asia641
07.03.05, 13:21
nie martw się , mnie spotkało to samo . Pierwsze dziecko urodziłam bez
problemów, drugie po 6 latach - córeczka urodziła się w 8 miesiącu ciąży -
reanimowana 20 minut zmarła po 7 dniach. wnioski lekarzy - zawał łożyska ,
to dzieje się w ciągu kilkunastu godzin , nie sposób tego wykryć , ja
poczułam się gorzej jakby łapała mnie grypa , po kilku godzinach byłam już u
lekarza , od niego karetką do szpitala bo okazalo się , że już rodzę.
W szpitali Instytut Matki i Dziecka beznadziejnie prawie godzina stracona na
przepychanki czy mnie przyjać czy nie, w końcu usg - wiadomo już było że
dziecko przestaje oddychać - cesarskie cięcie i nic nikt do mnie nie
przyszedł nie powiedział co z dzieckiem, pielegniarka na sali pooperacyjnej
jakoś dziwnie na mnie patrzyła ale też nic nie chciała powiedzieć. Myślałam ,
że nie jest tak żle, zwodzono nas praktycznie do końca nikt nie chciał nic
konkretnego powiedzieć o tym dziecku z inkubatora pod oknem.
Zgodziliśmy się z mężem na sekcję ,myśląc , że ona da nam odpowiedż dlaczego
tak się stało. Sekcja nic nie wykazała , córcia nie miała żadnych wad
genetycznych, wszystko bylo wynikiem niedotlenienia.
Zrobiłam wszystkie możliwe badania , w tym również genetycznie i w Instytucie
Hematologii . Wszystkie były w porzadku.Konsultowałam się z najlepszymi
ginekologami w Warszawie - mówili ,że to przypadek , że nie ma powodu aby
nastepnym razem było tak samo.
Czulam sie okropnie, zreszta sama to wiesz, szukasz winy w sobie ,że nie
ochroniłas swojego dziecka, przeszłam terapię u psychologa i wiedziałam ,że
muszę spróbować jeszcze raz ,że jeżeli tego nie zrobię będę żałować do końca
życia poza tym miałam już 37 lat.
Kolejna ciaża przebiegała bez zakłócen, badania prenatalne ok, miałam dwóch
lekarzy jednego mojego starego zaufanego do ktorego chodzę prywatnie i
znalazłam doskonałego lekarza wszpitalu na Karowej tam oddzial położniczy i
neonatologia mają 3 stopień referencyjności a więc najlepszy sprzet i dobrze
wyszkolonych lekarzy , tak na wszelki wypadek. Badania ok, nastepne usg za 3
dni,w 32 tyg budze sie rano żeby odprowadzić córkę do szkoły , mąż wyjechał
na 2 dni,krwotok -karetka- szpital - rozpoznanie przodujace łożysko , do tej
pory na każdym usg wychodziło łożysko na ścianie tylnej.Trzech lekarzy nademną
ciąć już czy jeszcze poczekać , jednak ciąć pionowo do pępka nie deliktnie
poziomo bo może trzeba będzie usunąć macicę , zgadzam się na wszystko byle
ratowali mojego synka. Udało się UDAŁO SIĘ. Maciuś leżal tydzień na OIOMie
potem 3 tygodnie na oddziale noworodków , nie umiał ssać, siniał na buzi jak
nie mół pogodzić oddychania ssania i połykania ale z każdym dniem było
llepiej , w moje 38 urodziny odebraliśmy go ze szpitala, Nie powiem ,że było
łatwo , bałam się , kupiliśmy urządzenie do monitorowania oddechu poświęciłam
mu bardzo dużo czasu , budził się co 2 godziny w nocy , jadł co chwila bez
problemu ssał pierś. Teraz to wspaniały żywy, szalony , bardzo rozumny 2
latek.
Dlatego nie bój się spróbować ponownie, znajdz dobrych lekarzy bądz ciągle
pod kontrolą , jak trzeba połóż się do szpitala ale spróbój. UDA CI SIĘ.
Zycze Ci tego z całego serca. Jeśli mogę ci w czyms pomóc lub podac jakies
informacje bardzo chętnie to zrobię .pozdrawiam joanna