esqual
14.06.04, 13:54
Czesto padaly tu slowa o tym,ze nasze dzieci ktore odeszly opiekuja sie
nami,ze sa gdzies obok...Czy rzeczywiscie ktos z Was mial takie odczucie ,ze
ich kochane dziecko bylo gdzies blisko,dalo jakis znak,dzieki jakiejs
nieznanej sile unikelismy nieszczescia.Moze ich sila sprawia,ze jeszcze
funkcjonujemy.Osobiscie mialem pewne zdarzenia po ktorych czulem,ze ktos
jednak nademna czuwa.Byc moze dalo by sie to jakos racjonalnie
wytlumaczyc,ale czy tego bysmy chcieli...?Bez wzgledu u jakiego teraz sa Boga
chce wierzyc ,ze czekaja na nas.Mialy swoje misje do spelnienia ,niekiedy
bardzo krociutkie i musialy wrocic.Jakie sa odczucia dzieci ktore przy nas
zostaly?Czy tak jak moja szescio letnia coreczka czesto z Nim rozmawia i
gleboko wierzy,ze Bog zaprosil jej starszego brata do nieba bo nie chcial aby
sie dalej meczyl.Dzieci lubieja fantazjowac o swoim utraconym rodzenstwie.Czy
jednak nie pragniemy sluchac ich opowiesci...Lakniemy kazdego najmniejszego
znaku ,chocby byl jak najbardziej irracjonalny.
Pozdrawiam Jurek