Dodaj do ulubionych

Jestem nowa.

08.02.06, 20:14
Witajcie! Bardzo chciałabym dołączyć do Waszego grona. Straciłam Kubusia rok
temu w styczniu. Byłam w 9 miesiącu ciąży. Przyczyna - odklejenie łożyska.
Chociaż minął już rok to nadal jest mi bardzo ciężko. Nie mam znajomych w
podobnej sytuacji. Wszyscy wokół mnie to szczęśliwi rodzice. Mam wiele pytań
szukam osób, które straciły dziecko w podobnej sytuacji. Nie znam odpowiedzi
dlaczego tak się stało? Lekarz powiedział, że zgubiła go rutyna. Nie wiem jak
dalej żyć. Mówią, że czas leczy rany - nie w moim przypadku. Pozdrawiam Was
ciepło.
Obserwuj wątek
    • ela2225 Re: Jestem nowa. 08.02.06, 20:21
      Witaj.
      Czas nie uleczy ran w żadnym z naszych przypadków nigdy.
      Musimy z tym zyc.
      Pozdrawiam cię serdecznie
      Ela mama aniołka Pawełka
    • roxanne1 Re: Jestem nowa. 08.02.06, 20:43
      hej!!!!
      straszne ze w takich okolicznosciach sie poznajemy ale...ta sama sytuacja,,,36
      tydzien ciazy.czerwiec 2005.odklejenie lozyska...martwe dziecko-moj kochany
      wyczekiwany Macius...potem sekcja...byl zdrowiutki...nie bylo powodow...nikt mi
      tego nie umie wytlumaczyc...dlaczego???pytanie bez odpowoedzi...

      napisz na gg.bede czekac...numer 6267636

      agnieszka -mama aniolka Maciusia
      • wustyle Re: Jestem nowa. 08.02.06, 20:57
        zawsze to samo pytanie?

        dlaczego?
        • edycia11 Re: Jestem nowa. 08.02.06, 21:03
          Witaj.
          Mój synek zaplatał się w pepowinę.
          Mija 9 miesiąc(jak ciąża):((
          Boli troche mniej,ale boli...
          (*)dla Twojego synka Kubusia
    • roxanne1 do kiki85. 08.02.06, 21:59
      napisalam na priva odbierz poczte...
    • jolanta80 Re: Jestem nowa. 08.02.06, 22:11
      czesc wiem co to znaczy ja 3
      miesiace temu urodzilam tez martwa coreczke byla owinieta wokol szyjki az 3
      razy .wiem jak to boli to jest straszne ale jestem z toba i zobaczysz ze nasze
      aniolki czuwaja nad nami i bedziemy mialy jeszcze bobaski .mama aniolka
      martynki
    • mamajaromira Re: Jestem nowa. 08.02.06, 23:17
      Wokół mnie też pełno szczęśliwych "ciężarówek" i uśmiechniętych świeżo
      upieczonych rodziców. Właśnie teraz, kiedy ja opłakuję mojego synka. Czuję
      jakby to była zmowa całego wszechświata, żeby tylko mi dopiec. Prawda jest
      jednak taka, że mam znajomych w wieku tzw. "reprodukcyjnym" i nie powinnam się
      dziwić.
      Ale są też osoby po stracie, tak jak ja, które los postawił na mojej drodze. W
      chwili największej traumy, „krzyczałam”, że jedynym ratunkiem jest dla mnie
      rozmowa z osobami, które przeżyły taki sam koszmar. Ktoś to usłyszał i tak
      trafiłam do netu. Ja, traktująca komputer jak niechciane narzędzie pracy,
      znalazłam tutaj wsparcie i zrozumienie w najtrudniejszych chwilach mojego
      życia. Dlatego cieszę się, że znalazłaś to miejsce.
      No cóż, u mnie mija ponad rok od odejścia Jaromirka, a ja nadal jestem w
      totalnej rozsypce. W moim przypadku czas nie był w stanie uleczyć tej rany,
      pozwolił jedynie spojrzeć na ten ból w inny sposób.
      Trzymaj się mocno i pisz.
    • an555 Re: Jestem nowa. 08.02.06, 23:26
      Dla twojegi Kubusia (*)(*)(*) Wiem co czujesz , moje szczęście ukochany
      synuś Kubuś odszedł od nas gdy miał 9 dni. Jeśli chcesz pogadac to moje gg
      1562407
    • margaretek Re: Jestem nowa. 09.02.06, 08:53
      Nie lubię jak ktoś "nowy" się wita. Nie lubię , bo to oznacza śmierć dziecka,
      kolejną tragedię, morze łez i ból rozrywający serce...
      Witaj
    • mama-oliwki1 Re: Jestem nowa. 09.02.06, 09:00
      Ja też niestety zaliczam się do grona rodziców, których największe Skarby
      odeszły. Moja Córeczka też zmarła we mnie w 38 tc. w październiku 2004r. Do tej
      pory nie znam przyczyny Jej śmierci. Badania (sekcja) wykazały, że Dziecko było
      zdrowe. Badania łożyska też nie pozwoliły znaleźć przyczyny.
      To, co czuję to nadal ogromny ból, żal i wściekłość. Ciągle jeszcze zadaję sobie
      pytanie: dlaczego? I tak jak to ktoś pisał wcześniej - czas nie leczy, ogromny
      ból nadal jest, ale trochę inny - jakby "przyzwyczajony". I nie sądzę, by kiedyś
      odszedł...
      Mama Oliwki (*)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka