urszula5
09.02.05, 06:04
Przepraszam ostatnio mało się odzywałam myślałam co by było gdyby ......
Dziś cały dzień znowu dół , okropny dół . Dostałam zasiłek pogrzebowy za
Bartusia ;;-((((( morze łez było wylanych na te marne pieniądze. Czy ktoś mi
może powiedzieć ( czy może mi ktoś wymienić te pieniądze za życie MOJEGO
DZIECKA MOJEGO BARTUSIA ??? );;;-(((((( Ech nawet niewiem co pisać . Znalazł
się ktoś kto pomógł mi właściwie nie mi bo mnie już nic nie cieszy ( moim
dzieciaczkom ) w tym że nie stracimy mieszkania nie znam tego Pana , ale będe
gorąco się modliła za Niego, moje dzieci też to obiecały bo bardzo się z tego
cieszą .Wczoraj mi powiedziały ( mamusiu ty naprawde jesteś wielka ) a ja cóż
nie dość że malutka to już bez sił . Za zasiłek kupiłam dzieciakom łóżko
piętrowe nawet nie macie pojęcia jak je składały , jak się cieszyły. Jak
widziałam tą ich radość cieszyłam się , ale wtedy sobie pomyślałam Boże (
dałeś tym dzieciom radość za cene ŚMIERCI ;;;-(((( Bartusia )
Czy ja gdzieś popełniłam błąd ? Pomiędzy ciążą , szpitalem a domem , może
czegoś nie zauważyłam ? Może żeczywiście jestem wyrodną matką , która nie
widziała że dzieci jej potrzebują . Kupiłam też taką jak to nazywają
witrynke, ale to jest ( dla mnie tak jakby kapliczka ... są tam w niej
aniołki, są zdjęcia Bartusia i mogę powiedzieć że duchowo w sercu Go zawsze
będe miała , ale tak inaczej gdy patrzę na tą witrynke ....... ja wiem na
kogo patrze... nawet znajoma mi powiedziała ( teraz wiem dopiro co czujesz )
Aniołki zaczęłam zbierać po odejściu Kubusia ( teraz to już jest moją niewiem
jak to nazwać ........ manią ??) Po odejściu Kubusia pokłuciłam się z moją
mamą . Miałam straszny żal że nie przyszła na pogrzeb, a wcześniej
życzyła mi tego żebym nie donosiła tej ciąży , później jak się urodził Kubuś
życzyła mu śmierci ( bo jak ma być chory to niech lepiej umrze )
Znienawidziłam ją ! Przez te 3 lata nie rozmawiałyśmy wogóle , aż do momentu
kiedy Bartuś po operacji był pod respiratorem pogodziłyśmy się . Ale powiem
szczerze nie potrafimy ze sobą rozmawiać . Od 2 tygodni chyba pisałam do
mojej matki list wkońcu dziś przy tym moim ( dole ) dokończyłam go .
Wcześniej nie potrafiłam tego zrobić .... nawet jak przyszła raz na jakiś
czas nie potrafiłam z nią rozmawiać ( wszystkie rany , bóle się pootwierały )
nie była na pogrzebie żadnego mojego dziecka , bolało i boli cały czas , ale
dziś w tym dole niewiem ( znowu Bartuś i moje DZIECIACZKI )coś zrobiły
dokończyłam list który pisałam do mojej MATKI.
To był list prosto z serca ( były smutki były żale były podziękowania były
wkońcu przeproszenia ) choć teraz tu siedzę i znowu się żale to zastanawiam
się cały czas ( dlaczego przeproszenia ) przecierz miałam do niej wielki ,
olbrzymi żal !!! i chyba mam cały czas ... ale jakoś inaczej to do mnie
dociera ? inaczej to odbieram ? .. czy już zaczynam wariować ?? !!! i sama
niewiem czego się mam złapać . Co ja mam robić ? Życie małżeńskiemi się wali.
I wiem że już nic z tym nie zrobię ..... bo nikogo nie można zmusić do tego
żeby kogoś kochał żeby szanował . Niweiem już sama czy to żal , czy to ból
potęguje to wszystko z dnia na dzień bardziej , gorzej z dnia na dzień się
wszystko rozsypuje a ja już nie mam sił żeby walczyć ( sama ) jeżeli ktoś
drugi tego nie chce to ja sama nic nie zrobie, choćbym niewiem jak chciała to
wszystko trzymać ,walczyć . A po tym wszystkim co przeszłam już nie mogę (
nie potrafie wiecznie przepraszać .... za nic ) Moge tylko przeprosić już
teraz za to że żyję , za to że jeszcze jestem mimo wszystko )
Wylałam to z siebie i znowu niewiem czy kogoś nie uraziłam ,ale musiałam to
napisać bo wiem że tylko tu mnie ktoś rozumie.
W niedziele jest już miesiąc jak mój Bartuś odszedł ;;;-(((((( jużmiesiąc
a ja nadal nie potrafię rozłożyć łóżeczka , pochować ciuszków.... czy będe
potrafiła kiedyś to zrobić .... chyba NIEEE !!! NAWET nie potrafie sobie tego
wyobrazić . Teraz czuje cały czas obecność mojego Bartusia wiem że jest ze
mną . Przychodzi do mnie ( szkoda że tylko we śnie ) ale cieszę się i z tego,
wtedy jestem szczęśliwa bo jestem z Nim .;;-((((
Ech życie ... przytul mnie życie....
Rozpisałam się , ale wiem że tylko na Was mogę liczyć
Pozdrawiam Ula
Jest miłość co była ciałem , a stała się duchem.....
Ps. Powiedzcie mi czy ten ból kidyś minie, wiem powiecie czego ta baba
oczekuje przecierz to nie jej pierwsze dziecko , ale moje aniołeczki
odchodziły szybko prawie ich nie widziałam zdążyłam tylko ochrzcić .... a
później mnie już nie było. Tylko że teraz widzę że jest coraz to gorzej .
Może lepiej by było jakby Bartuś odszedł odrazu ?? Sama niewiem wtedy bym
pisała ( zresztą już teraz piszę czemu tak mało cvzasu ? ) Czemu tak dużo
czasu żeby tak strasznie pokochać !!!! czemu tak mało żeby dać z tej
MIŁOŚCI wszystko nawet swoje życie ( podpisać pakt z diabłem ) dałabym i
podpisałabym żeby tylko..... ;;;;-((((((((