igga-81
12.04.05, 15:17
Autostrada niemiecka. Samochód osobowy wjeżdża w tira. Dziewczyna bez pasów
na tylnim siedzeniu. Stan ciężki - pęknięta wątroba, zmiażdżona nerka,
połamane żebra które poprzebijały narządy wewnętrzne, płuca.. Helikopter, po
godzienie jest na stole operacyjnym. W zeszłym tygodniu wyszła ze szpitala.
Jedno z większych miast polskich. Szpital za rogiem. Dziecko z identycznymi
obrażeniami, (oprócz złamanych żeber i przebitych płuc) umiera na oczach
lekarzy. Wysłana na bezsensowne w danej chwili badania, tomografia trwa
godzine. Dziecko umiera na oczach lekarzy przez szcześć godzin!
Nawet nie płacze..
Zbieram siły na proces. Wiem że to nie ma sensu, ale chcę chociaż ruszyc
sumienie pani doktor z pogotowia która uznała, że wszystko jest ok tylko
złamana rączka, i wysłała moje dziecko na badania. Może powiecie, że i tak
miała małe szanse na życie. Ale ja uważam że miała je spore, gdyby znalazła
się odpowiednio wcześniej na stole. Umierała 6 godzin przecież!
Kilka lat temu samolot z grupa dzieci rosyjskich biznesmenów lecących do
hiszpanii zderzył się z innym samolotem. Wszyscy zgineli. Po kilku tygodniach
mężczyna odpowiedzialny za monitorowanie przestrzeni powietrznej został
zastrzelony w swoim domu.Cóż moge powiedzieć... Jak ja bardzo ich rozumiem!
Bardzo prosze nie kasujcie tego posta, śmierć dziecka to nie tylko rozważania
czy papież gra z aniołkami w piłkę i czy w niebie jest szkoła.
A bardzo chciałabym znać wasze zdanie, bo nie mam za bardzo z kim o tym
rozmawiać. A tak anonimowo to łatwiej...