Dodaj do ulubionych

ika_28-moja historia

31.10.04, 15:31
Witam Wszystkich Rodziców Osieroconych!
Trafiłam na to forum zupełnie niedawno, szkoda, że nie wczesniej. Jednak
ciagle wracam do tamtych dni, nie chce zapomnieć. Jestem mamą Jakuba, jego
życie i smierć to moje życie.

Chce opisac moje doświadczenia zwiazane z porodem i poronieniami, choć nie
jest to miłe. Nie rodziłam i nie roniłam po ludzku.
Sam poród, który odbył się przez cc wspominam jak jeden wielki koszmar.
Chociaż w czasie ciąży miałam robione wiele razy USG pomimo tego nie wykryto
dużej wady u dziecka. Potem okazało się, ze to złożona wada serca.
Kiedy minął termin porodu, a podczas KTG spadało tętno płodu zostałam w
szpitalu w Bełchatowie. Przez siedem dni miałam codziennie robione przez
kilka godzin testy z oksytocyną. Straszne...brrrr
Doprowadzali mój organizm do skurczy co jedną minutę, potem tetno dziecka
spadało, odstawiali oksytocyne i w kółko znów do skurczy. Chyba po pieciu
dniach kiedy nie mogłam się dowlec do swojego łóżka na sali porosiłam męża
zeby poszedł do lekarza dał pieniadze i żeby to się w końcu skończyło.
Wczesniej rozmawialismy z lekarzem żeby coś zrobić, że cały czas spada tętno,
ze ja cierpie.
Mąż zapłacił lekarzowi i w końcu zrobili mi cięcie, myslę, ze on tylko na to
czekał. Po samym cc kazał mężowi dopłacić do wczesniejszych 500 jeszcze 200,
bo został po godzinach. To co przezyłam w dniu cc jest jak zły sen. Od samego
rana wszyscy lekarze próbowali jednak "jakoś rozwiązać to naturalnie".
Lekarz, który potem zrobił mi cc powiedział do położnej: "oksytocyna na
maxa", robił mi jakieś koszmarne zabiegi, zeby tylko nie robić cc. Jak sie
potem okazało dziecko było duże, było źle ułożone i tak bym nie urodziła
samodzielnie.
W drugiej dobie synek zaczął sinieć i źle oddychac, pamietam jak przez mgłę,
że odbył się chrzest. Cały czas był przy mnie mąż, pojechał też z Kubusiem do
Łodzi.
Wypisałam sie ze szpitala na własne życzenie, nie mogłam znieść matek
karmiacych swoje dzieci, kiedy moje dziecko walczyło o zycie. Synek nie
przeżył, umarł w dwa tygodnie po urodzeniu.
Fachowość i opiekę w Łodzi wspominamy bardzo dobrze, zrobili naprawde
wszystko co sie dało.
Kiedy byłam po raz drugi w ciąży znowu trafiłam do szpitala w Bełchatowie z
diagnozą w 6 tyg. ciąży: ciąża pozamaciczna. Robiłam badanie USG u innego
lekarza niż poprzednio (tamtego chyba bym udusiła). W szpitalu nie zrobiono
nic poza tym, ze przygotowali salę do operacji, zadnych badań, nic...Maż
załatwił miejsce w Łodzi w szpitalu im. Madurowicza. Po badaniu USG okazało
sie, ze ciąża jest połozona normalnie, ale jest niestety martwa. Za dwa dni
poroniłam samoistnie, bardzo bolało...i psychicznie i fizycznie. W
Bełchatowie pewnie miałabym zrobioną operację, jak mi powiedziano czekali
tylko na ból.
Kolejny raz poroniłam w domu, za nic na świecie nie pojechałabym do szpitala
w Bełchatowie, nie byłam ani fizycznie, ani psychicznie gotowa na walke z
nimi.
Czuję sie wyprana z uczuć, emocji, wszytskiego. Straciłam synka, straciłam
nadzieję na dziecko, zdrowie. Zastanawiam sie jak układac wszystko od nowa,
jak wartosciować to co mnie spotyka. Obecnie nie mysle o dziecku jako o
istotce zrodzonej ze mnie, myslimy bardziej o adpocji.
Chcę nie mysleć, nie czuc, nie cierpiec...

Najgorsza jest śmierć dziecka i zaraz potem śmierć nadziei. Moją żałobe
dziele na dwa etapy, ta która była po smierci Jakuba i potem ta kiedy już
wiedziałam, ze dziecka nie urodzę (zdrowego).
Ból po utracie dziecka, ból po utracie siebie, bo chyba gdzieś z tym
wszystkim jakas częśc mnie tez umarła.


Nina
_________________
ika_28


Obserwuj wątek
    • lenka70 Re: ika_28-moja historia 31.10.04, 16:17
      Ika, jakże moja historia bliska Twojej...
      Przytulam Cię mocno.
      • zorka7 Re: ika_28-moja historia 31.10.04, 19:32
        Iko... Ale chyba nie do końca jednak umarła ta nadzieja. Myślicie o adopcji! :)
        A to wspaniała wiadomość.

        Dużo sił na jutro...
    • aajn2 Re: ika_28-moja historia 31.10.04, 20:29
      Myslami jestem zToba.
      Agnieszka(mama Aniolka co poszlo do nieba w 8 tyg ciazy) I dzidzi co przyjdzie
      na swiat 15 kwietnia
    • majuta Re: ika_28-moja historia 31.10.04, 20:48
      Nadzieja umiera ostatnia. Kazda z nas nosi jakieś cierpienie. Nie bardzo
      rozumiemy, dlaczego nas wybrano, i choć się z tym nie godzimy, budzimy się co
      dzień. Niejedna pyta: po co? dla kogo? Od dziesięciu lat mój Synek patrzy na
      mnie z nieba, dwa tygodnie temy dołączyło do Niego upragnione Maleństwo. Ale
      wstanę jutro, zaniosę kwiaty na cmentarz, szybko stamtąd pójdę, żeby inni nie
      dziwili się moim łzom. Ucałuję moją Córeczkę (cudownie, że jest) i przytulę się
      do najwspanialszego mężczyzny na swiecie. I chociaż serce będzie mi pękało z
      żalu, postaram sie znaleźć jeszcze siły na kolejny rok, do następnego 1
      listopada. Wciąż mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć, jak pięknie (mimo
      wszystko) jest na świecie. Myślę o Tobie ciepło i mocno Cię przytulam. Kasia
    • ali_bey Re: ika_28-moja historia 31.10.04, 21:02
      Nino cieszę się ,że zdecydowałaś się napisać na forum.Pozdrawiam
      cieplutko.Usciski.
      Alicja.
    • monikamm Re: ika_28-moja historia 31.10.04, 21:13
      Mam nadzieję, że Twoja nadzieja nie do końca umarła.....
      Ściskam Cię mocno...
    • ika_281 Re: ika_28-moja historia 01.11.04, 18:19
      Częśc mnie umarła na zawsze.
      Adopcja jest zaprzeczeniem śmierci, jest chyba zwycięstewem miłosci nad
      rozpaczą. Jeste we mnie tyle ... i czasem tak mało.
      Co za dzień
      • agafa30 Re: ika_28-moja historia 02.11.04, 14:33
        iko,ja wiem,że to banalne,ale naprawdę życzę Ci żeby ta miłość,która pozostała
        w Tobie zwycieżyła i żeby spotkało Cię jeszcze dużo,dużo szczęścia. Ja wiem,że
        po dzieciatku,które zmarło pozostaje tak wiele miłości z którą nie wiadomo co
        zrobić i gdzie ją skierować.Mam nadzieję,że skierujemy ją w dobrym kierunku.
        pozdrawiam.
    • pullpecja Re: ika_28-moja historia 02.11.04, 15:11
      Witaj!
      Wspaniałą rzeczą jest mieć chociaż nadzieję na adopcję. Niektórzy rodzice nie
      spełniają wszystkich warunków aby przyjąć do siebie nowego członka rodziny.
      Pozbawia się ich jakiejkolwiek nadzieji na dziecko. Jeżeli macie taką szansę to
      ją rozważcie. Będę trzymać za Was kciuki. Ściskam i pozdrawiam!


      pullpecja
    • mader1 Re: ika_28-moja historia 02.11.04, 16:43
      Jestem z Toba.
    • melka_x Re: ika_28-moja historia 02.11.04, 17:10
      Nino witamy. Cieszę się, że zdecydowałaś się opowiedzieć swoją historię,
      wyrzucanie tych wszystkich emocji w jakimś stopniu pomaga, szczególnie w
      towarzystwie osób, które rozumieją rozmiar Twojej straty jak nikt inny.

      Nie chcę Cię podburzać, czy namawiać do czegoś do czego być może nie masz siły,
      ale przynajmniej zastanowiłabym się nad napisaniem skargi do dyrekcji szpitala.
      Z własnego doświadczenia wiem, że jest to bardzo trudne, ale warto walczyć z
      nieludzkim traktowaniem. W dodatku Twój lekarz jest łapówkarzem, łamie prawo,
      nie tacy ludzie powinni przyjmować nowe życia. Założenie sprawy w sądzie wymaga
      już ogromnej determinacji, siły i odporności, napisać prośbę o wyjaśnienie do
      szpitala jest trochę łatwiej. Zastanów się nad tym.

      Życzę dużo siły, skoro już napisałaś o sobie odzywaj się.
    • agablues Re: ika_28-moja historia 02.11.04, 22:42
      Nino, przykro mi, ze to miejsce jest dla Ciebie, ale dobrze, że napisałaś.
      Tu dużo nas jest, takich pokaleczonych przez los, szpitale, lekarzy....
      Mimo wszystko, można nabrać tu trochę ciepłych uczuć. Może i nadzieja się obudzi?
      Sciskam mocno, Aga
    • zuzia1 Re: ika_28-moja historia 04.11.04, 09:35
      dziewczyny brońcie się przed Bełchatowem jak tylko możecie. Mnie tez zmarnowali
      dziecko :(((((
    • zuzia1 Re: ika_28-moja historia 18.11.04, 11:37
      ja mieszkam bardzo blisko bełchatowa tez mam okropne wspomnienia zwiazane z
      oddziałem ciazy powikłanej w tamtejszym szpitalu jak masz ochote pogadac to mój
      numer gg 5041434
    • 1megan Re: ika_28-moja historia 18.11.04, 11:51
      Nino tak bardzo mi przykro z powodu tego co Ciebie spotkało, nie rozumiem jak
      niektórzy lekarze mogą być aż tak wyrzuci z jakichkolwiek oznak
      człowieczeństwa, wiem że u mnie w miejskim szpitalu też na porządku dziennym
      jest łapownictwo jeżeli chce się cesarkę, ale wiem też że oni nie narażają do
      takiego stopnia zdrowia kobiety i dziecka
      Może pisanie na forum uśmierzy choć odrobinę twój ból i wierzę że ta nadzieja
      gdzieś na dnie twojego serca jeszcze nie zgasła, tylko że jest stłumiona przez
      tyle przeżyć i dramatów które przeszłaś
      tzrymaj się jakoś, ciepło, pozdrawiam
    • ika_281 Re: ika_28-moja historia 29.11.04, 10:03
      Dziękuję Wszystkim za ciepłe słowa, bardzo dziękuję.
      Nie zagladam tu często, usypiam ból, ale jednak wszystko wraca.
      Czasem boję się, ze kiedy będę umierać to jedyne co zapamiętam z życia to tą
      rozpacz po śmierci Jakuba.

      Nie wiem co sie zdieje w szpitalu w Bełchatowie, ale mam kilka znajomych, które
      straciły dzidziusia ...tak niepotrznie.
    • ika_281 Re: ika_28-moja historia 28.12.04, 22:59
      ... i ciąg dalszy moje historii

      Adoptowaliśmy Michałka, jesteśmy bardzo szczęśliwi. Michał ma 16 miesięcy i
      sporo chorób, ale jest to nasz najukochańszy synek.
      Jednak Maluszek jest chory... i znowu to forum jest dla mnie bardzo aktualne.
      Właściwie to bylismy przygotowani na chore dzieko, zdajemy sobie sprawę, ze
      takich dzieci nikt nie chce. Ale chcemy my.
      Zakładam nowy wątek, musze sie coś dowiedzieć o chorobach Michałka
      • agablues Re: ika_28-moja historia 29.12.04, 01:30
        Nino, nie będę pisała, ze podziwiam Was, bo dla Was, to co zrobiliście jest
        najpewniej najnormalniejszą rzeczą pod słoncem. Ale nie moge nie napisać, ze
        chylę czoła za odwagę. Cieszę się, ze się odnaleźliście z Michałkiem. Zyczę
        całej Waszej rodzinie dużo siły i dużo radości ( miłości w niej na pewno nie
        brakuje!).

        Pozdrawiam serdecznie, buziak dla Michałka, Aga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka