okti22
04.12.04, 17:45
wczoraj rano plakalam jak bobr, bo to wlasnie w tym dniu rok temu zobaczylam
na tescie dwie kreski. Bylam taka szczesliwa, z perspektywa 9 m-cy
oczekiwania na dzidziusia.
W dodatku wczoraj byly imieniny Franciszka, naszego synka aniolka.
Jakos uspokiolam sie i poszlam do pracy. Popoludniu w mojej szkole byl
swiateczny kiermasz. Poproszona mnie o opieke nad jedna z klas. A na
stoiskach klasowych - aniolki, misie, bombki i wszystkie te pierdolki, ktore
w normalnych warunkach ciesza. Poplakalam sie i ucieklam do pokoju
nauczycielskiego. Dziewczyny zastapily mnie. Probowaly pocieszyc, ale czy w
takiej sytuacji cokolwiek moze pocieszyc? Patrze na te wszystkie maluchy,
szczesliwe, ze po szkole chodzi Mikolaj z prezentami i mysle sobie, dlaczego
zamiast kupowac synkowi prezent na pierwsza gwiazdke, kupuje gipsowego
aniolka i znicze na grob....