Dodaj do ulubionych

Asertywność

18.12.04, 01:54
"Asertywność to zachowanie pozwalające nam konkretnie i zdecydowanie
komunikować nasze potrzeby, chęci i uczucia innym ludziom- bez naruszania w
jakikolwiek sposób ich praw."

Przeczytałam wątek o świętach i widzę, ze mamy problem z odmawianiem albo
mówienie naszym bliskim co czujemy i dlaczego.
Czasami mam wrażenie, ze ludzie z otoczenia, pod przykrywką, ze chcą pomc nam,
naprawdę próbują pomóc sobie.

Znacie takie teksty? :
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=11063036&a=11110706
To stary wątek.

Chyba potrzeba nam więcej asertywności, zebyśmy umieli sie bronić przed
"dobrymi radami" otoczenia. Zebyśmy umieli w zdecydowany sposób odpowiedzieć
dlaczego chcemy nosić ( albo dlaczego nie chcemy) żałobę po naszych dzieciach.
Dlaczego mamy prawo o nich mówić. Zawsze złościło mnie, kiedy ktoś mi
tłumaczył, ze powinniśmy rozumieć - ktoś chce dobrze, ktoś się boi a inny nie
wie jak się zachować. Powinniśmy rozumieć lekarzy, znajomych, rodzinę, bratowe
w ciąży, szwagierki z dziećmi, ciekawskich sąsiadów i wszystkich dookoła.
Pytam - dlaczego to my mamy rozumieć? Nie dość, ze to my musimy
uporać się ze stratą lub chorobą naszych dzieci, to jeszcze powinniśmy
rozumieć wszystkich.
chyba się zapiszę na jakiś kurs asertywności.

Aga
Obserwuj wątek
    • fibo1 Re: Asertywność 18.12.04, 02:19
      TAK, DO CHOLERY! TAK!
    • pawelek22 Re: Asertywność 18.12.04, 08:23
      Ja bym jeszcze dodał ... "i ranienia ich uczuć".Poznałem kiedyś faceta,który
      był tak aserytywny ( w swoim mniemaniu ),że obrażał wszystkich wokół waląc im
      wprost co mysli i czuje stwierdzając,że ma do tego prawo.
      Aserytywność jest trudną sztuką ale bardzo przydatną.Umiejętne zwerbalizowanie
      swoich uczuć i potrzeb może bardzo uzdrowić stosunki z innymi.Czasami przecież
      to co dla nas jasne i oczywiste dla innych może przecież okazać się zupełnie
      nieczytelne lub nawet nie przyjdzie im do głowy.Myślę ,ze z aserytywnośćią
      wiążę się pewna pułapka.Sami mówiąc jasno o swoich potrzebach i uczuciach
      możemy zacząć oczekiwać od innych tego samego lub spodziewać się ,że oni też
      jasno przekazują swoje uczucia i potrzeby.A to może powodować konflikty,gdy
      okaże się,że ktoś jest bardzo nieaserytywny i co innego mówi co innego robi a
      mysli jeszcze inaczej.
      A dobre rady wujka i cioci chyba każdy z nas poznał i te teksty " ty to musisz
      zrozumieć " - a niby dlaczego ?
      Uff skończyłem .pozdrawiam p.
    • vinga_o Re: Asertywność 18.12.04, 11:55
      Aga, jak znajdziesz jakiś kurs asertywności - to mnie zapisz również ;-) Ale
      może poszukaj takowego gdzieś w połowie drogi ;-)

      A tak poważnie - jeszcze będąc w ciąży usłyszałam w pracy od klienta bardzo
      przykre słowa typu "dlaczego nie usunęłaś, będziesz się męczyć", kiedy bardzo
      przeżywałam jego słowa koleżanka mi powiedziała "wiesz jaki on jest, weź na
      niego poprawkę". Wiem, że oczywiście chciała mnie pocieszyć, ale ja wtedy
      odparowałam "to ja mam brać poprawkę na kogokolwiek? czy to on powinien wziąć
      na mnie poprawkę?". Od tamtej pory obiecałam sobie, że jeśli usłyszę jeszcze
      przykre słowa to będę jak lwica bronić swojego dziecka i mogę być wtedy bardzo
      agresywna. Na szczęście nie miałam okazji wypróbować tej "skrajności" ;-)

      Ale odmówić rodzinie świąt nadal nie umiem ... Choć nauczyłam się już głośno
      mówić o uczuciach i dałam do zrozumienia, że chcę o Julce rozmawiać. Kroczek do
      przodu :-)

      Pozdrawiam wszystkich nieasertywnych i tych w trakcie nauki ;-)
      • odlipcadomarca Re: Asertywność 18.12.04, 16:48
        Pod warunkiem, ze przyjmuje sie bez oporow konsekwencje asertywnosci w obie
        strony. Cierpie z powodu straty dziecka i werbalizuje to w sposob jasny i latwo-
        zrozumialy dla kazdego. Musze byc jednak przygotowana na wysluchanie czyichs
        asertywnych slow, ktorych w glebi duszy moge nie chciec uslyszec. Postawienie
        sprawy w ten sposob, ze to ja jestem asertywna a ten drugi czlowiek np.
        niewrazliwy przeczy calemu wysilkowi wkladanemu w asertywnosc. Jesli godzimy
        sie na "szczerosc" obu stron, musimy miec w sobie gotowosc wysluchania czyjejs
        werbalizacji odmiennych uczuc czy przemyslen.
        Latwo jest popasc w pulapke "wiecznego nieszczescia" i odrzucenia wszelkich
        form "zdrowo-rozsadkowych rad" z zewnatrz pod pretekstem asertywnosci w
        wyrazaniu wlasnego bolu i niecheci do resty swiata, ktory przeciez "i tak nic
        nie wie, nic nie rozumie".
        Powyzsze dorzucam jako udzial w dyskusji a nie jako jakies ostateczne wnioski :)
        • fibo1 Re: Asertywność 20.12.04, 03:15
          Tak sobie myślę, że zupełnie inaczej pojmuję profity wynikające z asertywności.
          Nie rozumiem dlaczego "... Jesli godzimy
          > sie na "szczerosc" obu stron, musimy miec w sobie gotowosc wysluchania czyjejs
          > werbalizacji odmiennych uczuc czy przemyslen..."
          Asertywność pomaga mi NIE wysłuchiwać czyichś przemyśleń lub opinii jeśli mnie
          ranią, jeśli po prostu nie mam na nie ochoty. Nieważne jak mądre i wspaniałe
          mogłyby być. Grzecznie i stanowczo mówię wtedy " nie ". Moje " nie " w ten czy
          inny sposób wyrażone jeśli jest stanowcze- zapobiega całej dalszej lawinie.
          Naprawdę nie muszę się tłumaczyć, wyjaśniać, wysłuchać.
          Po prostu " nie ". Oczywiście możemy sobie dywagować przez czas jakiś na temat
          zasadzek asertywności, krańcowości itp. Wydaje mi się jednak, że nie o to
          chodzi. Często stanowcze " nie chcę o tym mówić " zapobiega łzom i konfliktom.
          A na temat praw rozmówców- jedno tylko: jeśli zadajesz pytanie to bądź gotów
          przyjąć odpowiedź.
          Asertywność w moim pojęciu to metoda na niewchodzenie w konflikt z ludźmi
          wrażliwymi inaczej. Wcale nie chcę ich pouczać czy walczyć- każdy ma prawo być
          kim chce. Ale ja mam z kolei prawo do chronienia siebie.
          Dodatkowo zauważyłem, że często w stresie lub w emocjach całkiem fajni,
          empatyczni na codzień znajomi mówią głupstwa i traktują to co powiedzieli jako
          takie próbne baloniki bezradności. Asertywna reakcja (szanująca rozmówcę, ale
          stanowcza i prawdziwa) jest wtedy drogowskazem i pomaga wszystkim.
          Nie ma tu żadnych podziałów na "moje szczere słowa, a potem twoje szczere
          słowa". To nie jest sztuka prowadzenia sporów ani wysłuchiwania obu stron. To
          sposób chronienia siebie przed niechcianymi działaniami, uczuciami, emocjami.
          Sciskam serdecznie
          fibo1
          • odlipcadomarca Re: Asertywność 20.12.04, 04:55
            Zgadza sie - zawsze mozesz powiedziec "nie", gdy ktos mowi slowa, ktore Ci nie
            odpowiadaja. Musisz byc tez gotow na otrzymanie od kogos tego samego "nie" lub
            chocby wzruszenia ramionami, gdy otwierasz sie ze swoja historia (lub
            przypadkiem staje sie ona oczywista dla rozmowcy), bo stojacy na wprost Ciebie,
            asertywny czlowiek tez moze miec swoja historie, ktora nie pozwala mu na
            wspolodczuwanie czy chocby na wysluchanie Ciebie. To wlasnie chcialam
            powiedziec, ze nie ma idealnych rozwiazan w kontaktach z innymi ludzmi -
            asertywnosc moze dzialac czasem ale czesto sama moze sie stac pulapka. Podobnie
            sama idea "chronienia siebie przed niechcianymi działaniami, uczuciami,
            emocjami" pozostaje dla mnie wylacznie "pomyslem na zycie" - swoista teoria,
            ktorej osobiscie od ponad juz 18 lat nie jestem w stanie w pelni praktykowac,
            bo tesknote i bol przywolac moze wszystko i cokolwiek :( Praktykuje bardzo
            sumiennie :) asertywnosc, sceptycyzm a czasem wrecz pewien cynizm i
            zdecydowanie pragmatyzm, a jednak "niechcaca glupota, beznadzieja, naiwnosc czy
            chocby ckliwy sentymentalizm" padajace z roznych stron co jakis czas potrafia
            mnie wciaz niezle dzgnac. Pogodzilam sie wiec z tym, ze nie istnieje dla mnie
            zbroja, ktora zabezpieczy mnie w 100% i w jakims sensie zaczelam te moja "naga
            skore" i "wywalone psychiczne bebechy" coraz bardziej doceniac... Zaczelam tez
            wreszcie doceniac niezgrabne gesty i slowa tych, ktorzy bardzo by chcieli umiec
            ale jednak nie wiedza jak... wesprzec, zmilczec, objac, nie urazic itd. Bo
            przeciez jakze czesto sama jestem w takiej pozycji lub sytuacji, w ktorej
            jestem niezgrabna, "nie taka jak nalezy" i asertywnosc zadnej ze stron w niczym
            wowczas nie pomaga :( No ale na pytanie "jak zyc?" o wiele madrzejsi ode mnie
            nie znali odpowiedzi wiec nie mam az tak wielkich kompleksow z tego tylu, ze i
            mnie sie czesto wiele nie udaje w kontaktach z innymi ludzmi ;)
            Tez pozdrawiam, oczywiscie - 7-3
            PS. Zyje tez w przekonaniu, ze kazdy dorosly czlowiek chodzi po swiecie ze
            swoim wlasnym szklanym naczyniem bolu i cierpienia - na pewno nie ja jedna wiec
            nie oczekuje zadnych specjalnych wzgledow od nikogo - wszyscy mamy swoja czarna
            dziure w duszy. To, ze o wielu nie mam pojecia, to nie znaczy, ze ich nie ma -
            tych czarnych dziur :(
            • fibo1 Re: Asertywność 20.12.04, 05:23
              Ze wszystkim co piszesz zgadzam się ochoczo, to szczera prawda i tak jest
              również w moim życiu. Nie usiłowałem jednak wygłosić "ogólnej teorii
              wszystkiego" przecie.Chciałem opisać czym dla mnie jest asertywność.
              Oczywiście, jeśli stosujesz ją dla siebie, to również dajesz innym prawo do jej
              stosowania.
              Tęsknoty i bólu nie odbierze... Nie od tego jest. Mam wrażenie, że może nam
              tylko pomóc w pewnym ograniczeniu bodźców: te które są- zostają, te wbijane jak
              gwóźdź w głowę przez niedelikatnych znajomych- ograniczasz. I tak jest tego
              niezła kupa a jak słusznie napisałaś wyzwalaczem może być wszystko i cokolwiek.
              Stuprocentowa zbroja nie istnieje, nie ma potrzeby jej szukać, w końcu życie is
              brutal and very zasadskas. Ale asertywność pomaga cierpienie ograniczyć do tego,
              które i tak w nas tkwi i eliminować nadwyżki wynikające z niedelikatności czy
              głupoty bliźnich.
              Bardzo Cię pozdrawiam, chętnie do tematu wrócę, ale teraz asertywnie spróbuję
              pospać, bo 5.20 am a ja wstaję o 8.00.
              Sciskam
              fibo1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka