Dodaj do ulubionych

Choroba PERTHESA

03.09.04, 22:48
moze ktoras z czytelniczek spotkala sie z ta choroba ..Moj 6 letni synek ma
taka diagnoze..bede wdzieczna za wszelkie informacje na temat leczenia i
rehabilitacji.Ola
Obserwuj wątek
    • ewamonika1 Re: Choroba PERTHESA 03.09.04, 23:21
      www.dzieckook.pl/ePoradnik/index.php3?user=ortopeda&sotm_id=39
    • emilatys Re: Choroba PERTHESA 19.09.04, 12:49
      Mój 3 letni synek też ma zdiagnozowanego prthesa. Od miesiąca wiemy o chorobie.
      Chętnie skontaktuję się z Tobą. Chętnie podzielę się moją wiedzą. Właśnie
      szukamy rehabilitanta... Mój email: emilatys@o2.pl
    • hancik5 Re: Choroba PERTHESA 20.09.04, 12:37
      Moi znajomi z Warszawy mają synka z Perthesem. Nie mógł chodzić przez rok, ale
      rokowania są bardzo dobre i od kilku miesięcy nóżki są w prawie normalnym
      użyciu (prawie normalnym to znaczy,że bieganie na razie niewskazane).

      Znajomi są z Warszawy, ale jeździli do Lublina, ponieważ tam śą podobno dobrzy
      specjaliści od Perthesa. (szpital Dziecięcy przy ul Chodźki).

      Ta choroba wymaga sporo cierpliwości, ale rezultaty są naprawdę dobre !!
      Wiemy coś o tym, bo sami małego niedawno widzieliśmy !!
    • nune Re: Choroba PERTHESA 15.02.05, 08:25
      Dzień dobry,Pani Olu!
      Szukałam w necie informacji na temat choroby Perhesa i natknęłam się na Pani
      list. Mam na imię Emilka, mam 23lata. W wieku 6 lat chorowałam na tę chorobę
      (która zdarza się podobnież częściej chłopcom, ale jak widać nie tylko).Zapewne
      wie już Pani o tej chorobie trochę, gdyż Pani list opublikowany został w
      październiku. Mam nadzieję, że od tamtej pory zostało rozpoczęte leczenie Pani
      syna. Moje leczenie polegało na umieszczeniu obydwu nóg w gips i rozdzieleniu a
      zarazem usztywnieniu ich kijkiem(grubości kija od szczotki) umieszczonym na
      wysokości powyżej kostek. Trwało to wszystko 2 lata. Tzn gips zakładany był na
      2 miesiące, a potem był tydzień przerwy . I tak przez 2 lata.(w nawiasie dodam,
      że byłam leczona w szpitalu ortopdycznym w Otwocku, który słynie w leczeniu
      wszelakich ortopedycznych chorób dziecięcych) Od czasu mojej choroby minęło
      trochę czasu, więc zapewne nauka "poszła naprzód" i leczenie tej choroby
      przeprowadza sie w inny sposó. Słyszałam o usztywnianiu szyną oraz podawaniu
      preparatów z krzemem, jak również o operacyjnym leczeniu tej choroby.
      Chciałam napisac Pani parę słów otuchy, bo wiem, pamiętam jak moja mam
      przeżywała to wszystko. Chciałabym napisać, że od czasu zakończenia leczenia
      nie odczuwałam żadnych jej skutków. Żadnego bólu, żadnych kontuzjii, żadnego
      utykania, nic. Uprawiałam normalnie sport, każdy rodzaj. Biegałam, skakałam i
      naprawdę nic się nie działo. Więc jeżeli leczenie będzie prawidłowo prowadzone,
      martwica powinna się cofnąć zupełnie.
      Ja zaczęłam szukać informacji w necie, dlatego, że właśnie przedwczoraj
      odczułam ból w biodrze. Ale proszę się nie martwić. Chyba wiem, czym jest on
      spowodowany. Od pewnego czasu zaczęłam brać pigułki antykoncepcyjne.
      Wyczytałam, że hormony sterydowe moga wpływać na martwicę kości. Proszę więc
      uważać w przyszłości na leczenie hormonalne syna.
      Jeżeli będzie miała może jakieś pytania do kogoś, kto przezył tę chorobe,
      proszę do mnie pisać na adres nune@tlen.pl. Postaram się jakos pomóc.
      Pozdrawiam.
      Emilka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka