osska3
21.07.05, 13:04
Bardzo chciałam mieć synka, a los mnie wysłuchał i podarował Kubusia.
Byłam bardzo dumna i spokojna o dzidziusia.
Aż do ostatniego momętu gdy Go wyciągali z brzuszka byłam przepełniona
szczęsciem.
Jednak los odebrał mi tę radość, pogwałcił mój wrodzony optymizm i wiarę w
dobre życie.
Bo bez Kubusia nie jest już tak pięknie, kolorowo.
Nie potrafię od tak zapomnieć, nie mówić, nie pisać.
A tu na forum mogę się wyżalić, wypłakać.
Bo nie chcą mnie słuchać.
Ja tak za Nim tęsknię!!!
Mój Aniołek zmarł na dysplazję Kniesta, jest to coś zblirzonego do
achondrodysplazji.
Nizwykle żadka wada genetyczna - 0,1 na milion ( karłowatość, prawdopodobnie
ślepota, głuchota, rozszczep podniebienia, asymetria twarzy).
W internecie nie ma nic na ten temat, może ktoś o tym słyszał?!!!!
Boje się że jestem sama.
Nie potrafie zrozumieć dlaczego tak sie stało.
Zawalił jeden gen, na dodatek nie dziedziczony, czysty przypadek
(Wyróżnienie?!!! )w czym , w bólu?
Ten świat ma chore zasady jednym daje od tak poprostu, a innym Wydziera.
Jak to pojąć i nie płakać?
Aga