Dodaj do ulubionych

XXIV tydzień

30.10.04, 22:43
W XXIV tygodniu ciąży urodziła bliźniaki - dziewczynki. Żyły 2 dni, tak jest lepiej powiedziała położna. Jeżeli przeżyłyby mogły być bardzo chore. Powiedzcie czy znacie dzieci, które urodziły się w tym terminie, jak żyją?. W miarę upływu czasu wcale nie jest lepiej.
Obserwuj wątek
    • aniao3 Re: XXIV tydzień 30.10.04, 23:38
      db - jak rozumiem chodzi o twoje coreczki.
      Z tego co wiem to najmniejszy zywo urodzony chlopiec ktorzy przezyl urodizl sie
      w 23 (25 tc - zalezy jak to liczyc) i o ile wiem byl/jest bardzo uposledzony.
      Ale zyje.
      Wiem, ze chcialabys po prostu by twoje coreczki zostaly tutaj, z toba, bys
      mogla je kochac i byc z nimi. Mi najbardziej po smierci mojej coreczki pomagalo
      pisanie na forum, rozmowy o niej z innymi.
      Sciskam cie mocno
      a
      • ewa5005 Re: XXIV tydzień 31.10.04, 10:09
        DB,

        ja też rozumiem że chodzi o ciebie?
        Bardzo mi przykro. Wiem co to znaczy stracić jednocześnie dwa skarby.
        ja straciłam moich synków w skończonym 32 tc.
        I co z tego że wiem,że mogli przeżyć bo byli zdrowi,nie mieli żadnych wad,
        każdy ważył prawie 2 kg? jest mi z tym źle bo gdybam,gdybam.
        Wyszłam ze szpitala z zapewnieniem że jak na bliźniaczą to bardzo zdrowa i
        fajna ciąża. za 3 tygodnie będę rodzić...a po paru dniach od wyścia ze
        szpitala po prostu przestałam czuć ruchy, potem uslyszałam wyrok, urodziłam
        moje dzieci w ciszy, którą pamiętam do dziś. I nawet nie wiem na pewno dlaczego
        tak się stało. w wypisie szpitalnym powód nie określony, wszystko było
        OK.Lekarz prowadzący mówi,że może pępowina jednego z dzieci, może mój organizm
        nie wytrzymał obciążenia, może....
        I po 5 m-cach wiem,że to gdybanie niszczy mnie mnie zamiast uspokajać. Tak wiec
        spycham niepokojące myśli gdzieś daleko. Musze myśleć do przodu, czasu nikt nie
        cofnie, tak bardzo chcę wierzyć że przede mną jeszcze dużo szczęscia.
        Trzymaj się
    • dbkpb Re: XXIV tydzień 31.10.04, 21:59
      Tak, chodzi o moje córeczki. Ciągle szukam potwierdzenia, że tak jest lepiej (?). Wiem, że ratują dzieci z tego okresu np. ostatnie 5-cioraczki, ale nie informują co się z nimi dalej dzieje. Na cmentarzu jestem często jutro jedynie będzie wokół mnie więcej ludzi. Dziękuję za słowa otuchy.
    • marta_i_koty Re: XXIV tydzień 31.10.04, 23:19
      Twz słyszałam,że dla mnie lepiej, bo Kasia była maleńka( 27 tydz.,ok. 900g )i
      pewno... Za pare miesięcy skończyłaby 16 lat..
      Dobiły mnie słowa lekarza,który powiedział, że "straconej ciąży się nie
      załuje"... Wrzasnęłam wtedy na niego, że przez 6 dni w inkubatorze leżało MOJE
      DZIECKO, a nie żadna ciąza. Gdy mała żyła jeszcze, modliłam się, żeby Bóg mi
      jej nie zabierał, nawet gdyby miała być upośledzona. Dziś, mając Szymka z mpdz
      ( też wcześniak 27 tyg., tyle, że ważył 1200g i miał szczęście przyjść na świat
      w nowoczesnym szpitalu ) i ciężką drogę do jego sprawności ( na szczęscie udało
      się, mpdz jest prawie niezauważalne ), wiem, że bardzo trudno jest być rodzicem
      niepełnosprawnego dziecka. Często mówi się, że dzieci upośledzone są takie
      biedne. Nie są biedne, jeśli żyją w dobrych, kochających rodzinach. Biedni są
      rodzice, bo niezależnie od tego, jak bardzo kochają swe dzieci, cierpią, mając
      świadomość, że dziecko zawsze będzie od kogoś zależne, nie przeżywają twgo, co
      dane jest rodzicom zdrowych dzieci...
      Jednak komentarze personelu szpitalnego typu : "dla pani lepiej" są chamskie i
      zupełnie nie na miejscu. Tobą powinien zająć się psychlog ( tak jak każdą matką
      po stracie dziecka ), ale to moje pobożne życzenia...
      Po odejściu Kasi było tak źle, że przeżyłam to z trudem. Ale teraz mam Szymka,
      choć nie sądziłam, że mi sie uda. Wierzę w taką rzecz: nasze życie to masa
      małych trybików, które się kręcą w zaplanowany sposób. Jednak zdarza sie, że
      któreś z tych kółeczek psuje się, lub zmienia bieg. Wtedy maszyna przestawia
      się i zaczyna inaczej pracować. W moim życiu takim trybikiem, który zmienił
      wszystko, była Kasia. Odeszła, bo miał urodzić sie Szymek...
      Pozdrawiam, trzymaj się, M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka