Po założeniu szwu
objawy stanu zapalnego nasiliły się, w dwa tygodnie później urodziłam.
Bezpośrednią przyczyną porodu było zakażenie wewnątrzmaciczne.
Ciąże prowadziłam w Damianie w Warszawie. Wątpliwości miałam wcześniej, ale
zdaję sobie sprawę z mechanizmu szukania winnych po stracie dziecka, co
niestety czasem skrupia się na lekarzach, i dlatego starałam się je
umniejszać, a w każdym razie nie zastanawiać się nad nimi. Ale rozmowa z
innym położnikiem i jego jednoznaczna ocena sprawiła, że poprosiłam Damiana o
wyjaśnienie.
Dostałam opinię dwóch konsultantów. Jeden to szef położnictwa w IMiDz w
Warszawie, doc. dr hab. n. med. K.T. Niemiec. Drugi to prof. Debski, szef
położnictwa w szpitalu im. W. Orłowskiego (Czerniakowska) w Warszawie.
Dodam, że prof. Dębski przyjmuje również w Damianie, dr Niemiec nie.
Nie będę cytować całości, powiem tylko że dr Niemiec wypunktował wiele
błędów -w jego opinii oczywiście-, łącznie z postępowaniem w czasie
poronienia w pierwszej ciąży (brak USG mimo dużego krwawienia, odesłanie mnie
do domu, nie podanie kaprogestu, a gdy wróciłam z krwotokiem decyzja o
łyżeczkowaniu bez diagnostyki krwawienia, czyli również bez usg, nie podanie
immunoglobuliny po poronieniu).
Natomiast punkt opinii dr. Niemca, który interesuje mnie najbardziej, bo
dotyczy ciąży z Natalią brzmi:
"Nierozpoznanie niewydolności szyjki macicy do 22 t.c. oraz błędna decyzja o
założeniu szwu wobec istniejących objawów zakażenia szyjki i przy braku
diagnostyki bakteriologicznej, następnie brak monitorowania objawów
zakażenia, brak profilaktyki zakażeń pochwy wobec obecności szwu szyjkowego"
Gwoli sprawiedliwości muszę przyznać, że prof. Dębski nie potwierdza
większości moich wątpliwości (prócz niedyskutowalnej kwestii nie podania mi
immunoglobuliny po poronieniu), ale na moje pytanie dotyczące braku posiewu
przy zakładaniu szwu przy istniejących objawach stanu zapalnego odpowiada:
"(...) posiew pobrany z kanału szyjki macicy powinien być jałowy(...) posiew
powinien byc pobrany w kilka dni po zakończeniu leczenia" (czyli po założeniu
szwu - przyp. moje). Oczywiście posiew nie został pobrany.
I co ja mam teraz z tym zrobić? Ten lekarz nadal pracuje w Damianie. Nie chcę
wendety, ale co będzie gdy trafi mu się kolejna pacjentka z powikłaniami?
Dziewczyny nie wiem co mam robić.
I jak pomyślę, że może Natalia mogła żyć (może, wiem że w medycynie nic nie
jest pewne), to chce mi się wyć.